niedziela, 11 października 2015

Wywiad z Joanną Sykat



Dzień dobry.
Pięknie dziękuję Wam za pytania. Jest ich dużo i są interesujące, dlatego postanowiłam, że odpowiem każdej z Was na jedno pytanie. 


 




Ewelina Wiśniewska
2. Jak w jednym zdaniu opisałaby Pani swoją książkę? 

 
Mocna, pomagająca zrozumieć istotę naszych demonów wraz propozycją, jak im ukręcić łeb


Patrycja Sudoł
2. Gdzie najbardziej lubi Pani podróżować?

 
Tam, gdzie nie ma ludzi. W tłumie i szumie nie słyszę siebie, nie umiem się wyłączyć i wyciszyć. Najchętniej jeżdżę w Beskidy. Kocham Żegiestów i Dolny Śląsk, gdzie połączenie walorów przyrody z architekturą licznych pałacyków i zameczków jest nie do opisania. W takich miejscach istnieje się każdym nerwem. 

Anne18
1. Czy ma Pani w życiu jakieś motto słowa, którymi się kieruje? Jeśli tak to jak one brzmią i dlaczego akurat je Pani wybrała? 

 
Na pewno Seize the Day, czyli mniej znana wersja Carpe diem. Chwytaj dzień. Ciśnij go maksymalnie. Bądź tu i teraz, zwłaszcza myślami. Umiej dostrzec złoty liść i śliwkę leżącą w trawie. Mamy tylko teraźniejszość, więc trzeba się starać wykorzystać ją maksymalnie.   

Danuta Kisiel
1.  Czy istnieje ( w Pani głowie), jakiś temat, który odkłada go Pani na później na... "jeszcze nie teraz", by całkiem wszystkich zaskoczyć?

 
Nie. Nie odkładam nic. Jeśli mam pomysł na książkę i czuję, że jestem gotowa, po prostu piszę. Jeśli czuję, że czegoś nie mogę przeskoczyć z różnych względów, nie zawracam sobie głowy i wyrzucam z myśli. Często jest też tak, że czasem muszę odłożyć zaczętą książkę, bo nagle wcina się inny pomysł. Albo skompilować pomysły na dwie książki w jedną. Pisanie jest jak przygoda, której końca nie znasz. Chyba przy każdej książce czuję się zaskoczona


Klaudia
2. Czy Pani zdaniem sportretowanie rozpadu związku w powieści jest trudne dla autora pod względem zachowania prawdy psychologicznej oraz zagłębienia się w psychikę kobiety i mężczyzny? 

 
Myślę, że tu już albo solidny research, albo doświadczenie, albo bycie bliskim świadkiem takich wydarzeń. Bo przecież można je przestawić z różnej strony, prawda? Na pewno trudna może okazać się próba wejścia w psychikę mężczyzny. Dla mnie awykonalne. Nie odważyłabym się chyba.

jolanda
1.  Skąd u Pani pomysł na dziwne życie w -- "Tylko przy mnie bądź "? Taki pomysł ,że pieniądze to nie wszystko? Dzisiaj młodzi ludzie pieniądze przedkładają nad miłość, dom, rodzinę - a Pani zobaczyła to i wymyśliła inaczej. 

 
Właśnie dlatego zdecydowałam się choć spróbować zwrócić uwagę ludzi na to, co naprawdę ważne, a co tak często teraz lekceważone. Często myślimy tak, że rodzina poczeka. Poczeka kolejny weekend, poczekają wieczory, ważniejsza jest praca. A potem zostaje już tylko praca, bo rodzina nagle przestaje istnieć. W „Tylko przy mnie bądź” przedstawiłam nieco fantastyczną, a może tyko fikcyjną wizję świata właśnie po to, żeby uświadomić ludziom kierunek, w którym zmierzamy. Sama czasem ma trudność ze znalezieniem czasu np. na to, żeby pogłaskać kota. Gusta wskakuje mi na kolana i gdy pięć minut później odkładam ją na fotel, patrzy na mnie ze zdziwieniem i wyrzutem. Gdzie się, kretynko spieszysz? Niemal słyszę jej słowa.
A pomysł na książkę wziął się dosłownie ze snu 
ツ Zobaczyłam to swoje dziwne miasto-nie miasto i ludzi bojących się zarazków. A potem historia utkała się raz dwa.

Iza WYRÓŻNIENIE
3. Jakie jest Pani ulubione danie? A jeśli już przy tym jesteśmy, przyjmijmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie według Pani byłyby jej składniki?

