czwartek, 23 kwietnia 2015

Trafił swój na swego


PLAN IDEALNY
Michael Crichton jako John Lange

tytuł oryginału: ODDS ON
literatura anglojęzyczna
tłumaczenie: Anna Dobrzańska
liczba stron: 320
data wydania: 10.04 2015
ocena: 3+/6



 



   Czy można wyrolować bandę złodziei? Okazuje się, że tak.

  Steve, Miguel i Bryan, trzech podejrzanych typów zmierza okraść ekskluzywny hotel Reina, położony na wyspie w  hiszpańskim Costa Brava. Mózgiem całej operacji jest Steve, który w oparciu o obliczenia komputerowe i statystyki, ma wszystko dopracowane w najdrobniejszych detalach. Jednak, kiedy nadchodzi ten wielki dzień, misternie przemyślana intryga legnie w gruzach. Ktoś najwyraźniej ich uprzedził zgarniając całą ''śmietankę'' dla siebie. Kim jest sprytny i przebiegły przeciwnik?

  Michael Crichton to amerykański pisarz, reżyser, scenarzysta, producent filmowy i telewizyjny. Doktor Harvard Medical School, twórca gatunku zwanego technothillerem. Gigant ciała (już na studiach miał 206 cm wzrostu) i umysłu (przez wielu nazywany Juliuszem Vernem XXI wieku). Debiutował jeszcze na studiach, pisaniem zarabiając na rachunki. Jedna z pierwszych jego powieści, ''Wyższa konieczność'' została nagrodzona Edgar Award. Ale prawdziwą sławę zyskał dzięki książce "Park Jurajski", na podstawie której powstał później film. Olbrzymim osiągnięciem okazał się także serial ER (Ostry dyżur), którego Crichton był pomysłodawcą, scenarzystą i producentem. Jest to jeden z najpopularniejszych seriali w historii telewizji.

  Dotychczas nie miałam sposobności obcować z twórczością  pisarza, dlatego też, kiedy w moje ręce trafił ''Plan idealny'' postanowiłam czym prędzej zabrać się do lektury. Książka ta została wydana w 1966 roku. Autor napisał ją pod pseudonimem John Lange, a teraz po prawie 50 latach po raz pierwszy ukazuje się po polsku. Piszę to z żalem, ale jestem zawiedziona. Liczyłam na sporą dawkę emocji, napięcia i niezapomnianych przeżyć, w zamian dostałam przeciętny kryminał noir. Fabuła jest prosta. Trzech przestępców postanawia obrabować superluksusowy hotel w Hiszpanii. Wszystkie warianty napadu są dokładnie przeanalizowane za pomocą symulacji na komputerze, między innymi, jak pod nieobecność gości dostać się do pokoi,  jak dobrać się do hotelowego sejfu oraz jak wysadzić most łączący wyspę z lądem. Mimo to nic nie idzie zgodnie z planem, bo ktoś wystrychnął ich na dudka.

  Zapowiadała się super emocjonująca zabawa w kotka i myszkę. Niestety tym razem się przeliczyłam. Zamiast ciekawej akcji dostajemy mnóstwo przegadanych scen, i to najczęściej o niczym. Mężczyźni przyjeżdżają do hotelu jako goście, nawiązują nowe znajomości i badają teren. I to by było na tyle. Brak tu dynamizmu, zawiłej intrygi oraz nieprzewidywanych zwrotów wydarzeń. Historia toczy się spokojnie, bez zbędnego mieszania wątków. A ja czekałam na jakiś super mocny cliffhange, lecz musiałam obejść się smakiem. Więcej uwagi złodzieje poświęcali na rozmowie, spotkaniach i seksie z nowo poznanymi kobietami, niż na omawianiu ryzyka kradzieży z włamaniem i rabunku. Dopiero w kulminacyjnym momencie wszystko zaczyna nabierać tempa, gdy dochodzi do konfrontacji między jedną a drugą grupą przestępców. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Miałam pewne podejrzenia, co do osoby
pociągającej za wszystkie sznurki, niemniej ostateczne rozwiązanie i tak mnie zaskoczyło.

  Książka napisana jest prostym językiem, z przewagą dialogów nad opisami. Przebieg zdarzeń miarowo płynie swoją linią, jedynie na końcu znacznie przyśpiesza. Bohaterowie są mało charakterystyczni charakterologicznie. Nie zapadają w pamięć, przez co trudno się z nimi zidentyfikować i przejąć ich losem. Zakończenie pisane jakby na siłę, takie bez polotu. W wielkim skrócie: było poprawnie, lecz bez fajerwerków.

