czwartek, 25 września 2014

Kochaj i ciesz się życiem


Żyjmy wiecznie!
Adrian Saddler

 
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 566
Ocena: 5-/6









     Literatura erotyczna wciąż przeżywa swoje pięć minut. Cieszy mnie to ogromnie, gdyż gustuje w tym gatunku. Tym razem mój wybór padł na ''Żyjmy wiecznie!'', literacki debiut Adriana Saddlera. Jaka historia kryje się za tytułowym przesłaniem? Zapraszam do przeczytania moich wrażeń.

Główny bohater, Adrian Saddler jest zwyczajnym, niewyróżniającym się z tłumu inżynierem. Pewnego dnia firma, w której pracuje wysyła go do Francji na szkolenie. Los sprawia, że wkrótce na jego drodze pojawia się piękna, zmysłowa, władcza Luzia. Mężczyzna zafascynowany jej urodą, czarem i osobowością stawia wszystko na jedną kartę i podąża za swoją wybranką serca. Jakie będą konsekwencje tego czynu?

Nie potrafię w odpowiedni sposób opisać swoich emocji po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony jestem zachwycona ciekawym, innowacyjnym pomysłem, a z drugiej trochę przytłoczona i znużona monotonną akcją. Na początek kilka słów o samym autorze. Z zawodu inżynier, absolwent mechaniki i budowy maszyn, z zamiłowania muzyk, pisarz, fotograf i podróżnik. Na co dzień przedsiębiorca i projektant, budowniczy łodzi i jachtów. Pasjonat brytyjskiego rock’n’rolla i czarnego bluesa rodem z Delty Missisipi. Gitarzysta zespołów Parafraza, Wszystkie Wschody Słońca i Larwy Polarne, z którymi publikował nagrania na kilkunastu płytach w latach 1995–2014. Z ostatnim zespołem regularnie koncertuje. Propagator idei „chcieć to móc!”. Kibic piłkarski, mąż, ojciec, patriota. Jak widać jego życiorys jest niezwykle barwny i imponujący.

Długo czytałam tę ponad 500-stronicową powieść. Ale nie dlatego, że była taka nudna i szara. Historia Adriana wymaga całkowitego skupienia uwagi. Nasz bohater odbywa swoją życiową podróż na różnych płaszczyznach czasoprzestrzeni i niekiedy ciężko ogarnąć jego zagmatwane eskapady. Mimo to jakoś dawałam radę. Jest to ogromna zasługa autora, który ma prawdziwy dar opowiadania. Drobiazgowo, barwnie i realistycznie opisuje wszystkie odwiedzane przez Adriana miejsca. Szczególnie znajomość topografii Francji robi wrażenie. Czułam się, jakbym osobiście spacerowała po ulicach Paryża, odwiedzając, między innymi filharmonię, gdzie jak zahipnotyzowana chłonęłam wszechobecną materię dźwiękową. Widać, że pisarz kocha muzykę, ma wyrobiony, wytrawny gust. Dzięki temu jego powieść jest bardziej uduchowiona.

Na początku nie mogłam przyzwyczaić się do stylu pisania Saddlera. Posługuje się niezwykle barwnym, kwiecistym, metaforycznym językiem, czasem przesadnie wyszukanym.

 ''Poczułem dłonie na policzkach. Gładziła mnie delikatnie. Przesuwała palcami po podbródku i szyi. Chłonąłem dotyk, jak pustynia chłonie wodę. Łaknąłem każdego muśnięcia niczym kropli życiodajnego płynu. Po chwili ująłem ją w pasie i pochylając się, musnąłem ustami. Jej wargi były delikatne, przypominały owoce w malinowym chruśniaku. Zasługiwały na szczególne traktowanie. Byłem motylem czerpiącym nektar z kwiatostanu. Skrzydła duszy wachlowały nas nami, wprawiając powietrze w drżenie, a ona, trzymając mnie za głowę tuliła do siebie jak największy skarb''.

Osobiście wolę jasny i prosty przekaz, niemniej ogólnie nie było tak źle. Jestem za to zachwycona opisami scen intymnych. Są to ujęcia nadzwyczaj mocne, odważne, wyuzdane, zmysłowe, ocierające się niekiedy o wulgaryzm. Podoba mi się taki różnorodny obraz doznań cielesnych, bowiem przedstawia nie tylko dziką żądzę i perwersję, ale także namiętność, czułość, oddanie i bliskość.

