piątek, 9 października 2015

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono


Śnieżynki
Liliana Fabisińska

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2.09.2015
Wydawnictwo: Filia
Ocena:5+/6









     W dzisiejszych czasach coraz więcej par ma problemy z poczęciem dziecka. Istnieje jednak szereg metod wspomagających zajście w ciążę  np. leczenie hormonalne, sztuczna inseminacja, zapłodnienie In vitro itp.  Niestety nie wszystko jest takie łatwe i piękne, jakby się mogło wydawać. Czasami droga do celu prowadzi krętą i wyboistą drogą. Bohaterowie ''Śnieżynki'' Liliany Fabisińskiej przekonali się o tym na własnej skórze. 

  Monika i Mateusz Matczakowie od wielu lat bezskutecznie starają się o dziecko. Lekarz co prawda proponuje im In vitro, ale ponieważ oboje są bardzo religijni, nie chcą słyszeć o tej sprzecznej z katolicką wizją człowieka, opcji. Także Dagmara i Igor od jakiegoś czasu planują potomka. Jednakże wizyta w klinice obdziera ich z szans na naturalne poczęcie. W zaistniałej sytuacji  małżonkowie od razu decydują się na zapłodnienie pozaustrojowe, lecz pojawiają się pewne problemy "natury genetycznej". Przypadkowe spotkanie obu par sprawia, że Dagmarę i Monikę zaczyna łączyć bliska relacja na kształt przyjaźni. Wzajemnie dzielą się swoimi doświadczeniami i problemami. Pewnego dnia pod wpływem impulsu kobiety składają sobie ważną obietnicę, od której może zależeć cała ich przyszłość. Czego konkretnie dotyczy zobowiązanie, które zawarły między sobą? Czy gdy nadejdzie odpowiedni termin wywiążą się z umowy?

  Liliany Fabisińska z wykształcenia dziennikarka, jest autorką sztuk teatralnych i książek dla dzieci i młodzieży. Studiowała w Polsce i RPA. Karierę dziennikarską rozpoczęła w czasopiśmie dla młodzieży Na przełaj, była również redaktor naczelną popularnego pisma dla dziewcząt "Filipinka". Napisała m.in. sztuki Kiwanie Koziorożca, Internautka (nagroda w konkursie My, młodzi XX wieku), Czterdziestka (nagroda w konkursie im. Stanisława Grochowiaka), List do Mikołaja (nagroda Poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka). Jej debiutancka powieść ,,Amor z ulicy Rozkosznej’’ otrzymała wyróżnienie w konkursie na książkę dla młodzieży pod hasłem Uwierz w siłę wyobraźnią.

  To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i jakże udane. Jestem wręcz zachwycona. Dla TAKIEJ powieści warto porzucić na chwilę swoje obowiązki, bowiem porusza niezwykle istotną tematykę. Mowa tu o In vitro i adopcji zarodków. Od dawna te sprawy wywołują wiele kontrowersji. Pragnienie bycia rodzicem niekiedy jest tak ogromne, że przysłania cały świat. Dlatego wiele par próbuje wszelkich metod, byle tylko ujrzeć dwie upragnione kreski na teście ciążowym. Ale są też małżeństwa, które ściśle przestrzegają zasad religijnych, co za tym idzie, uważają, że każda sztuczna ingerencja w rozrodczość nie jest zgodna z zasadami moralności chrześcijańskiej człowieka. Do tej grupy zaliczają się Monika i Mateusz. Oboje są bardzo wierzący. W dodatku brat Mateusza jest księdzem a wuj biskupem. Wydawać by się mogło, że sprawa jest przesądzona. A jednak rozgoryczona Monika pragnie ''zgrzeszyć'' wykorzystując wszystkie możliwości, jakie proponuje lekarz. Tylko czy Mateusz poprze jej decyzję? A może mężczyzna nie będzie w stanie przeciwstawić się własnym poglądom? Tego musicie dowiedzieć się sami. 

  Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się po drugiej stronie barykady, czyli u Dagmary i Igora. Dla nich nie istnieją żadne bariery. Kiedy decydują się na ''projekt dziecko'', od razu przystępują do działania. Cena i metoda prokreacji nie gra roli. Mimo to lekarz nie daje im praktycznie żadnych szans na wspólne dziecko. Do wyboru pozostaje jedynie użycie nasienia anonimowego dawcy lub adopcja komórki jajowej innej kobiety. Czy małżonkowie zdecydują się na tak radykalne rozwiązanie? Jak daleko można się posunąć, by dopiąć swego? Zapewniam – będzie zaskoczeni kierunkiem, w jakim podąży fabuła.

  Rewelacyjna książka – wprost nie można się od niej oderwać. Autorka wiarygodnie, bez ubarwień i bez przesady pokazuje przebieg procesu leczenia niepłodności. Ale nie martwicie się, brak tu niezrozumiałych słów i sformułowań medycznych. Wszystko jest jasne i klarowne, ponieważ skupiamy się przede wszystkim na losach głównych bohaterów, obserwując ich myśli, uczucia i emocje. W skrócie, przygotujcie się na przejmującą wędrówkę przez wachlarz różnorodnych przeżyć i trudnych doświadczeń.

  Podoba mi się styl pisania autorki; prosty, plastyczny, a jednocześnie trafiający głęboko w duszę. Akcja płynie spokojnie, choć nie brak nagłych zwrotów i zaskakujących wydarzeń. Bohaterowie to ludzie z krwi i kości, ulegają słabościom, popełniają błędy, zatajają pewne fakty itp. Dzięki temu łatwiej się z nimi utożsamić i lepiej zrozumieć ich dylematy i postępowanie. Natomiast zakończenie całkowicie zbiło mnie z pantałyku. Nie spodziewałam się tak nietypowego finiszu. Czekam na więcej!

   Znakomicie napisana, wstrząsająca powieść o przyjaźni, lojalności i silnym pragnieniu dziecka. Stymuluje do głębszych refleksji i zmusza do konfrontacji z twardą rzeczywistością. Polecam nie tylko osobom mającym problemy z poczęciem, ale wszystkim, którzy chcą szerzej spojrzeć na problem niepłodności. Na pewno się nie zawiedziecie.



***
Wydawnictwo FILIA.

57 komentarzy:

  1. Mądry, ważny i trudny temat. Filia zawsze takie porusza i właśnie dlatego chcę przeczytać. Tym bardziej, że nie znam książek autorki :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio dużo powieści o tej tematyce widzę na naszym rynku i przyznam, że coraz bardziej skłaniam się ku przeczytaniu niektórych. Zaintrygowałaś mnie "Śnieżynkami", więc nie wykluczam, że sięgnę po tę książkę, ale najpierw przeczytam "Miłość na szkle", bo tę pozycję już u siebie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Na naszym rynku wydawniczym coraz więcej książek o tematyce leczenia niepłodności itp. ''Miłość na szkle'' czytałam - piękna i wyjątkowa historia. Za to ''Śnieżynki'' to wstrząsająca i niepokojąca powieść, którą także koniecznie trzeba poznać.

      Usuń
  3. Poprzednia książka pani Liliany ogromnie przypadła mi do serca. Więc tę biorę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też musze, po prostu muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, ta książka chodzi za mną od pewnego czasu. Chciałabym sięgnąć po nią w najbliższym czasie i mam nadzieję, że to się uda. Szczególnie po Twojej, tak entuzjastycznej, recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam "Córeczkę" i "Śnieżynki" na półce i wprost nie mogę się doczekać aż przeczytam którąś z nich :). Nastawiam się na duże emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Córeczki'' nie czytałam, ale ''Śnieżynki'' są mega, więc gorąco zachęcam do tej lektury.

