"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

czwartek, 30 kwietnia 2015

Dziś premiera ''Przepraszam za krzywdę''


  W ramach przypomnienia informuję, że dziś jest premiera książki "Przepraszam za krzywdę" autorstwa Marcina Legawca, która została objęta moim patronatem medialnym. 

„Jeden siadł obok mnie, a drugi patrzył z przodu. Dotykał moich włosów, buzi, ust. Ręka schodziła po szyi w dół, aż doszła do pępka. Głaskał, masował brzuch, delikatnie całował brodę. Nie chciałem otwierać oczu. To była jedyna broń, jaką posiadałem. Drugi ściągał spodnie. Słyszałem, jak rozpinał pasek”… czyli „Przepraszam za krzywdę” – Trzy wspomnienia z dzieciństwa. Gwałcony zaczyna gwałcić, aby nauczyć gwałcenia.

    Historia dwunastoletniego Michała, który był gwałcony przez Ojca, a następnie sprzedawanym innym pedofiliom dostępna w:

Nie jesteś pewien powieści? Przeczytaj recenzje książki.

 Ponadto mam dla Was niespodziankę :) 

  Marcin Legawiec postanowił sprezentować jednej osobie egzemplarz książki "Przepraszam za krzywdę"

   Wystarczy tylko zgłosić się i podać adres mailowy.

   Zgłoszenia przyjmuję do jutra do godz. 14.00 (1 maj), następnie o godz. 17.00 wylosuje zwycięzcę. (Wyniki pojawią się w niniejszym poście).

 Powodzenia!!!

   Zachęcam również do zadawania pytań autorowi. Szczegóły: TU

  A jeśli ktoś chce kupić książkę, zapraszam tutaj: klik (Przesyłka jest darmowa. Książka jest z dedykacją i listownym podziękowaniem).


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Zgodnie z obietnicą podaje wyniki konkursu, w którym do wygrania była książka ''Przepraszam za krzywdę" autorstwa Marcina Legawca.

Maszyna losująca poszła w ruch.... Wygrała: Mstrzal

Gratuluję zwyciężczyni!

wtorek, 28 kwietnia 2015

W poszukiwaniu własnych korzeni


Niemy
Rafał Lewandowski

 
Cykl: Niema Trylogia
data wydania: 23 marca 2015
liczba stron: 128
ocena: 5/6









  W każdej rodzinie istnieją jakieś krępujące sekrety i tajemnice, które nigdy nie powinny zostać ujawnione. Jednak prędzej czy później, opada kurtyna milczenia i prawda wychodzi na światło dzienne.

 Dziewiętnastoletni Rafael Wells, jako jedyny członek rodziny nie mówi od urodzenia. Mimo to pogodził się ze swoją ułomnością i całkiem dobrze radzi sobie w życiu. Od jakiegoś czasu nurtują go pytania dotyczące jego niemieckiego pochodzenia. Niestety, dziadek, który mógłby być dobrym źródłem informacji, nie chce wracać do swoich wspomnień ze szczenięcych lat. Za tą niechęcią
prawdopodobnie kryje się jakaś mroczna tajemnica. Czy przypuszczenia Rafaela okażą się słuszne?

 Rafał Lewandowski urodził się w 1990 r. w Bełchatowie. W lipcu 2010 roku zadebiutował powieścią pt. ''Efekt Motyla''. Później ukazały się jeszcze cztery powieści jego autorstwa: ''Koncert Słów'', ''Nieodwzajemnione Uczucie'', "Bonus" oraz "Zbrodnia w BTW". Oprócz tego prowadzi również witrynę ''Artystyczny Bełchatów'', na której można znaleźć informacje o artystycznych dokonaniach ludzi z jego miasta.

 ''NIEMY'' to pierwszy tom ''Niemej Trylogii''. Każda z trzech części opowiada inną historię, jednakże niektóre wątki przewijają się przez cały cykl, składając się tym samym na pewną całość. Wszystkie części łączy postać Niemego bohatera.

 Moje pierwsze spotkanie z twórczością autora uważam za całkiem udane. Od pierwszych stron książka zaciekawia i niesamowicie wciąga. Fabuła nie jest  jakaś odkrywcza, ale prowadzona sprawnie, płynnie i logicznie. Mamy młodego mężczyznę chcącego poznać prawdę o swoich przodkach. Ma nadzieję, że gdzieś na świecie żyją jeszcze inni starsi Wellsowie, którzy rzucą odrobinę światła na skrywane przez lata rodzinne sekrety. W tym celu wyrusza z kolegą i jego dziewczyną w podróż do Niemiec. Jakie będą efekty tych poszukiwań? Autor stworzył interesującą historię o badaniu własnych korzeni, ale nie skupił się tylko i wyłącznie na tym aspekcie. W osnowę wplótł subtelny wątek romansowy i sensacyjny z nutką dramatu, czyniąc całość znacznie atrakcyjniejszą. Niemy bohater odkrywa kilka zaskakujących faktów o dziejach swojej rodziny, źle lokuje swoje uczucia oraz wpada w sidła chorobliwej zazdrości i nienawiści. Jak widać, na nudę na pewno nie będziemy narzekać.

 Podoba mi się styl pisania autora: niezwykle żywy i współczesny, z wykorzystaniem pierwszoosobowej narracji. Brak zbędnych opisów i dłużyzn, chociaż wolałabym, by niektóre wątki były mocniej rozwinięte. Akcja toczy się wartko i znacznie przyśpiesza na końcu. Kreacja bohaterów jest stosunkowo udana, są wyraziści i konkretni. Zakończenie ma dramatyczny i zaskakujący przebieg. Otwiera furtkę do następnego tomu, po który na pewno sięgnę. Wspomnę jeszcze o okładce, ma w sobie jakiś nieuchwytny klimat. W ogólnym rozrachunku jestem  zadowolona, aczkolwiek książka mogłaby nieco większa objętościowo i bardziej pogłębiona psychologicznie.

 Podsumowując. Dostałam do ręki lekką, momentami zabawną i emocjonującą opowieść o tym, że nie należy dać się zwieść pozorom, gdyż często bywają mylne. W skrócie -
idealna propozycja na krótkie chwile relaksu. Ja w każdym razie polecam.


***
Oficjalna strona R. Lewandowskiego: klik
Tu można kupić książkę w wersji elektronicznej i papierowej: klik

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Konkurs z Marcinem Legawcem

Marcin Legawiec, ur. 24 września 1990 roku w Staszowie, wychował się w Połańcu. Obecnie zamieszkały w Tarnobrzegu. Polski dramatopisarz. Pierwsze swoje opowiadanie napisał mając siedem lat. Pisanie jest jego największą pasją, przyjacielem, który pozwala uciec od rzeczywistości. Po wielu latach pisania i nabywania doświadczenia w pisaniu dramatów, zdecydował się na wydanie swojej twórczości. Zadebiutował powieścią „Dream” (wyd. Psychoskok), zaś niebawem ujrzy światło dzienne powieść ''Przepraszam za krzywdę" . Inspiracją dla autora do napisania tej książki był tekst o mężczyźnie, który od najmłodszych lat był wykorzystywany seksualnie przez własnego ojca, a następnie oddawany pedofilom. Czytając ten artykuł, nie mógł wyobrazić sobie, że taka historia miała miejsce w naszym świecie. Nie będąc w stanie zrozumieć postępowania mężczyzny postanowił napisać książkę na podstawie tejże opowieści.

  Recenzja ''Przepraszam za krzywdę'': klik

  Dziś macie szansę na bliższe poznanie Marcina Legawca. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorowi swoje pytania (1-maksymalnie 3). Następnie gotowy wywiad zostanie umieszczony w odpowiednim poście. 

