Szczęście przychodzi wtedy, gdy przestajesz narzekać na problemy, które masz i zaczynasz doceniać to jak wiele innych problemów masz za sobą ❤

sobota, 30 listopada 2019

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ,,Do końca świata'' w wykonaniu zespołu DwaA.

Zespół DwaA powstał w 2013 roku. Charyzmatyczną wokalistką, o specyficznej barwie głosu jest Agata Wyszyńska, której muzyka towarzyszy od najmłodszych lat. Można było ją zobaczyć w Bitwie na głosy z udziałem zwycięskiej drużyny Piotra Kupichy (Feel), gdzie zebrała bardzo dobre opinie po solowym wykonaniu piosenki "Use Somebody" zespołu Kings Of Leon. Wystąpiła w drugiej edycji X Factor, śpiewając utwór "Make You Feel My Love" - zebrała oklaski na stojąco od publiczności, oraz będących w jury Kuby Wojewódzkiego i Tatiany Okupnik. Brała udział w Szansie na sukces z udziałem Ś.P. Markiem Jackowskim, gdzie zwyciężyła program, brawuro wykonując piosenkę "Krakowski spleen".

.
1. Odnaleźć Cię to był mój cel.
Marzyłam długo tak,
by wreszcie Cię mieć.
Jak wspaniale z Tobą budzić się,
nocą nas uwodzi magia księżyca,
każdy dzień to nowa podróż,
niech nas zachwyca.

REF.
Do końca świata będę przy Tobie,
nie mów że jesteś sam.
Do końca świata będę przy Tobie,
jutro to Ty i ja.
Do końca świata będę przy Tobie,
chcesz czy nie będzie tak
i zawsze będę chronić ten ogień,
który się pali w nas.

2. Na resztę dni mój cień to Ty.
Spotkałam Cię i wiem - spełniają się sny.
Rzeka snów niechaj poniesie nas,
pofruniemy razem na skrzydłach nocy.
Gdy Cię nie ma ciągle czekam na Twoje kroki.

REF. x2
Do końca świata będę przy Tobie,
nie mów że jesteś sam.
Do końca świata będę przy Tobie,
jutro to Ty i ja.
Do końca świata będę przy Tobie,
chcesz czy nie będzie tak
i zawsze będę chronić ten ogień,
który się pali w nas.

piątek, 29 listopada 2019

''Powrót do tradycji'' Małgorzata Kasprzyk # PATRONAT MEDIALNY

Powrót do tradycji
Małgorzata Kasprzyk
Wydawnictwo: WasPos
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 324
OCENA  8/10
Patronat medialny:
   Druga część sagi przedstawia dzieje spokrewnionej z Baranowskimi rodziny Wysockich, której los również nie szczędził ciężkich przeżyć: ich dworek został spalony, więc zmuszeni byli porzucić Podlasie i przenieść się do Warszawy. Zdołali tam przetrwać czasy PRL- u , zaś po zmianie systemu politycznego niespodziewanie odkryli w sobie talenty biznesowe. A kiedy już odnieśli sukces, okazało się, że ich najmłodszy potomek ma zupełnie inny pomysł na życie, aniżeli pomnażanie rodzinnej fortuny. Niestety Wysoccy tak bardzo oderwali się od swoich korzeni, że nie potrafią nawet ustalić, do kogo ich syn jest podobny… [opis wydawcy]

   Małgorzata Kasprzyk. Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała jako lektor, tłumacz i urzędnik państwowy. Lubi muzykę, kino i podróże. Kocha wszystkie zwierzęta, a szczególnie jednego niesfornego kota. Autorka powieści obyczajowych „Rodzinne rewolucje” i  „Podwójne życie” oraz zbioru opowiadań „Miłość w Ustroniach”. Prowadzi stronę: https://www.facebook.com/mkautorka/

   Bardzo lubię twórczość autorki, bowiem posiada niesamowity dar do tworzenia pięknych, klimatycznych historii, które wywołują różne emocje oraz skłaniają do wielu refleksji. Dlatego po każdą jej powieść mogę sięgać w ciemno, bo wiem, że nie będę tego żałować. Tak, jak to było w przypadku książki ''Powrót do źródeł'' (saga rodzinna z historią w tle), która mimo iż nie należy do moich ulubionych gatunków literackich, to jednak wciągnęła mnie w swoje sidła i nie chciała wypuścić aż do ostatniej strony. Dlatego też bez najmniejszego zawahania zgodziłam przeczytać i zrecenzować drugą część sagi podlaskiej. Cieszy mnie ta decyzja, a także utwierdza w przekonaniu, że nasi polscy pisarze również potrafią w doskonałym stylu wykorzystać swoje talenty. Gwoli ścisłości dodam, że każdy tom stanowi zamkniętą całość i można go spokojnie czytać nieżalenie od siebie. Jeśli jednak chcecie przeczytać obie części, to ze względu na chronologię wydarzeń wskazana jest kolejność: "Powrót do źródeł" - "Powrót do tradycji".

   Fabuła rozgrywa się wokół dużej rozpiętości czasowej – od dwudziestolecia międzywojennego, przez okres PRLu, aż do momentu III RP, w którym poznajemy rodzinę Kłysiów. To prawdziwi szczęściarze: mają dobrze prosperującą firmę, zdolne dzieci o bystrych umysłach oraz wysoki status finansowy. Aczkolwiek jest coś, co nie daje im spokoju. Najmłodszy członek rodu zamiast interesować się rodzimym biznesem woli organizować szlachetne akcje na rzecz ochrony środowiska oraz poprawy warunków życia zwierząt. Zaniepokojeni rodzice postanawiają dogłębniej przyjrzeć się tej sprawie.

<<Patrząc na niego, Wiola i Bogumił zastanawiali się, do kogo jest podobny. Oczywiście nie mieli na myśli siebie, bo to, że syn nie przypomina żadnego z nich, było oczywiste. Błądzili zatem myślami wśród swoich dziadków i pradziadków, pytali rodziców o ich postawy życiowe i poglądy (…) Ku rozczarowaniu małżonków poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Zawirowania historii spowodowały, że wśród ich przodków można było spotkać komunistów i opozycjonistów, konserwatystów i liberałów, katolików i ateistów… Natomiast ekologa nie udało się odkryć.>>

    Czy Kłysiowie mieli kiedyś wśród swoich krewnych ekologa? A może dziwactwa syna wzięły się z innych źródeł?

