niedziela, 9 lutego 2014

Wywiad z Krystyną Mirek

Ela Dynak
1. Czy jakiś szczególny moment w pani życiu popchnął panią do pisania książek, bo czy można urodzić się z jasnym konkretnym planem na literackie życie. Bardzo jestem tego ciekawa jak to było z panią..


Ze mną było tak, że choć marzyłam o tym od dawna, to musiało się zdarzyć wiele takich ,,popchnięć” żebym się wreszcie odważyła. To dość długa historia, ale w skrócie powiem, że od momentu, kiedy na starym komputerze postawiłam pierwsze słowo do decyzji o wysłaniu tekstu do redakcji minęło aż dziesięć lat. Nie pisałam w tym czasie przez cały czas, niestety, tylko głównie tłumaczyłam sobie, że nie potrafię, czego trochę żałuję. Ale jest też dobra strona. Wychodząc z założenia, że nie potrafię, uczyłam się. Przeczytałam setki książek i robiłam im analizy, na bieżąco śledziłam listy bestsellerów i strony internetowe wydawców, czytałam biografie, analizowałam i szukałam. Poza tym dojrzałam jako człowiek. Wiele przeżyłam, zanim zaczęłam pisać. Dlatego, choć wciąż czuję, że jestem na początku drogi i nadal muszę się uczyć, piszę w sposób świadomy. Wiem, co chcę powiedzieć.

Kinga
1. Którą z dotychczas wydanych książek "nosiła" Pani w sobie najdłużej, najdłużej pozwoliła jej dojrzewać przed napisaniem:-)?


One wszystkie dojrzewały przez lata, wciąż jeszcze bazuję na tych długich przygotowaniach i jeszcze przynajmniej na dwa lata wystarczy mi materiału, a kolejne historie wciąż przybywają...

2. Jakiego typu historii miłosnej nie chciałaby Pani nigdy opisać - o ile jest taka:-)?


Takiej, o której nic nie wiem. Jeżeli nie rozumiem bohatera, nie dotykam jego historii. Mogę się z nim nie zgadzać, mogę go nawet potępiać, ale muszę rozumieć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej.

3. Gdyby miała Pani wybrać jedną ze swoich książek, bo znalazłby się sponsor, który dałby pieniądze na nakręcenie filmu na jej podstawie;-), to która by to była:-)?

Słowo honoru, nie zastanawiałam się nad tym, może jeszcze takiej nie napisałam. Punktem wyjścia do filmowej opowieści pewnie mogłaby być każda, ale czy któraś jest gotowym materiałem, nie wiem, to musiałby ocenić specjalista.

Mała Pisareczka
1. Jak długo pisarz (czyli m.in. pani) walczy ze sobą i swoimi emocjami podczas pisania?


Nie wiem, czy dobrze rozumiem pytanie. Jeśli chodzi o czas powstawania książki, to bywa bardzo różnie. Po prostu czasem tak jest, że opowieść spływa i naprawdę toczy się sama, w czasie i warunkach, których przewidzieć nie jesteś w stanie. A bywają chwile, kiedy jest to orka na ugorze, walka z każdym zdaniem, porządki w akcji, domykanie wątków, pilnowanie linii fabularnych i tym podobne bardzo czasochłonne i nudne okropieństwa. Myślę, że najlepsze książki powstają, kiedy te dwa elementy spotykają się w równych proporcjach, a słabe gdy pisarz, skuszony weną i wrodzonym talentem, pozostaje tylko przy pierwszej opcji.

2. Zgodzi się pani z określeniem - "Pisarzem się jest albo nie jest", czy uważa pani, że każdy może napisać swoją własną historię?

Kiedyś w Polsce mieliśmy bogate tradycje literackie, mnóstwo osób pisało pamiętniki, stąd pewnie dzisiaj taka liczba blogerów. Myślę, że wiele osób ma talent, warsztatu z kolei łatwo się nauczyć, to tylko zbiór pewnych zasad, które trzeba opanować. Ale żeby osiągnąć coś więcej, musi się złożyć jeszcze kilka dodatkowych elementów. Jakich? To tajemnica, pytanie, na które wydawcy i autorzy od stuleci szukają odpowiedzi. Jeżeli ktoś chce zostać pisarzem, musi znaleźć własną.

Iza
1.Która z Pani powieści powinna zostać zekranizowana jako pierwsza i dlaczego?


Na to pytanie już odpowiedziałam :)

2. Co zabrałaby Pani na bezludna wyspę? Proszę podąć tylko 1 rzecz i wybór uzasadnić.

Laptop z dobrym, wszędzie działającym Internetem i ładowaną promieniami słonecznymi baterią. Gdyby życie na wyspie okazało się przyjemne zaprosiłabym mailem rodzinę i przyjaciół. Jeśli natomiast musiałabym tam pozostać sama, nie brakło by mi zajęcia.