   Dwie osoby, która według autora wykażą się najciekawszym pomysłem na pytanie otrzymają nagrodę w postaci książki ''Przepraszam za krzywdę'' wraz z autografem i dedykacją.

   Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.
  

  Do dzieła kochani!!! 

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest Marcin Legawiec.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie w komentarzu pytań (1-maks. 3) do Marcina Legawcowi na temat jego twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 27 kwietnia 2015 roku do 1 maja 2015 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 8 maja 2015 roku.
6. Nagrodą są dwa egzemplarze ''Przepraszam za krzywdę''.

7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                  banerek dla zainteresowanych

sobota, 25 kwietnia 2015

Za jakie grzechy?

 
Przepraszam za krzywdę
Trzy wspomnienia z dzieciństwa
Marcin Legawiec

Premiera: 30 kwiecień
ocena: 5/6
Patronat: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI





 
  
  Pedofilia jest jak zaraza, szerzy się w zastraszającym tempie na całym świecie wywołując katastrofalne następstwa: niszczy psychikę dziecka, jego relację ze światem i z samym sobą. Dlaczego dochodzi do tak okropnych nadużyć seksualnych w stosunku do nieletnich? Czy można temu jakoś zapobiec? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań spróbujemy znaleźć w pierwszej części dramatu-psychologicznego "Przepraszam za krzywdę'' - Trzy wspomnienia z dzieciństwa autorstwa Marcina Legawieca.

  Dwunastoletni Michał wychowywany jest przez ojca, Tadeusza. Matka zmarła podczas porodu, poświęcając swoje życie dla dobra dziecka. Pomimo trudnych okoliczności,  chłopiec prowadzi w miarę spokojne i szczęśliwe życie. Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Tadeusz coraz częściej zagląda do kieliszka, aż w końcu traci nad sobą kontrolę.

''– Synu, ja już dłużej nie wytrzymam. Ta chwila nadchodzi coraz szybciej. Nic nie mogę z tym zrobić''.

  Demony przeszłości niepostrzeżenie oplatają
mężczyznę swoimi mackami, który zaczyna wykorzystywać seksualnie swojego syna, a potem sprzedaje go innym pedofilom. Jak dalej potoczą się losy Michała? Czy uda mu się wyrwać z piekła, w jakim się znalazł? A może na ratunek jest już za późno?

  Marcin Legawiec urodził się 24 września 1990 roku w Staszowie, zaś wychował w Połańcu. Obecnie mieszka w Tarnobrzegu. Pierwsze swoje opowiadanie napisał mając siedem lat. Zadebiutował powieścią „Dream” (wyd. Psychoskok). Pisanie to jego największa pasja, przyjaciel, który pozwala uciec od rzeczywistości.  Inspiracją dla autora do napisania ''Przepraszam za krzywdę" był tekst o mężczyźnie, który od najmłodszych lat był wykorzystywany seksualnie przez własnego ojca, a następnie oddawany pedofilom. Na podstawie tejże historii, a także rozmów z więźniami pedofilami, powstała niniejsza książka.

  Jak się zapewne domyślacie, nie jest to łatwa i przyjemna lektura. Z każdą kolejną przeczytaną stroną atmosfera robi się coraz cięższa i trudniejsza. Fabuła oscyluje wokół historii dorosłego człowieka, który wspomina gehennę z dziecięcych lat, kiedy to był gwałcony przez ojca i innych pedofilów.

źr.
''Testował mnie, sprawdzał, jak bardzo nienawidzę jego i świat, a zarazem, jak bardzo cenię swoje życie. Był ge­nialnym psychologiem. Obserwował mnie, analizował zacho­wanie. (…) miał plan, który realizował skrupulatnie. Kto by się domyślił, że szykował mi taką „niespodziankę''.

  Od razu zaznaczę, że motywem przewodnim tej książki nie jest seksualne wykorzystanie dzieci bądź popularyzowanie pedofilii czy innych zboczeń. Marcin Legawiec wspólnie z głównym bohaterem próbuje znaleźć klucz do zrozumienia problemu, jakim jest zaburzenie ukierunkowania popędu płciowego na dziecko. Dlaczego w ogóle dochodzi do tak dewiacyjnych aktów intymnych? Jakie pobudki kierują gwałcicielem?

''Musiałem tak postąpić, gdyż chciałem zrozumieć sens gwałce­nia. Chociaż brzydziłem się nim i obiecałem sobie, że nigdy nie będę taki, jak on, stałem się jeszcze większym potworem. Ty… będziesz najgorszy. Wiesz, dlaczego pójdziesz w nasze ślady?''

  W przypadku Tadeusza okazuje się, że w dzieciństwie był wykorzystywany przez własnego rodzica. Teraz swoje okrutne doświadczenia przenosi na syna.
Jednak nie robi tego dla zaspokojenia swoich prymitywnych żądz. Uważa, że ma jakąś rolę do odegrania, jakąś misję do wypełnienia. Pragnie dowiedzieć się, dlaczego tak dużo zła jest na tym świecie? Po co Bóg dał nam możli­wość krzywdzenia? Czy uda mu się rozwikłać tę nurtującą zagadkę? Jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić? Tego musicie dowiedzieć się sami.

  Książka mi się podobała, aczkolwiek uważam, że jej wykonanie mogłoby być ciut lepsze. Niektóre wątki aż się prosiły o rozwinięcie i wnikliwszą analizę. Liczyłam też na bardziej szczegółowy opis danej osoby czy wydarzeń. Również na początku czułam lekką dezorientację wynikającą z niechronologicznego uporządkowania kilku pierwszych rozdziałów. Na szczęście ten dyskomfort szybko zniknął. Brakowało mi jeszcze obrazowych i dobitnych scen gwałtu, co zdecydowanie podkreśliłoby klimat grozy sytuacji. Pomijając przytoczone przeze mnie ''zarzuty'',  całość prezentuje się moim zdaniem całkiem dobrze.

  Najbardziej rzuca się w oczy fakt, że autor nie gra na emocjach czytelników, nie popada w tani melodramatyczny sentymentalizm. Uważam to za zaletę, ale z drugiej strony wolałabym, aby przeżycia i emocje głównego bohatera były mocniej wyeksponowane. Wówczas w znacznie silniejszym stopniu odczułabym horror, z którym nie potrafi sobie poradzić. Mimo to ogólnie kreacja postaci jest wiarygodna i wyrazista. Poznajemy mocne a także słabe strony każdego z nich i próbujemy lepiej zrozumieć ich skomplikowany świat wewnętrznych doznań. Natomiast jeśli chodzi o styl pana Marcina, jest poprawny i zrozumiały (niedociągnięcia językowe czy merytoryczne są, lecz otrzymałam tekst przed korektą, dlatego nie skupiałam się zbytnio na tym obszarze). Także akcja mknie do przodu dość żwawo, nie ma więc czasu na nudę. Otwarte zakończenie mocno zaskakuje i zaostrza apetyt na kolejny tom.

  To wstrząsająca, brutalnie prawdziwa historia molestowanego chłopca, któremu szczęśliwe dzieciństwo umiera z każdą kolejną sekundą. Boleśnie chwyta za serce, wprawia w zdumienie i zmusza do refleksji nad istotą zła panującego na świecie. W skrócie –  książka warta jest każdej chwili z nią spędzonej.


***
Fan page książki na Facebooku: KLIK
 
ps. zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka: ''Przepraszam za krzywdę'': klik

czwartek, 23 kwietnia 2015

Trafił swój na swego


PLAN IDEALNY
Michael Crichton jako John Lange

tytuł oryginału: ODDS ON
literatura anglojęzyczna
tłumaczenie: Anna Dobrzańska
liczba stron: 320
data wydania: 10.04 2015
ocena: 3+/6



 



   Czy można wyrolować bandę złodziei? Okazuje się, że tak.

