czwartek, 23 maja 2013

W szponach kryminalnych zagadek.


Hexa
Wojciech Pietrzak

wydawnictwo:Psychoskok

gatunek: kryminał
data wydania: 2012
Format: ebook

liczba stron: 672
ocena: 4+/6







       Ostatnio coraz częściej sięgam po twórczość debiutujących pisarzy, ponieważ lubię odkrywać nieznane talenty. Tym razem skusiłam się na intrygującą powieść kryminalną ,,Hexa’’ autorstwa Wojciecha Pietrzaka. O czym jest fabuła tej książki?

Dardiusz Wicher, ekscentryczny bogacz w średnim wieku, kiedyś był znakomitym cukiernikiem, ale po tragicznej śmierci żony i dziecka postanowił spróbować swoich sił w innych fachu, jako amator detektyw, co zresztą wychodzi mu znakomicie. Pewnego dnia do Dardiusza zgłasza się Andrzej Karpiński z nietypową prośbą. Prawie ćwierć wieku wcześniej w roku 1987 w Krakowie został powieszony jego syn Michał Karpiński, którego oskarżono o zamordowanie swojej byłej, bardzo rozrywkowej, frywolnej dziewczyny Cyntii Łuskowskiej. Zdaniem ojca był to jednak niesprawiedliwy wyrok, zaś prawdziwy morderca w dalszym ciągu przebywa na wolności, dlatego prosi Wichra, aby ponownie zbadał tę sprawę i znalazł wszelkie znaczące dowody świadczące o niewinności jego syna. Początkowo detektyw nie chce podjąć się tego trudnego zadania, lecz w końcu przystaje na propozycje zleceniodawcy. Wyjeżdża do Nowej Rudy, rodzinnego miasta Cyntii, gdzie spotyka się z jej matką i córką. Z zaskoczeniem odkrywa wiele niepokojących faktów, które doprowadzają go do mrocznego świata bdsm. Jak potoczą się dalsze losy Dardiusza? Czy rzeczywiście Michał Karpiński został niesłusznie skazany na karę śmierci?

Początkowo nieco sceptycznie podchodziłam do ,,Hexy’’, która swoją kontrowersyjną okładką raczej zapowiadała pieprzny erotyk niż dobry kryminał. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne, ponieważ fabuła już od pierwszych scen budzi zainteresowanie wciągając coraz głębiej w arkana emocjonującego śledztwa. Na pierwszy plan wysuwa się postać sarkastycznego, cynicznego Dardiusza, który swoimi konserwatywno-radykalnymi poglądami i niechęcią do państwa socjalnego często pobudzał do dyskusji poszczególnych bohaterów. Na szczęście autor nie zaserwował nam niepotrzebnej dawki filozoficznych wywodów czy politycznej agitki. Postacie drugoplanowe są barwnie i wyraziście nakreślone. Szczególnie babcia i wnuczka Łuskowska budzą wiele emocji. Obie panie są niezwykle piękne, seksowne i niebezpieczne. To bezlitosne Dominy, które nie znoszą negacji ze strony płci przeciwnej. Przyznam się szczerze, że ich erotyczne praktyki bdsm nie przypadły mi do gustu. Nie lubię takiej formy seksualnej zabawy. Dla mnie bicie kablem od radia do utraty przytomności jest poniżające i haniebne, dlatego Dardiusz stracił w moich oczach bardzo wiele poddając się tej perwersyjnej zabawie. Na szczęście sado-maso w wykonaniu Wojciecha Pietrzaka nie jest zbytnio wyrafinowane. Sceny seksu zostały potraktowane bardzo powierzchownie, co uważam za plus, ponieważ mamy do czynienia z kryminałem, dlatego ten zabieg jest, jak najbardziej na miejscu. Żałuje natomiast, że autor nie pokusił się o typowe, polskie imiona, które w moim odczuciu brzmiałyby bardziej naturalnie i realistycznie. Zastanawia mnie także jedna kwestia, która nie została wyjaśniona. Chodzi mianowicie o pana Wichra i jego wielki majątek. Detektyw na lewo i prawo szastał pieniędzmi nie przywiązując do nich żadnej wagi. Jestem bardzo ciekawa, skąd u niego wziął się taki ogromny zastrzyk gotówki? Szkoda, że ten aspekt został owiany tajemnicą. Liczyłam również na nieco dynamiczniejszą akcje. Niestety narrator skupił się w dużej mierze na opisach i analizach poszczególnych miejsc lub postaci zamiast kreować jakieś zaskakujące działania. Zdumiało mnie natomiast zakończenie. Nie myślałam, że finał tej historii będzie tak przewrotny i niespodziewany.

