piątek, 5 września 2014

Wywiad z Luizą Dobrzyńską

Elenkaa _
1. Co Pani czuła, widząc swoją pierwszą książkę na półce w księgarni?
Cóż, nie stała ona na półce :) Ale już samo to, że widziałam ją w ofercie sprzedaży, było ogromną radością dla autorki walczącej o czytelników spoza kręgu rodziny, przyjaciół i znajomych.

2. Co pisała Pani będąc 12-latką?

To, co wtedy pisałam, można nazwać powieścią z gatunku fanfiction. Była to moja wersja francuskiego serialu „Thierry la Fronde”, opowiadającego o przygodach pewnego młodziutkiego rycerza z okresu początków wojny stuletniej. Ponieważ Francja znajdowała się wtedy pod okupacją angielską, młodzieniec musiał działać w partyzantce. Oczywiście wtedy tak tego nie nazywano, ale chodziło właśnie o tego typu działania. Zakochałam się w tym serialu, ale nigdy więcej go u nas nie powtórzyli. Musiałam więc, chcąc nie chcąc, stworzyć własną wersję. Do tej pory uwielbiam ten serial, a co do książki, to chętnie bym ją podrasowała i wydała, ale nie jest to możliwe ze względu na prawa autorskie. Należą one do scenarzysty i reżysera zarazem, Claude’a Breitmana, używającego też nazwiska Jean Claude Deret. Mogłabym spróbować z nim negocjować, bo jeszcze żyje, a ja już się z nim kontaktowała celem złożenia podziękowania za idola mego dzieciństwa, ale i tak nie miałabym mu czym zapłacić za zgodę na publikację. 

3. Jaki jest Pani ulubiony bohater ze Star Treka?

Zdecydowanie Mr Spock, choć w interpretacji Leonarda Nimoya, nie Zacharyego Quinto. Jednak muszę podkreślić, że bardzo lubianych bohaterów mam w tym uniwesum znacznie więcej :)

Bacha85
1. Czy zasięgała Pani informacji naukowo-technicznych, które pomogłyby pisać powieść Sci-Fi?


Tak, starałam się, by opisywana przeze mnie technologia i rozwój organizmów żywych na obcej planecie były przynajmniej trochę prawdopodobne. Oczywiście operowanie szybkością nadświetlną i humanoidalnymi istotami wyposażonymi w translatory jest bardzo kuszące, wolę jednak, gdy SF futurystyczna jest zgodna z prawami fizyki i zwykłą logiką, choć w ogólnym zarysie.

2. Przewiduje Pani dalsze losy osadników?

Zastanawiam się nad tym. Już kilka osób mnie pytało, wiec może by warto?

3. Czy jest jakaś książka, którą uważa Pani za idealną dla każdego, mam tu na myśli beletrystykę?

Takiej książki nie ma i być nie może. Nawet najlepszy pisarz nie stworzy dzieła, które zadowoli wszystkie gusta. Ludzie różnią się między sobą i właśnie dlatego nasz świat jest taki ciekawy.

monweg
1. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, to jaką książkę chciałaby Pani mieć ze sobą i dlaczego akurat tę?


Jeśli tylko jedną, to „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa. Jest to książka wyjątkowo mądra i przesycona magią, która miała na mnie ogromny wpływ. A jeśli cykl, to zdecydowanie „Trylogię” Sienkiewicza, którą uwielbiam od dzieciństwa. To lektura, która dobrze na mnie działa.

2. Jestem ciekawa jakiego słowa Pani nadużywa, a jakiego nie znosi?

Słowa może nie, ale frazy „Co kto lubi”. A nie znoszę? Nie lubię wulgaryzmów, zwłaszcza nadużywanych w literaturze, która powinna być kulturą nie tylko z nazwy.

3. Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?

„No właźże szybciej, twoje zwierzaki nie mogą się już doczekać. Nie, nie pytaj, zastaniesz tu też drogich ci ludzi, choć ze względu na wszystkich świętych ci heretycy musieli wejść kuchennymi drzwiami.”

izabela81
1. Jak pisze cyrysia w swojej recenzji, w "Wiedźmie z Podhala" znajdziemy prasłowiańską boginię Żywię, skrzaty, wiedźmy i wampiry, elfy, utopce, Łowców, wilkołaków, praistoty, wierzbowe biesy, rusałki, mamuny, strzygi i zmory, driady i boginki, wampiry, nimfy, dziwożony, czarownice... Czy nie gubiła się Pani czasami w tak dużej ilości tych stworzeń? I czy myśli Pani, że czytelnik je wszystkie ogarnie?