  Steve, Miguel i Bryan, trzech podejrzanych typów zmierza okraść ekskluzywny hotel Reina, położony na wyspie w  hiszpańskim Costa Brava. Mózgiem całej operacji jest Steve, który w oparciu o obliczenia komputerowe i statystyki, ma wszystko dopracowane w najdrobniejszych detalach. Jednak, kiedy nadchodzi ten wielki dzień, misternie przemyślana intryga legnie w gruzach. Ktoś najwyraźniej ich uprzedził zgarniając całą ''śmietankę'' dla siebie. Kim jest sprytny i przebiegły przeciwnik?

  Michael Crichton to amerykański pisarz, reżyser, scenarzysta, producent filmowy i telewizyjny. Doktor Harvard Medical School, twórca gatunku zwanego technothillerem. Gigant ciała (już na studiach miał 206 cm wzrostu) i umysłu (przez wielu nazywany Juliuszem Vernem XXI wieku). Debiutował jeszcze na studiach, pisaniem zarabiając na rachunki. Jedna z pierwszych jego powieści, ''Wyższa konieczność'' została nagrodzona Edgar Award. Ale prawdziwą sławę zyskał dzięki książce "Park Jurajski", na podstawie której powstał później film. Olbrzymim osiągnięciem okazał się także serial ER (Ostry dyżur), którego Crichton był pomysłodawcą, scenarzystą i producentem. Jest to jeden z najpopularniejszych seriali w historii telewizji.

  Dotychczas nie miałam sposobności obcować z twórczością  pisarza, dlatego też, kiedy w moje ręce trafił ''Plan idealny'' postanowiłam czym prędzej zabrać się do lektury. Książka ta została wydana w 1966 roku. Autor napisał ją pod pseudonimem John Lange, a teraz po prawie 50 latach po raz pierwszy ukazuje się po polsku. Piszę to z żalem, ale jestem zawiedziona. Liczyłam na sporą dawkę emocji, napięcia i niezapomnianych przeżyć, w zamian dostałam przeciętny kryminał noir. Fabuła jest prosta. Trzech przestępców postanawia obrabować superluksusowy hotel w Hiszpanii. Wszystkie warianty napadu są dokładnie przeanalizowane za pomocą symulacji na komputerze, między innymi, jak pod nieobecność gości dostać się do pokoi,  jak dobrać się do hotelowego sejfu oraz jak wysadzić most łączący wyspę z lądem. Mimo to nic nie idzie zgodnie z planem, bo ktoś wystrychnął ich na dudka.

  Zapowiadała się super emocjonująca zabawa w kotka i myszkę. Niestety tym razem się przeliczyłam. Zamiast ciekawej akcji dostajemy mnóstwo przegadanych scen, i to najczęściej o niczym. Mężczyźni przyjeżdżają do hotelu jako goście, nawiązują nowe znajomości i badają teren. I to by było na tyle. Brak tu dynamizmu, zawiłej intrygi oraz nieprzewidywanych zwrotów wydarzeń. Historia toczy się spokojnie, bez zbędnego mieszania wątków. A ja czekałam na jakiś super mocny cliffhange, lecz musiałam obejść się smakiem. Więcej uwagi złodzieje poświęcali na rozmowie, spotkaniach i seksie z nowo poznanymi kobietami, niż na omawianiu ryzyka kradzieży z włamaniem i rabunku. Dopiero w kulminacyjnym momencie wszystko zaczyna nabierać tempa, gdy dochodzi do konfrontacji między jedną a drugą grupą przestępców. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Miałam pewne podejrzenia, co do osoby
pociągającej za wszystkie sznurki, niemniej ostateczne rozwiązanie i tak mnie zaskoczyło.

  Książka napisana jest prostym językiem, z przewagą dialogów nad opisami. Przebieg zdarzeń miarowo płynie swoją linią, jedynie na końcu znacznie przyśpiesza. Bohaterowie są mało charakterystyczni charakterologicznie. Nie zapadają w pamięć, przez co trudno się z nimi zidentyfikować i przejąć ich losem. Zakończenie pisane jakby na siłę, takie bez polotu. W wielkim skrócie: było poprawnie, lecz bez fajerwerków.

  Komu mogę polecić tę pozycję? Zapewne miłośnicy Crichtona i fani lekkich kryminałów z subtelnym wątkiem romansowym, znajdą tu coś dla siebie. Natomiast ci, którzy szukają mocnych wrażeń i dużej dawki adrenaliny, mogą się srodze zawieść. Zatem zainteresowanych zapraszam do lektury, aczkolwiek na własną odpowiedzialność.



***
Wydawnictwo Albatros.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Konkurs z Anną Górską

fot. Iza Maja Górska
Anna Górska - Absolwentka wydziału historii i filologii polskiej Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Od urodzenia związana z Kielcami. Uważa że świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia i starają się robić to jak najlepiej. Jej pasją jest muzyka Yirumy, Bethovena oraz książki Paulo Coelho. Jest właścicielką psa rasy Golden Retriver o słodkim imieniu Twix. Prowadzi firmę produkującą naturalne przyprawy bez konserwantów. Zadebiutowała powieścią ''Nie zapomnę''. Następnie na rynek wydawniczy trafiła ''Siła przeznaczenia''. A jeszcze przed wakacjami ukaże się trzecia książka "Dar serca" - wyjątkowa historia Marzeny i Sławka - opowieść o miłości dającej siłę aby walczyć ze śmiercią. W głowie ma gotowy pomysł na czwartą historię :) 

Recenzja książki ''Siła przeznaczenia'': klik

Dziś macie szansę na bliższe poznanie Anny Górskiej. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorce swoje pytania (1-maksymalnie 3). Następnie gotowy wywiad zostanie umieszczony w odpowiednim poście. 

Jedna osoba, która według autorki wykaże się najciekawszym pomysłem na pytanie otrzyma nagrodę w postaci książki ''Siła przeznaczenia'' wraz z dedykacją i autografem.

Sponsorem nagrody jest Anna Górska.

Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.
Do dzieła kochani!!!
 

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest Anna Górska
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie w komentarzu pytań (1-maks. 3) do Anny Górskiej na temat jej twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 21 kwietnia 2015 roku do 25 kwietnia 2015 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 2 maja 2015 roku.
6. Nagrodą  jest jeden egzemplarz papierowy ''Siły przeznaczenia''.

7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                 

 banerek dla zainteresowanych

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Tatuator - Artysta


Kolekcjoner skór
Jeffery Deaver


Tytuł oryginalny: The Skin Collector
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawca: Prószyński i S-ka (2015)
Liczba stron: 496
Ocena: 4+/6








  Lubię czytać kryminały, bo zazwyczaj wciągają czytelnika w wir śledztwa, intryg, pościgów, domysłów i emocji. Dlatego też pełna nadziei sięgnęłam po ''Kolekcjonera skór'' Jeffery’ego Deavera. Czy jestem usatysfakcjonowana? A może czuję lekki niedosyt oraz zawód? Zanim o tym napiszę, kilka słów o fabule.