   Dostałam w swoje ręce ciepłą i pozytywną powieść o rodzinie, przyjaźni, miłości i walce z przeciwnościami losu. O tym, że każde pokolenie ma swój własny czas. Każde pokolenie tak samo kocha, cierpi i tęskni. Każde pokolenie wnosi własny zestaw oczekiwań, wartości i priorytetów. Jednak wszyscy razem: rodzice, dziadkowie, pradziadkowie – tworzą unikalne drzewo genealogiczne, w którym ogniskiem wiążącym są żywe wspomnienia i doświadczenia przekazywane przyszłym potomkom. Przygotujcie się na wspaniałą podróż w czasie i przestrzeni, gdzie oczyma wyobraźni zobaczycie niezwykłe dzieje rodu Baranowskich i Wysockich. Wyjątkowe wrażenia gwarantowane. 

  Przez karty książki przewija się oszałamiająca plejada postaci. Każda z nich jest obdarzona indywidualnymi cechami charakteru, ma swój punkt widzenia na świat i temperament. Dzięki temu o wiele łatwiej nam ich zwizualizować, zrozumieć ich motywy oraz wczuć w ich sytuację. Osobiście polubiłam wszystkich bohaterów, ponieważ ujęli nie swoją prostotą, realnością, wrażliwością i swego rodzaju nieporadnością wynikającą z ich wieku, niewiary we własne możliwości oraz skłonności do postaw rezygnacyjnych. Obserwując ich perypetie przeplatane wieloma wzlotami i upadkami –  można dojść do jednej konkluzji: na przestrzeni wielu setek lat rzeczywistość ulega dynamicznym zmianom, jednak człowiek pozostaje ten sam: szukający szczęścia i spełnienia.

   Styl, w jakim pisze autorka jest lekki, ale nie prosty. Wszystko zostało należycie przemyślane i wyważone, bez żadnych dłużyzn, żadnego lania wody i zbędnych opisów. Doskonale oddano także nastrój i atmosferę poszczególnych epok, dzięki czemu z łatwością można m.in. poczuć ducha socjalizmu, klimatu PRL-u oraz okres transformacji ustrojowej niosący ze sobą szereg zmian społeczno-gospodarczych. Na plus oceniam również tempo akcji. Choć jest umiarkowane, to jednak nie brakuje kilku zaskakujących momentów czy rosnącego napięcia. Jedno jest pewne - nuda nie grozi nikomu. Generalnie całokształt wypada bardzo dobrze, choć moim zdaniem można było (bez szkody dla tekstu) zmniejszyć liczbę pokoleń, gdyż chwilami doznawałam lekkiej dezorientacji, gubiąc się w pokrewieństwie niektórych osób. Ubolewam również nad tym, że nieco lakonicznie potraktowano losy Franciszka i jego wybranki. Tutaj aż prosiło się o jakieś głębsze rozwinięcie tego wątku. Ale i tak jestem zadowolona  z lektury, bo dzięki niej mogłam choć na chwilę oderwać się od szarej codzienności, pełnej obowiązków, napiętego grafiku i stresu. 

  Podsumowując: Małgorzata Kasprzyk stworzyła interesującą sagę rodzinną, w której nie brak dramatycznych rozterek, uczuciowych zawirowań i… zaskakujących powrotów. Książka wciąga od pierwszych stron, czasami trzyma w napięciu i zaskakuje, niekiedy gra na strunach naszej wrażliwości, ale przede wszystkim pokazuje, że historia lubi się powtarzać, tylko w nieco innych dekoracjach. Przeczytajcie i przekonajcie się sami. Polecam!

 Skusicie się?

wtorek, 26 listopada 2019

KONKURS: Tolerancja jest THE BEST!

Moi Drodzy,

Przychodzę do Was z konkursem, w którym można wygrać ''Naprawdę jaki jesteś'' - jedyną w swoim rodzaju powieść Agnieszki Walczak-Chojeckiej.

Zadanie konkursowe:

Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne.

Zaprezentuj u siebie na stronie (Blog, Facebook, Instagram) prosty przekaz (w dowolnej formie - może to być zdjęcie, grafika komputerowa, filmik lub własnoręczny rysunek) szerzący tolerancję.

Linki do swoich projektów proszę dodać w komentarzu pod postem konkursowym.

Jedna osoba, która (według mnie) zrobi najciekawszą reklamę, otrzyma ww. książkę.

__

Będzie mi miło, jeśli:


- zostaniesz obserwatorem mojego bloga 

- udostępnisz informacje o moim konkursie

Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo: Edipresse Polska.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu wstawić link do swoich  konkursowych projektów szerzących tolerancję.
4. Konkurs trwa od 26 listopada 2019 roku do 1 grudnia października 2019 roku do godz. 23.59
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 5 grudnia 2019 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz powieści ,,Naprawdę jaki jesteś'' Agnieszki Walczak-Chojeckiej.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. 
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
11. Udział w konkursie jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na nieodpłatne upowszechnianie, publikację prac w dowolnej formie (wraz z danymi osobowymi autorów).

poniedziałek, 25 listopada 2019

Wywiad z Magdaleną Kopeć

Basia
Co zapoczątkowało Pani pisanie i czy spełniły się Pani marzenia lub pasje?

Trudno mi wskazać początek, bo piszę „od zawsze”. Może było to wypracowanie w V klasie o tym, jak straciłam psa, może pamiętnik, może jedno z pierwszych ukończonych opowiadań, które czytałam przyjaciółkom w Sylwestra 1998 roku. Pasję realizowałam pisząc, nawet jeśli było to pisanie do szuflady. Marzeniem było wydawanie. 

Emilia Walczak
Który pisarz jest Pani ideałem czy wcześniej coś Pani napisała przeczytał to ktoś i mu się spodobało i powiedział że możesz pisać i będzie to dobra książka

Bardziej przywiązuję się do książek, niż do autorów. Nie mam obrazu pisarza idealnego.

Co do drugiej części pytania - kilka osób widziało wcześniej to, co piszę i wszystkie były zgodne, że ,,Trzy zimy'' to dobra powieść. 

Daria723
Miała Pani problemy w trakcie pisania? Jakąś blokadę bądź chwile zwątpienia, że czytelnicy odrzucą Pani książkę?

