"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

środa, 2 kwietnia 2014

Wywiad z Małgorzatą Rogalą


 

Kamil
1.Każdy autor/autorka ma swój sposób na wyciszenie i czerpanie pomysłów na nowe książki. Skąd bierze Pani inspiracje do pisania?


Najlepiej myśli mi się w samotności i ciszy. Zamykam oczy, przywołuję obrazy zdarzeń, dźwięki, odczucia. Albo spaceruję z psem lub jeżdżę na rowerze. Inspirują mnie ludzie i ich historie.

2.Jakie były Pani początki z pisarstwem?

Potrzeba pisania była we mnie od zawsze. W szkole podstawowej pisałam opowiadania o miłości dla koleżanek z klasy (one nazywały te zeszyty w kratkę „książkami” ;-)) i przez wiele lat prowadziłam pamiętnik, w którym prawie codziennie szczegółowo opisywałam zdarzenia, rozmowy, stany emocjonalne. Kiedy została opublikowana moja pierwsza książka „To, co najważniejsze”, bliska koleżanka, z którą spotykałam się przez kilkanaście lat raz w roku, w czasie wakacji (mieszkamy w innych miastach), powiedziała mi: „Za każdym razem, gdy się widziałyśmy, mówiłaś mi, że chcesz napisać książkę”. Ja w ogóle tego nie pamiętałam, chyba podświadomość przemawiała moimi ustami.

3.Pani książki są niczym dobry narkotyk, który kreuje w naszym rozumie inny świat, odbiegający od zwyczajnej i szarej rzeczywistości. Do której książki swojego autorstwa chciałaby się Pani przenieść?

Trudny wybór… Z jednej strony zajrzałabym do „To, co najważniejsze”, żeby przeżyć taką szaloną, bajkową miłość ;-). Z drugiej strony kusi mnie świat „Kiedyś cię odnajdę” – kiedyś chciałam być - między innymi – policjantką, rozwiązywać trudne zagadki i łapać złoczyńców.

alicjamagdalena
1. Jestem fanką starych francuskich komedii, a Louis de Funes to jeden z moich ulubionych aktorów. Jestem bardzo ciekawa jakie francuskie filmy należą do Pani ulubionych :)


Wychowałam się na filmach z Louisem de Funes  i Bridget Bardot, kochałam się w Belmondo. Jeśli chodzi o współczesne komedie francuskie, to świetnie bawiłam się oglądając na przykład „Plotkę”, „Przyjaciela gangstera” czy „Jeszcze dalej niż na północ”. Wciąż zachwyca mnie „Amelia”, a „Smak życia” to dla mnie lekarstwo na chandrę. Oglądając „Nietykalnych” na przemian śmiałam się i walczyłam ze wzruszeniem.

2. Jakie były reakcje Pani najbliższych, kiedy wydała Pani swoją pierwszą książkę?

Cieszyli się i zapewniali mnie, że to się dzieje naprawdę ;-).

3. Czy ma Pani jakąś fobię?

Boję się pająków.

Sylwka S.
1. Jaka jest Pani ulubiona książka i w jakim miejscu najlepiej się dla Pani czyta?


Jest wiele książek, które należą do moich ulubionych. „Wichrowe Wzgórza”, „Przeminęło z wiatrem”, „Baśnie braci Grimm”, mity greckie… Lista byłaby długa. Bardzo lubię książki Krystyny Siesickiej (po pierwszą sięgnęłam w siódmej klasie podstawówki) i często do nich wracam. Mam w domu wszystko, co napisała. Jej utwory są przesiąknięte szczególną wrażliwością, która mnie porusza.
Najbardziej lubię czytać w dużym, głębokim fotelu, z poduszką pod plecami i kocem w zasięgu ręku.

2. Skąd czerpie Pani wenę? Jest to miejsce czy osoba? Proszę trochę opowiedzieć.

Wena przychodzi do mnie wtedy, gdy jest cisza, kiedy mogę oderwać się od zgiełku otaczającego mnie świata, gdy nikt do mnie nie mówi i nic ode mnie nie chce.

3. Jaki ma Pani sposób na odreagowania stresów. Dlaczego akurat taki?

Stres wchodzi w ciało, mięśnie kurczą się, wszystko boli i nie można zebrać myśli. Moim sposobem na odreagowanie jest ćwiczenie jogi lub tai chi. Bardzo szybko czuję ulgę, rozluźniam się, myśli przestają galopować. Drugim sposobem jest sen.

