środa, 30 września 2015

Konkurs z Joanną Sykat

Joanna Sykat - Nie lubi skupiać się na tym, co mało istotne. Z rzeczy ważnych – żona, matka i pisarka, w kolejności zależnej od pory dnia. Wolny duch, który lubi zwiedzać, podglądać i podkradać życiu smaczki i detale. Historie gonią ją wszędzie i domagają się pierwszeństwa. Przybywa ich tak szybko jak autorce siwych włosów na głowie. Do tej pory w książki wykluły się: Wszystko dla ciebie, Jesteś tylko mój, Tylko przy mnie bądź oraz miniatury: Biedronki są ważne i Macierzynki. 
 Fan page J.Sykat na Facebooku: KLIK 
 Recenzja książki ''Jutro zaświeci słońce'': klik

  Dziś macie szansę na bliższe poznanie Joanny Sykat. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorce swoje pytania (1-maksymalnie 3). Spośród wszystkich pytań pani Joanna wybierze 20 - 30, na które odpowie w odpowiednim poście, w formie wywiadu.

   Dwie osoby, które zdaniem pisarki zadadzą najciekawsze pytanie otrzymają nagrodę w postaci książki ''Jutro zaświeci słońce''.

   Sponsorem nagród jest wydawnictwo Czwarta Strona.
   Fan Page wydawnictwa na Facebookuklik

   Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.

   Do dzieła kochani!!!

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Czwarta Strona.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie w komentarzu pytań (1-maks. 3) do Joanny Sykat na temat jej twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 30 września 2015 roku do 4 października 2015 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 11 października 2015 roku.
6. Nagrodą są dwa egzemplarze ''Jutro zaświeci słońce''.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                  banerek dla zainteresowanych

wtorek, 29 września 2015

Dlaczego ja? - pod patronatem LŚC


Jutro zaświeci słońce
Joanna Sykat 

 
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 296 

Data premiery: 07.10.2015
Ocena: 5/6
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI







    Mama kojarzy nam się zazwyczaj z bezpieczeństwem, z ciepłem rodzinnym oraz bezinteresowną i bezgraniczną miłością. Jednak dla niektórych osób może stanowić jedynie źródło lęku i destrukcji.

  Anita marzy, aby zostać cenioną pisarką. Jej debiutancka powieść zostaje bardzo ciepło przyjęta przez czytelników. Pełna radości decyduje się na kolejny krok w swoim życiu – kupno mieszkania, gdzie wraz z mężem Pawłem zbuduje swój własny, szczęśliwy świat. Niestety despotyczna matka swoimi ostrymi jak miecz słowami, skutecznie podcina jej skrzydła.

'''
  ''Taki wstyd. Taki wstyd! Jak ja się teraz ludziom na oczy pokażę? Co im powiem, jak zapytają, czy pracujesz? I tobie się wydaje, ty kretynko, ty popierdolona kretynko, że będziesz piórem zarabiać? Kurwa, że też ja takiego popierdoleńca wychowałam! To dożyłam czasów!''

  Z każdym dniem jest coraz gorzej. Zagryziona własnym strachem Anita boi się podejmować jakiekolwiek decyzje, ruszyć do przodu i biec po marzenia. Czy znajdzie w sobie kiedyś siłę i odwagę, by odciąć się od toksycznej ''żmii''? A może to bezcelowa walka z wiatrakami?

  ''Jutro zaświeci słońce'' to najnowsza powieść Joanny Sykat, laureatki wielu konkursów literackich. Autorka zadebiutowała zbiorkiem miniatur prozatorskich „Biedronki są ważne”. Następnie ukazały się kolejne książki: „Wszystko dla Ciebie”, „Jesteś tylko mój” oraz ,,Tylko przy mnie bądź’’.

  Nie umiem znaleźć właściwych słów, totalnie mnie zamurowało. Nie spodziewałam się, że ta powieść będzie aż tak wstrząsająca. Autorka poruszyła bardzo trudny i zarazem niezwykle istotny temat: destrukcyjna miłość pomiędzy matką i córką. Anita nigdy nie usłyszała od matki jakichkolwiek słów aprobaty, nigdy nie była przez nią przytulona, nigdy nie była przez nią kochana. Zamiast tego pamięta tylko bijący od niej chłód, pogardę i jadowite obelgi. Ciężko czytać o takiej znieczulicy. Aż nóż otwiera się w kieszeni i serce się kraje. Skąd w Edycie (matce Anity) tyle bezduszności i nienawiści? Czy jej negatywne zachowanie to skutek braku miłości? Tak by się mogło wydawać, ale wcale takie nie jest. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie na jaw wychodzi rodzinna tajemnica, która rzuca całkiem nowe światło na dotychczasowe zachowanie Edyty.
''Jeszcze parę dni temu nie wiedziałam, że w pudełku jest drugie dno. Że są w nim puzzle zupełnie inne niż te, które wielokrotnie układałam w głowie i sercu.''
  Okazuje się, że cała rodzina Anity jest zarażona strachem, który nieleczony, potęguje z pokolenia na pokolenie. O co w tym wszystkich chodzi? Tego musicie dowiedzieć się sami.

  Ta historia wręcz chwyta za gardło. Joanna Sykat doskonale nakreśliła portret psychologiczny kobiety owładniętej strachem, który niszczy wszystko; każdą relacje, każdy plan i każdą nadzieję na lepsze jutro. Dużo tu skrywanego bólu, żalu, niezrozumienia i tęsknoty. Ale pojawia się też iskierka optymizmu, przychodzi czas swoistego oczyszczenia, czyli duchowe katharsis, które pozwala uwierzyć w to, że po każdej burzy wzejdzie słońce; po złych dniach nadejdą dobre.

  Całość napisana jest nieszablonowo, czasami dosadnie i bezpośrednio, a  w niektórych fragmentach aż gęsto od ukrytych znaczeń. Narrację w dużej mierze wypełnia monolog główniej bohaterki. Anita często ucieka w dygresje, nie panuje nad biegiem myśli i słów (ale w żaden sposób nie wpływa to na sens zawarty w fabule). Stopniowo, sukcesywnie odsłania przed czytelnikiem wszystkie rodzinne sekrety, własne obawy i dręczące ją demony. Muszę przyznać, że nieraz miałam ochotę stanąć przed główną bohaterką, potrząsnąć nią i wykrzyczeć, że jest tchórzem. Nie potrafiłam zrozumieć, jak można pozwalać sobą tak manipulować. Karmiła strach własną niemocą i ograniczeniami, zamiast go oswoić i ruszyć do przodu. Ale z drugiej strony, łatwo kogoś krytykować i oceniać, kiedy stoi się z boku, a o wiele trudniej, kiedy taka sytuacja dotyka kogoś osobiście. Kończąc, mam tylko jedno zastrzeżenie: brakowało mi obecności Pawła, męża Anity. Moim zdaniem zbyt szybko został odstawiony na boczny tor. Szkoda, bo dzięki niemu zapewne miarowa akcja nabrałaby trochę więcej kolorytu. Jednakże w ostatecznym rozrachunku jestem zadowolona i usatysfakcjonowana. 

  Podsumowując. Ostra, niepokojąca i przejmująca opowieść ukazująca potęgę strachu, który głębokim echem odbija się na kolejnych pokoleniach. Brutalnie pokazuje, jak brak akceptacji rodziców, nie okazywanie przez nich uczuć, może negatywnie wpłynąć na jakość całego życia dziecka. Dlatego tak ważne jest, by w porę uchronić młodego człowieka przed aspołecznością i samozagładą. W skrócie – skłaniająca do refleksji historia ku przestrodze. Polecam.



***
Wydawnictwo Czwarta Strona
Fan page J.Sykat na Facebooku: KLIK 
TU już można kupić książkę: klik  

ps. Zapraszam na konkurs, gdzie można wygrać ''Jutro zaświeci słońce'': KLIK

poniedziałek, 28 września 2015

Wywiad z Jolantą Król

Iza
1. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiła Pani w życiu?


Oj oj oj, nie mogę odpowiedzieć. :)


2. Gdyby była możliwość przeniesienia się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła i dlaczego? A może do żadnej?


Na pewno nie do czasów historycznych, bo wtedy z higieną nie było najlepiej. Obraz przyszłości, przedstawiany w literaturze sf przeraża mnie, więc chyba wolałabym zostać w XX lub XXI wieku. A skoro tak, to może w ulubionej Barcelonie? A zatem – chyba Eduardo Mendoza i jego zwariowana „Przygoda fryzjera damskiego”.


3. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny? A jeśli przy przepisach jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie według Pani byłyby jej składniki?


Chyba wigilijny barszcz z uszkami – nie dość, że pyszny, to jeszcze jadany raz w roku, a więc wytęskniony. Co do „potrawy” nazwanej powieścią, myślę, że podstawowym składnikiem jest talent, doprawiony panowaniem nad językiem. Ale jako niezbędny dodatek – praca. Systematyczna i uporządkowana.


izabela81
1. Największym marzeniem Hanki z "Notorycznej panny młodej" od zawsze było posiadanie rodziny. A jakie jest lub było Pani największe marzenie? Czy się spełniło?

 
Zawsze chciałam podróżować i przyglądać się, jak żyją inni ludzie, fotografować ich i opisywać jako korespondent. Nie wojenny, nie polityczny, ale – nazwijmy to – społeczny. Niestety, z powodu zawirowań rodzinnych nie udało mi się spełnić tego marzenia.