  Nowy Jork. Od pewnego czasu w mieście grasuje seryjny morderca, atakujący przypadkowe osoby w piwnicach i podziemiach miasta. Jego metody działania są wyjątkowo okrutne, albowiem naznacza
swoje ofiary tatuażem zawierającym śmiertelną truciznę.
 ''– Zdaje się, że sprawca jest tatuażystą. Z tego, co mówili ratownicy, którzy pierwsi dotarli na miejsce, cholernie sprawnym tatuażystą. Wytatuował ofiarę. Tyle że nie użył tuszu. Zrobił to trucizną''.

dzieło tatuatora na ciele ofiary

  Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Lincoln Rhyme i Amelia Sachs, ale niestety trudno odnaleźć jakąkolwiek poszlakę prowadzącą do sprawcy, gdyż jest nad wyraz ostrożny i przebiegły. Jednak sugerując się zagadkowymi napisami na ciele ofiar, można przypuszczać, że prowadzi jakąś dziwną grę. Jakie pobudki nim kierują? Czy to jest zemsta, mordowanie dla przyjemności, czy odwrócenie uwagi od czegoś znacznie bardziej poważnego?


  Jeffery Deaver to amerykański autor wielu powieści z gatunku thrillerów. Z wykształcenia dziennikarz i prawnik. Przez kilka lat współpracował z dziennikami „New York Times” i „Wall Street Jurnal”. Był także doradcą prawnym jednej z większych firm na Wall Street. Zaliczany jest do grona najbardziej poczytnych i nagradzanych pisarzy amerykańskich. Światową sławę przyniósł mu "Kolekcjoner Kości" - pierwsza powieść, w której pojawiła się para detektywów: Lincoln Rhyme i Amelia Sachs. Książkę zekranizowano, a w głównych rolach wystąpili Denzel Washington i Angelina Jolie.


   ''Kolekcjoner skór'' jest jedenastą z kolei historią o przygodach błyskotliwego kryminalistyka Lincolna Rhyme’a i współpracującej z nim policjantki Amelii Sachs. Przyznam szczerze, że nie czytałam poprzednich tomów cyklu (jedynie oglądałam ekranizację ''Kolekcjonera kości''), dlatego miałam wielkie obawy, czy wszystko będzie dla mnie jasne. Początkowo czułam lekki dyskomfort, ale z czasem wdrożyłam się w fabułę i zaczęłam śledzić ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Mamy inteligentnego, przebiegłego szaleńca - artystę, który wykonuje nieodgadnione wzory na cele swoich ofiar. Jest niezwykle skrupulatny, nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Rhyme, wieloletni ekspert kryminalistyki, próbuje znaleźć klucz do zrozumienia sprawy. Ze względu na ułomność ciała (został sparaliżowany w wyniku wypadku), w terenie pomaga mu Amelia Sachs. Czy uda im się odnaleźć mordercę, zanim zaatakuje po raz kolejny? Autor zaserwował nam dobrze skonstruowaną, a przy tym niebanalną intrygę, stopniowo budowane napięcie, zwrotną akcję i wyrazistych bohaterów. Będzie Nam się wydawać, że znamy tożsamość przestępcy, ale tak naprawdę to tylko zmyłka. Dopiero w finale wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce.

  Ogólnie książka mi się podobała, aczkolwiek liczyłam na coś znacznie więcej. Brakowało mi drastycznych scen, mrocznego, przerażającego klimatu, jakiejś psychologicznej głębi i skrajnych emocji, które jeszcze mocniej podkręciłyby atmosferę grozy i zwiększyły poziom adrenaliny. Na dodatek momentami pojawiały się zbyt drobiazgowe opisy i rozwlekłe wywody spowalniające tempo akcji. Niemniej jednak powieść czyta się całkiem lekko, co pozytywnie wpływa jej na odbiór. Oprócz głównego wątku pojawia się dodatkowo wątek poboczny, który także odgrywa niebagatelną rolę. Ale przemilczę ten temat, żeby nie zepsuć przyjemności
odkrywania kolejnych elementów tej historii.

  ''Kolekcjoner skór'' – to kawał dobrej, mocnej prozy, która brutalnie uświadamia, że nikomu nie można ufać, bo pozory potrafią mylić, a najciemniej zwykle bywa pod latarnią. Znajdziesz tu wymyślne morderstwa, tortury, zagadkowe wiadomości, przypadkowe ofiary, śmiertelnie niebezpieczną zabawę w kotka i myszkę, a przede wszystkim zabójcę opętanego obsesją na punkcie skóry i trucizn. Serdecznie polecam fanom gatunku i wszystkim zainteresowanym.

***
Recenzja napisana dla portalu KOSTNICA.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Wywiad z Raven Stark

#Ivy08
1. Wielu amatorów próbuje wydać książki. Zaczynają tworzyć swoją historię, jednak bywa tak, że zapał znika i utykają w połowie. Czy ty także miałaś takie momenty i jak z nich wybrnęłaś? 

Odp. Tutaj zadziwiłam samą siebie, bo determinacja nie opuszczała mnie ani na chwilę. Im bliżej końca byłam, tym więcej i częściej pisałam, przy końcówce to już całkowicie dałam się ponieść wyobraźni, słowa wypływały ze mnie z taką prędkością, że każdego kolejnego dnia pojawiał się nowy rozdział. Myślę, że najtrudniejszy był początek, sama decyzja, by podjąć się wyzwania i dociągnąć Hellheaven do końca.

2. Sama jestem fanką Imagine Dragons (czym doprowadzam mamę do szału) i moje kolejne pytanie brzmi: Przy których piosenkach tego zespołu najlepiej ci się tworzy? :) 

Odp. Jestem jedną z tych osób, które zarówno czytać, jak i tworzyć wolą w kompletnej ciszy. Muzyka, a szczególnie ta, którą uwielbiam sprawia, że to właśnie na niej całkowicie się skupiam, ona mnie aż roznosi. Nieraz próbowałam słuchać czegoś przy czytaniu, kończyło się na tym, że się zawieszałam do ostatniej sekundy piosenki albo czytałam tak, że po odsłuchaniu kawałka musiałam przeczytać stronę jeszcze raz, bo kompletnie nie pamiętałam, co się wydarzyło. Ale fakt faktem, Imagine Dragons skłania do refleksji ,jak mało który zespół.

Rose08
1. O czym myślałaś podczas tworzenia książki? 

Odp. O tym, jaką potęgą jest ludzka wyobraźnia, do czego jest się zdolnym, jeśli tylko się pobuja w chmurach. A przede wszystkim o radości, jaką przyniosłoby mi ukończenie książki i jej wydanie.

2. Jak czujesz się jako młoda pisarka? :) 

Odp. Zacznijmy od tego, że w ogóle pisarką się nie czuję. Dla mnie autor, to ktoś naprawdę godny podziwu, ktoś, kto całkowicie zasługuje na to miano, kto jest świetny w tym co robi, ma pomysł. Tak, w gruncie rzeczy to pasuje do jakichś 99% pisarzy, z jakimi miałam do czynienia, ale nie w tym rzecz. W moim odczuciu nadal jestem dziewczyną, która pragnie zostać pisarką, która chce iść w życiu tą drogą, która coś tam skrobie po kątach. Dziewczyną, która wydała książkę, ale tak naprawdę wciąż próbuje, wciąż walczy o to, by napisać coś fajnego, lepszego. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła nazwać siebie pisarką.

Natalia_Lena
1. Napisanie i wydanie książki nie jest łatwym zadaniem. Jak wyglądała twoja droga od napisania książki do ujrzenia jej na półce? 

Odp. To była przede wszystkim walka z samą sobą, bo, hej, przecież o tym zawsze marzyłam! A marzenia wymagają wysiłku, poświęceń. Wtedy cieszą jeszcze bardziej. Podsumowanie pracy nad książką na dzień dzisiejszy: to wydaje się abstrakcyjnym snem, jakby to w ogóle nie miało miejsca. Były momenty, kiedy musiałam zrobić sobie przerwę, a i takie, kiedy „pracowała” na pełnych obrotach. Pisanie jest ciekawym i fascynującym zajęciem, tu nie ma wyznaczonych godzin pracy, nikt nikogo do niczego nie zmusza, nie goni, tu trzeba samemu sobie stawiać warunki. Póki co, książki na półkach jeszcze nie ujrzałam, bo na razie wiadomo mi tylko o możliwości jej zakupu przez Internet (rozmowy w toku), ale sam fakt, że się udało, ugh! Coś wspaniałego. I z pewnością wartego wysiłku.