Mimo kilku niedociągnięć uważam, że warto poświęcić tej książce więcej uwagi, chociażby z tego względu, że autor porusza w niej szereg istotnych społeczno-politycznych tematów związanych m.in. z karą śmierci. Zajdziemy tutaj także wątki liberalne, konserwatywne, patriarchalne i kilka elementów bdsm-u. To naprawdę bardzo dobry debiut i widać, że pan Pietrzak ma ogromny potencjał. Jeśli szukasz ciekawego kryminału, w którym niczym Sherlock Holmes będziesz mógł rozwiązywać intrygujące zagadki, to polecam ,,Hexę’’, przy której nie powinieneś narzekać na nudę. Zapraszam.


***

Blog autora: KLIK.
Kup ebooka ,,Hexę'': KLIK.

44 komentarze:

  1. Okładka jest okropna..., ale książka mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorsze okładka wszechczasów :( W życiu bym tej książki nie kupił.

    OdpowiedzUsuń
  3. I znów ta nieszczęsna okładka, jak widzę z powyższych komentarzy :-) Wiecie co, a może w tym wydawnictwie trzeba by było zmienić grafika, bo jak wiadomo wielu czytelników zwraca uwagę na opakowanie, zanim weźmie książkę do ręki, a jak okładka jest koszmarna, to praktycznie cierpi na tym najbardziej autor. Ja staram się nie kierować efektem wizualnym w doborze lektur. Czasami jednak oddycham z ulgą, że nie współpracuję z żadnym wydawnictwem na stałe, co chroni mnie przed czytaniem książek "na siłę" zamiast dla przyjemności ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uważam, że okładka jest nie trafiona. Bardziej pasuje do erotyku, niż kryminału i faktycznie wydawnictwo chyba powinno zmienić grafika, bo jak do tej pory żadna ich książka nie zachwyca swoją szatą graficzną.
      Odnośnie ,,Hexy'' nie brałam jej do recenzji od wydawnictwa, więc nie miałam ,,wciśniętej'' tej książki na siłę, tylko sama chciałam ją poznać, gdyż opis fabuły mnie zaciekawił.

      Usuń
    2. Ja o tej współpracy w sensie ogólnym, a nie konkretnie do powyższej książki :-)

      Usuń
    3. Biorąc po uwagę ogólną współpracę z wydawnictwami, to sama wybierasz sobie książki do recenzji i nikt ci nie narzuca poszczególnej publikacji, tak przynajmniej jest w moim przypadku.

      Usuń
    4. I tu się mylisz, bo czasami jest tak, że aby nie stracić tej współpracy, bierzesz co idzie, a potem kombinujesz jak tu napisać recenzję, żeby nie urazić, bo współpracę stracisz. Z kolei wielokrotnie zdarzało mi się tak, że naprawdę nie było z czego wybrać i wtedy zamawiałam książkę na chybił trafił. Okropna męczarnia. Każdą współpracę z wydawnictwem przerwałam ja a nie oni, bo już miałam tego dosyć. Teraz recenzuję tylko doraźnie i tylko książki, co do którym mam pewność, że się nie zawiodę, bo znam już twórczość autora. Wreszcie mam odwagę odmówić wydawcy, który pisze do mnie maile, słodzi, że niby mój blog taki wspaniały i zależy mu na mojej opinii. Teraz ja rządzę i dobrze mi z tym. ;-)