2. Za sprawą serwisu matrymonialnego Hanka poznaje Jacka mieszającego w Stanach. A jaki ma Pani stosunek do zawierania tego typu znajomości?


Nie mam nic przeciwko temu. Byle ostrożnie.

3. Hanka to bezmyślna, nieodpowiedzialna, zaślepiona egoistka. Muszę przyznać, że lubię również i takie bohaterki, które nie są przesłodzone, idealne, mają swoje za skórą. A czy Pani tworząc Hankę zastanawiała się, jak odbiorą ją czytelnicy i czy Pani woli w książkach bohaterki idealne czy te z wadami?

Hanka nie jest bezmyślna i nieodpowiedzialna. A egoistami jesteśmy wszyscy. Ważne tylko, na ile potrafimy nad swoim egoizmem panować. Nie interesują mnie idealni bohaterzy, bo tacy nie istnieją, a opowieści o nich to po prostu bajki – najczęściej, niestety, schematyczne i przewidywalne. Jestem dziennikarką i interesuje mnie prawdziwe życie.  Pyta Pani, co wolę... Cóż, wolę prawdę. Bajki przestały mnie interesować wraz ze skończeniem trzeciej klasy podstawówki.


Ania
1. Jakiego tematu nigdy nie podjęłaby Pani w swoich książkach ? A może nie istnieje taki temat ?

 
Historii Stanów Zjednoczonych. Nie znoszę westernów. :)


2. Jak wyobraża sobie Pani swojego wymarzonego pana młodego sprzed 100 lat ? :)


Tak, jak współczesnego – inteligentnego, przyzwoitego i z poczuciem humoru.


3. Jakie wartości poprzez twórczość literacką chciałaby Pani przekazać swoim wnukom/przyszłym pokoleniom ?

Takie, jakie dla mnie samej są ważne: miłość, przyjaźń, lojalność, empatię, wrażliwość na krzywdę i pomoc innym. 


martucha180
1. Czym jest dla Pani SŁOWO?

 
SŁOWO, wraz z MYŚLĄ, to jest to, co odróżnia nas od innych stworzeń. Zwierzęta porozumiewają się, ale się nie obrażają, nie obrzucają inwektywami, nie niszczą słowami. Wszechobecny dzisiaj hejt napawa mnie straszliwie pesymistycznymi refleksjami. Tak jak Stanisław Lem, który nie spodziewał się że na świecie jest tylu idiotów dopóki nie zaczął używać Internetu, nie podejrzewałam niegdyś, że wśród nas jest tylu durniów, tylu frustratów i tylu ludzi niespełnionych, dla których poniżające, obraźliwe, nienawistne SŁOWA są jedynym sposobem na dobre samopoczucie. Na szczęście SŁOWO potrafi również uskrzydlić, dać siłę i wiarę w siebie.  SŁOWO może zabić, ale może też dać szczęście. Używajmy więc SŁÓW rozważnie.

2. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Kapryśna. Przychodzi, kiedy chce.

3. Kiedy przychodzą Pani do głowy najciekawsze pomysły? I gdzie je wtedy Pani zapisuje?


Dziś już nie ma problemu z zapisywaniem pomysłów, gdziekolwiek się jest. Myślę nad tekstem podczas najnudniejszych zajęć domowych – prasowania, sprzątani, mycia okien... Często śni mi się coś intrygującego i wtedy – w środku nocy – zapisuję to na karteczce, a rano przepisuję do pliku „historyjki”, który rezyduje w moim komputerze i jest systematycznie uzupełniany.

Lustro Rzeczywistosci
1. Notoryczna panna młoda to bardzo często spotykane zjawisko. Jak Pani myśli, kiedy przekroczona zostaje granica między zwyczajnym pragnieniem posiadania rodziny, a ...desperacją?


Kiedy rozum zasypia, a do głosu dochodzą wyłącznie emocje.

2. Wydała Pani kolejną książkę, więc doskonale Pani wie jaki jest przepis na sukces. Proszę zdradzić złotą radę literackim debiutantom.


Czytać, czytać, czytać. Dobrą literaturę polską, a jeśli zagraniczną, to w profesjonalnych przekładach.  I koniecznie spróbować przeczytać „Karafkę La Fontaine'a” Melchiora Wańkowicza – to kompendium wiedzy o sztuce pisania.

3. Czego stanowczo nie wypada robić pisarzowi?


Kraść cudzych pomysłów. Ale to nie dotyczy tylko pisarzy...

Beata Lewandowska
1. Jakie jest Pani największe marzenie?


Chciałam kiedyś być notorycznym reporterem – wędrować przez świat w jeepie z aparatem fotograficznym. Dzisiaj nadal marzy mi się podróżowanie, ale bez konieczności relacjonowania tych podróży, wyłącznie dla własnej przyjemności.

2. Czy dobrze być notoryczną panną młodą?


Nie mam pojęcia, nigdy nie byłam, a Hanka chyba nie myśli o sobie w ten sposób.

3. Co Panią zainspirowało do napisania tej książki?


Prawdziwa historia pewnej „Hanki”...

Ula J.
1. Gdyby mogłaby Pani napisać kontynuację dowolnej powieści w historii literatury, to którą książkę by Pani wybrała i dlaczego akurat tą :)?


Dawno temu wstrząsnęła mną historia Małego Księcia. Chciałabym znaleźć dla niego jakieś dobre rozwiązanie, by przestał być taki samotny. Sama kiedyś bardzo pragnęłam mieć przyjaciela i dlatego rozumiem, jakie to ważne. A Mały Książę, jak nikt zasługuje na przyjaźń, miłość i poczucie bezpieczeństwa.

Wróblica
1. Do odważnych świat należy. Bohaterka rzuca wszystko i wyjeżdża z Polski dla kogoś kogo nie zna. Czy zdarzyła się Pani w życiu podobna sytuacja? Rzuciła Pani wszystko dla kogoś?

 
Na szczęście nie musiałam. Najważniejszy człowiek w moim życiu odnalazł się bardzo blisko mnie.


2. Można mieć prawie wszystko, a jednocześnie nie być szczęśliwym. Czym według Pani jest szczęście?
 
Odpowiem słowami poety, Andrzeja Poniedzielskiego:
Ano właśnie,
nie pytaj – „co to jest szczęście?”.
Szczęściu do szczęścia jest średnio potrzebna
Twoja „teoria poznania”.
Szczęście – jest chwilą najczęściej
i może to być chwila „ta” właśnie,
gdy zadajesz te swoje pytania...

3. Jest już pomysł na jakąś kolejną powieść? Jeśli tak co to będzie?


Bardzo współczesna historia z życia 27-letniej kobiety. Więcej nie mogę powiedzieć.

Magdalena Sz L
1. Co chciała Pani przekazać czytelnikowi poprzez postać która raczej nie wzbudza sympatii?


Że człowiek, który w dzieciństwie nie otrzymał miłości i czułości, często nie potrafi kochać. Że nie można budować związku opartego na kalkulacji, a pozbawionego uczuć. Że nie zawsze mamy rację i warto czasem posłuchać przyjaciół, bo ich krytyka mniej boli niż konsekwencje naszych zaślepionych działań. Że często szukamy czegoś, co mamy tuż obok.

2. Ciekawa jestem czy pisanie jest dla Pani pracą ( siada pani za biurkiem i pisze) czy raczej pomysły przychodzą w różnych chwilach i szybko pani zapisuje co by nie umknęły?


Pomysły czy spostrzeżenia zapisuję natychmiast, bo następnego dnia już ich nie pamiętam. Natomiast sam proces pisania wymaga systematyczności i przede wszystkim – wcześniejszego zaplanowania. Nie do końca zgadzam się z „metodą płatka śniegu” (proszę sobie wygooglować), ale sporo w niej cennych wskazówek. Metoda ta bardzo pomaga w uporządkowaniu myśli i pomysłów.

3. Gdyby Hanka była Pani przyjaciółką, jakie usłyszałaby rady?


Nieustannie słyszy je od Jolki.

Agnieszka Wójcik
1. W książce poruszany jest temat związku pomiędzy Polką a Amerykaninem. Co sądzi Pani właśnie o związkach zawieranych pomiędzy osobami różnych narodowości czy nawet religii? Czy wg Pani taki związek ma prawo się udać czy jest z góry skazany na porażkę?


Nic w życiu nie jest z góry skazane ani na porażkę, ani na sukces. W takich związkach trzeba tylko bardziej się starać. Dużo zależy od tego, jak bardzo skłonni jesteśmy do kompromisów, gdzie stawiamy granicę rezygnacji z siebie. Poświęcanie się dla miłości to prosta droga do klęski, ale nieustanne stawianie na swoim również nie prowadzi do niczego dobrego. Nie ma tu gotowych recept, bo każdy związek jest inny.

2. Wyczytałam, że tłumaczyła Pani sztuki z języka słowackiego. Czy jest jakiś język, którego chciałaby się Pani nauczyć, ale nie miała okazji? Jak ważna jest wg Pani nauka języków obcych nie tylko dla pisarza, ale nawet dla zwykłego człowieka?