3. Tak wiele się czyta, że Polacy nie czytają. Jakimi słowami przekona Pani Polaków do czytania książek?


Nie wiem, jak to jest z tym czytaniem. Patrząc na statystyki empiku, gdzie co miesiąc sprzedają się książki w tysiącach egzemplarzy można odnieść inne wrażenie. Ale na pewno mogłoby być lepiej. Ja bym najchętniej zmieniła podejście szkoły w tym względzie. Lista lektur to w około dziewięćdziesięciu procentach przeszłość, stare problemy, nieaktualne realia. To też trzeba znać, rozumieć, jest wartościowe i potrzebne, ale przydałoby się też trochę więcej współczesności. Książek mówiących o sprawach bliskich nastolatkom, takich, które ich naprawdę poruszają, dotyczą i interesują. Żeby mogli się przekonać, że czytanie może być przygodą, czynnością przyjemną, ale także pożyteczną, która potrafi przygotować do życia.

martucha180
1. Czym jest dla Pani SŁOWO?


Rozumiem dlaczego napisała to Pani dużymi literami, bo SŁOWO to coś niezwykle ważnego. W Biblii jest napisane że było na początku i było Bogiem, a proces tworzenia również przebiegał poprzez wypowiadanie słów. Resztki tej pierwotnej siły stwórczej wciąż w słowach tkwią. Można za ich pomocą budować światy fikcyjne, ale też kształtować rzeczywistość realną. Budować i burzyć, sprowadzać ludzi na manowce i dawać dobre rady. Mam wielki szacunek dla słowa.

2. Zapewne ma Pani swoją przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?

Jest w porządku :) Pracowita, cierpliwa i można na nią liczyć. Jeśli się zmęczy, szybko się regeneruje. Wiele jej zawdzięczam.

3. Polonista i recenzent oceniają pisemne prace innych. A jak Panią w szkole oceniali poloniści – co krytykowali, co chwalili, nad czym kazali popracować? Czy któryś z nich zauważył w Pani potencjał nauczycielski lub literacki?


Krytykowali mnie bardzo za ortografię. Dużo czasu spędzałam na czytaniu książek pod ławką (mam nadzieję, że moi uczniowie nie zaglądają na tego bloga :) co nie pozostawało bez wpływu na oceny. Potencjału nikt nie dostrzegł, wszyscy mi doradzali studiowanie prawa, ale ja się dość dobrze ukrywałam ze swoimi pasjami, więc to nie do końca wina nauczycieli. Natomiast wiele zawdzięczam polonistce z liceum Pani Marii Drożdżak, a dzisiaj moi dawni nauczyciele w znacznej części bardzo mnie wspierają. Kibicują każdej książce, piszą komentarze, gratulują, bywają na spotkaniach autorskich, to bardzo miłe.

Monika Klaudia
1. Czy sytuacje, które wydarzyły się w Pani życiu wpływają na to o czym Pani pisze, czy może w książkach, które powstają zawiera Pani niektóre sytuacje, które chciałaby Pani, aby znalazły się w Pani życiu?


Życie mocno wpływa na książki. Piszę o sprawach, których jestem pewna, ponieważ albo sama przeżyłam, albo widziałam tak wiele razy i zbadałam na tyle dokładnie, by móc z pewnością stwierdzić, że to działa. Te historie raczej nie są projekcją moich marzeń, choć niektórzy tak myślą, bardziej doświadczeń.

2. Ponoć inspiracją do pisania jest samo życie, bo to w nim można wszystko odnaleźć. W końcu to ono sprowadza nas na różne ścieżki i jest najbardziej rzeczywistą "formą książki". A jak jest z Panią... Z czego lub z kogo czerpie Pani inspiracje?

Inspiracje są wszędzie. W słowach, wydarzeniach, widokach, ludziach, książkach. Na razie jestem na etapie, że nie mogę za nimi nadążyć. Co będzie dalej, czas pokaże :)

3. Jak wygląda u Pani powstawanie nowych dzieł... Zasiada Pani spokojnie przed laptopem i zaczyna pisać a wyobraźnia ponosi Panią daleko i tak się tworzy historia, czy może zajmuje się Pani czymś innym i nagle... bach! Pojawia się w Pani głowie pomysł i ucieka Pani, żeby to zapisać? A może jeszcze inaczej
?

Zaczynam zawsze od myśli, którą chcę przekazać, ona jest najważniejsza. Do niej dobieram historię i to jest najprostsza część. Staram się stworzyć w miarę możliwości dobrą historię, żeby czytelnicy zechcieli przeczytać myśl. Na początku mam pierwsze i ostatnie zdanie. Wiem do jakiego punktu chcę doprowadzić bohaterów, reszta, całe wypełnienie to warsztat i wyobraźnia. Tutaj wszystko może się zdarzyć.