Kinga
1. Dzień dobry:-)! Zaintrygowała mnie bardzo informacja o tym, że zbiera Pani pozytywki:-). Czy mogłaby Pani opowiedzieć skąd wzięła się u Pani ta dość oryginalna pasja:-)? Pytam nie bez przyczyny - sama mam przepiękną pozytywkę, którą dostałam w prezencie jeszcze jako niemowlak;-), i mam do niej ogromny sentyment. I lubię pozytywki:-), więc Pani pasja wydała mi się taka uroczo niecodzienna:-).


Zawsze lubiłam pozytywki, mają w sobie coś niezwykłego, magicznego, a ich dźwięki są niepodobne do innych. Pierwszą pozytywkę dostałam ćwierć wieku temu od mojej teściowej. Ma kształt starodawnego radia i jest pierwowzorem pozytywki z „Kiedyś cię odnajdę”, tylko melodię ma inną. Tak się zaczęło. Z biegiem lat pojawiły się inne pozytywki, na przykład w kształcie starej maszyny do szycia, karuzela z konikami czy śnieżna kula z czytającymi misiami, oparta na miniaturowej biblioteczce. Po nakręceniu pozytywki, wewnątrz kuli samoistnie wiruje śnieg. Patrząc na to, mam chęć zmniejszyć się na chwilę do rozmiarów Nilsa Paluszka i wejść do wnętrza tego czarodziejskiego świata.

2. W jednym z wywiadów mówiła Pani o opowieściach miłosnych, które pisała Pani w zeszytach w kratkę, a koleżanki traktowały je jak prawdziwe książki:-). Czy pamięta Pani może fabułę którejś z nich:-)?


Pamiętam tylko, że było melodramatycznie ;-). Najpierw On na Jej widok bladł z wrażenia. Potem było wspaniale, aż do czasu, gdy między bohaterami wybuchała wielka kłótnia. Następowało chwilowe rozstanie i Ona płakała. Wtedy On prosił o wybaczenie i wszystko kończyło się gorącym pocałunkiem ;-).

3. Skąd zmiana gatunku:-), zaczęła Pani od powieści obyczajowej, a skąd pomysł na kryminał:-)?

Pierwsza powieść powstała na fali silnych emocji. A wszystko przez powrót do przeszłości za pośrednictwem portalu Nasza Klasa. Wspomnienia, a przede wszystkim rozmowy o tym, co się wydarzyło w ciągu minionego czasu spowodowały, że w mojej głowie zaczęła kiełkować historia.
Druga powieść też miała być obyczajowa, ale bohaterowie zaczęli mieszać mi w fabule. Musiałam wszystko przebudować, żeby to miało ręce i nogi, a przede wszystkim ustalić, kto zabija i dlaczego.

Justyna
1. Skąd się wziął pomysł na postaci i fabułkę " Kiedyś cię odnajdę" czy w książce jest sama fikcja czy ziarenko prawdy.


Częściowo odpowiedziałam powyżej. Zarys fabuły powstał w czasie przejażdżek rowerowych z moją córką. Lubimy wtedy jechać przed siebie i rozmawiać o różnych rzeczach. Wszystkie opisane wydarzenia są fikcyjne.

2. Gdyby miała Pani 9 żyć jakby je spędziła?

Nie mam pojęcia… Na pewno chciałabym za każdym razem spędzić życie ze swoimi bliskimi.

3. Jakie ma Pani pasje, hobby, oprócz pisania oczywiście:)


Od dwudziestu lat interesuję się numerologią i od pewnego czasu aromaterapią.

Krystian Ka
1. Zadebiutowała Pani książką "To, co najważniejsze", dlaczego ta historia okazała się bajkowo - romantyczna, mało realna?


Odpowiem trochę przekornie. To, że czegoś nie widzieliśmy, lub o czymś nie słyszeliśmy, nie oznacza, że to nie istnieje.

2. Jak Pani przypisuje swoim bohaterom emocje? Skąd Pani bierze na to pomysł - to nie jest łatwe, a wydaje się, jakby Pani bohaterowie byli przeniesieni "żywcem" ze świata rzeczywistego do świata książki.


