poniedziałek, 9 listopada 2015

Czasami trzeba coś stracić, by zyskać dużo więcej...


Warkocz losów
Roksana Bała

Wydawnictwo: Novae Res 
Data premiery: listopad 2015
Ilość stron: 199

Ocena: 5-/6








       Porzucenie przez ukochaną osobę to jedno z najgorszych doświadczeń w życiu człowieka. Złamane serce boli i zazwyczaj potrzeba czasu, by stanąć na nogi. Ale tak to już jest, że niekiedy trzeba coś stracić, by zyskać dużo więcej...

  Ewa jest młodą, sympatyczną dziewczyną pracującą w telemarketingu. Marzy o mężu, dzieciach i przepełnionym miłością domem. Niestety jej chłopak Piotrek ma zgoła inne plany i oczekiwania. Dlatego postanawia raz na zawsze zakończyć ten związek.
'' – Nie dramatyzuj… Słuchaj, ja potrzebuję kobiety reprezentacyjnej, dyspozycyjnej, która będzie ze mną bywać, pokazywać na przyjęciach, bankietach, a ty co? Chcesz się zakopać w pieluchach, zostać zwykłą kurą domową, z którą będzie można pogadać tylko o zupkach, kupkach i kaszkach – wyrzucał jej wściekle.''
  Rozczarowana Ewa próbuje pozbierać się po przeżytym zawodzie miłosnym. Za namową koleżanek wyjeżdża na weekend do Jodełek Małych – urokliwej, górskiej miejscowości, aby w ciszy i spokoju zapomnieć o wszelkich problemach. Na miejscu niespodziewanie poznaje Janka – mechanika samochodowego, rozwodnika wychowującego 4-letnie bliźniaki: Emilkę i Tomka. Nawiązuje się między nimi nić sympatii i porozumienia. Czy ta znajomość przerodzi się w coś więcej?

  ''Warkocz losów'' to debiut literacki Roksany Bały. Autorka pochodzi z Czeladzi. Pasjonuje ją fotografia przyrodnicza i filmy kostiumowe, głównie na podstawie książek Jane Austen.

  Wiązałam z tą książką spore nadzieje,
lecz te nadzieje nie do końca zostały zaspokojone. Mamy dwójkę młodych ludzi z bagażem doświadczeń, którzy kolejny raz próbują zawalczyć o własne szczęście. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Autorka stworzyła schematyczny i przewidywalny wątek miłosny, co nie zmienia faktu, że zachwycił mnie swoją zwyczajnością i prostotą. Z przyjemnością obserwowałam poczynania Ewy i Janka, razem z nimi przeżywałam każdą rozmowę, spotkanie i czułe gesty. Ich wzajemne relacje urzekają spokojem, pozbawione spektakularnych napięć, dramatów, traum i nieporozumień. Ale w tym właśnie tkwi całe piękno. Pani Roksana mądrze pokazuje, że udany związek powinien być wolny od egoizmu i władczości. Nadrzędną wartością jest wzajemny szacunek, zaufanie, wierność, akceptacja i miłość. Nie mamy prawa nikogo zmie­niać czy kontrolować, tak samo jak nikt nie ma prawa zmieniać nas, ustawiać pod własne dyktando. 

  Całość napisana jest prostym, codziennym językiem. Akcja płynie swoim naturalnym nurtem, bez gwałtownych zrywów, choć
na nudę nikt z pewnością narzekać tu nie będzie. Bohaterowie są żywi, naturalni i wiarygodni. Łatwo ich sobie wyobrazić i zżyć się z nimi jeszcze bardziej. Aczkolwiek brakowało mi większego dopracowania, rozwinięcia wątków związanych z ich tajemniczą przeszłością. Także przeskoki czasowe między kolejnymi rozdziałami wydawały się mało płynne. Tak jakby autorka szybko chciała zakończyć całą historię. Niemniej jednak w ostatecznym rozrachunku to całkiem dobra powieść. Wyczuwam w autorce pewien potencjał, który na pewno się rozwinie, tylko potrzeba czasu. 

  Podsumowując. Optymistyczna, pełna ciepła i nadziei opowieść o miłości i szczęściu, które przychodzi samo, bez szukania. Idealnie pasuje do jesienno-zimowej aury, ciepłego koca i gorącej czekolady. Zapraszam wszystkich zainteresowanych.

***
Wydawnictwo Novae Res

47 komentarzy:

  1. Żałuje że się na tę książkę nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka piękna okładka tylko litery mi coś przypominają :) Nie skusiłam sie i ja, ale chyba szkoda. Zapowiada się fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ci przypominają litery? Ja jakoś nie mam żadnych skojarzeń?

