niedziela, 21 września 2014

Wywiad z Katarzyną Puzyńską

Joanna Stoczko
1. Oglądając pewien film, zauważyłam na ścianie restauracji jednego z głównych bohaterów tekst: „Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry”. Zgadza się Pani z tą myślą? Gdy postanowiła Pani napisać, a następnie wydać swoją pierwszą książkę, to dosięgły Panią w którymś momencie wątpliwości typu: „książka się nie przyjmie”, „skrytykują ją” itp.?

Pokazując swoją twórczość innym (w moim wypadku wydając książkę), zawsze narażamy się na możliwość zastania skrytykowanym. Przed tym nie ma ucieczki i trzeba to zaakceptować. Nie ma innego wyjścia. Z każdej krytyki (konstruktywnej!) można wyciągnąć dla siebie jakąś lekcję. Momenty zwątpienie przytrafiają się pewnie każdemu z nas. Sztuką jest postarać się to zwątpienie przezwyciężyć i iść naprzód. Zdecydowanie zgadzam się, że kiedy o czymś marzymy, powinniśmy do tego dążyć – czy chodzi o znalezienie lepszej pracy, namalowanie obrazu, napisanie książki, a może tylko (aż) o przemeblowanie pokoju. Jeżeli nic nie zrobimy, to na pewno nie zbliżymy się ani o krok do sukcesu. Droga czasem bywa trudna, ale każda zaczyna się właśnie od pierwszego kroku.

2. „Nikt nie może uciec przed własnym sercem. Dlatego już lepiej słuchać, co ono mówi. Aby żaden niespodziewany cios nigdy cię nie dosięgnął”- możemy przeczytać w „Alchemiku” Paula Coelho. W pracy i w życiu prywatnym częściej słucha Pani serca, czy jednak rozumu? Co w Pani przypadku jest bardziej zawodne?

Trudno mi powiedzieć. Chyba jestem trochę romantyczką, więc powiem, że często słucham tego, co podpowiada mi serce. Nasuwa mi się tu przykład prosto z mojej serii o Lipowie. Chodzi o postać Klementyny Kopp. Bardzo bałam się, jak Czytelnicy przyjmą kontrowersyjną panią komisarz. Postanowiłam jednak pójść za głosem serca i przywołać ją na karty powieści. Zaryzykowałam i umieściłam ją najpierw w „Motylku”, a potem poświęciłam jej dużą część „Więcej czerwieni”. Okazało się, że bałam się niepotrzebnie, ponieważ wielu Czytelników i recenzentów tą właśnie postacią jest najbardziej zachwyconych. Wygląda na to, że serca miało jednak rację :-).

3. Co jest dla Pani ważniejsze- iść czy dojść? Co czuła Pani w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) Pani towarzyszyły, gdy ją Pani skończyła?


Zarówno podążanie w jakimś kierunku, jak i dojście na miejsce są dla mnie ważne. Pisanie książki jest wspaniałym przeżyciem, ale też ciężką pracą. Kiedy kończę pisać rzeczywiście towarzyszą mi sprzeczne uczucia. Z jednej strony jest radość ze stworzenia czegoś nowego, duma. Z drugiej smutek, że pewien etap został zakończony. Jest też tęsknota za bohaterami, czy wreszcie wspomniana już wcześniej niepewność, jak powieść zostanie przyjęta i zinterpretowana. Niektórzy pisarze porównują to uczucie do patrzenia, jak dzieci najpierw dorastają, a potem opuszczają dom rodzinny.

Kasia Jabłońska
1. Mówi się, że psy są największymi przyjaciółmi ludzi. Według mnie są również wdzięcznymi bohaterami książek. Czy ma Pani jakiegoś swojego ulubionego, zwierzęcego bohatera książek?