Bez znajomości języków obcych nie można dzisiaj myśleć o prawdziwym rozwoju. Angielski jest właściwie obowiązkowy. Niemiecki, hiszpański jest dodatkowym atutem, niestety, nie moim. Chyba chciałabym przełamać w sobie opór do niemieckiego, ale na razie jakoś mi się to nie udaje. :)

3. Dla Hanki najważniejsze było macierzyństwo. Nie liczyła się miłość, sex, namiętność. Facet po prostu musiał spełniać warunki dla idealnego ''tatusia'' Z drugiej strony mamy 21 wiek, gdzie kobiety coraz później zostają mamami, by najpierw osiągnąć karierę. Które kobiety (wg Pani) mają bardziej racjonalne podejście do życia ? Czy może jednak należy znaleźć jakieś rozwiązanie pomiędzy ? Jestem ciekawa bardzo Pani opinii :)


To jest zawsze kwestia indywidualnych priorytetów. Każdy szuka swojej ścieżki i swojego sposobu na spełnienie. Nie każda kobieta powinna mieć dzieci i nie każdej marzy się kariera zawodowa singielki. Niech każdy żyje tak jak chce. Dopóki nie krzywdzi innych, wszystko jest dozwolone.

Edyta Chmura
1. Tytuł książki skojarzył mi się od razu z filmem "Uciekająca panna młoda" z Julią Roberts. Czy chciałaby Pani, aby "Notoryczna panna młoda" została zekranizowana albo zaadoptowana na deski teatru?


Chyba wolałabym film – łatwiej byłoby zrealizować retrospekcje i przy okazji pokazać realia polskie lat 80. i 90. XX wieku.

2. Z życiem kulturalnym jest Pani za pan brat :) Czy wydanie tej powieści stanowi w Pani życiu jakiś przełom? Dzięki promocji wydawnictwa i recenzjom blogerów wydaje mi się, że o książce będzie głośniej niż o poprzednich Pani publikacjach. Czy obawia się Pani krytyki czy działa ona motywująco?


Poprzednie publikacje nie były powieściami i skierowane były do innego kręgu odbiorców. Spotkały się zresztą z bardzo ciepłym przyjęciem. Nikt nie lubi krytyki, również ja. Ponieważ jednak wydanie powieści traktuję jako przygodę, a nie sens życia, myślę, że powinnam sobie z krytyką poradzić.

3. Osoby niewidome mają wyostrzone inne zmysły, dzięki czemu potrafią doskonale dostosować się do swojej sytuacji. Czy u pisarza również następuje wyostrzenie słuchu, wzroku czy innego zmysłu, umożliwiające wyłapywanie z otoczenia ciekawych rozmów, zdarzeń bądź cech u nieznajomych, które po zapamiętaniu zostają wykorzystane w książkach? Czy umysł autora może odpocząć od pracy, kiedy na każdym kroku czyha...inspiracja?


Trzeba umieć słuchać. Trzeba też umieć milczeć. A Zbyszek Cybulski mawiał: „Trzeba wąchać czas”. Chciałabym umieć „wąchać czas”...

Zosia Samosia :)
1. Jakie jest Pani motto, którym kieruje się w życiu?

 
Wszyscy chcą waszego dobra. Nie dajcie go sobie odebrać. (S. J. Lec)

2. Do dziś pamiętam zapach ... ?


Maciejki w ogrodzie dziadków. Wieczorami. Przy niebie pełnym gwiazd.

3. Bardzo łatwo jest opisywać książkę, dla kogoś innego, a jakby Pani poleciła i zachęciła czytelników do przeczytania książki „Notoryczna panna młoda”? Byśmy sięgnęli po tą pozycję bez mrugnięcia okiem.


Polecam powieść o kobiecie, która zagubiła się w marzeniach. Postawiła na złą kartę i zapłaciła za to wysoką cenę, ale w końcu odnalazła sens.

Sylwka S.
1. Czy warto walczyć o swoje marzenia? Czy czasami warto odpuścić tylko po to, aby kogoś nie skrzywdzić? Czy iść za słowami, że "życie jest tylko jedno" i dojść do niektórych rzeczy po trupach?


Po trupach? Nie, nie ja. Trzeba gonić swe marzenia, ale nie tracąc zdrowego rozsądku.

2. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś?


Wędrówki  po zagajniku dziadków, pełnym ostrężyn, malin i niedojrzałych orzechów laskowych, po których bolał brzuch. Żaby, jaszczurki i zaskrońce, które brałam do ręki i próbowałam oswoić. :)

3. Gdyby wylądowałaby Pani na bezludnej wyspie i mogłaby Pani wziąć ze sobą tylko jedną książkę, jaka by to była i dlaczego padło akurat na nią?


„Zły” Leopolda Tyrmanda. Nigdy mi się nie znudzi.

Klaudia
1. Skąd czerpie Pani wenę? Z otoczenia czy może z zachowań ludzi?


Trzeba słuchać i patrzeć.

2. Jakie ma Pani rady dla młodych autorów, którzy marzą o tej karierze pisarza?


Bardzo dużo czytać, i to dobrą literaturę. To pomaga wzbogacić język. A panowanie nad językiem z kolei daje możliwość pełnego wyrażenia tego wszystkiego, „co nam w duszy gra”...

3. Jak Pani uważa, gdzie kończy się granica między miłością, a desperacją i chęcią posiadania czegoś za wszelką cenę?


Nie wiem, nigdy nie byłam tak zdesperowana. Może wtedy, gdy wyłączamy rozum?

Patrycja Sudoł
1. Co lub kto, a może jakieś zdarzenie było dla Pani inspiracją do napisania tej książki?


Prawdziwa historia. Ja ją tylko trochę podkolorowałam.

2. Jak oceniłaby Pani postać Hanki?


Skrzywdzona przez los, bo pozbawiona umiejętności kochania osoba, która pogubiła się w zapamiętałym dążeniu do celu.  Zapłaciła za to tak wysoką cenę, że chyba już nigdy nic podobnego jej się nie zdarzy.

3. Czy uważa Pani, że powinniśmy walczyć o swoje marzenia, nie patrząc na to, jakie poniesiemy konsekwencje swoich czynów?


Nie. Trzeba walczyć o marzenia, ale nie za wszelką cenę. Nie za cenę krzywdy – innych ludzi oraz swojej własnej.

Iva
1. Czy jest Pani zadowolona z pisanych przez siebie książek?


Nigdy nie jestem w pełni zadowolona z tego, co napisałam, bo zawsze wszystko można przecież zrobić lepiej. Ale cieszy mnie, że moja Hanka zaczęła „życie” i zagości w różnych domach, a ja mogę zająć się nową przygodą.

2. Jaką książkę (oprócz swoich oczywiście) poleciłaby Pani na długie jesienne wieczory?


Urokliwe i inteligentne powieści Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, finezyjne kryminały Tadeusza Cegielskiego, a jeśli ktoś lubi biografie – poruszającą „Simonę” Anny Kamińskiej. I koniecznie fenomenalną powieść „1Q84”, którą napisał Haruki Murakami (specjalnie skonstruowałam to zdanie tak, by nie odmieniać imienia i nazwiska – w tym wypadku brzmi to wyjątkowo niedobrze.)

3. Czy uważa Pani, że jest możliwa głęboka prawdziwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną?


Ktoś kiedyś powiedział, że tak, ale najpierw musi połączyć ich romans. Chyba się z tym nie zgadzam, bo mam dwóch fantastycznych przyjaciół, z którymi nigdy nic innego mnie nie łączyło. Ale mam też poczucie absolutnej wyjątkowości obu tych przypadków.


Gab riela
1. Czy pamięta Pani dzień, w którym coś podpowiedziało, że mogłaby Pani zacząć pisać? Jak dawno temu to było i co dokładnie się stało, że aktualnie wydała Pani swoja pierwszą książkę? Czy wiążą się z tym dniem jakieś szczególne wspomnienia?

 
Pisanie to mój zawód. Jestem dziennikarką, mam za sobą lata pracy w prasie, a dzisiaj – jako kierownik literacki w teatrze – również zajmuję się pisaniem. To codzienność. Pamiętam jednak, jak leżąc na katalońskiej plaży i słuchając szczebiotu koleżanki, „odpłynęłam” myślami do mojego ulubionego teatru. I wtedy pomyślałam, że warto by wydać książkę o aktorach tej sceny, bo bardzo na to zasługują. Do końca urlopu miałam już przemyślaną całą kompozycję tamtej książki i po powrocie do domu po prostu zaczęłam pisać.

2. Męstwo, bezinteresowność, otwartość na świat, dobroć, agresywność, stanowczość, nieśmiałość, chciwość... Są to przypadkowe cechy, którymi mogą odznaczać się bohaterowie książkowi. A jakie cechy musi według Pani posiadać postać, by stać się ulubieńcem czytelników? Jaka musi ona być?


Jakie cechy łączą Mikaela Blomkvista z Adsem z Melku, Harry'ego Pottera z Wolandem, a Michała Wołodyjowskiego z bohaterkami Katarzyny Grocholi?
Konia z rzędem temu, kto jednoznacznie odpowie, jaki musi być bohater powieści. Ja jestem bliższa myśleniu, że w powieści najważniejsza jest historia, to co się wydarzyło, co powoduje, że uczymy się czegoś nowego o świecie, ludziach, no i o sobie.

3. Lektury szkolne. Jedni uważają je za wytwór bardzo dobry, potrzebny i w pełni zgadzają się z tym, by dzieci czytały książki wcześniej ustalone przez nauczyciela. Inni mówią natomiast, że lektury są złe, ponieważ zniechęcają do czytania książek, gdyż są narzucane z góry, trzeba je przeczytać w danym terminie, a jeśli nie, to uczeń otrzymuje stosowną ocenę. Niektórzy sądzą, że właśnie przez to tak niewielu Polaków czyta książki, gdyż nie kojarzą ich z tymi dziełami, które są ciekawe i naprawdę dobre, tylko z tymi narzuconymi wcześniej książkami, przez co nie patrzą na czytanie jako na przyjemność, ale na przymus. Jakie jest Pani zdanie o lekturach szkolnych i co o nich sądzi? Potrzebne czy zbędne?