Miałam takich blokad bardzo wiele. To normalne – wielu autorów pisząc, ma chwile zwątpienia. Poważnym problemem było dla mnie oddanie realiów. To, że jestem historykiem nie znaczy, że z automatu wszytko wiem. To tylko ułatwia research – tzn. wiem, gdzie szukać, znam kontekst, łączę pewne sprawy. Jednak wciąż jest to nawał pracy. Do tego dochodzi problem języka – nie można prowadzić narracji na sposób XIX-wieczny, z drugiej strony język nie może być współczesny.

Oczywiście kilka razy kończyłam z pisaniem “definitywnie” – bo kto to przeczyta, bo rynek jest zarzucony podobnymi historiami, bo to nudne etc. etc. Jednak w pisaniu jest coś takiego, że choć rozsądek mówi: daj sobie spokój, to bez sensu - jakaś cząstka w podświadomości pcha do przodu. Więc marudzę, przeklinam, załamuję ręce, ale piszę dalej. 

Gdyby mogła Pani stworzyć z kimś autorski duet, kto by to był? Dlaczego akurat ta osoba?

Nie nadaję się do pisania w duecie. Nawet, gdybym miała pisać z autorem, którego bardzo cenię, prawdopodobnie nic by z tego nie wyszło. Każdy ma inną wrażliwość, warsztat, pomysły. A ja często bywam uparta.

KlaraD
Tak samo jak Pani jestem wielką fanką Ani z Zielonego Wzgórza. Dowiedziałam się, ze wyszła już książka Maryla z Zielonego Wzgórza. Autorką jest Sarrah Maccoy. Musimy zaczekać na polskie tłumaczenie. Chciałam się zapytać co Pani zdaniem sprawiło, że Maryla nie poślubiła ojca Gilberta?

Myślę, że różnice osobowości, może obawy, może jakieś zdarzenie, które wydawało się wówczas istotne. Ludzie często podejmują w młodości decyzję, których później sami nie rozumieją. Dojrzałość niesie ze sobą większą tolerancję dla drugiego człowieka, młodość nie znosi kompromisów.

Co sprawiło, że polubiła Pani arie Pucciniego i w jaki sposób zachęciłaby Pani innych do słuchania utworów tego wybitnego artysty?

Sama muzyka. Niesie ze sobą przekaz emocjonalny, który akurat do mnie trafia. Czym miałabym zachęcić? Nie wiem. Odbiór muzyki jest podświadomy, a muzyka operowa jest bardzo specyficzna – podobno albo się ją kocha, albo nienawidzi.

Anna G.
Czy wierzy Pani w Mikołaja Świętego? O czym Pani nigdy by nie napisała. 

W pewien sposób wierzę. Wierzę w jego legendę i w to, że sama postać (bez względu na to, czy mamy na myśli św. Mikołaja – biskupa Miry, czy współczesną wersję dobrotliwego staruszka) wyzwala w ludziach potrzebę dawania. I to jest najważniejsze.

Nie wiem. Trudno wyznaczyć sobie taką granicę, bo nie tylko temat jest ważny, ale też sposób jego przedstawienia i przekaz jaki niesie.

Anne18
Z zawodu jest Pani muzealnikiem. Co lub kto zainspirowało Panią do wyboru takiej poniekąd artystycznej i chyba mało docenianej profesji?

Instynkt. Zaczęłam studia historyczne z pomysłem, że zostanę nauczycielem. Szybko jednak poczułam, że to nie moja droga i wybrałam inną specjalizację. To był dobry wybór, chociaż w tej chwili nie pracuję w swoim zawodzie.

Gdyby miała Pani stworzyć coś w rodzaju Kodeksu Pisarza to co by się w nim znalazło i ile punktów by liczył?

Za mało mam doświadczenia w pisaniu, żebym mogła pokusić się o tworzenie takiego kodeksu. Sądzę jednak, że nie różniłby się od ogólnych zasad przyzwoitości i etyki. Jedyne, co bym dodała, to szanować odbiorcę. Nie pisać byle czego bez zastanowienia, ale przygotować się, przemyśleć i coś powiedzieć czytelnikowi. 

gosia garkowska
Czy opisane w powieści miejsca są prawdziwe? 

Większość miejsc opisywanych w powieści ma swoje odpowiedniki – miasteczka, dwory, kościoły, które mnie inspirowały. Oczywiście nie jest to kopia 1:1, ale starałam się uchwycić ich realizm i przenieść go do powieści. 

Czy Pan Rohow nosi wąsy?

Rohow jest mężczyzną modnym i opisując go, wspominałam o zaroście. Jednak dałam tutaj czytelnikowi dużo swobody – nie opisywałam ze szczegółami jego wyglądu – chodziło mi bardziej o uchwycenie wrażenia, jakie sprawiał. 

WikiLifeStyle
Czy, czytając swoje dzieło, porównuje się Pani do innych autorów?

Nie. Jedyne porównanie, jakie robiłam, to moje wyobrażenie powieści, a realny efekt.

Czy podczas pisania, zdarzyło się Pani pomyśleć, że to nie ma sensu i nie warto dalej w to brnąć?

Wielokrotnie. Jednak dzięki wsparciu przyjaciół, takie momenty przechodziły. Odpoczywałam, starałam się oderwać od powieści, a potem znowu siadałam do pisania.

Gosia
Dokąd wyjechałaby Pani w podróż swoich marzeń? Oczywiście, gdyby nie istniały ograniczeni finansowe?

Podróż moich marzeń to kilkutygodniowy rejs ogromnym statkiem pasażerskim. Zwiedzanie nadmorskich miast, wieczorne przyjęcia, morska bryza, zupełnie inny świat. 

Czy myślała Pani kiedyś o powstaniu filmu na podstawie napisanej przez Panią powieści? Może nawet ma Pani typy na obsadzenie głównych ról? Ania z Zielonego Wzgórza świetnie się sprawdziła zarówno w wersji papierowej jak i filmowej:)

Przyznaję się – miałam takie wyobrażenia. Mam nadzieję, że inni autorzy tez tak miewają – że nie tylko ja wyobrażam sobie wielką ekranizację swojego tekstu. 
Jednak ról jeszcze nie obsadzałam 😊

Laurel
Historia niejednokrotnie nie pozwala nam o sobie zapomnieć. Jakie wydarzenie ze świata, Polski lub życia prywatnego uważa Pani za przełomowe w dziejach ludzkości/ kraju/ w swoim życiu?