Kiedy byłam dzieckiem kochałam książki z serii „Opowieści z Narnii”. Tam pojawia się wiele postaci zwierzęcych - na czele z potężnym lwem Aslanem. Ja jednak najbardziej lubiłam Ryczypiska… czyli dość waleczną i nieustraszoną mysz. Przez lata czytałam wiele powieści, w których pojawia się motyw zwierzęcego bohatera, ale nadal w mojej pamięci wyraźna jest postać Ryczypiska. ;-)

2. Pisze Pani kryminały z bogatym, psychologicznym tłem. A po jakie książki sięga Pani najchętniej prywatnie?

Zdecydowanie właśnie po kryminały :-). Obecnie najchętniej czytam te szwedzkie i polskie. Ostatnio przeczytałam też kilka powieści obyczajowych. Dla odmiany. Kiedyś sięgałam też często po literaturę klasyczną i fantastykę.

3. Dzisiejszy świat pełen jest sytuacji powodujących stres. Jaki jest Pani sposób na to, by sobie z nim radzić?

Bardzo lubię bieganie, jazdę konną i spacery z psami. Wszelka aktywność fizyczna, zwłaszcza na łonie natury, rozluźnia mnie i pozytywnie nakręca.

Lustro Rzeczywistosci
1. To na pewno świetne uczucie widzieć swoją książkę na tej samej półce z kryminałami Lackberg, czy Holt. Ma Pani typowe polskie kompleksy autorów, którzy nie wierzą że są równie dobrzy?

To rzeczywiście wspaniałe uczucie i wielkie wyróżnienie. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę pisać. Myślę, że nie mam kompleksów z powodu pochodzenia. Uważam, że polscy autorzy zdecydowanie nie mają się czego wstydzić. Mamy w naszym kraju wiele znakomitych nazwisk i książek na takim samym poziomie, co te zagraniczne. Myślę, że podejście zarówno polskich pisarzy, jak i polskich Czytelników zmienia się na lepsze. Zaczynamy docenia to, co nasze. Całe szczęście :-). Bo sukces zaczyna się od uwierzenia w swoje możliwości. Nie mam tu oczywiście na myśli buty, czy próżności. Chodzi mi raczej o budowanie wiary w siebie.

2. Czy są takie imiona, które od razu kojarzą się Pani z czarnym charakterem i nie pasują pozytywnym bohaterom?

Nie. Bohaterom nadaję takie imiona, które mnie zainteresują, albo które lubię (bez względu na to, czy jest to postać bardziej pozytywna, czy negatywna). Czasem wybieram imiona losowo i sprawdzam, czy pasują mi do danej postaci. Staram się też, żeby postaci w moich książkach nie były jednowymiarowe, ale mieściły się gdzieś w spektrum odcieni szarości. U mnie prawie nikt nie jest jednoznacznie zły, ani jednoznacznie dobry. Nawet morderca…

3. Jaki impuls stworzył Katarzynę Puzyńską autorkę?

O pisaniu marzyłam od wczesnego dzieciństwa. Moja Mama bardzo dużo mi czytała, a ja zawsze chciałam, żeby kiedyś moje imię znalazło się na okładce książki. Jako dziecko i nastolatka sporo też pisałam. Potem, kiedy poszłam na studia i do pracy, przestałam mieć na to czas, ale marzenie nie zniknęło. Rzeczywiście sytuację zmienił pewien impuls, a konkretnie wywiad z Camillą Läckberg, który gdzieś przeczytałam. Camilla przekonywała w nim, że warto spróbować swoich sił. Ona sama zaczynała od kuru pisarskiego, który sfinansowali jej najbliżsi w prezencie.  Słowa Camilli dodały mi odwagi, żeby zacząć działać. Jestem jej za to bardzo wdzięczna.

Sylwka S.
1. Każda z nas zawsze marzyła o księciu z bajki, przystojnym z poczuciem humoru. Jaki typ mężczyzn się Pani podobał, jak była Pani nastolatką?

Podam może konkretne przykłady. Kiedy byłam nastolatką, trwały czasy największej popularności filmu „Titanic”. Jak łatwo zgadnąć, na równi z moimi koleżankami, byłam zakochana w „boskim Leo” (nawiasem mówiąc Leonardo DiCaprio jest chyba jak wino, im starszy, tym lepszy). Równocześnie podobali mi się zgoła odmienni mężczyźni. Byłam (i do tej pory jestem) wielką fanką zespołu Aerosmith. Bardzo podobał mi się więc wokalista tej grupy, Steven Tyler. Potem byłam zafascynowana Rockym Balboa. Jak widać, żadna z moich nastoletnich fascynacji nie przypomina księcia z bajki ;-). Kto teraz podoba mi się najbardziej? Oczywiście mój mąż ;-).

2. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś?

Ja i moja przyjaciółka wracamy ze szkoły. Pędzimy, ponieważ mamy w planach bawić się u niej w domu (no i oczywiście chcemy mieć na to jak najwięcej czasu). Zanim jednak to nastąpi musimy pójść do mnie, żeby wyprowadzić psa. Spacerujemy i szybko wracamy do bloku, odprowadzić psa do mojego mieszkania. Tu muszę dodać, że trzeba pojechać windą, ponieważ mieszkam na siódmym piętrze.
W pewnym momencie trzask i winda zacina się pomiędzy piętrami. My w środku z psem. Przycisk alarmowy nie działa. Panika. Zaczęłyśmy stukać w metalowe drzwi windy (to był taki stary rodzaj wind, w których drzwi miały szybki).
W końcu ktoś w jednym z mieszkań nas usłyszał i wezwał specjalistę od wind. Okazało się jednak, że znajduje się on dokładnie po drugiej stronie miasta, więc musiałyśmy czekać coś koło godziny. Kiedy w końcu rzeczony pan zjawił się na miejscu, miałyśmy do wyboru – albo wdrapać się na wyższe piętro, albo spuścić się na niższe (jak już powiedziałam winda utknęła pomiędzy).
W końcu wybrałyśmy drugą propozycję, ponieważ wydawała się łatwiejsza (łatwiej chyba jest schodzić, niż się wspinać). Pan specjalista straszył nas przez cały czas, że winda może w każdej chwili ruszyć i przeciąć nas na pół. Jak sobie pewnie wyobrażacie, byłyśmy tym „trochę” zestresowane… ;-). Może dlatego do tej pory pamiętam to wydarzenie.

3. Każdy ma w życiu sytuacje, z których jest dumny lub odwrotnie. Co najbardziej szalonego zrobiła Pani w swoim życiu, a co chciałaby zrobić?


Muszę panią rozczarować. Szczerze mówiąc, nie zrobiłam chyba w swoim życiu nic szczególnie szalonego… Przynajmniej nic takiego sobie w tej chwili nie przypominam. Co chciałbym zrobić? Kiedyś marzyłam o tym, żeby skoczyć ze spadochronem. Teraz już sama nie wiem ;-).

Zosia Samosia :)
1. Uwielbia Pani konie, tak ja i ja kocha je Pani całym serce, ale czemu akurat te zwierzęta podbiły Pani serce, czy było to z obowiązku czy z przyjemności?

To była miłość od pierwszego wyjrzenia. Zaczęłam jeździć konno, kiedy byłam jeszcze w szkole podstawowej. Najpierw jeździłam rekreacyjnie, a z czasem profesjonalnie. Od kiedy miałam własnego konia, trenowałam dyscyplinę ujeżdżenia z jedną z naszych zawodniczek olimpijskich. Później mój koń zachorował (ma problemy z płucami) i nie mógł już znosić wysiłku związanego z treningami, więc (w ramach solidarności) postanowiłam, że nie będę jeździć. Stajnia to nadal bardzo duża cześć mojego życia.

2. Do dziś pamiętam zapach ... ?


Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to zapach mandarynek! Kojarzy mi się on… ze świętami Bożego Narodzenia. Moje dzieciństwo przypadło na końcówkę okresu PRL i potem na lata 90. Mandarynki nie były wówczas (zwłaszcza na początku) aż tak łatwo dostępne, jak teraz. Pamiętam, że moja Mama zawsze kupowała je na Święta.

3. Gdyby wiedziała Pani, że ma przed sobą tylko jeden dzień życia, jakby go Pani spędziła i co by robiła w tych ostatnich minutach? Oprócz spędzenia czasu z najbliższymi, bo tego pragnie każdy z nas.

