czwartek, 7 września 2017

Za głosem serca - Izabela M. Krasińska [PATRONAT MEDIALNY]

Za głosem serca
Izabela M. Krasińska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 464
Ocena: 9/10
Patronat medialny: 
Kiedy myślisz, że wszystko już stracone, na twojej drodze staje miłość.

  Życie lubi płatać figle i niespodziewanie komplikować to, co z pozoru proste. ​Marta i Piotr są małżeństwem prawie doskonałym. Ale „prawie” robi przecież ogromną różnicę. Do szczęścia brakuje im tylko roześmianych maluchów. Po sześciu latach małżeństwa Marcie coraz trudniej pogodzić się z bezpłodnością Piotra. Decyzja o adopcji nie przychodzi im łatwo, ale jest najlepszą, jaką mogli podjąć w życiu. Jednak w ich związek powoli zaczynają wkradać się nuda i rutyna. Marta ma już dość bycia kurą domową, chciałaby wrócić do pracy, ale boi się o tym powiedzieć mężowi. Tymczasem do oddziału straży pożarnej, w której pracuje Piotr zostaje przyjęta młoda, przebojowa i atrakcyjna kobieta, traktująca mężczyzn jak trofea, lubiąca ryzyko, adrenalinę i wyścigi.

  Czy związek Marty i Piotra przetrwa wyzwanie? Jak przezwyciężyć kryzys i nie zniszczyć rodziny, o którą tak mocno się walczyło? Czy można otrząsnąć się po utracie jednej z najważniejszych osób na świecie? [opis wydawcy]

   Izabela Maria Krasińska, rocznik 1989, absolwentka filologii polskiej. Uwielbia koty, francuską muzykę, literaturę pozytywistyczną i polskie reportaże. Wielbicielka kina studyjnego oraz serialu The Walking Dead. Od lat wierna fanka Garou, który niechcący odmienił jej życie (bardziej niż pozytywnie). Aby zrozumieć o czym śpiewa, nauczyła się francuskiego. Śmieje się, że jest magistrem ironii (pracę magisterską napisała o ironii w twórczości Zygmunta Miłoszewskiego). Z natury melancholijna i ponura, choć bliźni uważają inaczej. Mieszka w małej miejscowości pod Radomiem. ,,Pod skrzydłami miłości'' jest jej debiutancką powieścią.

   Debiut autorki z różnych względów skradł moje serce, dlatego ucieszyłam się ogromnie na wieść o kontynuacji przygód Marty i Piotra. Czy moje kolejne spotkanie ze starymi, dobrze znanymi bohaterami zaliczam do udanych? A może tym razem spotkał mnie zawód? Nie będę trzymać Was w niepewności i od razu napiszę, że jestem w 100 procentach usatysfakcjonowana. Dostałam to na co liczyłam, a nawet więcej. Zewsząd aż kipi od emocji i wrażeń. Jeszcze długo po skończonej lekturze nie mogłam się otrząsnąć.

   Nie od dziś wiadomo, że wszystko co dobre, szybko się kończy. W życiu Marty i Piotra ponownie nadciągają ciemne chmury. Coraz częstsze kłótnie i wzajemne wyrzuty powodują narastanie poczucia obcości. A jakby tego było mało, w jednostce straży pożarnej, gdzie pracuje Piotr, pojawia się Sylwia - niezwykle atrakcyjna kobieta strażak, która ewidentnie ma chrapkę na swojego dowódcę. Czy mężczyzna ulegnie pokusie? A może młodzi małżonkowie wyjdą z nawarstwiającego się kryzysu zwycięsko, bogatsi o nowe doświadczenia, silniejsi i pewniejsi siebie?

   To, co przeżyłam podczas czytania tej książki jest nie do opisania. Mnóstwo obaw, nerw, wzruszeń i napięcia. Chłonęłam każdą kolejną stronę jak gąbka wodę. Autorka zaserwowała nam przejmującą, miejscami wstrząsającą historię o trudnych relacjach rodzinnych, damsko-męskich, skrywanej krzywdzie, stracie, bólu, rozczarowaniu, a także o drugich szansach, walce o własne szczęście oraz sile nadziei, przyjaźni i miłości, która pozwala przetrwać najgorsze. Subtelnie, i, co najistotniejsze – bez popadania w banał ukazuje, jak łatwo zniszczyć samego siebie, dać się opętać szatańskim podszeptom egoizmu czy wybujałej wyobraźni. Nie potrzeba wiele. Wystarczy drobny pretekst, aby rozpętało się prawdziwe piekło. A potem już tylko krok dzieli od granicy, której przekroczenie może mieć bardzo złe skutki.

  Najbardziej wstrząsnął mną wątek relacji Piotra ze swoją podwładną. Dawno nikt mi tak nie podniósł ciśnienia. Początkowo wyglądało to całkiem niewinnie, wspólne spędzanie czasu, niezobowiązujące rozmowy, przyjacielskie wsparcie. Niestety, w pewnym momencie cała sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli… 

  ,,Już ona znajdzie sposób, by do niego dotrzeć i przełamać jego opór. Jego cytata żoneczka stanowczo nie zasługiwała na takiego faceta. A Sylwia wiedziała, jak sprawić, by mężczyzna oszalał na jej punkcie. Majewski nie będzie tu żadnym wyjątkiem. Miała naturę łowczyni, a on wydał jej się idealną zwierzyną. Zwietrzyła trop, więc teraz nie pozostawało jej nic innego, jak zaatakować swoją ofiarę''. 
 