Franca
1. Jak Pani skomentuje obecne tendencje na rynku pracy? Humaniście zdecydowane ,,nie są dziś w cenie". Czy w związku z tym młodzi ludzie marzący o zawodzie dajmy na to - nauczyciela języka polskiego, redaktora, dziennikarza powinni porzucić swoje marzenia i myśleć o zabezpieczeniu swojej przyszłości, czy jednak gnać za marzeniami?


Myślę, że nie ma już dzisiaj bezpiecznych zawodów. Świat, w którym można było po określonym kierunku studiów być pewnym dobrej pracy, chwilowo odszedł i nie wiadomo, kiedy wróci. Można skończyć studia informatyczne, ale jeśli zrobi się to bez przekonania i nie będzie w tym pasji, absolwent i tak nie da rady przebić się na rynku.
Myślę, że teraz trzeba być po prostu bardzo dobrym w tym co się robi. Jest zapotrzebowanie na fachowców. Nie ludzi z papierkiem ukończonych studiów, ale z pasją i rzeczywistymi umiejętnościami. Dlatego trzeba wybierać taki zawód, w którym ma się szansę funkcjonować zgodnie z wrodzonym talentem i zainteresowaniami. Lepiej się wiedzie dobremu hydraulikowi niż byle jakiemu ekonomiście.
Ja bym nie skreślała humanistów. Powszechna nagonka i odchodzenie od tych kierunków może sprawić, że za kilka lat to właśnie oni będą poszukiwani. Ale tylko dobrzy...

2. Jak broni się Pani przed zarzutami dotyczącymi miałkości literatury kobiecej? Książki należące do tego gatunku nie są zbyt poważane przez tzw. wytrawnych czytelników...

Moje literackie fascynacje zawsze szły dwoma torami. Tak zwaną literaturę wysoką dobrze znam z racji ukończonych studiów oraz wykonywanego zawodu i nadal czytuję nowości. Jednocześnie zawsze bardzo lubiłam szeroko pojętą powieść obyczajową i przeczytałam w ciągu życia mnóstwo tego typu książek. Każdy z tych nurtów ma swoją funkcję, cechy charakterystyczne i rolę do spełnienia. Zdecydowałam się na literaturę popularną świadomie, mając wtedy jednocześnie propozycję robienia doktoratu. Doszłam do wniosku, że pisanie ku pokrzepieniu serc, blisko życia zwyczajnego człowieka, dodawanie sił, by sprostać niełatwej codzienności jest jedną z najpiękniejszych funkcji literatury. Nie żałuję tego wyboru, nawet jeśli ktoś uważa to za działalność mniej prestiżową.
A bronić się przed zarzutem miałkości, autorki literatury kobiecej mogą tylko w jeden sposób. Lepiej pisać. W każdym gatunku są wielkie dzieła i nieudane próby.

Sylwka S.
1. Czy zdradza Pani jakieś informacje dotyczące książek dla znajomych przed jej ukazaniem się?


Raczej nie. Mąż i córki wiedzą o czym jest mniej więcej kolejna historia, ale przed zamknięciem pierwszej wersji nikt nie czyta,

2.Skąd czerpie Pani największe inspiracje do pisania? Czy jest jakieś miejsce lub osoba, która najbardziej to potęguje?

Na razie inspiracje są wszędzie i specjalnych miejsc nie potrzebuję, może kiedyś, gdy wena się zmęczy, tak będzie. Póki co pisanie jest tak wielką frajdą, że żadnego dodatkowego wsparcia nie trzeba.

3. Najbardziej jestem dumna z ... (proszę dokończyć zadnie).

Ze swojej rodziny. Z tego, że udało się ją przeprowadzić w całości przez wiele trudności w ciągu prawie dwudziestu lat i zachować żywe uczucie oraz szczere relacje.

monweg
1. Gdyby zdarzyło się Pani znaleźć na bezludnej wyspie, jaką książkę chciałaby Pani mieć przy sobie i dlaczego?


Długą i ciekawą :)

2. Jakich słów Pani nie znosi, a jakie uwielbia?

Nie lubię narzekania, krytykowania i jałowych dyskusji. Najcenniejsze są słowa, które coś budują. Dobry nastrój, wesołą atmosferę, siłę charakteru, miłość...

3. Jeżeli Niebo istnieje, to co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?


Nic by nie musiał mówić. Wystarczyłoby, że rzeczywiście by tam był i się uśmiechnął.


Niekończące się Marzenia
1. Czy podczas pisania danej książki doradza się Pani przyjaciółki bądź innej bliskiej osoby?


Czasem pod koniec, kiedy dopada mnie zmęczenie, ratuję się rozmową z jedną zaufaną osobą. Obecnie coraz rzadziej. Słucham uwag, dopiero kiedy wstępna wersja jest skończona.

