poniedziałek, 17 listopada 2014

Pokochaj mnie mocno tak...


Niekochana
Katarzyna Misiołek

Data premiery: 29 października 2014
Wydawnictwo: MUZA SA
Ilość stron: 350
Ocena: 5/6









     Małżeństwo to piękno bycia we dwoje. Ale nie zawsze tak jest, bowiem w związku zdarzają się też kryzysy. Jak w takiej sytuacji się zachować? Czy walczyć o odzyskanie dawnego kontaktu i bliskości, czy może lepiej poddać się i poszukać szczęścia gdzie indziej? Spróbujemy się tego dowiedzieć na przykładzie powieści ''Niekochana'' Katarzyny Misiołek.

Agnieszka na pozór wiedzie wspaniałe życie. Ma przystojnego męża Igora, duży dom z ogrodem, grono wiernych przyjaciół i całkiem dobrą pracę. Jednak za tą sielską fasadą kryją się problemy. Pomimo czteroletniego małżeńskiego stażu dziewczyna czuje się samotna i niekochana. Mąż od dłuższego czasu odnosi się do niej chłodno i z rezerwą. Ale ona ciągle kocha, więc walczy o każde dobre słowo, czuły gest, czy odrobinę wspólnie spędzonego czasu, niestety, bezskutecznie. Dopiero kiedy przypadkiem przyłapuje męża na zdradzie, unosi się honorem i odchodzi. Niemniej po jakimś czasie postanawia dać mu jeszcze jedną szansę. Mimo to okazuję się, że on wcale się nie zmienił. Cóż więc począć w takich okolicznościach? Czy Agnieszka przeczeka chwilowy kryzys w imię wspólnej przyszłości, czy może zadba wreszcie o teraźniejszość, myśląc głównie o sobie?

Katarzyna Misiołek, z wykształcenia filolog polski, obecnie tzw. ''wolny strzelec''. Po krótkiej przygodzie z dziennikarstwem radiowym wyjechała do Włoch, gdzie przez parę lat uczyła się języka i pracowała. Po powrocie do kraju nawiązała współpracę z kilkoma wydawnictwami prasowymi, dla których pracuje do dziś. Zajmowała się głównie pisaniem kobiecych opowiadań erotycznych. Teraz przyszedł czas na powieść obyczajową.

Lektura ''Niekochanej'' przyniosła mi wiele emocji, przemyśleń i refleksji. Fabuła co prawda nie zaskakuje żadnym nowatorskim pomysłem, ale daje wrażenie autentyczności, podglądania prawdziwego życia i prawdziwych ludzi. Kryzys może dotknąć każdego małżeństwa, niezależnie od jego stażu. Rzuceni w wir codzienności często tracimy ze sobą kontakt. Wszelkie wspólne marzenia i namiętność schodzą na dalszy plan, a w ich miejsce pojawia się rutyna i codzienne zmaganie się z problemami, zaś rozmowy często sprowadzają się do krótkiej wymiany zdań na temat spraw bieżących. W podobnym położeniu znalazła się główna bohaterka powieści. Od dłuższego czasu w ich związku panuje oziębłość, oddalenie emocjonalne, lecz nie potrafi odejść od męża, woli żebrać o jego uczucia, uwagę i czas, ponieważ obawia się samotności, biedy, reakcji rodziny i utraty bezpieczeństwa. Jest przekonana, że sama nie poradzi sobie z najprostszymi życiowymi sprawami. Autorka w oparciu o perypetie Agnieszki  pokazuje, że problem ten może dotknąć niemal każdego z nas. Takich par są tysiące. Żyjących w związkach z przyzwyczajenia. Choć po dawnej miłości pozostaje tylko popiół wspomnień, to z uporem maniaka tkwią po uszy w tym koszmarnym impasie, bo trudno zacząć od zera. Ale tak nie można!

''Dusić się i kochać jednocześnie- czy to nie najsmutniejsza opcja, jaką może sobie wyobrazić kobieta?''

Nie warto wegetować obok siebie przez lata, będąc tylko pozornie w bliskiej relacji. Trzeba wyrwać się z amoku przyzwyczajenia i posłuchać własnych żądań, potrzeb i oczekiwań. Tylko w taki sposób mamy szansę zawalczyć o własne szczęście.

Książka wywołała we mnie wiele skrajnych uczuć. W trakcie czytania odczuwałam złość, gniew, współczucie, rozczarowanie i nadzieję. Miałam ochotę potrząsnąć bohaterką i zmusić ją do działania. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Igor nie jest jej wierny. Mimo to ślepo wierzyła, że się poprawi, że będzie taki, jak kilka lat wcześniej. Najgorsze jest jednak to, że kiedy któregoś dnia Agnieszka odkryła pewne skrzętnie do tej pory skrywane mężowskie upodobania, dała się wciągnąć w grę, która od samego początku była dla niej upokarzająca. Poprzez ten wątek pisarka uświadamia, że nie można być niewolnikiem czyiś perwersji seksualnych. Przeciwnie. Powinniśmy nawzajem szanować granice jakie stawiamy sobie w życiu intymnym.

