środa, 26 czerwca 2013

Moc przyjaźni.


Szczęściara
Kristyn Kusek Lewis

 
tłumaczenie: Bożena Jóźwiak
tytuł oryginału: How Lucky You Are
wydawnictwo: Filia
data wydania: 12 czerwca 2013
liczba stron: 472

ocena: 5+/6






     Czym jest szczęście? Dla jednych, to stabilizacja rodzinna, miłość, zdrowie. Dla drugich piękny dom, wypasione auto, kariera, sława lub ogromna fortuna. Różne są typy szczęścia i każdy z nas inaczej je interpretuje. Kristyn Kusek Lewis, dziennikarka Glamour, Marie Claire, Cosmopolitan i New York Timesa na przykładzie  swojej debiutanckiej książki ,,Szczęściara’’  pokazuje, czym tak naprawdę kierować się w życiu, aby osiągnąć spokój i harmonię.

Waverly, Kate i Amy od wielu lat są serdecznymi przyjaciółkami. Waverly, na co dzień prowadzi cukiernię, która niestety nie przynosi zbyt wielu dochodów, dlatego po jakimś czasie dziewczyna wpada w poważne długi. Kate jest żoną potencjalnego gubernatora Wirginii, jednakże ciężko jej żyć w blasku reflektorów, wobec tego marzy o normalnym, zwyczajnym życiu. Natomiast Amy z pozoru prowadzi spokojne, idylliczne życie u boku kochającego męża i cudownej córeczki. Rzeczywistość przedstawia się zgoła inaczej. Kobieta skrywa w sobie mroczną tajemnicę. Cała trójka próbuje jakoś radzić sobie z własnymi problemami, lecz nieoczekiwanie sprawy przybierają poważniejszy obrót. Już wkrótce każda z nich będzie musiała wiele zaryzykować w imię przyjaźni. Co z tego dalej wyniknie?

Nie byłam pozytywnie nastawiona do tej książki. Myślałam, że czeka mnie kolejna, typowa, nudna historia o przyjaciółeczkach i ich pseudo rozterkach. Pomyliłam się i to bardzo. Tutaj nie ma błahych zmartwień, wręcz przeciwnie. Trudne, zawiłe perypetie głównych bohaterek pokazały moje życie w całkiem innym, lepszym świetle. Nie chciałabym być na ich miejscu. Wszystkie trzy przyjaciółki oszukiwały siebie nawzajem tkwiąc w błędnym kole. Amy udawała, że ma szczęśliwą, kochającą rodzinę. Kate uparcie tkwiła w roli, w której nie czuła się najlepiej, zaś Waverly  była przekonana, że osiągnie spokój ducha tylko wtedy, gdy wszystko wokół będzie idealne. Na szczęście w odpowiednim momencie dziewczyny ocknęły się z tego letargu szukając właściwego rozwiązania dla swoich kłopotów. Zdały sobie sprawę z tego, że w razie niepowodzeń zawsze mogą na siebie liczyć.

Muszę przyznać, że zagmatwane losy Waverly, Kate i Amy pochłonęły mnie bez reszty. Niekiedy sama czułam się częścią ich kobiecego klanu. Razem z nimi przeżywałam wszelkie wzloty i upadki. Autorka w piękny i poruszający sposób pokazała, jak wielkie znaczenie ma przyjaźń. Niekiedy pomocna dłoń od najbliższych znajomych może uratować nas z egzystencjalnego marazmu. Tak było i w tym przypadku. Kristyn Kusek Lewis porusza szereg istotnych, niezwykle ważnych kwestii takich, jak chociażby brak zaufania do drugiej osoby, wstyd przed przyznaniem się do porażki, zdrady oraz przede wszystkim przemoc w rodzinie. Szczególnie ostatnie zagadnienie daje dużo do myślenia. Czy osoba z zewnątrz powinna jakoś zareagować na to chore zjawisko, czy może lepiej nie angażować się w cudzy związek? Gdzie znajduje granica, w której wolno podejmować jakieś działania w tym kierunku? Zobaczcie, jak autorka wybrnęła z tego tematu.