 
To trudne pytanie. Większość lektur, uznawanych przeze mnie w wieku 15-16 lat za kompletne nudziarstwo, przeczytałam kilka lat później z wielkim zainteresowaniem. Może oznacza to, że nie były adekwatne do stanu mojego umysłu, że przerastały mnie? Nie wiem. Może rzeczywiście warto w na lekcjach omawiać i analizować Tolkiena, Harry'ego Pottera i wszystkie inne powieści, po które sięgają dzieci i młodzież? Może trzeba zmienić proporcje w kanonie lektur na korzyść lżejszej literatury? Wiem jedno – NIE WOLNO rezygnować z klasyki. Grozi to unicestwieniem swoistego kodu kulturowego – sposobu porozumiewania się międzypokoleniowego. Musimy słuchać przynajmniej częściowo tej samej muzyki, znać te same filmy, książki, sztuki teatralne, rozpoznawać obrazy. Inaczej stracimy możliwość wzajemnego zrozumienia i – co najważniejsze – wspólnej TOŻSAMOŚCI.  

 ***


Bardzo dziękuję za zainteresowanie i wszystkie pytania. Tym z Państwa, którzy marzą o pisaniu powieści, życzę fantastycznych pomysłów i otwartych na nie wydawców. Oraz żądnych nowych wrażeń czytelników.



Do nagrody wybieram:
1. Panią martucha180 za pytanie, czym dla mnie jest SŁOWO.
2. Panią Ulę J. za pytanie o kontynuację istniejącej powieści.

Jolanta Król

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Jolancie Król za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!!

cyrysia 

niedziela, 27 września 2015

Słodki smak zemsty


Gdy nadejdzie jutro
Sidney Sheldon

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 576
Data wydania: 09-09.15r.
Ocena: 6-/6









      Zemsta niekiedy bywa i słodka, i zasłużona….

  Tracy Whitney jest młodą, atrakcyjną dziewczyną. Pracuje w banku, ma przystojnego, bogatego narzeczonego i spodziewa się dziecka. Niestety sielanka zostaje brutalnie zakłócona. Zamiast ślubu czeka ją piętnaście lat więzienia. Co się takiego stało?

  Sidney Sheldon, właściwie Sidney Schechtel (ur. 11 lutego 1917 w Chicago, w stanie Illinois, zm. 30 stycznia 2007 w Rancho Mirage w Kalifornii)  to amerykański pisarz, autor wielu powieści, scenariuszy filmowych i sztuk teatralnych. Według Księgi rekordów Guinnessa - najczęściej tłumaczony autor świata. ''Gdy nadejdzie jutro'' jest wznowieniem pozycji wydanej w 1995 roku przez wydawnictwo Amber. Na podstawie książki powstał też serial: ''Jeśli nadejdzie jutro" 1986r.

  Całkiem niedawno miałam przyjemność poznać jedną z powieści pisarza zatytułowaną ''Gniew aniołów'', którą wspominam nader pozytywnie. Dlatego ochoczo zabrałam się za niniejszą lekturę. Fabuła jest nieco zagadkowa. Mamy młodą dziewczynę przygotowującą się do ślubu. Jednak w wyniku niefortunnego splotu okoliczności zostaje oskarżona o popełnienie pewnej zbrodni i trafia na kilkanaście lat do Zakładu Penitencjarnego dla Kobiet. Wkrótce potem uświadamia sobie, że padła ofiarą perfidnego spisku. Owładnięta chęcią zemsty na ludziach, którzy zrobili jej krzywdę, obmyśla pewien plan.
,,Zapłacą jej za to. Każdy z nich. Nie wiedziała jeszcze, jak to się stanie. Ale wiedziała, że się zemści’’.
   Autor zafundował nam niezwykle emocjonującą historię z pogranicza sensacji, kryminału, powieści szpiegowskiej i thrillera. Już od pierwszych stron chwyta za gardło – i nie puszcza aż do ostatniej. Sceny rozgrywające się w więzieniu, kiedy w celi dochodzi do brutalnego pobicia i gwałtu, wręcz rozrywają serce. A potem jest już tylko bierność, marazm i beznadzieja. Otoczona bandą sępów czyhających na każde jej najmniejsze potknięcie, Tracy szybko przekonuje się, że musi być zdana tylko na siebie. Czy uda jej się wcześniej wydostać z tego piekła i wyrównać rachunki z wrogiem? Czeka nas precyzyjnie zaplanowana zemsta w białych rękawiczkach, a następnie spektakularna zabawa w kotka i myszkę, w której stawką będzie wolność i pomyślna przyszłość.

  Na pierwszym planie prym wiedzie główna bohaterka, czyli Tracy. Bolesne doświadczenia zahartowały jej charakter. Z miłej, sympatycznej i szczerej dziewczyny przeistacza się w przebiegłą, inteligentną i nieprzewidywalną kombinatorkę. Jak kameleon przybiera różne maski i potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Niejednokrotnie podziwiałam ją za odwagę, zdecydowanie, przenikliwość i spryt. Jako ciekawostkę dodam, na swojej drodze spotka dwóch mężczyzn. Jeden z nich niczym pies tropiący będzie podążał jej śladem próbując rozszyfrować wszystkie jej tajemnice, drugi doskonale spełni się w roli nietypowego partnera, a zarazem godnego przeciwnika. Jak widać, na brak atrakcji nie powinniście narzekać. 

  Książka napisana jest prostym, a jednocześnie bardzo plastycznym językiem. Tempo akcji żwawe i dynamiczne; praktycznie cały czas coś się dzieje, wprost nie można się oderwać od czytania. Również bohaterowie są wyraziści i zróżnicowani, łatwo ich sobie wyobrazić i przejąć się ich losem. W ostatecznym rozrachunku jestem w pełni usatysfakcjonowana. Liczyłam na ciekawy i bardzo wciągający thriller z subtelnym wątkiem miłosnym, i nie zawiodłam się. Teraz już wiem, że po twórczość Sheldona można sięgać w ciemno.

  ''Gdy nadejdzie jutro'' to gwarancja mocnych wrażeń i podniesionej adrenaliny. Brutalnie uświadamia, że życie nie zawsze jest usłane różami. Czasami zdarzają się wielkie i ostre kolce, które ranią do żywego. Mimo to nie wolno się poddawać, tylko wziąć się w garść i wytrwale dążyć do założonych celów. W skrócie - pozycja godna uwagi i polecenia.


***
Wydawnictwo HarperCollinsPolska
  

sobota, 26 września 2015

Wielopokoleniowa zemsta


Pąki lodowych róż
Zbigniew Zborowski

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 388
Data premiery: 28-09-2015
Ocena: 6/6
 








   Ania wraz z mężem Bartkiem mieszka w starym domu w podwarszawskim Józefowie. Niebawem na świat przyjdzie ich upragnione dziecko. Tymczasem niespodziewanie umiera jej najukochańsza babcia. W dłoni staruszki dziewczyna znajduje tajemniczą kartkę, z dziwnym ostrzeżeniem: 

''Strzeżcie się. Witold powrócił''

   O co tu chodzi? Czy życie Ani i Bartka jest w niebezpieczeństwie? 
 
  ''Pąki lodowych róż'' Zbigniewa Zborowskiego stanowią  kontynuację ''Trzech odbić w lustrze'', którą miałam przyjemność poznać i wspominam nader entuzjastycznie. Autor jest dziennikarzem, podróżnikiem, a do niedawna także był nurkiem eksplorującym zatopione na dnie Morza Bałtyckiego wraki. Zadebiutował powieścią ''Nowy drapieżnik'' (2013r.), następnie pokusił się o napisanie sagi rodzinnej. Nigdy nie byłam zwolenniczką tego gatunku, a jednak mając na uwadze rewelacyjny pierwszy tom, z ogromnym zainteresowaniem zabrałam się do niniejszej lektury, którą notabene bez problemu można czytać bez znajomości jej poprzedniczki. I to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę, gdyż kolejny raz zostałam wciągnięta w wir niezwykłych wydarzeń, gdzie radość miesza się ze smutkiem, a uśmiech z łzami. 

  Wielowarstwowa fabuła zachwyca swoją złożonością, pomysłem i klimatem. Akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. Na początku obserwujemy  losy Ani i Bartka. Następnie współczesność ustępuje miejsca przeszłości - przenosimy się do czasów II wojny światowej, gdzie na pierwszy plan wysuwają się dramatyczne perypetie Natalii Hryniewiczówny. Obie z pozoru niezwiązane ze sobą historie, pod koniec powieści łączą się w nierozerwalną całość. Nic więcej nie zdradzę, poza tym, że autor z epickim rozmachem przedstawia dzieje wielu pokoleń, pokazując, jak...

''Jedna decyzja w młodości, jeden mały kroczek potrafi odbić się niszczycielskim tornadem w wieku dojrzałym.''