Nie jest to literatura wysokich lotów, ale podobała mi się. Całość napisana jest poprawnym stylem, bez zbędnych ozdobników, wyszukanych form i drobiazgowych opisów. Akcja płynie spokojnie i miarowo, chociaż problemów głównej bohaterce nie brakuje. Postacie pierwszoplanowe, drugoplanowe i epizodyczne zostały wiarygodnie nakreślone, zachowując ludzkie cechy i emocje. W tle pojawia się także subtelnie zarysowany wątek miłosny, który podąża swoim naturalnym rytmem. W ogólnym rozrachunku jestem usatysfakcjonowana. Liczyłam na lekką, wciągającą kobiecą powieść obyczajową i takową dostałam.

To trzymająca w napięciu historia o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, potrzebie bycia kochanym, tęsknocie za bliskością drugiej osoby, miłości, zdradzie, odchodzeniu – i uwalnianiu się od przeszłości. Mądrze uświadamia, że nie warto być z drugą osobą tylko z przyzwyczajenia i dla wygody oraz udowadnia, że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa. Wystarczy tylko chcieć i zacząć działać. Serdecznie polecam. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.


***
Wydawnictwo Muza.

51 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem tego ,,wciągnięcia w grę,, O co tutaj chodzi? Ale żeby poznać odpowiedź muszę przeczytać książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam cię, że ten wątek ''wciągnięcia w grę'' jest bardzo emocjonujący i ... bulwersujący. Jak przeczytasz książkę, to dowiesz się, o co chodzi :)

      Usuń
  2. Dobrze napisałaś, może nie wysokich lotów, ale można dać szansę i tej książce, i sobie, żeby porozmyślać nad własnym związkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej książka nie w moim guście... nic szczególnego w fabule nie ma ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie w moim guście, choć nie powiem, zaciekawiłaś mnie tą recenzją :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wątpię, żebym przeczytała...
    Jakoś nie mam na razie na tę książkę ochoty.
    Inne czekają w kolejce!

    PS. Czekam na wywiad z Niną Reichter!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. W takim razie nic na siłę.
      Na wywiad z Niną sama czekam jak na boskie zmiłowanie, lecz autorka ciągle przekłada terminy :(

      Usuń
  6. Chyba nie do końca mnie ta książka przekonuje, temat mnie nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatni akapit najbardziej do mnie przemawia i życiowo, i książkowo.

    OdpowiedzUsuń
  8. To kolejna pozycja, którą miałam wziąć, ale zrezygnowałam z braku czasu. Troszkę teraz żałuję, ale w końcu kiedyś nadrobię ;) Lubię takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kobiety w trudnych momentach swojego życia powinny sięgnąć właśnie po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że wywołuje u czytelnika tyle emocji, to mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem tak - po książkę raczej nie sięgnę. Sama przechodzę wzloty i upadki w swoim małżeństwie, więc czytanie o ty mnie nie kręci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i szanuję Twoje uzasadnienie.

      Usuń
  12. Hmm książka może i ciekawa, ale ja bez życia w małżeństwie mam swoje problemy z mężczyznami, więc jeszcze czytać o tym i się dobijać.. ale dobrze, że ciebie książka nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda kobieta w mniejszym, bądź większym stopniu ma jakieś problemy z mężczyznami. Cóż, ciężko rozgryźć ten osobliwy ''gatunek'' :) Ale bez niego jeszcze trudniej żyć :)

      Usuń
  13. Książka, której tematyka z pewnością przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydaje się ciekawa... może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. W wolnej chwili chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Temat faktycznie bardzo uniwersalny i... teraźniejszy, także to przemawia na korzyść książki. Intryguje mnie także lekcja życia, jaką może dostać bohaterka powieści, aczkolwiek nie mam pojęcia czy dane mi będzie przeczytać tą książkę.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że autorka podejmuje w swojej książce bardzo uniwersalne tematy, ale jednocześnie niezwykle ważne. Dlatego uważam, że warto poznać i poddać swoistej analizie historię Agnieszki.

