czwartek, 8 sierpnia 2013

Złowieszcze sekrety.


Przemysław Borkowski
Hotel Zaświat

 
Wydawnictwo: Oficynka
Data wydania: 10 maja 2013
Miejsce wydania: Gdańsk
Liczba stron: 310
Ocena: 3/6








       Przemysław Borkowski urodził się w Olsztynie, obecne mieszka w Warszawie. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Był także felietonistą portalu "Onet.pl" i miesięcznika "Kariera". Większość osób kojarzy tego pana z Kabaretem Moralnego Niepokoju. Do niedawna nikt nie wiedział, że znany satyryk w wolnych chwilach pisze również książki. Na naszym rynku wydawniczym autor zadebiutował powieścią "Gra w pochowanego". Aktualnie nakładem wydawnictwa Oficynka na światło dzienne wyszła kolejna proza pisarza o intrygującym tytule ,,Hotel zaświat’’. Jakie przygody doświadczyłam w tytułowym budynku? Zaraz się tego dowiemy.

Pewnego dnia trzydziestokilkuletni Krzysztof Rozkroczny wraca do swojej rodzinnej miejscowości pod Olsztynem sprzedać dom rodziców, gdyż od dawna nikt w nim nie mieszka. Już pierwszego dnia mężczyzna przypadkowo odnajduje ludzką rękę. Policja bagatelizuje sprawę uważając, że to prawdopodobnie zaginiony kawałek ciała z zeszłorocznego morderstwa. To jednak nie koniec niespodzianek. Krzysztof z zaskoczeniem obserwuje niepokojące zachowanie zwierząt, jak również jest świadkiem kolejnych dziwacznych wydarzeń. Jak dalej potoczą się losy głównego bohatera. Czy przekaże w obce ręce swój majątek? Co, lub kto czai się w tym pozornie spokojnym miejscu?

Z ogromną niecierpliwością czekałam na ,,Hotel zaświat'', ponieważ bardzo cenię sobie pana Przemysława Borkowskiego, jako znakomitego kabareciarza. Z bólem serca muszę jednak przyznać, że zawiodłam się na jego twórczości i to bardzo. Niepotrzebnie przeczytałam zachęcającą rekomendacje zamieszoną na tylnej okładce książki, w której widnieje informacja, że czeka mnie porażający horror gorszy od samego ,,Lśnienia’’ Kinga. Ta reklama w moim przypadku wcale się nie sprawdziła, wręcz przeciwnie. Momentami ziewałam z nudów błagając w myślach o skok napięcia i bardziej dynamiczną akcje. Niestety moje prośby zostały spełnione dopiero w trakcie finałowej sceny. Tymczasem niemal przez całą fabułę autor raczył mnie spokojną, monotonną trzecioosobową narracją podczas, której poznajemy osobiste przemyślenia, refleksje i wspomnienia z dzieciństwa głównego bohatera. Widzimy, jak spaceruje po okolicy wspominając ważne historyczne wydarzenia, jakie nawiedziły owe miejsce. W międzyczasie poczytamy stare wiersze, krótkie opowiadania, lub fragmenty poszczególnych książek, praktycznie w żaden sposób nie związanych z głównym nurtem tej historii. Moim zdaniem Przemysław Borkowski przesadził z wielowątkową fabułą robiąc z niej istny kogel mogel. Czasami więcej nie znaczy zawsze lepiej. Widać, że autor ma wybujałą wyobraźnię i całą masę różnorodnych, ciekawych pomysłów, ale brakuje mu koncentracji nad staranniejszą analizą poszczególnej sceny. Podobały mi się tylko plastyczne, malownicze opisy przyrody, aczkolwiek momentami ich charakterystyka także była zbyt wyolbrzymiona. Natomiast kreacja psychologiczna bohaterów została potraktowana nieco po macoszemu. To bezbarwne, zwyczajne osoby niewyróżniające się z tłumu niczym szczególnym. Na uznanie zasługuje zaledwie zaskakujące zakończenie, które dosłownie zwala z nóg. Niestety to za mało, abym mogła zachwycić się ,,Hotelem zaświat’’. Żałuje, że nie mogę wydobyć z niego więcej pozytywnych wrażeń.

Komu mogę polecić tę książkę? Myślę, że osoby, które, na co dzień nie mają do czynienia z kryminałami śmiało mogą po nią sięgnąć. Najnowsze dzieło Przemysława Borkowskiego jest raczej spokojną powieścią obyczajową z kilkoma elementami kryminału i maleńką szczyptą thrillera. Z kolei, jeśli szukacie wstrząsającego horroru, po którym nie będzie dane wam zasnąć, to nie tędy droga. Wybór należy do was. Zapraszam.


