poniedziałek, 29 lutego 2016

KONKURS - poznaj mnie lepiej: Karina Bonowicz

Karina Bonowicz. Kobieta pisząca. Aktorsko niespełniona. Muzycznie wykluczona. Uzależniona od kawy, coca-coli i czarnego humoru. Nie znosi fasolki po bretońsku. Kocha się na zabój w Nowym Jorku, mimo ambiwalentnego stosunku do nowojorskiego metra i… braku toalet publicznych. Dziennikarka, pisarka i scenarzystka. Autorka powieści „Pierwsze koty robaczywki”, monografii „Józefa Czechowicza teatr widziadeł i snów – studium psychoanalityczne twórczości poetyckiej” oraz przewodnika online „Co ma piernik do Torunia, czyli subiektywny przewodnik po mieście (nie tylko) Kopernika dla (nie tylko) nowojorczyka”. Współpracuje z nowojorskim portalem polonijnym Dobra Polska Szkoła, gdzie prowadzi autorską rubrykę „Film i książka >>MADE IN POLAND<<”. Stypendystka Miasta Torunia w dziedzinie kultury.

Dziś macie okazję bliżej poznać panią Karinę Bonowicz. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorce swoje pytania (1-maksymalnie 3). Spośród wszystkich pytań zostanie wybranych 30 - 40, na które pani Karina odpowie w osobnym poście, w formie wywiadu. 

Dwie osoby, która zdaniem pisarki zadadzą najciekawsze pytanie otrzymają nagrodę w postaci książki ''I tu jest bies pogrzebany''.

Sponsorem nagród jest wydawnictwo Czwarta Strona.
Fan Page wydawnictwa na Facebookuklik

Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.

Do dzieła kochani!!!

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Czwarta Strona.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie pytań (1-maks. 3) p.Karinie Bonowicz na temat jej twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 29 lutego 2016 roku do 5 marca 2016 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 13 marca 2016 roku.
6. Nagrodą są dwa egzemplarze ''I tu jest bies pogrzebany''.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

ps. zapraszam również na mój fanpage, gdzie można wygrać świetne nagrody: klik
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                  banerek dla zainteresowanych

niedziela, 28 lutego 2016

I tu jest bies pogrzebany - Karina Bonowicz pod patronatem medialnym LŚC


I tu jest bies pogrzebany
Karina Bonowicz 
 
Liczba stron: 288
Data wydania: 2 marca
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 5/6
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI








  Eugeniusz jest właścicielem zakładu pogrzebowego. Od dłuższego czasu skarży się na kryzys w branży, bo jak na złość w całym mieście nikt nie chce umierać. Jego córka Nina to typowa hipochondryczka. Codziennie odwiedza swojego lekarza Jakuba, żeby wyleczył ją z kolejnych wyimaginowanych dolegliwości. Młody doktor też cierpi, lecz na bezsenność. Nie pamięta, kiedy ostatni raz spał, nie mówiąc już o tym, kiedy spał z kimkolwiek. Jest jeszcze Edward piszący romanse dla kur domowych oraz jego żona Maria, która panicznie boi się upływającego czasu i z niepokojem wypatruje tych pierwszych oznak starzenia. Pewnego dnia cała piątka musi połączyć swoje siły, aby pozbyć się niespodziewanego … balastu.

 Karina Bonowicz - dziennikarka, pisarka i scenarzystka. Autorka powieści ,,Pierwsze koty robaczywki'', monografii „Józefa Czechowicza teatr widziadeł i snów – studium psychoanalityczne twórczości poetyckiej” oraz przewodnika online „Co ma piernik do Torunia, czyli subiektywny przewodnik po mieście (nie tylko) Kopernika dla (nie tylko) nowojorczyka”. Współpracuje z nowojorskim portalem polonijnym Dobra Polska Szkoła, gdzie prowadzi autorską rubrykę „Film i książka >>MADE IN POLAND<<”. Stypendystka Miasta Torunia w dziedzinie kultury.