      Usuń
  7. Zauważyłam, ze ostatnio jest "moda" na pisanie książek o problemach z zajściem w ciążę...
    Znam tylko "Nie z tej gliny" tej autorki, ale chętnie poznam i tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam ''Nie z tej gliny'' - fajna? Ja natomiast polecam ''Śnieżynki''. Jak dla mnie to znakomita powieść dająca dużo do myślenia.

      Usuń
  8. Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie zainteresowałaś "Śnieżynkami". Nie znam twórczości autorki, a sam tytuł pewnie przeszedłby mi obojętnie koło nosa. A temat rzeczywiście nie jest błahy i jestem ciekawa, na jakie rozwiązanie zdecydują się zaprzyjaźnione kobiety i jaka będzie reakcja bliskiego im otoczenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło czytać Twoje słowa. Cieszę się, że moja recenzja skutecznie zachęciła Cię do sięgnięcia po ''Śnieżynki''. To doskonały wybór. Na pewno się nie zawiedziesz.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. Ja bardzo lubię twórczość Liliany Fabisińskiej. Co prawda, więcej ma w swoim dorobku książek dla dzieci, jednak tymi obyczajowymi także jestem zachwycona. Polecam Ci także ,,Córeczkę" oraz ,,Z jednej gliny".
    Odnośnie ,,Śnieżynek" nie wiem, czy chciałabym czytać kontynuację. Obawiam się, jak by się mogło to dalej potoczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam poprzednich dzieł autorki, ale zamierzam w wolnym czasie nadrobić zaległości w tej kwestii.
      Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ''Śnieżynki'' są kontynuacją?

      Usuń
  10. Nazwisko autorki jest mi znane (głównie z recenzji kolejnych tomów "Kliniki pod Boliłapką"), ale do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam gdzieś o tej książce, jednak przeszłam obok niej obojętnie, ale po Twojej recenzji chyba jednak dam jej szansę;)


    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również bardzo polecam tę książkę. Bardzo mi się podobała i myślę, że wszystkim przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka jest ładna, ale dziwna...Całkowicie zachęciłaś mnie do książki. Czuję, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też początkowo miałam negatywny stosunek do okładki, ale po zapoznaniu się z fabułą książki uważam, ze idealnie pasuje do treści :)

      Usuń
  14. Wiele słyszałam juz o tej książce. Twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że warto poczytać. Pozdrawiam Justyna z  książkomiłościmoja.blogspot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto. Przekonaj się o tym osobiście.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  15. Bardzo życiowy temat i taki na czasie. Ciągle trwa medialna przepychanka na temat in vitro. Ciekawe co bohaterki sobie obiecały?;) Bardzo chętnie bym się dowiedziała;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Temat omawiany w mediach, wprawdzie mnie nie dotyczy, ale z powieścią się zapoznam, jeśli będę miała okazję. Na niektóre obietnice trzeba uważać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety masz rację - trzeba mocno uważać na niektóre obietnice ...

      Usuń
  17. Tematyka tej książki wydaje mi się niezwykle ciekawa i jeszcze nie czytałam żadnej książki o podobnych problemach. Bardzo chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam w planach tę książkę, jestem jej ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z jednej strony Twoje wrażenia brzmią tak bardzo kusząco, ale z drugiej tak bardzo boję się tej tematyki, że aż boję się próbować...

    OdpowiedzUsuń
  20. Niepłodność to bardzo trudny temat. Jestem ciekawa, jak poradziła sobie z nim autorka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Okładka cudowna, a treść jeszcze lepsza. Myślę, że jak tylko ta książka trafi w moje ręce, od razu muszę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  22. Wcześniej nie byłam przekonana do tej powieści, ale po zapoznaniu się z Twoją recenzja wydaje mi się że jednak warto przeczytać :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspaniała książka (-: Nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie skończyłam czytać (-:

    OdpowiedzUsuń
  24. Chcę ją! Natychmiast <3
    Zbankrutuje przez te ciągłe wizyty w księgarni :)