***

Wydawnictwo Oficynka.


50 komentarzy:

  1. Uuu a myślałam, że będzie to coś mocniejszego, ale skoro zawiera w sobie tylko elementy kryminału, to chyba jednak odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Twoje podsumowanie jest absolutnie idealne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że Toja recenzja wystarczy mi na przygodę z tą lekturą

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czuje się zainteresowana na tyle tą książką by ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda na to, że popełniono błąd w marketingu książki... nie lubię także wyprowadzania czytelnika w pole...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczynam myśleś, że epoka przerażających horrorów dobiegła końca. Od dawna nie czytałem nic, co wywołałoby choćby najmniejszy dreszczyk :(

    OdpowiedzUsuń
  7. O, nie wiedziałam, że Przemysław Borkowski pisze też książki. Czasami oglądam skecze kabaretu, do którego należy ten pan, ale gdybyś nie wspomniała, że to ten satyryk, w ogóle nie wiedziałabym, że to on. :-D Co do książki - nie lubię kryminałów, więc to powieść raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, zdarza się czasem trafić na gorszą lekturę. Następnym razem będzie lepiej!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z doświadczenia nie lubię porównań do słynnych pozycji. Zazwyczaj się one niestety nie pokrywają. Aczkolwiek sama pozycja wygląda zachęcającą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Anią, te porównywania są zwykle beznadziejne.
      Tytuł mnie zaciekawił, więc może jednak spróbuję. Mniej straszne książki też lubię, a skoro już wiem, czego się mogę spodziewać, może się nie rozczaruję:)

      Usuń
  10. Słyszałam już o tej ksiażce i myślałam, że to coś lepszego. Po przeczytaniu Twojej recenzji, jakże świetnej wiem, że niewarto zawracać sobie głowy tą ksiażką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Po przeczytaniu Twojej recenzji, straciłam ochotę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. O "Hotelu.." wiele słyszałam i chociaż ostatnimi czasy lubię mocniejsze kryminały to po ten chętnie sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsze słyszę o tej książce, szkoda, że okazała niezbyt dobra. Nie przeczytam, nie mam ochoty na kolejną nudną powieść, ostatnio mam ochotę na coś co zwali mnie z nóg, może coś polecisz?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze swojej strony polecam twórczość Jodi Picoult (u mnie recenzja "tam gdzie ty"):)

      Usuń
  14. Słyszałam o tej książce wcześniej, po przeczytaniu kilku recenzji nie mam na nią ochoty.;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę no, a naprawdę liczyłam na coś fajnego. Właśnie ją zaczynam czytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że tak słabo wypadła, stąd chyba nie sięgnę po tą książkę. Ach te opisy i rekomendacje z okładki, nieraz bardziej szkodzą niż pomagać.

    OdpowiedzUsuń
  17. O, matko! A co tak słabo? Ta książka zdobywa naprawdę świetne recenzje. Autora porównują ze Stephenem Kingiem, a książkę z powieścią "Lśnienie". Niedawno przeprowadzałam wywiad z Autorem i tak fajnie opowiadał o tej książce. Nabrałam niesamowitej ochoty na jej przeczytanie i nawet Twoja recenzja mnie do niej nie zniechęci. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. A o tym Kingu to nie tylko reklama. Czytelnicy też tak uważają. Wiem, bo sprawdzałam, kiedy przygotowywałam się do wywiadu. ;-)

      Usuń
    2. Moja droga. Trochę już mnie znasz i wiesz, że bardzo rzadko krytykuje jakąś książkę chyba, że wyjątkowo nie przypadnie mi do gustu, co też tak się stało w przypadku ,,Hotelu zaświat''.
      ,,Lśnienia'' nie czytałam, więc nie mam porównania, ale jestem miłośniczką literatury grozy i trochę już jestem w tym obeznana, dlatego sugerując się innymi dziełami z tego gatunku uważam, że powyższa książka jest bardzo przeciętna i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Takie jest moje zdanie i nie każdy musi się z nim zgadzać.

      Usuń
    3. Ale ja szanuję Twoje zdanie. Po prostu mnie zaskoczyłaś, bo czytałam sporo recenzji tej książki i wszystkie były pozytywne. Przystępując do jakiegokolwiek wywiadu, naprawdę solidnie się do niego przygotowuję. Może jestem przewrażliwiona, ale ton Twojej wypowiedzi do mnie też mnie zaskakuje w tym momencie. Bo ja nie miałam nic złego na myśli, pisząc swój komentarz. Przecież nie wysuwam wobec Ciebie żadnych pretensji, że książka Ci się nie podobała.

