poniedziałek, 16 czerwca 2014

Odcięci od świata


Monument 14
Emmy Laybourne

 
Seria: Monument 14(#1)
Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 17.06.2014
Liczba stron: 344
Ocena: 4-/6








     Żyjemy w ciągłym biegu często nie zastanawiając się nad tym, co przyniesie jutro. Tymczasem los bywa bardzo kapryśny i okrutny. W ciągu jednej chwili może zburzyć nasz spokojny, poukładany świat. Na własnej skórze przekonali się o tym główni bohaterowie książki ''Monument 14. Odcięci od świata''’ autorstwa Emmy Laybourne.

Wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Dwa autokary wiozą uczniów do pobliskiej szkoły. Niespodziewanie z nieba spada gigantyczny grad. Dochodzi do wypadku, z którego sześcioro licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka mniejszych dzieci wychodzą cało. Wszyscy chronią się w pobliskim supermarkecie. To jednak nie koniec niespodzianek. Wręcz przeciwnie. To zapowiedź ciągu katastrof nawiedzających świat.

"W oddali, tuż nad górami unosi się gruby słup smolistej czerni niczym powiewająca na wietrze wstążka. Kolumna wzbijała się w górę, aż na poziomie chmur zaczynała rosnąć, stopniowo przemieniając się w lej."

Nad krajem przechodzi potężna burza, fala tsunami, trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu, zaś ze zniszczonego ośrodka wojskowego wydostaje się tajemnicza broń chemiczna, straszliwie raniąca ludzi bądź zmieniająca je (w zależności od grupy krwi) w szaleńcze monstrum. Na dodatek pada łączność Sieci-wielkiego serwera odpowiedzialnego za kontakt z całym światem. Wystraszeni uczniowie, zdani tylko na siebie teraz muszą radzić sobie sami. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Czy odniosą zwycięstwo w walce z niszczycielską siłą natury i człowieka?

Emmy Laybourne jest pisarką i aktorką. Jako artystka komediowa współpracowała m.in. z Comedy Central i MTV. "Monument 14" to jej debiut powieściowy, zarazem pierwszy tom serii, z zapowiedzią ekranizacji, nad którą pieczę roztoczy Brad Peyton. Zazwyczaj nie sięgam po książki dystopijne i antyutopijne, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Czy warto było? W sumie tak, chociaż patrząc na świetny koncept spodziewałam się znacznie lepszego wykonania. Sama fabuła nie porywa żadną oryginalnością, bliźniaczo przypomina mi ''Mgłę'', adaptacje opowiadania Stephena Kinga, w której grupa ludzi także musiała walczyć o przerwanie w miejscowym supermarkecie.

Czuje lekki niedosyt, bowiem autor położył nacisk na wydarzenia wewnątrz Wal-martu, aniżeli na samą apokalipsę. Mamy grupę dzieci i młodzieży odciętych od świata, którzy mimo lęku i przerażenia próbują jakoś przetrwać szalejącą apokalipsę. Zaczynają tworzyć małą społeczność, organizują sobie życie, wyznaczają lidera, dzielą się obowiązkami, troszczą się o siebie nawzajem, opiekują i pocieszają. Ale jak to bywa w zespole, nie wszyscy pomimo starań potrafią zgodnie współdziałać z innymi. Dochodzi do różnych spięć, nieporozumień czy konfliktów. Ujawniają się wszelkie sympatie, antypatie oraz rozterki uczuciowe i zachwiania emocjonalne. Niestety nie potrafiłam wczuć się w fabułę i przeżywać akcję razem z bohaterami, którzy moim zdaniem w obliczu otaczającego ich kataklizmu zbyt szybko i łatwo przeszli do porządku dziennego zajmując się przyziemnymi rzeczami. Liczyłam na więcej dramatu, szaleństwa, niebezpieczeństw i na coś, co by mnie zaskoczyło. Przeszkadza mi również, że bez żadnego przygotowania czy wstępu Laybourne zaskoczyła nas całą plejadą różnorodnych nieszczęść. Nie wiemy skąd się wzięły wszystkie anomalie klimatyczne i dlaczego nikt wcześniej nie zauważył dziwnych symptomów tego zjawiska. Zabrakło także wzmianki w ocenie skutków apokaliptycznych wydarzeń, dzięki którym mogłabym się przekonać, jak wygląda świat po klęsce żywiołowej oraz jak społeczeństwo poradziło sobie w tych nietypowych dla siebie okolicznościach.