  Takiej książki właśnie potrzebowałam. Jest po prostu kapitalna, przezabawna i prześmieszna. Rozrusza nawet największego ponuraka. Ja w każdym razie miałam problemy z czytaniem, bo co chwila rżałam jak głupia. Dlatego radzę czytać w odosobnieniu, aby nikt na Was dziwnie nie spoglądał. 

  Fabuła prezentuje się całkiem oryginalnie. Nie każdy pokusiłby się o umiejscowienie akcji w zakładzie pogrzebowym. A jednak autorka postanowiła podejść do tego temu bardziej na wesoło. Poznajemy piątkę nietypowych bohaterów, których los styka ze sobą i dzieją się … istne wariacje. Nie chce zdradzać więcej treści, żeby nikomu nie zepsuć przyjemności z odrywania różnych aspektów poszczególnych wydarzeń.

   Świetnie scharakteryzowane postacie to największy atut powieści. Różnią się od siebie charakterem, osobowością i postrzeganiem otaczającego świata. Osobiście najbardziej polubiłam Ninę i Jakuba. Ich relacje nie ograniczają się jedynie do znajomości na linii lekarz-pacjent. Przeciwnie. Oboje mają się ku sobie, choć oczywiście o tym nie wiedzą. Nie objedzie się zatem bez żartobliwych dialogów i sytuacji. Moim zdaniem fajnie skonstruowany wątek miłosny. Bez patosu i tkliwości.  
 
  Podoba mi się lekkie, ironiczne pióro pani Kariny. Umiejętnie miesza fikcję z rzeczywistością i satyrą. Pierwszoosobowa narracja prowadzona jest z kilku perspektyw, co pozwala nam spojrzeć na daną sytuację z różnych punktów widzenia. Mam tylko małe zastrzeżenie co do niektórych wątków - wydają się nieco spłycone. Aczkolwiek wspomniane mankamenty bledną w obliczu komizmu słownego, który wynagradza wszelki niedostatek. Dlatego w ogólnym rozrachunku jestem bardzo zadowolona.

  Co zrobić, gdy czasami dopadnie nas chandra? Zdradzę Wam ten sekret. Sięgnijcie po błyskotliwą, skrzącą się czarnym humorem powieść Kariny Bonowicz. Bo to doskonałe lekarstwo na kiepski nastrój. Kto chce się przekonać?


***
Wydawnictwo Czwarta Strona
TU można kupić książkę: klik

KONKURS z DIMILY

Kochani,
 
 Aby wziąć udział w konkursie należy napisać:
 
''Zgłaszam się'' 
oraz 
podać swój adres mailowy.


Miło mi będzie, jeśli zostaniecie obserwatorem mojego bloga: http://cyrysia.blogspot.com/ (opcja tylko dla blogerów) oraz polubicie fanpage mojego bloga: Literacki Świat Cyrysi
   

 ZAPRASZAJCIE TEŻ SWOICH  ZNAJOMYCH DO ZABAWY :)
 
 Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest
wydawnictwo Feeria.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy: zgłosić swój udział oraz podać swój adres mailowy.
4. Konkurs trwa od 28 lutego 2016 roku do 3 marca 2016 do godz. 23.59
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania 5 marca 2016 roku.
6. Nagrodą jest jeden egzemplarz książki ''Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję?''.

7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
banerek dla zainteresowanych 
 

sobota, 27 lutego 2016

Wywiad z Nadią Szagdaj

Marysia Soczowka 
1. Czy muzyka pomogła Pani w tworzeniu dzieł literackich?

Sama muzyka jest o tyle zazdrosna o literaturę, że nigdy nie pozwoliła mi na skupienie się podczas pisania, choć niejednokrotnie stanowiła podstawę do inspiracji. Jednak gdy już tworzę powieść, muszę mieć absolutną ciszę. Ale znajomość muzyki, zarówno literatury muzycznej, jak i historii muzyki, instrumentoznawstwo, czy możliwość swobodnego operowania terminami muzycznymi, zapewniły mi sukces Sprawy Pechowca. Muzyka, w takim, czy innym stopniu, zawsze oddziałuje na treść moich książek.

