piątek, 12 lipca 2013

Zatrzymać apokalipsę.


Kod demona
Adam Blake 

 
tłumaczenie: Marlena Dąbrowska
tytuł oryginału: Demon code
wydawnictwo: Hachette
data wydania: 17 kwietnia 2013

Ilość stron: 547
ocena: 5 /6






       W XVII wieku pewien szalony, obłąkany prorok przepowiedział nadejście końca świata. Jego wizje/spostrzeżenia zostały zapisane w księdze, która od wielu lat spoczywa ukryta w Brytyjskim Muzeum. Świat aktualnie nawiedzają dziwne kataklizmy, zaś drogocenne publikacje jasnowidza zostają wykradzione przez tajemniczego, sprytnego złodzieja. Śledztwo w tej sprawie przejmuje była policjantka Heather Kennedy, eksnajemnik Leo Tillman oraz młody strażnik muzeum Ben Rush. Wspólnie dochodzą do wielu zaskakujących odkryć. Okazuje się, że za kradzieżą księgi stoją niebezpieczni i nieobliczalni wyznawcy Ewangelii Judasza, zwani potocznie Judaszowcy, którzy nie cofną się przed niczym, aby wypełnić proroctwo apokalipsy. W tej sytuacji tylko jedna osoba może powstrzymać ten katastroficzny plan. To Diema, dziewiętnastoletnia dziewczyna będąca żołnierzem z armii Judaszowców. Los ludzkości spoczywa w jej rękach, lecz czy nastolatka odważy się działać przeciwko swoim braciom w wierze? Tymczasem przepowiedziany Armagedon zbliża się wielkimi krokami. Co z tego dalej wyniknie? Zobaczcie sami.

„Kod Demona” Adama Blake’a stanowi swego rodzaju kontynuację powieści ,,Oszustwo znad Morza Martwego”. Osobiście o tym nie wiedziałam, ale uważam, że śmiało można czytać tę książkę bez znajomości pierwszego tomu, ponieważ mamy tutaj do czynienia z całkiem inną historią i wszelkie niejasności dotyczące wcześniejszych perypetii głównych bohaterów są skrupulatnie tłumaczone przez autora. Na pierwszy rzut oka fabuła przypomina ,,Kod Leonarda da Vinci’’ lub ,,Anioły i Demony’’ i faktycznie znajdziemy tutaj pewne, drobne, minimalistyczne podobieństwa, jednakże w dużej mierze historia skupia się głównie na powstrzymaniu ludzkiej zagłady. Wspólnie z czwórką bohaterów z przerażeniem śledziłam obłąkańcze poczynania Judaszowców. Działo się tutaj, oj działo. Z wypiekami na twarzy brnęłam przez wartką i pełną zwrotów akcje. Bohaterowie byli barwni, wyraziści i niezwykle staranie dopracowani. Ich inteligencja, błyskotliwość, ofiarność, zaangażowanie oraz żelazne zasady wzbudziły mój niekłamany podziw. Płynna narracja połączona z plastycznymi opisami miejsc, osób i zdarzeń sprawiła, że moja wyobraźnia bez przeszkód zbudowała sugestywny obraz danej sytuacji. Większości przypadków towarzyszy podskórny niepokój i napięcie, dzięki czemu z niepokojem i zarazem fascynacją obserwowałam dramatyczny rozwój finalnego zakończenia. Autor niezwykle umiejętnie połączył sensacyjne, kryminalne i fantastyczne wątki tworząc z tego bardzo dobry przygodowy thriller. W sumie nie mam się, do czego przyczepić, może tylko poza paroma nużącymi epizodami, które na szczęście występowały sporadycznie.

Najnowsza proza Adama Blake'a jest niezwykle ekscytującym dreszczowcem pełnym tajemnic, niewyjaśnionych sekretów i złowieszczych, szalonych przygód. Poznaj ten złowrogi świat, gdzie na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo i zobacz, jak to jest trzymać w swoich rękach losy całej ludzkości. Zapraszam do lektury.

***

Wydawnictwo Hachette. 


40 komentarzy:

  1. Och, chętnie bym przeczytała. Swoją drogą nie spodziewałam się, że w tej książce napotkamy paranormalne istoty jak upadłe anioły. Spodziewałam się, że będzie to jedna z tych pozycji, w których to zwykli (ale niezwykli) ludzie dążą do powstrzymania apokalipsy. W każdym razie, zapowiada się świetnie. Będę wypatrywać.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle się wyraziłam pisząc, że Diema, to upadły anioł. Chodziło mi o zupełnie inną interpretacje tej osoby. To zwyczajna dziewczyna, która z powodu swojej skomplikowanej przeszłości przeszła na ciemną stronę mocy, przez co jest takim upadłym aniołem.

      Usuń
  2. Też mi zajechało Danem Brownem na początku, a tu BACH, upadłe anioły :) Proszę, proszę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniłam to zdanie o upadłym aniele, gdyż widzę, że każdy błędnie je interpretuje. Teraz powinno być ok. A książkę polecam, Naprawdę fajna.