Główny bohater to prawdziwy esteta, znawca urody damskiej, a także koneser muzyki i znakomity kochanek. Szczególnie zdumiało mnie jego uwielbienie do kobiecych stóp. Ale nie tylko erotyczne ekscesy Adriana są godne zainteresowania. Podszytą przerażeniem fascynacją śledziłam jego podróże astralne oraz tajemnicze sny, które okazały się wyprawą w głąb siebie. Dzięki temu znalazł odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych: Jak żyć?, Co w życiu wybrać?, Ku czemu zmierzać?, Jakim być człowiekiem?, Jak być szczęśliwym? etc.

Sama akcja rozwija się powoli, nieśpiesznie, w rytmie życia. Jednak spirala niespodziewanych zdarzeń sprawia, że nie ma poczucia stagnacji, nudy i zastoju. Mimo to brakowało mi jakiegoś spektakularnego elementu napięcia i zaskoczenia. Na szczęście w tle przewija się cała plejada wyrazistych postaci drugoplanowych, z których każda ma coś niezwykłego do zaoferowania. Ujęła mnie przede wszystkim historia pewnego Japończyka, która w brutalny sposób uświadamia, że czasami miłość ma charakter destrukcyjny, niszczący osobowość człowieka.

W ogólnym rozrachunku to bardzo dobra lektura. Ma w sobie to coś, co przyciąga uwagę i magnetyzuje. Przedstawia życie jakim jest, bez żadnych obsłonek, upiększeń i retuszu, a równocześnie zabiera Nas w bogaty, fascynujący świat symboli, pierwotnych instynktów, władzy, miłości, bezgranicznego oddania, ludzkich problemów oraz dominacji i uległości seksualnej. Pokazuje jak podążać za swoim powołaniem oraz jak walczyć o własne marzenia. Na pozór niby zwyczajny erotyk, ale z przekazem i z możliwością poszukiwania ukrytych wiadomości pomiędzy wierszami. Serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym.

***
Fan Page A. Saddlera: klik

57 komentarzy:

  1. Jak będę mieć chęć na jakiś erotyk to zapamiętam ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie trochę przeraziła objętość tej powieści i to głównie z tego powodu się na nią nie zdecydowałam. Może to i dobrze, bo ta monotonna akcja, o której wspominasz, mogłaby wpłynąć na ocenę całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogólnym rozrachunku to bardzo dobra powieść, godna uwagi, niemniej czasami zdarzały się nużące momenty. Ja po prostu jestem zwolenniczką dynamicznych akcji, stąd odrobinę zaniżona ocena.

      Usuń
  3. Erotyki to nie dla mnie, zresztą z monotonną akcją- odpadają.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja dalej jestem anty wobec takich książek. Tak jak pisałam jeszcze moja skromna osoba nie czuje tego impulsu zaprzyjaźnienia się z nimi. Może naprawdę jestem dzieckiem w ciele dorosłej dziewczyny? :D

    http://pokoj-ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy muszą lubić jedno i to samo :) A to, że nie lubisz erotyków wcale nie oznacza, że jesteś dzieckiem w ciele dorosłej dziewczyny. po prostu masz inne ''zapotrzebowania'' literackie i tyle :)

      Usuń
  5. Chyba nadal nie jestem przekonana do tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura erotyczna to jednak nie moja dziedzina. Paulinie może się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym razem pasuję. Ostatnio czytałam książki gdzie seks odgrywał dużą rolę i na obecny czas mi starczy wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, lubię erotyki. Jestem w trakcie czytania pewnej pikantnej historii. Zapamiętam ten tytuł. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie również do takiej literatury jakoś nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem sama co mam myśleć o tej książce po Twojej recenzji. Lubię takie książki, ale jeśli nie należą one stricte do gatunku, jakim jest powieść erotyczna... Nie wiem. Zamieszałaś mi w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli wpadnie w moje ręce w bibliotece, to na pewno wypożyczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "wolę jasny i prosty przekaz" - No właśnie, ja raczej też, "motyle czerpiące nektar z kwiatostanu" do mnie nie trafiają; nie siadają na czytelniczym ramieniu, tylko przelatują gdzieś obok. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbroiłaś mnie swoim ''poetyckim'' komentarzem :)