To się dzieje bezwiednie. Jestem osobą utkaną z emocji, wczuwam się w moich bohaterów, w ich sytuację życiową. Nie zakładam z góry, że mają czuć to czy tamto. Staram się z nimi zsynchronizować. A może oni ze mną?

3. Skąd Pani bierze inspiracje do akcji, sytuacji rozgrywających się w Pani książkach?


Słucham opowieści innych ludzi, obserwuję otoczenie, a i mnie samej przydarzają się różne historie. Czasem coś wpada we mnie, gdzieś do środka, zaczyna „uwierać”, w głowie powstają obrazy. Jeśli towarzyszą temu emocje, to znaczy, że nie mogę tego ominąć. A czasem jest gwałtowny impuls tak, jak ostatnio. Mój dorosły syn opowiedział mi, co mu się przydarzyło. Kiedy już przestałam się śmiać, wiedziałam, że muszę wykorzystać kiedyś tę historię. Pod powiekami pojawił się obraz sceny, „widziałam” bohatera, czułam i wyobrażałam sobie ciąg dalszy i alternatywne zakończenia.

Mała Pisareczka
1. Jeżeli miałaby pani przedstawić swoją książkę osobie starszej i młodszej, w jaki sposób by to pani zrobiła - tak, by obie te osoby były zachęcone do sięgnięcia po pani dzieło?


Każdy szuka czegoś innego w książkach i bardziej jest to związane z potrzebami danej osoby i jej doświadczeniami życiowymi niż z wiekiem. Przekonałam się również, że to, co autor chce przekazać w swoich książkach, a to, co odbiera czytelnik, to czasem dwie różne bajki. Dlatego nie zachęcam w szczególny sposób, po prostu przeczytajcie, jeśli macie ochotę. Obie książki są naładowane emocjami, ale różnymi.

2. Pomysły na historie bohaterów wpadają same do głowy podczas np. spacerku, czy są to wnikliwe wieloletnie obserwacje ludzi panią otaczających?

Już na takie pytanie odpowiedziałam powyżej. :)


martucha180
1. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Kapryśna, ma swoje humory. Czasem jest łaskawa i siedzi mi na ramieniu, szepcząc przyjaźnie w ucho, innym razem ukrywa się przede mną. Kiedyś złościłam się na nią, ale teraz spokojnie czekam aż wróci. Wiem, co lubi.

2. Czym jest dla Pani SŁOWO?


Słowo pisane określa kreowaną rzeczywistość, nazywa to, co chcemy pokazać. Trafnie dobrane może poruszyć zmysły, sprawić, że zobaczymy, usłyszymy, poczujemy. W bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem dosłowne znaczenie słów schodzi na drugi plan. Ważniejszy jest sposób, w jaki mówimy (brzmienie głosu) i mowa ciała, która bywa w opozycji do wypowiadanych słów.

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

Język polski był moim ulubionym przedmiotem (oprócz chemii). Nie miałam problemu z pisaniem wypracowań, a zdarzało się, że pisałam je również dla innych. Wtedy musiałam zadbać o zmianę stylu, żeby pasował do niżej podpisanego. ;-)

syl_ko91
1.Gdyby wiedziała Pani, że ma przed sobą tylko jeden dzień życia co by Pani zrobiła w ten ostatni dzień?


Spędziłabym ten dzień z moją rodziną i psem, ciesząc się ich bliskością.

2.Czy ma Pani własny przepis na sukces? Co mogłaby by Pani poradzić dla osoby, która chciałaby go zdobyć?

Przekonałam się, że jeśli czegoś się pragnie tak, że człowiek jest jednym wielkim CHCENIEM, to wszystko układa się tak, żeby się udało: zjawiają się odpowiedni ludzie i przydarzają „zbiegi okoliczności”. Czasem trzeba przeczekać, czasem cofnąć po to, żeby potem ruszyć do przodu. Jeśli coś nie wychodzi, to może w tym momencie potrzebujemy czegoś innego, może to lekcja, którą musimy odrobić. Nigdy nie należy się poddawać.

3.Czy czuje się Pani w pełni szczęśliwa?

Tak, czuję się szczęśliwa. Szczęście jest stanem umysłu; żadne okoliczności zewnętrzne i dobra materialne nie są w stanie zapewnić nam tego uczucia na dłuższą metę.

