czwartek, 7 lipca 2016

Wywiad z Katarzyną Żak

Eklektyczny gust i multitool w torebce


1. Co lub kto jest dla Pani motywacją do działania, spełniania marzeń? Czy pochodzi to z Pani wnętrza czy raczej zależy od czynników zewnętrznych? Wiktoria Guziewicz

Motywuje mnie przede wszystkim ciekawość świata – chciałabym wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć, spróbować… Zdaję sobie sprawę, że jest to niemożliwe, niemniej jednak próbuję. Czasem podejmuję jakieś działania, by sprawdzić, czy poradzę sobie z danym zadaniem – to jakby próba wyznaczenia zakresu własnych możliwości. Nie mówię o ekstremalnych sytuacjach, na to chyba jestem zbyt pragmatyczna, ale kolejna góra do wejścia, miejsce do zwiedzenia, tekst do napisania, kadr do uchwycenia – to mnie pcha do przodu. Aż strach – jak wiele jest jeszcze do przeżycia i jak ograniczony czas do dyspozycji!

2. Czy jest Pani osobą spełnioną czy jeszcze czegoś w Pani życiu brakuje? Wiktoria Guziewicz

Zależy co uznamy za „spełnienie”. Jeśli spojrzymy stereotypowo to zestawienie: świetna praca, wspaniała rodzina i robienie tego, co się kocha…, no cóż… Kuszące, ale podporządkowywanie się stereotypom jakoś mi nie leży. Poza tym, jeśli wszystko układa się nadzwyczaj pomyślnie – to wówczas nie ma okazji wyciągnąć jakiejkolwiek lekcji udzielanej nam przez życie.

Natomiast jeśli potraktować to jako spełnienie marzeń i osiągnięcie wszystkich celów – to chyba nie chciałabym być nigdy osobą spełnioną. Oznaczałoby to bowiem, że doszłam do jakiegoś kresu i wypada już tylko spocząć na laurach – a to by było potwornie nudne!

3. Jakie miejsce na świecie chciałaby Pani sfotografować, czyli gdzie udałaby się Pani w podróż marzeń? Edyta Chmura

Oj! Długo się nad tym pytaniem zastanawiałam. Nawet nie mam czegoś takiego jak lista miejsc do zwiedzenia z tego prostego powodu, że chciałabym zwiedzić chyba każdy zakątek na świecie. Marzenie raczej z serii tych abstrakcyjnych. Natomiast jeśli mam okazję gdzieś jechać – staram się z niej skorzystać!

Jeśli jednak musiałabym wskazać jakieś jedno, konkretne miejsce… – Hawaje. Urzekające są ich kontrasty: ocean i kratery wulkaniczne, góry i plaże, jałowy krajobraz marsjański i bujne lasy, pozostałości kultury polinezyjskiej i rozbuchany konsumpcjonizm. Ale równie dobrze celowałabym w Nową Zelandię! Poza tym, jeśli uda mi się odwiedzić antypody – to każda następna wyprawa będzie już bliższa.

4. Gdyby Pani mogła wybrać się na wędrówkę, ale po bardziej płaskim terenie, np. pagórkowatym, to jakie tereny chciałaby Pani przemierzyć pieszkom? martucha180

W trybie spacerowo-rekreacyjnym czy turystycznym? Długie dystanse czy krótkie? Daleko czy blisko? Po mieście czy na łonie natury? W jakiej porze roku? Tak w zasadzie wariantów są tysiące. Ale ograniczając je typowałabym zamki Dolnego Śląska, warownie krzyżackie i Góry Świętokrzyskie jesienią! Zgodnie z zasadą, że dopiero przestrzeń odmierzona własnymi krokami jest coś warta.

5. W "Nie ma tego złego" zaserwowała nam Pani odrobinę czarnego humoru. A co tak na co dzień Panią bawi, sprawia że śmieje się Pani do rozpuku? izabela81

Od dobrych kilku lat – niezmiennie – serial „M.A.S.H.” Mogę oglądać go w kółko i w mojej ocenie te jedenaście sezonów to zdecydowanie za mało!

6. Jakie książki Pani czyta? Czy są to książki z rodzaju tych, które sama Pani pisze, czy zupełnie inne? Patrycja Fornal

Mam bardzo eklektyczny gust, zarówno jeśli chodzi o gatunki, jak i o autorów. Zazwyczaj, gdy spodoba mi się jakaś książka – czytam hurtem inne publikacje danego pisarza, aż osiągnę stan nasycenia. Czasem zdarza się to po trzech tytułach, czasem po dziesięciu, a czasem nigdy – i wtedy co jakiś czas odnawiam taką znajomość. Na półce mam fantastykę w bardzo różnych wersjach – od klasycznego s-f, przez fantasy, realizm magiczny i współczesną fantastykę polską, książki przygodowe, sensacyjne, ukochane kryminały, reportaże, opracowania z historii i teorii literatury, historii sztuki, publikacje historyczne, teksty popularno-naukowe, powieści obyczajowe, poezję i darzone nieustannym sentymentem książki z dzieciństwa, do których czasem też lubię zaglądać.