      Usuń
  13. Hmmm, brzmi trochę filozoficznie. I niezbyt mi się podoba język z cytatu, który dodałaś. Niemniej ciekawią mnie te sceny intymne :D Jeśli wpadnę na tę książkę, to ją kupię, choćby z czystej ciekawości. Erotyk napisany przez mężczyznę? Dla mnie to coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jest filozoficznie, ale po pewnym czasie czytelnik przyzwyczaja się do tego stylu. Natomiast sceny erotyczne są zaje...fajne :) Mocne, odważne i perwersyjne, czyli coś co tygryski lubią najbardziej w dobrym erotyku :) Muszę przyznać, że autor ma ogromny potencjał.

      Usuń
  14. Hm.. hm.. hm.. :D
    Mogłoby być ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Na tą erotykę mam chrapkę od dłuższego czasu :D Bardzo chętnie bym się w niej zatopiła

    OdpowiedzUsuń
  16. Będę miała ten erotyk na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię literaturę erotyczną, a okładka cudna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zbyt kwiecisty styl jak dla mnie, ciut nie Homer jego porównania!

    OdpowiedzUsuń
  19. Z pewnością przeczytam. Jeśli nie znasz polecam Ci książkę "Na każde jego żądanie" Sara Fawkes - to dopiero jest erotyk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na każde jego żądanie" miałam przyjemność trafić :) Bardzo wciągająca, pikantna powieść :)

      Usuń
  20. Raaany! Język faktycznie bardzo kwiecisty i pewnie zazwyczaj by mi on nie przeszkadzał, ale jakoś nie umiem sobie wyobrazić erotyka z mocnymi scenami intymnymi - jak mówisz i właśnie tym stylem autora. Bardzo dziwne połączenie. :) Książka mnie ciekawi, aczkolwiek przeraża mnie jej objętość i monotonia, o której wspomniałaś. Chwilowo mam ochotę na bardziej... żywe lektury, więc pewnie ta pozycja będzie musiała poczekać na inny okres w roku. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uspokoję cię, bo jeśli chodzi o sceny intymne, to z autora wychodzi prawdziwy ''zwierzak'' i nie bawi się wtedy w żadne kwieciste sformułowania, tylko dosadnie etapuje dzikim pożądaniem. A co do akcji, rzeczywiście momentami jest spowalniana, ale ogólnie nie jest tak źle, dlatego zachęcam jednak do lektury.

      Usuń
  21. Wulgarnym scenom to ja podziękuję - zawsze można sobie porno włączyć, nie muszę o tym książek czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. W tej chwili raczej nie zdecyduję się na przeczytanie tej książki, bo po erotyki sięgam rzadko i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie przepadam za powieściami typowo erotycznymi, wolę, gdy sceny intymne są tylko jednymi z wielu elementów fabuły danej książki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem już też po lekturze, niebawem zamieszczę swoją recenzję. Mnie trochę zszokowały opisy sekksualnych zabawa. Grey to przy tej książce bajka dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie sceny BDSM są niezwykle szokujące, ale ja już przywykłam do takich perwersyjnych aktów :)

      Usuń
  25. Przeczytałabym jakiś dobry erotyk. Ostatnio czytam "Ekstaza, euforia" ale puki co to erotyk jak z koziej dupy trąba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę książkę, ale jeszcze jej nie czytałam, więc nie powiem, czy to namiastka erotyka czy też nie. Wiem natomiast, że powyższa książka bez wątpienia zasługuje na to miano.

      Usuń
  26. To 5 minut powieści erotycznej trwa i trwa :-) Niestety nie jest to literatura przeze mnie pożądana, nad czym ubolewają moje przyjaciółki, fanki gatunku, bo nie mają od kogo pożyczać książek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że te 5 minut powieści erotycznej trwa i trwa :-) Wreszcie mój mąż ma co ode mnie pożyczać i czytać :)

      Usuń
  27. Jak zawsze nie przeczytałam wszystkiego w opinii, a to tylko dlatego, że jestem w trakcie lektury. Powiem szczerze, że się z tobą zgadzam co do szybkości czytania - tego się nie da zrobic raz dwa, ta książka wymaga czasu. Po drugie mi również podoba się podejście autora do scen erotycznych które opisuje, są dość wyuzdane i mocne w których nie brakuje odpowiedniego języka. A po trzecie... eee o tym napisze u siebie jak skończę lekturę - mam nadzieję, że w październiku opinia już się pojawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się już doczekać twojej recenzji :) Aż zacieram ręce z niecierpliwości:)