O ile te w dziejach świata są różne – tworzą po prostu zarys naszej historii, o tyle indywidualnie to zwykle spotkania, pożegnania, narodziny, śluby. W moim przypadku podobnie. Szczególnie narodziny dziecka niosą trwałą i ogromną zmianę.

Zima to wymagająca pora roku. Jaki ma Pani sposób na rozgrzanie serca i duszy?

Nie będę oryginalna – dobra lektura lub film, ciepły koc, kubek herbaty. I miłość.

Ugandunia
Czasy się zmieniają, tzn trendy, sytuacja polityczna, środki przekazu. W byciu człowiekiem nie zmienia się zbyt wiele, zarówno 156 lat temu jak dziś chcemy być szczęśliwi. Czy gdyby główni bohaterowie przenieśli się do XXI wieku ich miłość miałaby mniej przeszkód do pokonania? Gorąco pozdrawiam.

Z jednej strony pewnie tych przeszkód byłoby mniej – technologia, komunikacja, medycyna usunęłaby z ich drogi wiele z nich. Jednak gdyby ona była białą kobietą z konserwatywnego domu, a on nawet bogatym, ale ciemnoskórym muzułmaninem?

Natalia
Skąd pomysł na książkę stylizowaną wiekiem XIX i czasami zaborów? Skąd czerpała Pani informacje/wiadomości z tamtego okresu (ponieważ w powieści opisane są m.in. tradycje i charakterystyczne dawne obyczaje, a także widzimy tam stereotypy wobec Moskali)? "Trzy zimy" to też Pani pierwsza książka. Czy kolejne pozycje również będą zachowane w stylu wieku XIX?

Pomysł na „Trzy zimy” przyszedł w sposób naturalny – tzn. wziął się z mojego zainteresowania XIX wiekiem. Wszystkie informacje, wydarzenia w tle mają swoje odpowiedniki w historii – tzn. miały miejsce. Część z nich, jak wydarzenia w Warszawie są opisane dosłownie, inne jak wydarzenia w Chojnicach są oparte na realnych wydarzeniach w innych miastach. Informacje czerpałam z monografii, artykułów i opracowań naukowych. Do tego oczywiście kwerenda źródłowa – głównie prasa tego okresu. Dużo czytałam o gospodarstwach w tamtym okresie, o problemach, produkcji, dochodach, zbożach, chowie bydła. To wszystko było konieczne, aby stworzyć realistyczne tło dla tego o czym chciałam opowiedzieć, czyli o przemianie, o dojrzewaniu i o sile charakteru.

Powieść, nad którą teraz pracuję jest współczesną obyczajówką – no może nie do końca współczesną, bo czas akcji to lata dziewięćdziesiąte XX wieku, ale niewiele ma wspólnego ze stylem „Trzech zim”. Po długiej pracy nad powieścią historyczną, chciałam spróbować sił w czymś innym. 

Czy pisząc "Trzy zimy" chętnie Pani podsuwała fragmenty powieści bliskim, aby posłuchać ich opinii i uwag, czy może wręcz odwrotnie - nie pozwalała Pani innym zajrzeć do tekstu przed ukończeniem całej książki? ;)

Było dosłownie kilka osób, którym przesyłałam fragmenty. Jednak były to osoby, które znały się na pisaniu, same piszą i były w stanie ocenić tzw. surówkę, czyli tekst pisany na bieżąco. Poza nimi nikt inny nie widział książki przed jej wydaniem. 

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?

Słowo to sformalizowanie myśli. Zamknięcie czegoś, co jest wielowymiarowe w formie odczytywalnej dla innych. Czyli wyjście z tym, co najbardziej osobiste, intymne. Słowo ma wielką moc, więc trzeba używać go z rozwagą. I nie nadużywać. 

W której epoce chciałaby Pani żyć i dlaczego?

Mam wielki sentyment do mentalności i trybu życia ludzi w XIX wieku – i nie jestem w tym odosobniona. Jednak trudno mi powiedzie, że chciałabym żyć w tym okresie. Każde czasy miały swoje trudności, niebezpieczeństwa. Często zapominamy o tym, marząc o spokoju jakim dziś dla nas wioną poprzednie epoki. A to nie było tak. Trzeba mieć pełną świadomość ciężarów codziennego życia, o których teraz w ogóle nie myślimy. Chciałabym żyć spokojnie… współcześnie. 

Karolina Ludmiła
Piękna okładka, przyciągający tytuł... czy myślała Pani o kontynuacji tej książki? Może "siedzą" w Pani "Trzy lata" bądź "Trzy wiosny" lub "Od zimy do zimy"...

Gdy kończyłam powieść przyszło mi na myśl, że mogłaby mieć kontynuację. Nawet pojawił się w mojej głowie zarys wydarzeń. Ale po chwili zastanowienia uznałam, że jak na razie wyczerpałam swoją ideę. Nie mam do napisania, do powiedzenia więcej, niż to, co już jest. A pisanie opowieści tylko jako ciągu zdarzeń, w którym nie ma jakiejś głębszej warstwy, nie pociąga mnie. Może kiedyś znajdę powód, dla którego będę chciała napisać kontynuację. Ale teraz tego powodu nie widzę.

Viki
Co jest Pani największą motywacją do pisania?

Motywuje mnie myśl, że ktoś sięga po moją książkę i jest ona dla tej osoby wytchnieniem. Zawsze lubiłam takie wyobrażenie: kobieta po ciężkim dniu, po tym, jak mąż, dzieci i pies pójdą spać na chwilę siada z książką i jest to chwila, w której odrywa się od codzienności i odpoczywa (niech wybaczą mi wszyscy panowie, którzy przeczytali lub czytają : ) ). Motywuje mnie czytelnik. No i oczywiście sama historia, która gdzieś krąży w mojej głowie i po prostu muszę ja przekazać dalej. 

Czy lubi Pani marzyć?

Lubię, choć pragmatyczna część mojej osobowości pilnuje, by te marzenia były w szufladce z napisem „do realizacji”.

