środa, 28 czerwca 2017

''Przebudzenie Morfeusza'' K.N. Haner [PATRONAT MEDIALNY]

Przebudzenie Morfeusza
K.N. Haner
Wydawnictwo: Helion
Ilość stron: 524
Data premiery: 5 lipca
Ocena: 6/6
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI 

  Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie.

 Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze.

  Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić.

  Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje? Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz… Teraz czas na przebudzenie.

  K.N. Haner – to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie'', cieszącej się uznaniem wśród czytelniczek literatury kobiecej. Za ,,Sny Morfeusza'', otrzymała status bestsellera. Prywatnie K.N. Haner jest osobą bardzo rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii.

  ,,Przebudzenie Morfeusza'' to trzeci tom z serii MAFIJNA MIŁOŚĆ. Poprzednie części wręcz kipiały od różnorodnych emocji. A jak jest tym razem? Czy autorka sprostała moim oczekiwaniom? A może spoczęła na laurach? Nie będę Was trzymać dłużej w niepewności i od razu napiszę, że jest MOC! Otrzymałam powieść erotyczną z prawdziwego zdarzenia, która na każdym kroku wstrząsa, wzrusza i rozpala zmysły do granic możliwości. Nie spodziewałam się aż  tak wielkich wrażeń. Totalne zaskoczenie.

  Fabuła już od pierwszych stron porywa, angażuje i chwyta za serce. Mogłoby się wydawać, że w życiu Cassandry w końcu nastąpiła długo oczekiwana stabilizacja. Mieszka ze swoim dwuletnim synkiem u mamy i właśnie dostała pracę w biurze projektowym. Niestety sielanka zostaje przerwana wraz z pojawieniem się Adama McKey, który za wszelką cenę pragnie uczestniczyć w wychowywaniu Tommy'ego. Na nic zdają się wszelkie prośby i błagania, żeby zostawił ich w spokoju. Co z tego dalej wyniknie? Pora zapomnieć o słodkich historyjkach. To mroczna, brutalna, intensywna proza, która zniewala złowrogim urokiem, szokuje erotycznym temperamentem, osacza poczuciem zagrożenia i niepewności oraz budzi wiele kontrowersji. Jest w niej coś jednocześnie pięknego i elektryzującego, jak i coś okropnego, przeszywającego na wskroś.

  Muszę to napisać, bo nie wytrzymam :) Autorka przyzwyczaiła mnie już do tego, że jej twórczość wręcz ocieka seksem. Natomiast w tej części cyklu mamy więcej podskórnego napięcia, z potężną dawką wzajemnej chemii, a mniej zwierzęcej kopulacji. Jakże pozytywna odmiana. Dopiero w drugiej połowie książki robi się mega gorąco, zmysłowo i perwersyjnie. Proponuję mieć w pobliżu butelkę zimnej wody, by w razie czego ostudzić niewidzialny pożar, który może rozszaleć się w Waszym wnętrzu.

  Kolejnym wielkim plusem jest postać główniej bohaterki. Dotychczas Cassandra nieustannie irytowała swoim rozwiązłym zachowaniem i nadmierną skłonnością do podejmowania pochopnych decyzji. Teraz widać znaczącą poprawę. Jest bardziej asertywna, zdecydowana, silniejsza psychicznie. Owszem, zdarzają jej się upadki, chwile słabości i momenty załamania, ale to właśnie czyni ją autentyczną. Dużą metamorfozę widać także u Adama. Potrafi iść na ustępstwa, przyznaje się do błędów i nie boi się własnych uczuć, mimo iż obdzierają go z tej twardej skorupy. Ale przez to wydaje się bardziej prawdziwy, niewymownie ludzki. Równie oryginalne są postacie drugoplanowe. Każda z nich się wyróżnia i stanowi mocny kontrast na tle pozostałych. Wiele też wnoszą do rozwoju wydarzeń.

  Największą zaletą książki jest bez wątpienia wątek mafijny. Znakomicie wyeksponowany, do bólu realistyczny. K.N. Haner wciąga nas w niespokojny i dynamicznie rozgrywający się scenariusz akcji, gdzie pojawia się miłość w otoczeniu brudnych interesów, porachunków, uprowadzeń, klubów nocnych, a nawet morderstw. Gdzie bezsilność przeplata się z nienawiścią, lęk z pragnieniem zemsty, a nadzieja z bolesnym oczekiwaniem.