      Usuń
  17. Skoro przyniosła wiele emocji, to musi byc fajna, nieważne, że to nic ambitnego :) chętnie bym przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedzi
    1. Michalak? Autorka ma na nazwisko Misiołek :)

      Usuń
  19. Jestem ciekawa, czy bohaterka w końcu odeszła od męża, czy wciąż przy nim trwała. Może dane będzie mi się o tym przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio stronię od takich zwyczajnych książek. Wolę, aby nie miały prostej fabuły, aby nie były pospolite. Stałam się wybredna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że stałaś się wybredna, bo trzeba mieć literackie ambicje, trzeba się wspinać i wspinać po drabince cały czas :)

      Usuń
  21. A ja z kolei chętnie przeczytam, potrzebuję chwili wytchnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Obawiam się, że we mnie też ta lektura mogłaby wywołać morze emocji. :) Jak będę się czuła na siłach, to sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Temat wydaje się dość oklepany- choć nie twierdzę z całą pewnością, że tak jest ;) w każdym bądź razie ominę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sam temat przyciąga.... teraz córce próbuje podsuwać różne nowości do czytania i próbowania swoich sił w recenzowaniu, Ciebie jej tez pokazuję, aby się uczyła od najlepszych, pozdrawiam Cyrysiuserdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim wieku jest Twoja córka? Najlepiej podesłać jej coś, co ją zainteresuję np. ostatnio popularne są książki z gatunku New Adult. Może z tego coś wybierze? Powyższa pozycja też jest całkiem ciekawa, lecz to kwestia gustu i indywidualnych oczekiwań.

      Bardzo mi miło, że pokazujesz mój blog córce, choć uważam, że nie stanowię żadnego autorytetu w kwestii pisania recenzji, dlatego polecam podczytywać inne, bardziej profesjonalne blogi. Mimo to zawsze będziesz u mnie mile widziana, dlatego mam nadzieję gościć Cię jak najczęściej :)

      Usuń
  25. Chętnie bym przeczytała ponieważ potrzebuję odskoczni od czytanych przeze mnie książek. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja podziękuję. Temat małżeńskich problemów niespecjalnie mnie zainteresował; z obyczajówek wolę burzliwe losy nieco młodszych bohaterów w powieściach z gatunku New Adult :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam książki z gatunku New Adult, ale powoli czuje nimi przesyt. Być może dlatego, że obecnie czytam taką jedną powieść, w której bohaterowie tak mocno mnie irytują, że nie wiem, czy doczytam do końca :)

      Usuń
  27. A ja zrezygnowałam tej książki. I teraz żałuj, skoro wywołuje tyle emocji.

    OdpowiedzUsuń
  28. Może kiedyś... chociaż wątpię. Kobiety trwające w takich chorych związkach wywołują u mnie furię, nie potrafię ani im współczuć ani ich zrozumieć.. Nie potrafiłabym trwać w poniżeniu i żebrać o miłość, która już umarła albo też nigdy tak naprawdę jej nie było.
    Dlatego podejrzewam, że książka wzbudziłaby jedynie moją irytację.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie każda książka musi być od razu wysokich lotów, a skoro piszesz, że ta Ci się podobała, to CI mogę zaufać :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dokładnie, trzeba walczyć o własne szczęście, a nie tkwić w związku- obwodnicy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też mam, tak jak Ty, że często chce potrząsnąć bohaterką. Jednak mimo to, zachęciłaś mnie do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nawet sobie nie zdajemy sprawy jak wiele jest takich małżeństw. Mam na oku tę książkę od jakiegoś czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie ta książka bardzo zainteresowała - takie prawdziwie babskie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kobiet podobnie zachowujących się do bohaterki tej książki jest sporo. Prawdopodobnie obawiają się samotności...

    OdpowiedzUsuń
  35. Twoja recenzja mnie przekonuje, jestem skłonna przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Cóż, brzmi naprawdę ciekawie, ale muszę sobie ją odpuścić. Pozycja w zupełności nie dla mnie. Jestem może nie tyle co wrogiem, ale po prostu osobą, która sceptycznie podchodzi do małżeństw.
    Także może kiedyś się skuszę o ile zmieni mi się zdanie na temat "chajtania się" ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Tak myślałam, że będzie to taka refleksyjna powieść. Z pewnością będę o niej pamiętać,ale na chwilę obecną, to nie jest tytuł dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie sądzę, żebym to przeczytał. Zbyt kobiece, jak dla faceta. Zatem - nie, ale po przeczytaniu recenzji na pewno, gdybym był kobietą z rozterkami, skusiłbym się.

    OdpowiedzUsuń
  39. Coraz więcej kobiet dusi się w związkach, mimo przykrości dokonywanych ze strony partnera/męża (niepotrzebne wykreślić). One czasami boją się samotności, ale tak kochają niewiernych, że dalej przy nich tkwią.
    Na chwilę obecną wstrzymam się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...