,,Szczęściara’’ niesie za sobą całą lawinę różnorodnych emocji: smutek, łzy, niepowodzenia oraz dla odmiany garść optymizmu, wiary i nadziei. Lekkie pióro, naturalne dialogi, wyraziste postacie, sugestywne opisy oraz barwna akcja powodują, że czyta się tę książkę bez najmniejszego trudu i z nieustanym zainteresowaniem. Znajdziecie tutaj również piękne przesłanie mówiące o tym, że należy cieszyć z rzeczy na pozór nieistotnych np. zwykły uśmiech posłany nam przez przypadkową osobę. Nie warto oglądać się wstecz na swoje porażki, bo przecież liczy się tylko to, co tu i teraz. Zapraszam do czytania. Naprawdę warto.

***

Wydawnictwo FILIA. 


49 komentarzy:

  1. Tak, szczęście to pojęcie względne, dlatego warto doceniać swoje miejsce w świecie, tym bardziej jeśli są w nim ludzie z dobrym sercem.
    Nie miałam przekonania do tej książki, ale skoro są emocje i tajemnice, i tak bardzo przypadła Ci do gustu, to może się w niej zaczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię czasami sięgać po książki, które oprócz ciekawej historii, potrafią w przystępny sposób przekazać nam jakieś wartości. Chętnie wypróbuję Szczęściary, jak tylko nadgonię inne moje książkowe zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem sprawdziłam tylko ocenę punktową, bo czekam na swój egzemplarz i zabieram się za czytanie, zajrzę jeszcze raz już po lekturze porównać wrażenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem w trakcie lektury i muszę przyznać, ze cieszy mnie Twoja opinia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa recenzja, po książkę z pewnością kiedyś sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam ją w księgarni, ale niestety moje fundusze na książki mocno ogranicza planowany wyjazd nad morze, więc będę musiała jeszcze trochę na nią pooszczędzać.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to teraz jestem ciekawa tej książki i przez ciebie będę musiała po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie moje klimaty, ale może mojej mamie się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam podobne przypuszczenia do tej książki. Teraz widzę, że niepotrzebnie. Chętnie poznam "Szczęściarę" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczęście to rzecz ulotna, a ulotne chwile trzeba chwytać całymi garściami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka ciekawie się zapowiada i bardzo chciałbym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Głośno o tej książce ostatnio na blogach. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To i tak, że w ogóle po nią sięgnęłaś, skoro nie byłaś do niej pozytywnie nastawiona :) Lubię takie pozytywne zaskoczenia i niedługo sama zaaplikuję sobie tę historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku uległam sile perswazji mojej znajomej, która tak bardzo zachwalała ,,Szczęściarę'' i nie żałuje, gdyż faktycznie jest to bardzo dobra obyczajowa proza.

      Usuń
  14. Ciekawe czemu nie powstają takie historie o przyjaźni facetów? :D Chyba cos w tym jest, że nie lubimy rozprawiać o swoich uczuciach. A może my mamy zupełnie inne problemy?

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię czasem poczytać książkę, w której bohaterowie mają gorzej ode mnie. To takie budujące i pozwala się cieszyć z tego co mam. Ostatnio chodzę jakoś przygnębiona, więc coś takiego mi się przyda:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolejna powieść, którą zapisuję do listy czytelniczej. Opinie o tej książce są podzielone, jednakże postaram się sama je zweryfikować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nieźle się zapowiada, przeczytałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo podoba mi się okładka, a wiadomo jestem wzrokowcem, więc dla mnie jest to ważna kwestia. Sądzę, że książka mogłaby mi się spodobać, z tego względu, że już samą Twoją recenzją jestem zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak zobaczyłam okładkę i tytuł to też przyszło mi do głowy, że to kolejna taka ot lekka historyjka trzech kobiet, ale jak widzę, bardzo się pomyliłam. Mam nadzieję, że książka trafi w moje ręce!

    OdpowiedzUsuń
  20. Pozytywne zaskoczenia sprawiają, że książkę czyta się z zapartym tchem.
    Jakoś mnie ta szczególnie do tej książki nie ciągnie. Nawet nie potrafię tego wytłumaczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam bardzo podobnie. Nie mogłam się przekonać do tej książki, ale pod delikatnym naporem zgodziłam się ją przeczytać i nie żałuje, gdyż to naprawdę fantastyczna powieść.