,,Tak naprawdę do tej pory byłaś tylko zabawką w tej grze Cassandro, a zostając moją, stajesz się jej częścią.
-Częścią gry? – dopytuję.
-Tak, czeka nas próba zaufania i wytrzymałości.''

  Nie mogę nie wspomnieć o świetnej materii uczuciowej. Adam i Cassandra stąpają po bardzo kruchym lodzie pełnym tajemnic, niedomówień i manipulacji. Są dla siebie zarówno wybawieniem, jak i przekleństwem. Ich złożone relacje skłaniają do różnych przemyśleń. Przede wszystkim uświadamiają nam, że miłość nie zawsze jest łatwa przyjemna. Czasami bardzo boli, popycha w otchłań nieznanych wód i wymaga wielu poświęceń. Mimo wszystko warto walczyć, przejść przez każde piekło, aby docenić wartość, jaką stanowią nasi najbliżsi.

,,Szczęście to miłość. Szczęście to mieć przy sobie ludzi, których się kocha. Można błądzić w ciemności, bać się przyszłości, mieć sobie za złe przeszłość, ale jeśli masz kogoś kto cię kocha, i wspiera, i zrobi dla ciebie wszystko, to nic więcej się nie liczy.''

  Całość napisana jest prostym, niewyszukanym językiem. Opisy są niezwykle sugestywne, a dialogi adekwatne do danej sytuacji. I w żadnym wypadku nie można narzekać na nudę. Cały czas coś się dzieje. Zacięta nienawiść. Dzika namiętność. Zdrada. Pragnienie zemsty. Szczęśliwe chwile przeplatają się z tragedią i dramatem, by na finiszu zaserwować nam totalny odjazd. Zdecydowanie najlepsza i najmocniejsza część serii. Aż żal się z nią rozstawać.

Podsumowując:
Przeczytaj fragment

Wywiad z Anną Gratkowską


Beata Górniewicz
Jak to jest z tym pisaniem; czy jest to marzenie z dzieciństwa, czy jakiś splot życiowych okoliczności sprawił, że zaczęła Pani przygodę z tworzeniem literackich opowieści?

Bardzo się cieszę, że moje dzieciństwo przypadło na okres, kiedy jeszcze nie istniały dwudziestoczterogodzinne kanały z bajkami. I że mama wcześnie nauczyła mnie czytać, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Dzięki temu obcować ze słowem pisanym zaczęłam w wieku kilku lat. Pierwsze oczywiście były wiersze naszpikowane rymami częstochowskimi. Później przyszedł czas na tworzenie opowiadań, pamiętnika (który po latach bardzo chce się spalić), blogów, na które nikt nie zaglądał, jak również tekstów różnego rodzaju i poziomu na konkursy literackie oraz na fora pisarskie (gdzie bardzo dobrze poznałam słowo “krytyka”). Chyba naturalną konsekwencją tej pisaniny była myśl o wydaniu książki.

Druga istotna rzecz to styl. “Dostojewski był tylko jeden”, powtarzam sobie raz na jakiś czas, co znaczy mniej więcej tyle, że nie chcę nikogo w pisaniu podrabiać.

Takie też rady dałabym piszącym marzycielom: dużo czytać, dużo pisać, nie bać się wyjścia z szuflady, szukać swojego stylu.

Martyna Carlli
Jaka jest Pani definicja "Miłości"?

Miłość to siła napędowa życia!

To wspólne przeżywanie codzienności ze wszystkimi jej kolorami. Bycie na dobre i złe. Czasem randka na mieście, czasem - niespodzianka bez okazji. Siedemdziesiąt siedem razy “przepraszam”. Oddalanie kłótni poczuciem humoru. Patrzenie w przyszłość z nadzieją, że marzenia się spełniają. Bliskość i czułość. Przyjaźń na najwyższych obrotach. Przekonanie, że ten ktoś obok - nawet jeśli jest nieidealny i czasem wkurza, bo …(wybrane wady wstaw) - to jest właściwą osobą na właściwym miejscu.