      Usuń
  3. Pewnie mi się spodoba. Chętnie się za nią rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, zdecydowanie chcę odpocząć od takich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie nie mam ochoty na tego typu publikacje, w ogóle ostatnio mało czytam książek dla dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Czeladzi?! Too przecież tuż za moim płotem ;) farba, że więcej Czeladzi jest w Polsce ;) być móże się skuszę
    pozdrawiam Justyba

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba potrzebuję teraz tego typu książek, wydaje mi się, że ta byłaby idealna. Plus góry, które uwielbiam - tak, zdecydowanie jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wykluczam, że po nią sięgnę, mimo tych słabszych punktów, o których piszesz. Warto czasem poczytać o wartościach, jakie powinny kierować każdym związkiem i co niektóre wprowadzić do własnego życia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że warto poczytać o nadrzędnych wartościach w związku, bo czasami człowiek zapomina, co tak naprawdę liczy się w miłości dwojga ludzi.
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  9. Gdy przeczytałam Twe słowa: "jakby autorka szybko chciała zakończyć swoją fabułę"..., szybko wróciłam na początek postu i zerknęłam na ilość stron powieści. Na pewno masz rację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mam rację, takie są porostu moje odczucia.

      Usuń
  10. Okładka sama w sobie kusi, a co dopiero treść :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś się skusze, bo faktycznie zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tematyka mnie zaciekawiła, więc szkoda, że książka jest trochę nieopracowana, ale skoro to debiut to myślę, że można to autorce wybaczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś czuję, że jest to książka w sam raz do czytania przy tak beznadziejnej pogodzie za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jestem fanką powieści tego typu, na razie się nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mówię nie, na zimowy wieczór pod kołdra będzie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że niektóre wątki są mało rozbudowane, gdyż wolę dłuższe powieści, gdzie czytelnik jest zaspokojony każdym szczegółem. Jednak jeśli będę miała ochotę na coś krótkiego na jeden wieczór, to pomyślę nad tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę bardziej rozbudowane powieści, dlatego czuję niedosyt po lekturze ''Warkoczu losów'', ale mam nadzieję, że następna powieść autorki będzie znacznie lepsza.

      Usuń
  17. Niestety fabuła jakoś mnie nie zaciekawiła. A Twoja recenzja sprawia, że jakoś nie mam ochoty sięgnąć po tę książkę z zapałem. Jednak dzięki Twojemu wpisowi, mam już na półce "Skazani na ból", więc mam nadzieję, że się nie zawiodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że skusiłaś się na ''Skazanych...''. Ufam, że się nie rozczarujesz.

      Usuń
  18. Niestety nie dla mnie. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o większą oryginalność i bardziej dynamiczną akcję.

    OdpowiedzUsuń
  19. Optymistyczna lektura by mi się teraz przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chętnie skusiłabym się na tak optymistyczną i ciepłą lekturę :)
    Szkoda tylko, że ma tak mało stron :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakaś lekka, optymistyczna lektura by mi się przydała. Nie wiem tylko czy akurat ta. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio coraz bardziej nakierowuję się na literaturę polską i to po nią najczęściej sięgam. Widzę tu kolejny tytuł dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. klimat taki ciepły w sam raz na jesień ;p

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdyby w powieści mocno zaznaczona byłaby obecność tych bliźniaków, to mogłabym spróbować, lubię dzieci w literaturze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem obecność bliźniaków jest całkiem dobrze zaznaczona. Dodają powieści swoistego kolorytu.

      Usuń
  25. Narazie mam chęć na mocniejsze lektury, ale może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czeka na półce, mam nadzieje, że ją pozytywnie odbiorę.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię takie optymistyczne książki, zachwycające prostotą. Może kiedyś przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  28. Przykro mi, ale ta historia nie kusi mnie, może dlatego że, jak sama napisałaś, jest po prostu schematyczna. Opis fabuły sprawia, że łatwo przewidzieć losy bohaterów, co tu dużo pisać, nie ma w niej nic odkrywczego, ale ja bardzo lubię, jak książka zaskakuje mnie, ma to coś, tu tego nie czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem doskonale Twoje uzasadnienie, dlatego nie namawiam do lektury. Wszak nic na siłę :)

      Usuń
  29. Raczej daruję sobie ten schematyczny wątek miłosny.

    OdpowiedzUsuń
  30. Sama nie wiem... jednak nie mówię ani "tak" ani "nie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak wiesz miałam ją okazję czytać już jakiś czas temu i choć nie jest idealna podobała mi się, właśnie ze względu na tę prostotę. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że autorka ma dopiero 22 lat. Jeszcze wszystko przed nią.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie moje kręgi czytelnicze, ale okładka cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo spodobała mi się okładka. Słyszę o niej pierwszy raz więc zapisuję na listę :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...