 
Nie mam ulubionego dania i w ogóle ostatnio nie przepadam za jedzeniem. Ale, skoro jeść trzeba, staram się, aby przygotowywane przeze mnie potrawy były proste, kolorowe, najpierw jedzone okiem i nosem. Musi być zielono od brokułów, czerwono od pomidorów, a na kremie z marchewki musi pływać duża ilość natki pietruszki. W zasadzie z pisaniem mam podobnie, tyle że pisać akurat bardzo lubię. Kiedyś pewna blogerka napisała, że serwuję ludziom proste historie, ale podane wyjątkowo. U mnie w książce musi prosto, być kolor, musi być zapach i smak. I czasem trochę pieprzu dosadniejszego słowa, żeby czytelnika nie zemdliło. 

Joanna Mikulec
2. Gdyby miała Pani do wyboru spełnienie swojego najbardziej upragnionego marzenia lub uszczęśliwienie kogoś bliskiego ze swojej rodziny, którą opcję Pani by wybrała?
 


Choć z natury jestem niestety egoistką, wybrałabym drugą opcję, bo inaczej spełnienie mojego marzenia byłoby zaprawione goryczą na zawsze. A ponieważ coś ofiarowanego drugiej osobie, zrobienie coś dla niej, zawsze procentuje i to w dwójnasób… Tu też egoizm. I fajnie


Miłka Kołakowska
1. Nie czytałam żadnej z Pani powieści. Jakim (jednym) słowem określiłaby Pani swoją dotychczasową twórczość, aby zachęcić mnie do zapoznania się ze stworzonymi przez Panią bohaterami?

 
Dwa słowa. Bez lukru.

Natalia Kapela
2. Jakie 3 swoje cechy lubi Pani najbardziej, a jakie 3 najmniej? 

 
Lubię swoją wszechstronność i mnogość talentów. Mam głowę do języków obcych, do pisania, trochę tańczę, trochę gram na pianinie i pewnie nauczyłabym się, czego tyko byłoby trzeba, ale… Ale przeszkadza mi w tym lenistwo, brak organizacji i chęci, żeby choć jedną rzecz doprowadzić porządnie do końca.

Beata Lewandowska
2. Jak Pani radzi sobie z jesienną chandrą?

 
A ja kocham jesień akurat. A chandra dopada mnie o każdej porze roku i nie ma związku z pogodą. Jesień, póki kolorowa i ciepła jest niezwykła. Nigdy mi dość patrzenia na czerwone dzikie wino, na leżące w trawie śliwki i fioletowe michałki. Chandry pozbywam się przez przytulenie do dziecka albo wyjazd za miasto. W zieleni stawiam się do pionu wyśmienicie.


izabela81
2. Czytając kilka krótkich fragmentów dotyczących matki Anity z "Jutro zaświeci słońce", widzę że momentami użyła Pani dość dosadnego języka. A czy na co dzień jest Pani raczej spokojną osobą, czy czasem potrafi Pani też - że tak powiem - soczyście wysłowić się jak Edyta? 


ツ Różnie to ze mną bywa. Powiem tak, staram się unikać konfliktów, a jeśli są, załatwiam je polubownie. To znaczy staram się, ale czasem zdarza się wybuchnąć ostrymi słowami i potem tego żałować. Natomiast kląć zdarza mi się całkiem często.

Małgorzata P
2. W życiu różne wydarzenia kształtują nasz charakter. Niektóre sprawiają, że od razu się uśmiechamy, o innych nie chcemy pamiętać. Gdyby mogła Pani wymienić jedno wydarzenie ze swojego życia, które chciałaby Pani ponownie przeżyć, to co by to było?

 
Ciąża i pierwszy rok z życia mojego syna. Absolutna magia i haj, zwłaszcza, że młody chował się bezproblemowo. Doił pięć minut, ładnie spał, nie kolkował, nie ząbkował. Do dzisiaj z łezką w oku wspominam nasze spacery. Wtedy pakowałam syna do wózka i szliśmy do lasu. teraz słyszę: „Nie chce mi się. Wolę się bawić”. Grr. 

martucha180
3. Kiedy przychodzą Pani do głowy owe historie, najciekawsze pomysły? I gdzie je wtedy Pani zapisuje?

 
Najlepsze pomysły przychodzą przed snem i w nocy. Potrafię wtedy ukręcić w głowie wielowątkową książkę, wymyślić świetny tytuł, ale cóż z tego, kiedy nie chce mi się wstać  i tego zapisać. A potem fruuu, rano w głowie zostają nędzne strzępki;/

Kinga
2. Jako mama zastanawiam się jak Pani godzi duszę artysty z macierzyństwem i przyziemnymi obowiązkami domowymi? Może właśnie pomysły na kolejne rozdziały powstają przy odkurzaniu lub odprowadzaniu dzieci do szkoły?