Trudne, ale wykonalne.

martucha180
Pani pasją są podróże. Jakim jest Pani typem podróżnika?

Jestem typem włóczykija. Nie korzystam z przewodników, nie jeżdżę na wycieczki zorganizowane. W trakcie wyjazdów załącza mi się piąty bieg. Pozwalam sobie na przyjemność zwiedzania bez planu, tam, gdzie mnie oczy (i nogi) poniosą. Lubię się zagubić. Chcę poczuć klimat danego miejsca, więc często zaglądam w zakamarki, które generalnie turyści omijają. Wierzę, że tam jest prawdziwy obraz miasta.

Jako dowód, że dziury mogą być interesujące, załączam dwa zdjęcia.

Pierwsze to widok niewielkiej przerwy między budynkami. Musiałam tam zajrzeć! 

Okazało się, że to miejsce aniołów. Kiedy zajrzeliśmy do środka, rozbrzmiała muzyka i zapaliły się kolorowe światła. Takie atrakcje tylko w chorwackim mieście Varaždin. 

Dorotka Czyżycka
Szczęście to pojęcie względne, dla jednych to zdrowie bliskich, dla drugich dobry samochód i pokaźna suma na koncie, dla trzecich dobra praca.. A czym dla Pani jest to szczęście?

Szczęście to stan idealny, więc chyba nie jest możliwy do osiągnięcia tu, za życia. Dlatego wolę mówić o spełnieniu i poczuciu, że Gratkowskiej dobrze jest być Gratkowską. Co to znaczy? Tak najprościej to dostrzeganie tego co mam, co mi się udało i co sprawia mi radość. To życie tu i teraz. Poza tym to wysiłek, aby swoje pięć minut na ziemi uczynić czasem twórczym, niebanalnym, dobrym, radosnym.

Monika Piotrowska-Wegner
Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?


Wierzę w istnienie Nieba, więc kiedyś chciałbym usłyszeć: “Witamy w Raju.” Po prostu. :)

Izabela Łęcka-Wokulska
Czy można napisać powieść o miłości i nie wpaść w banał?

Wierzę, że tak, chociaż to trudne. Chyba większość piszących osób tworzy swoje utwory z myślą, że powstaje coś oryginalnego. Ja też za każdym razem jestem tego pewna, a potem różnie to się czyta. W książce chciałam pokazać stan zakochania widziany z kilku perspektyw, pogmatwać losy bohaterów niekoniecznie w stylu brazylijskim, dorzucić szczyptę mądrości, porządnie przyprawić humorem, zakończyć “i żyli długo i szczęśliwie… choć przecież to nie bajka”. Czy to się udało? Proszę sprawdzić :)

Karmel
W jakim otoczeniu udaje pisać się Pani powieści, czy jest to wieś, czy miasto, czy małe miasteczko. Jaka atmosfera najbardziej Pani odpowiada do pisania książek... :)

Miejsce nie ma znaczenia. Lubię pisać nocą. O 22.00 zaczyna się czas twórczego myślenia i stukania w klawiaturę. Miasto za oknem się wycisza, domownicy śpią, moja wyobraźnia dochodzi do głosu.

Karolajna
Skąd czerpie Pani pomysły i inspiracje przy pisaniu książki? Czy wszystko jest fikcją, czy coś zdarzyło się naprawdę?

Kilka lat temu leżałam na oddziale pulmonologicznym i prawdę mówiąc bardzo chciałam stamtąd zwiać. Później opisałam w książce towarzyszące mi wtedy uczucia. Niestety, podczas pobytu w szpitalu nie spotkałam ani doktorka, ani Danusi - moi bohaterowie posiadają cechy różnych osób, nie mają pierwowzorów. To, co opisuję, jest efektem działania rozbrykanej wyobraźni. Czyli “wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe”.

Agnieszka E. Rowka 
Z kim chciałaby Pani na tydzień zamienić się gdyby to było możliwe? Stać się tą osobą, przejąć jej życie, dlaczego akurat ta osoba i co taka zmiana wniosłaby?