Iwona Pietrucha
1. Tyle różnych pasji....Gdyby musiała Pani wybrać, co byłoby na pierwszym miejscu jeśli chodzi o zajęcie? Co byłoby tym "love" do końca życia?


Moją największą LOVE są książki. To one będą towarzyszyć mi do końca życia. Dzięki nim, mogę uciec w inny świat, ale nie metaforyczny, jak ten muzyczny, czy zatrzymany w chwili, jak ten na zdjęciach. Mogę stworzyć zupełnie nowy, mój własny świat, w którym to ja decyduję o losie bohaterów. To pewnego rodzaju poczucie władzy, które daje niewypowiedzianą satysfakcję. Choćby nie wiem co sie działo, moim powieściom pozostanę wierna do końca życia.

martucha180
1. Czym dla Pani jest SŁOWO?


Słowo jest dla mnie definicją człowieczeństwa. Takiej ilości sygnałów dźwiękowych, jaką posiada gatunek ludzki, nie ma żaden inny zamieszkujący Ziemię. Każdy język daje nam możliwości tworzenia poezji, pisania pamiętników, wypowiadania się na forum publicznym. Martwi mnie jedynie fakt, że w dzisiejszych czasach słowo upada, staje się miałkie, a jego piękno zastępują puste slogany. Mam nadzieję, że w przyszłości umiejętność używania słów wróci do łask, a co za tym idzie, inteligentne kino, wzruszające piosenki i literatura (naprawdę) piękna.

2. Na zdjęciu trzyma Pani czarnego kota. Jaki jest Pani stosunek do przesądów, zabobonów i co Pani robi, gdy np. czarny kot przebiegnie Pani drogę lub zobaczy Pani kominiarza?

O dziwo zawsze krzyżuję palce, gdy czarny kot przebiegnie mi drogę i łapię się za guzik, gdy widzę kominiarza! To taki odruch... A jednak, zabobony irytowały mnie gdy byłam w ciąży. "Nie noś korali, bo dziecko się okręci pępowiną!". "Nie kupuj rzeczy dla dziecka, póki się żywe nie urodzi!". Żadnej kobiecie w tym pełnym niepokoju o nowe życie okresie, nie jest potrzebne straszenie. Mimo, że po urodzeniu dzieci mój stosunek do zabobonów nieco się ochłodził, do dziś odpukuję w niemalowane.

Lustro Rzeczywistosci
1. Czarny kot, czy białe myszki, co Panią silniej inspiruje? :)


Czarny kot. Białe myszki to nie moja "bajka" :)

2. Złota rybka ma dla Pani propozycję, odbiera Pani głos na zawsze, ale w zamian za to gwarantuje wydanie dwóch powieści, które zagwarantują stabilność finansową do końca życia. Zgodzi się Pani?

Myślę, że nawet jeśli będę musiała odłożyć w czasie potencjalny, "oszałamiający sukces", (kiedyś nie myślałam, że dotrę w to miejsce, w którym jestem teraz, a jednak!), to za żadne skarby nie oddałabym mojego głosu. Nie odebrałabym sobie możliwości zaśpiewania mojej córce jej ulubionej piosenki, pogratulowania mojemu synkowi udanego koncertu, powiedzenia mężowi, jak bardzo go kocham. Dla mnie są to najcenniejsze chwile w życiu, których nie przyćmi nawet najbardziej zawrotna kariera. Póki jesteśmy razem, jesteśmy szczęśliwi. A zresztą, jaka złota rybka odebrałaby głos matce, która na dobranoc czyta dzieciom bajki o... złotej rybce? :)

Grażyna Wróbel
1. Skąd u Pani zamiłowanie do kryminałów?


Wszystko zaczęło się od pewnego niezwykle inspirującego czarnego (no, może ciemnoszarego) charakteru: Arsena Lupin. To jego perypetie, strona emocjonalna bohaterów, misternie uknute intrygi i piękny język, sprawiły, że zakochałam się w kryminale. Ale nigdy nie planowałam go pisać! Nie wiem skąd wzięła się u mnie potrzeba napisania kryminału. Ale okazało się, że całkiem mi się udał. Dlatego nadal piszę tego typu powieści.

