poniedziałek, 22 września 2014

Na zawsze w mej pamięci


Nigdy cię nie zapomniałam
Marta W. Staniszewska

Wydawnictwo: Psychoskok
Ilość stron: 305 (plik PDF)
Data premiery: 22 wrzesień
Ocena: 5/6









    Czy jednorazowa przygoda seksualna ma szansę przerodzić się w poważny związek? Dowiemy się tego na przykładzie powieści ''Nigdy cię nie zapomniałam''  Marty W. Staniszewskiej.

Sophie Thomson to młoda, piękna, inteligentna i pełna seksapilu kobieta. Mimo to w życiu uczuciowym nie układa jej się najlepiej, ponieważ ciągle rozpamiętuje nieplanowany wyjazd nad morze sprzed pięciu lat, gdzie przeżyła jeden intensywny dzień i jedną niezapomnianą noc na plaży z Jacobem, vel Boskim Thorem. Niestety wbrew początkowym deklaracjom mężczyzna nazajutrz nie zjawił się na umówione spotkanie.

''Było minęło, trzeba żyć dalej, bez serca i duszy, które ON odebrał mi i zniknął. Nigdy go jednak nie zapomniałam''.

Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie pojawia się Aleks Kent, jej przygodny kochanek znany jako Jacob. Dziewczyna żąda wyjaśnień. Co takiego stało się w noc poprzedzającą ich randkę i czy nadal mają szansę pogłębić swoją znajomość?

Patrząc na okładkę, która hipnotyzuje swoją ponętnością, niemal słyszałam w mojej głowie ''weź mnie!'' Czy jestem w pełni usatysfakcjonowana? Można powiedzieć, że tak. To gwałtowna, ekscytująca historia, ale nie bez wad. Początek nawiązujący do mitologii nordyckiej nieco zbił mnie z pantałyku. Na szczęście kolejne sceny są już jasne i przejrzyste, doskonale trafiają do świadomości czytelnika. Fabuła oscyluje wokół złożonych perypetii Sophie i Aleksa. Tych dwoje łączy jedynie jednorazowa, fantastyczna przygoda. Mimo to nie zapomnieli o sobie rozpamiętując każdy szczegół upojnego zbliżenia. Przypadek, przeznaczenie, a może jeszcze coś innego sprawia, że po pięciu latach ich drogi ponownie się krzyżują. Okazuje się, że Aleks był świadkiem straszliwej zbrodni, dlatego został zmuszony do opuszczenia miasta i zmiany nazwiska. Coś na kształt programu ochrony świadków. Czy w zaistniałych okolicznościach Sophie da mu jeszcze jedną szansę? Mogłoby się wydawać, że czeka nas wielka miłość i happy end. Nic bardziej mylnego. Na horyzoncie pojawia się śmiertelne niebezpieczeństwo. Demony przeszłości nawiedzają Aleksa:

''Na wyświetlaczu widniał komunikat o nieodebranej wiadomości tekstowej. Nadawca nieznany, numer niezidentyfikowany.
– Jak to możliwe, do cholery?
Cześć ptaszku. Jak się ma twoja piękna pani ptaszyna?
Uważaj na nią. Świat jest pełen złych koteczków
''.


Ogarnięty wściekłością i bezsilnością mężczyzna próbuje dopaść sprawcę SMS-owych pogróżek oraz zapewnić swojej ukochanej odpowiednią ochronę. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Marta W. Staniszewska sprawnie i z polotem balansuje na granicy sensacji, romansu i literatury erotycznej. Taki misz-masz elementów, a wyszedł świetnie. Najbardziej podobał mi się ciekawie zawiązany wątek sensacyjny związany z uprowadzeniem Sophie. Skoki adrenaliny gwarantowane. Autorka zapewniła nam dawkę niesamowitych emocji i nie lada atrakcje, między innymi: spisek, walka z czasem, konfrontacja z wrogiem itp.