Jola Jola
Czy myślała kiedyś Pani o odpowiedzialności autora, która wiąże się z decyzjami czytelnika podjętymi po przeczytaniu książki? Mam na myśli sytuację, kiedy czytelnik postanawia diametralnie zmienić swoje życie. Chce, podobnie jak bohater lektury, zacząć wszystko od nowa i kierowany impulsem podejmuje decyzje, które nie zawsze są korzystne w jego sytuacji.

Nie uważam, żeby autor ponosił taką odpowiedzialność. Każdy działa na własną rękę, podejmuje decyzje we własnym imieniu. Człowiek, który dużo czyta i czyta różnorodne teksty poszerza swoją świadomość, poznaje możliwości. Co z tego wybierze, zależy już od niego.

Henryka Bieranowska - NAGRODA
"Muzealnik z zawodu, kasjer lotniczy z przypadku", a w wolnych chwilach oddaje się Pani "melancholii kontrolowanej". Czy powieść "Trzy zimy" jest również pełna sprzeczności i zaskakujących połączeń?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Dla mnie taką najbardziej zaskakującą postacią, mającą wiele pozornie sprzecznych cech jest August. Z jednej strony ułożony, sprawny fabrykant, z drugiej wrażliwy artysta. August ma coś ze mnie samej – jest pragmatyczny i romantyczny jednocześnie. Może dlatego tak go lubię. Pokazuje, że w życiu nie trzeba się zamykać i jednoznacznie określać, że można realizować się w różnych dziedzinach. 

Ogród czy las - co bliższe Pani sercu?

W tym zestawieniu na pierwszym miejscu jest las. Ogród na drugim – choć z niewielką stratą punktów. 

Karolina
Czy według Pani, miłość w czasach zaborów miała inne oblicze niż obecnie?

Zdecydowanie. Inaczej ją wyrażano i nie zawsze mogła mieć happy end. W dzisiejszych czasach wybieramy sami, możemy zmienić nasz wybór. Wtedy te możliwości były ograniczone.

Jakie uczucie, poza miłością, jest Pani najbliższe i dlaczego?

Trudno mi powiedzieć. Uczucia zależą od wielu zmiennych. I dobrze jest, gdy są różnorodne. Staram się, żeby tych złych emocji było jak najmniej, albo trwały jak najkrócej. Reszta to równowaga. 

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Magdalenie Kopeć za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatce wyróżnionego pytania serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z podaniem swoich danych adresowych do wysyłki nagrody.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

niedziela, 24 listopada 2019

ZAPOWIEDŹ: ''Anathema'' Piotr Podgórski # PATRONAT MEDIALNY

Moi Drodzy,
2 grudnia pojawi się w księgarniach ''Anathema'' Piotra Podgórskiego.
Każdy z nas nosi w sobie przekleństwo, które jest sumą naszych zranień i złych doświadczeń. Anathema towarzyszy każdemu z nas. Marek to dziecko niechciane i nieakceptowane przez rodziców. Historia jego dzieciństwa i dorastania z jednej strony jest gehenną, z drugiej – naznacza ją wielka miłość babci. Kiedy w końcu udaje mu się spełnić marzenia i osiągnąć sukces w Stanach Zjednoczonych – właśnie wtedy pojawia się upiór z przeszłości/ ten realny i ten wyimaginowany… Los nie pozostawia Markowi wyboru/ musi wrócić do źródeł i stawić czoła osobistym demonom, aby te nie wyrządziły krzywdy jego córeczce. Czy ten powrót do ojczyzny zrzuci z Marka klątwę i pomoże mu ostatecznie uporać się z koszmarami z dzieciństwa, czy jednak zetknięcie twarzą w twarz z ponurą przeszłością okaże się zbyt trudne? Anathema to wielowymiarowa opowieść o samotności i miłości najbliższych, pełna lokalnych wierzeń i błyskotliwych refleksji o ludzkim życiu. Anathema to droga, którą każdy z nas przechodzi samotnie, bo w naszych konfrontacjach z lękami – nikt nie może nam pomóc. Ale powieść ta może cię wesprzeć w twojej wędrówce i w walce z tym, co dla ciebie złe lub straszne.

***

"Zapadająca w pamięć opowieść o podróży w głąb siebie, szukaniu własnej tożsamości oraz o odkupieniu. Piotr Podgórski buduje wielowarstwową opowieść o rodzinie. Im dalej zagłębiamy się w tę opowieść, odkrywamy kolejne odsłony bohatera jako chłopaka z Podkarpacia, który robi karierę za oceanem, syna, który usiłuje przebaczyć ojcu, pacjenta, który bardzo chce zrozumieć siebie, wreszcie człowieka, który pragnie być szczęśliwy." Ałbena Grabowska - pisarka

 Gorąco polecam!

sobota, 23 listopada 2019

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ,,Znalazłam go, znalazłem ją'' w wykonaniu The Pupils.

The Pupils to 5 niezwykle utalentowanych młodych muzyków. Olek, Zosia, Kasia, Dominika i Paweł to pierwszy Polski zespół tworzący muzykę którą można zaliczyć do nurtu TEEN POP.Zespół powstał w październiku 2009 roku w Poznaniu z inicjatywy Leszka Baranowskiego łowcy i managera młodych talentów oraz Macieja Sierakowskiego wydawcy z wytwórni muzycznej Camey Records.

.
Znalazłam go tam,
Był sam, tańczył jak bóg
Powiedział mi chodź,
Chodź tańcz aż skończy się noc.
(noc skończy się)
Wirował świat i noc, ty, parkiet i ja
Nasza chwila niech trwa...

Znalazłem ją tam,
Wśród par, piękną jak sen.
Szepnęła mi chodź,
Chodź tańcz aż skończy się noc.
(noc skończy się)
Tak szaleni jak wiatr wciąż tańczmy
Zostań ze mną proszę Cię

Nie bój, się kochaj mnie, po kres
Jeszcze dziś, wznieśmy się do gwiazd.
Lekko tak, zawsze tam gdzie ty
Dusze dwie, serca dwa, dwa sny
Razem już...

Znalazłam go,
Ten dzień szczęście mi dał.
Znalazłem ją,
Bo los właśnie tak chciał.
Odnajdziemy razem życia sens.
Zdobędziemy szczęście swe.
(szczęście swe)

Nie bój się kochaj mnie po kres
Jeszcze dziś wznieśmy się do gwiazd
Lekko tak zawsze tam gdzie ty
Dusze dwie, serca dwa, dwa sny.