   Próżno tu szukać cukierkowych rozwiązań i patetycznej tandety. Wszystko toczy się swoim naturalnym torem, a los wystawia bohaterów na kolejne próby. Pisarka mądrze uzmysławia nam, na jakich fundamentach zbudować swój związek, żeby był wystarczająco mocny, by móc przetrwać niejedną burzę. Kompromis, cierpliwość, zaufanie, wierność, odpowiedzialność, czułość i troska – połączenie tych wszystkich elementów wróży powodzenie i rozwiązanie dręczących nas kłopotów. Jednocześnie pokazuje, że nie zawsze mamy wpływ na to, co się dzieje. Najważniejsze, żeby się starać, próbować coś łatać, a wtedy może się uda wyjść na prostą. Bo na tym polega związek dwojga ludzi – na nieustannej walce z przeciwnościami losu, z własnymi słabościami i niedoskonałościami.

  Niezaprzeczalną zaletą tej książki są jej bohaterowie, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowi. Tak jak każdy z nas posiadają swoje wady, zalety, słabości, popełniają błędy i ulegają nieprzemyślanym impulsom. Dzięki temu łatwiej jest nam się z nimi utożsamić, znaleźć w nich cząstkę samej siebie. Osobiście najbardziej zżyłam się z Martą i w pełni rozumiałam jej obawy, rozterki i troski. Również Piotr zyskał moją sympatię, choć chwilami niebezpiecznie przeciągł strunę. Według mnie oboje byli w równym stopniu winni. Zaniedbali łączącą ich więź, pozwolili jej zwiędnąć. Przestali się słuchać, rozumieć i doceniać to, czym obdarował ich los. Dużo miejsca poświęcono także siostrze Piotra oraz najbliższym przyjaciołom Majewskich, czyli Wojtkowi i Magdzie. Ich ścieżki splatają, zazębiają i determinują się wzajemnie, po to, by uzmysłowić nam, że przeznaczenie często lubi płatać „figle” i w najmniej oczekiwanych sytuacjach potrafi postawić człowieka pod ścianą.

  Bardzo odpowiada mi styl pisania pani Izabeli - lubię jej lekkość narracji, plastyczne opisy, prostotę przekazu i dbałość o szczegóły, spójność i jasność wypowiedzi. Nic tu nie jest przekombinowane czy groteskowe. Każda postać, każde wydarzenie jest po coś i czemuś służy. Radość miesza się ze smutkiem, tęsknota z żalem, a euforia z tragedią. Ale prawdziwą wisienką na torcie tej lektury jest porażające zakończenie, które po prostu wbija w fotel. Nie mogę się już doczekać następnego tomu. Śmiem przypuszczać, że niespodzianek nie zabraknie. 

Podsumowując:
  ,,Za głosem serca'' to boleśnie szczery portret codziennej rzeczywistości, pełnej ludzkich dramatów, wzlotów i upadków, porażek i sukcesów. Z wyczuciem i dużą dozą wrażliwości uświadamia nam, jak kruche i niepewne jest życie. Toteż nie warto kusić losu i stwarzać okazji do niepotrzebnych problemów. Trzeba doceniać to, co się ma, a przede wszystkim tych, których kochamy. Bo kolejnej szansy może po prostu już nie być. Polecam. Zdecydowanie warto! 

23 komentarze:

  1. Bardzo zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabuła faktycznie jest na czasie. Bezpłodność, zdrady...problemy, przez które wiele małżeństw się rozpadło. W wolnym czasie rozejrzę się za książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie mam ochotę na inne lektury, ale tę może polecę siostrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Urzeka mnie przesłanie jakie niesie ze sobą powyższa pozycja. Jest ono dowodem na to, że "Za głosem serca" jest wartościowym dziełem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że książka wyzwoliła w Tobie wiele, wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czeka u mnie na swoją kolej, chociaż ostatnio czasu brak, więc pewnie jeszcze trochę poczeka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście wątki, które tutaj są poruszone są na czasie! Zapamiętam tytuł na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam Twoją recenzję i poczułam się jakbym czytała historię bliskiej mi osoby... I teraz mam dylemat czy ta osoba powinna przeczytać ten tytuł czy nie. Czy wesprze ją to psychicznie czy raczej dobije?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem śmiało możesz polecić tę książkę swojej koleżance czy koledze, bo jestem niemal pewna, że po przeczytaniu przygód Marty i Piotra spojrzy na własne problemy z zupełnie innej perspektywy.

      Usuń
  9. Książka przepięknie wydana i gratuluję patronatu, aczkolwiek tematyka już nie dla mnie, więc raczej sobie odpuszczę lekturę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. I znowu bohaterka Marta... :)
    Gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi interesująco! Ja właśnie jestem w trakcie czytania Ławeczki pod bzem z tego wydawnictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się jeszcze zastanawiam nad wyborem owej książki.
    Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Poszukam pierwszego tomu w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oho, czuję, że ta Sylwia mnie zirytuje, ale książka wydaje mi się obiecująca.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój zawieszony w pisaniu bestseller nosi nazwę "Za głosem serca" :V
    A jest to tytuł pokręconej telenoweli, w której grała moja ulubiona aktorka, Angelique Boyer.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję patronatu :) Dużo emocji w jednej książce :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...