2. Pamięta Pani uczucia jakie towarzyszyły przy wydaniu pierwszej książki? Kiedy nagle stała się materialna i ruszyła w świat?

Radość, ale i poczucie, że to dopiero początek i jeszcze długa droga przede mną.

Ola C.
1.Skąd czerpie Pani pomysły na książki?


Na to pytanie odpowiedziałam :)

2. Kiedy znajduje Pani czas na pisanie oraz czytanie książek?

Sztuka organizacji czasu to wbrew pozorom kawałek twardej, wymiernej wiedzy. Wiem na ten temat sporo i nie przesadzę, jeśli powiem, że nabycie tej umiejętności było jednym z tych zwrotnych momentów, który zmienił moje życie. Już nie biegam w pośpiechu, na wszystko co ważne mam czas, moja praca jest bardziej wydajna, a efekty większe. Mam czas dla rodziny, własnego zdrowia i na odpoczynek, mimo iż realizuję dziennie mnóstwo obowiązków na różnych polach. Jeśli mam jeszcze jakieś zawodowe marzenia, to chciałabym prowadzić szkolenia na ten temat i dzielić się doświadczeniem, a gdybym miała taką możliwość wprowadziłabym taki przedmiot do szkół.

3. Co wywołuje na Pani twarzy największy uśmiech?

Dzieci, spełnione marzenia, nawet malutkie.

Dorota
1. Czy zaistniało kiedyś w Pani życiu jakieś wyjątkowo niespodziewane zdarzenie, o którym mogłaby Pani powiedzieć, że spadło to na Panią „jak prawdziwy grom z jasnego nieba”?


Tak, życie nieraz mnie zaskoczyło. Czasem były to miłe rzeczy, ale często  atak z najmniej spodziewanej strony.

2. Aniołek czy diabełek? – Jaką osobą była Pani w dzieciństwie?

Raczej byłam chyba grzeczna, choć miałam tendencję do pakowania się w kłopoty. Kilka razy cudem wyszłam żywo z opresji, bo albo coś na mnie spadło, albo ja gdzieś wpadłam, zgubiłam się lub mało mnie tramwaj nie przejechał. Na szczęście w końcu z tego wyrosłam :)

3. Jak wspomina Pani szkołę – czy chętnie się Pani uczyła, czy chodziła Pani na wagary, czy miała Pani takiego ulubionego nauczyciela, którego wspomina Pani z sentymentem, i takiego, którego Pani się bała, jaki był Pani stosunek do lektur szkolnych, czy lubiła je Pani czytać, czy jest wśród nich Pani ulubiona i taka, której Pani nie przeczytała?
To bardzo złożone pytanie. Szkołę raczej wspominam dobrze. Lektur szczerze nie znosiłam i kiedy któraś z nich okazywała się ciekawa, byłam mocno zdumiona. A byłam dzieckiem, które książki uwielbiało i pochłaniało. Ten problem szkoła ma od wielu lat.  I choć ostatnio podejmowane są jakieś działania, to wciąż za mało. 
Zaczęłam czytać lektury dopiero w liceum, a i to nie wszystkie. Ale to wtedy poznałam wielkich, którzy mocno mi zaimponowali. Co nie znaczy, że zarzuciłam czytanie pod ławką innych książek. To robiłam zawsze, aż do końca studiów.

ejotek
1.Jak wyglądały Pani pierwsze kroki jako pisarki, czyli od czego zaczęło się pisanie książek?


To jest bardzo długa historia, jak już wspominałam. Zaczęło się od pasji czytania, potem były pierwsze próby pisarskie, długie analizy, wyjazdy na spotkania autorskie, obserwacja tych autorów, którym się udało, poznawanie rynku wydawniczego, szukanie własnej drogi. Potem wysłałam tekst, a byłam do tego przygotowana jak do operacji wojennej. I to też jest cała osobna historia. Może dlatego poszło tak szybko i odpowiedź pojawiła się na drugi dzień. Zarówno z G+J, jak i z Feerii. Ale ja wciąż jestem w drodze, proces uczenia trwa.

2. Czy ma Pani swoje szczególne miejsce, w którym książki piszą się właściwie same?

Niestety, jakoś nie chcą się pisać same w żadnym znanym mi miejscu :) Lubię jesienią na słonecznym tarasie, albo rano, kiedy wszyscy jeszcze śpią usiąść przy stole. Ale zasadniczo mogę prawie wszędzie.