    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem zaciekawiona w jakim to nieoczekiwanym kierunku popłynie fabuła, acz raczej nie będę szukała tej książki. Jak sama wpadnie w ręce to dobrze, jeśli nie to drugie dobrze. Temat mnie zupełnie nie dotyczy, ja szukam raczej metod, które maksymalnie zmniejszyłby moją ewentualną płodność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już w życiu bywa - jedni usilnie starają się o potomka, inni kombinują jak tu nie zajść w ciążę :)

      Usuń
  26. Zgadzam się z tytułem tego posta, dlatego staram się nie mówić "nigdy", bo tak naprawdę nie wiem, co zrobiłabym w konkretnej sytuacji, przed którą jeszcze nigdy nie musiałam stanąć. Po książkę sięgnę na pewno, bo intryguje mnie niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyznaję taką samą zasadę: nigdy nie mów nigdy. Wszak nie wiadomo, co przyniesie nam los i w jakieś podbramkowej sytuacji nas postawi.
      A książkę polecam - naprawdę warto!

      Usuń
  27. W tej powieści ujęła mnie od razu okładka... Do tego stopnia, że mam nadzieję, że ta pozycja wpadnie w moje łapki. :) I to szybko!

    OdpowiedzUsuń
  28. Cyrysiu, masz w sobie coś takiego, że po przeczytaniu Twoich recenzji mam ochotę sięgnąć po wszystkie książki, które polecasz... Nawet jeśli wcześniej nie miałam takiego zamiaru..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Cieszę się ogromnie :)

      Usuń
  29. Myślę, że na obecną porę roku lektura jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Na pewno kiedyś przeczytam - mam w planach więcej powieści tej Autorki, bo świetnie się wpisują w moje gusta czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam książki o normalnych ludziach i ciekawej tematyce. Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam "Wbrew sobie" teraz, która porusza podobny temat. "Śnieżynki' też chciałam przeczytać, jednak dowiedziałam się z kilku recenzji, że bohaterowie są katolikami i jakoś mnie to odtrąciło od niej...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  33. Książka jest już na mojej półce, dlatego ogromnie się cieszę, że tak pochlebnie o niej piszesz :) Twoja recenzja jeszcze mocniej podsyciła moją ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Z pewnością przeczytam, tym bardziej, że tak zachwalasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Myślę, że jak najbardziej by mnie poruszyła. Zapiszę sobie na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ta książka traktuje o na prawdę istotnej kwestii w naszym kraju, gdzie coraz więcej par boryka się z problemem bezpłodności... A może coraz więcej chce mu zaradzić, walczy, pokonuje wstyd?
    Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  37. Temat bezpłodności z pewnością wzbudza dużo emocji i kontrowersji, a co więcej ostatnio dosyć często pojawią się w powieściach. Myślę, że takie pozycje warto poznawać, dlatego z pewnością przeczytam kiedyś ,,Śnieżynki" - nie w najbliższym czasie, ale będę o tej powieści pamiętać :)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  38. Nadal nie znam prozy pani Fabisińskiej i niestety nie mam teraz czasu, by zabrać się za tę książkę, ale obiecuję, że nadrobię ;) Wiem, że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Myślę, że przeczytam, ale za parę lat, gdy, mam nadzieję, będę jednak trochę dojrzalsza, doroślejsza i będę mogła pod innym kątem spojrzeć na ten temat :)
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak znajdę kiedyś chwilę wolnego czasu to przeczytam, bowiem tematyka bardzo ważna. Ale póki co mam tyle książek u siebie na stosiku, że nie mam pojęcia jak się wyrobię do końca roku :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Książka wygląda naprawdę świetnie, ale obawiam się, że problemy z jakimi mierzą się bohaterowie, nie są mi bliskie i w związku z tym, nie uda mi się związać z nimi i akcją, tak bardzo jakbym chciała. Być może dobrym pomysłem będzie zatem poczekać kilka(naście) lat i wtedy zainteresować się tego typu lekturą, w moim wypadku. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...