Aleks-niczym mityczny Thor
Patrząc na relacje Aleksa i Sophie, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że to polski odpowiednik ''50 twarzy Greya''. On, mega przystojny, bogaty, wpływowy, apodyktyczny, tajemniczy, promieniujący intensywną, wewnętrzną siłą, którą bezwiednie roztacza wokół siebie. Ona, urocza, atrakcyjna, gotowa całkowicie się mu podporządkować.

''Tylko czy on na pewno oznaczał niebo? Jak na razie w jego towarzystwie, obok nieba, niezmiennie przewijało się piekło''.

Bardzo polubiłam duet głównych bohaterów, choć nie wszyscy będą podzielać moją sympatię. Dlaczego? Otóż nie każdy uwielbia słowne świntuszenie, a tego typu zabaw między nimi cała masa. Pomimo tego, wszystkie postacie zarówno pierwszo-jaki i drugoplanowe narysowane są bardzo wyraziście i realistycznie, każdy z nich ma swój punkt widzenia na świat, swój charakter i temperament. Dzięki temu bardzo łatwo zapadają w pamięć. Sam styl pisania powieści jest w miarę poprawny– autorka posługuje się prostym i zrozumiałym językiem, aczkolwiek czegoś mi brakowało. Niestety nie potrafię tego odpowiednio ująć w słowa. Same tempo akcji bez zarzutu, cały czas coś się dzieje. Duży plus należy się natomiast za śmiałe, zmysłowe i uwodzicielskie opisy scen intymnych. Prawdziwa uczta dla zmysłów i wyobraźni. Zakończenie otwarte, sugeruje ciąg dalszy. Wprost nie mogę się doczekać!

To niezwykle odważna, wciągająca, pikantna, z lawiną uniesień i podszyta realnym zagrożeniem lektura. Tylko tu pośród niebezpiecznych i skomplikowanych labiryntów wydarzeń poznasz smak bezgranicznej miłości. Polecam szczególnie fanom literatury erotycznej oraz wszystkim miłośnikom mocnych wrażeń.

 ***
Strona autorska M.W. Staniszewskiej: klik
Wydawnictwo Psychoskok.

53 komentarze:

  1. To co napisałaś o tej książce, myślę, że wystarcza mi abym się skusiła na tę pozycję .

    OdpowiedzUsuń
  2. Może skuszę się przy wybieraniu następnej partii książek do recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za cudowną i szczerą recenzję! Cieszę się, że moja debiutancka książka ( książka, która miała być zwykłym opowiadaniem do szuflady, a przerodziła się z coś więcej) podobała się na tyle, aby skusić swoją treścią na kolejną część. Postaram się aby drugi tom przygód Aleksa i Sophie był jeszcze lepszy niż poprzedni (jest już w poważnej fazie i 170 stron za mną :) ), zwłaszcza, że staram się słuchać Czytelniczek i analizuję Wasze celne uwagi.
    Serdecznie pozdrawiam. MWS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że w planach już szykuje się kontynuacja. Z przyjemnością ją poznam. Życzę dużo weny twórczej i czasu na pisanie :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Długo czekałam na Twoją recenzję, aby sprawdzić czy pokrywa się z moją :) I jest idealnie :) Również miałam takie odczucia jeśli chodzi o Greya, ale mimo wszystko niezła powieść erotyczna :)
    Ps. Cieszy mnie powyższa wypowiedź autorki, że powstaje już kolejna część!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę, że mamy podobne odczucia względem tej książki. Greya lubię, dlatego nie przeszkadzało mi, że relacje głównych bohaterów były nieco oparte o ten schemat :)
      Teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać na drugi tom.

      Usuń
  5. Zaskakują mnie ostatnio polscy autorzy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka książki nie zachęca mnie do czytania, wręcz odstrasza...ale jak będę miała ochotę na lekką lekturę to czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie lubię książek, których opis fabuły zaczyna się od "młoda, piękna, inteligentna"... od razu mnie odrzuca. Raczej nie przeczytam :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bowiem ten krótki zarys fabuły wcale nie świadczy o tym, że książka jest nudna czy mdła. Jednak nic na siłę :)

      Usuń
    2. Podzielam zdanie i Elenki i Twoje. Opis fabuły zazwyczaj zdradza to, czy książka jest oryginalna, czy powiela jakiś znany już motyw, ale kierując się tylko nim możemy bardzo łatwo się pomylić i stracić z oczu jakąś wartościową książkę.