2. Dostaje Pani rolę w kryminale. Woli Pani zagrać postać dobrą (ofiarę) czy złą( morderczynię)? Jakiego Pani dokona wyboru i dlaczego?

Wolałabym wcielić się w postać detektywa właśnie. A już najchętniej wtedy, gdy czarny charakter zagrałby któryś z moich ulubionych aktorów... Właściwie mogłabym wtedy zagrać nawet ofiarę, z ogromną przyjemnością! 

Adrian Nowak
1. Witam Krótkie pytanie -Breslau czy Wrocław i dlaczego Breslau ;-)


Nie zaprzeczę. Literackie Breslau to nieco wyidealizowany obraz miasta widma, które istnieje już tylko na starych fotografiach. Wspaniale jest się tam przenosić. Stąd miłość do niego, do jego niemożliwych do zbadania sekretów, zakamarków, zwyczajów. Jednak Wrocław także stanowi doskonałe tło do powieści wszelkiej maści. Aby stworzyć akcję w Breslau, zaglądam do starych zdjęć. Lecz do napisania powieści we Wrocławiu przygotowuję się chodząc na długie spacery, zaglądając w różne miejsca, badając miasto kinetycznie, zapachowo... Napisanie powieści, której akcja toczy się we Wrocławiu, to oderwanie się od Bresalu, stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie.

Patrycja Sudoł
1. Czy muzyka jest dla Pani inspiracją?


Tak, jednak w specyficznym stopniu. Moim bohaterom często towarzyszy muzyka. Na przyszły rok planuję powieść, w której będzie ona odgrywać wręcz jedną z ról. Póki co, "podkład muzyczny" w moich książkach, daje mi podstawę do opisania emocji bohaterów. Gdy piszę o kimś, kto płacze, zazwyczaj towarzyszy mi wspomnienie po utworze, który mnie wzruszył. Łatwiej mi opisać euforię, czy złość, gdy emocje "dźwięczą" w moich uszach. Dlatego słucham każdej muzyki, która wywrze na mnie dobre wrażenie. Obojętnie czy jest to muzyka poważna, czy jazz, amerykańskie klasyki z lat czterdziestych, lub irlandzki folk, po rocka i hard rocka.

2. Kiedy odkryła Pani w sobie pasję do muzyki i dlaczego akurat wiolonczela?

Bardzo chciałam nauczyć się grać. Ale o tym, co to tak właściwie jest wiolonczela, dowiedziałam się, gdy przyszłam na pierwszą lekcję. To nie był mój wybór, a moich rodziców. Wiolonczela jest wspaniałym instrumentem, choć wolę jej słuchać, niż "używać". Moją miłością okazał się fortepian, a po nim śpiew. Dlatego dziś śpiewam, akompaniując sobie na fortepianie. Bardzo to lubię. Mogę powiedzieć, że takie przedpołudniowe sesje muzyczne są dla mnie formą relaksu.

Gosik
1. Czy jako pasjonatka literatury i filmu marzy Pani o ekranizacji którejś ze swoich książek?

Ależ naturalnie! Morzenia czasem się spełniają... Ale póki dyskusja o ewentualnej ekranizacji Sprawy Pechowca jest wstrzymana do momentu wydania książki w Niemczech (marzec 2016), nie chcę zapeszać i zachowam szczegóły w tajemnicy.

2. Jak ma na imię ten śliczny kotek na zdjęciu?

Kotek ma na imię Dzidek. Przygarnęłam go rok temu z kociego sierocińca, a w zamian otrzymałam takie pokłady miłości, jakich nie spodziewałam się po pół dzikim kocie. Za sesję otrzymał smakowite wynagrodzenie, przez co nie chciał opuścić planu zdjęciowego :)

Izabela Raszka
1. Dopisze Pani do każdej litery imienia i nazwiska cechę, która Panią opisuje?