Uważam, że najlepiej żyć swoim życiem. Tu i teraz. Gdybym cofnęła czas i naprawiła błędy, to pewnie popełniłabym inne. Niemniej, przyznaję - na chwilę mogłabym się stać dziesięcioletnią Anią Gratkowską, która biega po polach z ukochanym psem Guciem…

Zacisze Lenki
Co sprawia Pani większą radość pisanie czy czytanie książek?

To trudne pytanie, więc odpowiem niejednoznacznie. Po pierwsze uwielbiam czytać! “Czytam, więc jestem”, tak o tym myślę. Moi mistrzowie słowa zmieniają się co chwilę, ale na podium znajdowali się już między innymi: Picoult, Irving, Martel, Miłoszewski, Czubaj, Szczygieł, Flaubert, Brzechwa, Christie, Musierowicz… Pisanie jest bardziej absorbujące, męczące, twórcze, kreatywne, satysfakcjonujące, uff… Nie ma na to pytanie konkretnej odpowiedzi.

Perus
Czy część tytułu "Wydanie drugie poprawione" należy odnosić do drugiej miłości? I traktować jak aluzję do tego, że druga miłość bywa bardziej szczęśliwa niż pierwsza, ponieważ przeżywając ją możemy się już oprzeć na pewnych doświadczeniach? A może to aluzja do twórczości literackiej i sugestia, że druga książka jest lepsza niż debiut? Bardzo mnie ta kwestia intryguje.

Coś w tym jest. Pierwsza miłość to najczęściej fruwanie w obłokach, młodzieńcza fascynacja i wiara, że motylki z brzucha nigdy nie odlecą. Wydaje mi się, że kolejne uczucie wiąże się w bardziej realistycznymi oczekiwaniami wobec tej drugiej osoby. Stąd, może to i czasem jest “wydanie drugie poprawione”.

Tytuł to też nawiązanie do liczby poprawek, które wykonałam. Chociaż nie, gdybym brała pod uwagę te wszystkie zmiany, to mielibyśmy dziś przed sobą książkę “Miłość. Wersja trzy tysiące sześćset dwudziesta ósma”.

mariola163
Co Pani czuje czytając recenzje swoich książek - zarówno te pozytywne jak i negatywne - oraz co Pani z nich wynosi dla samej siebie i swojej przyszłej działalności literackiej?

Czytanie recenzji to zawsze mnóstwo emocji. Rosną mi skrzydła, kiedy widzę, że czytelnikom się podoba. Albo kiedy podążają za jakąś kwestią i rozumieją “co autorka miała na myśli”. Negatywne komentarze też czytam. Gdyby ich nie było, to mogłoby znaczyć, że moją twórczość zna tylko rodzina.

Czytelnicy pierwszej książki dali mi jasno do zrozumienia, że główna bohaterka nie powinna ukrywać swojego imienia. A mnie się wydawało, że to docenią…

Gosia
Jakie jest Pani największe marzenie literackie?


Chciałabym, aby czytelnicy przyjemnie spędzali czas z moimi książkami. Abym za sto lat otworzyła jedną z moich powieści i pomyślała: “Fajne to! “Poza tym marzy mi się wydanie książki z wierszykami dla dzieci i… Brad Pitt w roli doktorka - jeśli już pozwalam wyobraźni zaszaleć.

Edyta Chmura
Splata Pani losy bohaterów i choć początkowo może się wydawać, że nic ich nie łączy, okazuje się, że spotkali się "po coś". Czy wierzy Pani, że nasz los jest gdzieś tam odgórnie zaplanowany i jeśli coś ma się wydarzyć, to nic na to nie poradzimy?

I tak, i nie. Z jednej strony chcę wierzyć, że mam wpływ na większość zdarzeń, które mnie dotyczą. Że mogę próbować, pomimo pewnych rozczarowań czy niespełnionych marzeń, żyć na własnych warunkach. Z drugiej strony wciąż zdarzają mi się sytuacje, kiedy myślę: “Nie ma przypadków”. Jestem zdania, że ani ślepa wiara we wszechmoc losu, ani nadmierna wiara we własne możliwości nie są dobre.

KINGA18
Co Pani czuje,pisząc o miłości i czy pisze Pani w jakimś określonym miejscu?