źródło
Kolejny mój zarzut to mnogość postaci. Jest ich trochę za dużo jak na tę historię. Może gdyby byli bardziej wyraziście i barwniej nakreśleni nie miałabym kłopotu z ich identyfikacją? Poza Dean’em, głównym narratorem w mojej pamięci nie zapisał się praktycznie nikt. Pozostali bohaterowie są nijacy, a ich problemy egzystencjalne niejednokrotnie ograniczały się do dylematu: jak umilić sobie wolny czas. Przynajmniej tak to odebrałam. Co prawda w drugiej połowie powieści widać, jak powoli ewoluują, zmieniają się i dojrzewają, dlatego mam nadzieję, że w drugim tomie serii ich osobowość, temperament i charakter będzie bardziej ukształtowany.

Powieść napisana jest językiem prostym, płynnym, poprawnym, pozbawionym plastycznych opisów. Brak też obrazowych epitetów czy też przenośni. Przeważająca część zdarzeń rozgrywa się w zamkniętym pomieszczeniu, w przeciągu dwunastu dni, mimo to jakoś specjalnie nie nuży. Samo zakończenie-dość intrygujące, otwiera drzwi do dalszej kontynuacji, na którą prawdopodobnie się skuszę.

''Monument 14. Odcięci od świata'' to całkiem ciekawa, wciągająca apokaliptyczna fantastyka dla młodzieży (i nie tylko). Autorka między wierszami uświadamia, jak ważny jest każdy dzień, dlatego warto przeżyć go w najlepszy możliwy sposób. W ogólnym rozrachunku wyszło nieźle, książka ma naprawdę duży, choć do końca niewykorzystany potencjał. Pomimo tego uważam, że zasługuje na uwagę. Zapraszam zainteresowanych.

***
Wydawnictwo Rebis

47 komentarzy:

  1. Chyba jednak się nie skuszę. Gdyby ta powieść zasłużyła na Twoją najwyższą ocenę, to może bym się zastanowiła, ale skoro znalazłaś mankamenty, to pasuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to jest debiut, więc nie ma co oczekiwać, że od razu będzie mistrzostwo świata. Książka ma potencjał i to duży, jedynie zabrakło trochę lepszego dopracowania. Niemniej jednak jest warta uwagi, ale to już zależy od ciebie.

      Usuń
  2. hmmm, nie mówię, że nie, ale póki co mam co czytać, a i kulka fajniejszych pozycji na oku także ,,Monument 14" musiałby długo poczekać na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie jestem w trakcie pisania recenzji do tej książki i doszłam do wniosku, że chyba mam nieco cieplejsze wobec niej uczucia od Ciebie:) Choć przyznam Ci rację, że brakowało w niej opisów samej katastrofy, autor skupił się bardziej na bohaterach, a nie na samej apokalipsie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety a może stety- zrobiłam się ostatnio bardziej wymagająca, co za tym idzie krytyczna wobec danych powieści.
      Co do ''Monument 14. Odcięci od świata'' oceniłabym go znacznie wyżej, gdybym nie znała ekranizacji ,,Mgły'', która bardzo przypomina fabułę tej książki, lecz w przeciwieństwie do opowiadania Kinga, brakuje tu jakiś spektakularnych emocji i szaleństwa. A na to właśnie liczyłam.

