Bądź wdzięczny za to, co masz. Wtedy biegnij po więcej! ❤

wtorek, 30 czerwca 2020

Przedsprzedaż - "Szczęście pod stopami" Renata Górska


Moi Drodzy,
7 lipca odbędzie się premiera powieści ''Szczęście pod stopami'' Renaty L. Górskiej. Ale już teraz stronie wydawnictwa Replika trwa przedsprzedaż książki z 30 procentowym rabatem. Serdecznie polecam!
Nie pomogą żadne zaklęcia, jeśli szczęściu nie da się szansy.
Troje pod jednym dachem: nie matka, nie ojciec i nie ich córka. Czy taki układ ma szansę się sprawdzić?

Monika opiekuje się dzieckiem swojej siostry i choć jednocześnie wciąż ma nadzieję na założenie własnej rodziny, wydaje się szczęśliwa i spełniona. Kiedy przewrotny los stawia na jej drodze mężczyznę, który burzy jej spokój – nie zamierza na to pozwolić i dać się ponieść emocjom. Zwłaszcza że od pierwszej chwili jest świadoma jego odmienności; przecież między innymi właśnie z tego powodu zdecydowała się wynająć mu pokój…

Powieść z tajemnicą w tle, w której nic nie jest takie, jak się początkowo wydaje.

Skusicie się?

poniedziałek, 29 czerwca 2020

''Sen o aniele'' Katarzyna Mak # PATRONAT MEDIALNY

 
Sen o aniele
Katarzyna Mak
Wydawnictwo: Videograf
Premiera 23 czerwca
Ocena: 8+/10
Patronat medialny:
  Miłość jest w stanie wszystko wybaczyć? Kochać kogoś to znaczy widzieć cud niewidoczny dla innych? Zakochani nie tylko patrzą sobie w oczy, ale spoglądają w tym samym kierunku? Czy miłość to rzeczywiście wszystko, czego potrzebujemy, by czuć się szczęśliwym i spełnionym? Na te i inne pytania muszą sobie odpowiedzieć Brad i Angel, bohaterowie znani z powieści "Dotyk anioła". Zostają poddani próbie i prawdopodobnie potrzeba cudu, by oboje wyszyli z niej obronną ręką.

   Angel zostaje porwana przez dubajskiego arystokratę, który każdy swój krok zaplanował z precyzją szachisty. Dziewczyna przeżywa piekło, za które obwinia cały świat, a zwłaszcza Bradleya. Nic więc dziwnego, że uczucie, które dotąd dodawało jej skrzydeł, nagle przyczynia się do jej bolesnego upadku. Kiedy wskutek splotu nieprzewidzianych wydarzeń Brad trafia na ślad swej ukochanej, a później udaje mu się ją odzyskać, wszystko wskazuje na to, że nadeszły lepsze dni. Żadne z nich jednak nie podejrzewa, że od teraz radość zawsze podszyta będzie lękiem, a początkową ulgę zakłóci cały trudny do udźwignięcia bagaż niechcianych emocji i traumatycznych doświadczeń.

   Czy Brad i Angel odnajdą uczucie, które wciąż tli się w ich zranionych sercach? Czy Angel zdoła ponownie uwierzyć w miłość i obdarzyć nią człowieka, który tak bardzo ją zawiódł? Czy Brad wymaże ze swej pamięci przeszłość, która kładzie się cieniem na ich związku? Czy sen o małżeństwie, które oboje z olbrzymim wysiłkiem próbują odbudować, może mieć szczęśliwe zakończenie?