      Usuń
  8. Nie przepadam za tego typu literaturą. Może dlatego, że zraziłam się do wspomnianego wyżej przez Ciebie Greya. Jednak wątek sensacyjny zalicza się jak najbardziej na plus. Póki co mam trochę swoich zaległości czytelniczych do nadrobienia, ale będę się rozglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście lubię trylogię E.L. James, toteż może z całkiem innej perspektywy spojrzałam na tę książkę. A wątek sensacyjny całkiem ciekawy, więc w wolnej chwili zachęcam do lektury.

      Usuń
    2. U mnie podobnie, ogólnie recenzja maluje raczej pozytywny obraz, a to porównanie niekoniecznie zachęca ;p

      Usuń
  9. No cóż... Ja jakoś nie umiem się zmusić do przeczytania "Pięćdziesięciu twarzy Greya", dlatego też byłby kłopot z tą książką. Po prostu nie czuję tego magicznego przyciągania. "Nigdy cię nie zapomniałam" to nie mój świat. :)
    Ps. Literówka przy ochrony światków - świadków. :)

    #Ivy z Pokoju Książkoholiczek. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę chociaż spróbować.:)To nie literatura wysokich lotów, ale na dwa miłe popołudnia/wieczory wystarczy, a może przy okazji rozbudzi nieco wyobraźnię i zachęci do kolejnych tego typu pozycji…

      Usuń
    2. Wow, sama autorka książki mi odpisała. :D
      Przykro mi, ale w niektórych sprawach jestem bardzo uparta. Jeszcze nie czuję, że to jest czas na takie powieści. Ale gust się zmienia, nieprawdaż? Jak tylko zauważę, iż takie książki to jest to - przeczytam "Nigdy cię nie zapomniałam". :)

      Usuń
  10. "50 twarzy..." było moim rozczarowaniem roku - jeśli nie dekady - wiec porównanie zdecydowanie zniechęca... A i rodzi się pytanie o ewentualne zbanalizowanie (ciekawego) pomysłu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też porównanie zniechęca, tym bardziej, że stronię od literatury erotycznej, to po prostu nie mój typ. :) Przekonałam się o tym jakiś czas temu, kiedy sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę Megan Hart i niestety nie doczytałam do końca, to zupełnie nie moja bajka :)

      Usuń
  11. Hmm mogłabym się skusić. Dla pikantnych scen erotycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie one mnie trochę zniechęcają, ale jeszcze pomyślę.

      Usuń
  12. O tak, krzyczy głośno weź mnie, więc nie myślę wiele i biorę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czas pokazał, że nie mam serca do powieści erotycznych. Nie to, że przeszkadzają, nic z tych rzeczy, ale jeśli miałabym wybrać między erotykiem, a jakąkolwiek inną powieścią, to wybiorę jakąkolwiek inną. Chociaż powoli dojrzewam do Gray'a, stojącego na mojej półce już od roku, więc kto wie co się może zdarzyć... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, nie każdy musi lubić to samo. Jedni wolą erotyki, inni horrory, a jeszcze inni oba gatunki naraz:)

      Usuń
  14. Chociaż kompletnie nie przepadam za czytaniem na komputerze, to w swojej nielicznej biblioteczce mam już tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że bym się mogła skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam ciekawa tej książki, przyznam, że głownie przez okładkę :D Niemniej raczej sobie ją odpolszczę, nie wydaje mi się zbytnio oryginalna, chociaż może, jeśli na nią wpadnę i będę miała ochotę na coś niezobowiązującego, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, fabuła nie jest jakaś nowatorska i odkrywcza, mimo to budzi zainteresowanie i ''więzi'' uwagę, dlatego nie żałuje czasu spędzonego z tą książką i tobie również ją polecam.