  Nie ma słów, które potrafią oddać geniusz i wyjątkowość tej książki. Pieczołowicie dopracowano każde słowo, każdy najmniejszy detal. Styl i język pisarza jest lekki, bogaty, plastyczny, a kiedy trzeba dosadny i brutalny, adekwatny do zmieniających się realiów. Wartka, żwawa akcja, obfituje w wiele nieoczekiwanych zwrotów i różnorodnych komplikacji.  Nieraz będziecie zaskoczeni i zszokowani. Znajdziemy tu również całą plejadę wyrazistych, niebanalnych postaci, stojących po przeciwnych stronach barykady (np. Natalia i jej brat Adam). Bardzo dobrze odzwierciedlony jest także klimat i groza tamtych czasów. Niezwykle obrazowo opisano m.in. obóz jeniecki w obwodzie swierdłowskim, na Uralu, sowieckie więzienia na Brygidkach we Lwowie lub łagry na Syberii. Serce mi się krajało, kiedy śledziłam straszliwą dolę więźniów. Bicie, poniewieranie, robactwo, zimno i głód, katorżnicza praca, karanie za byle co lub bez powodu to dla nich chleb powszechni. Rodzinna miłość, solidarność, moralność, poczucie godności, wiara, odwaga i lojalność - to wszystko w jednej chwili przestaje cokolwiek znaczyć. Niekiedy aby przetrwać, trzeba liczyć tylko na siebie. Bolesne ale prawdziwe. Chciałabym coś jeszcze dodać do tej pięknej i niebanalnej opowieści, jednak czasami milczenie bywa wymowniejsze i zawiera w sobie więcej treści.

Podsumowując.

piątek, 25 września 2015

Obudź we mnie swoją Wenus


Po prostu bądź
Magdalena Witkiewicz

 
Ilość stron: 336
Data premiery: 7.10.2015
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 6/6









''Fajnie byłoby mieć mapę z zaznaczonym miejscem, gdzie leży szczęście. Człowiek musi się bardzo namęczyć, by je znaleźć na mapie życia. By wybrać właściwą drogę, minąć bagno łez, rozpaczy, przekopać się przez kamienie problemów i znaleźć przydrożną tabliczkę z napisem: ''Szczęście''. W życiu nie ma GPS-a, który w momencie, gdy obierzemy niewłaściwą drogę, powie nam: <<Zawróć, gdy to tylko możliwe>>''.

  Od zawsze było wiadomo, że Paulina (Pola) przejmie po swoich rodzicach wielkie gospodarstwo – czterdzieści hektarów urodzajnej ziemi. Pięćdziesiąt krów, z czego trzydzieści dojnych. Kilka kur, koty, psy… Nawet wybrano potencjalnego kandydata do jej ręki. Tymczasem Pola postanawia iść za głosem serca, robić to, co naprawdę chce. Dlatego wbrew woli najbliższych rozpoczyna studia w Gdańsku. Wkrótce poznaje mężczyznę, który przyprawia ją o szybsze bicie serca. Niestety los bywa czasem wredny. W wyniku nieszczęśliwego splotu okoliczności dziewczyna zostaje praktycznie sama. Ale w pobliżu jest ktoś, kto pragnie zaopiekować się nią na dobre i na złe.
''…proponuję ci pewien układ. (...) Życie jest zbyt krótkie, by przejść przez nie samotnie. Proszę, po prostu bądź.''
  Jak Pola zareaguje na tę niecodzienną propozycję? 

  "Po prostu bądź" to najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz. Autorkę znam już z kilku przeczytanych książek, które wspominam całkiem pozytywnie, w szczególności ''Pierwsza na liście'' przypadła mi do gustu. Mimo to chyba nic nie przebije niniejszej pozycji. Jak dla mnie - jedna z najpiękniejszych historii miłosnych, jakie ostatnio czytałam. Jest ból, rozpacz i tęsknota za tym, co było i już nie wróci, ale nie brak też promyka nadziei na lepsze jutro i radosnych chwil pełnych szczęścia, ciepła i uśmiechu. Niesamowity wachlarz doznań. Wielokrotnie serce biło mi jak oszalałe, tak bardzo przeżywałam losy główniej bohaterki. Czuję się rozbita emocjonalnie.


  Już pierwsze rozdziały książki skłaniają do refleksji nad istotą posłuszeństwa względem swoich rodziców. Pola już od dawna ma zaplanowaną schematyczną przyszłość: mąż do pomocy w polu, gromadka szkrabów biegających po podwórku i dom nad brzegiem jeziora. Jednak dzieci nie zawsze mają ochotę podporządkowywać się wizji rodziców i wykonywać ich polecenia. Witkiewicz mądrze, ale bez moralizowania pokazuje, że czasem warto iść pod prąd, za głosem serca i pomyśleć o sobie. Bo …

''w życiu nie chodzi o to, by robić to, co wypada. Chodzi o to, by robić to o czym marzysz. Bo jeżeli umiesz marzyć, to jest już połowa sukcesu.''
  Fabuła przede wszystkim oscyluje wokół relacji damsko – męskich. Na studiach Paulina poznaje Aleksandra i jego najlepszego przyjaciela Łukasza. Między nią a Aleksem nawiązuje się sympatia, aż w końcu kiełkuje uczucie. Młodzi snują wielkie plany na przyszłość, ale wystarczy jeden moment, jedna chwila i świat wali się na głowę. Wtedy pojawia się Łukasz, by zawrzeć z Polą pewien pakt. Nie obyło się bez wzruszeń, do oczu napłynęły mi nieproszone łzy. Pisarka kolejny raz subtelnie uświadamia, że wszystko dzieje się po coś: ''jest czas rodzenia i czas umierania; jest czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono.'' Nic więcej nie zdradzę, żeby nie zepsuć przyjemności z odkrywania kolejnych wydarzeń.

  Nie ma słów, które potrafią oddać wyjątkowość tej lektury. Czeka Was piękna i bolesna podróż ku historii życia i miłości, na którą warto się wybrać. Całości dopełnia piękny, literacki język - barwny i prosty zarazem oraz
niezwykła atmosfera i niesamowity klimat. Zadbano również o wiarygodną  ocenę prawdopodobieństwa charakterologicznego głównych bohaterów. Posiadają ludzkie cechy i przywary; ulegają  słabościom, gwałtownym burzom namiętności i miotają się w wewnętrznych konfliktach. Urzekły mnie również cytaty piosenek otwierające kolejno rozdziały. Dzięki temu powieść nabrała unikatowego charakteru i głębi. Na sam koniec wspomnę jeszcze o okładce, która jest po prostu zachwycająca. Nie można od niej oderwać oczu.

  Chciałabym móc w najpiękniejsze ubrać słowa całą misternie utkaną esencję tej powieści, ale nie umiem. Zatem tak skromnie napiszę, jestem absolutnie urzeczona i oczarowana. To jedna z tych pozycji, która zapisuje się w pamięci czytelnika na bardzo długo, a być może i na zawsze. Przekonajcie się o tym osobiście.




czwartek, 24 września 2015

Zapowiedź ''Jutro zaświeci słońce'' Joanny Sykat pod patronatem medialnym LŚC


Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym ''Jutro zaświeci słońce'' Joanny Sykat. 

Opis fabuły:

Wyobraź sobie, że Twoja matka jest źródłem Twojego lęku i destrukcji.
Wyobraź sobie, że jesteś zakładniczką rodzinnej tajemnicy.
Anita marzy o byciu pisarką. Wspierana przez męża decyduje się na kolejne ważne kroki i zmiany w swoim życiu. Wspólnie kupują upragnione mieszkanie i powoli budują własny świat.
Nie jest im jednak dane cieszyć się małżeństwem ani sukcesami. Despotyczna matka Anity, która od zawsze zaniżała jej poczucie wartości, starając się podporządkować sobie całkowicie córkę, wkracza ponownie do ich życia.
Czy Anita znajdzie siłę, żeby walczyć o swoje życie?

Joanna Sykat pisze tak plastycznie, że łatwo sobie wyobrazić podobną relację z … własną matką. „Jutro zaświeci słońce” to książka, która wierci dziury w duszy, stawia niewygodne pytania i oczyszcza umysł. To jedna z tych książek, które chciałoby się przytulić do serca.


PREMIERA: 7 października!!!
Fan page J.Sykat na Facebooku: KLIK 
TU już można kupić książkę: klik 
 
Recenzja niebawem. Będą też konkursy :) 
 Jesteście zainteresowani tym tytułem?

PREMIERA ''Po bandzie....'' + KONKURS z Jakubem Winiarskim

Dziś jest premiera książki ,,Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller'' Jakuba Winiarskiego i Jolanty Rawskiej.

„Po bandzie” to pierwszy kompleksowy polski poradnik dla pisarzy początkujących, średniozaawansowanych, a także dla tych, którzy uważają się za zaawansowanych i myślą, że o pisaniu wiedzą już wszystko.
Z książki dowiesz się między innymi:
- jak zacząć i jak doprowadzić swój pisarski projekt do szczęśliwego końca
- jak wykreować fascynujących, niezapomnianych bohaterów
- jak ułożyć fabułę, poprowadzić narrację i zbudować najlepszy możliwy dialog
- jak napisać scenę erotyczną oraz wykreować porywającą intrygę
- jak być dowcipniejszym pisarzem i w pełni wykorzystać poczucie humoru, które masz
- jak uniknąć pisarskiego bloku i kontynuować mimo przeciwności
- dlaczego wybór miejsca akcji jest kluczowy i jak tworzyć najlepsze dekoracje
- czy zasada „Pokazuj, nie stwierdzaj” zawsze się sprawdza.