Iza
1. Czy byłaby Pani tak zdeterminowana jak główna bohaterka "Kiedyś cię odnajdę", która za wszelką cenę chciała odnaleźć mordercę i prowadzić prywatne śledztwo? Czy by się Pani nie bała?


Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono… Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, mogę co najwyżej wyobrażać sobie, że pewnie tak. Gdyby ktoś skrzywdził kogoś mi bliskiego, dążyłabym do wykrycia prawdy. A gdyby to było niebezpieczne? Jasne, że bałabym się jak nie wiem co.

2. W "kiedyś cię odnajdę" poruszyła Pani takie tematy jak miłość, problemy z jakimi borykają się dzieci w wieku szkolnym, jak i kłopoty pomiędzy rodzicami a nauczycielami. Czy było łatwo Pani o tym pisać? A może były to doświadczenia z Pani życia i bliskich?

Wspomniałam wcześniej, że wydarzenia z „Kiedyś cię odnajdę” są fikcyjne, jednak pisząc o niektórych z nich, inspirowałam się opowieściami znajomych osób. Czy to było trudne? Nie. Najtrudniejszy do opisania był pogrzeb Olgi. Kiedy pisałam tę scenę, płakałam.

3. Która z bohaterek jest Pani bardziej bliższa - Weronika z "Kiedyś cię odnajdę", a może Marta z "To, co najważniejsze"?

Każda jest mi bliska na swój sposób, mimo że różni je wiek i doświadczenie życiowe. Stworzyłam je.

Karolina
1. Skąd pisarz wie, że powinien napisać i wydać książkę, a nie napisać scenariusz filmowy?


Myślę, że to kwestia preferencji i celu.

2. Jak Pani sobie radzi z „niemocą” twórczą”?

Teraz już podchodzę do tego spokojnie. Spaceruję z psem, czytam, a jak czas i warunki pozwalają – leżę spokojnie z zamkniętymi oczami.

Agnieszka Czerwińska
1. To, co najważniejsze. No właśnie, co jest wg Pani najważniejsze w zawodzie pisarza?


Zdolność wejścia w świat swojej powieści, emocje, pracowitość, lekkie pióro, umiejętność pokazania kreowanego świata poprzez użycie odpowiednich słów.

2. Kiedyś Cię odnajdę. Kogo możemy odnaleźć w Pani powieściach, jakie typy charakterologiczne; gdzie Pani odnajduje „prototypy” bohaterów – w realnym życiu, w wyobraźni, w inspiracji inną książką?

Jeśli chodzi o pierwszą powieść, to niektórzy bohaterowie mają swoje pierwowzory w rzeczywistości, np. Basia, Anka, Kasia.
Postacie z drugiej książki zostały przeze mnie wymyślone. Zatwierdzałam ich obecność w fabule, gdy dobrze poczułam ich emocje i motywy działania.

niebieskoczerwona morda
1. Jaka byłaby pani reakcja, gdyby po otworzeniu przesyłki w jej wnętrzu ujrzała zmasakrowaną głowę swojej przyjaciółki?


Mogę sobie tylko to wyobrazić (brak doświadczeń). Pewnie zaczęłabym krzyczeć, a potem wezwałabym policję.

2.Miała pani kiedykolwiek kontakt z psychopatą?

„Psychopaci są wśród nas” dowodzi autor tej świetnej książki popularnonaukowej, ale ja na szczęście nie miałam bezpośrednio do czynienia z takim osobnikiem.

3.Jaka jest pani ulubiona kanapka?

Jestem wegetarianką. Moja ulubiona kanapka, to chleb razowy z plastrami pomidora, ogórka i rzodkiewki, posypane szczypiorkiem. Pieprz i sól do smaku.

Antykwariat z ciekawą książką
1. Gdyby nabyła Pani umiejętność "wkradania się" do świata przedstawionego w czytanej książce, w jakiej literackiej historii chciałaby Pani uczestniczyć i dlaczego? Proszę uzasadnić.


Chciałabym wniknąć do jednej z książek Zbigniewa Nienackiego i wziąć udział w przygodach Pana Samochodzika. Mogłaby to być na przykład powieść „Pan Samochodzik i Fantomas”. Prowadziłabym ekscytujące śledztwo z panem Tomaszem, zwiedziłabym zamki nad Loarą i nacieszyła swoje oczy dziełami sztuki malarskiej.