Efekt jest taki, że ta mieszanka zdecydowanie znajduje odbicie w moich tekstach – przecież każda przeczytana książka, w sposób uświadomiony bądź nie, wywiera na nas wpływ.

7. Anna Jantar śpiewała kiedyś, że „nic nie może przecież wiecznie trwać”. Proszę wyobrazić sobie sytuację, w której z jakiegoś powodu została Pani zmuszona do porzucenia jednej z wielu Pani pasji, jaką jest pisanie. Jakim innym hobby zastąpiłaby Pani pisanie książek? Edyta

To chyba nie byłoby „zastąpienie”, ale zmiana proporcji. Zawsze zostaje czytanie książek, podróżowanie i fotografia. Jeśli z jakiegoś powodu musiałabym zarzucić pisanie – wówczas więcej czasu poświęciłabym pozostałym pasjom. A może znalazłabym też zupełnie nowe hobby…?

8. Dużo Pani pisze, oscyluje między różnymi gatunkami… Czym dla Pani jest SŁOWO? martucha180

Daleka jestem od sakralizowania, czy idealizowania słowa, choć czasem w tekstach nadaję mu funkcję magiczną. Przede wszystkim jest to narzędzie i jak w wypadku każdego narzędzia – trzeba posługiwać się nim z rozwagą. To od nas zależy, jaką wartość mu nadamy.

9. Czy istnieje takie miejsce, gdzie wyjątkowo lekko się Pani pisze? Dorota Czyta

Stephen King napisał w swojej biografii, że trzeba mieć miejsce, w którym możemy dosłownie zamknąć drzwi do zewnętrznego świata i zanurzyć się we własnym – i coś w tym jest. Mam ten komfort, że zawsze piszę w tym samym miejscu, za zamkniętymi drzwiami, w przestrzeni wypełnionej książkami i muzyką. Rozpatruję jeszcze przywieszenie tabliczki: „Jestem na Księżycu! Nie przeszkadzać!”, bo czasem się zdarza, że jednak ta codzienność otwiera drzwi i dopomina się o uwagę.

10. A czy istnieją takie osoby, które motywują albo inspirują Panią do pisania? W jaki sposób? Dorota Czyta

Bardziej niż osoby – inspirują mnie miejsca i sytuacje. Miejsca mają ściśle określoną atmosferę, niejednokrotnie zaczynam pisanie nie od postaci, ale od przestrzeni. To ona definiuje zachowania bohaterów lub wymusza ich działania, a pojawiające się często gdzieś w tle pytanie: „Jaką zbrodnię można tu popełnić” już mnie nie zaskakuje. W drugiej kolejności są sytuacje. Wówczas pojawia się pytanie w jakim kontekście lub jakiej postaci można przypisać daną anegdotę.

Natomiast „Nie ma tego złego” powstał jako tekst na przełamanie. Bliższa jest mi fantastyka, a moja pierwsza czytelniczka i redaktorka – którą zawsze jest moja Mama – za tym gatunkiem nie przepada. Mimo to zawsze wszystko czyta i poprawia. Więc tym razem, by miała przy okazji jakąś przyjemność z lektury – powstał zupełnie inny w charakterze tekst. Więc można powiedzieć – że to ona była motywacją dla tej książki.

11. Jak się Pani czuje, gdy wie, że Pani książki podbijają serca? Jabłuszkooo

Permanentnie zaskoczona! Oczywiście – mile zaskoczona! 

12. Lubi Pani czytać swoje książki? Wiele pisarzy tego nie lubi, bo twierdzi, że nie ma sensu w tym co piszą. Zdają sobie też sprawę, że czytelnicy to kochają i rozumieją. Jabłuszkooo

Skoro kreuję świat według własnego uznania, to oczywiste jest, że się dobrze w nim czuję. Tak więc czasami lubię zagłębiać się we własne teksty, bo ich czytanie daje tyle samo radości, co ich pisanie.