      Usuń
    4. Mylnie zinterpretowałaś moją pozornie chłodną wypowiedź :-) Przecież wiem, że nic nie miałaś złego na myśli. Cieszę się, że poznałaś pana Przemysława i odebrałaś go bardzo pozytywnie. Ja również bardzo go cenię za całokształt, niemniej jednak źle bym się czuła pisząc swoje odczucia po tej lekturze inaczej, niż czuje.
      Czekam zatem na twój wywiad z niecierpliwością. Jestem ciekawa twoich pytań do autora i jego wypowiedzi.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Wywiad ukazał się jeszcze w lipcu. :-) Książka oparta jest o prawdziwą historię.

      http://magazynobsesje.pl/wywiad-z-przemyslawem-borkowskim/

      A Twoją wypowiedź może faktycznie źle odebrałam. Ale ja wesoła jestem z natury, i taki chłód czasami mnie bardzo mrozi. ;-)

      Usuń
    6. Zaraz sobie poczytam wywiad.
      Trochę pozytywnego chłodu nie zaszkodzi w ten upalny dzień, ale mimo wszytko cieszę się, że już wszytko między nami jasne, jak słońce :-)

      Usuń
  18. Nie ma nic lepszego od "Lśnienia" w tym samym klimacie, więc ja na starcie już bym nie uwierzyła w reklamę książki, mimo że jej autora jako kabareciarza cenię. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A czytałam już tyle pozytywnych recenzji, Twoja jest pierwsza mniej entuzjastyczna;) Więc moje apetyty na tę książkę osłabły.
    Na temat porównań jednych książek do drugich mam od dawna wyrobione zdanie i bardzo ich nie lubię, bo najczęściej mają się nijak do rzeczywistości. Najlepszym przykładem jeden z kryminałów skandynawskich porównany do Trylogii Millenium, przy którym wynudziłam się okropnie, więc gdzie mu tam do Larssona...

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam już o tej książce i jak będzie okazja to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ooo, książka zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. też mam nadzieję, że na dłużej ;-)
    szkoda, że się nie udała ta książka, bo nazwisko i okładka rzeczywiście sporo obiecują.

    OdpowiedzUsuń
  23. Podoba mi się okładka , ale książka raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tytuł i okładka zapowiadają że będzie się działo, ale widać że i na tym się kończy groza książki - może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  25. oj a ja właśnie liczyłam na wstrząsający horror... ale i tak chyba dam szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czyli coś dla mnie, bo w dziale kryminały i horrory stawiam swoje pierwsze kroki : )

    OdpowiedzUsuń
  27. Pomimo słabej oceny, zaciekawiło mnie to zakończenie, jeżeli znajdę kiedyś tę książkę w bibliotece to pewnie spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, jednak zaciekawiła mnie ta książka i może sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  29. kurcze! tak się ciekawie zapowiadało! Może jednak po nią sięgnę, jak wpadnie mi w ręce?
    pozdrawiam i udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Na początku byłam zainteresowana fabułą tej książki, ale już w kilku recenzjach przeczytałam, że jest to powieść mało dynamiczna i ze szczątkowym wątkiem kryminalny, więc nie mam ochoty jej czytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ech, a tak się pięknie zapowiadała!

    OdpowiedzUsuń
  32. Uważam, że porównanie autora do Kinga jest nietrafione. Ale książka trafiła w mój gust. Niebawem opublikuję mój wywiad z Przemysławem Borkowskim na którego zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  33. Skoro nie zachwycasz się książką , to ją sobie daruję. Mam do przeczytania kilka intrygujących powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda, że książka nie zyskała miana strasznej, gdyż czegoś takiego od niej oczekiwałam. Myślę, że w takim razie odpuszczę ją sobie ..

    OdpowiedzUsuń
  35. Do niedawna nie wiedziałam, że pan Borkowski realizuje się w życiu również jako pisarz. Jeżeli będę miała możliwość przeczytania tej pozycji, to na pewno to zrobię. Jestem ciekawa swojej opinii o tej książce:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Pan bibliotekarz obiecał, ze kupi tę książkę do naszej biblioteki :D mam nadzieję, że przyjdzie na dniach i będę mogła porównać nasze odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jednak wole horror, wiec raczej nie dla mnie ta ksiazka.

    OdpowiedzUsuń
  38. Myślę, że książkę warto przeczytać choćby po to, żeby przekonać się na co stać znanego satyryka. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Właśnie dlatego nie lubię "ozdabiania" okładek mało znanych książek wszelkimi achami, ochami, porównaniami do sławniejszych kolegów po fachu... zderzenie z rzeczywistością jest zazwyczaj bardzo brutalne.
    Chociaż czytając "Lśnienie" też dosyć często ziewałam z nudów ;P

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak dla mnie już sama okładka jest rewelacyjna!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...