środa, 30 stycznia 2013

Krwiożercze duchy przeszłości.


"Czerwony Hotel"  
Graham Masterton

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: 2012
przekład: Piotr Kuś
format: 135 x 215
liczba stron: 304

moja ocena: 6- / 6






       Graham Masterton, to jeden z najbardziej znanych i płodnych  brytyjskich pisarzy specjalizujących się w literaturze grozy (na swoim koncie ma już ponad 100 różnych książek). Oprócz horrorów autor pisze również thrillery, powieści historyczne oraz romanse. Do tej pory miałam przyjemność poznać kilka dzieł Mastertona, i choć niekiedy zdarzały mu się ,,słabsze momenty’’, to jednak mimo wszystko żywię wielki sentyment do jego twórczości.

Obecnie dzięki wydawnictwu Rebis możemy poznać najnowszą powieść pisarza zatytułowaną ,,Czerwony hotel’’. Na początku historii poznajemy  główną bohaterkę Sissy Sawyer (znaną wcześniej czytelnikom ze ,,Złej przepowiedni’’ oraz ,,Czerwonej maski’’), która posiada  niezwykłe zdolności parapsychiczne i potrafi przewidzieć przyszłość za pomocą swoich kart DeVane. Pewnego dnia, do kobiety przyjeżdża przyrodni bratanek Billy wraz ze swoją sympatią T-Yon. Okazuje się, że dziewczynę  od jakiegoś czasu nawiedzają potworne senne koszmary z udziałem jej brata Everetta. Sissy, dzięki  kartom próbuje znaleźć znaczenie potwornych imaginacji, lecz to, co odkrywa napawa ją wielkim przerażeniem.

W tym samym czasie Everett planuje uroczyste otwarcie Czerwonego hotelu w Luizjanie. Nie wszystko przebiega jednak zgodnie z planem. Nieoczekiwanie ginie pokojówka, słychać przeraźliwe gwizdy i inne dźwięki, zaś w niektórych pomieszczeniach znajdują się kałuże krwi niewiadomego pochodzenia.

Co oznaczają owe incydenty w hotelu? Czy ma to jakiś związek z marami sennymi T-Yon? Już wkrótce życie wielu ludzi będzie zagrożone. Jedyna nadzieja tkwi w mocy Sissy, lecz czy będzie ona w stanie przeciwstawić się krwiożerczemu złu?

Na wstępie mogę śmiało napisać, że ,,Czerwony hotel’’, jest jednym z lepszych horrorów Mastertona. Konstrukcja fabuły została bardzo dobrze dopracowana w najdrobniejszych detalach. Duża zasługa tkwi w lekkim, swobodnym stylu narracji, zaskakującej, wartkiej akcji i wstrząsającym klimacie zjawisk paranormalnych. Na uznanie zasługują również dosadne, plastyczne opisy miejsc i zdarzeń, dzięki którym czuć niepokój i trwogę. Intrygująca, mroczna okładka także zapewnia wizualny wstęp do niebezpiecznej historii. Może niektórym czytelnikom będą przeszkadzać krwawe sceny, ale prawdziwi fanatycy grozy docenią w/w wątki gore dające niezwykle realistyczny obraz strachu, lęku i makabry.

Patrząc na całokształt ,,Czerwonego hotelu’’ nie mam żadnych większych zastrzeżeń i uważam, że powyższy horror zadowoli każdą osobę lubiącą śledzić zmagania świata duchów z prawdziwą rzeczywistością.

Z czystym sumieniem polecam najnowsze dzieło Grahama Mastertona wszystkim czytelnikom szukającym ciekawej, emocjonującej powieści grozy. Jestem niemal pewna, że ,,Czerwony hotel’’ spełni wasze oczekiwania. To historia pełna wyrazistych bohaterów od zwyczajnych sceptyków po medium lub voodoo. Śledząc ich poczynania wejdziemy w sam środek barbarzyńskiej wojny pełnej złości, zemsty, morderstw, krwi i szalonej magii. Chcesz tego doświadczyć osobiście? Zapraszam, zatem w tajemnicze progi czerwonego hotelu…



                                   Recenzja napisana dla serwisu KOSTNICA.


niedziela, 27 stycznia 2013

Mroczne uzależnienie.


Namiętność po zmierzchu
Sadie Matthews 

 
tłumaczenie: Patrycja Zarawska
tytuł oryginału: Fire After Dark
seria/cykl wydawniczy: Fikcja
wydawnictwo: Hachette
data wydania: 2013
ISBN: 9788377399804
liczba stron: 328

ocena: 6- /6



   
        W dzisiejszych czasach seks nie jest już tematem tabu tak, jak kiedyś. Przez wieki był on skutecznie tłumiony, umiejętnie skrywany, jednakże, obecnie większość osób z niezwykłą otwartością i swobodą ujawnia swoje najbardziej intymne sekrety.

Sadie Matthews, autorka sześciu kobiecych powieści (opublikowanych pod innymi nazwiskami), zainspirowana historią różnorodnych ludzi, którzy mają odwagę i wyobraźnię, by żyć w taki sposób, jak pragną, stworzyła niezwykle intymną, prowokującą książkę  zatytułowaną ,,Namiętność po zmierzchu’’.

Poukładane życie Beth Villies rozsypuje się niczym domek z kart, kiedy pewnego dnia przyłapuje swojego chłopaka Adama na zdradzie. Okazuje się, że ukochany od dłuższego czasu nie był jej wierny. W tym samym czasie ciocia Celia, mieszkająca w bogatej dzielnicy w Londynie szuka kogoś do opieki nad swoim kotem, ponieważ wyjeżdża do leśnej samotni zregenerować się duchowo. W zaistniałej sytuacji zrozpaczona dziewczyna korzysta z zaproszenia swojej krewniaczki. Już pierwszego wieczoru w mieszkaniu naprzeciwko Beth dostrzega niezwykle przystojnego, atrakcyjnego mężczyznę. Kilka dni później Villies osobiście poznaje nieznajomego sąsiada, który nazywa się Dominic Stone. Od samego początku między nimi, aż iskrzy z pożądania, które po jakimś czasie wybucha niczym lawa z wulkanu. Kiedy jednak Beth angażuje się  coraz bardziej uczuciowo, Stone nieoczekiwanie zamierza wycofać z dalszego związku.
,,Beth.- Głos ma niewiele głośniejszy niż ciche mruczenie. – Niczego innego nie pragnę, jak zabrać cię w najciemniejsze zakamarki samego siebie. Chciałbym ci pokazać każdy skrawek pożądania, jakie do ciebie czuje, i uczynić cię całkowicie swoją. Ale ty nie wróciłabyś z tego miejsca, Beth, a ja nie zniósłbym tego, gdybym cię utracił.’’
Okazuje się, że Dominic, jest uzależniony od praktyk BDSM. Jego celem jest dominować i zadawać ból swojej seksualnej partnerce. Zszokowana Beth czuje się wewnętrzne rozdarta. Nie wie, czy ma słuchać głosu rozsądku i rozstać się z ukochanym, czy może kierować się sercem wchodząc do pokręconego ,,świata'' erotycznych fantazji. Jak dalej potoczą się losy głównych bohaterów? Czy rzeczywiście ich związek nie ma żadnej przyszłości? A może oboje znajdą jakieś wspólne rozwiązanie?

Zaintrygowana delikatną, subtelną zewnętrzną aparycją ,,Namiętności po zmierzchu’’ postanowiłam bliżej zagłębić się w jej treść. Napis z reklamą ,,50 twarzy Greya’’ w moim przypadku również podziałał zachęcająco. Na wstępie, mogę jednak uspokoić antyfanów E.L. James, ponieważ dzieło Sadie Matthews jest zadecydowanie lepsze od słynnego Greya. Już od pierwszych stron powieści widać doskonały warsztat pisarski autorki. Styl narracji urzeka lekkością, siłą i autentyzmem przekazu. Bogate słownictwo obfituje w naturalne dialogi i w niezwykle plastyczne opisy miejsc, osób i wydarzeń. Główni bohaterowie nakreśleni są bardzo precyzyjnie, wyraziście i dokładnie, dzięki czemu szybko zapadają w pamięć. Dominic, to niebywale przystojny, mądry, wykształcony, troskliwy, uprzejmy i bardzo namiętny mężczyzna. Ma jednak jedną rażącą wadę- nie potrafi wyzwolić się z pod wpływu BDSMu, który jest dla niego niczym narkotyk.
,,Są rzeczy, których życzą sobie niektórzy dorośli, lecz reszta społeczeństwa traktuje je z dystansem, a nawet odrazą. Nie przystaje to do powszechnie akceptowanych opisów seksualności i mówi nam coś niewygodnego o nas samych. Uważam jednak, że każdy człowiek ma prawo żyć takim szczęściem, jakiego sam pragnie, i jeżeli to szczęście polega na sporadycznych batach, może się nimi cieszyć.’’

