poniedziałek, 23 stycznia 2017

''Bez szans'' Mia Sheridan [PRZEDPREMIEROWO]

Bez szans
Mia Sheridan 
Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Otwarte
liczba stron: 320
Ocena: 6/6
 

   W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?

  Mia Sheridan, amerykańska pisarka, autorka poczytnych książek z gatunku romance. W ostatnim czasie zdobyła tytuł Bestseller Author New York Times, USA Today, a Wall Street Journal. Mia mieszka w Cincinnati, w Ohio z mężem. Mają czworo dzieci. Jej pasją jest tkanie prawdziwych miłosnych historii o ludziach, którym przeznaczone jest by być razem. Mię możecie spotkać na jej stronie internetowej http://miasheridan.com/ lub na Facebooku https://www.facebook.com/miasheridanauthor. W Polsce ukazały się dotychczas następujące powieści: ,,Stinger: Żądło namiętności’’, Bez słów, Calder: Narodziny odwagi, Eden: Nowy początek, Bez winy.

  Uwielbiam tę powieść całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Nigdy jej nie zapomnę. Niby zwyczajna historia, a jednak ma w sobie jakieś nieuchwytne piękno, jakąś aurę wyjątkowości, która wymyka się wszelkim definicjom. I choć na pierwszy rzut oka należy „do łatwych i przyjemnych” romansideł, to jednak pod płaszczykiem zwyczajności dotyka ważnych kwestii i otwiera oczy na wiele spraw.

  ,,Pośród zielonych wzgórz, zapierających dech w piersiach widoków, wodospadów i urokliwych krytych mostów leży Dennville w stanie Kentucky, zakątek Appalachów, który zawstydziłby slumsy, gdzie brak nadziei jest równie pospolity jak białe dęby, a bezrobocie stanowi raczej zasadę niż wyjątek.’’ To tutaj mieszka Kyland i Tenleigh – dwoje nastolatków, którzy marzą tylko o tym, żeby wyrwać się z nędznej egzystencji i poczuć prawdziwe życie. Może im w tym pomóc stypendium, które raz do roku przyznawane jest dla najlepszego ucznia. Los bywa jednak przewortny i sprawia, że młodzi zakochują się w sobie, co jeszcze bardziej komplikuje całą sytuację. Tymczasem nadchodzi dzień ogłoszenia wyników, a co za tym idzie – tylko jedno z nich otrzyma szansę na lepsze jutro. Komu się poszczęści? I co dalej z ich związkiem?

  Twórczość Mii Sheridan odbieram z różnym natężeniem – raz spokojnie, a innym razem z zachwytem. Szczególnie bliska jest mi powieść ,,Bez słów’’. Lecz po przeczytaniu ,,Bez szans’’ – obie pozycje stawiam na najwyższym stopniu podium. Autorka przeszła samą siebie tworząc genialne cudo, od którego nie sposób się oderwać. Perfekcyjnie przemyślana i zrealizowana fabuła, wiarygodne tło społeczno-psychologiczne, ciekawie i misternie usnuta intryga, wielowymiarowi, autentyczni bohaterowie, niebanalne ujęcie codziennych problemów oraz subtelne i mądre drugie dno. Każdy detal dopieszczono do granic możliwości. Aż chce się czytać!

  Warto też docenić niebanalną kreację postaci. Są wiarygodne i nieprzerysowane. Bez sztuczności i nadęcia. Łatwo się z nimi utożsamić, a co za tym idzie przeżywać ich perypetie jak swoje własne. Niejednokrotnie byłam mocno poruszona. Ogromnie współczułam zarówno Kylandowi, jak i Tenleigh. Dla nich każdy dzień jest walką o przetrwanie. Wiedzą, co to głód, zniszczona odzież, noce w zimnym domu. Ojciec i starszy brat Kylanda zginął w kopalni. Chłopak mieszka z niepełnosprawną matką w maleńkiej chałupce. Natomiast dom Tenleigh to niewielka przyczepa usytuowana w sosnowym zagajniku, gdzie wspólnie ze starszą siostrą opiekuje się chorą psychicznie matką. Łzy mi leciały jak grochy, kiedy czytałam o ich marzeniach…
  

 ,,– Opowiedz mi o swoich marzeniach – wyszeptał.
– Hmm. Zobaczyć ocean. Zatańczyć wśród fal. Zjeść kolację w restauracji. Mieć więcej niż jedną parę butów. Kupić jeden z tych cukiernianych tortów z idealnymi różowymi różyczkami na brzegach. Znaleźć dla mamy dobrego lekarza, który będzie wiedział, jak ją leczyć. Zostać nauczycielem, inspirować dzieciaki, żeby pokochały książki równie mocno jak ja. Mieszkać w domu z podwórzem i ogrodem, i własnym łóżkiem. (…)
– A ty, Kylandzie, o czym marzysz? Poza wydostaniem się stąd… na co masz nadzieję?
Przez kilka chwil się nie odzywał.
– Chcę zostać inżynierem. Chcę mieć lodówkę zawsze wypchaną jedzeniem. Chcę robić coś, co ma znaczenie, co naprawdę wszystko zmienia. I chcę to coś rozpoznać, kiedy się pojawi.’’ 