Niepokorna, Ambitna, Dociekliwa, Idealistka, Aktywna

Sentymentalna, Zapracowana, Atypowa, Gadatliwa, Domyślna, Autodestrukcyjna, Jowialna

Mieszanka wybuchowa? Ale to cała prawda.
 
2. Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinny być według Pani jej składniki?

Kopiec pracowitości, wymieszać na oko z zimną samodyscypliną. Do tego ćwierć przespanej nocy, okraszonej obfitymi snami, dojrzałe doświadczenie życiowe i gorące wspomnienia. Wszytko to obłożone słodką fantazją i gorzką tęsknotą. Szczypta poczucia humoru i kropla naparu ze spokoju, dla smaku. Polać skwierczącą namiętnością i przełożyć liściem pokory. Gotowe! Smacznego!

Nikhola
1. Co w trakcie pisania jest dla Pani najłatwiejsze, a co najtrudniejsze?


Najtrudniej mi się rano wydostać spod ciepłej pierzyny. Gdy się już uda, muszę przejść przez szereg procesów, od długiej kąpieli, przez decyzję co na śniadanie, po rytualną kawę. Po tym wszystkim zazwyczaj zaglądam do szafy, w której nigdy niczego nie mogę znaleźć. Ale gdy już się uda zaliczyć wszystkie te punkty, jestem gotowa. A tak na serio, mam na myśli, że czasem trudniej się zebrać do pisania, niż potem coś na pisać. Pomysły są, bohaterowie czekają, wena nadeszła, ale braknie sił na naciśnięcie guzika, który odpali komputer. Bywają i takie dni.

2. Czy pojawia się brak weny twórczej (jeśli tak, to jak Pani "walczy" z jej kaprysami)?

O dziwo mam ten komfort, że nie brakuje mi pomysłów. Mam nadzieję za to, że nie zabraknie mi życia na spisanie ich wszystkich, bo wciąż ich przybywa, a czas płynie nieubłaganie. Może się uda?

Magda
1.Czy miewa Pani sny, w których pojawiają się wątki, postaci, tematy, które później wykorzystuje Pani w swoich książkach?

Można powiedzieć, że każda z moich książek powstała bardziej lub mniej na podstawie snu. Niektóre są niemal w całości oparte na moich marzeniach sennych, jak Zniknięcie Sary czy właśnie LOVE. Potem, na gotową matrycę, z którą budzę się rano, nanoszę odpowiednio spreparowane pomysły, zaczerpnięte z życia na jawie.

izabela81
1. W "Love" porusza Pani problem przemocy domowej. Co było najtrudniejsze w przedstawieniu tego tematu?

Najtrudniejsze było opisanie sytuacji, które znam. Wątek ujęty w LOVE nie jest przypadkowy. Nie napisałam o tym, bo na przykład powinnam, a schematu zachowań na linii oprawca - ofiara nie zaczerpnęłam z wiedzy podręcznikowej. Byłam przez jakiś czas świadkiem takiej relacji i tak jak Ina, czułam się wobec niej bezsilna. Przemoc domowa to bardzo złożony problem, który może dotknąć każdego. Często łatwiej nam zareagować, gdy jesteśmy świadkami tego problemu w domu obcych nam osób . Gdy jednak przemoc zaczyna dotyczyć naszych najbliższych, staramy się wziąć sprawy w swoje ręce ale tak, by nikogo nie skrzywdzić. To spory błąd. Powinno się reagować stanowczo, nawet kosztem przyjaźni.

2. W "Love" pokazuje Pani, że nigdy nikogo nie możemy być w stu procentach pewni. A czy w Pani otoczeniu jest taka osoba, której jest Pani pewna w stu procentach?
Pozdrawiam :)


Nie ma takiej osoby. Choć na dzień dzisiejszy jest kilka takich, którym ufam bezgranicznie, mam świadomość, że w obliczu pewnych, niewyobrażalnych zdarzeń, których nawet nie chcę precyzować, zachowanie nawet najbliższych mi osób, może ulec zmianie. Moje także. Siebie też nie jestem pewna...