Pisanie jest przyjemnością. Niezależnie od tego, czy piszę o miłości czy o innych sprawach, czuję chwilowe spełnienie i satysfakcję. Lubię bawić się słowem. Tworzyć neologizmy, używać mowy potocznej albo wymyślać kwieciste epitety. Może tylko ze względu na temat, staram się nie popadać w ckliwość i nie powielać pewnych literackich schematów.

Najczęściej piszę, siedząc na ulubionej kanapie. Do tego mam przed nosem kubek z kawą, przed sobą laptop, (który ledwie zipie, ale ja go tak lubię…) i otwarte sto różnych kart, w razie gdybym miała problem z napisaniem pierwszego zdania.

Książki otrzymują: Beata Górniewicz i Perus.

Dziękuję wszystkim uczestnikom zabawy za pytania, a Cyrysi – za propozycję wywiadu.

Dobrego dnia! :) 
Anna Gratkowska


W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Annie Gratkowskiej za niezwykle interesujący wywiad. 

Gratuluję laureatom i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie,
Cyrysia

wtorek, 27 czerwca 2017

ZAPOWIEDŹ: ''Za zakrętem'' Anna Kasiuk - pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ''Za zakrętem'' Anny Kasiuk.
 
 Opowieść o miłości, która ocala

Trzydziestodwuletnia Agnieszka żyje w błogim przekonaniu, że świat stoi przed nią otworem. Mieszkając z rodzicami, na których wsparcie i zrozumienie zawsze może liczyć, nie musi się troszczyć o codzienne potrzeby powszedniego życia. Jej świat wali się w gruzy, gdy rodzice giną w wypadku samochodowym. Agnieszka jest przekonana, że śmierć rodziców ma związek z przestępstwem, którego ona i jej matka były mimowolnymi świadkami. Czuje, że jej własne życie oraz życie jej pięcioletniego brata również jest zagrożone. Jedynym wyjściem wydaje się być wyjazd z rodzinnego miasta. Czy Agnieszka zdoła uciec przed zagrażającymi jej bandytami i własnym obezwładniającym lękiem?


,,Obudziłam się przerażona. Otarłam dłońmi wilgotną twarz, upewniając się przy tym, że to, co mnie otaczało, nie było realne. To był tylko sen. Kolejny zły sen. Takie rzeczy nie dzieją się naprawdę. Podniosłam się i zerknęłam do tyłu na Dawida. Spał i śnił spokojne sny. „Chociaż on” – pomyślałam gorzko, przełykając łzy cisnące mi się do gardła. Odgarnęłam z twarzy mokre włosy, wciąż rozglądając się niepewnie wokół. Boże, jak długo jeszcze to potrwa? Ile ja jeszcze mam to znosić, zanim oszaleję? Westchnęłam, tłumiąc strach, i wymknęłam się cicho z pokoju. Małą nocną lampkę pozostawiłam zapaloną. To już ostatnia noc w tym domu.''


Anna Kasiuk po raz kolejny udowadnia, że w swoich dłoniach posiada mistrzowskie pióro.
Stworzyła niebanalną opowieść, którą czytelnik pochłania z wypiekami na twarzy. Takich historii nie spotyka się codziennie.


Patrycja Łazowska, molinkaksiazkowa.blogspot.com/

,,Za zakrętem” to wspaniała książka, która na długo zapada człowiekowi w pamięci. Wzrusza, chwyta za serce, skłania do refleksji. Bohaterowie są żywi, prawdziwi, z bagażem doświadczeń, z którymi czytelnik bez problemu się utożsami.

Magda Zimna, czytamybokochamy.blogspot.com

Trzymająca w napięciu i szalenie wzruszająca. „Za zakrętem” wciąga do ostatnich stron i nie pozwala o sobie zapomnieć. Polecam!

Agnieszka Zabawa, posredniczka-ksiazek.pl

„Za zakrętem” polecam wszystkim tym, którzy chcą przeczytać książkę wciągającą od pierwszej strony – to przez nią przejechałam stację w drodze do pracy! Anna Kasiuk po raz kolejny napisała książkę, w której ludzkie dramaty i tragedie osobiste przeplatają się z miłością i szczęściem. Czytając tą książkę czułam, że ta historia mogła wydarzyć się naprawdę.