   Jeśli chcecie sprawdzić, czy rzeczywiście „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”, koniecznie sięgnijcie po tę książkę o potędze miłości i namiętności. [opis wydawcy]

    Katarzyna Mak - urodzona w Gorzowie Wielkopolskim, od przeszło dwudziestu lat zamieszkuje podgorzowską malowniczą wieś, gdzie wiedzie spokojne, pełne harmonii życie w bliskim otoczeniu natury. Niepoprawna romantyczka i marzycielka, która nad życie kocha rodzinę. Uwielbia książki o miłości, czasem także oderwane od rzeczywistości komedie romantyczne. Marzy o podróżach. Pasjonatka starych zamków i ich historii. Autorka powieści „Dwadzieścia minut do szczęścia” oraz sagi „Między nami miłość”, w skład której wchodzą „Niepokorna” i „Nieuchwytny”. Na co dzień rolniczka z wyboru. Od niespełna dziesięciu lat wraz z mężem prowadzi gospodarstwo ekologiczne. Poza pracą wśród licznych zwierząt i pisaniem - głównie nocą - na co dzień żona Grzegorza, matka trójki dzieci - Kacpra, Dominiki i Filipa - oraz babcia Antosia.

   ''Sen o aniele'' to drugi tom (po ''Dotyku anioła'') romantycznej i pikantnej historii o Angel – miłej, zwyczajnej dziewczyny, która będąc pod wpływem alkoholu wzięła ślub z bezwzględnym płatnym zabójcą. W rezultacie jej życie zmieniło się o 180 stopni, obfitując w szereg niecodziennych przeżyć. Pierwsza odsłona serii zakończyła się wyjątkowo dramatycznie: Angel umarła przy porodzie, zostawiając pogrążonego w rozpaczy męża. Ciężko pojąc, jak do tego doszło. Tymczasem okazuje się, że nie wszystko jest tak oczywiste, jakby się mogło wydawać. W wyniku misternie zaplanowanego spisku wielu osób, kobieta zostaje porwana przez dubajskiego księcia. 

''Wpatrujący się teraz we mnie człowiek z całą pewnością był księciem Hammanem bin Ahmedem Nozanu, któremu, jak sam twierdził, mój mąż zabił narzeczoną…''

   Co z tego dalej wyniknie? Czy Brad Sawyer odkryje, że śmierć jego żony została upozorowana? A może już na zawsze będzie żył w nieświadomości, zadręczając się wyrzutami sumienia? Przekonajcie się sami.

   Byłam niesamowicie ciekawa w jakim kierunku potoczy się fabuła, ale nic nie przygotowało mnie na to, czego doświadczyłam. Autorka zmiażdżyła mój wewnętrzny spokój ducha, serwując ekstremalny rollercoaster pełen wzniesień, spadków, zakrętów, pięknych jak i ciężkich chwil. Pod przykrywką słodko-gorzkiego love story "z pieprzykiem" odsłoniła wiele trudnych i bolesnych kwestii, takich jak manipulacja, zastraszanie, szantaż, syndrom sztokholmski, zachwiane poczucie lojalności, znaczenie rodzinnych więzów, odbudowanie straconego zaufania czy też zbyt wygórowane oczekiwania wobec drugiej osoby oraz  problem z walką o drugą szansę. Szerokie spektrum poruszanych zagadnień powoduje, że powieść znacznie wybija się ponad przeciętność.

   Książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie znakomicie wykreowani bohaterowie oraz żywe interakcje zachodzące między nimi. Są wyraziści, niejednoznaczni i różnorodni. Jak każdy z nas mają swoje wady i skazy, swoje słabości i pragnienia. Dzięki temu łatwiej się z nimi zżyć i  i współodczuwać przy ich codziennych rozterkach i zmaganiach z przeciwnościami. Moją największą uwagę przykuł książę Hamman, który na pierwszy rzut oka wydaje się bezwzględnym potworem, nieliczący się z uczuciami innych. Jednak przy bliższym poznaniu widać, że za tym surowym wizerunkiem skrywa się miły i wrażliwy człowiek. 