Dodatkowo książka zawiera rozmowy:
- ze specjalistką od prawa autorskiego – żebyś wiedział, jaka umowa jest dla Ciebie najlepsza
- z agentką literacką – żebyś mógł zdecydować, czy warto mieć agenta od razu, czy lepiej poczekać
- z redaktorką wydawnictwa – żebyś wiedział, na czym tak naprawdę polega współpraca z wydawcą i redaktorami.
Książka przedstawia najnowocześniejsze podejście i jest dziełem opartym w dużej mierze na teorii i praktyce Jakuba Winiarskiego, pisarza od kilku lat będącego też najskuteczniejszym polskim nauczycielem „creative writing”, którego uczniowie, jak Marta Zaborowska, Nikodem Pałasz czy Katarzyna Kołczewska zdobywają serca czytelników. Zaproszona do projektu Jolanta Rawska wzbogaciła „Po bandzie” o inny punkt widzenia – wszystko po to, aby każdy mógł wybrać, co dla jego pisania najlepsze. 


~~~

  Z okazji premiery książki mam dla Was konkurs, dzięki któremu będziecie mieli szansę bliżej poznać sylwetkę Jakuba Winiarskiego.  

 Jakub Winiarski – prozaik, poeta, krytyk literacki i prawdopodobnie najskuteczniejszy polski nauczyciel pisania (jego wychowankowie to między innymi Katarzyna Kołczewska, Marta Zaborowska, Dorota Ponińska, Iwona Grodzka-Górnik, Sandra Stawińska i Nikodem Pałasz). Od 2010 do 2013 roku redaktor naczelny „Nowej Fantastyki” i kwartalnika „Fantastyka Wydanie Specjalne”. Tych, którzy chcą pisać potencjalne bestsellery, szkoli głównie w Pasji Pisania oraz IBL, a gościnnie także w innych miejscach (SLA i Maszyniedopisania.pl). Na FB ma grupę „Jak minął twój pisarski tydzień?” (nazwa pochodzi od kultowego pytania, jakie pada na jego kursach), w ramach której od roku 2012 prowadzi dla miłośników dobrej literatury bezpłatne spotkania z cyklu Warsztat Pisarza. Do tej pory opublikował pięć książek. Trzy poetyckie – „Przenikanie darów” (1995), „Obiektyw” (1997), „Piosenki starego serca” (2011) i dwie powieści – „Loquela” (2004) i „Kronika widzeń złudnych” (2004). Strona autorska: www.literaturajestsexy.pl.

~~~
 Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorowi swoje pytania (1-maksymalnie 3). Następnie gotowy wywiad zostanie umieszczony w odpowiednim poście.

  Trzy osoby, które zdaniem pisarza wymyślą najciekawsze pytanie otrzymają nagrodę w postaci książki ''Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller'''.

 Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka..
 Fan Page wydawnictwa na Facebookuklik
 
  Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.


  Do dzieła kochani!!!

 Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Prószyński i S-ka.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie w komentarzu pytań (1-maks. 3) do Jakuba Winiarskiego na temat jego twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od  24 września 2015 roku do 29 września 2015 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 5 października 2015 roku (przy czym zastrzegam, że ta data może ulec zmianie).
6. Nagrodą są trzy egzemplarze ''
Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller''.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                   banerek dla zainteresowanych

środa, 23 września 2015

''Skazani na ból'' A. Lingas-Łoniewskiej pod patronatem LŚC


Skazany na ból
Agnieszka Lingas–Łoniewska

 
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 24 października
Ocena: 6/6

Patronat medialny: 
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI




   


      Mówi się, że miłość nie wybiera. Kiedy strzała Amora trafi w nasze serce, nie liczy się nic – ani pochodzenie, ani wiek, ani narodowość, ani poglądy polityczne czy wyznania religijne itp. Jednak samo uczucie nie zawsze wystarczy, żeby dwoje ludzi wytrwało ze sobą w związku. Bo życie to jedna wielka zagadka - nigdy nie wiadomo jakie szykuje nam niespodzianki…

  Dwudziestoletni Aleks Pański jest skinem NS, czyli narodowym socjalistą. Ma swoje towarzystwo, gdzie może być sobą, gdzie wszyscy wyglądają podobnie i nie wzbudzają sensacji swoimi ogolonymi głowami, glanami z białymi belami, flyersami i czerwonymi szelkami. Uwielbia karmić się strachem innych. Dlatego kiedy pewnego dnia grupa dresiarzy napada na młodą, śliczną dziewczynę, Aleks brutalnie rozprawia się z nimi. Wdzięczna za okazaną pomoc Amelia nawiązuje miłą konwersację ze swoim wybawcą. Wkrótce ich znajomość przeradza się w coś więcej. Jak na ten związek zareagują inni skinheadzi oraz rodzice Amelii? Czy dwoje, tak bardzo różnych od siebie ludzi, mają szansę być razem?


  Czuję rozpacz i mam totalną pustkę w głowie. W najśmielszych wizjach nie wyobrażałam sobie, że najnowsza powieść Agnieszki Lingas-Łoniewskiej tak mocno zrani moją duszę. Jak mam iść dalej do przodu, kiedy nie potrafię przestać myśleć o tej książce? Początkowo, nic nie zapowiadało takiej jazdy rollercoasterem pełnym emocji. Mamy dwoje młodych ludzi. On: skinhead, członek bractwa, zapalczywie broniący swoich rasistowskich ideałów. Ona: tegoroczna maturzystka żyjąca pod kloszem rodziców. Przypadek a może przeznaczenie sprawia, że drogi tych dwojga nagle się krzyżują. Co więcej, okazuje się, że już kiedyś się spotkali.


,,… nie przypuszczałem nawet, że przeszłość zapuka do moich drzwi. I że w tych drzwiach stanie… ta właśnie dziewczyna. I przewróci moje życie do góry nogami. A co najważniejsze… zniszczy wszystko to, w co wierzyłem i co było sensem mojego życia''.

źr.
  Autorka stworzyła bardzo przejmujący, intensywny dramat o mocnej, szalonej, bezgranicznej miłości, głęboko skrywanym przez lata bólu oraz walce z nienawiścią, i niechęcią do ''inności''. Nigdy wcześniej nie interesowałam się subkulturą skinheadów. Nie wiedziałam, w jaką ideologię wierzą i co oznacza wytatuowany na ich ciele symbol: 14/88  (Wiąże się z czternastoma słowami sformułowanymi przez Davida Lane’a, odnoszącymi się utrzymania wartości i ważności białej rasy. A 88 to zaszyfrowany okrzyk na cześć Hitlera. Heil Hitler. Litera to ósma litera alfabetu, czyli HH. 88). To wszystko mnie przytłoczyło, gdyż osobiście cenię sobie tolerancję i równość wobec innych ludzi, kultur, religii. Dlatego bardzo przeżywałam związek Amelii i Aleksa. Byłam rozchwiana emocjonalnie, rozdarta pomiędzy jej poglądami zbliżonymi do moich, a miłością do skina. W dodatku dziewczyna skrywa w sobie pewną tajemnicę, która może zostać źle odebrana przez Aleksa. Czy ich miłość poradzi sobie z aż tak olbrzymim brzemieniem? Tego musicie dowiedzieć się sami.

  Bardzo polubiłam parę głównych bohaterów, posiadają niesamowicie wiarygodną i przekonywującą kreację charakterologiczną i psychologiczną - istny majstersztyk. Zwłaszcza Aleks zdobył moją niekłamaną sympatię. To szczery, uczciwy, bezkompromisowy, czasami zagubiony, nieco porywczy chłopak z pasją do modelowania samolotów i czołgów. Jest sobą, nikogo nie udaje. Nie wierzy w miłość i w szczęśliwe życie w małżeństwie i rodzinie. Skąd w nim tyle nieufności i goryczy? Napiszę jedynie – życie go tak boleśnie doświadczyło. Z kolei Amelia to dziewczyna z tzw. dobrego domu. Jest inteligentna, posłuszna rodzicom, gra na gitarze, rysuje, świetnie się uczy - ma zamiar składać papiery na psychologię. Nie spotyka się z chłopakami, przyjaźni jedynie z Magdą, serdeczną koleżanką od czasów gimnazjum. A jednak na tym nieskazitelnym wizerunku widnieje skaza, o której nie wie prawie nikt. Od dwóch lat Amelia chowa w sobie męczący ból, bezradność i poczucie winy. Co to za tajemnica? Nic nie zdradzę.


  Moim zdaniem to najlepsza powieść w dorobku pisarki. Wszystko jest doskonale przemyślane i opisane. Całość uderza ogromnym realizmem, znajomością środowiska skinheadów. A za sprawą stylizacji językowej opartej w dużej mierze na
subkulturowym slangu historia nabiera autentyczności i charakteru. Narracja prowadzona jest dwutorowo - naprzemiennie śledzimy punkt widzenia Amelii i Aleksa. Dzięki temu mamy lepszy wgląd w sytuację, a także dokładniej możemy poznać każdą ich myśl, targające nimi sprzeczności oraz pewne fakty z ich przeszłości. Tempo akcji też bez zarzutu, równe i żwawe. Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu, totalnie zmiażdżyło moją psychikę. Radzę przygotować sobie dużą paczkę chusteczek.

  Ogromnie żałuję, że nie umiem w pełni pokazać wszystkich walorów tej książki. Jedno jest pewne - będziecie zaskoczeni i głęboko poruszeni. To nie jest kolejny ckliwy i banalny romans. To niezwykła epicka historia o miłości ponad wszelką miarę, poza wszelkie granice, która mądrze pokazuje, że…


''... jedyne co się w życiu liczy to miłość. To jest to, o co warto walczyć i za co warto umrzeć. To jedyna wartość, która decyduje o naszych poczynaniach i zmienia nasze losy''.
 