Nie bój się kochaj mnie po kres
Jeszcze dziś wznieśmy się do gwiazd
Lekko tak zawsze tam gdzie ty...
Dusze dwie, serca dwa, dwa sny...

piątek, 22 listopada 2019

''Naprawdę jaki jesteś'' Agnieszka Walczak-Chojecka

"Naprawdę jaki jesteś"
Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 30 października 2019
Liczba stron: 320
Ocena: 10/10
    Żeby być szczęśliwym, trzeba być sobą. W jaki sposób jednak Herman ma to osiągnąć, jeśli czuje w sobie skazę? Głęboką skazę. Ratunku szuka w przynależności do grupy twardych ludzi i w miłości pięknej Marii. Walczy też z demonami przeszłości i apodyktycznym ojcem. Niechcący jednak zastawia na siebie pułapkę. Bo prawda może okazać się śmiertelna. A wszystko to w barwnej Warszawie lat trzydziestych, w blasku świateł żywiołowego kabaretu. Czy w przeddzień wojennej zawieruchy Herman dostanie szansę na ratunek?

  Poruszająca historia człowieka zagubionego między sobą a sobą. Niebezpiecznie wciągająca. Donośny głos w dyskusji na temat tolerancji. [opis wydawcy]

   Agnieszka Walczak-Chojecka – Autorka powieści obyczajowych goszczących na listach bestsellerów. Pierwszy wiersz ułożyła w wieku pięciu lat. Pisała słowa piosenek, współpracując m.in. z Piotrem Rubikiem w początkach jego kompozytorskiej kariery. Zagrała w filmie. Ukończyła Filologię Słowiańską na UW, zajmowała się tłumaczeniami literatury z języka serbskiego, którego nauczyła się mieszkając prawie pięć lat w Belgradzie. Współpracowała z Radiem Belgrad, III programem Polskiego Radia, czasopismami muzycznymi. Na wiele lat pochłonęła ją jednak praca w biznesie. Zajmowała najwyższe stanowiska - w tym Dyrektora Marketingu i Doradcy Zarządu, w dużych korporacjach. W połowie 2012 roku zakończyła pracę w firmach i powróciła do twórczości. Owocem tego są jej powieści: „Dziewczyna z Ajutthai”, „Gdy zakwitną poziomki”, „Włoska symfonia”, trzytomowa Saga Bałkańska: „Nie czas na miłość”, „Nie czas na zapomnienie”, „Nie czas na pożegnanie” (wszystkie wydane przez Wydawnictwo Filia) „Królowa Gwiazd” (Edipresse Książki, 2018) oraz najnowsza ,,Naprawdę jaki jesteś (Edipresse Książki, 2019. Autorka ukończyła roczny kurs scenariopisarstwa i pracuje nad swoim pierwszym scenariuszem. Mama uzdolnionej aktorsko nastolatki, żona i zapalona podróżniczka. Więcej na: www.walczak-chojecka.pl oraz na stronie autorskiej na Facebooku.

   Nie wiem od czego zacząć, bo w mojej głowie kłębi się plątanina myśli, która wymaga uporządkowania i segregacji. Niemniej jednak chcę czym prędzej ogłosić światu, że najnowsza książka Agnieszki Walczak-Chojeckiej pod wieloma względami stanowi arcydzieło polskiej prozy. To piękny, przejmujący obraz tego co, mimo że tak ważne, jest często pomijane wśród współczesnego społeczeństwa. Nie spodziewałam się, że autorka zaserwuje nam tak mocno kontrowersyjną, jednocześnie boleśnie uniwersalną historię o ponadczasowej wymowie. Moim zdaniem powinna się znajdować w kanonie lektur szkolnych. Sprawdźcie i oceńcie zresztą sami.
  
 Stworzenie wciągającej i oryginalnej fabuły to nie lada sztuka, ale w tym przypadku pisarka poradziła sobie wyśmienicie. Przenosimy się do Warszawy lat 30-tych XX wieku, gdzie poznajemy Hermana Mikłułę – młodego dziennikarza, który wspólnie ze swoim skrajnie prawicowym ojcem udziela się w Ruchu Narodowo-Radykalnym Falanga, tępiących wszelkiej maści odmieńców. Mężczyzna przechodzi właśnie swój chrzest bojowy, ale nieoczekiwanie sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. W swojej ofierze Herman rozpoznaje Lucjana – niegdysiejszego kolegę, który w przebraniu kobiety występuje w stołecznym kabarecie. W rezultacie, zamiast rozgnieść go na miazgę, puszcza go wolno, ponieważ na jego widok opanowują go dziwne uczucia.

<<Przybliżył do niego twarz i… zamarł.
– Lucjan? – wyszeptał z niedowierzaniem.
 Pod mocnym makijażem rozpoznał twarz dawnego kolegi, z którym w szkolnych latach kradł może nie konie, ale śliwki z ogrodu sąsiada na pewno. Popatrzył na niego zdziwiony. Kiedyś zdawał mu się męski, nieugięty, nawet gdy był jeszcze chłopcem. Miał wtedy w sobie siłę, jaką Herman sam bardzo chciał dysponować. A teraz? Łaził po ulicach w damskich ciuchach… Obrzydlistwo.>>

   O co w tym wszystkim chodzi? Czyżby żal mu się zrobiło starego przyjaciela? A może ten incydent ma drugie, a nawet trzecie dno?

  Jest to książka skierowana do każdego, choć nie każdy należycie ją doceni i nie każdy zaakceptuje jej przesłanie. Porusza bowiem ważne i trudne tematy, często traktowane jako tabu, a zarazem dotyka najgłębiej zakorzenionych przekonań, poddając je pod weryfikację. Autorka bez popadania w patos czy banał opowiada między innymi o konfliktach i sporach politycznych w przedwojennej Polsce, o skali zjawiska antyspołecznych uprzedzeń, stereotypów, dyskryminacji i antysemityzmu w jego różnych przejawach, o zaburzeniach tożsamości płciowej, jaką jest transseksualizm, a także o obowiązku lojalności wobec najbliższych i wobec wyznawanych przez siebie wartości, jak również o wychodzeniu ze swojej strefy komfortu, przełamywaniu swoich barier oraz  walce z  własną tożsamością. Szerokie spektrum poruszanych zagadnień sprawia, że mamy do czynienia z czymś znacznie więcej niż zwykłą obyczajówką. To porywające i dramatyczne świadectwo ludzkiej mentalności, stereotypów, przeświadczeń, czy zakłamanych faktów, które nie pozostaje bez odpowiedzi w sercach czytelników.