 Rola Maledom (dominacja męska) związana jest ściśle z dyscypliną i karą, gdzie Pan w odpowiednim stroju i scenerii posługuje się określonymi rekwizytami. Natomiast uległa poddana karze dostosowuje się do wszelkich rozkazów czekając, aż jej ból przeistoczy się w arcyintensywną przyjemność. Czy rzeczywiście takie brutalne traktowanie podczas seksualnej zabawy może przynieść pozytywne korzyści dla związku? Beth, chce zaryzykować i wejść w ten świat razem z ukochanym, aby wspólnie znaleźć lekarstwo, sposób na wydobycie go z nałogu i radzenie sobie bez niego, ale czy ten ryzykowny plan ma szanse na powodzenie?

Zapewne jesteście ciekawi, czy sceny erotyczne przeważają nad innymi wątkami? Muszę was rozczarować, albo i nie, ponieważ autorka zaserwowała nam długą ,,grę wstępną’’ polegającą w dużej mierze na platonicznych relacjach głównych bohaterów. Nie oznacza to jednak, że całkowicie brak łóżkowych ekscesów Dominica i Betch. Znajdziemy kilka miłosnych, bardzo śmiałych, odważnych i bezpośrednich eksperymentów, które na szczęście nie budzą wstrętu czy obrzydzenia, wręcz przeciwnie. Uczą czerpać przyjemność ze swoich własnych głęboko ukrytych fantazji.

Polecam ,,Namiętność po zmierzchu’’ wszystkim osobom pełnoletnim interesującym się literaturą erotyczną. To niezwykle zmysłowa, prowokacyjna i zarazem romantyczna historia o miłości wyzwolonej spod pryncypialnych ograniczeń. Zobacz, jak z małej iskry powstał wielki płomień szalonej żądzy. Zapraszam.

***

          Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Hachette.  


piątek, 25 stycznia 2013

Między snem a jawą.


Urojenie
Janusz Koryl

 
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 2013-01-23
Kategoria: Sensacja, kryminał, horror
ISBN: 978-83-63579-12-8
Liczba stron: 216
ocena: 6- / 6







      Janusz Koryl, prozaik, poeta, z wykształcenia polonista, swoją sławę zyskał głównie dzięki książce ,,Sny’’, która została nagrodzona  przez internautów w ogólnopolskim plebiscycie W&W granice.pl ,,Najlepszą książką Roku 2011’’ w kategorii Kryminał, Sensacja, Thriller. Obecnie nakładem wydawnictwa Dreams możemy poznać kolejne dzieło autora o intrygującym tytule ,,Urojenie’’.

Sylwester 2011r. Na rzeszowskim rynku w szampańskiej atmosferze bawi się niemal całe miasto. Kilka minut przed północą z tłumu rozbawionych ludzi wyłania się sylwetka tajemniczego mężczyzny w dziwnym kapeluszu i długim płaszczu. W dłoni trzyma długi, zakrwawiony nóż i ze stoickim spokojem podąża w stronę pobliskiego posterunku policji. Na miejscu informuje śledczych, że przed chwilą zamordował kobietę. Sprawę przejmuje Mateusz Garlicki, szef rzeszowskiej dochodzeniówki, który zostaje natychmiast wezwany na służbę prosto z balu sylwestrowego. W trakcie przesłuchania okazuje się, że denatką jest Aniela Grodzka, mieszkanka ulicy Grunwaldzkiej. W zaistniałej sytuacji policja aresztuje podejrzanego, następnie jedzie pod wskazany adres sprawdzić, czy faktycznie znajduje się tam ciało kobiety, ale wygląda na to, że nikt nigdy nie słyszał o domniemanym nieboszczyku. Poirytowany aspirant Garlicki ponownie chce przesłuchać zatrzymanego, jednak potencjalnego mordercy nie ma już w policyjnej celi. Co się stało z nieznanym osobnikiem, który ulotnił się z aresztu niczym Dawid Copperfield? Czy faktycznie ten mężczyzna kogoś zabił? Już wkrótce śledczy Mateusz odkryje wiele zaskakujących faktów.
,,Nagle doznał wrażenia, że to jakaś gra, której reguły nie są mu znane. Miota się między snem a jawą, między pewnością a urojeniem’’.
Twórczość pana Janusza miałam już okazję poznać, dzięki lekturze ,,Snów’’, dlatego mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tym autorze, ale mimo wszystko ,,Urojenie’’ przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Już od pierwszych stron powieści wyczuwa się w ,,powietrzu'' niepokojącą aurę. Fabuła składa się z kilkudziesięciu krótkich rozdziałów poprzedzonych informacją o dacie, godzinie i miejscu poszczególnych wydarzeń, dzięki czemu miałam nieodparte wrażenie, jakbym śledziła kryminalny serial CSI. Styl narracji jest lekki, naturalny, konkretny bez zbędnych metaforycznych opisów. Akcja toczy się płynnie, miarowo, lecz z każdą kolejną minutą odczuwamy stopniowy wzrost napięcia, które wybucha ze zdwojoną siłą podczas finalnego zakończenia. Na największe uznanie zasługuje jednak mroczny klimat, umiejętnie przeplatany z metafizycznymi wątkami. Niemal sama doświadczyłam ,,gęsiej skórki'' podczas seansów spirytystycznych, gdzie z przerażeniem obserwowałam dalszy przebieg kontaktów z duchami. Również kreacja psychologiczna głównego bohatera dopracowana jest w najdrobniejszych detalach. Mateusz Garlicki, to młody, bardzo ambitny policjant, który z niezwykłą determinacją i zaangażowaniem próbuje rozwikłać kryminalną zagadkę i nie spocznie, dopóki nie odkryje całej prawdy. Ja także mocno zaangażowałam się w owe śledztwo i kiedy tylko poznałam rozwiązanie, to, po prostu mi dech w piersi zaparło z wrażenia. Nie myślałam, że autor wykaże się tak świetną wyobraźnią.

,,Urojenie’’, to doskonała, niebanalna historia, która praktycznie wciąga już od pierwszych stron. Obfituje w nieoczekiwaną akcję pełną elektryzujących afektów. W moim odczuciu, to jeden z lepszych polskich thrillerów, jakie miałam okazje czytać w ostatnim czasie. Bardzo gorąco polecam!

                                                                        ***

                Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Dreams. 

środa, 23 stycznia 2013

Kim jest nasz Stwórca?


Bóg jest kobietą
Anna Maria Guziewska 

 
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 2012 
ISBN: 978-83-7722-413-7
liczba stron: 132
ocena: 3 / 6








       Kiedy Bóg powołał do życia pierwszych ludzi, oznajmił, że stwarza ich na swoje własne podobieństwo. Jak więc wygląda nasz Stwórca? Na większości dziełach sztuki Król Niebios przedstawiony jest, jako mężczyzna, ale równie dobrze możemy mieć do czynienia z kobietą. Tak naprawdę, nikt z nas nie zna prawdziwego oblicza Boga. Możemy jedynie spekulować na ten temat, jednak Anna Maria Guziewska uważa, że Najwyższy Stworzyciel, to postać żeńska. Swoje feministyczne przekonania autorka ujawniła w powieści ,,Bóg jest kobietą’’.
,, Mój Bóg jest kobietą, bo cały czas się szykuje na wielkie wyjście i obawiam się, że sama próba ujawnienia mojego Boga, po czasach zniecierpliwienia, zupełnie mnie ominie.’’(http://syzyfzycia.blogspot.com/)
Akcja w/w książki rozpoczyna się w Pittsburghu, gdzie spotykamy Michaela Blade, studenta psychoanalizy, patrzącego na świat przez pryzmat Freudowskich i Jungowskich poglądów. Jego życie toczy się wokół różnych kobiet: matki, siostry oraz kolejnych sympatii. Któregoś dnia, w wyniku pewnych, dramatycznych wydarzeń mężczyzna traci wiarę w sens istnienia. Co się takiego stało nieoczekiwanego w życiu Michaela i czy znajdzie on jeszcze źródło własnego szczęścia?