 
No, kiepsko mi idzie godzenie, zwłaszcza że uczę też angielskiego, piszę historie do gazet i dziergam książki. Problem wynika z tego, że chciałabym wszystkiemu sprostać i jeszcze sobie wyśmienicie radzić. I mieć doskonale zaopiekowane dziecko i wylizany dom. I pisać bestsellery:D I jeszcze mieć czas na własny rozwój, który strasznie leży odłogiem, zupełnie odłożony na później. Natomiast nie przeszkadza mi bycie tzw. kurą domową. Lubię sprzątać, mieć czysto i rzeczywiście często przy tych obowiązkach przychodzą mi do głowy różne pomysły. A dziecko? Gdyby nie ono, nie pisałabym. Serio. To był niesamowity katalizator, odpalenie kłębiących się literackich zapędów, które ruszyły po porodzie. Przyznam, że często kradnę dziecku do książek jego powiedzonka i zachowania.

Ewelka
1. Ma Pani szansę spełnić trzy życzenia. Jakie by one były?

 
Na pewno chciałabym osiąść w miejscu, które wreszcie by mnie usidliło. Na razie mam za sobą dwie, a właściwie trzy przeprowadzki i pewność, że moje obecne miejsce zamieszkania to jeszcze nie to. Marzy mi się dom gdzieś w górach. Dużo drzew w ogrodzie, itp. Po drugie chciałabym mieć więcej czasu. Chciałabym móc pójść na spacer i nie gonić potem z wywieszonym językiem, żeby zdążyć z resztą obowiązków. Chciałabym mieć czas na nicnierobienie
Po trzecie dobra byłaby wreszcie pewność, że idę dobrą drogą, że wybrałam dobry kierunek i mogę wreszcie przestać się zamartwiać. Bo co, jeśli jednak powinnam była skręcić w lewo?:)

I lovebooks
1.  Czy książka ,,Jutro zaświeci słońce" była od początku do końca przemyślana?

 
Nie. Planowanie wszystkiego od pierwszej litery do kropki to nie mój sposób na pisanie książki. Lubię, kiedy bohaterowie i fabuła „kręcą” historię po swojemu. Jest to niesamowite uczucie, bo ma się wrażenie, że stworzone postaci żyją i potrafią być uparte, jeśli czegoś chcą. Nie słucham rozumu, słucham środka i pozwalam się książce prowadzić. Najlepsze pomysły wpadają mi do głowy podczas pisania, a nie spisywania planu. Tak też było z „Jutro zaświeci słońce”. Zazwyczaj mam luźny pomysł na książkę, parę istotnych scen, a potem, w trakcie pracy obdzierguję ten szkielet ciałem.

Oblicza Rozy WYRÓŻNIENIE
2. W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że "pisanie książek daje wolność". A co chciałaby Pani, aby czuli czytelnicy, którzy sięgają po Pani powieści?

 
Chcę, żeby zobaczyli, że aby być szczęśliwym, wystarcza to, co ma się obok siebie. Rodzina, piękno przyrody, czas dla siebie. Że z tych pozornie banalnych i oczywistych spraw można wiele ugrać dla siebie. Nie trzeba lukrowanego życia, skórzanych sof, pięknych ubrań i faceta, który jest księciem na koniu. Bajek – nie piszę.

Musza K.
2. Co cieszy Panią najbardziej, gdy napisze Pani kolejną książkę?

 
Że ją skończyłam. Postawienia ostatniej kropki nie da się porównać z niczym. Serio, premiera to przy tym pikuś. Natomiast, gdy skończę, gdy zamykam laptopa, na twarzy mam nieco głupkowaty uśmiech i niedowierzanie, że znów to zrobiłam. 
3. Jak wyobraża pani sobie swoją przyszłość?

Iva
3. Mój przepis na szczęście to...
 


świadomość, że idzie się w życiu dobrą drogą. Dobrą dla siebie. Czyli, robi się to, co się lubi. Ma się czas dla siebie i bliskich i na to, żeby pozachwycać się listkiem leżącym na trawie. A może przede wszystkim pewność, że ukręciło się łeb swoim demonom. Że przepracowało się wszelkie bolesne sprawy i rozterki. Tak jak moja bohaterka w „Jutro zaświeci słońce”

Agnieszka Wójcik
1. ''Co­kol­wiek za­mie­rzasz zro­bić, o czym­kolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość za­wiera w so­bie ge­niusz, siłę i magię. ' Jest to jeden z moich ulubionych cytatów :) Co Pani o nim sądzi ? Należy podążać za swoimi marzeniami ?I czy należy do nich dążyć za wszelką cenę , czy może jednak niektóre odpuścić ?Może ma Pani jakieś marzenia, których nie zdołała zrealizować? A może są jakieś w trakcie realizacji ? Proszę uchylić rąbka tajemnicy:)