Myślę że czytelnik nie będzie miał z tym problemu. Większość z tych istot jest tylko wspomniana z nazwy, tak więc nie ma tłoku wśród głównych postaci.

2. Jak Pani – jako pisarka – odnajduje się w gąszczu tego całego fantastycznego nazewnictwa?

Zawsze interesowałam się mitologia różnych krajów i naszą rodzimą demonologią ludową, tak że przywykłam.

3. Nazywa Pani siebie: zakamieniała stara panna. Widać, że ma Pani duży dystans do swojej osoby. Pani blog również ma z tym coś wspólnego: "Stara panna i morze". Dlaczego akurat morze?


Jest to aluzja do dzieła Hemingwaya „Stary człowiek i morze”. Wydaje mi się, że każdy pisarz, szczególnie selfpublisher, jest w pewnym sensie takim właśnie rybakiem jak bohater tej książki. Ściga tę swoją wielką rybę i widzi sens swego życia w tym, by ją dopaść. Nie zyska spokoju, póki mu się to nie uda, choć zazwyczaj na brzeg doholuje już tylko obgryziony szkielet.

Klaudyna Maciąg
1. Jakie magiczne moce Pani posiada?


Takie jak każdy pisarz, nawet „szufladkowy” – tworzę całe światy :)

2. Czy jako nastolatka pisała Pani pamiętniki? Jeśli tak, to czy doświadczenia te mają jakiś wpływ na Pani współczesne pisanie?


Nigdy nie pisałam pamiętników ani w ogóle żadnej prozy obyczajowej, takiej „zwyczajnej”. Chyba ten świat mnie po prostu nie zadowala i muszę sięgać swym do siódmych niebios, żeby czerpać zadowolenie z procesu tworzenia.

3. Jakie sytuacje z życia codziennego najbardziej Panią inspirują?

Nigdy nie wiadomo, jakie wydarzenie podsunie pomysł na kolejna książkę. Po prostu trzeba obserwować i czekać na przebłysk natchnienia.

martucha180
1. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Zupełnie zwariowana. Taka co potrafi przespać cały dzień w brudnej piżamie, a w nocy tańczy przy świetle księżyca, ubrana w powłóczystą szatę i wianek z polnych kwiatów.

2. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Najpotężniejszą bronią, jaką zna ludzkość. Potrafi tworzyć i niszczyć, i dlatego trzeba nim operować z wielką ostrożnością.

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

Poloniści mieli ze mną skaranie boskie, bo zazwyczaj pisałam nie to, co kazali, a to co akurat przyszło mi do głowy. O ile dobrze pamiętam, to żaden z nich – ani w szkole podstawowej, ani w liceum - nie był dla mnie wsparciem, za wyjątkiem nauczycielki, która prowadziła mnie ostatnie dwa lata, aż do matury. Nazywała się Elżbieta Tokarska i choć była bardzo surowym pedagogiem, ona jedna miała o mnie rzeczywiście dobre zdanie.
 
Lustro Rzeczywistosci
1. Jakie ma Pani tajne sposoby na pobudzenie kreatywności?

Nie pobudzam. Czekam aż właściwa chwila sama nadejdzie. Pisanie „na siłę”, według wcześniejszego planu, nigdy mi się nie udawało.

2. Czy był w Pani życiu jakiś szczególny impuls, który stworzył Luizę - pisarkę?

Tak. Wielka dziecięca miłość do bohatera serialu dla młodzieży. Wspominałam o nim wcześniej. Gdyby nie on, pewnie nigdy nie zaczęłabym pisać.

Do Xxil
1. Carlos Ruiz Zafón w swojej książce ''Gra anioła'' napisał: Pisarz nigdy nie zapomina dnia, w którym po raz pierwszy przyjmuje pieniądze lub pochlebstwo w zamian za opowieść''. Czy zgadza się Pani z tym zdaniem?


O tak, to rzeczywiście wielka chwila, jak zresztą wszystko, co zdarza się po raz pierwszy i jest bardzo upragnione.