Po przeczytaniu najnowszego dzieła Anny Marii Guziewskej, mam bardzo mieszane uczucia. Pierwsze kilkadziesiąt stron było dla mnie istną udręką, ponieważ filozoficzne słownictwo skutecznie odebrało mi całą przyjemność czytania. Widocznie moje horyzonty myślowe są zbyt ubogie, ponieważ, nie do końca potrafiłam zrozumieć właściwy przekaz tej historii. Niezwykle podniosły i pełen patosu styl narracji powoduje, że zwykłe czynności nabierają tutaj całkiem innego charakteru. Osobiście nie przypadł mi do gustu taki klimat, gdyż jestem zwolenniczką prostych, konkretnych przekazów, ale mimo wszystko postanowiłam do końca prześledzić historię Michaela. Całe szczęście, że wytrwałam w swoim postanowieniu, albowiem w dalszej części powieści, fabuła nabiera już bardziej ekspresyjnego kształtu i akcja także staje się ciekawsza. Również postać głównego bohatera nabiera większej wyrazistości i zrozumienia. Początkowo, był to zwyczajny młody człowiek niewyróżniający się z tłumu niczym nadzwyczajnym, lecz wraz z rozwojem wydarzeń przechodzi drastyczną przemianę w nieobliczalnego, szalonego mężczyznę. Mimo kilku uwag z mojej strony, wyrazy uznania należą się autorce za emocjonujące zakończenie, które stanowi doskonałą rekompensatę za wcześniejsze nużące momenty.

Komu mogę polecić ,,Bóg jest kobietą’’? Na pewno osobom zainteresowanym psychoanalityczną tematyką. To bardzo trudna, skomplikowana powieść, która w metaforyczny sposób pokazuje władzę kobiety nad mężczyzną. Tutaj każde słowo, zdanie lub wers należy dawkować z dużą uwagą i dokładnością. Jesteś na to gotowy? W takim razie zapraszam.

***

       Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res. 


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Prorocze wizje.


SNY
Janusz Koryl 

 
wydawnictwo: Deams
data wydania: 2011
ISBN: 978-83-932877-7-2
liczba stron: 144

ocena: 5 / 6






         Czy wierzycie w znaczenie snów? A może raczej sceptycznie podchodzicie do wszelkiej percepcji pozazmysłowej? Są jednak na świecie ludzie obdarzeni unikalnym ,,darem’’, który polega na tym, że ich sny wyjątkowo dokładnie odzwierciedlają wizje przyszłości. Jak radzić sobie z tym niezwykłym talentem? Przed takim dylematem stanął również ksiądz Eugeniusz, główny bohater ,,Snów’’ Janusza Koryla.

Przenosimy się do sześciotysięcznego Dynowa, niedaleko Rzeszowa na Podkarpaciu. To tam w miejscowej parafii żyje proboszcz, który od jakiegoś czasu zmaga się z sennymi, przerażającymi wizjami, w których widzi śmierć poszczególnych parafian. Po przebudzeniu duchowny skrupulatnie zapisuje w swoim zeszycie każdy sen i modli się, aby to nie była prawda. Niestety już wkrótce ksiądz Eugeniusz zauważa, że jego wizje są prorocze, ponieważ spełniają się w najdrobniejszych detalach. Szuka, zatem pomocy u rzeszowskiej policji, jednak stróże prawa nie wierzą w nieprawdopodobne słowa klechy. Niedługo potem proboszcz się załamuje. Ma dosyć kolejnych profetycznych snów.
„Bóg jednak nie wysłuchał księdza Eugeniusza i proboszcz parafii pod wezwaniem Św. Wawrzyńca śnił nadal. Nie pomagały lekarstwa na uspokojenie, ani zioła zbierane na dynowskich górkach.”
Pewnego dnia, po zażyciu zbyt dużej dawki leków na wzmocnienie, duchowny trafia do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Tym razem policja postanawia przyjrzeć się tej sprawie nieco bliżej. Zszokowani odkrywają, że zapiski proboszcza są żywym odzwierciedleniem poszczególnych tragedii, jaka dotyka mieszkańców Dynowa. Czy uda się śledczym powstrzymać ,,przeznaczenie’’?  Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem. Kto wyjdzie zwycięsko z tej walki- życie, czy śmierć?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Janusza Koryla i uważam je za naprawdę udane. Autor ponownie przywrócił mi wiarę w polskie kryminały, gdyż jakiś czas temu trafiłam na niezwykle nudną detektywistyczną serię w wykonaniu naszych rodzimych pisarzy. Natomiast ,,Sny’’, są tak świetnym dreszczowcem, że nie znajdziemy tutaj ani chwili na nudę. Konstrukcja fabuły jest niezwykle ciekawa i oryginalna. I chociaż od samego początku znamy sprawców poszczególnych wydarzeń, to jednak, co innego stanowi tutaj główne epicentrum historii. Tutaj sny proboszcza, opisane w bardzo plastyczny, sugestywny sposób stanowią podstawowe źródło grozy i napięcia. Styl narracji urzeka lekkością przekazu i jest taki, jak lubię, czyli prosty, konkretny i treściwy bez zbędnych opisów. Na uznanie zasługuje również niezwykle ekspresywny, wyrazisty obraz Dynowa i jego mieszkańców. Bez żadnych przeszkód mogłam poznać wszelkie problemy, marzenia  lub zamiłowania miejscowej społeczności. Momentami czułam, jakbym sama była w centrum wydarzeń, gdzie ze zgrozą śledziłam dramatyczną akcję. Żałuje jedynie, że pan Janusz Koryl nie rozbudował jeszcze bardziej niektórych wątków, ponieważ, tak dobrą literaturę kryminalną, chce się czytać bez końca.

Serdecznie polecam ,,Sny’’ wszystkim miłośnikom grozy i nie tylko. To niebywała powieść z elementami dramatu, horroru, sensacji i fantastyki. Wciąga niczym wir morski, z którego nie jesteś w stanie się uwolnić, aż do finalnego zakończenia. Jesteście ciekawi, czy można uciec przed przeznaczeniem? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w powyższej lekturze. Zapraszam.

***
      Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Dreams. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Janusz Koryl - ur. w 1962 roku w Rzeszowie, z wykształcenia polonista. Debiutował w 1985 roku zbiorem wierszy Uśmierzanie źródeł. Poeta, autor reportaży, prozaik. Wydał kilkanaście książek poetyckich (m.in. Kłopoty z nicością, Siatka na motyle, Spacer po linie) oraz powieści: Zegary idą do nieba (2007), Śmierć nosorożca (2008), Sny (2011) i Ceremonia (2012). Sny zostały dwukrotnie nagrodzone przez internautów w ogólnopolskim plebiscycie W&W granice.pl: Najlepsza Książka na jesień 2011 oraz Książka Roku 2011 w kategorii Kryminał, Sensacja, Thriller.

niedziela, 20 stycznia 2013

Podziękowania oraz KONKURS !!!

Witajcie kochani. Już od jakiegoś czasu chciałam wam oficjalnie podziękować za wszelkie głosy na mój blog w konkursie zorganizowanym przez portal dużeka.pl. Czekałam jednak, aż dostanę w swoje ręce obiecaną nagrodę, abym mogła nią się przed wami pochwalić. Trochę dziwnie się czuje, gdyż nie lubię ogłaszać swoich sukcesów, ale tym razem TEN sukces osiągnęłam dzięki WAM, dlatego - DZIĘKUJĘ!!!!

Do powyższej nagrody dostałam również pakiet książek m.in. trylogię Istot Ciemności, Gorączkę, Cyrk nocy, Dar wilka itp. Żadnej z tych powieści nie czytałam, dlatego moja radość nie zna granic.

***

Wracając jednak do sedna sprawy, postanowiłam zorganizować mały konkurs, w którym do wygrania będą 3 zestawy książek. Są to moje egzemplarze recenzenckie, jednak w idealnym stanie, dlatego, jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam...



 zestaw nr. 1
,,OMG czyli racje i oracje''-Dominy Amy Fellner
,,Ulica Ukryta''-Konstanty Klon


zestaw nr.2
,,Bóg jest kobietą''-Anna Maria Guziewska
,,Siedem kamyków''-Peter Janees


zestaw nr.3
,,Diabeł tasmański''-Jolanta Knitter-Zakrzewska
,,Śmierć o świcie''-Jacek Krakowski


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu i sponsorem nagrody jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2. Konkurs będzie przeprowadzony w formie losowania, a żeby Twoje zgłoszenie było brane pod uwagę, należy:
- napisać w komentarzu ,,zgłaszam się'', podać swój adres e-mail oraz numer zestawu książek.
- być obserwatorem bloga ,,Świat książek i ja..."
3. Konkurs trwa od 20 stycznia 2013 roku do 2 lutego 2013 roku do godz. 23.59
3. Ogłoszenie zwycięzcy będzie miało miejsce 3 lutego 2013 roku.
4. W losowaniu mogą brać udział tylko osoby posiadające blogi.
5. Losowanie jest kierowane do osób mieszkających w Polsce.
6. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi losowanie innego wygranego.
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

Pozdrawiam :-))))

czwartek, 17 stycznia 2013

Siła nienawiści.