      Usuń
    5. To ja nie wiedziałam, że tak może być. U mnie jeszcze się nic takiego nie zdarzyło i nawet całkiem niedawno napisałam do 2 wydawnictw, że z ich aktualnej oferty nic nie biorę, bo nie znalazłam tam nic ciekawego i nie było problemu. Za miesiąc jak gdyby nigdy nic dostałam kolejny, inny katalog w którym były już bardziej interesujące pozycje. Osobiście nie zależy na tym, żeby brać, jak leci, tylko brać to, co mi się akurat spodoba.

      Usuń
    6. To w dużej mierze zależy od wydawcy. Może akurat masz szczęście i trafiasz na fajnych i wyrozumiałych. U mnie jeszcze dochodził fakt, że pisałam recenzje pod ciśnieniem. Potem łapałam się na tym, że są nieszczere i odpuściłam, bo nie o to mi chodzi w blogowaniu o książkach. Ma być szczerze, prawda? :-) Dlatego teraz wolę dostać książkę bezpośrednio od autora, którego twórczość już znam, albo pójść do księgarni czy biblioteki i wybrać sobie książkę sama. Takie recenzje są na pewno wiarygodne :-)

      Usuń
    7. Ja nigdy nie pisze recenzji pod ciśnieniem, ale zauważyłam, że faktycznie, jak napisałam mniej pochlebną recenzje 2 książek z pewnego wydawnictwa, to kontakt się urwał. No cóż-trudno. Nie będę słodzić komuś pod publiczkę.

      Usuń
  4. Może kiedyś się skuszę, lecz na razie sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. bożesz, kto skrzywdził tę powieść tak paskudną okładką. nawet gdyby to było arcydzieło literatury polskiej, to z taką oprawą nie ma ono u mnie żadnych szans.

    OdpowiedzUsuń
  6. hehe okładka ładnie mówiąc sugestywna :P Ja również bym nie kupiła, ba nawet nie patrzyła na nią, ponieważ nie zapowiada niczego dobrego. A jednak fabuła mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu okładka musi być aż wulgarna, żeby przyciągnąć potencjalnego czytelnika? Na mnie działa odwrotnie, nie mam chęci przeczytać tej książki, a tym bardziej jej posiadać, bo tylko tego mi brakowało, by któryś z domowników pewnego dnia przeglądając moje książki w poszukiwaniu czegoś dla siebie wrzasnął "co ty czytasz?!?!?!".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, ,,Hexa'' jest na razie w formie ebooka, więc nikt nie zobaczy jej okładki, dlatego bez obaw- możesz śmiało ją czytać.

      Usuń
  8. No okładka rzeczywiście nie trafiona, ponieważ książka mnie zaciekawiła

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka nie zachęca, a wręcz przeciwnie odrzuca, książkę sobie odpuszczę to chyba nie dla mnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I znów temat okładki wypływa na tapetę. :) Fakt, jest słaba, ale już moim zdaniem lepsza od tej poprzednio szeroko omawianej u Ciebie. ;) No i tu tematyka wydaje mi się być bliższa mojemu gustowi literackiemu. :) W końcu mamy tu kryminał. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak z czystej ciekawości: czemu okładka ma dyskwalifikować ebooka? Rozumiem książkę papierową, nie każdy może chcieć mieć gołą babę na półce. Ale "Hexa" nie ukazała się, z tego co widzę, na papierze.
    Miejmy nadzieję, że jeśli się ukaże, to z lepszą okładką :) Ale ebooka kupię, bo recenzja zachęca. Oby zagadka była lepiej skonstruowana niż większość u Sherlocka Holmesa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka może się okazać ciekawa, ale ta okładka...najgorsza jaką w życiu widziałem...
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje się być interesująca :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka niezbyt udana. Skutecznie odstrasza od sięgnięcia po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. O okładce mam zdanie, jak komentujący powyżej, ale treść też mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ciekawi mnie fabuła tej książki, więc nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fabuła mnie zainteresowała, śledztwo itp., owszem okładka odpychająca i te praktyki bdsm... No cóż może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak będzie okazja to na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Założę się, że wszystkie komentarze pochodzą od kobietek i dziewczątek. Wskazują na to nie tylko loginy, ale zwłaszcza odraza do okładki. Większości facetów okładka na pewno się podoba. I basta. Anonimowy facet