Molek Molek
1. Czym dla Pani jest pisanie? Pracą, pasją, odskocznią, a może jeszcze czymś innym?


Pisanie to proces twórczy niemal równy boskiemu. To ja jestem alfą i omegą bohaterów, decyduję o ich losie, ich uczuciach, nastrojach, wytyczam im ścieżki, rozdaję talenty, wreszcie to ja ich powołuję do życia i uśmiercam. Poza tą czysto ludzką potrzebą tworzenia, mam też dzięki książkom możliwość wcielenia się w inną rolę. Przeżycia cudzego życia. Mam okazję by pozbyć się mrocznych pokus: zabić, zdradzić, zadawać cierpienie. Kto wie, czy talent nie powstrzymał mnie od zbrodni?


2. Która z Pani książek pochłonęła najwięcej czasu, zaangażowania i nerwów?

Najtrudniej było przy Grande Finale. Ta powieść wymagała ode mnie ultra precyzji. Pisanie jej mogę porównać do spaceru po linie. Każdy krok mógł się skończyć upadkiem. Najgorszy czaił się pod koniec ścieżki. Ta książka wiele wyjaśnia, a Czytelnicy czekali z niecierpliwością na rozwiązanie głównej zagadki, łączącej Kroniki w trylogię. Nie miałam miejsca na najmniejszy błąd. Bywały momenty, że panikowałam, tym bardziej, że przy okazji, kiedy kończyłam powieść zaszło wiele zmian w moim życiu prywatnym. I wtedy wyjechałam do Londynu na kilka dni. Skończyłam powieść w trzy wieczory. Nie ma to jak spokój!

Agusia
1. A ja chciałabym zapytać jakby miała Pani możliwość wyboru epoki w której miałaby się Pani urodzić to kiedy by to było i dlaczego?


Lubię swoje czasy. To czasy postępującego realizmu, prawa, równości, wielkich przemian społecznych. Nasz gatunek zdaje się dźwigać po ciemnych wiekach i iść w stronę oświecenia. Oczywiście ta swoboda w dostępie do wiedzy daje również przeciwwagę w postaci upadku intelektualnego. Niegdyś człowiek panicznie walczył o możliwość zdobycia wykształcenia. Dziś w wielu krajach jest ono na wyciągnięcie ręki. Jedni obierają więc drogę mądrą, inni pustą. Ale lubię być tu i teraz. Ja wybrałam odpowiednią dla siebie drogę.

2. Czy jest Pani romantyczką i marzycielką czy raczej rozważną realistką?

Kobieta zmienną jest. Gdy chodzi o moją rodzinę, rozważnie podejmuję decyzje. W kwestiach zawodowych jestem okropną realistką, która mozolnie dąży do celu, nawet jeśli moja praca czasem przypomina rozdzielanie ziaren piasku od makowych. Ale czy byłabym w stanie pisać, gdybym nie marzyła? Nie, to niemożliwe. Zastanawiam się tylko której "mnie" jest więcej? Bo owe marzenia wcale nie zajmują tylko skromnej izdebki na poddaszu mojego umysłu. Czasem potrafią skutecznie przejąć kontrolę nad moim życiem.
 
Michalina Miśka
1. Chciałabym spytać, bez czego nie może Pani żyć, może jest to jakieś jedzenie, ulubiony zwierzak, codzienny makijaż? :)


Całe życie marzyłam by zostać matką. To właśnie sens mojego życia. Najtrudniejsza rola, jaką przyszło mi pełnić, a jednocześnie najcudowniejsza. Rodzicielstwo to wyzwanie, któremu nie każdy człowiek jest w stanie sprostać. Ja z pewnością nie jestem idealną matką. Ale póki wiem co mam sobie do zarzucenia i pracuję nad tym, póty staję się lepsza każdego dnia. Macierzyństwo to także droga w nieznane. Nie wiem z jakimi problemami przyjdzie mi się zmierzyć za rok, dwa, dziesięć lat. Ale gdybym nie była matką, moje życie nie miałoby sensu.