    Żadne słowa nie oddadzą moich przeżyć i emocji. Historia młodego skinheada i maturzystki zupełnie obezwładnia zdrowy rozsądek i jasną ocenę sytuacji. Dzięki tej książce przekonasz się, co naprawdę znaczy kochać kogoś bezwarunkowo i bez opamiętania. Doświadczysz niepokojącego uczucia silnej wrogości, rezerwy i niemego ostrzeżenia, a także boleśnie zrozumiesz, jak trudno pokonać demony nienawiści i uprzedzeń. Czy jesteś gotowy na tak niezwykłe doznania? Bez wątpienia warto!


***
Fan page książki na Facebooku:klik
Fan page A. Lings-Łoniewskiej: klik
PRZEDSPRZEDAŻ w księgarni wydawcy: klik
KONKURS, gdzie można wygrać ''Skazanych na ból'': klik

wtorek, 22 września 2015

Wywiad z Moniką Sawicką

martucha180
1. Pani słowa o sobie samej przypominają mi „Desideratę”. Kilka razy Pani wspomina o tym, by wpierw pokochać siebie. Jak tego dokonać? Jaki był Pani sposób na pokochanie samej siebie?


Sposób to jedno, a czas to drugie. Bo sposobem jest całkowita akceptacja siebie, a to wymaga czasu, dojrzałości i doświadczenia. Skoro mam zalety, to mam muszę mieć tez wady - to jasne. Nie  muszę być idealna - nawet nie chcę. Chcę być prawdziwa, nie tracić czasu na dążenie do doskonałości, bo co komu po niej?

2. Jakie to wyboje pojawiły się na Pani drodze do szczęścia? Proszę uchylić rąbek tajemnicy.

 
Było ich tak wiele, że nie zliczę i nie chcę do nich wracać. Zachęcam do przeczytania książki, tam znajdzie się odpowiedź.

3. Jakie zasady życiowe wpoili Pani rodzice, duet (prawie) prawniczo-milicyjny? I czy je też Pani przekazała córce?


Moja mama mawia, że wszystkie złe - nie na dzisiejsze czasy. Że z ultraczułością człowiek wprawdzie się rodzi, ale należy zgnieść w zarodku żeby przetrwać w dżungli życia.
Moja córka z kolei  wyssała je  z mlekiem matki i też ma ciężko. Poza tym, artyści, a Ona też nią jest, mają podwójną kumulację - zasady plus zapis w kodzie DNA - ultraczułość.

jolanda
1. Witam - interesuje mnie, czy te trzy butle z tlenem wystarcza Pani aby żyć? I tu moje pytanie samo się nasuwa - czy nie tęskni Pani do czwartej butli z tlenem - zwanej miłością? Bo córka, czytanie, pisanie - rozumiem, ale czy jest jeszcze miejsce na miłość? 

 
Cała jestem miłością, wszystko z miłością robię. Bez tego nie ma sensu wstawać każdego ranka. Trzeba mieć w życiu kilka butli oraz przynajmniej jedną szalupę ratunkową, czyli coś, co nas uratuje, gdy zapadniemy się w sobie. Taką szalupą może być coś, co lubimy robić (gotowanie itp) i co mamy pod ręką, czyli możemy natychmiast do tej szalupy wskoczyć. O tym piszę w ‘’Dobrze, że jesteś’’.

megi94
1. W jaki sposób, według Pani, można najlepiej pokazać drugiej osobie, że docenia się jej obecność, jakimi gestami można komuś powiedzieć "Dobrze, że jesteś"?


Być, być i jeszcze raz być, gdy jest dobrze i gdy jest źle.

Klaudia
1. W jaki sposób odnajduje Pani szczęście? 

 
Nie szukam. Bo szczęście to stan umysłu, nie posiadania. Akceptuję siebie i to, co do mnie przychodzi w podarunku od losu. Cieszę się z małych rzeczy. Cenię każdą chwilę. Nie tracę czasu na waśnie i spory, na rozpamiętywanie przeszłości. 


2. W jakim momencie życia, zdecydowała pani, że chce pisać książki? 

 
To był bardzo trudny moment, kryzys małżeński, czas decyzji. Niełatwych. Pisanie pomagało. Tak powstała moja debiutancka powieść Kruchość porcelany.  


3. Czy efekt końcowy książki zadowala panią? Był taki jakiego pani oczekiwała lub sobie wymarzyła? 
 
Efekt końcowy w historiach z tak wielkim ładunkiem emocjonalnym nigdy nie jest do przewidzenia i nie kalkuluję tego. Wszystko jest dynamiczne w trakcie pracy nad książką. Nie „wymarzam“  sobie zakończenia. Samo się pisze. A skoro tak, to widocznie takie miało być ;-)

Iza
1. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką Pani zrobiła w życiu?

 
Wskoczenie w sukience do basenu na imprezie u znajomych . Wskoczenie do basenu na innej imprezie u znajomych bez kostiumu kąpielowego.
Na wieczorze panieńskim przyjaciółki zatańczyłam naga ze striptizerem.
Kiedy miałam 16 lat ukradłam ze sklepu parówki i kawałek żółtego sera.
Byłam na gigancie i głodna.
Kiedy miałam 12 lat ogołociłam osiedlowy krzew bzu, by go sprzedawać na ulicy.
Poszłam na grzyby i wróciłam bardzo z siebie zadowolona, z całym wiadrem wszelkiej maści trujących grzybów, co uświadomiła mi mama.
Moje życie to cała seria szaleństw.

2. Gdyby była możliwość przeniesienia się choć na chwilkę do świata przedstawionego w dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła? A może do żadnej?

 
Ziemia Obiecana, pewnie dlatego, że jestem z Łodzi. Nic nie szkodzi, że byłabym prządką, że nie było kanalizacji itp. Jest tych powieści tak wiele w mojej głowie, że wyliczanie zajęłoby mi mnóstwo czasu. 


3. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny? A jeśli o przepisach mowa, gdyby napisanie i wydanie książki było potrawą, jakie byłyby według Pani jej składniki?
 
Każdy przepis, który daje radość podniebieniu jest moim ulubionym. Często eksperymentuję w kuchni, jestem w tym dobra, skromnie mówiąc ;-) Jako osobowość kompulsywna miewam ataki gotowania, robienia przetworów, pieczenia. I wtedy idzie w ilość, moi przyjaciele i znajomi zarzucają diety i muszą pożerać to, co ja nagotuję. Zalewajka w wannie to miara mojej kompulsji ;-) 

izabela81

1. "Książki Moniki Sawickiej są jak spotkania z dobrą przyjaciółką, która wysłucha, pocieszy, przyniesie otuchę i pomoże ponieść największe nawet ciężary." - to opis "Dobrze, że jesteś". A co sprawia, że pomaga Pani podnieść największe ciężary/trudy życia codziennego? 
 
Pomagają mi Przyjaciele i wiara w to, że moje powieści dają otuchę i nadzieję. Czasem nie mam siły wstać z łóżka, dopadają mnie „demony przeszłości“- wciąż nad tym pracuję - wtedy przypominam sobie, że gdzieś tam są kobiety, które też mają pod górkę, a ja mam zadanie - pokazać im, jak fajnie jest gdy wejdzie się wreszcie na tę górę - bo przecież tylko stąd mamy najlepszy widok. No i droga powrotna jest duuuuuuzo lżejsza ;-)

2. W "Dobrze, że jesteś" zawarła Pani sporo przemyśleń z pogranicza filozofii i psychologii egzystencjalnej, rozważań nad sensem i celem ludzkiego życia. Czy filozofia i psychologia mają dla Pani jakieś większe znaczenie?

 
Dla każdego Homo sapiens znaczenie mieć powinna. Rozważania „ mieć czy być“; „ żyć czy trwać“  wartościują nasze życie, pomagają znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Poza tym psychologia to nauka o tym, jak poznać, zrozumieć siebie, a gdy już poznamy siebie, łatwiej nam z innymi. I innym z nami.


3. Czy kiedykolwiek zdarzyło się Pani powiedzieć do kogoś: "Dobrze, że jesteś"?

 
Robię to bardzo często i za każdym razem z ogromną radością. Ufam, że ten ktoś słucha tych słów z równie wielkim szczęściem i jakim ja je wypowiadam.

Dakota

1. Jak odnajduje się Pani w świecie, gdzie spokój i dobro zanika, a ludzie idą po trupach do celu, gdzie zazdrość rodzi zazdrość? Jestem ciekawa, jakie jest Pani zdanie :) 
 
Jest ciężko, ale jakoś daję radę. Staram się nie angażować w takie sytuacje, które mogą mi zaszkodzić, ściągnąć w dół, osłabić. Owszem - czasem zostaję bez mojej zgody i wiedzy w coś wciągnięta, wtedy - w zależności od skali - albo „odpuszczam“ bo nie warto tracić energii na  walkę z maluczkimi i ich  niskimi pobudkami, z powodu których niszczą życie innym, albo też biorę farby plakatówki by twarz barwami wojennymi ozdobić i idę na wojnę. A wtedy nie ma zmiłuj. Zdarzyło się to dotąd  raz, teraz rozpoczął się drugi. Nie mamy zbyt dużego wpływu na kierunek, w którym podążają ludzie, ale mamy wpływ na to, którą drogą my pójdziemy. Głupotę puszczam przodem, niech idzie. Ale nie przestałam wierzyć w dobro, takie czyste, w dobrych ludzi ze szczerymi intencjami. 
 

Oliwia Dzierżyńska
1. Czy miała Pani kiedykolwiek jakieś problemy związane ze swoim wiekiem?