      Usuń
    2. Mnie tez nie ciągnie, ale może właśnie dlatego warto spróbować? Już miałam tak kilka razy, że wyjątkowo podobały mi się powieści, które wydawały mi się kiepskie "na pierwszy rzut oka".

      Usuń
  21. Kiedy mowa o szczęściu, to zawsze zastanawiam się ile osób udaje, że jest szczęśliwymi, a ile naprawdę jest. Czasami to, co nazywamy szczęściem wcale nim nie jest. Ja myślę, że na świecie chyba nie ma ludzi w pełni szczęśliwych, bo człowiek wciąż tego szczęścia poszukuje, na przykład w książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na świecie nie ma człowieka, który byłby na 100 procent szczęśliwy. Każdy z nas szuka czegoś innego np. bogaty będzie rozglądał się za prawdziwą miłością, zaś biedny będzie marzył o pieniądzach lub dobrym zdrowiu. Po prostu szczęście, to pojęcie względne i można je wielorako interpretować.

      Usuń
  22. Intryguje mnie ta książka, a Twoja recenzja pokazuje, że warto sięgnąć po "Szczęściarę".

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejna pozytywna recenzja, na temat tej książki, z chęcią bym przeczytała.. Tylko skąd tyle czasu..

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię czasami sięgnąć po książki tego typu :) będę pamiętać tytuł i okładkę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cyrysia zachęciłaś mnie, zawiłe perypetie głównych bohaterek oraz emocje to lektura dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ty ciągle recenzujesz takie ciekawe książki! I takie, które prawie zawsze mam ochotę czytać!:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Raczej za bardzo pachnie chanel no 5, czerwonym słodkim winem i w ogóle świecami zapachowymi :) Ale życzę przyjemnej lektury dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  28. Od czasu do czasu lubię poczytać dobrą książkę obyczajową, więc tytuł sobie odnotowuję:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Może i perypetie zawiłe, ale schemat pozostaje - przyjaciółki, które choć się okłamują to mogą na siebie liczyć. Choć tutaj są trzy przyjaciółki, a nie cztery co jest pewną dysharmonią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te trzy przyjaciółki okłamywały siebie w innym znaczeniu tzn. wszystkie udawały, że w ich życiu jest sielsko i anielsko, zaś tymczasem było zupełnie na odwrót i kiedy w końcu zdecydowały się na szczerość, to okazało się, że każda z nich na swój sposób dźwiga podobny życiowy bagaż doświadczeń. Ta wiedza spowodowała, że ich przyjaźń nabrała mocy i przestały ukrywać przed sobą swoje problemy i razem nauczyły się je rozwiązywać.

      Usuń
  30. Ach, idealna książka dla kobiet :) Z chęcią przeczytam :) czasami warto sie "zmusić" i zacząć czytać jakąś książkę, bo może okazać się świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo bym chciała ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Czasem lubię sobie zaaplikować dobrą obyczajówkę, ale tym razem muszę poczekać na odpowiedni czas, tkwię sobie głęboko w historii i póki co - dobrze mi z tym:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ostatnio widziałam książkę na półce w bibliotece i pomyślałam sobie dokładnie co Ty. Dobrze ze przeczytałam Twoją recenzję bo po książkę wrócę na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czasami lubię podczytać Glamour, więc "dziennikarka Glamour" to dla mnie czynnik przemawiający za lekturą ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj bardzo chciałabym przeczytać:) Twoja recenzja tym bardziej zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  36. Twoja recenzja zachęca do przeczytania, ale niestety nie mnie :/ Zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo mądre są ostatnie Twoje słowa. Nie potrafimy cieszyć się z nieistotnych, banalnych rzeczy. A szkoda...
    Książkę z chęcią przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Z chęcią przeczytam tę książkę. Bardzo ciekawa recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Chyba jednak nie lubię czytać takiego typu książek, więc na razie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja się w pełni zgadzam: zdecydowanie trzeba cieszyć się małymi rzeczami, to one warunkują całe życie...

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak będzie okazja to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zdecydowanie muszę przeczytać :) Narobiłaś mi takiej ochoty, że zaczynam szukać tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...