  Największą paletę emocji wzbudziła we mnie problematyka transseksualizmu, będąca fundamentem omawianej publikacji. Jak podaje autorka, termin "transseksualizm" użyty został po raz pierwszy w 1949 r. przez D.O. Caudwella, co oznacza, że mimo że już w latach trzydziestych odbywały się pierwsze operacje płci na świecie, ten temat dopiero raczkował. Jak wynika z dotychczas przeprowadzonych badań, w Polsce żyje wiele osób z zaburzeniami tożsamości płciowej, z czego duży odsetek rozważało samobójstwo. Powodem z reguły jest dyskryminacja i stygmatyzacja, z jaką spotykają się na co dzień. Niestety według mnie nasz kraj jest jednym z najmniej tolerancyjnych państw w Europie. Znaczna większość nacji polskiej nie lubi "odmieńców", czyli ludzi niedopasowujących się do otoczenia. Nic więc dziwnego, że w latach trzydziestych traktowano urningów, obojnaków itp. jako skazę na „zdrowym” katolickim społeczeństwie. Czy faktycznie osobnik, który z biologicznego punktu widzenia należy do jednej płci, a psychicznie czuje się przynależny do innej – jest gorszy niż ''normalny'' homo sapiens? Agnieszka Walczak-Chojecka daje nam to jasno do zrozumienia, że niezależnie od  płci, pochodzenia, koloru skóry, wyznania, orientacji seksualnej lub innych kryteriów –  każdy zasługuje na akceptację i szacunek. Wszyscy jesteśmy równymi sobie istotami  i wszyscy mamy prawo do życia  – bez strachu i prześladowań. Dlatego bardzo Was proszę, weźcie sobie głęboko do serca moją ulubioną dewizę: "Żyj i pozwól żyć innym".

<<Herman niezauważalnie skulił się w sobie. Nieubłaganie nadchodził czas wyboru, a on nadal nie wiedział, po której stanie stronie: swoich braci z Falangi czy przyjaciół odmieńców. Miłość jest ślepa, a czasem żąda ofiar. Nie był jednak pewien, czy jest gotów złożyć sam siebie na jej ołtarzu>>

   Na uznanie zasługuje także nienachalnie poprowadzony wątek uczuciowy. Jest jedynie muśnięty, mimo to sprawia, że zaczynamy zupełnie inaczej postrzegać pewne sprawy, z innej perspektywy, z innej optyki. Pewnego dnia Herman spotyka na swojej drodze Marię – uroczą studentkę romanistyki, kuzynkę Lucjana, która ewidentnie jest zainteresowana skrytym, eterycznym mężczyzną. 

 <<Tak bardzo pragnęła, żeby to Herman zaczął tę rozmowę, żeby wziął ją za rękę, spojrzał jej w oczy, głęboko, tak jak to zazwyczaj czynią zakochani. Spotykali się już kilka miesięcy, spędzali ze sobą mnóstwo czasu, wymieniali poglądy, spostrzeżenia. (…) Był jak tlen, bez którego nie da się oddychać.>>

   Niestety dziennikarz darzy ją jedynie sympatią, bowiem jego myśli wciąż krążą wokół Lucjana. Co z tego dalej wyniknie? Czy Hermanowi uda się kiedykolwiek zbudować bliską i stabilną relację, w której będzie w stu procentach zaangażowany? Ten wątek dotkliwe pokazuje, że miłości nie da się oszukać, nie da się jej również udawać, ani nie da się nikogo do niej zmusić. To dar losu. Nigdy nie wiemy, kiedy i skąd nadejdzie i kogo obierze za cel. Przygotujcie się na dramatyczną wędrówkę po zakamarkach ludzkich pragnień, tęsknot i niespełnionych oczekiwań. 

  Powieść nie byłaby tak dobra i autentyczna, gdyby nie wyraziści bohaterowie. Są jakby żywcem wyjęci z dawnej epoki.  Każdy z nich ma jakieś słabości, lęki i marzenia. Dzięki temu dużo łatwiej jest się z nimi utożsamić i zrozumieć ich postępowanie. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Herman, który od dziecka wyróżnia się delikatną, wręcz dziewczęcą urodą i zamiłowaniem do dbania o siebie, co spotyka się z dezaprobatą jego ojca. Ponadto młodzieniec zmaga się z pewną traumą z dzieciństwa, która jątrzy się niczym zadra wbita pod skórę. Poznajcie sami jego mroczny sekret. Polubiłam także Lucjana – zdolnego artystę kabaretowego, który odsłonił przede mną zupełnie inne oblicze widowiska teatralnego, pełnego finezyjnych skeczów, romantycznych piosenek, zabawnych gier słownych i unikalnej atmosfery happeningu. Aż chciałoby się takie show zobaczyć na żywo! Generalnie każda postać, nawet drugoplanowa, wnosi coś od siebie i uzupełnia pozostałe.

  Bardzo cenię sobie styl pisania Agnieszki Walczak-Chojeckiej. Lekkość pióra, potoczystość narracji, perfekcja warsztatowa, plastyczność opisów, wyostrzony zmysł obserwacji –  to jej znak rozpoznawczy. Nic tu nie jest przypadkowe, każdy element doskonale ze sobą współgra i tworzy wraz z treścią logiczną całość, poprzedzoną gruntownym researchem. Dzięki temu  nic nam nie umyka, nie rozmywa się, a co za ty idzie – z łatwością  można przenieść się w przeszłość i oczyma wyobraźni zobaczyć, jak wyglądała wówczas codzienność przedwojennej Polski, balansująca między faszyzmem i komunizmem. Wspomnę jeszcze o zakończeniu (przysłowiowej wisience na torcie), które wbiło mnie w fotel i wywołało łzy wzruszenia. Nie tego się spodziewałam, lecz mimo wszystko uważam, że to jest rozwiązanie najlepsze z możliwych. 

