piątek, 28 czerwca 2013

Nieszczęśliwe fatum.


W pętli.
Małgorzata Karlińska 

 
wydawnictwo: Ston
data wydania: 2009
liczba stron: 202
ocena: 4+/6









         Małgorzata Karlińska, wolontariuszka Fundacji Adopcje Malamutów, (broni porzucone zwierzęta od śmierci) niemal od zawsze pisała do tzw. szuflady, jednakże w 2009 roku wreszcie urzeczywistniło się jej marzenie i na światło dzienne wyszła debiutancka powieść autorki zatytułowana ,,W pętli’’.

Phil od dziecka skrycie podkochuje się w Mary. Dziewczyna jest dla niego ucieleśnieniem marzeń, cudowną amerykańską pięknością. Pewnego dnia, Mary z okazji zakończenia liceum zaprasza chłopaka na bal. Pod wpływem alkoholu oboje dają się ponieść pożądaniu, co w efekcie owocuje ciążą. Zrozpaczona dziewczyna nie może pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Jej dalsza edukacja musi odejść na boczny tor. Phil staje jednak na wysokości zadania i oświadcza się ukochanej. Młodzi wspólnie czekają narodzin dziecka, ale sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Podczas porodu Mary umiera zostawiając zszokowanego wdowca z córeczką. Oszalały z bólu mężczyzna nie wie, jak ma teraz dalej żyć. Nie może patrzeć na maleńką kruszynkę, przez którą umarła jego żona. Mija kilka lat. Phil wyjeżdża do Paryża, gdzie zamierza nabrać dystansu do siebie i swojego życia. Tam poznaje Liz, małą, drobną uroczą Polkę. Między nimi nawiązuje się płomienny romans, lecz niestety emigrantka musi wracać do swojego kraju. Pomimo tego planuje szybko załatwić swoje sprawy i wrócić do kochanka. Tymczasem sytuacja ulega diametralnej zmianie. W Polsce ogłaszają stan wojenny, przez co nie można nigdzie dzwonić ani podróżować. Czy uda się Philipowi i Liz pokonać wszelkie przeszkody i być razem? A może ciążące nad mężczyzną fatum ponownie da o sobie znać?

Twórczość Małgorzaty Karlińskiej miałam okazję poznać dzięki jej drugiej powieści ,,Sześć strun’’, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego i tym razem z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po debiut autorki. Czy warto było? Bez wątpienia tak. To niezwykle emocjonująca historia pełna ludzkich dramatów. Główni bohaterowie na każdym kroku zmagają się z wieloma trudnościami m.in. śmierć, zdrady, rozstania itp. Dla równowagi mamy również gorące, namiętne, romantyczne i szalone uczucia. Sceny erotyczne są odważne, naturalne, na granicy dobrego smaku. Wartka akcja cały czas pędzi na przód  trzymając w napięciu do ostatniej strony. Zakończenie dosłownie zbija z pantałyku. Nie myślałam, że finał tej historii potoczy się tak nieprzewidywanie. Reasumując, jest to naprawdę interesująca proza, aczkolwiek mam parę drobnych zastrzeżeń. Fabuła w moim odczuciu została nieco zbyt pobieżnie potraktowana. Liczyłam na dokładniejszą analizę poszczególnych miejsc, osób i zdarzeń. Szkoda również, że wydarzeniom stanu wojennego poświęcono tak mało uwagi. Mimo tych drobnych niedociągnięć nie żałuje czasu z spędzonego z tą pozycją. Wiem, że Małgorzata Karlińska posiada duży potencjał literacki, który znakomicie ewoluuje w jej następnej książce.

,,W pętli’’ posiada swoisty klimat i czar. Nastraja optymizmem, lub dla odmiany zmusza do refleksji nas sensem życia i siłą miłości. Pokazuje, że człowiek jest istotą niedoskonałą, która posiada swoje chwile zwątpienia, nieraz słabości. Czasem popadamy z jednej skrajności w drugą, lecz w tym całym zamieszaniu należy pamiętać o tym, aby odpowiednio korzystać z okruchów radości, jakie daje nam życie. Chcesz poznać zagmatwane, dramatyczne koleje losu głównych bohaterów? Tylko tutaj dowiesz się, jak wiele jesteśmy w stanie wybaczyć ukochanej osobie. Zapraszam do lektury.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Autorka posiada jeszcze kilkanaście egzemplarzy swojej debiutanckiej książki ,,W pętli''. Jeśli ktoś jest zainteresowany kupnem, to pisać do mnie na maila klik.



46 komentarzy:

  1. Ciekawa historia, pełna namiętności... A o wydawnictwie nigdy nie słyszałam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia ,,W pętli'' faktycznie ciekawa i polecam ją serdecznie. Również nigdy wcześniej nie słyszałam o tym wydawnictwie, ale dowiedziałam się, że Wydawnictwo STON 2 istnieje od wielu, wielu lat, lecz głównie wydaje poezję. Prowadzi je małżeństwo, które od wieków związane jest z książkami. Kiedyś pracowali w słynnym Czytelniku.

      Usuń
  2. Też nie słyszałam wcześniej o tym wydawnictwie. Książka idealna dla mnie. Zaciekawiła mnie fabuła. Coś już wiem na temat tego ile jesteśmy w stanie wybaczyć ukochanej osobie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, jednak z chęcią przeczytałabym "Nieszczęśliwe fatum".

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, nie słyszałam o niej. Fabuła mnie jednak zainteresowała, kto wie, może się skuszę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam autorki, a książką mnie zainteresowałaś, będę ja miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie czytałam powieści tej autorki, ale zainteresowała mnie jej działalność na rzecz porzuconych zwierząt, bo mi samej nie jest obojętny los naszych ''mniejszych braci''. Na książkę może się skuszę. Zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem pełna podziwu dla autorki, że broni porzucone zwierzęta od śmierci. Mało kogo stać na tak szlachetną inicjatywę.