2. Moja babcia, ze względu na miejsce naszego zamieszkania, często opowiadała i opowiada o swoim dzieciństwie-o II Wojnie Światowej. Czy Pani również słyszała opowieści o wojennej Warszawie od swoich bliskich?

Tak, oczywiście. Mam nawet w rodzinie człowieka, który jako słynny fotografik miał swój udział w ratowaniu dóbr kultury i dokumentowaniu tego, co się wtedy działo. To Benedykt Dorys. Również od swojej mamy i babci słyszałam bardzo dużo i nie są to przyjemne historie.

Sylwka S.
1. Każda z nas zawsze marzyła o księciu z bajki, przystojnym z poczuciem humoru. Jaki typ mężczyzn się dla Pani podobał jak była Pani nastolatką?


Przede wszystkim delikatny, empatyczny i bardzo inteligentny. Ponieważ równocześnie wymagałam wysokiej kultury – czegoś, co nauczono mnie cenić w domu – nic dziwnego że skończyłam jako stara panna :)

2. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś?


Do dziś pamiętam, jak wychowawczyni w podstawowej szkole, Krystyna Z., uderzyła mnie w twarz przy całej klasie. Efekt był taki, ze na bardzo długi czas znienawidziłam wszystkich nauczycieli i proszę sobie tylko wyobrazić, jaki to miało wpływ na moją edukację...

3. Każdy ma w życiu sytuacje, z których jest dumny lub odwrotnie. Co najbardziej szalonego zrobiła Pani w swoim życiu, a co chciałaby zrobić?


Wyjątkowym szaleństwem z mojej strony było uprawianie sportu walki – karate – co przy mojej naprawdę ogromnej krótkowzroczności groziło trwałym kalectwem. Niestety uparłam się, a jak świat światem nikt jeszcze nie znalazł sposobu na upartego nastolatka, ćwiczyłam więc pięć lat. Wykpiłam się z tego jedną blizną na siatkówce lewego oka, ale mogło być znacznie gorzej. Co chciałabym zrobić? Moim marzeniem jest praca w ośrodku specjalizującym się w ratowaniu rannych i chorych zwierząt, niestety nie pozwolono by mi tam pracować ze względu na stan zdrowia. Czasem jednak marzę, ze jeśli się wzbogacę (załóżmy, że nie jest to wykluczone) kupię sobie domek z kawałkiem terenu i uratuję przynajmniej jednego konia lub osiołka wysyłanego do rzeźni. 

nieidentyczna
1.Wielu ludzi obecnie stwierdza, że rzadko czyta książki. Są wśród nich i tacy, którzy w ciągu roku nie przeczytają ani jednej. Jak Pani myśli, czy możliwe jest pełnowymiarowe i pełnowartościowe życie bez literatury? Czy istnieje jej jakiś dobry zamiennik?

Kiedyś w Wielkiej Brytanii prowadzono kampanię na rzecz czytelnictwa pod tytułem „Feed your mind”. Myślę, że ten tytuł wszystko tłumaczy. Książki karmią nasz umysł, rozwijają osobowość, pobudzają wyobraźnię i, co jest dowiedzione naukowo, chronią mózg przed degeneracją.  Próby zastąpienia ich czymś innym to jak zamienianie zbilansowanych domowych posiłków na codzienne obiadki w MacDonaldzie.

2. Jaką zasadą kieruje się Pani podczas pracy twórczej –pisania?


Staram się, żeby była to po prostu dobra literatura. Usiłuje pogodzić własne aspiracje twórcze z gustami czytelników, bo przecież żaden pisarz nie tworzy dla jakiejś wyimaginowanej rzeszy aniołów, tylko dla zwykłych zjadaczy chleba. To z czytelników pisarze żyją i muszą ich szanować, co nie znaczy oczywiście, że mają schlebiać wszystkim ich gustom. Rolą pisarza jest nie tylko dostarczenie rozrywki, ale też kształtowanie umysłów i trzeba o tym pamiętać.

3. Proszę dokończyć zdanie: „Dobry pisarz to…”

„... taki, który ma szacunek dla swojej pracy oraz jej odbiorców.”

Joanna Stoczko
1. Oglądając pewien film, zauważyłam na ścianie restauracji jednego z głównych bohaterów tekst: „Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry”. Zgadza się Pani z tą myślą? Gdy postanowiła Pani napisać, a następnie wydać swoją pierwszą książkę, to dosięgły Panią w którymś momencie wątpliwości typu: „książka się nie przyjmie”, „skrytykują ją” itp.?