2. Czy tworząc najnowszą powieść, przeżycia i problemy bohaterów książki nie przedkładały się na Pani własne uczucia? Jak odgradzała się Pani od tych emocji?

Nie umiałabym pisać, gdybym nie wchodziła w opisywane zdarzenia emocjonalnie. Najlepszym sposobem na odgradzanie się, było stanie na balkonie i wpatrywanie się w ciemność lub wcześniejsze pójście spać.

3. Czy pisarz może sobie pozwolić na chwilowy urlop? Przecież inspiracje do kolejnych książek znajdują się właśnie w otoczeniu. Codzienne losowe sytuacje i napotkani ludzie zmuszają wręcz autora do ciągłej i aktywnej obserwacji rzeczywistości. A więc jednomyślnie można wywnioskować, że pisarz ciągle pracuje.


Każdy potrzebuje odpoczynku, ale coś w tym jest, że jak człowiek zacznie pisać, to łapie się na tym, że różne zdarzenia, zasłyszane rozmowy rozpatruje pod kątem przydatności do następnej książki.

karolina27
1. Jaki element według Pani jest niezbędny, by powstał dobry kryminał?


Stworzenie atmosfery niepokoju i napięcia, powodującej, że chce się przewracać następną kartkę i o drugiej w nocy mruczy się  do siebie, że „jeszcze tylko jeden rozdział”.

2. Uwielbia Pani czytać książki, a więc podejrzewam, że również kryminały. Czy ma Pani swojego ulubionego autora/ autorkę i czy jest to ktoś być może ze Skandynawii?

Może to zabrzmi niepopularnie, ale nie zachwycam się kryminałami ze Skandynawii. Czytam polskie powieści kryminalne (są naprawdę dobre), a jeśli chodzi o zagraniczne, to lubię na przykład Tess Gerritsen, Phillipa Margolina, Ericę Spidler.

3. Czy znalazła Pani już swój raj na Ziemi i czy jest to południowa Francja czy może jakieś inne miejsce?


Mój raj na Ziemi jest tam, gdzie są bliscy mi ludzie.

Marzena Strawa
1.Czy zdarzyły się Pani trzy 13-te piątki w trzy kolejne dni? Czy takie doświadczenie mogłoby być inspiracją do napisania książki ( wbrew pozorom) optymistycznej?


Bywają takie dni, a seria pechowych zdarzeń może być inspiracją do napisania pogodnej książki. Kwestia, jak do tego podejdziemy, czy potrafimy dostrzec w niefortunnych zdarzeniach coś więcej.

Karoolina
1. Dlaczego nie lubi Pani mówić o sobie, lecz woli słuchać innych ludzi? Przecież w dzisiejszych czasach zazwyczaj jest odwrotnie - wiele osób rozmawia ze sobą, ale większość z nich w pewien sposób che opowiedzieć o sobie jak najwięcej i być w "centrum uwagi".


Kiedy słuchamy innych możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Uważne słuchanie sprawia, że lepiej się komunikujemy i rozumiemy. Nawet czytając rozmowy na forach dyskusyjnych (choćby na fejsbuku) można wiele „usłyszeć”. I nie chodzi mi tu o bezpośrednie znaczenie wypowiedzi, tylko o to, co jest między wierszami, a co można dostrzec zwracając uwagę na dobór słów i wczuwając się w ich brzmienie.

2. Co czuła Pani, gdy dowiedziała się, że Pani pierwsza książka zostanie wydana i kogo jako pierwszego Pani o tym poinformowała?


Tego nie da się opisać! Byłam wtedy ze swoją córką w Gdyni. Miałyśmy za sobą wielokilometrowy spacer trójmiejską plażą. Wieczorem postanowiłam przez telefon sprawdzić pocztę. Okazało się, że w skrzynce od kilku godzin czekała na mnie wiadomość z wydawnictwa o przyjęciu książki do publikacji. To był szok i niedowierzanie. I wielka radość. Poprosiłam córkę, żeby przeczytała tę wiadomość i sprawdziła, czy mi się nie śni, a potem zadzwoniłam do męża i syna.

3. Gdyby mogła Pani w małym kuferku zamknąć najwspanialsze na świecie miejsce, najlepszy smak (gorzka czekolada, kawa z kardamonem, czy może coś innego) i melodię z ukochanej pozytywki i podarować to komuś, co by Pani wybrała?