   Podsumowując: "Naprawdę jaki jesteś" to powieść jedyna w swoim rodzaju – zaskakująca, nieprzewidywalna, poruszająca, sugestywna, niejednoznaczna i bezkonkurencyjna. Jest nie tylko wspaniałą afirmacją przyjaźni, wzajemnego szacunku i zrozumienia, ale również niesie wyraźne ostrzeżenie dla wszystkich ludzi ulegających wpływom lub presji otoczenia, toczących wewnętrzną wojnę z samym sobą i ze światem oraz dla tych, którym niełatwo odnaleźć potoczny sens jestestwa i głęboko zakorzenionego poczucia własnej tożsamości. Absolutny MUST HAVE każdej domowej biblioteczki. Po milionkroć polecam!

 Skusicie się?

środa, 20 listopada 2019

"Czekałam na ciebie" &"Zaufaj mi jeszcze raz" Magdalena Krauze


Paulina jest dwudziestoośmioletnią zatwardziałą singielką z żelaznymi zasadami. Pracuje w redakcji czasopisma dla kobiet, gdzie pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Otoczona kochającymi i wspierającymi ją rodzicami oraz wieloletnią przyjaciółką Malwiną, z którą łączą ją siostrzane relacje, wiedzie szczęśliwe życie. Pewnego dnia Paulina dowiaduje się, że będzie miała nowego szefa. Jakież jest jej zaskoczenie, gdy w drzwiach biura pojawia się przystojny gość, w którym kobieta rozpoznaje swoją skrytą młodzieńczą miłość.

Pełen namiętności, zaskakujących sytuacji oraz sercowych wzlotów i upadków powieściowy cykl znanej blogerki książkowej.

Po tym jak tajemnica Igora ujrzała światło dzienne, jego związek z Pauliną został wystawiony na ciężką próbę. Kobieta w poczuciu zdrady wyjeżdża, aby nabrać dystansu do sprawy oraz sił, żeby się z nią uporać. W urokliwym Karpaczu Paulina poznaje Adama – mężczyznę, którego życie boleśnie doświadczyło. 
Czy pobyt z dala od Igora pozwoli Paulinie spojrzeć na świat z innej perspektywy? Czy może pozwoli jej na to nieoczekiwana przyjaźń z Adamem?

Moc legendarnego Młynka Miłości sprawia, że prawdziwe uczucie zostaje odwzajemnione. Kogo dotknie czar karpackiego młynka i czyje serce zabije szybciej?



Magdalena Krauze – Przygodę z pisaniem zaczęła jeszcze w szkole podstawowej, jednak dopiero teraz postanowiła zaryzykować i oddać w ręce czytelników swoją debiutancką powieść. Pasjonatka literatury. Najchętniej zaczytuje się w powieściach obyczajowych. Mieszka na Opolszczyźnie wraz z córką i mężem. Zodiakalny lew pełen energii, optymizmu i dowcipu, który we wszystko, co robi, angażuje się bez reszty.



Moja opinia

   Uwielbiam wszelkiej maści romanse, jak również lubię od czasu do czasu zapoznać się z ciekawą powieścią groteskową. Niemniej jednak nie przepadam zbytnio za połączeniem tych dwóch gatunków, bo zazwyczaj wychodzi z tego nijaka, infantylna i mało śmieszna historyjka, którą szybko się czyta i równie szybko zapomina. Mimo to kiedy otrzymałam propozycję zaopiniowania twórczości Magdaleny Krauze – postanowiłam sprawdzić, jak ''koleżanka po fachu'' (blogerka) poradziła sobie z komedią romantyczną. I spotkało mnie nie lada zaskoczenie. Nie spodziewałam się bowiem aż tak dobrze napisanej serii. W ciągu jednego dnia pochłonęłam obydwa tomy. Czegoś takiego właśnie potrzebowałam, czyli lekkiej, błyskotliwej i poruszającej opowieści, niosącej równocześnie ze sobą wiele cennych wartości. Czuję się absolutnie oczarowana tym, co stworzyła autorka. Aż chce się więcej!

   Nie zamierzam zbytnio się rozpisywać o zaletach tego cyklu, bo wyszedłby z tego krótkiego tekstu przydługi esej. Skupię się więc na konkretach, czyli ciekawie poprowadzona fabuła, potoczysta narracja nasączona żywymi dialogami i bezpretensjonalnym dowcipem, przemawiające do wyobraźni opisy, niezwykle wyraziści i autentyczni bohaterowie, w których można odnaleźć cząstkę siebie oraz wartka akcja obfitująca w wiele niespodziewanych wydarzeń. W rezultacie otrzymujemy wyśmienitą ucztę literacką, która zaspokoi najbardziej wymagające gusta miłośników dobrej, polskiej prozy współczesnej.

   Historia wykreowana przez Magdalenę Krauze nie tylko znakomicie obrazuje codzienność, ale przede wszystkim uczy doceniać sens i ulotność chwil dających nam szczęście oraz uświadamia, że miłość nie polega na tym, aby wzajemnie się sobie przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku. Ponieważ niezbędnym fundamentem do zbudowania dojrzałej, wartościowej relacji jest w głównej mierze zaufanie, szczerość, gotowość do bycia sobą i otwartość na wysłuchanie partnera i zrozumienie jego potrzeb, dylematów i oczekiwań. Przygotujcie się na słodko-gorzkie love story, które rozgrzeje Wasze dusze, serca i umysły.

<<Pamiętaj, że udany związek to taki, w którym szczerość jest priorytetem. W życiu różnie bywa, synku, a związek to sztuka kompromisów i ciągła praca, pomaganie sobie nawzajem i słuchanie jeden drugiego.>>

   Podsumowując: "Czekałam na ciebie" &"Zaufaj mi jeszcze raz" to emanująca wielkim ciepłem i pozytywnymi emocjami opowieść o przyjaźni, sile przeznaczenia, bezgranicznym otwieraniu się na to, co płynie od drugiego człowieka, odkrywaniu się na nowo, uwalnianiu od przeszłości i niegasnącej nadziei na lepsze jutro. To jedna z tych historii, przy której czasami uśmiechniecie się pod nosem, chwilami wzruszycie, a niekiedy zadumacie nad przewrotnością losu i złożonością natury ludzkiej. Krótko mówiąc: REWELACJA! Zachęcam do lektury.