    OdpowiedzUsuń
  20. Okładka jest obrzydliwa, a i fabuła mało odkrywcza... Nie wydaje mi się więc, by była to pozycja dla mnie. Poza tym czytam tylko papierowe książki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama nie wiem, już mi się coś obiło o uszy i oczy o tej książce, ale nadal nie wiem, czy mam ochotę na lekturę. A okładka jest paskudna!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak spotkam książkę to być może się skuszę, okładka nie podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ilość stron tego e-booka zaskakuje. Pisarz miał wenę:) Okładka tragiczna, ale skoro jej treść jest lepsza, to warto dać szansę :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Okładka przerażająca hahaha :D
    Ale dobrze, że treść nadrabia i książka jest godna polecenia. To musi być ciekawy debiut. Lubię kryminały, więc dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
  25. Okładka do mnie nie przemawia. :D
    Książka może i warta przeczytania, pomyślę nad nią. :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Też, jak zobaczyłam okładkę to pomyślałam, że to będzie erotyk. Fabuła mnie nawet zainteresowała, więc być może dam jej szansę:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Cóż, okładka mnie solidnie zniesmacza. Poza tym, tym razem treść także treść szczególne do mnie nie przemawia. Lubie kryminały, ale ten jakoś mnie do siebie nie przyciąga. Mam wrażenie, że mi się nie spodoba, chociaż bynajmniej nie z powodu bdsm. Takie praktyki mnie nie odstraszają. Raczej sam pomysł na fabułę jest jakoś... nie dla mnie po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękujemy za uwagi i opinie. Ten grafik od dawna już u nas nie pracuje. Rozstaliśmy się z nim po niepełnych 2 miesiącach pracy, między innymi za niską twórczość w projektowaniu okładek.

    Wydawnictwo Psychoskok

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też ostrożnie podchodzę do debiutów, ale po Twojej recenzji nabrałam na te książkę ochoty

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja również lubię debiuty. Trochę kiczowata okładka by mnie skuteczie odstraszyła od tej książki, le po Twojej recenzji zaryzykowałabym.

    OdpowiedzUsuń
  31. Widzę, że okładki Psychoskoku są już kultowe :) Co do treści to się wstrzymam, bo nie jestem przekonany co do debiutów. Czasem się okazuje, że debiut jest udany i jest naprawdę świetny, a potem autor osiada na laurach. Jeżeli mam się zainteresować autorem, chciałbym przeczytać większy przekrój jego powieści. Tak więc na razie się wstrzymuje i czekam na więcej utworów tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Okładka... nietypowa, ale z pewnością przykuwa uwagę;))

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawie się zapowiada, chociaż okładka by mnie raczej nie przyciągnęła. : d

    OdpowiedzUsuń
  34. Okładka jest mega! Nigdy w życiu nie wzięłabym tej książki do ręki, gdybym nie przeczytała Twojej recenzji!!! Dobrze wydawnictwo zrobiło, pozbywając się grafika;) A tak to chętnie, choć też nie przepadam za motywem bdsm w książkach, ale póki jest uzasadniony to why not. Biorę!

    OdpowiedzUsuń
  35. okładka rzeczywiście "odstrasza" :), pewnie nawet bym nie zwróciła na tę książkę uwagi, a dzięki Twojej recenzji uważam, że jednak warto :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...