2. Czy teraz, po debiucie, masz pomysły na kolejne historie? Pracujesz już nad czym? 

Odp. Mam masę pomysłów i na szczęście udało mi się skupić konkretnie na jednym. Dwa kolejne tomy Hellheaven oczywiście zostaną napisane, ale obecnie pracuję nad czymś innym, czymś, co mnie samą uderza. Świat przedstawiony mam o wiele bardziej rozbudowany, nie przebieram w brutalności, bo chcę ludziom uświadomić parę rzeczy, a nie tylko zapewnić im kilkugodzinną rozrywkę. Wiele nie zdradzę, bo elementy mogą ulec zmianie, ale będzie to książka dla młodzieży, jeśli tak się nazywa literaturę, gdzie głównym bohaterem jest osiemnastolatka. Brutalna dystopia z wojną, terrorem i cierpieniem za pasem.

lirith
1. Twój pseudonim kojarzy się z "Grą o tron". Czy inspirowałaś się książkami Martina? Który z bohaterów przypadł Ci szczególnie do gustu? 

Odp. Skojarzenie mnie nie dziwi, ale w gruncie rzeczy mój pseudonim nie ma nic wspólnego z GoT. Przyznaję, że książkę przeczytałam do połowy, resztę doczytałam z lekkim znużeniem, po przerwie zresztą. Fanką George’a nie jestem, ale podziwiam jego styl i wyczucie. Nie inspiruję się innymi książkami, nawet nie jestem w stanie tego robić, wszystko czerpię z wyobraźni, wszelka zbieżność jest przypadkowa. Co do bohaterów, nie pamiętam ich wszystkich, ale Aryię polubiłam.

2. Jakie jest Twoje największe marzenie, które ma szanse wkrótce się spełnić? 

Odp. Nie stawiam sobie od razu wygórowanych celów, choć majaczą one gdzieś na skraju mojej świadomości. Tak jak było z Hellheaven, najpierw marzyłam, by książkę skończyć, później by wydać, et cetera. Zresztą czerpię wyjątkową radość z tego, co mi przyniosło życie. Hmm… nie wiem, co ma szansę w najbliższej przyszłości. Chciałabym na własne oczy zobaczyć Trolltungę, być może podczas tych wakacji się uda. 

martucha180
1. Czytasz i recenzujesz książki, sama się jeszcze uczysz, więc "musisz" czytać lektury. Gdybyś mogła wybrać, to jakie książki wpisałabyś na listę lektur gimnazjum i szkoły średniej? Które książki wg Ciebie zasługiwałyby na "powszechne" czytanie? 

Odp. Trochę już książek przewinęło się przez moje ręce (jak na 17-latkę, wiadomo, że nie ma co porównywać do dorosłych), sporo takich, które bardzo mi się spodobały, ale jestem świadoma, że nie wszystkie do kanonu lektur się nadają. Lektury mają, a przynajmniej powinny mieć to do siebie, żeby nieść morał, żeby uczyć i do czytania zachęcać. Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłabym Erica-Emmanuela Schmitta. Tu bym dała uczniom wolny wybór, bo cokolwiek nie wyjdzie spod pióra tego autora, jest genialne, wciągające i pouczające. Sama nie czytam za często tego typu książek, ale Schmitt jest moim wyjątkiem. „Dziecko Noego” mogłoby się pojawić przy omawianiu okresu wojennego, „Moje ewangelie” przy omawianiu Biblii. Jedna z nowszych, „Kiedy byłem dziełem sztuki” jako uświadomienie, że wygląd zewnętrzny nie ma znaczenia, jeśli w środku jest pustka. „Igrzyska Śmierci”, „Władcę pierścieni”, „Charliego”, „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”, „To ja, Malala” i wiele innych, z różnych gatunków. I „Harry’ego Pottera”, byłoby miło, gdyby ludzie przestali rzucać książce kłody pod nogi i wymyślać na nią, nawet jej nie przeczytawszy. Myślę, że to właśnie ta seria najwięcej mnie nauczyła, pozory mogą mylić. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mają za lektury ww. książki, ale nie jest to tak powszechne.

2. Ile godzin ma Twoja doba? Ile minut ma Twoja godzina? Masz wiele zajęć, robisz wiele różnych czasochłonnych rzeczy – jak organizujesz sobie czas, by na wszystko Ci go starczyło? 

Odp. Zawsze mi brakuje tych kilkudziesięciu minut, czy kilku godzin, często czas pędzi zbyt szybko, ale dzięki temu tak bardzo go cenię. Nie mam ustalonego grafiku, kiedyś próbowałam, ale nie potrafię tak żyć, mam wrażenie, że znajduję się wtedy w klatce. Sporo czasu zajmuje mi szkoła, jak i sam dojazd do niej, obowiązki, nauka, powinności recenzenta. Po prostu staram się wykorzystać każdą sekundę jak najlepiej.

3. Kto był pierwszym i najważniejszym recenzentem Twojej książki i dlaczego TA osoba? 

Odp. Książkę początkowo publikowałam na blogu, więc niejako już wtedy miałam „recenzentów”. Nie było tej jednej jedynej osoby, byli ludzie, ci którzy wspierali mnie na blogu i ci z mojego realnego życia.

Mała Pisareczka
1. Jaka sytuacja życiowa/emocjonalna sprawiła, że nagle zapragnęłaś przelać swe myśli na papier? 

Odp. Namówiła mnie do tego przyjaciółka, z którą w gimnazjum dość intensywnie zaczytywałam się w książkach.

2. Kiedy najlepiej ci się pisze? 

Odp. Po wysiłku fizycznym, w całkowitej ciszy i spokoju.

3. Czy czytanie książek, a następnie ich zrecenzowanie nauczyło cię czegoś nowego? 

Odp. Każda książka uczy mnie czegoś nowego, jeśli zmieniłam swoje patrzenie na pewne aspekty ludzkiego życia, to właśnie dzięki nim. Recenzowanie daje mi możliwość podzielenia się z innymi moimi rozmyślaniami na temat książek, interakcji z czytelnikami z każdego zakamarka na świecie.

Marta Galewska
1. Który z bohaterów najlepiej oddaje Twój charakter? 

Odp. Nie ma takiego, z którym łączyłoby mnie coś szczególnego, ale myślę, że najbliżej mi do Kerstin. Chyba że liczyć ośli upór, to jest punkt wspólny, mój i Camille.

2. Jak wyglądała droga przemiany "Hellheaven" z bloga w książkę? 

Odp. Pewnego dnia postanowiłam, że wszystko, co dotychczas napisałam na blogu, sklęcę w całość, że spróbuję i podeślę do wydawnictwa. Trochę pozmieniałam z tego, co było pierwotnie na blogu, zresztą opublikowałam tam połowę, może więcej, zakończenie pozostawiając nieznane nawet dla osób, które śledziły bloga.

3. Czy kiedykolwiek wyobrażałaś sobie swoje "nazwisko" figurujące na liście pisarzy młodzieżowych? 

Odp. Marzyć marzyłam, ale nigdy nie myślałam o tym, jako o czymś realnym.

Zakładka
1. Czy podczas pisania książki, miałaś przy sobie jakieś luźne notatki, czy raczej wszystko tworzyłaś na bieżąco? 