3. Pisze Pani literaturę typowo kobiecą. A jakie książki lubi Pani czytać dla odprężenia?

Takie same. Jednym z impulsów, który po raz pierwszy wywołał myśl o napisaniu książki, była właśnie niemożność znalezienia czegoś do czytania. Te czasy dzisiaj wydają się nierealne, ale kiedyś nie było wolnego rynku książki, zalanych nowościami księgarni. Na kolejną powieść ulubionej autorki czekało się latami, a czytało w jeden wieczór. Kiedyś chodząc w desperacji po pustych księgarniach, pomyślałam, że jak się kiedyś naprawdę zdenerwuję, to przestanę czekać i sama sobie coś napiszę. I jak na ironię, zaczęłam wtedy, kiedy książek jest już pod dostatkiem :)

TORTY- spotkanie autorskie na Zamku Niepołomickim
kosmosj
1. Czy dopada panią niekiedy niemoc twórcza i ma pani ochotę wszystko rzucić i iść na targ jabłka sprzedawać?


Niemoc twórcza dopada mnie rzadko i szybko przechodzi. Zmęczenie i zniechęcenie częściej. Większość autorów musi pokonać długą drogę, zanim mnóstwo, naprawdę bardzo wiele godzin pracy przełoży się na jakiś wymierny efekt. Ale jestem cierpliwa.

2. Gdy tak sobie pani siedzi i pisze czy obok jest jakaś dobra dusza, co zupę ugotuje albo psa wyprowadzi na spacer, na pocztę pobiegnie z listem?

To się rzadko zdarza. Oczywiście dzieci rosną i coraz więcej pomagają, mama czasem przyjedzie, mąż wesprze pomocą kiedy wróci z pracy, z każdym rokiem jest łatwiej,  ale zasadniczo muszę, jak większość kobiet, godzić obowiązki wobec domu i pisania. Teraz, kiedy nie pracuję w szkole, nie jest to takie trudne. Natomiast początki były naprawdę karkołomne.

3. Jak po ciężkiej pracy pisarza najlepiej się pani regeneruje? Góry, działka, zakupy albo koc i książka?

Zaczynam od wylogowania się z sieci. Żadnych stron, maili, wiadomości. Potem, jeśli pogoda sprzyja, ogród lub góry razem z całą rodziną. Wspólne wycieczki rowerowe. Jeśli nie ma takiej możliwości kocyk, kanapa i dobra książka lub film. Wizyty przyjaciół, spacery po Krakowie, Puszcza Niepołomicka, pieczenie ciast lub gotowanie skomplikowanych potraw. Zwykłe codzienne czynności, ale wykonywane bez pośpiechu. Pisanie dla przyjemności.

Tymon L.
1.Jak wiele bezsennych nocy spędziła pani rozmyślając na fabułą i bohaterami do nowej książki, czy pani nie ma takich problemów wcale?


Nie spędzam bezsennych nocy dręcząc się z powodu fabuły, ale bywa, że nie mogę zasnąć, bo pomysły się kłębią, a ja nie mam już siły, by wstać i je zapisać.

2.Czy umie pani zresetować się przy kolorowych gazetach albo serialach, żeby głowę oczyścić, a może jakiś inny sposób dobry na wietrzenie zmęczonej głowy?

Już odpowiedziałam na to pytanie :)

3.Gdyby szukała pani inspiracji do kolejnej książki i wydawca sponsorował podróż to dokąd udałaby się pani? Gdzieś blisko czy wręcz odwrotnie bardzo daleko w obce kraje i krainy?
W tym momencie to nad polskie morze, bo jeden z wydawców zaproponował mi napisanie takiej sagi rodzinnej z polskim morzem w tle i bardzo mi się ten pomysł podoba, ale nie znam realiów aż tak dobrze, żeby usiąść i z marszu przystąpić do pracy. Musiałbym tam spędzić trochę czasu na intensywnych badaniach.

kwiatusia
1. Czy po wydaniu kilku powieści zdarza się Pani po wysłaniu tekstu do wydawnictwa mieć wątpliwości typu: „A jednak mogłam napisać to inaczej, albo coś dopisać i dlaczego wcześniej nie wpadło mi to do głowy...” ? Czy przed premierą nowej książki pojawiają się obawy: czy powieść spodoba się czytelnikom i czy moi fani nie będą zawiedzeni?


Jak do tej pory, zawsze. Po każdej kolejnej książce, dzięki recenzjom i rozmowom z czytelnikami, nabieram doświadczenia, a i tak wciąż są różne wątpliwości i strach przed każdą premierą. Dobre recenzje trochę go łagodzą i są energią, bez której nie dałabym sobie rady, ale sprawiają też, że coraz bardziej czuję ciężar odpowiedzialności.

2. Proszę sobie wyobrazić, że jako znana pisarka została Pani poproszona o spotkanie z zagorzałymi molami książkowymi, którzy nie sięgają po polską literaturę, aby przedstawiła Pani argumenty oraz przekonała ich, że warto sięgać po książki z rodzimej literatury zarazem namawiając ich, aby sięgnęli również po Pani twórczość. Zgodziłaby się Pani? Jeśli tak, to proszę przedstawić uzasadnienie, którego by Pani użyła na spotkaniu.