      Usuń
    2. Cyryś, trzeba być krytycznym, bo niemożliwe jest, by każda książka nam się podobała. Choć temat ciekawy, to jego realizacja nie przypadła mi do gustu, książkę sobie odpuszczam

      Usuń
  4. Jestem ciekawa, jak ja odbiorę książkę, ale czytać ją będzie też mój prawie dorosły syn:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będę miała na uwadze. Mimo mankamentów wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, książka ta na pewno spodoba się mojej kuzynce, gdyż uwielbia tego typu powieści...może jej ją sprawię w prezencie?? A później może też się skuszę i ją przeczytam... Kto wie! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli twoja kuzynka gustuje w tego typu gatunku to zapewne powyższa książka spodoba jej się bez dwóch zdań. Sama również się skuś, gdyż mimo niedociągnięć ma swój urok i klimat.
      Także pozdrawiam!

      Usuń
  7. No nawet się zainteresowałam. Jeśli mi wpadnie gdzieś w ręce to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka powinna do mnie iść, jestem ciekawa czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o tej książce, a nawet mimo wad, które wymieniasz wydaje się całkiem interesująca. Przeczytam jeśli wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Postapokaliptyczne opowieści są idealne dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio czytałam bardzo pozytywną opinię o tej książce, jednak po Twojej opinii widzę, że mi się nie spodoba. Mnogość postaci i szalejąca apokalipsa, a do tego brak romansu? Nie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak widać ile czytelników- tyle indywidualnych opinii. Mnie też książka ogółem się podobała, ale zachwytu wielkiego niestety nie było.
    Co do romansu, w tej części serii akurat nie uświadczymy żadnej wielkiej miłości, ale jest cieplejsza sympatia, która stanowi zapowiedź poważniejszego uczucia..

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie takie skojarzenie mi się nasunęło gdy wspomniałaś o schronieniu w supermarkecie ..ooo to jak we Mgle :) Ostatnio jestem uprzedzona do pierwszych tomów z serii...wolę albo wszystkie tomu od razu przeczytać albo jeden zamykający fabułę i tyle...za dużo mam pozaczynanych książek a kontynuacji w polskim wydaniu ani słychu ani dychu ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ogólnie lubię tego typu opowieści...:)

      Usuń
    2. Tak się akurat złożyło, że niedawno miałam okazję oglądać ''Mgłę'', która zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie, dlatego mając ciągle w pamięci ten film nie potrafiłam wyzbyć się porównań. Nie przeczę, że ''Monument 14. Odcięci od świata'' są słabą książką. Po prostu jest zbyt ''ugrzeczniona'' jak dla mnie. Ale sądzę, że młodsi czytelnicy, gdzieś w przedziale wiekowym 8-18 będą zachwyceni.

      Usuń
  14. Na jakiś czas mam naprawdę dość wszelkiej apokalipsy... ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś więcej. Strasznie ciągnie mnie do takich tematów, a na ten tytuł od dłuższego czasu mam chrapkę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Apokaliptyczna, powiadasz. Z wielką ochotą wezmę się za tę książkę. Ostatnio ta tematyka jest w kręgu moich zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy o niej nie słyszałam, a tu taka ciekawa książka się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  18. Fabuła nawet brzmi ciekawie, ale do książek tego typu jakoś podchodzę z wielką ostrożnością.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na dzień dzisiejszy mam dość nowych serii:) Może, gdy uda mi się dokończyć te pozaczynane ( w innym życiu chyba) to sięgnę i po tą. Ale raczej nie prędko.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też leżą całe stosy pozaczynanych serii i jakoś nie mogę zebrać się w sobie, aby je dokończyć. Koszmar.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  20. Początkowo myślałam, że książka nie dla mnie, ale ostatni akapit mnie skusił na tę pozycję:) Mimo tego "4-/6" myślę, że sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zastanowię się nad nią jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. książki fantastyczne nie są dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnogość postaci mogłaby mnie trochę przytłoczyć. Sama nie wiem....