  Komu mogę polecić tę pozycję? Zapewne miłośnicy Crichtona i fani lekkich kryminałów z subtelnym wątkiem romansowym, znajdą tu coś dla siebie. Natomiast ci, którzy szukają mocnych wrażeń i dużej dawki adrenaliny, mogą się srodze zawieść. Zatem zainteresowanych zapraszam do lektury, aczkolwiek na własną odpowiedzialność.



***
Wydawnictwo Albatros.

60 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że już kiedyś czytałam jakąś książkę tego autora. Nie jestem pewna, co świadczy o tym że nie zapadła mi głęboko w pamięć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie okładka jakby w typie harlequina i pewnie nie zwróciłabym na książkę uwagi, ale pewnie dobrze, bo i fabuła mało ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację co do okładki, trąci nieco tanim romansidłem, choć na swój sposób mi się akurat podoba :)

      Usuń
  3. Opis fabuły był intrygujący, ostatnio mam ochotę na takie historie. Niestety należę do tej grupy czytelników, którzy potrzebują akcji w większości czytanych przez siebie książek, niezależnie od gatunku. Skoro tutaj jest monotonnie i pod koniec dopiero coś się dzieje, to podziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, kiedy fabuła obfituje w dynamiczne zwroty akcji. Niestety tutaj tego nie uświadczyłam, dlatego jestem rozczarowana.

      Usuń
  4. Nie wiem, fabularnie wydaje się ciekawa, aczkolwiek nie lubię przegadanych scen, więc pewnie nie sięgnę. Może trafię kiedyś na coś podobnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie, za dużo niedociągnięć. Ja stawiam na bohaterów, no po prostu muszą być nakreśleni grubą kreską, inaczej klapa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię książki z wydawnictwa Albatros. Tej będę szukała, bo zapowiada się lekka lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi ucięło. Jednak jeśli nie pojawi się w bibliotece to specjalnie kupować nie będę :)

      Usuń
  7. Czytałam jakąś książkę tego autora, ale do tej raczej nie zajrzę. Szkoda, że jest przegadana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie nie sięgnę, pokładam ufność Twojej ocenie, a +3 to za niska nota jak dla mnie ;) przecież czeka tyle wyżej ocenianych książek!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię lekkich kryminałów, nawet nie lubię klasycznych kryminałów, ale zawsze mnie ciągnęło do kryminałów noir :-) W przypadku tej książki zniechęca mnie brak dynamiki, ale chyba zaryzykowałabym, gdyż mimo wszystko kusi mnie ten gatunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już wcześniej utwierdziłam się w przekonaniu, że kryminały noir, nie są dla mnie. Dlatego żałuję, że trochę wbrew sobie dałam szansę tej książce.

      Usuń
  10. Jakieś książki Crichtona kiedyś czytałam, ale na tę nie mam szczególnie ochoty. Raz, że oceniłaś tak nisko, a dwa, zniechęca mnie rok, w którym ją wydano, widocznie później autor pisał lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że na początku bohaterowie tylko rozmawiali, a nic się nie działo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro jest przegadana i brak w niej dynamiki, to z pewnością nie przeczytam :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sam dialog na początku? Oj to chyba jednak już nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. CHyba nie sięgnę, czuję, że mi sie nie spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej nie dla mnie, chociaż może kiedyś jak na nią trafię to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. bez akcji i kontrakcji a z dużą ilością gadania paszczą trochę wieje nudą..

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam w planach tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może kiedyś przeczytam, jednak na pewno nie w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Raczej sobie odpuszczę, jeżeli mam sięgnąć po kryminał to chcę żeby był on bardzo dobry i trzymający w napięciu :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Crichtona znam z "Parku" i "Zaginionego świata" - dla mnie to były gratki peleontologiczne. Ale widze, że pod pseudonimem jakoś mu nie idzie... Szkoda.
    PS Książka dziś dotarła. Ekspresem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przypominam sobie, bym miała wcześniej do czynienia z twórczością tego autora. Ale oglądałam ''Park Jurajski', który zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Świetna produkcja. Ciekawe, czy książka też taka jest?
      ps. cieszę się, że nagroda już dotarła :) Życzę miłej lektury.