13. Zuzanna jest kobietą porzuconą. W tej sytuacji 99% polskich pisarek kazałoby jej przeżyć love story z happy endem. Tymczasem Cyrysia wspomina w swojej recenzji, że w Pani książce w ogóle nie ma wątku miłosnego. Czy to dlatego, że Zuzanna jest specyficzna, czy po prostu chciała Pani uniknąć oklepanych schematów? Perus

Powiedziałabym, że i jedno, i drugie. Z założenia pisałam kryminał o mocno podbudowanym tle obyczajowym, niemniej jednak nie szłam w stronę romansu. To przede wszystkim miała być łamigłówka. Poza tym chciałam mieć postać, która po życiowej załamce nie będzie od razu szukać męskiego ramienia do podparcia się na nim, a już na pewno nie w tydzień po niedoszłym ślubie! I tym sposobem Zuza, choć nie do końca wierząc w swoje siły, jakoś stawia czoło sytuacji. A co do love story… Jeśli uda się znów wrócić do Grodowa… Kto wie…?

14. Krystyna jest pełną życia emerytką, która lubi zagadki kryminalne. Skąd pomysł, aby w dobie powszechnego kultu młodości uczynić bohaterką starszą panią? Czy jest ona tylko wytworem Pani wyobraźni, czy też inspiracją była jakaś dziarska staruszka z grona rodziny lub znajomych? Perus

Kult młodości to pojęcie narzucone, a społeczeństwo jakoś szybko i bezrefleksyjnie mu się podporządkowało. A przecież każdy wiek ma swe przywileje i ograniczenia. Panna Krystyna swoje przeżyła, doświadczenie zdobyła, wyostrzyła zmysł obserwacji i teraz może grać rolę mentorki. A coś mi się zdaje, że we współczesnym świecie brak właśnie takich ludzi – wyroczni i skarbnic życiowych mądrości. Poza tym, co ciekawe, to właśnie panna Krystyna była pierwszą wykreowaną postacią, która pojawiła się w epizodzie innego tekstu zanim jeszcze zabrałam się za pisanie „Nie ma tego złego”. Inspiracja… Raczej literacka niż rzeczywista. Wciąż gdzieś z tyłu głowy majaczyła mi postać panny Marple stworzona przez Agathę Christie. To dopiero jest bystra staruszka!

15. "Nie ma tego złego" zakwalifikowano do "serii z babeczką", która kojarzona jest z zabawnymi i przyjemnymi książkami dla kobiet. Czy nie obawia się Pani, że powieść zostanie niedostrzeżona przez mężczyzn oraz kobiety, które zaczytują się w kryminałach? Mnie przykładowo ta seria przyciąga, ale po przeczytaniu recenzji wiem, że różni się od dotychczas wydanych w serii i może zaskoczyć :) Edyta Chmura

Oczywiście jest taka opcja, że miłośnicy kryminałów mogą ten tytuł przeoczyć. Niemniej jednak liczę na pocztę pantoflową i marketing szeptany. Zresztą – każdego przyciąga co innego, a – co dla mnie bardzo ciekawe – każdy z kim rozmawiam zwraca uwagę na inne elementy książki. Dla jednych ważna jest zagadka, dla innych poszczególni bohaterowie, są też tacy, którzy w opisie Grodowa szukają odniesień do realnych miejsc i sytuacji. I są tacy – co bardzo cieszy – którzy podkreślają, że to, jak Pani pisze, zabawna i przyjemna książka, która jest po prostu doskonałą propozycją na letnią porę. 

16. W jednej z opinii na temat Pani najnowszej książki „Nie ma tego złego” przeczytałam zdanie, że jest to „bardzo fajny ‘babski’ kryminał”. Czy w trakcie pisania książki spodziewała się Pani, że może ona właśnie w taki sposób zostać przez czytelników odebrana i czy zgadza się Pani z taką oceną? Edyta

Zawsze się pisze dla kogoś – konkretnego lub domniemanego. Książka kierowana była do kobiet i przytoczone powyżej klasyfikowanie bardzo mi pochlebia. 

17. Czy widziałaby Pani którąś ze swoich powieści na wielkim ekranie? Jeśli tak, to która? I kto grałby główne role? :) Patrycja Fornal

Najchętniej obejrzałabym któryś z tekstów osadzonych w Krakowie. Jako kontynuacja opowiadania „Powrót ad fontes” powstała książka paragrafowa i dla mnie najciekawsze byłoby ujrzenie bohaterów w kontekście XIX-wiecznej przestrzeni miasta. Ożyłby krajobraz, który znam tylko ze zdjęć i w dodatku wypełniłby się bliskimi mi postaciami! Tak – to zdecydowanie jest wspaniałe marzenie! Natomiast obsada… Przyznam, że w tym względzie miałabym problem. I chyba byłabym za strategią Georga Lucasa z pierwszych filmów – obsadzić takich aktorów, którzy nie są rozpoznawalni, wówczas postacie nie są przysłaniane przez maski.