  Ten wątek nie tylko pokazuje obraz biedy i ubóstwa, ale jednocześnie uczy wielkiej pokory i szacunku do posiadanych dóbr materialnych, a także pozwala dostrzec coś więcej niż koniuszek własnego nosa. Albowiem bardzo często przejmujemy się jakimiś błahostkami, a nie doceniamy tego co najważniejsze.

  Oczarowana również jestem urokliwym wątkiem romantycznym, wolnym od sztamp i uproszczeń. Kyland i Tenleigh żywią do siebie gorące uczucia, co jednoznacznie powstrzymuje ich przed realizacją swoich marzeń. Czy wyrzekną się własnego szczęścia w imię wyższych wartości?

,,Podjąłem decyzję i mam tylko nadzieję… mam nadzieję, że któregoś dnia mi wybaczysz.’’

  Pisarka umiejętnie gra na emocjach i porusza najwrażliwsze struny ukazując, jak trudna i bolesna może być miłość, jak skomplikowane bywają relacje międzyludzkie oraz jak przekuć swoje słabości w siłę, a marzenia w sukces. Wzruszenie chwyta za gardło...

 Nie sposób nie docenić znakomitego warsztatu pisarskiego autorki. Posługuje się niezwykle pięknym, dojrzałym językiem, układa bardzo żywe dialogi, plastycznie opisuje miejsca i zdarzenia, tworzy bardzo realistyczny klimat, sugestywnie oddaje emocje oraz umiejętnie buduje wartką, zajmującą akcję, w której nic nie jest oczywiste. Nie uświadczymy tutaj żadnej pomyłki czy fałszywej nuty. Wszystko jest logiczne i spójnie poukładane. Wszystko jest po coś, czemuś służy i ma swoją głęboką mądrość ukrytą z pozoru nic nieznaczących słowach, gestach i zachowaniu. Tak to przynajmniej wygląda z mojego punktu widzenia.

Podsumowując:
  Zdecydowanie jedna z najdoskonalszych powieści New Adult, jakie miałam przyjemność poznać. Balansując pomiędzy rozpaczą i nadzieją, smutkiem i radością, wiarą i zwątpieniem pokazuje, że choć życie czasem bywa okrutne i niesprawiedliwe, to jednak wszystko da się przezwyciężyć mając u boku właściwą osobę. Co tu więcej pisać... Jestem zachwycona i zakochana w tej książce. Po TYSIĄCKROĆ POLECAM.

http://www.empik.com/bez-szans-sheridan-mia,p1133669348,ksiazka-p

28 komentarzy:

  1. We mnie nie wzbudziła aż takich emocji, nadal najbardziej kocham Bez slów :) ale faktycznie była dobra i bez wątpienia warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie obie powieści są genialne. Poruszyły mną dogłębnie.

      Usuń
  2. Właśnie dzisiaj zabieram się za czytanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede mną, ale bardzo mocno chcę przeczytać! Nie mogę się doczekać premiery! :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem jak ja ją odbiorę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie nie mam ochoty na młodzieżowe pozycje. Wolę w ostatnim czasie przede wszystkim fantastykę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wysoko oceniasz tę książkę. A mi się fabuła podoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie zwykłe wydawałoby się mają marzenia bohaterowie, ale można marzyć o tym, co dla innych jest rzeczywiste. Swoją recenzją sprawiłaś, że myślę o lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna opowieść. Sytuacja Kylanda naprawdę trudna i nie wiem jak on to znosił... Proste marzenia, takie banalne, a jednak poruszają serduszko - uwielbiam ten cytat.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka podobała mi się, dobrze się przy niej zrelaksowałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę ją mieć! Ta okładka całkowicie mnie zdobyła. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja, po której jedyne na co mam ochotę, to jak najszybsze zapoznanie się z lekturą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. łał, no po takiej recenzji trzeba przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja byłam pewna że to część jakiegoś cyklu :) na pewno wpadnie w moje łapki

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tą książkę! Również podobała mi się tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię książki tej autorki, więc na pewno nie odmówię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio przeczytane "Bez winy" niezwykle mnie zawiodło, ale ta historia wydaje się bardziej porywająca.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też mam ogromną ochotę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam tylko "Bez słów" i bardzo ta książka mi się podobała. Tę też chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszę się, że bohaterowie są tak świetnie wykreowani. Książkę zaczynam czytać już jutro więc niedługo będę znała własne zdanie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam wielką słabość do tej autorki. Z pewnością sięgnę i po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszę się, że ta książka wzbudziła w Tobie tyle emocji:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze nie czytałam żadnej książki autorki, ale planuję to nadrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale ja jestem do tyłu... Za mną tylko Bez słów. Ale w sumie nawet nie miałabym kiedy jej przeczytać, tyle mam książek do czytania :) ale niewątpliwie kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Po takiej recenzji nie wypada nawet nie sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pomimo, że to nie do końca mój gatunek bardzo mi się podobała. Pokazuje co w życiu naprawdę ważne. Chętnie sięgnę po inne książki tej autorki. Pozdrawiam :)
    https://czytanienaprawdeuzaleznia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...