Diabeł tasmański
Jolanta Knitter-Zakrzewska

 
Rodzaj literatury: Thriller
Wydawca: Novae Res, 2012
Format: 121x195mm,
Wydanie: Pierwsze
Liczba stron: 84
ISBN: 978-83-7722-504-2

ocena: 5- / 6





        Od zarania dziejów miłość zawsze była, jest i będzie niezwykle inspirująca. Każdy jej wariant daje wiele emocji, zarówno miłość wzajemna, spełniona, jak również ta nieszczęśliwa i zakazana, która zamiast uskrzydlać, niszczy nasze życie.

Jolanta Knitter-Zakrzewska, poprzez swoją debiutancką powieść ,,Diabeł tasmański’’ również pokazuje, jak gwałtowne, niedozwolone uczucie może zrujnować spokojne ścieżki naszej egzystencji.

W pewien lutowy dzień, w godzinach przedpołudniowych z rzeki Łyny zostaje wyłowione ciało trzydziestotrzyletniej Darii, mieszkanki Olsztyna. Okazuje się, że ofiara zmarła od brutalnych ciosów nożem. Kilka miesięcy wcześniej kobieta wraz z mężem i malutką córeczką wyjechała na urlop do leśniczówki położonej wśród warmińskich lasów. Już pierwszego dnia Daria idzie na samotny spacer, który kończy się dla niej niezwykle tragicznie. Z pomocą przychodzi pewien tajemniczy i groźnie wyglądający mężczyzna.
,,Całkowicie osamotniony leśny człowiek, banita, samotnik polujący za zwierzynę, żyjący w pojedynkę, wymarły gatunek, łagodny tylko z wyglądu, drapieżny, potrafiący błyskawicznie zabić, by przeżyć, jak diabeł tasmański…’’
Jak dalej potoczą się losy trzydziestokilkuletniej wczasowiczki? Dlaczego kilka miesięcy później, ktoś w bestialski sposób pozbawił ją życia?

Zaintrygowana mroczną, klimatyczną okładką postanowiłam przekonać się, czy jej treść, jest równie emocjonująca. Byłam przekonana, że mam do czynienia z mrożącym krew w żyłach kryminałem i muszę przyznać, że moja intuicja dobrze zinterpretowała powierzchowny obraz ,,Diabła tasmańskiego’’. Wprawdzie, krew nie leje się tutaj strumieniami, ale podskórne napięcie i szalone uczucia dają dostatecznie mocny dreszczyk emocji. Styl narracji urzeka lekkością przekazu, zaś barwne, plastyczne opisy sprawiają wrażenie istnienia przedstawionych zdarzeń. Główni bohaterowie są wyjątkowo ciekawie nakreśleni z dużą dozą wiarygodności. Ponadto, autorka umiejętnie wplotła kilka pobocznych wątków, które idealnie komponują się w jedną, spójną całość. Znajdziemy tutaj dramatyczną przeszłość tytułowego mężczyznę, dowiemy się, dlaczego postanowił żyć z dala od wszelkiej cywilizacji. Poznamy również wszelkie rozterki i uczucia Darii lawirującej między granicą zakazanej namiętności a lojalnością względem męża. Zobaczymy także, jak wielka jest moc miłości oraz nienawiści i do czego taka mieszanka uczuć może doprowadzić.

Muszę przyznać, że debiutanckie dzieło Jolanty Knitter- Zakrzewskej przypadło mi do gustu i chociaż, jest to bardzo uboga objętościowo książka, to jednak z dużym bogactwem treści. Na kilkudziesięciu stronach znajdziemy m.in. zbrodnie, samotność, niszczącą obsesję, tęsknotę, miłość, zdradę a nawet szczyptę zmysłowej erotyki.

Zachęcam do przeczytania ,,Diabła tasmańskiego’’. To bardzo, ciekawy, niestandardowy thriller dramatyczny. Pobudza wyobraźnię i zmusza do myślenia, między innymi na temat braku wyższych uczuć. Tutaj mroczne, impulsywne meritum staje się czymś więcej, niż zwykłą fikcją. Polecam serdecznie.

***

        Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res. 


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Mroczne oblicze Christiana.


Ciemniejsza strona Greya
Erika Leonard 

tłumaczenie: Monika Wiśniewska
tytuł oryginału: Fifty Shades Darker
seria/cykl wydawniczy: Pięćdziesiąt odcieni tom 2
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: listopad 2012 
liczba stron: 632
ocena: 5 / 6




       Trylogia E. L. James mimo wielu negatywnych opinii ciągle jest na ,,topie’’ i chociaż każdy odnosi się do z niej z jawną niechęcią, to i tak, prędzej czy później czyta dalsze jej części. Mnie osobiście pierwszy tom cyklu o Panu Gary i jego ,,uległej’’ przypadł do gustu, dlatego z żywym zainteresowaniem sięgnęłam po kontynuacje przygód  tej nietypowej pary. Czy i tym razem poczułam się usatysfakcjonowana, a może wręcz przeciwnie? Zaraz do tego dojdziemy, a tymczasem kilka słów na temat fabuły.

Anastasia Steele odchodzi od Christiana Graya, gdyż nie zamierza już dłużej ulegać jego wszelkim, mrocznym upodobaniom seksualnym. Od teraz próbuje skupić się tylko i wyłącznie na nowej pracy w wydawnictwie w Seattle. Niestety całym sercem, duszą i myślami tkwi przy swoim ,,księciu z bajki’’. Również Chris bardzo boleśnie przeżywa rozstanie. Uświadamia sobie, że Ana jest dla niego czymś więcej, aniżeli ,,seksualną zabawką’’, dlatego postanawia zgodzić się na wszelkie warunki ukochanej, byleby tylko do niego wróciła. Uczucie przewyższa rozsądek, dzięki czemu tych dwoje znów jest razem. Pomału zaczyna się wszystko dobrze układać, lecz niestety duchy z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Steele spotka na swej drodze byłe kobiety Graya, które kierowane zazdrością nie spoczną, dopóki nie rozdzielą jej związku z bogatym, przystojnym przedsiębiorcą. Czy uda się młodziutkiej, naiwnej dziewczynie wyjść cało z owej konfrontacji? I jak rozwiną się jej dalsze relacje z Christianem?


Patrząc przez pryzmat pierwszego tomu, uważam, że jego kontynuacja jest zdecydowanie lepiej dopracowana. Nie jest to może żadne arcydzieło, ale widać, że E.L. James stopniowo, pomału rozwija swój literacki potencjał. Styl narracji uległ znacznej poprawie i autorka wreszcie pozbyła się irytujących powtórzeń typu ,,rany Julek’’, lub ,,Święty Barnabo’’. Niestety dalej króluje ,,moja wewnętrzna bogini’’ oraz nagminnie pojawia się także ,,foliowa paczuszka’’. Podoba mi się natomiast fakt, że w ,,Ciemniejszej stronie Graya’’ mamy więcej pobocznych wątków, które dodają swoistego smaczku całej historii i powodują, że z nieustannym zainteresowaniem brniemy do finalnego zakończenia. Sceny erotyczne ,,rosną’’ tutaj, jak grzyby po deszczu. Są jednak bardziej spokojniejsze i zmysłowe, bez zbędnej przemocy. Duży plus należy się również autorce za rozbudowanie psychologii postaci. Wreszcie mogłam poznać prawdziwą twarz Christiana. Analizując jego popaprane dzieciństwo, buntowniczą młodość oraz kobiece towarzystwo zrozumiałam, dlaczego posiada tak niskie mniemanie o sobie. Widać jednak, jak dzięki miłości Any mężczyzna przechodzi powolną metamorfozę wyzbywając się stopniowo wszelkich lęków i fobii. Panna Steele również nabiera mocniejszej wyrazistości i charakteru. Przedtem była naiwną, zahukaną dziewczyną, lecz teraz odważnie potrafi przeciwstawić się swojemu chłopakowi i nie boi się mówić o tym, czego tak naprawdę chce i wymaga.