Do kuferka włożyłabym obraz jednej z prowansalskich wiosek, szum polskiego morza i staroświecką filiżankę wypełnioną aromatyczną kawą. Po uchyleniu wieczka kuferka można byłoby usłyszeć „Kołysankę” Brahmsa.

Edyta
1. Który etap pracy nad książką jest dla Pani najtrudniejszy – pierwszy akapit, kreacja bohaterów, zakończenie, szukanie wydawcy czy może coś innego?


Dla mnie najtrudniejsze jest stworzenie fabuły. Kiedy już wiadomo mniej więcej co i jak, i dokąd wszystko ma zmierzać, to potem jest już tylko łatwiej. Bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem i mówią mi, co mam pisać. ;-)

2. Dużo się mówi o tym, że coraz mniej osób sięga po książki, że pisarze polscy nie radzą sobie z zagraniczną „konkurencją” (mam na myśli znane nazwiska pisarzy z innych państw), że nie warto zajmować się pisaniem, bo to czasochłonne i niedochodowe zajęcie. Jaki jest, w Pani odczuciu, polski rynek wydawniczy? Czy bała się Pani reakcji na swój debiut?

Rzeczywiście tak się mówi, ale staram się nie ulegać zbiorowemu narzekaniu. W mojej dzielnicowej bibliotece do każdej nowości (także polskiej) ustawiają się wieloosobowe kolejki (łatwo to sprawdzić w systemie elektronicznym). W środkach komunikacji miejskiej widzę czytających ludzi, a ja sama też zawsze noszę w torbie książkę. Kto ma czytać, ten będzie to robić bez względu na okoliczności. Sięgam często po książki polskich pisarzy i uważam, że są tak samo dobrzy jak zagraniczni, a często lepsi.
Czy warto zajmować się pisaniem? Jeśli dla kogoś jest to pasja, to nie będzie się zastanawiać, czy warto.
Tak, bałam się reakcji na swój debiut, to naturalne. Wydając książkę, pokazujemy światu swoją wrażliwość i poddajemy się ocenie. To nie zawsze jest łatwe.

3. Proszę sobie wyobrazić, że znajduje się Pani na tonącym statku. W oddali już widać zarys wyspy, da się do niej dopłynąć, a może nawet zabrać kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Jakie trzy przedmioty zabrałaby Pani ze statku?

Zabrałabym tylko koło ratunkowe.

ulvang
1. Kiedyś Cię odnajdę - kogo chciałaby Pani odnaleźć lub spotkać w swoim życiu?


W tym momencie życia nie mam takich pragnień. Są przy mnie wszyscy, których kocham, czuję się szczęśliwa i spełniona.

2. Czy doczekamy się jakiejś szalonej, pełnej humoru książki, która nas czytelników rozbawi do łez?


Nie wiem, czas pokaże... Kiedyś napisałam opowiadanie w konwencji komedii kryminalnej – zainspirowana pewną luźną rozmową z koleżankami, przy czerwonym winie. Być może z tego opowiadania powstanie książka, ale czy szalona i pełna humoru? Tego teraz nie wiem. Myślę, że najtrudniej jest napisać właśnie komedię, sztuką jest rozbawić czytelnika, zafundować mu kilka godzin zdrowego śmiechu. Podziwiam pisarzy, którzy potrafią to zrobić.

3. Ludzie zbierają znaczki, monety czy inne rzeczy. Skąd wzięła się pasja zbierania pozytywek?

Odpowiedziałam już na to pytanie wcześniej :)

vesper lizbark
1.Moje pytanie: Jakie książki czytała Pani w młodości?


Czytałam „Anię z Zielonego Wzgórza”, książki Astrid Lindgren, wszystkie powieści Niziurskiego, Bahdaja, Nienackiego, Minkowskiego i oczywiście wspomniane wcześniej książki Krystyny Siesickiej. Poza tym „Słoneczniki” Haliny Snopkiewicz ze dwadzieścia razy.

Katarzyna Szafran
1. Czy posiada Pani pozytywkę, z którą związana jest jakaś szczególnie bliska Pani historia?


Może ta „radiowa”,  ponieważ była pierwsza i jest pierwowzorem pozytywki z „Kiedyś cię odnajdę”.

2. Czy przed wydaniem pierwszej książki miała Pani chwile zwątpienia czy z góry wiedziała, że wszystko się uda?

Chwile zwątpienia pojawiały się, ale wierzyłam, że będzie dobrze i czułam to.