Odp. Nie nazwałabym tego notatkami, jeśli już, to były to raczej drobne uwagi. Miałam ułożony ogólny plan, ale sporo także wychodziło pod wpływem spontanicznych myśli.

2. Jak wpłynęło na Ciebie pisanie? Czy teraz inaczej oceniasz książki i pisarzy wiedząc jak ta praca przebiega "od kuchni" ? 

Odp. Zdecydowanie bardziej poważnie traktuję teraz kreowanie światów, wiem jaki to wysiłek psychiczny, ile trzeba się nagłowić, żeby w końcu wyszło coś fajnego. Z pewnością zmieniłam odrobinę sposób oceniania i recenzowania.

3. Co podczas pisania sprawiło ci największą trudność a co dało masę radości? Kreowanie postaci, wymyślanie wątków, nadanie tytułu, czy może samo zakończenie? 

Odp. Uwielbiałam rozwijać wątek fantastyczny, ukazywać te obszary mojej wyobraźni za pomocą słów, które tylko mi są znane. Świat Eldaretów, zgrzyty między nimi a Villianami, historię szkoły. Naturalnie w kolejnych tomach więcej uwagi poświęcę na te postacie, jak i ich otoczenie. Bohaterów, ich nawyki, cechy, miałam obmyślone, tak jakby były to żywe, prawdziwe istoty, a nie fikcyjne postacie. Z tworzeniem wątków było, jak było, a tytułu od początku byłam pewna, więc odbyło się bez dylematów.

Monika W.
1. Czy w trakcie budowania postaci w swojej książce wzorujesz się na konkretnych osobach czy tworzysz je od podstaw sama? 

Odp. W przypadku Hellheaven, od podstaw sama, natomiast przy nowej książce, nad którą aktualnie pracuję, chcę pokazać w części obraz naszej rzeczywistości, czy poczynania niektórych osób i skutki ich wyborów.

2. Jaka przewodnia myśl kierowała Tobą w trakcie pisania "Hellheaven"? 

Odp. Że wiek nie jest żadnym ograniczeniem i że nikt inny, jak ty sam, ograniczeń ci nie stawia.

3. Czego najbardziej się obawiałaś w trakcie pisania swojej książki - a może jest coś, czego nadal się boisz? 

Odp. Chyba tego, że nie oddam wizji Pendragonii w takim stopniu, w jakim bym chciała. To się tyczy i Hellheaven i kojonych tomów.

Therion
1. Jak zareagowali Twoi rówieśnicy oraz rodzina na wieść, że piszesz i chcesz wydać książkę w tak młodym wieku?

Odp. To było takie… „powtórz, proszę”.  Kompletnie nie wiedzieli, że coś piszę, oprócz jednej, dwóch osób. Rodzice, a zwłaszcza mój tato mi powtarzał podczas oglądania ekranizacji książek Rowling, Tolkiena, czy Lewisa, że ja też kiedyś napiszę coś takiego, że mi się uda. To niesamowite wiedzieć, że najbliżsi tak cię wspierają. Moi rodzice przebywali poza domem, kiedy zadzwoniłam do nich i spytałam, czy pamiętają o tym, jak mówili, że kiedyś coś napiszę (od małego miałam zapędy „pisarskie”), odpowiedzieli, że tak, to ja na to, że skończyłam. Nie chciałam im mówić, kiedy byłam w trakcie, chciałam ich przedstawić przed faktem dokonanym i proszę, udało mi się nic nie zdradzić, choć było ciężko. Co otrzymałam, kiedy ich powiadomiłam? Szok i niedowierzanie, ale w końcu wielkie wsparcie. 

2. Czy fabułę powieści miałaś od samego początku ułożona w głowie, czy tez pomysły przychodziły Ci w miarę tworzenia? 

Odp. I tak i tak. Nigdy nie jest się w stanie wszystkiego zaplanować, przynajmniej tak jest w moim przypadku.

3. Pytanie zainspirowane wzmianka o gustach muzycznych (kocham mcr:D); słuchasz muzyki podczas pisania, czy też rozprasza Cię to, a inspiracji w muzyce szukasz np. leżąc w łóżku? 

Odp. Zdecydowanie stawiam na ciszę podczas pisania.

Magnolia044
1. Jaką książkę najlepiej pamiętasz i do której często wracasz? 

Odp. Przy tylu ciągłych zdobyczach książkowych ciężko czytać mi coś po raz kolejny, ale chyba jest to „Harry Potter”. Może i  z sentymentu, ale uważam, że to książki dla osób w każdym wieku, a także dla takich, którzy nie czytają tego typu książek – mam świadków!

2. Czy pamiętasz swoją pierwszą przeczytaną książkę? 

Odp. Absolutnie nie. Jednak jedną z takich, które we wczesnym dzieciństwie bardzo polubiłam, była „O psie, który jeździł koleją”. Nawet teraz bym się przy niej wzruszyła.

3. Skąd pomysł na pseudonim Raven Stark?

Odp. Chciałam zmienić poprzedni (C.C.Clouds), który był niejako wyrazem wdzięczności i szacunku dla inspirującego Zacha Sobiecha (mam nadzieję, że dobrze mu w niebie), szukałam czegoś, co i brzmi i ma dla mnie osobiste znaczenie, więc padło na Raven Stark.

Jane S
1. Z tego co widzę, książki odgrywają ważną rolę w Twoim życiu. A jak to jest z muzyką? Czym jest ona dla Ciebie? Niezawodnym balsamem na skołatane nerwy? Lekarstwem na podupadłą wenę i pewność siebie? A może swego rodzaju wspólnikiem bez którego nie wyobrażasz sobie pisania książek? 

Odp. Muzyka jest dla mnie morzem, które niesie mnie na swoich falach.

2. Kiedy jestem naprawdę wściekła (a u choleryka ten stan dosyć często się powtarza ;)) zaszywam się w swoim pokoju dopóki mi nie przejdzie albo wybieram się do „mojego” miejsca w Przemyślu, w którym moja złość przechodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czy posiadasz również w Przemyślu swój azyl, do którego wracasz dosyć często i w którym czujesz się naprawdę szczęśliwa i spełniona? 

Odp. Mieszkam w pobliżu Przemyśla, nie w samym mieście, więc jeśli już się gdzieś wybieram, to s woje bliższe okolice, najczęściej do przyjaciół. W Przemyślu uwielbiam przebywać we Fiore, Liberze, na rynku czy w parku.

3. Co jest dla Ciebie ważniejsze- iść czy dojść? Co czułaś w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) towarzyszyły Ci, gdy ją zakończyłaś?

Odp. Zdecydowanie „iść”. Sama droga do celu jest dla mnie o wiele bardziej cenna niż to, co czeka na końcu – co, naturalnie, także jest wartościowe. Różne emocje, od radości po wściekłość, ale też spokój i wyciszenie. Jestem strasznie zadowolona z ostatnich zdań, z tego, co spowodują w głowie czytelników!

Natalija
1. Co skłoniło cię do napisania książki - kiełkują a w twoim sercu i umyśle przez dłuższy czas jakaś historia czy nagłe natchnienie? 

Odp. Zaczęłam pisać razem z przyjaciółką, choć ja trochę później. Tak, żeby spróbować.

2. Za co najbardziej cenisz literaturę - za to, że każdy może wyrazić się na swój sposób, że pozwala ona na oderwanie się od rzeczywistości czy za coś innego? 

Odp. Za to, że nikogo nie osądza, że scala różne środowiska i społeczeństwa, że tyle daje czytelnikom.