Po skończonej lekturze drugiego tomu, zastanawiałam się, w czym tkwi fenomen tej książki i doszłam do wniosku, że to emocje odgrywają tutaj nadrzędną rolę, dzięki czemu zapominamy o wszelkich rażących mankamentach. E.L. James stworzyła piękną historię, która rozpala zmysły i pobudza wyobraźnię docierając do naszych głęboko ukrytych pragnień. Nie trzeba w niej czytać między wierszami, ani doszukiwać się głębszego przesłania, wręcz przeciwnie. Można wyłączyć swój umysł wysyłając go na krótki urlop, aby w ciszy i spokoju poddać się uczuciom wypływającym z każdej strony tej powieści.

Polecam ,,Ciemniejszą stronę Graya’’ wszystkim osobom pełnoletnim szukającym niezobowiązującej literatury erotycznej. W moim odczuciu, drugi tom trylogii E. L. James, jest znacznie lepszy od pierwowzoru, dlatego wierzę, że w ostatniej części tej serii będzie już tylko lepiej. Ja w każdym razie jestem gotowa poznać ,,Nowe oblicze Graya. Zapraszam.

***
Recenzja bierze udział w konkursie Czytanie: 802% normy.

sobota, 12 stycznia 2013

Mroczna opowieść.


Baśniarz
Antonia Michaelis

 
tłumaczenie: Ożóg Renata
tytuł oryginału: Der Märchenerzähler
wydawnictwo: Dreams
data wydania: 2012 

liczba stron: 400
ocena: 5+ / 6






        Weź filiżankę ulubionej, aromatycznej kawy, bądź herbaty, kawałek domowego, pachnącego ciasta i usiądź w wielkim, wygodnym fotelu. Teraz zamknij  na sekundę oczy i wyrusz razem ze mną oraz Antonią Michaelis, autorką książki ,,Baśniarz’’ do magicznej krainy, gdzie przeżyjesz niebezpieczną przygodę. Czy widzisz już to, co ja? Jeszcze nie? To poczekaj, zaraz zobaczysz…

Pewnego dnia osiemnastoletnia Anna Leemann przypadkiem znajduje w szkole małą, szmacianą lalkę. Okazuje się, że zguba należy do siostry kolegi z klasy- Abla Tannateka, dziwnego samotnika, outsidera, zwanego ,,polskim handlarzem pasmanterią’’. Zaintrygowana jego tajemniczą osobowością, Anna postanawia go śledzić. Szybko odkrywa, że Abel nie jest zwyczajnym nastolatkiem. To chłopak z marginesu społecznego, który, na co dzień sam musi opiekować się sześcioletnią siostrą. Posiada natomiast wspaniały dar. Potrafi opowiadać piękne, baśniowe historie o Małej Królowej Skał i jej diamentowym sercu, o czym nastolatka sama się przekonuje podczas posiłku w studenckiej stołówce. Urzeczona fantastycznymi przygodami głównych bohaterów, Ania nie chce wyzwolić się z pod wpływu fikcyjnego świata, w którym znajdują się m.in. różana dziewczyna, szaro- srebrny pies, latarnik lub czerwony myśliwy.
,,Ale za słowami czyhała ciemność, ciemność, jaka panuje we wszystkich baśniach. Dopiero później, dużo później, zbyt późno zrozumie, że ta baśń była śmiertelnie niebezpieczna.’’.
 Osiemnastolatka nie może wyrzucić z pamięci tej czarodziejskiej historii i pragnie usłyszeć ciąg dalszy, dlatego wbrew przestrogom przyjaciół i znajomych zacieśnia więź z Ablem. Co z tego dalej wyniknie?

O czym jest klechda opowiadana przez Tannateka? Czy rzeczywiście owa baśń jest tylko fikcją? A może tak naprawdę posiada ona swoje ujście w realnym świecie? Już wkrótce tych dwoje odkryje gorzki smak miłości otoczonej zapachem śmierci.

Czy zapowiedź fabuły wzbudziła waszą ciekawość? Mam nadzieję, że tak. Powiem w skrócie. Emocji tutaj nie zabraknie. One rozlewają się niczym gorąca lawa siejąc spustoszenie w naszych sercach i umysłach. Kiedy tylko po raz pierwszy wzięłam do ręki tę książkę, przepadłam zapominając o Bożym świecie. Autorka w niezwykle umiejętny sposób powiązała ze sobą dwa różne środowiska. Mamy tutaj rodzinne ciepło domowego ogniska, jak również zderzenie z brutalną rzeczywistością, gdzie nadrzędną rolę gra przemoc, szemrane interesy, lub zabójstwa.

Styl narracji urzeka lekkością przekazu, zaś sugestywne, barwne opisy tworzą niepowtarzalny klimatyczny nastrój. Niektórym osobom może nie przypaść do gustu taki, wręcz poetycki język, jednak ja bez zbędnych przeszkód dałam się ponieść tej cudownej, refleksyjnej aurze. Wielkie brawa należą się również Antonii Michaelis za szczegółową, rzetelną kreacje psychologiczną postaci. Bohaterowie ,,Baśniarza’’ są bardzo dobrze nakreśleni i niezwykle wyraziści. Ania, to typowa nastolatka z dobrego domu, która niewiele wie o prawdziwym życiu. Żyje w swoim własnym ,,bezpiecznym'' azylu. Jej całkowitym przeciwieństwem jest Abel, szkolny diler narkotyków. Od najmłodszych lat los go nie oszczędzał. Początkowo nie wiemy, co tak naprawdę kryje się pod jego tajemniczą ,,skorupą'', lecz stopniowo, krok po kroku odkrywamy różne odcienie osobowości Tannateka. Jest to zarazem bardzo wrażliwy, uczuciowy mężczyzna, jak również niebezpieczny i nieobliczalny.

W ,,Baśniarzu’’ odnajdziemy również wielowymiarowy obraz miłości braterskiej, rodzicielskiej i duchowej. Patrząc na owe poszczególne zależności mogłam się przekonać, jak wielka moc i siła tkwi w uczuciach do drugiej osoby.

Całokształt najnowszego dzieła Antonii Michaelis reprezentuje się naprawdę bardzo dobrze i osobiście, nie mam się, do czego przyczepić. Może jedynie żałuje, że tekst utworów Leonarda Cohena, który został wpleciony w fabułę, nie był przetłumaczony na język polski, przez co nie wszystkie słowa mogłam właściwie zrozumieć.

Szczerze polecam przeczytać ,,Baśniarza’’ wszystkim osobom bez względu na wiek i zainteresowania literackie. To nie jest ckliwa, banalna historyjka o wielkiej miłości wszech czasów, wręcz przeciwnie. Zawiera w sobie wartościową głębię przekazu, która zmusza do refleksji i zadumy nas sensem własnego jestestwa. Nie możemy ciągle żyć  w metaforycznej bańce mydlanej, zamykając oczy na wszelkie problemy dookoła. Czasem wystarczy jeden mały gest, aby zmienić na lepsze czyjąś ponurą egzystencje.

Dzieło  Antonii Michaelis stanowi ogromny ładunek emocjonalny, który zaskoczy każdego czytelnika. To niezwykła powieść obyczajowa z elementami baśni, dramatu, thrillera oraz kryminału. Z każdym kolejnym słowem, zdaniem i wersem zaskakuje trudną, wzruszającą i niepokojącą treścią. Koniecznie musicie poznać tą historię. Zapraszam!

***

         Książkę przeczytałam, dzięki uprzejmości wydawnictwa DREAMS.


piątek, 11 stycznia 2013

50 odcieni szarości.


Pięćdziesiąt twarzy Greya

Erika Leonard


tłumaczenie: Monika Wiśniewska
tytuł oryginału: Fifty Shades of Grey
seria/cykl wydawniczy: 50 odcieni tom 1
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: wrzesień 2012

ocena: 5 / 6





                W wirtualnej sieci ostatnimi czasy zrobiło się bardzo głośno na temat pewnej książki określanej mianem: porno dla mamusiek. Chodzi tutaj oczywiście o ,,50 twarzy Greya’’, pierwszej części trylogii E.L. James. Autorka tak naprawdę nazywa się Erika Leonard i początkowo swoje publikacje zamieszczała na blogu fanów o wampirach, lecz jej wpisy zostały usunięte ze względu na mocno erotyczny charakter. Czy rzeczywiście powyższa literatura tak bardzo iskrzy seksem? Zaraz do tego dojdziemy a tymczasem w skrócie przybliżę zarys fabuły.