Gdybym miała bać się lub zrażać, musiałabym złamać pióro już dawno. Z moją pierwszą wydaną książką wiąże się taka awantura, że nikomu nie życzę, Trzykrotnie grożono mi pozwem sądowym, dwa razy trafiłam na oszustów – jeśli jeszcze piszę, to znaczy chyba, że w głębi duszy jestem Herkulesem we własnej osobie (śmiech) Wątpliwości oczywiście miałam, każdy pisarz je ma z wyjątkiem zdeklarowanych grafomanów, a mam nadzieję, że do tego grona mimo wszystko się nie zaliczam. Czytelnicy wszelako przyjęli moją twórczość całkiem ciepło, a jest to wspaniała świadomość.

2. Wprost kocham bajki. W dzieciństwie musiałam poświęcić moim bajkowym ulubieńcom (błękitnym stworkom) przynajmniej pół godziny każdego dnia. Ale muszę przyznać, że ta moja miłość ani trochę od tamtego czasu nie zmalała. A wręcz przeciwnie, każdego dnia rośnie w siłę. Gdyby życie było bajką o Smerfach, to jak Pani uważa, jakim prawdopodobnie niebieskim ludzikiem byłaby Pani biorąc pod uwagę charakter, sposób bycia? Dlaczego akurat tym?


Myślę, że Marudą :) Bardzo często marudzę że tego czy tamtego nie cierpię. Ja też do dziś kocham bajki. Jedną nawet napisałam, ale muszę ją jeszcze podrasować, nim trafi do czytelników.


3. Co jest dla Pani ważniejsze- iść czy dojść? Co czuła Pani w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) Pani towarzyszyły, gdy ją Pani skończyła?

„W podróży samej jest jednak cel piękny też w sobie sam...” jak śpiewała Kalina Jędrusik w Kabarecie Starszych Panów. Pisanie jest wspaniałą podróżą. Człowiek pragnie dojść do celu i cieszy się początkowo, gdy ma już gotowy tekst. Jednak z chwilą zakończenia ostatnich poprawek i definitywnego postawienia słowa KONIEC zapada się na rodzaj ciężkiego kaca, który może trzymać nawet kilka tygodni.

mam namyszy
1. Moja miłość do słodkości jest doprawdy nierozerwalna. Gdy się złoszczę- sięgam po słodycze, jestem szczęśliwy- sięgam po słodycze, nudzi mi się- sięgam po słodycze, czytając książkę. A gdyby dziwnym trafem zamieniła się Pani w "coś słodkiego" (przyjmijmy, że zostałaby Pani trafiona różdżką czarownicy Zochy Straszliwej III ), w co by się Pani zmieniła i jaką miała masę/ nadzienie? Jaki byłby przepis, żeby Panią upiec?


Osobliwe pytanie. Myślę, że byłabym chałwą – najlepszą oryginalną chałwą orzechową. Je się ją na zimno i do wszystkiego pasuje :) Tak przy okazji, też kocham słodycze, choć ostatnio musiałam się ich wyrzec, żeby nie wyglądać w replice startrekowego munduru jak szynka w mini. W załodze kapitana Kirka nie służyły przecież jakieś pasztety, tylko dziewuszki palce lizać:)

2. Jak wygląda Pani ziemski azyl? Jakie emocje wzbudza w Pani to miejsce? Czy jest ono w pewien sposób magiczne, zaczarowane?

Ziemski azyl to po prostu mój pokój. Zazwyczaj zabałaganiony, pełen jest książek i gadżetów związanych ze Star Trekiem, wyposażony w komputer, stary telewizor i ogromne akwarium. Myślę, że dobrze odzwierciedla mój zwichrowany charakter i czuję się w nim najlepiej.

3. Znajduje się Pani na Corocznym Zebraniu Czarownic Świata i to właśnie Pani została wybrana do stworzenia nowego zaklęcia. Jak brzmiałby czar? Do czego by służył?


„W kółko się obraca i do ciebie wraca”. Rzucałabym go na wszystkich, którzy krzywdzą zwierzęta, by spotkało ich dokładnie to samo.

Marta Kor
1. Czy fantastyka i SF to gatunki w których czuje się Pani najlepiej pisząc?


Zdecydowanie. Można jeszcze do tego dodać horror.