 
Nie bardzo rozumiem pytanie. Co Autorka miała na myśli?


2. Jaki sposób ma Pani na wyzbycie się frustracji i stresu?
 

Przede wszystkim nie dopuszczam do tego, by frustracja miała szansę się we mnie zadomowić, narastać. Nie bywam sfrustrowana. Najlepszym sposobem by rozładować stres jest sport lub seks. Oczywiście jeśli mam wybór, to wybieram seks z ukochanym. Nie ma większej bliskości.

Joanna Mikulec
1. Bardzo fajnie Pani się opisała ;). Chyba jest Pani optymistką ;). A czym bardziej kieruje się Pani w życiu? Sercem czy rozumem? 

 
Jestem optymistką, gdyby było inaczej już by mnie nie było. W życiu kieruję się intuicją, serce i rozum muszą się dogadać między sobą  :-)  


2. Jakie uczucia Pani odczuwa podczas pisania książek?
 
Hmm, ekscytację i ciekawość. Bo ja sama nie wiem, co się wydarzy w życiu moich bohaterów. Bywam na nich zła, czasem chciałabym być na ich miejscu, a czasem absolutnie nie. Płaczę i śmieję się z nimi. Oddaję im serce i duszę.


3. Jak zaczęła się Pani przygoda z czytaniem i pisaniem?
 
Przygoda z czytaniem to jakoś tak w przedszkolu, odkąd nauczyłam się składać literki.
Z pisaniem jak wyżej ;-)  A z pisaniem powieści w czasie trwania mojego małżeństwa. Słowo zawsze było narzędziem mojej pracy, nie męczyło mnie szczególnie już w czasach podstawówkowo- licealno- studenckich. Kocham posługiwać się słowem pisanym, mówionym mniej, mało mówię generalnie i odzywam się tylko wtedy gdy naprawdę mam coś do powiedzenia i gdy mi się chce. A nie zawsze mi się chce, wolę milczeć. Wtedy można bardziej odczuwać wszystko co dookoła.  


Bartek
1. Jaka postać literacka jest do Pani najbardziej podobna i dlaczego?

 
Jestem bardzo skomplikowaną, złożoną osobowością, więc z pewnością nie jest to jedna postać. Każda bohaterka romantyczna, ale z charakterem Baśki Wołodyjowskiej. 

  
Agnieszka Wójcik
1. Niektórzy artyści tworzą swe dzieła na łóżku wśród bałaganu, inni przy posprzątanym biurku. Jeszcze inni robią to zrywami w kawiarniach czy w parku. Jak wygląda u Pani miejsce pracy ? Czy pisze Pani systematycznie czy raczej jak wena najdzie?

 
Piszę wyłącznie wtedy gdy mam wenę, a wtedy miejsce nie ma znaczenia, choć najczęściej jest to moje łóżko.


2. Pisze Pani jakąś nową książkę w tym momencie? Jeśli tak, czy można wiedzieć coś więcej?

 
Piszę nową powieść, będzie kontynuacją  „Dobrze, że jesteś“. Powstaje na bieżąco, a że sytuacja jest dynamiczna, jak zwykle nie wiem, jakie będą losy bohaterów.


3. Co Panią inspiruje w tworzeniu prac? Są to historie oparte na Pani życiu albo bliskich? Czy raczej wymyśla je Pani?

 
Inspiruje mnie życie w każdym wymiarze. Ludzkie historie, każdego dnia ktoś przeżywa swój dramat, ale i wielkie szczęście. Takie rzeczy mnie inspirują, człowiek mnie inspiruje. Intuicyjnie wybieram o czym napiszę dodaję nowe wątki, zmieniam niektóre fakty, piszę nowe zakończenia autentycznych wydarzeń.

Edyta Chmura
1. Podejmuje Pani trudne tematy, bolesne, ale i daje Pani nadzieję. Nie ma jednej skutecznej recepty na zwycięstwo w zmaganiach z demonami przeszłości. Poszukuje Pani, analizuje, zmusza do refleksji. Co przede wszystkim chciałaby Pani przekazać poprzez swoją twórczość? Jakie reakcje wywołać?


Chciałabym, żeby ktoś, kto przeczyta jedną z moich historii, zamknął książkę, zamknął oczy i wybrał sie w retrospektywną podróż po swoim życiu.  Żeby przyszła refleksja, siła, być może jakaś decyzja. I żeby starczyło sił i konsekwencji, by wprowadzić pozytywne, choć niełatwe decyzje w życie.


2. „Prawie całe zło świata wywodzi się z faktu, że ktoś się czegoś boi.” – tak mówiła Valancy w „Błękitnym zamku” Lucy Maud Montgomery. Zgadza się Pani z tą opinią? Czego Pani boi się najbardziej?


Jak najbardziej podpisuję się pod tym rękoma i nogami . Mam też drugą teorię - sami ze strachu przed porażką nie idziemy z wiatrem. Często nie mamy odwagi ruszyć się z miejsca, bo strach wypełnia nas od stóp do głów. Robię wszystko by nie bać się niczego. Strach paraliżuje. A ja chcę być w pełni sprawna, myśleć świadomym umysłem.


3. W książkach prawda miesza się z fikcją i to od autora zależy, co osiągnie przewagę. Nawet jeśli nie opisuje się własnych doświadczeń, wzorem bohatera nie jest ktoś nam znany, to i tak w pewnym stopniu przelewa się na papier swoje przemyślenia, poglądy, obserwacje. Jak dużo siebie przekazuje Pani czytelnikom w swoich powieściach?

 
To prawda, zwłaszcza w powieściach obyczajowych autorzy przemycają, nawet podświadomie, sporo z własnego życia. Dzielę się doświadczeniem, spostrzeżeniami, lekcjami jakie dostałam od życia. 100 % emocji, moich emocji, co chyba da się wyczuć.
Nie pretenduję do tytułu Mędrzec Stulecia, ale wiele złego  w życiu doświadczyłam i czegoś mnie to nauczyło. Tym chcę się dzielić.
 
Grażyna Wróbel
1. Na serwisie lubimy czytać przeczytałam, że chciała Pani zostać patologiem? Czy krojenie nieboszczyków przynosiłoby Pani satysfakcję?


Tak kiedyś myślałam, Choć satysfakcja brzmi dość niesamowicie ;-) To „wina“ taty- latami gromadził pod wersalką „ Tajemnice kryminalistyki“, które jako nastolatka czytałam od deski do deski, o oglądaniu autentycznych zdjęć z miejsc zbrodni nie wspominając.

2. Czy uważa Pani, że z każdego upadku można się podnieść? Jakim trzeba być człowiekiem, by temu podołać?

Tak, uważam, że można, a nawet trzeba. Każdy może się podnieść, ale wstaje w różnym tempie. Kiedy byłam w rozpaczy i nie chciało mi się żyć, krzyczałam, że moje życie na ma sensu, mój młodszy cioteczny  brat powiedział: nie szukaj sensu w życiu, sama mu go nadaj. Zawsze potrzebujemy odwagi, by stawić czoła temu, co chce pokonać.


3. Pisze Pani kryminały, romanse oraz opowiadania. Nie jest ciężko podczas pisania książki, przerzucić się z jednego gatunku na drugi?


Nie jest ciężko się „przerzucać“ ponieważ zazwyczaj łączę te gatunki. Gorzej z przestawianiem się podczas pisania dla dzieci, a takie doświadczenia też mam. Wszystko, co może nas rozwijać, warte jest spróbowania.

Marta Pawlaczyk
1. Jakie cechy według Pani powinien posiadać prawdziwy przyjaciel?

 
Szczerość, mądrość, cierpliwość, całkowita akceptacja nas- jako przyjaciół.


2. Jaka wadę nie powinien mieć przyjaciel? Coś, co Pani nienawidzi u ludzi?


Trochę to nie po polsku ;-)
Przyjaciel nie powinien być zazdrosny.
Nie znam uczucia nienawiści. Na szczęście. Szkoda mi na to energii.


3. Jakość czy ilość ważniejsza, jeśli chodzi o przyjaciół?


Najlepiej, gdy ilość idzie w parze z jakością, ale ja nie oceniam przyjaźni, przyjaciół, nie stosuję żadnej skali oceny. Przyjaciel sprawdza się najlepiej w sytuacji, gdy odnosimy sukces- tylko prawdziwi przyjaciele wytrwają z nami, gdy nam się dobrze wiedzie, tylko oni potrafią cieszyć się naszym sukcesem, szczęściem. Bo cóż to za sztuka być przy kimś, gdy porażka? Sztuką jest być, zostać, gdy sukces.

Kinga M-ł
1.Jak Pani przyjaciel (lub przyjaciółka) zareagował po przeczytaniu tej książki?


Jeszcze nie wiem ;-)

Mili moi,
dziękuję za wnikliwość i szerokie spectrum pytań, za czas jaki poświęciliście, by mi je zadać i jaki poświęcicie by przeczytać odpowiedzi.
Nie lubię niczego „przegadywać“, jestem raczej ścisła w odpowiedziach, bo przecież ze mnie można czytać jak z otwartej książki- jestem transparentna- wystarczy sięgnąć po którąkolwiek z moich powieści by mnie poznać.
Wierzę w Waszą mądrość, cenię dociekliwość i celność spostrzeżeń. Dbajcie o siebie.
Całuję, Monika.


Do nagrody wybieram: Edytę Chmure  i martuchę 180


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Monice Sawickiej za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!!

cyrysia