 
„Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku” Jeśli ktoś mówi „chciałbym” zamiast „chcę”, to już kiepsko to rokuje. Masz marzenia, mów o nich, wizualizuj, pieść je i działaj. Lepiej zrobić i żałować niż nie zrobić i też żałować. Ja zbyt długo nie robiłam. Teraz robię i cieszę się potem swoimi zwycięstwami. Wykapać się w lodowatym Bałtyku? Ależ proszę bardzo. Zrobić sobie drogą sesję ciążową na pamiątkę? Jasne, że tak. Pisać książki? Od zawsze wiedziałam, że kiedyś wydam i prę dalej do przodu, choć wiele osób pukało się w głowę i mówiło, że zwykłym trybem tego nie osiągnę. Nie święci garnki lepią i jest to prawda.
Każde, nawet najbardziej śmieszne marzenie jest ważne, a jego spełnienie…

Moje marzenie to nieodmiennie znalezienie własnego miejsca w życiu i pełna integracja z naturą z dala od miasta. Spełni się kiedyś, a jakże. A że po drodze coś tam się nie udało? Choć boli, tłumaczę sobie, że tak widocznie miało być. Że los ma dla mnie coś o niebo lepszego, tylko na to muszę poczekać. Czasem marzenie po prostu jest nie dla nas. Zawsze, gdy mam wątpliwości, proszę Górę o znak i zawsze go dostaję. To jest niezwykłe. A że ja, niedowiarek, proszę o kolejne, to już inna sprawa

Edyta
2.  Przeczytałam niedawno, że woli Pani „stać w cieniu niż świecić światłem własnym czy odbitym”. Czy nie jest to trudne, skoro Pani utwory są tak świetnie przyjmowane przez czytelników? 

 
Ależ ja dalej jestem osobą stojącą w kącie i bardzo to lubię
ツ Uwielbiam pisać, ale już gwiazdorzyć… Dostaję ciarek na myśl o tym. Chyba powinnam mieć sobowtóra w takim razie

Gab riela
1. Jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dzieciństwa? Jak często Pani do niej wracała?

 
Dużo takich było :) Książki dosłownie połykałam i do ulubionych wracałam bardzo często. Na pewno „Małgosia contra Małgosia”, bo w krnąbrnej egoistycznej istotce widziałam siebie. Na pewno „Błękitny zamek”, bo była w nim Joanna piękne opisy przyrody. Oczywiście Ania, która dorastała razem ze mną i decydowała, kiedy które tomy były moimi ulubionymi. Uwielbiałam „Turula – władcę puszczy” za niedźwiedzie pijaństwo. Wreszcie „Heidi”, dzięki której mogłam całe dnie spędzać w górach, pić kozie mleko i jeść przypieczony ser. Chyba podobnie jak ta bohaterka nie umiem odnaleźć się w mieście. Góry, łąki i niebo…  


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Joannie Sykat za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Osoby wyróżnione otrzymują nagrodę w postaci książki ''Jutro zaświeci słońce. Gratuluję i pozdrawiam!!!

cyrysia 

22 komentarze:

  1. Ciekawy wywiad, gratulacje dla wyróżnionych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Krystyna, dziekuje za zorganizowanie konkursu i serdecznie pozdrawiam! Takze i Czytelniczki;)

    Joanna Sykat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wie Pani jaką mi sprawiła radość. Ślicznie dziękuję. :)

      Iza.

      Usuń
    2. Bardzo sie ciesze;)Milej lektury!

      Usuń
  3. Jej, bardzo się cieszę! Dziękuję! :)

    Iza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach ale pech. Znów nic nie wygrałam :-(. Gratuluję zwycięzcom i pozdrawiam cieplutko1

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wielką przyjemnością przeczytam lekturę, bo autorka wydaje się niezwykle sympatyczna, więc jestem pewna, że jej książka również taka będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię wypoczywać w spokojnych miejscach. Beskidy są piękna, ale koniecznie muszę w końcu poznać Bieszczady. Gratuluję wyróżnionym osobom.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały wywiad. Czytałam z zapartym tchem!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe pytania, autorka musiała sporo się napisać. Gratulacje dla wyróżnionych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Krótko i konkretnie. Szkoda, ze nie na wszystkie pytania autorka odpowiedziała, ale rozumiem, ze została przytłoczona ich ilością :)
    Gratuluję wygranym!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję, bardzo interesujący i zwięzły wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wywiad ;)
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobają mi się te dwa słowa: bez lukru.
    Takiej literatury szukam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję wygranej :). Bardzo ciekawy wywiad. Podoba mi się stwierdzenie, że autorka bajek nie pisze i chętnie poznam jej książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. motto dobrze odzwierciedla naturę pisarki z wywiadu płynącą:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam z tym większym zainteresowaniem, że lekturę "Jutro zaświeci słońce" mam "na świeżo":)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Joanna fajnie opisała swoją książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Great blog!
    Would you like to support each other by following each other´s blog? ^_^

    Et Omnia Vanitas

    OdpowiedzUsuń
  18. Klaniam sie i zapraszam do lektury:)
    Joanna Sykat

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...