Cokolwiek, bym nie robiła, na pewno chciałabym być z osobami, które kocham. Wiem, wiem! Miałam tak nie odpowiadać, ale inaczej nie mogę ;-). Nie wiem, czy byłoby to coś spektakularnego. Prawdopodobnie nie. Może wystarczyłby nawet zwykły spacer ;-).

nieidentyczna
1.Wielu ludzi obecnie stwierdza, że rzadko czyta książki. Są wśród nich i tacy, którzy w ciągu roku nie przeczytają ani jednej. Jak Pani myśli, czy możliwe jest pełnowymiarowe i pełnowartościowe życie bez literatury? Czy istnieje jej jakiś dobry zamiennik?

Jestem daleka od narzucania komukolwiek czegokolwiek. Uważam oczywiście, że powinno się promować czytelnictwo i wyrabiać nawyk czytania wśród dzieci, ale nie chcę też jednak mówić, że osoby, które mało czytają, nie żyją pełnowymiarowo. To już jest sprawa indywidualna. Czy jest zamiennik? Nie wiem. Sama jestem „czytaczem” ;-).

2. Jaką zasadą kieruje się Pani podczas pracy twórczej – pisania?

Dużą wagę przykładam do budowania postaci i starannego skonstruowania fabuły. Poza tym oczywiście staram się trzymać zasad gatunku (kryminału).

3. Proszę dokończyć: „Dobry pisarz to…”

Dobry pisarz to dobry obserwator.

mam namyszy
1. Moja miłość do słodkości jest doprawdy nierozerwalna. Gdy się złoszczę- sięgam po słodycze, jestem szczęśliwy- sięgam po słodycze. A gdyby dziwnym trafem zamieniła się Pani w "coś słodkiego", co by to było? Jakie miałaby Pani nadzienie?

Może byłaby to szarlotka z kruszonką Marii Podgórskiej z „Motylka”? Uwielbiam jabłka i cynamon. Z drugiej strony lubię też nadzienie kawowe (we wszystkich formach)! Jest to swoisty paradoks, ponieważ samej kawy właściwie nigdy nie piję.

2. Staje Pani oko w oko z seryjnym mordercą rodem z Pani książki... Co się dzieje? Co Pani czuje?


Na pewno byłabym przerażona. Mam nadzieję, że do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie. Całe szczęście, że moje postaci są całkiem fikcyjne! ;-)

3. Ludzie robią sobie tatuaże, żeby coś upamiętnić. Jedni tatuują sobie wizerunki rodziny, drudzy zaś wolą mieć na skórze coś abstrakcyjnego. Jaki tatuaż i gdzie umieściłaby Pani na swoim ciele? Miałby dla Pani jakieś sentymentalne znaczenie?


Uwielbiam tatuaże! Sama mam trzy – dwa spore na ramionach i jeden mały na przedramieniu. Każde z nich ma dla mnie duże znaczenie. Jest to jednak temat bardzo osobisty, więc wolałabym go tu nie poruszać :-). Moją fascynację tatuażem widać na pewno w postaci Klementyny Kopp. Tatuaże (i to nie na ciele Klementyny) pojawią się też na chwilę w „Trzydziestej pierwszej”, czyli mojej kolejnej książce z serii o policjantach z Lipowa. Na razie nie zdradzę nic więcej.

asjj 
1. Jaki jest Pani przepis na ciekawe postaci kryminalne?

Obserwowanie osób wokół siebie i czytanie książek :-).

2. Czy wykorzystuje Pani swoją wiedzę psychologiczną do tworzenia książek kryminalnych?

Na pewno do pewnego stopnia jest to nieuniknione ze względu na moje wykształcenie. Nie wertuję jednak opasłych tomów, wybierając tą, czy inną chorobę psychiczną. To przychodzi raczej naturalnie.

izabela81
1. Jest Pani wielbicielką Skandynawii i Hiszpanii. Co najbardziej podoba się Pani w tych krajach?

Jeżeli chodzi o Szwecję, to na pewno uwielbiam tamtejszą literaturę, architekturę i cudowne pejzaże. Bardzo podoba mi się też brzmienie języka szwedzkiego. Jakiś czas temu postanowiłam, że się go nauczę. Niestety ciągle brakuje mi czasu… Z Hiszpanią jestem związana emocjonalnie. W trakcie studiów pracowałam tam przez jakiś czas. Przez półtora roku studiowałam też iberystykę, z której niestety później zrezygnowałam. Kocham zwłaszcza Barcelonę i Katalonię.