Jeśli zaś chodzi o jedzenie, nie mogę żyć bez Baklave, Roti i Curry i Masala Dosa :)

2. Urodziła się Pani we Wrocławiu, co najbardziej lubi Pani w tym mieście, a może jest coś czego Pani tam nie lubi? :)


Najbardziej lubię swoją małą, brukowaną uliczkę, widok z balkonu na stary klon i jarzębinę, podwórko w letnie wieczory, gdzie przesiadujemy do późnych godzin z mężem (jak za dawnych lat), knajpę na rogu, spacery nad rzeką i do pobliskiego Parku Szczytnickiego, imprezy na Pergoli, a nocą, odgłos przejeżdżającego tramwaju. Kojarzą mi się z dzieciństwem i zawsze przynoszą spokój.
 
Karolina Klekowska
1. Mówi się,że miłość to obok nienawiści dwa najsilniejsze uczucia, które potrafią być jak burza w naszej duszy; doszczętnie nas pochłaniają, a od jednego do drugiego jest łatwo przejść. Czy kiedyś zdarzyło się Pani mieć kogoś, kto był ukochanym, ale z czasem poczuła Pani tylko niechęć do tej osoby? Nie pytam tylko o partnera, ale także np. o przyjaciółkę czy kogoś z rodziny. Mam jednak wielką nadzieję, że odpowie Pani NIE, gdyż nie życzę czegoś takiego nikomu,ale każdy z nas wie, że miłość ma różne oblicza.

Miałam taki przypadek. Byłam w związku, który zakończył się bardzo łagodnie po około dwóch latach. Jednak z czasem zaczęły się między nami zaostrzać konflikty i dziś ze sobą nie rozmawiamy. Z tym, że mi już raczej przeszło. Zawiodłam się na tym człowieku ale ile można chować urazę? Jeśli on nadal czuje do mnie niechęć, to raczej jemu leży ona na wątrobie, nie mnie.

Gab riela
1. Jest Pani osobą o wszechstronnych zainteresowaniach, czy próbowała Pani swych sił w jakichś innych ciekawych zajęciach, ale nie wyszło? Co to były za zajęcia?

Kiedyś usiłowałam nauczyć się tańczyć. Najpierw była to gimnastyka artystyczna, potem balet (i to już na studiach na wydziale operowym). Mam tu na myśli taniec klasyczny rzecz jasna. Z oszałamiającej rumby, cha-cha, fokstrota i innych udało mi się jedynie opanować walca i kankana. Ale w tym drugim byłam naprawdę niezła!

2. Gdyby mogła się Pani stać jedną z postaci ze swoich książek, kim by Pani została? Skąd taki wybór?

Chciałabym być Gabrielem Hübschnerem. To taki męski odpowiednik mnie. Jest niezależny, silny, pewny siebie i błyskotliwy. Chciałabym być Gabrielem ale tylko przez jeden dzień. Lubię być sobą, kobietą w dzisiejszych czasach, tu i teraz.

bookworm
1. Czy zdarzyło się Pani "zakochać" w literackim bohaterze, i jeśli tak, to w kim?


Tak, w Hannibalu Lecterze. Wiem, że to okropne ale tak właśnie było. Zawsze ciągnęło mnie do czarnych charakterów.

2. Co Pani czuła, gdy zobaczyła swoją pierwszą książkę w księgarni?

Pamiętam, to był empik. Zakryłam twarz i szybko wyszłam. Przerosło mnie to. Nawet nie wiedziałam, że to mogłoby tak na mnie podziałać. Oczywiście byłam szczęśliwa, ręce mi się trzęsły z przejęcia. Ale nie potrafiłam tam stać i z dumą podziwiać swojej książki na półce.

3. Skąd czerpie Pani pomysły na historie opowiedziane w książkach? Czy wzoruje się Pani na swoim otoczeniu, a może to stuprocentowy wymysł Pani wyobraźni?