Jeśli chodzi o moją twórczość czułabym się niezręcznie. Wolę kiedy czytelnicy sami znajdują książki i powoli tworzy się grupa odbiorców. Ale gdyby chodziło o polską literaturę to zgodziłabym się bez wahania. Podkreślałabym przede wszystkim jej różnorodność. Tutaj naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie. Mamy dobrą tzw. literaturę wysoką, ale także podróżniczą, kryminały, powieść obyczajową, fantastyczną, a w każdej z tych grup co najmniej kilku dobrych autorów. Ich twórczość można śmiało polecać. Nie ma powodów, by twierdzić, że to co obce automatycznie jest lepsze.

3. Czy chciałaby Pani, aby Pani powieści zostały przetłumaczone i czytane poza granicami Polski? Jeśli tak, to w których krajach?


Oczywiście, że tak. Cieszyłabym się z każdej możliwości.

yyetii
1.Pani książki inspirują wielu. A jakie książki Panią inspirują? A może są takie bez których nie może Pani żyć? I dlaczego?


To są zawsze dla mnie najtrudniejsze pytania. O ulubione i najważniejsze książki. To tak jakbym musiała wskazać ulubionych uczniów po tylu latach pracy. To niemożliwe. Książek przeczytałam naprawdę bardzo dużo, wiele wniosło do mojego życia coś ważnego, trudno wskazywać tytuły, bo to musiałaby być długa lista. Ale wiem, że czytelnicy nie lubią tej odpowiedzi. Powiem więc, że moim ostatnim odkryciem była ,,Trzynasta opowieść” Diane Setterfield. Urzekł mnie sposób prowadzenia narracji i język. Bardzo mi się podobała opowiedziana historia, choć jest dość mroczna. Lubię powieści Jodi Picoult, Jane Austin, choć nie wszystkie jednakowo i zazdroszczę tym którzy jeszcze nie czytali pierwszych książek Joanny Chmielewskiej. Ale moją fascynacją z młodości był Mickiewicz, znałam ,, Dziady” na pamięć. Lubię Pilcha z dawnych lat i Wiesława Myśliwskiego w każdym wydaniu.  No tak i zaczynam się wciągać, za chwilę lista będzie na trzy strony. Koniec. Wiele, wiele jest takich książek. Proszę wybaczyć, że nie dam rady wymienić wszystkich.

Marika Rataj
1.W jakim kraju chciałaby Pani najchętniej mieszkać i dlaczego właśnie tam?


W Polsce. Wiem to na pewno, bo miałam inną możliwość i wróciłam, mimo iż tutaj żyje się trudniej.

2. Co sprawia, że nawet po ciężkim dniu pracy na Pani twarzy pojawia się uśmiech?

Poczucie, że się robi coś, co się lubi i żyje wśród ludzi, których się kocha. Cieszą mnie małe rzeczy.

3. O jakim zawodzie marzyła Pani, będąc dzieckiem?

Chciałam być piosenkarką, choć niestety zupełnie nie potrafię śpiewać i na szczęście szybko zdałam sobie z tego sprawę :) Ale muzykę kocham nadal. Jest ważnym elementem mojego życia.

Książkowy Bukiet - blog
1. Często można usłyszeć, że książka składa się z dwóch części: z tego, co autor napisał i z tego, czego nie napisał. Co może Pani powiedzieć o tej drugiej części w przypadku swoich książek? Jakiego tematu, który może Panią w jakiś sposób dręczy i niepokoi, nie poruszy Pani nigdy w swoich książkach i dlaczego?


Nie opiszę historii, której nie rozumiem. Wszystko co mnie dręczy i niepokoi jestem w stanie z mniejszym lub większym trudem przekuć w opowieść.

2. Pani książki określane są jako literatura skierowana do kobiet. Czy znalazłaby Pani chociaż jeden powód, dla którego Pani książki powinni przeczytać również mężczyźni?

Nie wiem, czy powinni. Mogą :) Choćby po to, by lepiej zrozumieć świat uczuć, który często jest dla nich trudny.

3.Jak rozpoznać moment, kiedy książka jest gotowa, kiedy nie powinno się już poprawiać maszynopisu, tylko wysłać go do wydawnictwa?

To trudne. Wymaga doświadczenia. Dobrze jest mieć wsparcie ze strony dobrego redaktora, który wskaże ewentualne braki. Ja osobiście dopiero teraz czuję się w tej dziedzinie w miarę pewnie. Po pięciu książkach i dziesiątkach rozmów z czytelnikami oraz wielu przeczytanych recenzjach.