      Usuń
  21. Szkoda że książka nie spełniła Twoich oczekiwań. Sama raczej po nią nie sięgnę w najbliższym czasie, ale jak będzie kiedyś w bibliotece to może się na nią skuszę :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Specyficzne, a ja zwykle nawet lekkich kryminałów nie lubię. Chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba spasuję, nie uważam, żeby to była książka dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie zachęciłaś mnie, więc nie będę specjalnie na nią polować, może kiedyś, przy okazji, ale raczej nie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze nie czytałam nic tego autora, choć zbieram się do przeczytania którejś z jego książek już jakiś czas. Ale z pewnością nie sięgnę po ten tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie czuję żeby to była książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba mnie ta pozycja rozczaruje więc daruję ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Książki nie przeczytałabym przede wszystkim przez wzgląd na okropną okładkę:D wiem, to nie po bożemu oceniać z wierzchu, ale ona jest okropna! Kusi mnie tylko fakt, że to wersja anglojęzyczna :)
    Zostałaś nominowana, mam nadzieję, że się skusisz ;)
    http://krolowamoli.blogspot.com/2015/04/5-pytan-do-fenko.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nic na siłę.
      Dziękuję za nominację. Odpowiedź u Ciebie na blogu.

      Usuń
  29. Ocena i recenzja nieszczególnie zachęcają, więc podziękuję :/

    OdpowiedzUsuń
  30. Kryminał noir to coś co lubię, tak dla odmiany. Ale jak ma być prosty, lekki i banalny, to ja dziękuję bardzo. Specyfiką powieści tego rodzaju powinno być coś wręcz odwrotnego.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ile się ciekawego można dowiedzieć z recenzji. Nie wiedziałam, że jest ksiązka "Park Jurajski" - ignorancja, wiem. Kryminał zapowiadał się nieźle, ale te postaci, uwielbiam dobrze zarysowane, realne...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zawrzeć w recenzji wszystko to, co najistotniejsze, dlatego cieszę się, że odrobinę cię zaskoczyłam :)
      Co do książki, jak dla mnie jest to zwyczajny, przeciętny kryminał, dlatego musisz sama zadecydować, czy chcesz się z nim zmierzyć.

      Usuń
  32. Oj, samo to, że bohaterowie nie mają charakteru i zakończenie pisane jakby na siłę już mnie od tej książki odstraszają :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Krótko mówiąc - książka nie dla mnie. :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też jeszcze nie czytałam Crichtona, ale jeśli będę miała zacząć przygodę z jego twórczością, to raczej nie od tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hehe, ja nie chce wziąć odpowiedzialności i raczej książki nie ruszę :p

    OdpowiedzUsuń
  36. Oglądałam film o tym tytule :)
    Nie wiem czy książkę bym sięgnęła, ja jednak lubię adrenalinę i emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Już chyba wspominałam, że dawno żadnego kryminału nie czytałam, ale ja potrzebuję mocnych wrażeń, także ten chyba nie jest dla mnie : )

    OdpowiedzUsuń
  38. Okładka taka sobie, treść nie powala + erotyk, czyli mieszanka nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. No, ja miłośniczką prozy Crichtona jestem i to wielką. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale rzecz jasna nadrobię, bo jego proza prawie zawsze idealnie trafia w mój gust. Są oczywiście wyjątki, ale mam nadzieję, że "Plan idealny" nim nie będzie;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mimo iż lubię czasem zamienić makabryczne kryminały na te lżejsze przeplatające się z wątkiem romansowym, to mimo wszystko "Plan idealnie" zupełnie mnie nie zaciekawił. Sama okładka jest... nudna i trochę tandetna.
    Raczej nie przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem zaskoczona. Po nakreślonej fabule spodziewałam się przede wszystkim akcji, akcji i akcji. A tu proszę. Szkoda, że taki fajny pomysł został zmieszany z ze zwykłym rozwlekaniem wszystkiego. Bo czytać książkę z perspektywy złodziejaszków byłoby ciekawym przeżyciem, gdyby autorowi udało się wykreować mocne charaktery i dodać mnóstwo napięcia. :) Szkoda.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  42. Zdecydowanie ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  43. Zdecydowanie nie lubię "przegadanych scen", jak to trafnie określiłaś, bo mam wówczas takie odczucie, że bohaterowie... sto razy coś omówią zanim wreszcie się za to zabiorą - a w książce to przecież nie parę minut, a godziny poświęcone przewracaniu kolejnych stron...

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie moje klimaty, raczej nie odnajdę się w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie wiedziałam, że to scenarzysta ER, gdybym miała kierować się uwielbieniem do serialu z pewnością sięgnęłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jeszcze się zastanowię, ale póki co spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  47. Raczej podziękuję tym razem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...