      Usuń
  8. Zainteresowała mnie ta książka, wiec chętnie się za nią rozejrzę:) Ja także nie słyszałam wcześniej o takim wydawnictwie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się ciekawie, z chęcią wetknę w nią nos

    OdpowiedzUsuń
  10. całkiem, całkiem. Fabuła okej, twoja recenzja też jest pozytywna, jednak ta okropna okładka.. no jest po prostu okropna. ;<

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeżeli książka wpadnie mi w łapki, chętnie dam jej szansę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fabuła brzmi zachęcająco, więc jak tylko nadarzy się okazja to sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdy przeczytałam o tym wybuchu stanu wojennego, od razu nabrałam ochoty na tę powieść. A potem mnie sprowadziłaś na ziemię, że jest go mało i ostatecznie to sama nie wiem, co myśleć. Odrzucają mnie też te niepolskie imiona, w książkach polskich autorów drażnią mnie imiona typu Mary, Phil i inne takie. Taki tam drobny przejaw patriotyzmu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przyznam szczerze, że w naszej rodzimej literaturze wolę polskie brzmiące imiona.

      Usuń
    2. No cóż, Phil i Mary byli Amerykanami... trudno było ich nazwać Marysia czy Filipek...
      A Liz, to po prostu zdrobnienie od Eliza, które wszak egzystuje w języku polskim :-)

      Usuń
  14. Myślę, że spodobałaby się mojej dobrej znajomej, wspomnę jej o tej książce :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy ja się mylę, czy to taka typowa wakacyjna lektura?
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czuję tej historii, więc na pewno sobie odpuszczę bliższe się z nią zapoznanie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mówię nie...Na razie mam sporo zobowiązań i najpierw z nimi muszę się rozprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaskakujące zakończenie? Brzmi zachęcająco. ;) Szkoda jednak, że miejsca i osoby są tak pobieżnie opisane - lubię grube powieści pełne szczegółów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie słyszałam do tej pory o tej książce, na razie mam inne w planach, ale kiedyś kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chociaż nie gustuję w takiej tematyce, to muszę przyznać, że książka zapowiada się naprawdę ciekawie.:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Równowaga pomiędzy gorzkimi i ciepłymi emocjami w literaturze potrzebna równie mocno jak w życiu :) Okładka kompletnie mnie nie przekonuje, ale podobno trzeba pracować nad tym, żeby nie oceniać po wyglądzie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też powyższa okładka zbytnio nie przekonuje, ale już od dawna nauczyłam się zwracać uwagę tylko na fabułę danej książki, nie zaś na jej ,,opakowanie'', gdyż wielokrotnie przekonałam się, że często za mizerną szatą graficzną ukryta jest ciekawa treść.

      Usuń
  22. Jak na razie jestem w połowie przekonana do tej książki. Początek fabuły mi się podoba, jednak końcówka tak sobie. Może kiedyś wpadnie mi w ręce i będę mogła lepiej tę książkę ocenić.

    OdpowiedzUsuń
  23. Brzmi jak ciekawe opowiadanie obyczajowe. Na początku twojej recenzji myślałem, że to kolejna młodzieżówka ale przyznam, że fabuła mnie zaciekawiła, gdy skończyłem. Autorka porusza bardzo istotny temat, samotne rodzicielstwo, jak poradzić sobie ze śmiercią ukochanej oraz jak odnaleźć nową miłość i czy w ogóle jest ona możliwa po tak traumatycznym przeżyciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafnie zinterpretowałeś tę książkę, chociaż nie znasz jej treści. Jestem pod wrażeniem i oczywiście zapraszam do lektury ,,W pętli''.

      Usuń
  24. Trzeba przyznać, że brzmi naprawdę ciekawie. Z chęcią się za nią rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Taką optymistyczną książkę z chęcią bym przeczytała. Zainteresowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kompletnie autorka mi nieznana, ale widzę, że warto dać jej szansę:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie jestem do końca przekonana do tej książki, teraz czeka na mnie dużo innych pozycji, ale jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce, dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Spodziewałam się kolejnej zwyczajnej historii o miłości, ale widzę, że jednak jest w niej coś więcej. Może nawet bym przeczytała gdyby mi wpadła w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwsze słyszę, ale brzmi bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  30. znam powieść "Sześć strun", ale nie miałam pojęcia, że autorka napisała coś jeszcze, nie było na okładce ani słowa na ten temat, jednak książka niebywale mi się podobała i jeżeli "W pętli" kiedyś wpadnie mi w ręce, z chęcią się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tę książkę bardzo chciałabym przeczytać, fabuła od razu przypadła mi do gustu i jestem ciekawa jak to wszystko zostało obrane w słowa. Autorki wcześniej nie znałam, ale być może sięgnę po którąś z jej książek ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  32. Książka ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Książka na pewno ciekawa, jak wynika z Twojej recenzji, ale ta okładka strasznie daje po oczach. Jakie to szczęście, że ja nie oceniam książek po opakowaniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Moje miłe i mili... autor ma niewiele do powiedzenia w sprawie okładki... takie życie. W szególności jeśli nie płaci za wydanie... przykre, ale prawdziwe. Trzeba mieć "nzawisko" aby wybrzydzać.... ano...

    OdpowiedzUsuń
  35. Zapowiada się niezwykle interesująco, jak będzie okazja to na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  36. książka i sama autorka są niesamowite.Pierwszy raz w życiu,tak głęboko poruszyła mnie historia miłosna.Pierwszy raz w życiu płakałam jak bóbr przy książce...Nic dodać nic ując,pragnę czytać każdą powieść tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...