Edyta Chmura
1. "Miłość z jasnego nieba" to powieść walentynkowa. Czy Walentynki są dla Pani dniem szczególnym, świątecznym czy z reguły niczym nie różnią się od pozostałych? Czy jako żona i matka znajduje Pani czas na romantyczne chwile?


Spośród wszystkich nowych świąt, które się u nas pojawiły w ostatnich latach, najbardziej lubię właśnie Walentynki. Są okazją do wyznawania uczuć, świętowania, a to zawsze cenne. Żona i matka musi mieć czas na romantyczne chwile. To konieczne jak powietrze. Inaczej uschnie wśród codzienności, a wraz z nią cała rodzina.

2.Proszę sobie wyobrazić bohaterkę - piękną, wykształconą, pewną siebie, ale i bardzo sympatyczną, która za skarby w świecie nie chce się związać z żadnym przedstawicielem płci przeciwnej. Mężczyźni, z którymi pracuje czy przebywa w różnych okolicznościach już zaakceptowali jej poglądy i nawet nie próbują z nią flirtować. Trafia się jednak jeden śmiałek, który zakochany bez pamięci, postanawia ją zdobyć. Dowiaduje się, że nasza piękna singielka ma jeden słaby punkt...Czym ten dzielny mężczyzna mógłby wzruszyć jej skamieniałe serce? (albo co Panią wzrusza w męskim zachowaniu? - jeśli tak postawione pytanie będzie łatwiejsze) :)

Druga wersja rzeczywiście jest łatwiejsza :) Mnie osobiście poruszyło kiedyś i do dzisiaj robi wrażenie połączenie romantyzmu z odpowiedzialnością.

3. Przyznam, że niejednokrotnie czytając książki trafiam na drobne błędy - literówki, brak przecinka czy imię napisane małą literą. Specjalnie mnie to nie razi, bo nie zaburza mi to odbioru. A czy Panią denerwują takie potknięcia korektorów?

Bardzo. To się nie powinno zdarzać. Pojedyncza literówka zawsze się może prześlizgnąć. Wiem, że czasem kilka osób sprawdza, a i tak coś umknie. Większa ilość świadczy o braku profesjonalizmu.

Jakub Kowalski
1. Ostatnim (jak na razie opublikowanym) był wywiad z Ewą Pałczyńską Winek, rzecznikiem Fundacji Oskar i opiekunem nowego polskiego wydawnictwa, która opowiadała o problemach polskich pisarzy z wydawnictwami, o braku kontaktu, o niczym niepodyktowanych opóźnieniach wydania czy sprzedaży, braku reklamy i promocji książki. Czy w pani bogatej już karierze (bo co jak co ale wydanie pięciu książek w ciągu zaledwie trzech lat, jest sporym osiągnięciem) zdarzyła się również jakaś podobna przykrość, czy jednak współpraca zarówno wcześniej z wydawnictwem G+J jak i teraz Feerią była bezproblemowa i samą przyjemnością?


Zanim debiutowałam, naczytałam się takich opowieści mnóstwo. Dlatego dobrze się przygotowałam, zanim wysłałam tekst. Wybierałam partnerów do współpracy świadomie, po długiej obserwacji ich poczynań. Współpraca układa się bardzo dobrze. Oba wydawnictwa są rzetelne, wypłacalne, kontakt jest dobry, a wszelkie sprawy są rozwiązywane poprzez rozmowę.
Z promocją to jest tak jak z podwyżką w pracy na etacie. Dostanie ten, kto zasłuży  albo wytarguje. Promocja dużo kosztuje. Wydawcy muszą mieć powód, by zainwestować w nazwisko. Ja do swojej promocji idę krok po kroku, działania zwiększają się z każdym kolejnym tytułem. W większości przypadków tak to wygląda, choć są oczywiście wyjątki, które od razu dostają wszystko.
Natomiast jeśli ktoś podpisuje umowę z wydawcą, który jeszcze nigdy nie wypromował żadnego debiutanta i nie ma ani jednego mocnego nazwiska w gronie autorów, to tak jakby powierzał zdrowie w ręce lekarza, który jeszcze nikogo nie wyleczył. Zawsze możesz być pierwszy, ale to znaczne ryzyko.

2. W lutym 2014 roku swoje książki, zamierzają wydać min. Iwona Żytkowiak, Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Rafał Dębski, Jacek Dąbała, Mirosław Salski, Marta Kisiel, Sławomir Koper, Wanda Chotomska, Magdalena Witkiewicz czy Andrzej Ziemiański, przejmuje się tym Pani, czy raczej nie interesują Panią tytuły typu najlepszej polskiej książki miesiąca, książka miesiąca według... czy szczytowe miejsca list bestsellerów Panią nie interesują bo pisze Pani wyłączne dla przyjemności?