2. Czyje zdanie ceni sobie Pani najbardziej, jeśli chodzi o Pani książki?

Mojej rodziny i Czytelników. Oczywiście zależy mi też bardzo na opinii Recenzentów, ale ostatecznym odbiorcą moich książek zawsze są przecież Czytelnicy.

3. Jak ocenia Pani rynek kryminałów w Polsce? I jak widzi Pani w nim siebie?

Jak zawsze powtarzam, nasze polskie kryminały są fantastyczne. Nie odstają od światowego poziomu. Wystarczy wymienić takie nazwiska, jak Zygmunt Miłoszewski, Anna Klejzerowicz, Gaja Grzegorzewska, Anna Fryczkowska, Marta Guzowska, Katarzyna Bonda, Agnieszka Krawczyk, czy Joanna Jodełka. Ja sama także miałam zaszczyt zyskać już grono oddanych Czytelników, za co bardzo dziękuję.
 
monalisap
1. Jaki jest Pani ulubiony bohater literacki i dlaczego?

Trudno zdecydować się na jednego! Jeżeli ograniczę się tylko do kryminałów, to chyba jest to Lisbeth Salander z powieści Stiega Larssona. Ze względu na jej bezkompromisowość i wygląd – sama uwielbiam tatuaże.

2. Człowiek jest odkrywcą, lubi poznawać sekrety innych. Czy zdarzyło się Pani przypadkiem i celowo poznać sekret kogoś znajomego, bliskiego i czy coś z tego wynikło?

Dość dużo osób powierza mi swoje sekrety. Może dlatego, że jestem raczej godna zaufania. Jeżeli ktoś zdradza mi swoją tajemnicę (z taki zastrzeżeniem właśnie), praktycznie zawsze jej dochowuję. Z drugiej strony, ktoś kiedyś powiedział, że sekret to jest coś, co mówimy jednej osobie. ;-)

3. Z jakim detektywem/ policjantem chciałaby Pani pobyć jeden dzień, zobaczyć jak pracuje?

Z Patrikiem Hedströmem, Erikiem Winterem lub Gunnarem Barbarottim.

kwiatusia
1. Czy wykształcenie psychologiczne pomaga przy tworzeniu niebanalnej zagadki kryminalnej w powieści oraz portretu czarnego charakteru?

Wykształcenie psychologiczne niewątpliwie jest pomocne przy tworzeniu portretów postaci (nie tylko czarnego charakteru, ale wszystkich po kolei) oraz relacji pomiędzy nimi.

2. Czy przed przystąpieniem do pisania książki ma Pani już stricte określoną fabułę; czy bohaterowie, ich losy, zwroty akcji powstały dopiero z chwilą tworzenia powieści?

Zarys fabuły na pewno musi już być gotowy. Muszę też wiedzieć, kto jest mordercą, żebym mogła podrzucać Czytelnikom wskazówki w różnych miejscach książki. Poza tym i postacie i akcja może ewaluować.

3. Czy po wydaniu "Motylka" Pani życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia pisarką?

Spełniło się moje wielkie marzenie, więc jestem bardzo szczęśliwa. Właściwie nie widzę minusów tej sytuacji. :-)

Sylwia Silviana

1. Skąd zamiłowanie pedagoga do kryminałów?

Pedagog też człowiek! :-). Kryminały uwielbiałam, od kiedy przeczytałam swoją pierwszą książkę Agathy Christie. To było chyba jeszcze w szkole podstawowej… To zauroczenie zostało mi do dzisiaj.

2. Pani zdaniem, jaki poziom czytelnictwa przejawia współczesna młodzież?

Nie znam dokładnych statystyk, ale te, które kiedyś widziałam, były dość alarmujące. Całe szczęście jest teraz coraz więcej akcji promujących czytelnictwo, więc mam nadzieję, że sytuacja będzie iść ku lepszemu.