3. Gdybyś mogła dokonać teraz dowolną zmianę w swojej książce, zrobiłabyś to - jeśli tak to co byś zmieniła? 

Odp. Od momentu zakończenia prac nad książką sporo minęło czasu, jak dla mnie, sporo się wydarzyło, sporo poczytałam, zmieniłam się ja sama, mój sposób patrzenia na rzeczywistość, więc tak, zmieniłabym trochę rzeczy, może na inne zwracała większą uwagę, ale to jest dowodem, że teraz, choć pozornie ta sama, to tak naprawdę jestem zupełnie inną osobą, dostałam takiego mentalnego kopniaka, że ciężko byłoby pozostać taką sama Raven. Ale myślę, że dostrzeganie błędów, chęć poprawy, oznacza, że posuwam się do przodu w tym wszystkim.

finale.
1. Czym bądź kim inspirowałaś się podczas pisania książki? 

Odp. W takich sprawach zawsze stawiam na własną wyobraźnię i to, co chcę innym przekazać.

2. Czy podczas pisania książki, miałaś już dosyć, ponieważ brakowało Ci weny? 

Odp. Dla mnie nie istnieje czegoś takiego jak brak weny, jeśli już, to jej nadmiar, co, wbrew pozorom, także bywa problemem. Ciężko określić, które rozwinięcie byłoby lepsze, odpowiedniejsze. 

3. Czy w swojej książce dałaś jakiegoś seksownego chłopaka, którego losy połączą się z główną bohaterką? :>

Odp. Fabuły zdradzać nie będę. ;)

lea_fabiola
1. Często zdarza się iż początkujący pisarze podłapują nieświadomie styl pisania autora, którego książki aktualnie czytają. Czy zaobserwowałaś to również u siebie? 

Odp. Przyznam szczerze, że nic takiego nie wyłapałam, ale jeśli Tobie się uda, to chętnie wysłucham uwag.

2. Chciałabym, żebyś opowiedziała o zmaganiach z rodzicami. O ile się nie mylę z początku nie zgadzali się na wydanie przez Ciebie książki. :( 

Odp. A właśnie, że tu się mylisz, bo to właśnie oni wysnuwali taką propozycję, jeszcze zanim się do pisania zabrałam. Jak tak patrzę na inne osoby w moim wieku, to dochodzę do wniosku, że rodzice, którzy wspierają cię w tym, co uwielbiasz, a nie zmuszają do tego, co według nich jest „najlepsze” , to rzadkość i jestem niesamowicie wdzięczna Bogu, że ja na takich trafiłam.

3. Czy obawiasz się reakcji czytelników? Jak wiadomo, wszystkim nie dogodzisz. Zawsze znajdzie się ktoś chętny do skrytykowania początkującego. Jak się na to przygotowałaś? 

Odp. Sama jestem czytelniczką, sama też narzekam na niektóre książki, więc nie, nie boję się tego. Jeśli już, to właściwie czekam na konstruktywną krytykę, ponieważ wiem, że nie wszystko wychodzi mi idealnie i chcę nad tym popracować, a nie zafuczyć się przez każdą najmniejszą uwagę, jak małe dziecko, „bo inni nie mają racji”. Zresztą wydając coś trzeba być świadomym nie tylko pozytywnych opinii, ale też negatywnych. Nie wiem, jak inni, ale ja nie chciałabym żeby wszyscy byli zadowoleni, bo to byłoby trochę nierealne, a tak, jest prawdziwie, szczerze. Nie uważam się za perfekcjonistkę, chętnie wysłucham, co według innych źle zrobiłam, będę wiedzieć na przyszłość, jakich błędów szczególnie unikać.

izabela81
1. Podobno skrycie marzysz, by zostać zawodową powieściopisarką. Zatem moje pytanie dotyczy tego, gdzie według Ciebie przebiega i na czym dokładnie polega granica między byciem autorem a pisarzem? I jak nazwałabyś siebie? A może tę granicę wyznaczają czytelnicy, oni decydują kogo nazwać pisarzem, a kogo autorem? 

Odp. Odpowiedzi każdemu dyktuje serce. Każdy ma własne kryteria. Może już nie jestem Raven Stark z bloga z recenzjami, może jestem Raven Stark z bloga z recenzjami, która wydała książkę. Jakbym pozostała w zawieszeniu, pomiędzy okresem „przedhellheaveńskim” a drzwiami do pisarskiego świata.

2. Czy myślisz, że pisząc fantastykę można przekazać więcej niż w jakimkolwiek innym gatunku literackim? 

Odp. Ludziom wydaje się, że fantastyka to tylko bzdety, bajeczki, a ja myślę, że to właśnie przez ten gatunek można najwięcej przekazać, że w nią wplata się najwspanialsze myśli, morały, co więcej, uniwersalne, dotyczące każdego.

3. Intryguje mnie tytuł Twojej książki: Hellheaven. Piekło niebo? Dlaczego taki właśnie tytuł i co dla Ciebie osobiście znaczą piekło i niebo, jak tak młoda osoba postrzega tak wiele mówiące i znaczące słowa? 

Odp. Początkowo książka miała traktować o upadłych aniołach, więc pomyślałam, czemu nie? Później zmieniłam postacie na zupełnie nowe „rasy”, ale kiedy chciałam zmienić tytuł doszłam do wniosku, że bez względu na to, kim są bohaterowie, Hellheaven tu pasuje. [Więcej wyjaśniają kartki książki.] Każdy nosi w sobie i dobre i złe cechy. To dotyczy głębszej warstwy naszego umysły, wykraczającej poza zwykłą rozrywkę, a wpadającą w refleksyjną naukę. Coś, co ciężko opisać za pomocą słów, ale bez trudu można poczuć sercem. „Świat wcale nie dzieli się na dobrych ludzi i śmierciożerców, bo wszyscy mamy w sobie tyle samo dobra co zła. Tylko od nas zależy, jaką drogą pójdziemy.”

Kolorowa Kratka
1. Czy uważasz, że dałaś z siebie 100% pisząc tą książkę i czy teraz po wydaniu zmieniłabyś co nie co? :) 

Odp. Na tamtą chwilę dałam z siebie wszystko. Na chwilę obecną co nieco bym zmieniła, ale o tym napisałam już wcześniej.

2. Jak Twoi znajomi ze szkoły zareagowali na to, że ich rówieśniczka odniosła tak wielki sukces? :) 

Odp. Nie chodziłam z transparentem, że wydaję książkę, podejrzewam, że ze starej szkoły wiedzą o tym tylko bliżsi znajomi, jakoś nie należą do tych osób, co się wszystkim chwalą, bo i nie sądzę specjalnie bym miała czym się chwalić, po prostu coś napisałam, każdy w jakimś stopniu spełnia swoje marzenia, więc czym ja się różnię od innych? Przyjaciele mnie wspierają i czekają aż dostaną swoje egzemplarze, ale ludzie z którymi w życiu słowa nie zamieniłam? Mam do nich podejść i powiedzieć „hej, napisałam książkę, to na razie”?

3. Czy swoją przyszłość wiążesz z pisaniem książek, czy może to tylko poboczne zajęcie ? :) 

Odp. Chciałabym, żeby to było coś więcej niż tylko czcze rozmyślania. Jeśli będę w stanie się z tego utrzymać, na pewno zostawię wszystko inne. Ale Polska jest Polską, mamy rząd, jaki mamy, i nie jest on za bardzo pro humanistyczny. Jeśli się nie uda, „witaj medycyno!”, a pisanie będzie się działo w wolnej chwili.

Zosia Samosia :)
1. Jakie jest Pani motto, którym kieruje się w życiu? 

Odp. Not all those who wander are lost.

2. Do dziś pamiętam zapach ... ?
 
Odp. Czystego powietrza.