3. Jaka książka wywarła na Pani największe wrażenie i dlaczego?

Było ich mnóstwo, nie jestem w stanie wymienić. Ostatnio czytałam „Psychologię mitów greckich” Zenona Dudka. Zrobiła na mnie wrażenie, skłoniła do przemyśleń, odnalazłam w niej wiele uniwersalnych prawd.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję z całego serca Cyrysi za zorganizowanie konkursu z moim udziałem, a wszystkim osobom uczestniczącym za ciekawe pytania. Przyznaję, nie było łatwo ;-) . Jeszcze trudniejsze okazało się wybranie trzech pytań i tym samym przyznanie nagród ich autorom. Nie znoszę dokonywać takich wyborów, jednak reguły konkursu są nieubłagane.

Książki trafią do rąk następujących osób:

- Kinga
- Krystian Ka
- Antykwariat z ciekawą książką

***

Ja również serdecznie dziękuję Małgorzacie Rogali za poświęcony czas i niezwykle interesujący wywiad.

 Ponadto dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. Jak zwykle JESTEŚCIE NIEOCENIENI ♥ 
 
Pozdrawiam!!!
Cyrysia

wtorek, 1 kwietnia 2014

Akademia pod Bluszczem


Uwięziona w bluszczu
J. Lerman

 
Tłumaczenie: Barbara Kwiatkowska
tytuł oryginału: The Ivy Lesson
seria/cykl wydawniczy: Oddana bez reszty tom 1
wydawnictwo: Amber
data wydania: 20 lutego 2014
liczba stron: 304
ocena: 5-/6






       Z punktu widzenia etyki zawodowej związek nauczyciela z uczennicą budzi szereg kontrowersji. Czy takie zakazane uczucie ma w ogóle sens? Jak to mówią, serce nie sługa… nie wybiera sobie ani właściciela, ani miłości.

Skromna i dobroduszna Sophia Rose marzy o aktorstwie. W końcu za namową nauczyciela uniwersyteckiego zgłasza się na wstępne przesłuchania kwalifikujące do słynnej londyńskiej Akademii pod Bluszczem. Nieoczekiwanie szczęście jej dopisuje i zostaje zakwalifikowana. Właścicielem uczelni i zarazem wykładowcą jest Marc Blackwell, młody, ale już niezwykle sławny, przystojny, charyzmatyczny hollywoodzki gwiazdor. Wszyscy oczarowani jego aparycją, błyskotliwością i niebywałą inteligencją. Również Sophia nie potrafi przestać o nim myśleć. Pewnego dnia okazuje się, że Marc odwzajemnia jej zainteresowanie. Między nimi aż iskrzy z pożądania. Wkrótce młody profesor rzuca swojej podopiecznej nietypowe wyzwanie. Chce nauczyć ją, jak przekraczać własne granice w grze aktorskiej oraz w relacjach seksualnych. Czy Sophia ulegnie tej prowokacyjnej zabawie?

,,Uwięziona w Bluszczu’’ to początek trylogii J. Lerman: Oddana Bez Reszty. Wszystkie trzy tomy zajęły w 2013 roku 1. miejsce w amerykańskim i brytyjskim Amazonie w kategorii literatura erotyczna. W USA i Wielkiej Brytanii dzienna sprzedaż osiąga 2000 egzemplarzy. W czym tkwi jej fenomen? Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić. Być może czytelników kusi wizja zakazanego związku, w tym przypadku nauczyciela z (pełnoletnią) uczennicą? Osobiście lubię czytać historie o niedozwolonej miłości, dlatego z żywym zainteresowaniem zabrałam się za powyższą lekturę. Początek fabuły zapowiadał się szalenie obiecująco. Młodziutka, sympatyczna dziewczyna dostaje się na wymarzoną akademię teatralną, gdzie poznaje przystojnego, magnetyzującego i bardzo zdolnego aktora, który jest jednocześnie właścicielem i wykładowcą uczelni. Wymiana spojrzeń wystarcza, aby zrodziła się między nimi niepohamowana siła przyciągania. Ten wątek był niezwykle ciekawy, i frapujący, ale mimo to czegoś mi w nim zabrakło. Liczyłam na więcej chemii i emocji w relacjach głównych bohaterów. Spodziewałam się także, że to profesor będzie uwodził swoją podopieczną, a nie na odwrót. Wprawdzie nie było to jawne kokietowanie, niemniej wolałabym inny wariant podrywu. W dalszej części historii napięcie nieco słabnie. Chociaż intymne zbliżenia Sophie i Marca wywołują lekki dreszczyk podniecenia, to jednak szukałam też swoistej głębi i mocniejszego oddziaływania pomiędzy nimi.