3. W jaki sposób pedagog-pisarz może popularyzować czytelnictwo wśród najmłodszych czytelników?


Powiem może na wstępie, że ja nie jestem nauczycielem szkolnym, ale akademickim. Na co dzień mam więc do czynienia z osobami dorosłymi. Jeżeli zaś chodzi o najmłodszych, to nauczyciele zdecydowanie mogą (i powinni) pełnić wielką rolę w popularyzowaniu czytelnictwa. Wymaga to oczywiście dodatkowych godziny poświęconych na przygotowanie zajęć, wybieranie ciekawych lektur (również tych spoza kanonu) itd. Ja miałam to wielkie szczęście, że moje nauczycielki języka polskiego, zarówno w szkole podstawowej, jak i w liceum, były niezwykle zaangażowane w to, co robiły. Nie zapominajmy też, że w wyrabianiu nawyku czytania powinni też (a może przede wszystkim) brać udział rodzice.

Gosia
1. Skąd biorą się pomysły na powieści?


Trzeba chyba uważnie rozglądać się wokół siebie. Nigdy nie wiadomo, co nas zainspiruje. Na przykład pisanie „Więcej czerwieni” zaczęło się od rozmowy z moją Mamą o… włosach. Nie jest to raczej tematyka kryminalna :-).

2. Najłatwiej pisze się ponoć o tym, co się zna, słyszało, widziało. Czy bohaterowie książek są wzorowani na jakiś realnych postaciach? Chociaż trochę podobne do kogoś znajomego Pani?

Zdecydowanie wiele cech moich postaci jest zapożyczonych od osób, które znam, albo które kiedyś spotkałam. Ba, nawet ode mnie samej! Nie mówię tu tylko o cechach pozytywnych. Żadna z moich postaci nie jest jednak pełnym odzwierciedleniem żyjącej naprawdę osoby. To raczej mieszanka wad i zalet, a także przyzwyczajeń i manieryzmów różnych ludzi.

3. Psychologiczne podejście pomaga w rozszyfrowaniu zagadki ułożonej w wyobraźni?

Jak mówił Herkules Poirot, najważniejsze są małe szare komórki ;-). A tak na poważnie, psychologia na pewno pomaga w tworzeniu relacji pomiędzy postaciami i budowaniu motywów, które tymi postaciami kierują.

Elenkaa _
1. Moim marzeniem jest wydanie własnej książki i ujrzenie jej w sprzedaży...Co Pani czuła widząc swoją pierwszą książkę na półce w księgarni?


Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Nadal czuję niesamowita radość, kiedy patrzę na swoje egzemplarze „Motylka” i „Więcej czerwieni”, albo widzę moje książki na półkach w księgarni. Pani także życzę powodzenia w spełnianiu marzeń. 

2. Kiedy pierwszy raz odwiedziłam Barcelonę, od razu zakochałam się w tym mieście. Czy ma Pani ulubione hiszpańskie miasto, do którego wraca lub które chciałaby odwiedzić?

No i proszę – trafił swój na swego! ;-) Jak już napisałam przy okazji odpowiedzi na jedno z poprzednich pytań, to właśnie Barcelona jest moim ukochanym hiszpańskim miastem. To cudowne miejsce, w którym można się zakochać od pierwszej chwili. Miałam wielkie szczęście móc pracować w Barcelonie przez jakiś czas, a więc i tam mieszkać. Wspaniale było odkrywać uroki tego pięknego miasta i przez kilka miesięcy czuć się, jak jego mieszkaniec.

3. Okładki do Pani książek są bardzo ciekawe. Czy brała Pani udział w wyborze okładek do książek?


Okładki całej serii o Lipowie rzeczywiście są fantastyczne. Ich autorem jest pan Mariusz Banachowicz. Miałam okazję oglądać kilka wersji okładek.

Edyta Chmura
1. Czytając wywiady z Panią oraz śledząc aktywność na facebooku i blogu widać z jaką radością i otwartością podchodzi Pani do kontaktu z czytelnikami - dzieli się Pani chętnie opiniami, odpowiada na pytania, pokazuje zdjęcia swoich książek w czyichś rękach :) Co w ostatnim czasie - dość aktywnym w związku z promocją "Więcej czerwieni" - sprawiło Pani największą radość (może jakaś wiadomość od czytelnika, pochlebna recenzja czy artykuł w gazecie, którą Pani ceni)?