    OdpowiedzUsuń
  24. Pomimo tych niedociągnięć, jednak ciągnie mnie do niej. Aż się dziwię, że widzę u ciebie taką lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się sobie dziwię :))
      Jednak ostatnio lawiruje między różnymi gatunkami, a teraz chwilowo przerzuciłam się na fantastykę :))

      Usuń
  25. Po tak ciekawej fabule spodziewałbym się czegoś więcej, sporo tych niedociągnięć, jednak nadal mam ochotę na nią...

    OdpowiedzUsuń
  26. Katastrofizm i fantastyka to jednak dla mnie za dużo...

    OdpowiedzUsuń
  27. Wielokrotnie spotkałam się z bardzo pozytywnymi videorecenzjami tej książki w anglojęzycznej społeczności booktuberowej, zaciekawiły mnie one do tego stopnia, że poszukałam opisu i... no tak, wydał mi się przynudnawy i nie dla mnie (mimo, że lubię książki antyutopijne). Cóż, po Twojej recenzji widzę, że dobrze zrobiłam nie sięgając po nią w oryginale, a i po polskie wydanie (po jego premierze) też jakoś szczególnie sięgać nie planuję. Takie sytuacje pokazują mi tylko, jak wielki rozłam opinii jest między czytelnikami polskimi a amerykańskimi. Jesteśmy o wiele bardziej wymagający, ot co! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj omijam szerokim łukiem książki antyutopijne, ale teraz coś mnie tak naszło na fantastykę i postanowiłam przełamać swój opór. W sumie nie żałuje, że poznałam ,,Monument 14", jednak oczekiwała zgoła czegoś innego. Nie wiem, czy faktycznie jesteśmy bardziej wymagającymi czytelnikami w przeciwieństwie do amerykańskich (mam nadzieję, że tak), Niemniej jednak powyższa książka nie zachwyciła mnie aż tak bardzo, bowiem zabrakło w niej emocji i heroicznych czynów jak np. w serii ''Jutro''. Ale wierzę, że drugi tom będzie o niebo lepszy, więc nie skreślam całkowicie tego cyklu.

      Usuń
  28. Oooo,
    recenzja przedpremierowo :). Wydaje się być naprawdę interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  29. Już się nie mogę doczekać kiedy pojawi się na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy zaczęłaś wymieniać, kto ocalał z wypadku od razu pomyślałam o mnogości postaci, o której napisałaś chwilę potem. Ja bałaby się brać na tapetę tyle postaci, ponieważ trudno wykreować ich wizerunek i dobry portret psychologiczny, jeśli każdy z nich jest głównym bohaterem. Choć fabuła ciekawa, to jednak nie zdecyduję się na tę książkę. Tym razem minusy zwyciężyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że jakby autor skupił się na dwóch, góra trzech bohaterach i udoskonalił ich rys psychologiczny, to powieść zyskałaby na jakości. A tak to jest dobrze, ale nie rewelacyjnie, dlatego ani nie namawiam, ani nie odradzam.

      Usuń
  31. Może kiedyś, ale zobaczymy:-)

    OdpowiedzUsuń
  32. No nie wiem... Od początku "Monument" wydawał mi się kopią, ale nie jak w twoim przypadku - "Mgły", a "Gone" - Michaela Granta. Tam również mamy dzieci i młodzież, która pozbawiona opieki dorosłych, musi zorganizować sobie życie. Tam również jest walka o przywództwo, a nawet jakaś chemiczna reakcja, o ile mnie pamięć nie myli... Tym razem podziękuję, no chyba, że biblioteka łaskawie kupi tą pozycję. Wtedy się zastanowię :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serii GONE nie czytałam, ale na myśl przyszedł mi inny cykl, który znam, mianowicie ,,JUTRO'', gdzie grupa dzieciaków walczyła z wrogiem. Trochę inna fabuła, ale pewne elementy podobieństwa widać.

      Usuń
  33. Tematyka książki raczej nie w moim guście, więc raczej zrezygnuję z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nijacy bohaterowie sprawiają, że raczej podziękuję tej książce. A poza tym apokaliptyczna fantastyka też nie jest dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Coś czuję, że tym razem zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...