Bohaterowie są nieco szablonowi, ale mimo to budzą sympatię. Sophia to serdeczna, uprzejma, łatwowierna dziewczyna, która nigdy nie narzeka na swój los. Po śmierci mamy sama musiała zająć się domem. Nawet, kiedy ojciec ułożył sobie życie z inną kobietą, przychodziła do nich w każdy weekend pomagając w sprzątaniu oraz w opiece nad malutkim braciszkiem. W każdym człowieku próbuje dostrzegać dobro. Również w mrocznym Marcu widzi światło, które pragnie wydobyć na wierzch. Czy jej się to uda? Z kolei Blackwell, to władczy, silny, inteligentny, gniewny, stanowczy, lecz wewnątrz niezwykle kruchy mężczyzna. W życiu nie miał lekko. Już jako dziecko musiał zarabiać pieniądze na swoje utrzymanie. Jego matka miała problemy ze zdrowiem i zmarła, zaś ojciec był potworem, pełnym stłumionej złości, którą wyładowywał na synu. Skomplikowana przeszłość umocniła jego charakter i osobowość. Enigmatyczny, pełen pozornej sprzeczności posiada w sobie pokłady ludzkiej życzliwości. Hojnie wspiera finansowo wiele instytucji i organizacji społecznych. Założył także własną akademię, aby dać szansę i stworzyć możliwości osobistego rozwoju potencjalnym aktorom. Oprócz tego sam naucza, dzieli się swoją wiedzą, doświadczeniem i talentem ze studentami, aby wydobyć z nich to, co najlepsze. Ma obsesje na punkcie prywatności, kontroli, bezpieczeństwa i ochrony tych, na których mu zależy. Nikomu nie pozwala się do siebie zbliżyć, sam musi o wszystkim decydować, także w sprawach seksu. Jak zatem ułożą się jego relacje z Sophią? Czy otworzy przed nią swoje serce i duszę?

Całkiem pozytywnie oceniam tę książkę, choć nie jest pozbawiona wad. Fabuła trąci banalnością, jest wciśnięta w pewien schemat, w ramy zapotrzebowania czytelników na historie rodem z bajki o Kopciuszku, co nie zmienia faktu, że mnie się bardzo podobało. Całość napisana jest prostym językiem, bez zbędnych opisów. Niestety gdzieniegdzie daje się zauważyć drobne literówki i błędy stylistyczne. Akcja płynie stosunkowo swobodnie, zaś bohaterowie w pełni odzwierciedlają ludzkie uczucia, nastroje i słabości. Sceny erotyczne zawierają elementy lekkiej dominacji. Na szczęście nie ma w nich wulgarności, wyuzdania, czy dzikiej perwersji. Jest pikanie, jednocześnie zmysłowo. Dodatkowym bonusem były wykłady na temat gry aktorskiej. Szkoda tylko, że zostały ograniczone do minimum. Mam też zastrzeżenia, co do wiarygodności niektórych rzeczy np. pewne przywileje związane z posiadania stypendium, jakie otrzymała Sophie. Jest to jednak drobny szczegół, który nie ma negatywnego wpływu na jakość utworu. Zakończenie, właściwie bez żadnych większych zwrotów akcji i zaskoczeń, ale mimo to wzbudza ciekawość i chęć poznania dalszych losów Marca i Sophie.

Wszystkich miłośników literatury erotycznej zachęcam do przeczytania ,,Uwięzionej w bluszczu’’. To stosunkowo interesująca opowieść o zakazanej namiętności, niebezpiecznych pragnieniach, tajemniczym pożądaniu, pokonywaniu własnych lęków, barier i wychodzenia poza narzuconą przez siebie ramę. Dzięki tej książce zrozumiesz, że miłość nie wybiera. To słodko-gorzki nałóg, który posiada wiele odcieni, kolorów i wiele form wyrazu. Zapraszam zainteresowanych.


***
Wydawnictwo Amber