Główną bohaterką jest Anastasia Stelle, młoda, zakompleksiona studentka literatury. Pewnego dnia w zastępstwie chorej przyjaciółki dziewczyna przeprowadza wywiad z niezwykle przystojnym, charyzmatycznym i bardzo bogatym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Spotkanie przebiega w niezwykle napiętej, elektryzującej atmosferze. Oboje czują niebezpieczne i zarazem fascynujące pożądanie. Zaskoczona Ana pragnie szybko zapomnieć o zmysłowym ,,księciu z bajki’’, lecz nieoczekiwanie Chris ponownie staje na jej drodze z dziwną, niemoralną propozycją. Czy nieśmiała dziewczyna podejmie się przerażająco, demonicznej gry, w której ma szanse odkryć wszelkie tajniki perwersyjnego seksu?


Czytałam wiele kontrowersyjnych opinii na temat ,,50 twarzy Greya’’. Większość osób zmieszała tą książkę z błotem zarzucając jej zbytnią prostotę stylu, błędy ortograficzne i stylistyczne oraz brak prawdziwej zmysłowej atmosfery podczas seksualnej gry. Jeśli chodzi o moje odczucia, to napiszę szczerze, że mimo wielu mankamentów przypadła mi jednak do gustu ta dziwnie pokręcona historia przypominająca losy Edwarda i Belli ze ,,Zmierzchu’’. Lubię czytać literaturę erotyczną i nie przeszkadzała mi nadmierna ilość pornograficznych scen z udziałem pana władcy Graya i jego uległej dziewczyny. Jedynie wątki z BDSM były jak dla mnie zbyt obsceniczne i wulgarne, gdyż nie jestem zwolenniczką wszelkich seksualnych gadżetów wykorzystywanych do masochistycznych praktyk, dlatego swoistą ,,grę’’ między kochankami odebrałam, jako upokarzającą kopulacje. Jedyna rzecz, która doprowadzała mnie do przysłowiowej białej gorączki, to nagminna ilość niektórych słów wypowiadanych przez główną bohaterkę np. ,,rany Julek’’, ,,święty Barnabo’’ oraz ,,moja wewnętrzna bogini’’. Ten aspekt bardzo mnie irytował odbierając w dużej mierze przyjemność czytania.

Całokształt dzieła E. L James mimo wszytko, przedstawia się całkiem obiecująco. To intrygująca, zmysłowa i niekiedy brutalna historia o różnych odcieniach ludzkiej osobowości. Szczególnie postać Christiana budzi ogrom sprzecznych uczuć. Z jednej strony potrafi być czarujący, opiekuńczy i szarmancki, zaś z drugiej apodyktyczny, niebezpieczny i tajemniczy. Stopniowo krok po kroku odkrywamy jednak źródło zmiennych zachowań Greya, które mają swój początek w przerażającej przeszłości mężczyzny. Także sylwetka Anastasii jest moim zdaniem ciekawie wykreowana. Choć jest to zwyczajna, pospolita dziewczyna szukająca ciepła, bliskości i miłości, to jednak w ostatecznym rozrachunku potrafi pokazać ,,pazurki’’.  Zdaje sobie sprawę z tego, iż Chris, nie jest mężczyzną dla niej, lecz niestety fascynacja i pożądanie biorą górę. Ciągle ma jednak nadzieję, że otrzyma coś ,,więcej’’ od Greya aniżeli sam seks, lecz, czy tak naprawdę uda jej się zmienić ciemne oblicze zamożnego biznesmena?

Komu mogę polecić ,,50 twarzy Greya’’? Na pewno osobom zainteresowanym tematyką w/w książki, jak również miłośnikom erotycznej literatury. Osobiście powyższe ,,damskie porno’’ przypadło do gustu i bardzo chętnie poznam dalsze części owej trylogii. Jeśli, zatem chcesz poczytać o diabelsko perwersyjnej namiętności, jak również odkryć zagadkę mrocznej przeszłości Greya, to zapraszam do lektury.


***
video
filmik zrealizowany przez fanów Greya.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
E.L. James jest autorką erotycznej trylogii (okrzykniętej damskim porno), która bardzo szybko stała się bestsellerem rankingu New York Times. Artystycznym pseudo E.L. James jest Erika Leonard. Jako Erika Leonard, James pisała materiały do produkcji telewizyjnych.
W 2012 roku, E.L. James znalazła się na słynnej liście 100 najbardziej wpływowych osób na Świecie magazynu Time.
James opisała swoje książki jako wynik kryzysu wieku średniego. “Wszystkie moje fantazje się tam znajdują, nic więcej” -powiedziała autorka podczas jednego ze swoich wywiadów.Na początku swojej kariery literackiej, James pisała fanfiction (głównie Twilight) pod pseudonimem Snowqueens Icedragon. W ten właśnie sposób (poprzez fanfiction) narodziło się 50 odcieni. Wydawcami trylogii James są domy publikacyjne Coffee Shop i Vintage Books. E.L. mieszka w zachodnich częściach Londynu ze swoim mężem i dwoma nastoletnimi synami.
Fan Page książki na Facebooku: KLIK.

Christian Grey 1. Pięćdziesiąt twarzy Greya
Christian Grey 2. Ciemniejsza strona Greya
Christian Grey 3. Nowe obliczea Greya

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Recenzja bierze udział w konkursie Czytanie: 802% normy.

wtorek, 8 stycznia 2013

Miłość wilkołaka.


Niepokój 
Maggie Stiefvater 
 
tłumaczenie: Ewa Kleszcz
tytuł oryginału: Linger
seria/cykl wydawniczy: Wilkołaki z Mercy Falls tom 2
wydawnictwo: Wilga
data wydania: październik 2011
ISBN: 0545123283
liczba stron: 432

ocena: 5 / 6




       „Niepokój” Maggie Stiefvater, to drugi tom trylogii opowiadający o niezwykłych przygodach siedemnastoletniej dziewczyny, Grace zakochanej w wilkołaku-Samie. Pierwsza część serii ,,Drżenie’’, została uznana za najlepszą książkę 2009 roku według A Publisher Weekly. Czy kontynuacja tego cyklu okazała się równie dobra, co pierwowzór? Zaraz się o tym przekonacie, a tymczasem kilka słów o fabule.

Dzięki specjalnemu ,,lekarstwu’’ Sam nie musi już martwić się o ponowną transformacje w wilka. Teraz całą swoją uwagę poświęca ukochanej, lecz rodzice dziewczyny niestety nie aprobują tego związku i próbują za wszelką cenę ich od siebie oddzielić. Tymczasem Grace czuje się coraz gorzej. Męczą ją nieustanne migreny, krwotoki z nosa i wysoka gorączka. Na dodatek wielkimi krokami zbliża się wiosna, więc młode wilki ponownie przybiorą ludzką postać, w związku, z czym Sam będzie musiał zaopiekować się sforą. Pierwszym przemienionym, jakiego spotyka na swej drodze jest Cole, intrygujący chłopak z tajemniczą przeszłością. Już wkrótce pewne sprawy pokomplikują się jeszcze bardziej. Co tak naprawdę dzieje się z dziewczyną i z jakimi problemami będzie jeszcze musiał zmierzyć się Sam?

Z ogromną niecierpliwością czekałam na dalsze miłosne perypetie Sama i Grace i muszę przyznać, że i tym razem się nie zawiodłam. Już od pierwszych stron powieści czułam całą gamę różnorodnych emocji, które utrzymywały mnie aż do finałowej mety. Fabuła elektryzuje nadmiarem zaskakujących wydarzeń i chociaż akcja toczy się miarowo, rytmicznie, to jednak zawiłe przygody głównych bohaterów sprawiają, że nie ulegniemy monotonnej stagnacji. Na szczególne uznanie zasługuje barwny, wyrazisty styl narracji poprowadzony w pierwszej osobie z punku widzenia czterech bohaterów: Grace, Sama, Cole i Isabel, dzięki czemu w niezwykle przystępny, obrazowy sposób można poznać ich indywidualne myśli i uczucia. Również podłoże psychologiczne postaci dopracowane jest niezwykle skrupulatnie. Sylwetki poszczególnych ,,charakterów’’ są ekspresywne, naturalne i prawdziwe, co powoduje, że na długo zapadają w pamięć. Autorka nie próbowała na siłę stworzyć wyidealizowanych osób, wręcz przeciwnie. Każdy z nich posiada zarówno wady, jak i zalety. Niekiedy ,,błądzą'' po omacku szukając sensu życia, lecz krok po kroku wraz z rozwojem fabuły widać, jak stopniowo zmierzają do odkrycia źródła własnego ,,jestestwa’’. Duży plus należy się również za interesujące poboczne wątki, które niemal w równym stopniu z głównym nurtem historii tworzą atrakcyjną, efektowną powieść pełną nieoczekiwanych działań. Natomiast zakończenie kompletnie zbiło mnie z pantałyku. Na usta aż cisną się słowa ,,tak źle, i tak niedobrze’’, lecz na szczęście w trzecim tomie ,.Ukojenie'', dowiemy się, jak autorka nakreśliła dalsze losy Sama i Grace.