Anna Mazurek, ksiazkimojaodskocznia.blogspot.com

Anna Kasiuk kusi wykreowanym światem, w którym dobro miesza się ze złem, gdzie łatwo zapaść się w otchłań strachu, lęków i niepewnej przyszłości czyhającej za zakrętem życia. Na jednym biegunie samotność i nieufność, na drugim siła rodziny i miłość. A Ty - skręcisz czy pojedziesz dalej?

Izabela Wyszomirska, sza-terazczytam.blogspot.com

Choć nie jest to klasyczny thriller, a bardziej powieść psychologiczna z wątkiem sensacyjnym, to jednak wciąga bardziej niż niejeden kryminalny bestseller. A Anna Kasiuk udowadnia, że jest jedną z najbardziej zdolnych pisarek swojego pokolenia. Serdecznie polecam i z niecierpliwością oczekiwać będę na kolejne powieści, które wyjdą spod pióra autorki!

Aleksander Rogoziński, pisarz 
 

 PREMIERA 5 lipca 



Recenzja niebawem. Będą też konkursy :) 
 
Jesteście zainteresowani tym tytułem?

KONKURS: Książka w plenerze

Moi Drodzy,

Mam dla Was 3 egzemplarze książki ''Obrońcy miłości'' Sandi Lynn.

Zadanie konkursowe:

Zrób zdjęcie plenerowe dowolnej książce z wydawnictwa Amber.

Najciekawsze (moim zdaniem) sesje zostaną nagrodzone egzemplarzami książki ,,Obrońcy miłości'' [recenzja -KLIK]

Swoje zgłoszenia proszę przysyłać na maila: kryniame@wp.pl
 
 __


Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego
bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- polubisz FP wydawnictwa Amber 
- udostępnisz informacje o moim konkursie


Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Amber.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy
podesłać do organizatorki konkursu zdjęcie w plenerze dowolnej książki z wydawnictwa Amber.
4. Konkurs trwa od 27 czerwca 2017 roku do 2  lipca 2017 roku do godz. 23.59
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 5 lipca 2017 roku.
6. Nagrodą są 3x ,,Obrońcy miłości''
 Sandi Lynn.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

''Panna młoda ucieka'' SUSAN ELIZABETH PHILLIPS [PATRONAT MEDIALNY]

Panna młoda ucieka
SUSAN ELIZABETH PHILLIPS
Tytuł oryginału: THE GREAT ESCAPE
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Amber
Data premiery:22 czerwca
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI


Mogła mieć faceta doskonałego.
Wybrała zupełnie niedoskonałego.
   Lucy Jorik zawsze dbała o to, by nie skompromitować rodziny – w końcu jej matka to była prezydent USA. A teraz, w dzień własnego wesela, robi coś szokującego. Zamiast wyjść za Pana Doskonałego, ucieka z kościoła, wskakuje na motor jakiegoś obcego faceta i odjeżdża w nieznane…

 Świat zaczyna szukać Lucy, a Lucy musi odnaleźć samą siebie. Jej dobre maniery na nic się nie przydadzą w kontaktach z mężczyzną, który wydaje się zupełnie nie dla niej. I który tak dużo wie o Lucy, ale nie zdradza własnych tajemnic...

Czy ta zupełnie niedobrana para znajdzie coś, co ich łączy? Czy Lucy znajdzie to, za czym zawsze tęskniła – prawdziwą namiętność?

 SUSAN ELIZABETH PHILLIPS, była aktorka i reżyser, jest jedną z najpopularniejszych autorek współczesnych powieści kobiecych. Jej pełne życia, błyskotliwe, skrzące się humorem powieści zachwycają czytelniczki na całym świecie. Zajmują najwyższe miejsca na listach bestsellerów i zdobywają prestiżowe nagrody.

 Twórczość autorki miałam okazję poznać podczas lektury ''Urodzony uwodziciel'', która niezwykle przypadła mi do gustu. Dlatego też, kiedy nadarzyła się sposobność, aby przeczytać kolejną powieść znanej pisarki – nie wahałam się ani przez minuty. I z radością potwierdzam, że po raz kolejny intuicja mnie nie zawiodła. Moje oczekiwania zostały spełnione w 100%. Po prostu rewelacja. Przepadłam z kretesem.