Rzeczywiście uwielbiam bliski kontakt z moimi Czytelnikami! :-) Czuję się bardzo wyróżniona, że chcą oni w ten sposób spędzać ze mną czas. Radość przynosi mi właściwie każda wiadomość, którą od nich dostaję. Dzisiaj wszyscy żyją w biegu, więc bardzo doceniam, że ktoś chce poświęcić czas, żeby podzielić się ze mną swoimi wrażeniami po lekturze książki albo przystanąć na chwilę i zrobić sobie zdjęcie z powieścią w ręku. Poprzez takie interakcje poznajemy siebie nawzajem.
Byłam bardzo wzruszona, kiedy napisały do mnie osoby po rozwodzie (w podobnej sytuacji była bohaterka mojej pierwszej powieści, Weronika), żeby powiedzieć, że książka pomaga im przetrwać tern trudny czas. Niezwykłym prezentem były też zakładki z motylami, które zrobiła dla mnie jedna z Czytelniczek. Bardzo mi miło, że bardzo pozytywne artykuły na temat „Więcej czerwieni” pojawiły się w prasie.
Jak widać, nie potrafię wybrać jednego przykładu. Wszystko to jest dla mnie naprawdę cudowne. Bardzo dziękuję osobom, które biorą tak czynny udział w życiu mojego fanpage :-).

2. Są kryminały, a w nich morderca...nie brakuje zatem napięcia i strachu przed śmiercią. A gdyby Pani spotkała Kostuchę, ot tak, siedząc sobie na ławeczce i delektując się ciepłem słońca, o czym chciałaby Pani z nią porozmawiać?


W tym momencie od razu przychodzi mi do głowy Śmierć z powieści Terriego Pratchetta ;-). Mimo całej mojej sympatii dla tej postaci literackiej, z pewnością wolałabym uniknąć takiego spotkania!

3. "Wszystko, czego się obawiamy, kiedyś nas spotka" Hélène Cixous
Jak Pani uważa - można "ściągnąć" na siebie jakieś złe fatum czy to może tylko wytłumaczenie tych, co przeżywają gehennę w piątek 13-ego ;)?


Myślę, że niezwykle ważne jest pozytywne nastawienie. Jeżeli ktoś cały czas wyobraża sobie, co złego może mu się przydarzyć, podświadomie właśnie w tamtą stronę się kieruje. W rezultacie owa negatywna rzecz się przytrafia. W tej sytuacji, chyba lepiej wizualizować sobie coś dobrego :-).

Franca
1. Podobno jest Pani wielbicielką Hiszpanii i Skandynawii. Oczywiście, oba te regiony Europy mają mnóstwo do zaoferowania, ale ja, jako czytelnik, kojarzę je głównie z charakterystycznym dla nich typem literatury. Literatura iberyjska jest eteryczna, stara się odszukiwać w rzeczywistości wszelkich niezwykłości. Literatura skandynawska jest bardziej konkretna, lubuje się w bohaterach, którzy są typowi: zmagają się z problemami dnia codziennego, mają jakiś wewnętrzny problemem (alkoholizm, trudne relacje z rodziną itp.) a jednocześnie są niezwykle inteligentni i dość introwertyczni. Który z tych geograficznych typów literatury jest Pani, jako czytelnika i pisarza, bliższy?

Pod tym względem zdecydowanie bliżej mi do literatury skandynawskiej. Zarówno w gustach czytelniczych, jak i w mojej twórczości. Trzeba jednak dodać, że literatura hiszpańska nie zawsze jest eteryczna. Pojawiają się wyjątki :-).

2. Główny bohater kryminału jako osoba zajmująca się daną sprawą jest wizytówką całej książki. Bohaterowie najlepszych kryminałów niejednokrotnie zajmują stałe miejsce w popkulturze. Ile czasu i pracy wymagało od Pani stworzenie głównego bohatera Pani książek tak, by był on jedyny w swoim rodzaju?

Pod tym względem moje książki są trochę nietypowe. Trudno w nich znaleźć jednego głównego bohatera. Na pierwszy plan pewnie wysuwają się Daniel Podgórski i Klementyna Kopp. Nie umiem jednak powiedzieć, ile czasu zajęło mi stworzenie tych postaci, ponieważ one „tkwiły” w mojej głowie, jeszcze zanim zaczęłam pisać.