2. Czy jest jakiś temat lub gatunek literacki, za który się Pani jeszcze nie zabrała, ale skrycie o nim marzy...?


Chciałabym napisać dobrą powieść historyczną, ale to mnie przerasta.

Sylwia Silviana
1. Skąd zamiłowanie do wierzeń słowiańskich?


Jestem Polką i jestem dumna ze swoich korzeni. Mamy tak bogatą historię i kulturę, a fascynujemy się tym, co przychodzi do nas zza granicy, pogardzając jednocześnie własnym dorobkiem. To chyba nie ma sensu.

2. Czy żałuje Pani podjętej przez siebie tematyki? Czy zmieniła by Pani jakąś część książki/ fragment/postać?

Czy ja wiem? Chyba nie. Nie wydaje mi się.

3. Największe Pani osiągniecie literackie.

Najbardziej docenione przez innych – „Dusza”(pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie literackim, niestety nagrodę mi odebrano z powodu uchybienia regulaminowego – książka ukazała się drukiem podczas trwania konkursu, a nie powinna).
Najbardziej cenione przeze mnie – „Pol Trek: W imieniu Rzeczypospolitej”. Opowiada o przygodach polskiej załogi na zbudowanym w Polsce statku i dzieje się w czasach kapitana Kirka. To coś, co można najcelniej określić jako satyryczny pastisz. Bardzo żałuję, że nie można tej książki wydać, ale niestety wytwórnia Paramount, która ma prawa do wszystkiego związanego z uniwersum Star Treka, jest wyjątkowo nieprzejednana w kwestii udzielania zezwoleń na fanfiction.

Antykwariat z ciekawą książką
1. Przemierzając kolejne strony książki, czytelnik często, w ostatecznym rozrachunku, czuje się zawiedziony daną pozycją, z chęcią wręcz zmieniłby zakończenie danej książki. A czy Pani, podczas czytania książki, zdarzyło się kiedyś pomyśleć: "napisałabym tę pozycję zupełnie inaczej"? Jeśli tak, co to była za książka i co Pani by w niej zmieniła. Proszę uzasadnić.


Nigdy bym się nie ośmieliła doradzać innym autorom ani zmieniać tego, co napisali. Książka to część duszy pisarza, nikt nie ma prawa  zmieniać w niej nawet jednej litery (oczywiście pomijając zwykłą korektę wydawniczą).

2. Książki mają ogromny wpływ na postrzegania świata, często wręcz kształtują nasz charakter. Czy zetknęła się Pani z książką, która zmieniła Pani sposób myślenia? Jaki był tytuł tej książki i jaką mądrość na swych stronach Pani przekazała?

Każda książka w jakiś sposób zmienia myślenie czytelnika. Właściwie z każdej można wysnuć jakąś naukę, choćby tę, w jaki sposób NIE pisać. Gdybym miała zacząć wyliczać książki, które okazały się dla mnie ważne, prędko bym nie skończyła. Zawsze czytałam bardzo dużo. Myślę jednak, że najważniejszą prawdę o świecie przekazała mi Hellen Keller. Ta niezwykła kobieta, która jako osiemnastomiesięczna dziewczynka straciła wzrok i słuch, pod wpływem swej opiekunki i towarzyszki Anne Sullivan nauczyła się komunikowania się ze światem i zdobyła wykształcenie uniwersyteckie. W swym pamiętniku opisała, jak Anne uczyła ją znaczenia znaków alfabetu głuchoniemych, które wyczuwała dłonią. Początkowo mała dziewczynka nie wiedziała, o co chodzi w tej „zabawie palcami”. Kiedy któregoś dnia dotarło do niej, co nowa opiekunka usiłuje przekazać za pomocą różnego układu palców, było to równe odkryciu nowego wszechświata. Napisała: „Gdy kładłam się tego wieczora do łóżka, nie było szczęśliwszego ode mnie dziecka na całej kuli ziemskiej.” Przeczytawszy to zrozumiałam, jak bardzo względne jest pojęcie szczęścia i jak dalece zależy od okoliczności.

3. Uczynny skrzat, złośliwa wiedźma, atrakcyjny wampiry czy delikatna nimfa? Która z tych magicznych postaci najprędzej zostałaby Pani kompanem w dalekiej podróży?


To zależy. Najlepiej oni wszyscy naraz.