  Na wstępie muszę zaznaczyć, że jest to drugie wydanie w zmienionej szacie graficznej (pierwsze wydanie pojawiło się w 2013 roku). Osobiście bardzo się cieszę, że wydawnictwo Amber ponownie dało szansę temu tytułowi. Co prawda sama fabuła nie wydaje się szczególnie oryginalna, wszak motyw "uciekającej Panny Młodej" był już wielokrotnie wykorzystywany w filmach, serialach i reklamach. A mimo to nie mogłam oderwać się od tej historii. Wciąga od pierwszych stron i absorbuje na długie godziny. Aż chce się więcej!

  Gdybym miała porównać tę książkę do jakiegoś filmu to wybrałabym oczywiście ''Uciekającą pannę młodą'' – amerykańską komedię romantyczna w reżyserii Garry’ego Marshalla z 1999 roku, a także ''Córkę prezydenta'' w reżyserii Foresta Whitakera z 2004 roku, gdzie osiemnastoletnia Anna, córka prezydenta Stanów Zjednoczonych ma dosyć życia pod nieustającym nadzorem, pragnie choć przez chwilę poczuć się jak przeciętna dziewczyna. Tutaj mamy podobną sytuację. Poznajemy trzydziestojednoletnią Lucy Jorik, najstarszą córkę byłej prezydent USA, która przygotowuje się do ceremonii zaślubin z Tedem Beaudine, synem legendy golfa i popularnej dziennikarki telewizyjnej. Jednak tuż przed samą uroczystością, ku zdziwieniu wszystkich – dziewczyna rezygnuje ze ślubu i ucieka z przypadkowo poznanym mężczyzną.

,,I wtedy… bez namysłu… nie zastanawiając się, jak w ogóle mogła rozważać coś tak egoistycznego, tak podłego, skandalicznego i niewyobrażalnego… Zrobiła to.''

 Czy warto było podjąć tak radykalne kroki? Jakie będą dalsze konsekwencje tych działań?

 Wbrew pozorom nie jest to kolejny ckliwy i banalny romans jakich wiele na naszym rynku. To dobra, wartościowa powieść obyczajowa o poszukiwaniu samego siebie, swojej drogi życiowej, nawiązywaniu przyjaźni, dokonywaniu trudnych wyborów, godzeniu się z przeszłością, pokonywaniu własnych demonów i kiełkującym uczuciu, które wymyka się spod kontroli. Błyskotliwie daje do zrozumienia, że nigdy nie jest za późno, żeby zmienić coś w swoim życiu, szczególnie, kiedy w grę wchodzi ludzkie szczęście. Dlatego nie warto czekać na idealny moment. On nigdy nie nadejdzie. Lepiej od razu działać niż żałować, że się czegoś nie zrobiło.

 Niewątpliwie najmocniejszą stroną powieści są elektryzujące relacje między Lucy a pewnym osobnikiem zwanym Pandą. Wyobraźnie sobie dwa skrajne charaktery. Ona - piękna, mądra, inteligentna, ułożona, z dobrego domu. Od lat jest pracownicą społeczną, która udziela się we wszystkich akcjach charytatywnych. On jawi się jako arogancki i gburowaty motocyklista. Za nic ma dobre wychowanie. Interesuje go tylko śmieciowe jedzenie, picie piwska i przypadkowy seks. Czy coś dobrego może wyniknąć z tej znajomości?

,,Niepokoił ją. Rozbrajał. Dezorientował. Lucy poznała już ludzi, którzy nie dawali się zaszufladkować, ale nigdy nie spotkała nikogo, kto tak bardzo nie pasowałby do żadnej etykiety.''

  Umiejętnie wpleciony wątek miłosny idealnie komponuje się z całością. Odpowiednio stonowany, nie przytłacza swoją melodramatyczną wymową bądź ckliwym sentymentalizmem. Przeciwnie. Rozwija się w myśl zasady „kto się lubi, ten się czubi''. Dzięki temu powieść zyskuje walory lekkiego klimatu komediowego, a jednocześnie urzeka delikatnością i oszczędnym, ale przemyślanym podejściem do tematu.