      Usuń
  17. Chyba nie jestem przekonana;) Chociaż nie jestem przeciwna erotykom;) Coś nie zaiskrzyło jednak.

    OdpowiedzUsuń
  18. Na początku nie byłam przekonana, ale myślę że to książka która mogłaby mnie zainteresować :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uhuhu... az gorąco mi się zrobiło :) Chyba po nią sięgnę, bo jakoś wywołuje we mnie masę pozytywnych emocji. I jeszcze nie powiem, interesująca okładka ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak wiesz nie stronię od erotyków a na tego mam szczególną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Strasznie, ale to strasznie mnie ciekawi motyw porwania głównej bohaterki! Początkowo jak zobaczyłam, że to polska autorka napisała ksiązkę, byłam zaskoczona anglojęzycznymi imionami, ale muszę przyznać, że czasami taki zabieg sprawia, że jakoś tak... lepiej mi się czyta daną pozycję. :)
    Niepokoi mnie porównanie do "50 twarzy Greya", za którymi osobiście niezbyt przepadam, głównie przez bohaterów, ale... mimo wszystko książka mnie ciekawi. Być może kiedyś nadarzy się okazja do jej poznania. ;)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że niezbyt lubię, kiedy nasi rodzimi pisarze stosują obcojęzyczne imiona, ale w powyższym przypadku nie było tak źle. A motyw porwania całkiem emocjonujący. Co do porównania do "50 twarzy Greya" to mam na myśli tylko relacje między Aleksem i Sophie. Mam jednak nadzieję, że mimo to książka przypadnie ci do gustu. Polecam!

      Usuń
    2. Ech, akurat mi się rozłączył internet jak dodawałam komentarz.
      W każdym razie też w głowie od razu pojawiło mi się pytanie dlaczego nie polskie imiona. Chyba, że akcja umiejscowiona jest w innych realiach niż Polska, wówczas takie zabieg jakoś się broni.
      Erotyków zbyt często nie czytam i pewnie dlatego nie będę specjalnie szukała książki Pani Marty :)

      Usuń
  22. Tak! Wiesz, jak bardzo jestem na tak ;) okładka, fabuła i Twoja recenzja tworzą całość, która mnie kusi i przyciąga ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nawet jeśli czegoś Ci brakowało w stylu autorki, to i tak mam chęć przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Do mnie niestety już sam opis fabuły krzyczy: "uciekaj jak najdalej" :) Zdecydowanie nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja nie mam w ogóle kompletnie ochoty na tę książkę :/ Brak mi w niej tego czegoś, co mogłoby choć malutką częścią mnie doń przyciągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam takie historie ,, ale ten pdf nie dla mojego wzroku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak każdy (każda kobieta, bynajmniej), pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to okładka. Jest wspaniała. Jej autor z pewnością zdawał sobie sprawę z wrażenia, jakie wywoła. :)

    O książce nie słyszałam, ale zapowiada się interesująco. Aktualnie czytam serię 50 twarzy Greya, które - ku mojemu zaszokowaniu - nawet mi się spodobały. Jeżeli porównujesz do nich ten twór, z pewnością nie omieszkam się zajrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również okładka urzekła, moim zdaniem jest niesamowicie pociągająca :)
      Cieszę się, że trylogia E.L James ku twojemu zaskoczeniu przypadła ci do gustu. Ja również wspominam ją niezwykle pozytywnie. W takim razie myślę, że ''Nigdy cię nie zapomniałam'' także powinna cię usatysfakcjonować.

      Usuń
  28. Czekałam na opinie na temat tej książki! Muszę po nią sięgnąć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Moim zdaniem jedna noc może przerodzić się w stały związek, bo skoro spędzili razem te kilka godzin to jakaś chemia musi być :D może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Koniecznie zapisuję tytuł i w wolnej chwili po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  31. W przeciwieństwie do Ciebie - mnie okładka odstrasza:P

    OdpowiedzUsuń
  32. Po takiej recenzji jestem jak najbardziej na tak ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...