Polecam ,,Niepokój’’ Maggie Stiefvater wszystkim miłośnikom romansów paranormalnych i nie tylko. To nie jest zwyczajna, ckliwa opowiastka o uczuciach. Znajdziemy tutaj szereg pięknych, wzruszających  i magicznych emocji, które jeszcze na długi czas pozostaną w naszych umysłach. Oprócz szczypty magii poznamy również siłę rodzinnych więzi, wielką moc przyjaźni i poświęcenia oraz głęboką potęgę miłości. Naprawdę warto wejść w świat tej nieziemskiej trylogii o wilkołakach z Mercy Falls, aby poczuć ich jedyny i niepowtarzalny klimat. Zapraszam.

***

                                Recenzja napisana dla portalu nakanapie.pl 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Trylogia Wilkołaki z Mercy Falls

niedziela, 6 stycznia 2013

Szeregowy Leńczyk na misji.


Misjonarze z Dywanowa. Szeregowy Leńczyk w Iraku, cz. 3 Donkey 

 
Władysław Zdanowicz  


Księgarnia Zdanowicz
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 416

ocena: 5 / 6






         ,,Szeregowy Leńczyk w Iraku, cz. 3 Donkey’’ Władysława Zdanowicza, to kolejny tom przygód młodego żołnierza Piotra ,,Rovera’’ Leńczyka, który w wyniku fatalnej pomyłki trafił na misję stabilizacyjną do Iraku.

Polski szwej dalej przebywa w plutonie rotacyjno-dyspozycyjnym w Diwaniji (potocznie zwanej Dywanowo). Pewien incydent związany z piękną panią porucznik Malyszewsky powoduje, że Leńczyk postanawia zerwać z wizerunkiem fajtłapowatego żołdaka, aby od tej pory być wzorem dla innych.
,,– Dość żarcia bez ograniczeń, błazenady i wpadania w kolejne kłopoty, przez co psuję sobie opinię u swoich przełożonych – obiecał sobie w duchu. – Muszę się zmienić’’.
Tymczasem opozycyjne siły irackie porywają dwóch polskich oficerów. W zaistniałej sytuacji podpułkownik Dąbrowski, chcąc zyskać uznanie w oczach innych zamierza za wszelką cenę odnaleźć porwanych. Wysyła część załogi z plutonu rotacyjno- dyspozycyjnego pod dowództwem sierżanta Drwala do Afak, miejsca, w którym ostatnio widziano uprowadzonych żołnierzy. Szeregowy Piotr także uczestniczy w/w akcji. Czy tym razem ,,Rover’’ zasłuży sobie na szacunek kolegów pokazując się, z jak najlepszej strony? A może nasz pechowiec kolejny raz wpakuje się w wielkie kłopoty pociągając za sobą innych?

Zatęskniłam na szeregowym Leńczykiem, którego miałam przyjemność poznać w pierwszym i drugim tomie ,,Misjonarzy z Dywanowa’’, dlatego bardzo się cieszę, że ponowne mogłam uczestniczyć w jego zwariowanych perypetiach. Ta postać wzbudza wiele ciepłych uczuć. Choć z jednej strony, jest to nieokrzesany, prostolinijny, fajtłapowaty osobnik, to jednocześnie na swój sposób bywa bardzo inteligentny, pomysłowy i wrażliwy. Swoim nieobliczalnym zachowaniem wielokrotnie doprowadzał  przełożonych do ,,białej gorączki’’, ale mimo to, widać, że jego dowódcy i koledzy z plutony mają do niego tzw. ,,słabość’’.

Podobnie jak dwie poprzednie części, także ta napisana jest z dużą lekkością, swobodą i zapałem. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim niesłabnące poczucie humoru i swoista ironia. Dialogi sytuacyjne są bardzo żwawe i dynamiczne. Posiadają zabawną nutkę sarkazmu i ukrytej drwiny. Natomiast specyficzny język przeplatany wulgaryzmami powoduje, że żołnierskie środowisko nabiera prawdziwego realizmu. Może bardziej wrażliwi czytelniczy poczują lekkie zgorszenie, ale osobiście nie wyobrażam sobie, aby na wojnie używać subtelnego, wyważonego słownictwa. Dla mnie taki zabieg byłby sztuczny i pretensjonalny, dlatego dobrze, że autor zachował rzeczywisty styl narracji.

Władysław Zdanowicz kolejny raz odkrywa przed nami wiele prawd o współczesnej polskiej armii, w której dominuje biurokracja, surowe przestrzeganie regulaminów i bezmyślne rozkazy. Niektóre polecenia wydawane przez żołnierzy wyższych rangą są tak absurdalne, że aż śmieszne np.
,,– Milczcie, jak ze mną rozmawiacie! – rozkazał „nadpułkownik”.
Takie w większości przypadków bywa wojskowe przywództwo, gdzie każdy  na swój sposób pragnie okazać władzę.

Odnośnie drobnych uwag  z mojej strony, to chciałabym jeszcze więcej wartkiej, humorystycznej i zaskakującej akcji a mniej niektórych wojskowych informacji, które w moim odczuciu są niczym nużące wykłady na uczelni. Choć z drugiej strony wiem, że osoby zainteresowane żołnierską tematyką, będą zapewne chłonąć każde słowo związane z tą dziedziną. Ja jednak patrzę z perspektywy przeciętnego czytelnika i to w dodatku kobiety, która, na co dzień nie ma nic wspólnego z polskimi siłami zbrojnymi, dlatego główne intrygują mnie zawiłe losy ,,Rovera’’ i jego kompanów. Żałuje także, że autor nie poprowadził dalszego wątku z porucznik Malyszewsky. Myślę, że spotkanie szeregowego z piękną kobietą również wywołałoby wiele ciekawych, zabawnych sytuacji.

Z czystym sumieniem polecam ,,Szeregowy Leńczyk w Iraku, cz. 3 Donkey’’. Nie jest to książka przeznaczona tylko dla mężczyzn związanych zawodowo z wojskiem. To doskonała, zabawna powieść dla każdego, kto lubi militarne klimaty i jest żądny sensacyjnych przygód. ,,Misjonarze z Dywanowa’’ posiadają nietuzinkowy i jedyny w swoim rodzaju klimat, który oczaruje każdego. Jeśli szukasz wytchnienia od prawdziwych żołnierskich tragedii, to teraz masz taką możliwość. Zapraszam, zatem do Iraku, aby wspólnie z plutonem rotacyjno-dyspozycyjnym poczuć charakterystyczny dreszczyk działań misyjnych. Polecam.

***

        Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni  Zdanowicz.


piątek, 4 stycznia 2013

Trudny wybór.


Pół życia
Jodi Picoult 

 
tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska
tytuł oryginału: Lone wolf
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: listopad 2012
ISBN: 978-83-7839-382-5
liczba stron: 464
ocena: 5 / 6






         Każdy z nas ma jakąś pasję, która daje poczucie spełnienia. Niekiedy jednak zdarza się, że nasze hobby przysłania inne życiowe priorytety, takie, jak chociażby rodzina. Podobnie było w przypadku głównego bohatera powieści ,,Pół życia’’ Jodi Picoult.

Luke Warren, ceniony przyrodnik i doskonały badacz dzikich zwierząt swoje serce oddał wilkom. Na dwa lata zostawił żonę Georgie, syna Edwarda i córkę Carę, aby zaszyć się w kanadyjskiej puszczy w poszukiwaniu wilczej rodziny. Udało mu się przeniknąć do watahy, w której poznał zwyczaje, język i kulturę wilków. Powrót do cywilizacji okazał się jednak, dla Luke’a  i jego najbliższych niezwykle trudny. Brak wzajemnego zrozumienia przyczynił się do rozpadu rodziny Warrenów. Była żona rozpoczęła nowe życie u boku innego mężczyzny, syn w wyniku pewnej sprzeczki wyprowadził się na drugi koniec świata do Tajlandii i tylko córka pozostała przy ojcu podzielając jego zaangażowanie przy pracy z dzikimi zwierzętami.