Katarzyna Przybyłek
1. Czy w trakcie pisania ma Pani niekiedy wrażenie, że bohaterowie uciekają Pani spod pióra, zaczynają żyć własnym życiem, a Pani pozostaje jedynie rola rejestratora? Która z postaci z Pani powieści najbardziej namąciła w Pani książkach?


U mnie one wszystkie żyją własnym życiem i mam czasem wrażenie, że złoszczą się na mnie, gdy coś idzie nie po ich myśli.

2. Ktoś powiedział kiedyś, że każdy człowiek ma w sobie materiał na jedną powieść. Czy zgadza się Pani z tym stwierdzeniem (uważa Pani, że pisanie ma się w genach, czy trzeba nieustannie szlifować swój warsztat)?


Materiał na powieść a pisanie to dwie różne sprawy.  Żeby dobrze pisać, przede wszystkim trzeba czytać i to bardzo dużo. A potem nauczyć się ciężkiej, uczciwej pracy, bo żaden pomysł, nawet najlepszy, sam się nie napisze.

3. Skąd bierze się ta „magia” zawarta w Pani książkach, że są one tak rozchwytywane, a kiedy już po nie sięgamy tak trudno się od nich oderwać? :)

Ogromnie mi miło czytać o sobie coś tak pochlebnego :) Dziękuję za te słowa, ozłocą mi niejedną ciężką chwilę. A skąd się to wszystko bierze? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. To trochę tak jak z nową melodią, którą chciał zagrać Włóczykij w „Muminkach” – trzeba cierpliwie czekać, aż sama przyjdzie i nie spłoszyć jej zbytnim pośpiechem.

Adriana B
1. Zainteresowało mnie Pani życie prywatne, więc stąd moje pytanie: Czy zawsze chciała Pani studiować elektroradiologię?


Właściwie chciałam być położną, ale ze względu na stan moich oczu doradzono mi specjalizacje wymagającą mniejszego wkładu siły fizycznej. Natomiast zdecydowanie zawsze chciałam pracować w jakimś zawodzie medycznym. Proszę nie pytać czemu, to po prostu taki mus wewnętrzny.

2. W Pani pozycji, znajdziemy wiele istot nadnaturalnych, czy jest taki "gatunek" który jest bliski Pani sercu? Jeżeli tak to dlaczego?

Lubiłam wampiry jeszcze nim stały się modne. Myślę jednak, że moim ulubionym gatunkiem są od dzieciństwa fauny i hamadriady. Czytałam „Mity greckie” jeszcze zanim skończyłam dziesięć lat i te  właśnie istoty, tak bardzo bliskie przyrodzie, przemawiały do mnie najsilniej.


3. Czytając książki, sięga Pani po rodzimych autorów, czy wręcz przeciwnie?

Powiem tak: kiedyś niezbyt chętnie patrzyłam na współczesnych polskich autorów, choć bardzo ceniłam polską klasykę. „Trylogię” Sienkiewicza czytywałam już jako dziewczynka, potem przyszła fascynacja Stanisławem Lemem i wielka miłość do Wiecha. Uważałam, ze nikt „nowy” im nie dorówna. Pierwszym autorem nowego pokolenia, który przełamał we mnie te uprzedzenia, był Andrzej Sapkowski. Kupiłam pierwsze wydanie „Wiedźmina”, bo zafrapowała mnie grafika na okładce. Była to malutka książeczka z pięcioma opowiadaniami. Mam ją jeszcze, choć jest już bardzo zniszczona, sczytana na strzępy, bo lata upłynęły nim zaczęto wydawać nową wersję, rozszerzoną. Potem przyszli inni. Dziś uważam, ze mamy nie gorszych autorów niż inne kraje, tylko czasem beznadziejnie trudno jest się im przebić do czytelnika. Niestety przekonanie, że co polskie to gorsze, stanowi chyba credo tradycyjnych wydawnictw. Wolą puścić na rynek przekład czegoś gorszego i mniej oryginalnego, ale napisanego przez zagranicznego autora, niż dać szansę rodakowi lub rodaczce. Trzeba sobie też uświadomić, ze wiele państw dotuje rodzimą literaturę, a u nas możemy o tym tylko pomarzyć. Nie szanujemy rodzimych twórców. Taka jest prawda i mało kto wygrał u nas walkę o debiut, nie mając poparcia czy znanego nazwiska. A gdy czytelnicy otrzymują głównie książki wydane „po znajomości” i przekonują się, że są one marne i pretensjonalne, myślą że w Polsce dobry autor to rzadkość. Tak wcale nie jest, trzeba tylko by polskie tradycyjne wydawnictwa nauczyły się inwestować w Polaków, nie tylko w przekłady i by wydawcy mniej patrzyli na nazwisko i koneksje pisarza, a bardziej na wartość tego, co napisał.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Luizie Dobrzyńskiej za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie nam niezwykle interesującego wywiadu. 