Sny, wyobraźnia i otoczenie. Wszystko łączę. Spisuję ciekawsze sny, potem rozdzielam role, czerpiąc inspirację z otoczenia i pozwalam pracować wyobraźni. I to właśnie składa się na efekt w postaci takich książek jak LOVE.

toskaniau
1. Ulubiona książka, potrawa i pora roku. 


Ulubiona książka: "Lśnienie" Stephena Kinga

Ulubiona potrawa: Masala Dosa, koniecznie wegańskie

Pora roku: Wiosna, mogłaby trwać wiecznie

Iza Czyta
1. Twórczość jakiego autora/autorki (polski/zagraniczny) jest dla Pani inspiracją?


Uwielbiam Stephena Kinga. Za jego niewyczerpany potencjał, pracowitość, język, lotność... Jego bohaterowie żyją, a bicie ich serc, można niemal wyczuć pod okładką książki. Nawet najdziwniejsze powieści autor uautentycznia emocjami postaci. To autor, który "wychował" mnie na pisarkę.

2. Ile czasu zajęło Pani napisanie powieści i co było trudniejsze wcielanie pomysłu w życie czy sam pomysł?

Dużo trudniejsze było wcielenie pomysłu w życie. Pierwsza powieść, którą pisałam była jak podróż dookoła świata. Zdarzało mi się nie pisać przez parę tygodni, potem wracałam do książki, by sklecić kilka zdań. W rezultacie pisałam ją cztery lata (!). Kiedy jednak podpisałam kontrakt z wydawnictwem, który zakładał pewne ramy czasowe, nie było już wymówek. Drugą i każdą kolejną powieść stworzyłam w okresie od trzech do pięciu miesięcy.

3. Wrocław to moje ulubione miasto, a czy Pani nie ma go czasami dość, tak jak każdy czasem chce odpocząć od swego otoczenia i dokąd Pani wtedy wyjeżdża/ucieka?

Od sześciu lat mieszkam w dwóch miejscach: w mieście i pod miastem, w niewielkim miasteczku, piętnaście kilometrów od Wrocławia. Po dwóch dniach miasto zaczyna mnie drażnić. Moja ulica i najbliższe okolice są jeszcze spokojne. Ale gdy muszę coś załatwić w centrum, wracam zmęczona i poirytowana. Dwa dni i muszę odpocząć. Wtedy wracam do domu w miasteczku, gdzie odpoczywam, tworzę. To moje sanktuarium, którego nie lubię opuszczać. 

Another Desire
1. Czy miasto, z którego pani pochodzi wpłynęło na Pani twórczość literacką?

Zdecydowanie tak. Jego niezwykła historia zainspirowała wielu pisarzy, zarówno polskich, jak i niemieckich. Sama świadomość, że we Wrocławiu spotykają się duchy wielu stuleci, narodów, z których każdy zostawił trwały ślad architektoniczny, powojennych zesłańców, którzy odbudowywali miasto niepewni przyszłości, jest wystarczającą inspiracją do tworzenia o nim historii.

2. Jakiego nieżyjącego już autora/autorkę ceni sobie Pani najbardziej?

Jest ich wielu: Juliusz Słowacki (po którym mój syn otrzymał imię), Julian Tuwim (polecam "W oparach absurdu"), John Fowles, Conan Doyle, Allan Edgar Poe, Antoine de Saint-Exupéry, Tove Jansson, J.R.R. Tolkien, Stanisław Lem, Mika Waltari... trudno mi wybrać, bo każde z nich wniosło w moje życie coś wielkiego. Bez nich nie byłoby mnie tu, robiącej to co robię.


Dziękuję serdecznie za wspaniałe pytania. To była sama przyjemność, móc na nie odpowiedzieć. Gratuluję zwycięzcom konkursu - łatwo go rozstrzygnąć nie było!
 
 ~~ * ~~
 
  W imieniu swoim i czytelników mojego bloga, dziękuję Pani Nadii za udzielenie niezwykle interesującego wywiadu. 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony autorki: klik

Nagrodę w postaci książki ''LOVE'' otrzymują: Izabela Raszka oraz bookworm.

Gratuluję i pozdrawiam,
Cyrysia