3. Na swojej stronie internetowej wspomina Pani, że Lipowo jest fikcyjną wsią położoną na terenie Brodnickiego Parku Krajobrazowego, który uważa Pani niezwykle malownicze miejsce. Jaką rolę odgrywają w Pani twórczości opisy? Wygląd danego miejsca, osoby, przedmiotu ma dla Pani znaczenie, czy jest tylko tłem dla akcji?

Mają dla mnie znaczenie, jako tło akcji… ale też do pewnego stopnia, jako odrębny bohater moich powieści. Chciałabym, żeby Czytelnicy chętnie wracali do Lipowa, mimo że często… czai się tam morderca! (oczywiście tylko na kartach książek).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Katarzynie Puzyńskiej za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie nam niezwykle interesującego wywiadu. 

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.

Nagrodę w postaci książki "Więcej czerwieni'' otrzymuje:

Zosia Samosia :)
 
{Wybór wyróżnionego pytania był bardzo trudny, ponieważ większość propozycji była bardzo ciekawa! W końcu jednak postanowiłam nagrodzić pytanie "Do dziś pamiętam zapach...?" Za przeniesienie mnie na moment w czasy mojego dzieciństwa :-). }
  

Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!! 

Cyrysia

21 komentarzy:

  1. Ciekawy wywiad, który zachęcił mnie zdecydowanie do twórczości, tak wspaniałej kobiety :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też, bo do tej pory nie czytałam żadnej książki tej autorki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wywiad i tylko moje pytanie wyróżnione, cudownie takie zaskoczenie, dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, te smaki i zapachy dzieciństwa. :)
    Chętnie poznam twórczość pani Kasi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dużo pytań zadali czytelnicy. Gratuluję ciekawego wywiadu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś jest w tj hiszpańskiej literaturze takiego nieokreślonego. Zapach... kurcze, o dobre pytanie, chyba zapach gumy turbo i zboża leżącego w stodole w spichlerzu. Wiem, że pytanie ne było do mnie, ale pozwoliłem sobie na nie odpowiedzieć ;-) Szkoda, że nie lubię kryminałów, chociaż ich nie przekreślam, może się skuszę i się przekonam

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle świetny i wyczerpujący wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż, kolejny wspaniały wywiad. Super, że dzięki wywiadom można poznać autora/ autorkę, o których wcześniej się nawet nie słyszało.
    Zapach mandarynek w Boże Narodzenie? Oj tak, to jest to ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Katarzyna Puzyńska to bardzo pozytywna postać w naszym krajowym światku literatury. Bije od niej taka energia, że aż cieplej się robi na sercu. ;)
    Zgadzam się z autorką, że początki bywają trudne, ale nie można się spodziewać, że wszystko będzie od razu. Potrzeba czasu, by zdobyć coś ważnego dla nas. :)
    Bardzo przyjemny wywiad, z przyjemnością go przeczytałam i powiem szczerze, że aż zerknę na książki tej pani. :)

    #Ivy

    OdpowiedzUsuń
  10. To fantastyczne uczucie widzieć odpowiedzi na swoje pytania. Coraz bardziej podoba mi się to przepytywanie autorów ;)
    Autorka odkrywając siebie narobiła mi ochoty na swoje książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wywiad, uwielbiam czytać na twoim blogu tego typu notki :) Czekam na kolejny ciekawy wywiad
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję wygranej i czekam na taki następny konkurs-wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wywiad, Pani Katarzyna na wszystkie pytania odpowiedziała wyczerpująco :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wywiad. Po przeczytaniu odpowiedzi pani Puzyńskiej mam jeszcze większą ochotę na zapoznanie się z mieszkańcami Lipowa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z przyjemnością przeczytałam tę rozmowę.

    OdpowiedzUsuń
  16. dziękuję za odpowiedzi na moje pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mkniesz z wywiadami. Ja jestem 2 wywiady w plecy. Ten świetny. Z przyjemnością go przeczytałam. Książek autorki jeszcze nie znam, ale sporo dobrego o nich słyszałam.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...