18. Gdyby mogła Pani wysłać na cały świat jedną wiadomość, co by to było i dlaczego? Kinga

Zależy, jak długa mogłaby to być wiadomość! Nie miałyby sensu żadne „dobre rady”, bo je mamy w zwyczaju ignorować. Coś mi się zdaje, że jeśli mamy szczęście, to – co najwyżej – uczymy się na własnych błędach. Więc może: UŚMIECHNIJ SIĘ! Uśmiech zmienia nastawienie, relacje, wprowadza niezbędny optymizm, pozwala nabrać dystansu – do sytuacji i do samych siebie. 

19. A ja zapytam przewrotnie do tytułu. Proszę dokończyć zdanie: Nie ma tego dobrego... Daria Skiba

… co bez pracy własnej otrzymane.

Wszystko co ważne – wymaga wysiłku, czasu i nakładów. Jeśli coś dostajemy od losu, a nie podbudujemy tego własną pracą, to niejednokrotnie może przynieść więcej szkody niż pożytku.

20. Zuzannie życie wywraca się do góry nogami - zostaje porzucona przez narzeczonego, ma do spłacenia kredyt i puste mieszkanie. A czy Pani miała w swoim życiu pasmo złej passy, gdzie skumulowały się złe wieści, wydarzenia? izabela81

Odpukać w niemalowane! Złej passy nie odnotowałam, co nie oznacza, że spotykają mnie tylko same dobre wydarzenia. Niemniej jednak – tak jak w tytule – czasem dopiero z perspektywy czasu można dostrzec, że z pozoru to „złe” tak w zasadzie przyniosło jakiś plus – czasem w postaci nowej konfiguracji zdarzeń, czasem pod postacią życzliwych ludzi, a czasem po prostu jako nauczkę na przyszłość.

21. Czy lubi Pani, jak ktoś mówi, że nie ma tego złego, kiedy aktualnie świat się wali? Jak Pani podchodzi do tego typu mądrości? Ma Pani swoje złe, co wyszło na dobre? Angel Oscuro

Jak świat się wali, to rzadko myślimy rozsądnie, bo emocje biorą górę. Jednak wierzę, że wszystko co nas spotyka ma jakiś cel, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie go dostrzec. Przykład – na studiach, z braku miejsc, nie dostałam się na seminarium, na którym mi zależało. W efekcie – zainteresowałam się historią i kulturą Krakowa, co później pozwoliło mi napisać książkę paragrafową z akcją osadzoną w stołecznym mieście w XIX i XX wieku. I nie byłoby to możliwe bez dwóch lat poświęconych na studiowanie tego tematu. 

22. Czy gdyby wiedziała Pani, że za dwa dni będzie opływać świat statkiem i że właśnie za te dwa dni pojawi się sama na bezludnej wyspie, to jakie dwie rzeczy zabrałaby Pani ze sobą? Jestem bardzo ciekawa. Gosia

Akurat to pytanie zostawiłam sobie na koniec – bo to istny sprawdzian pomysłowości i zaradności. Jak wcześniej wspomniałam: jestem pragmatyczką, więc raczej nie brałabym podręcznej biblioteczki (mimo iż bardzo kocham książki), kilku kilogramów kawy (choć jest mi niezbędna do funkcjonowania) i hamaka (a lubię się wysypiać)… Natomiast zależy jak bardzo by mi zależało na wydostaniu się z rzeczonej wyspy. Jeśli bym chciała szybko ją opuścić, zabrałabym zestaw do uzdatniania wody i sprawny telefon satelitarny. Jeśli planowałabym jednak kilka dni na niej pozostać i poleniuchować: zestaw do uzdatniania wody i multitool – przecież można trochę pomajsterkować, zrobić sieci, zadaszenie, by na głowę nie kapało… Zresztą – jak na razie marne szanse na tę bezludną wyspę. A czasami by się tak przydała!


~~ * ~~

W imieniu swoim i czytelników mojego bloga dziękuję Katarzynie Żak za niezwykle interesujący wywiad.


Nagrodę w postaci książki ''Nie ma tego złego'' otrzymuje:

Perus

Gratuluję i pozdrawiam,

Cyrysia

13 komentarzy:

  1. Gratuluję. Bardzo ciekawy wywiad. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale może nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo - z ogromną przyjemnością przeczytam.
    Perus

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy wywiad. Gratulacje dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością się czyta Twoje wywiady :)
    Zapraszam do siebie. Od dzisiaj konkurs - do wygrania "Ocalona" Alexandry Duncan :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyszedł bardzo fajny, długi wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pytania są co raz lepsze, wyszło super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy wywiad. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło "poznać" autorkę trochę bliżej:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...