Nie przejmuję się, choć dość dobrze się orientuję, zwłaszcza w swojej dziedzinie, co się dzieje. Który autor nad czym pracuje, kiedy planuje premierę i tak dalej. Ale na razie jestem na etapie, że cieszę się, że mogę w tym uczestniczyć, a nazwisko przewija się na listach wśród innych. Nie piszę wyłącznie dla przyjemności, to jest moja praca, uczestniczę w konkursach, sprawdzam listy, ale nie wspinam się po nich za wszelką cenę. Nadrzędnym celem jest pisać lepiej, dawać czytelnikowi coraz lepsze powieści, rozwijać się. Wierzę, że jeśli to się uda, reszta przyjdzie.

3. Czy miała Pani lub nadal ma sygnały z innym wydawnictw, że gdy tylko będzie chciała Pani zmienić wydawcę, to jest Pani u nich mile widziana, czy też jeszcze nigdy nie została Pani wyróżniona tego rodzaju komplementem?

Pierwszą tego typu propozycję dostałam po wydaniu czwartej książki. Przyjęłam, bo cenię to wydawnictwo i lubię nowe wyzwania. Jeśli książka się spodoba, bo jeszcze nad nią pracuję, to ukaże się w tym roku. Ale to nie oznacza jeszcze zmiany wydawcy, bo współpracę z Feerią nadal sobie cenię i mamy wspólne plany. Czas pokaże, jak się sprawy potoczą.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Dziękuję bardzo wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. Nad niektórymi spędziłam sporo czasu, z jednym całą noc Wszystkich serdecznie pozdrawiam, a autorce bloga dziękuję za zaproszenie. 

Zwycięzców jest trzech, jednego nie dam rady wybrać (dwie książki będą z mojej puli nagród).

Powieść ,,Miłość z jasnego nieba” otrzymują : 

Franca
kosmosj
kwiatusia

Pozdrawiam. Krystyna Mirek.

***
Z mojej strony gorąco dziękuje Krystynie Mirek za niezwykle obszerny, fascynujący wywiad. 
 
Dziękuję również wszystkim osobom, które z tak wielkim zaangażowaniem wzięły udział w powyższej zabawie. Jesteście nieocenieni.
Pozdrawiam !!!

 Cyrysia

24 komentarze:

  1. Wyszedł znów zgrabny i ciekawy wywiad. Cyrysiu, jesteś wielka. Oby takich inicjatyw więcej :)
    PS. Gratuluję zwycięzcom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, ten wywiad jak i wszystkie pozostałe to tylko i wyłącznie Wasza zasługa. Ja jestem jedynie malutkim pośrednikiem w tych wspaniałych projektach:)

      Usuń
  2. Wywiad boski! A zwycięzcom ogromnie gratuluję i zazdroszczę, bo tak bardzo chciałam wygrać i przeczytać Miłość...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo ciekawy wywiad, z przyjemnością go czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wywiad. Bardzo lubię tą autorkę i mam straszną ochotę na jej najnowszą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały wywiad :) Ogromnie Dziękuję za wyróżnienie! Bardzo się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję bardzo wnikliwego wywiadu. polubiłam K. Mirek, kiedy przeczytałam "Drogę do marzeń"i jak tylko będę miała możliwość przeczytam jej inne książki. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie wypadają te wywiady z naszymi pytaniami :)
    Gratulacje dla zwycięzców :)
    monweg

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny i obszerny wywiad :) Mi najbardziej spodobały się pytania Małej Pisareczki, zapytanie o SŁOWO i te, odnoszące się do polonistów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A moje pytania autorce się nie spodobały aż tak bardzo, żeby mnie wyróżnić :)

      Usuń
    2. Autorka miała naprawdę trudne zadanie przy wyborze zwycięzcy, ponieważ Każdy z Was zdawał jej naprawdę wnikliwe i ciekawe pytania.
      martucha180- nie smuć się. Będziesz miała jeszcze szansę wygrać w kolejnych konkursowych wywiadach, bo to jeszcze nie koniec moich niespodzianek :))))

      Usuń
  10. Fantastyczny wywiad. Pozytywnie zaskoczyłam się niezwykle przemyślanymi odpowiedziami pani Mirek. Dzięki nim z większą uwagą podejdę do lektury książki, którą udało mi się wygrać. Serdecznie dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Te wywiady z naszych pytań to najlepszy pomysł! Dzięki Cyryś. A zwycięzcom serdecznie gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne pytania i odpowiedzi, bardzo ciekawa postać. A torty były po prostu boskie!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie fajne pytania, miło się czytało <3
    ♥blog-klik♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię wywiady w takiej formie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wywiad zaliczony, więc teraz muszę zapoznać się z twórczością autorki.

    OdpowiedzUsuń
  16. przesliczny wywiad wielkie gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
  17. Załuję że nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości tej pisarki. Kolejny bardzo udany wywiad :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolejny świetny wywiad!
    Gratuluję c:

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...