3. Czy uważa Pani, że każdy z nas może zostać pisarzem, czy potrzeba do tego choć trochę zdolności lub umiejętności? 

Odp. Jak się tylko chce i jest się gotowym tego podjąć, to można wszystko.

Naćpana Marzeniami
1. Dlaczego akurat pisanie książki? Przecież prawie cała młodzież woli komputer czy telewizję a ty wybrałaś coś tak fantastycznego! Co cie pociągnęło do pisania? Czy masz może inne teksty/opowiadania które był twoimi początkami? A może to jest pierwsze twoje dzieło? 

Odp. Od małego sikimajtka coś wymyślałam, bodajże w drugiej klasie podstawówki nauczycielka zadała napisanie historyjki, to była moja pierwsza miniksiążka. Nigdy nie brałam tego poważnie pod uwagę, ale kiedy kuzynka wkręciła mnie w świat książek, stało się. Może nie czuję się takim desperatem na wymarciu, bo mam przy sobie ludzi, którzy też czytają. Hellheaven jest pierwszym tak długim wytworem, wcześniej były jakieś krótkie teksty, czy piosenki, wierszyki, układane z przyjaciółką dla śmiechu.

2. Czy starsza się wspierać, naprowadzać na odpowiednią drogę osoby, które też próbuje swoich sił w pisarstwie? A może twierdzisz, że każdy powinien dojść do perfekcji metodą prób i błędów? 

Odp. Próby i błędy, coś, co czego każdego. Ale wiem, jak cenne potrafią być rady innych, bardziej doświadczonych, więc jestem i za jednym i za drugim.

3. Ile czasu zajęło Ci napisanie ''Hellheaven''?

Odp. Półtora roku, w tym kilka miesięcy przerwy.

Wojtek Q
1. Jaka jest Raven Stark? 

Odp. Humorzasta, wredna i nieznośna. Szczera i nielubiąca o sobie opowiadać. Taka menda.

2. Liceum jest naprawdę trudną szkołą, wiem, bo ja też do niej uczęszczam. Masa zadań domowych, prac dodatkowych i lektur. Pytanie, jak znaleźć na to wszystko czas? A więc jeśli dostałabyś możliwość, by ułożyć listę 5 lektur obowiązkowych dla licealistów, jakie by to były pozycje i dlaczego? 

Odp. Dla licealistów? Sama mam na liście do przeczytania takie, które być może wprowadziłabym jako lektury. Wcześniej pojawiło się podobne pytanie, jeśli sprecyzować do licealistów, to byłyby to przykładowo: „Przypadek Adolfa H.”, „Kwiat pustyni”, „Zielona mila”, „Rok 1984” i „Bóg nigdy nie mruga”.

3. Gdyby Twoje życie zamieniło się w książkę, jaki byłby jej tytuł i gatunek? 

Odp. Dobre pytanie. „Wyznania szablozębnej bestii” pogranicze thrillera z elementami śmiesznymi, ale przerażającymi. Dlatego lepiej nie wiedzieć, co siedzi w mojej głowie i jak widzę rzeczywistość.

Sylwka S.
1. Czy warto walczyć o swoje marzenia? Czy czasami warto odpuścić tylko po to, aby kogoś nie skrzywdzić? Czy iść za słowami, że "życie jest tylko jedno" i dojść do niektórych rzeczy po trupach? 

Odp. Jak najbardziej warto, to one sprawiają, że jesteś tym, kim jesteś, to one dają ci szczęście i zmuszają do ruszenia tyłka, do porzucenia „mogę”, a złapania „zrobię”. „Mogę kogoś skrzywdzić” to tylko wymówka, która ukrywa Twój strach przed zaryzykowaniem. Spełniaj marzenia, ale nigdy kosztem innych, bo wtedy to już poza nie wykracza, a podchodzi pod ułomność psychiczno-empatyczną. Walcz ze sobą, nie z innymi.

2. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś? 

Odp. Sporo ich jest. Ale takie, nad którym ostatnio rozmyślałam: podczas gdy dziewczyny w zerówce bawiły się lalkami, ja biegłam jak najszybciej, żeby prześcignąć chłopaków i dorwać najlepszy samochód. 

3. Każdy ma w życiu sytuacje, z których jest dumny lub odwrotnie. Co najbardziej szalonego zrobiła Pani w swoim życiu, a co chciałaby jeszcze zrobić? 

Odp. Wsiadłam na okropną i przerażającą kolejką górską, gdzie w 99% byłam do góry nogami lub bokiem, mając stabilną ziemię o wiele za daleko od siebie. Nienawidzę tego, ale chcę jeszcze raz.

Bezimienny Aniołek
1. Do jakiej grupy pisarzy należysz i dlaczego? a) autorzy którzy wymyślają historię i ją przelewają na papier b) autorzy którzy swoje przemyślenia i uczucia przelewają na papier w ciekawej oprawie wydarzeń? 

Odp. Tutaj zdam się na opinię czytelników.

2. Skoro jesteś pisarką, zapewne wiele osób sądzi że twoim ulubionym przedmiotem szkolnym jest/ był język polski. Czy autorzy w wieku szkolnym są "skazani" by kochać ten przedmiot czy wręcz odwrotnie? Jaki był/ jest twój ulubiony przedmiot szkolny i dlaczego? 

Odp. Nie cierpiałam tej nudnej części polskiego, na moje szczęście, zawsze trafia mi się fajna polonistka. Bywa ciekawie, aczkolwiek o wiele bardziej lubię matematykę, chemię. Trochę sprzeczności, bo choć humanistką jestem, to i większość ścisłych przedmiotów też lubię. Chyba jedno i drugie odziedziczyłam, tylko od zupełnie innych osób, pokoleń.

3. Zapewne jest kilka osób, które mało o tobie wiedzą. Czy zdradzisz nam tajemnicę imienia Raven Stark? Czy jest ono prawdziwe czy wymyślone? Jeśli zaistniała ta druga opcja to dlaczego padło akurat na Raven oraz dlaczego nie zdecydowałaś się na prawdziwe imię i nazwisko? 

Odp. Tak naprawdę, to, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wiedzą o mnie tylko najbliżsi znajomi i rodzina. Nie widzę potrzeby, żeby się rozgadywać przed innymi. Raven Stark to pseudonim, od początku mojej działalności w blogosferze jakiś miałam, najpierw C.C.Clouds, a teraz ten. Raven Stark to wyodrębniona z całości mojej osoby czytelnicza cząstka, to po prostu skrawek mojej duszy, któremu nadałam imię. Właśnie poprzez ten skrawek chcę coś wnosić do książkowego świata. Prawdziwe imię i nazwisko? To angażowałoby także inne partie mojego życia.

Patrycja Waniek
1. Napisanie książki musiało być Twoim marzeniem. Czy teraz kiedyś już jeden ze swoich życiowych celów osiągnęłaś, wiesz, że możesz więcej? Nie poddajesz się teraz łatwo? 

Odp. Zdecydowanie jestem bardziej świadoma tego, że jeśli chcę, jeśli mi na czymś bardzo zależy, potrafię tego dokonać. I choć od zawsze byłam upartą osobą, to po zakończeniu Hellheaven mój upór i wytrwałość jeszcze się wzmocniły.

2. Czy w książce znalazła się jakaś bohaterka, która charakter pasuje do Ciebie? A może masz jakieś męskie cechy, które chciałaś przekazać postaciom?

Odp. Z główną bohaterką na pewno łączy mnie wspomniany wyżej upór, ale każda z nas postrzega go inaczej. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Raven Stark za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  

Nagrodę w postaci książki "Hellheaven'' otrzymują:
 
Therion
martucha180

Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!! 

Cyrysia