  Na uznanie zasługuje też pogłębiona psychologicznie, a przez to wiarygodna kreacja bohaterów zarówno pierwszo- jak i drugoplanowych. Każdy bez wyjątku jest inny, zaskakujący i przede wszystkim ciekawy. Mają wady i zalety, słabości, i lęki oraz ciemną plamę na życiorysie. Co niektórzy czytelnicy mogą kojarzyć kilka postaci z poprzednich książek Susan Elizabeth Phillips np. Lucy ("Pierwsza Dama"), Teda ("Wymyślne zachcianki" i "Nie będę damą") oraz Meg ("Z miłości"), aczkolwiek spośród wymienionych osób tylko Lucy wysuwa się na pierwszy plan. Muszę przyznać, że bardo polubiłam tę niesforną buntowniczkę. Początkowo nie rozumiałam powodu jej desperackiego czynu, ale z czasem uzmysłowiłam sobie, dlaczego na własne życzenie skompromitowała się w oczach społeczeństwa. Nie jest łatwo stale być na świeczniku. Nie każdy wytrzymuje taką presję i w wielu przypadkach emocje biorą górę. Toteż nie dziwię się, że Lucy zapragnęła przeżyć totalne szaleństwo, bez rodzeństwa, które trzeba wychowywać, nie troszcząc się o reputację rodziny, bez towarzyszących jej na każdym kroku kamer. Natomiast Panda od razu skradł moje serce. Na pierwszy rzut oka chamski prostak, lecz w głębi duszy to poharatany przez los i własne demony, wrażliwiec. Zaznał wiele złego, widział dużo bólu i cierpienia, toteż boi się zaangażować i zaufać bezgranicznie komukolwiek. Wiele uwagi poświecono również perypetiom Bree, Mike'a i Toby'ego. Cała trójka niesie ze sobą bagaż przykrych i bolesnych doświadczeń, które umiejętnie poruszą struny Waszej wrażliwości. Nie mniej ciekawą personą jest Temple Renshaw. Zła królowa, guru fitnessu i gwiazda ,,Wyspy grubasów'', koszmarnego reality show. Jej zdaniem otyłość jest równoznaczna z nieszczęściem, zaś bycie szczupłym jest symbolem sukcesu. Ale czy aby na pewno? Przekonajcie się o tym osobiście.

  Mimo zwodniczo lekkiego wydźwięku książka dotyka kilku, niezwykle ważnych zagadnień. W subtelny, ale przejmujący sposób opowiada o rasizmie, niskim poczuciu wartości, ocenianiu po pozorach, budowaniu zaufania do siebie i innych osób, zaburzeniach odżywiania, zespole stresu pourazowego, a także o dawaniu drugich szans. Mądrze uświadamia, że zawsze warto walczyć o siebie, iść naprzód do wymarzonego celu. Dokonać rozliczenia z przeszłością i z ufnością patrzeć w przyszłość. Dzięki temu osiągniemy poczucie satysfakcji i spełnienia.

  Styl pisania autorki jest bardzo dobry. Zręcznie prowadzi wielowątkową narrację, skrupulatnie tworzy błyskotliwe dialogi okraszone ciętym i błyskotliwym językiem oraz sprawnie kreuje plastyczne, pobudzające wyobraźnię opisy. Tempo akcji również bez zarzutu. Cały czas coś się dzieje, nie ma mowy o jakiejkolwiek nudzie. Ogólnie rzecz biorąc, jestem w pełni usatysfakcjonowana. Niniejsza lektura okazała się przyjemnością, dostarczyła mi świetnej rozrywki, mnóstwo śmiechu i garść wzruszeń.

Podsumowując:
  ''Panna młoda ucieka'' to zabawna, romantyczna, a przede wszystkim szalenie urokliwa opowieść, od której nie sposób się oderwać. Z dużą dozą optymizmu pokazuje, jak ważne jest posiadanie własnego miejsca na ziemi, swojej pasji i drugiej połowy, z którą można dzielić wszelkie wzloty i upadki oraz jak istotne są więzi rodzinne i wsparcie okazane drugiemu człowiekowi. Szczerze i gorąco polecam. Satysfakcja gwarantowana.