      Usuń
  3. Uwielbiam takie klimaty, z przyjemnością sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za takim typem literatury, więc raczej nie będę sięgać po tę książkę. Tak sobie myślę, że chyba powinnam ten "Kod Leonarda da Vinci" przeczytać, bo dużo książek jest do niego porównywanych, a ja nie wiem o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh,chyba przestanę tu bywać mój portfel tego nie wytrzyma ;).Recenzja bardzo zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zachęcona, jednak na pewno nie będę na nią polować jakoś specjalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już chyba gdzieś widziałam tę książkę i teraz żałuję, że jej nie wzięłam, bo myślę, że by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się na prawdę ciekawie. Szczególnie, że lubię takie połączenie religii z kryminałem. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam kiedyś "Kod da Vinci" i owszem lektura bardzo mnie zafascynowała, ale i tak uważam, że ten typ literatury nie może być wartościowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś mnie nie ciągnie, ale mój tata byłby zachwycony :) pokażę mu tą książkę i Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa recenzja, ale również i mnie nie przyciągają tego typu książki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem do końca przekonana czy książka jest dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Piszesz, że dobre, to muszę przeczytać w końcu, bo u mnie książka zalega na półce od kilku tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej nie czytam tego typu książek, dlatego mimo emocji, które towarzyszyły Ci podczas lektury i które jak najbardziej zachęcają, nie skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawie się zapowiada, lecz raczej nie dla mnie, jednak polecę dla brata, który zaczytuje się ostatnio w książkach Browna, może mu ta też się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo książek na rynku tego właśnie typu, ale ponieważ oceniłaś wysoko, nie będę unikać tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio mam nastrój na czytanie literatury z niższej półki, choć wciąż obiecuję sobie, że będę też nadrabiać zaległości i w tym mocniejszym gatunku. Twoja recenzja fantastyczna i bardzo zachęcająca. Trochę mi to przypomina "Kod Leonarda Da Vinci". Nie wiem, czy słusznie. Będę mieć pewność jak kiedyś przeczytam ;-)

    PS. Mam nadzieję, że mój skromny głosik przyczyni się do spełnienia Twoich marzeń o czytniku. Powodzenia i trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiesz,ja z reguły czytałam mocniejsze powieści, ale po pewnym czasie ,,przejadły'' mi się, więc raczyłam się romansami i obyczajówkami. Teraz na nowo wróciłam do kryminałów, thrillerów itp, gdyż czuje, że tego mi potrzeba, dlatego jeśli ty na razie nie masz takiej wewnętrznej ochoty na dreszczowiec, to poczekaj na inny moment.
      ps. dziękuję za twój cenny głosik:-)

      Usuń
  18. Możliwe, że kiedyś przeczytam tę książkę, przekonują mnie - plastyczne opisy, barwni bohaterowie, wartka akcja oraz inne plusy „Kodu demona”, które przedstawiłaś w recenzji. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię takie książki, a więc czemu nie

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zaczęłam czytać Twoją recenzję, to też mi przyszło do głowy to podobieństwo, ale i tak z chęcią przeczytam tę książkę, już mi sie podoba!

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam "Oszustwo znad Morza Martwego" więc siłą rzeczy muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony tyle plusów, ale z drugiej podobieństwa do twórczości Browna mnie zniechęcają.

    OdpowiedzUsuń
  23. Z racji tego że lubię "Kod da Vinci" to pewnie przeczytac książke ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. No, w końcu miałem chwilkę żeby przeczytać Twoją reckę :D Książka zapowiada się smakowicie, chociaż pomysł ograny to lubię takie klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tym razem chyba się nie będę za nią rozglądała, jakoś do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  26. Brzmi ciekawie, zwłaszcza, że "Kod" bardzo mi się podobał. Zaraz poszukam tego dreszczowca!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dreszczowiec z ratowaniem świata, sekretami- biorę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Judaszowcy? Coś takiego istnieje czy to tylko wymysł autora? Po tak dobrej opinii: wartka akcja, dobrze zarysowani bohaterzy książkę oczywiście chciałbym przeczytać i to bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie odpowiem ci na to pytanie, gdyż nie znam na nie odpowiedzi. Nie wiem, czy Judaszowcy są wymysłem autora, czy może jednak ktoś zarejestrował ich istnienie. Może jakiś historyk będzie wiedział coś więcej na ten temat.
      Co do samej książki, to oczywiście polecam, gdyż jest to naprawdę całkiem udany dreszczowiec.

      Usuń
  29. raczej nie przeczytam, ale za to bardzo mi się podoba recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobrze wiesz, że lubię takie książki :) Jeśli tylko nadarzy się okazja to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To nie mój klimat, choć Twoja recenzja zachęca ;) Niestety nie lubię książek z jasnowidzeniem, proroctwami itp. Raczej do mnie nie przemawia. Ale recenzja bardzo dobra.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Klimaty, jakie opisałaś w swojej recenzji, wpłynęły ma moją wyobraźnię. To lektura trafiająca w moje gusta czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  33. nie miałam okazji czytać tej książki, ale i też nie jestem fanką tego typu książek.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...