      Usuń
  28. Czytałam ją i powiem tak - warto poznać tą lekturę osobiście. Dla osób mających dylemat - wspaniały kwiecisty styl nie przeszkadzał mi w odbiorze opisów wyuzdanego seksu. To jest ta niezwykła umiejętność, którą posiada pan Saddler. A ilość kart powieści umyka szybko :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem opisy wyuzdanego seksu to najlepsza część tej książki. Szalenie mi się podobały. Brawa dla autora za odwagę i nieposkromioną wyobraźnię.

      Usuń
  29. Cóż, chętnie przeczytam :D Aczkolwiek z pewnością nie teraz, bo mam co czytać, ale oczywiście nie skreślam jej i będę mieć ja na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam opory przed takimi lekturami, które ostatnio zalewają rynek wydawniczy. Czasem zdarzą się wśród nich wartościowe książki, o czym się przekonałam, jednak pochodzę do nich z rezerwą i dość rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zaczęłam czytać Grey'a, ale nie skończyłam, jakoś totalnie nie moje klimaty, więc chyba i tym razem sobie odpuszczę :) Ale za to jestem ciekawa filmu i chyba się wybiorę z koleżankami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Grey nie przypadł ci do gustu, to odradzam czytanie powyższej pozycji, gdyż jest znacznie bardziej perwersyjna i wyuzdana.

      Usuń
  32. Mnie ten gatunek niestety, w ogóle nie interesuje. Również nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię sięgać po ten gatunek, ale nie często mam okazję :) W tym przypadku, chyba udam się na głębsze poszukiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale piękny cytat, zachęciłaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak grubego erotyku jeszcze chyba nie czytałam. Jednak cytat, którego użyłaś bardzo mi się podoba ;) jest w nim jakiś taki urok, zupełnie jakbym czytała poetycki zapis przeżyć kochanków. Fajne to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dotychczas nie spotkałam tak grubego erotyku :)
      Ogółem to bardzo ciekawa, wciągająca powieść filozoficzno-psychologiczna z lawiną erotycznego pieprzu. A powyższy cytat jest najlepszym dowodem na to, że główny bohater nie skupia się tylko i wyłączenie na zaspokojeniu zwierzęcej chuci, ale również potrafi ''pięknie'' kochać się z drugą osobą.

      Usuń
  36. Z początku miałam wielką ochotę na tę powieść, ale wzmianka o języku nieco osłabiła mój entuzjazm. Nie lubię zbyt patetycznego języka w tak... Zwyczajnych książkach. Kojarzy mi się on raczej z lekturami szkolnymi (których nie lubię), do których według mnie bardziej pasuje. Cóż... Może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kurcze, w tej książce chyba jest wszystko, dokładnie tak, jak powiedziałaś na końcu wpisu. To musi być opowieść inspirująca, wymagająca życiowych przemyśleń pomiędzy zaspakajaniem pierwotnych instynktów będących wyrazem oddania i uwielbienia drugiej osoby. Sory, nie umiem tego inaczej wyrazić, a z tego co czytam to ta książka może być poradnikiem, przewodnikiem, romansem, erotykiem, książką porno(takie są w ogóle?) i to wszystko zapewne(choć mogę się mylić) okraszone muzyką uwielbianą przez bohatera... Intrygujące. Szczerze to trochę się boję po nią sięgnąć - taki strach, wiesz, irracjonalny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje. Nie jest to zwykły erotyk, lecz prawdziwy misz-masz wielu gatunków, który zawiera wiele życiowych refleksji i wartości. Polecam serdecznie. Myślę, że nie masz się czego obawiać.

      Usuń
  38. Lubię literaturę erotyczną, chociaż ostatnio jakoś czuję drobny przesyt.

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja bardzo nie lubię tego gatunku;) Ale nie ma sensu powtarzać tego przy każdej tego rodzaju recenzji;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Erotyk o tak dużej objętości? No sama nie wiem... Niby zapowiada się ciekawie, gatunek lubię, ale jakoś nie mogę się przekonać do tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...