Pewnego dnia Luke i Cara ulegają poważnemu wypadkowi samochodowemu. Nastolatka na szczęście nie doznaje zbyt wielu groźnych obrażeń, ale Warren niestety jest w stanie krytycznym i lekarze nie dają mu praktycznie żadnej szansy na wyleczenie. Zszokowana rodzina zbiera się w komplecie nad szpitalnym łóżkiem chorego. Edward, prawnie upoważniony przez ojca do odłączenia aparatury podtrzymującej życie, chce wykonać jego ostatnią wolę, lecz zrozpaczona siostra ślepo wierzy w cudowne uzdrowienie ukochanego rodzica. Między rodzeństwem dochodzi do nieprzyjemnych scysji, w której każdy walczy o słuszność swojej racji. Jaki będzie finalny przebieg tej dramatycznej konfrontacji?

Jodi Picoult posiada niebywały talent literacki, który ewoluuje się z każdym napisanym kolejnym słowem, zdaniem lub wersem. Z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły udziela szereg wartościowych informacji na temat życia wilków, medycznych schorzeń oraz prawnych kwestii dotyczących opieki nad człowiekiem w wegetatywnym stanie. Autorka nie koloryzuje fabuły czyniąc z niej przerysowaną historię, wręcz przeciwnie. Każdy wątek stanowi tutaj naturalną kolej rzeczy, gdzie spotkamy się z prawdziwymi emocjami pełnymi moralnych dylematów i trudnych wyborów. Dzięki doskonałej kreacji psychologicznej postaci, możemy bez problemu ,,zobaczyć’’ dowolną osobowość. Rzadko tak się zdarza, aby papierowe sylwetki nabrały ludzkich wymiarów, lecz w tym przypadku Jodi Picoult się to udało. Niezwykle osobiście odebrałam wszystkie emocje bohaterów ,,Pół życia’’ i niemal sama czułam ich wściekłość, żal, niedowierzanie, nadzieję oraz miłość. Duża zasługa tkwi w plastycznej, swobodnej narracji poprowadzonej z perspektywy kilku osób, dzięki czemu w obiektywny sposób możemy dogłębniej przeanalizować ich psychikę oraz motywy postępowania w danej sytuacji. Szczególnie postać Luke’a  jest niezwykle wyrazista i wiarygodna. Tworząc jego postać autorka posłużyła się wspomnieniami Shauna Ellisa, który również zostawił swoje życie w cywilizacji na rzecz ukochanych wilków, o czym możemy się przekonać czytając jego dzieło ,,Żyjący z wilkami’’. Patrząc na wzajemne relacje człowieka i wilka zauważyłam, że kultura tych dzikich zwierząt niekiedy przypomina nasze ludzkie wartości. Z tego wynika, że w niektórych sytuacjach wilk jest żywym odzwierciedleniem charakteru człowieka.

Bardzo ważnym i niezwykle wartościowym tematem poruszanym przez autorkę jest przede wszystkim decyzja o życiu lub śmierci pana Warrena. Czy można decydować za kogoś w tak delikatnej, dramatycznej kwestii?  Czy warto czekać miesiącami, latami na cud uzdrowienia? A może lepiej okazać akt miłosierdzia skracając męki chorego? Choć z jednej strony odpowiedź na to pytanie wydaje się jednoznaczna, to tak naprawdę niesie za sobą wiele wątpliwości.

Historia ,,Pół życia’’ stanowi ogromny ładunek emocjonalny. Dawno nie doznałam tylu kontrowersyjnych uczuć. Nawet poboczne wątki stanowią tutaj kluczowy cel do odkrycia sensu wartości rodziny, w której członkowie muszą zrozumieć, że ,,przetrwanie czasem idzie w parze z ofiarą’’. Podczas czytania niektóre sceny dosłownie chwytały mnie za serce. Jodi Picoult potrafi  za pomocą słów poruszyć w czytelniku tę wrażliwą strunę trzymając w napięciu do ostatniej chwili. Nigdy sama nie ocenia i nie wydaje konkretnego wyroku. To nam zostawia prawo do indywidualnego osądu danej sprawy. Czasami nie ma dobrych wyborów, czy też niesłusznych. Niekiedy trzeba po prostu intuicyjnie ufać, że wszystko, co robimy na tym świecie ma swoje głębsze znaczenie.

Dlaczego warto przeczytać ,,Pół życia’’ Jodi Picoult? Bo jest to piękna, wzruszająca, życiowa powieść przedstawiająca głęboką wartość życia, śmierci i miłości. Pozostawia po sobie trwały ślad w naszych umysłach i skłania do refleksji. Dajcie się ponieść tej wyjątkowej karuzeli uczuć i zastanówcie się, co wy byście zrobili na miejscu głównych bohaterów? Czy pozwolić ukochanej osobie umrzeć? A może utrzymywać ją przy życiu za wszelką cenę? Zapraszam do lektury!

wtorek, 1 stycznia 2013

Życie po śmiercionośniej zagładzie.


Śmierciowisko
Anna Głomb 

 
wydawnictwo: Videograf II
data wydania: październik 2012 

ocena: 4- / 6









        Minęło prawie trzydzieści lat od czasów potężnej, zabójczej epidemii, w której niemal całkowicie wyginął gatunek ludzki. Ci, co przeżyli próbują od początku odnaleźć się w nowej rzeczywistości pozbawionej wszelkiej nowoczesnej technologii. Również mieszkańcom Bukowiska, niewielkiej osady położnej w głębi lasu, stopniowo udaje się zaaklimatyzować w surowych warunkach. Pewnego dnia w wiosce w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąc ludzie. Dorota, dwudziestoletnia kobieta przypadkiem zauważa, że między nią a ofiarami istnieje ścisłe powiązane. Kiedyś przed laty każdej z tych osób skrycie życzyła śmierci. Teraz wygląda na to, że jej życzenie coś, lub ktoś postanowił zrealizować. Już wkrótce dziewczyna stanie oko w oko z prawdziwym złem. Co wyniknie z tej konfrontacji?

,,Śmierciowisko’’, to literacki debiut Anny Głomb, który ukazał się nakładem wydawnictwa Videograf.  Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z postapokaliptyczną powieścią, dlatego nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy autorka sprawdziła się w tym gatunku. Osobiście liczyłam na zupełnie coś innego. Początkowo historia książki wzbudziła moje zainteresowanie ukazując dystopijną, mroczną  wizję świata po kataklizmie, gdzie człowiek musi od nowa ,,oswajać’’ się z dziką przyrodą. Niestety w miarę rozwoju fabuły zaczęłam odczuwać lekkie znużenie. Choć styl narracji jest bez zarzutu, czyli lekki, swobodny i naturalny, to jednak spokojna, miarowa akcja skutecznie ostudziła mój zapał do dalszego czytania. Myślałam, że trafię na bardziej dynamiczne wątki pełne zaskakujących wydarzeń, a w rzeczywistości znalazłam ciekawą historię fantasty ,,uśpioną’’ przez niepotrzebne opisy. Zapewne niektórym czytelnikom taki literacki zabieg może przypadnie do gustu, aczkolwiek sama wolę jednak więcej żwawych, dynamicznych dialogów aniżeli malowniczej charakterystyki danych miejsc lub wydarzeń. Podoba mi się natomiast zlepek motywów ze starych baśni, legend i podań, które zgrabnie ze sobą harmonizują w jedną spójną całość.  Również klimat ,,Śmierciowiska’’ zasługuje na uznanie. Mroczny, duszny momentami wręcz klaustrofobiczny wprowadza w nastrój lęku, niepokoju i strachu. Żałuje jedynie, że Anna Głomb tak mało wplotła scen budzących przerażającą grozę. Uważam, że trochę więcej mrocznych akcentów dałoby bardzo interesujący finalny efekt. Zabrakło mi także głębszej analizy psychologicznej  poszczególnych bohaterów. Jedynie postać Doroty nakreślona jest z dużą precyzją, dzięki czemu szybko zapada w pamięć, lecz pozostałe sylwetki według mnie są zbyt mało wyraziste i nie potrafiłam się z nimi realnie utożsamić ,,przejmując’’ ich indywidualne myśli i uczucia.

Reasumując, ,,Śmierciowisko’’ jest niebanalną, fantastyczną powieścią z delikatną domieszką kryminału, dramatu i horroru. Mimo paru mankamentów stanowi niezwykle oryginalny obraz wizji świata po śmiercionośnej zagładzie. Jeśli zatem jesteś fanem tego gatunku i zainteresowała się tematyka tej książki, to serdecznie zapraszam do lektury.

***

                                  Recenzja napisana dla portalu KOSTNICA.