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. ♥

Nagrodę w postaci książki "Wiedźma z Podhala - Nie jestem już dzieckiem!'' otrzymują:

Sylwka S.
Adriana B
Katarzyna Przybyłek

Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!! 

Cyrysia

28 komentarzy:

  1. Gratuluję zwycięzcom i dziękuje pani Luizie za odpowiedzi na moje pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad i ciekawa osoba z autorki. Muszę koniecznie poszukać książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam jeszcze autorki, ale sporo się można u Ciebie dowiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Duszę" tej autorki. Świetny wywiad, gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję zarówno zwycięzcom, jak i ciekawej rozmowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję i wywiadu i zwycięzcom :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas staram się zmobilizować, by poznać wierzenia słowiańskie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wywiad, miło poznać odpowiedzi na zadane przez siebie pytania :)

    A zwyciężczyniom serdecznie gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi, przyjemnie się czyta wywiad, z którego można tyle się dowiedzieć. Gratuluje zwyciężczyniom :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam jeszcze o tej autorce, ale z chęcią poznam jakąś jej książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło było przeczytać sobie kolejny wywiad u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam wywiady na Twoim blogu, pochłaniają bez reszty :) i oczywiście wielkie gratulacje dla zwycięzców! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały wywiad, jak zawsze zresztą :) Gratuluję zwyciężczyniom i czekam na kolejne niesamowite wywiady :)

    PS. Pakiet książek Agnieszki Steur wraz z breloczkiem właśnie do mnie dotarły. Ogromnie dziękuję Pani Agnieszce za miłą niespodziankę w postaci autografu ;) No i oczywiście Tobie Cyrysiu za zorganizowanie świetnego konkursu. Dziękuję!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że nagroda od Agnieszki Steur dotarła i że dodatkowa niespodzianka też sprawiła ci radość :)

      Usuń
    2. I to jeszcze jak mnie ucieszyły! :) Jak byłam w szkole i rodzice odebrali przesyłkę z Holandii, to musieli otworzyć przed moim przyjazdem, bo bali się, że jakieś problemy sobie narobiłam, a w kopercie znajdą bombę ;) Ci rodzice :)
      Także morał w tego jest prosty i wszystkim dobrze znany- biorąc udział w wywiadzie cyrysiowym, nigdy nie wiesz czego się spodziewać w konkursie owym.

      Usuń
    3. To miałaś naprawdę wielkie przeżycia z tą przesyłką :))
      A twój morał dosłownie powalił mnie na kolana :))

      Usuń
    4. Oj tak, nie mogę zaprzeczyć :)
      Taki był mój cel aczkolwiek jestem świadoma tego, że moje rymy pozostawiają dużo do życzenia. W tym jednak przypadku nie mogło się obejść bez niego :)

      Usuń
  14. Niestety nie znam tej autorki i nigdy o niej nie słyszałam :)
    Gratuluje uczestnikom konkursu :) http://ciasteczkowa-w-kuchni.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  15. Miło przeczytać, tak nieźle dopracowane odpowiedzi, takiego czegoś właśnie się spodziewałam :) No i dziękuję za wytypowanie moich pytań :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Konkretne, ciekawe pytania i odpowiedzi. Aż miło poczytać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolejny świetny wywiad. Musze koniecznie poszukać jakieś książki tej autorki!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawe pytanie, jeszcze ciekawsze odpowiedzi. Gratuluję świetnego wywiadu!:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Super wywiad, Paniu Luiza jest ciepłą i sympatyczną osobą :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zwykle bardzo ciekawy wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo fajny wywiad, pytania świetne, no i gratuluje zwycięzcom;))

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny wywiad. Po przeczytaniu tej rozmowy zdecydowałam, że MUSZĘ przeczytać przynajmniej jedną książkę autorstwa Luizy Dobrzyńskiej.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...