''Hamman nie był człowiekiem, za jakiego miałam go do tej pory… Co prawda uprowadził mnie, więził i krzywdził na różne sposoby, ale mogłam przysiąc, że była to tylko maska, za którą skrywał się codziennie. Może to właśnie należało do obowiązków prawowitego następcy tronu? Bycie zimnym i wyrachowanym? Nieokazywanie słabości czy zwykłych uczuć. To było całkiem prawdopodobne…''

   Pytanie tylko, czy ulituje się nad swoją ofiarą i da jej wolność? A może chęć posiadania królewskiego potomka przysłoni jego zdrowy rozsądek? Zdradzę jedynie – będzie się działo!

   Styl pisania Katarzyny Mak jest lekki, potoczysty, a jednocześnie barwny i sugestywny. Wszystko ze sobą współgra i stanowi spójną całość. Z kolei dynamiczne tempo akcji nie pozwala odłożyć książki nawet na chwilę. Bywały momenty, że czułam się jakbym jechała motocyklem bez trzymanki, bez hamulców i na pełnym gazie. Autorka doskonale wie, jak budować napięcie.  By jednak nie było za słodko w tej beczce miodu, dodam malutką łyżkę dziegciu. Trochę przeszkadzały mi niepotrzebne zapychacze w postaci retrospekcji kluczowych postaci. Liczyłam też na szersze rozwinięcie niektórych wątków np. jak ksiądz Sebastian odnalazł się  w nowej dla niego rzeczywistości oraz jak ułożyły się dalsze losy dubajskiego księcia i jego wybranki. Nie zmienia to jednak faktu, że w ogólnym rozrachunku jestem zadowolona z lektury. Dostałam bowiem szalenie ekscytującą i przejmującą powieść, której nie da się zapomnieć. Czego chcieć więcej?

   Podsumowując: Jeśli myśleliście, że ,,Dotyk anioła'' był istną ucztą literacką, to jesteście w błędzie. To zaledwie przystawka przed daniem głównym, jakim jest ,,Sen o aniele''. Książka ta jest kumulacją prawdziwych emocji i wielkich wrażeń, których nigdy nie zapomnicie. Efekt WOW gwarantowany!

Skusicie się?

sobota, 27 czerwca 2020

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ,,Początek'' w wykonaniu Męskie Granie Orkiestra 2018 (Kortez, Podsiadło, Zalewski).

Męskie Granie – ogólnopolska trasa koncertowa, której inicjatorem i pomysłodawcą jest marka Żywiec. W wydarzeniu biorą udział czołowi polscy muzycy oraz twórcy sztuk wizualnych. Pierwsza odsłona projektu miała miejsce w 2010 roku. Dyrektorem artystycznym przedsięwzięcia został Wojciech Waglewski i pełnił tę funkcję również w kolejnej edycji wydarzenia. W roku 2012 zastąpiła go Katarzyna Nosowska, do której w 2013 roku dołączył O.S.T.R. W 2014 zrezygnowano z funkcji dyrektora artystycznego trasy na rzecz powoływanej tylko na to wydarzenie Męskie Granie Orkiestry. Szefem muzycznym Męskie Granie Orkiestra w latach 2014-2015 został Andrzej Smolik, w 2016 i 2017 Tomasz Organek, a w 2018 roku Krzysztof Zalewski.
[Dawid Podsiadło:]
Sny pochowane na strychu nie mogą już spać.
Idzie lato, jedno z tych miłosnych lat.

[Kortez:]
Pod stopą puls, chodniki żyją pod napięciem.
Złe wspomnienia wiatr wywiewa z pamięci.
Talia nowych kart, dzień pachnie jak początek.
Po co poważna twarz, gdy świat nakręca dobrze?

[Krzysztof Zalewski:]
Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę.
Nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie.
Nie chcę chwytać dnia, gdy w ręku mam tygodnie.
Takie miłe, takie to miłe.

[Kortez, Podsiadło, Zalewski:]
Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę.
W końcu mam swój czas, to chyba dobry moment.
Nie chcę biec do gwiazd.

[Zalewski:]
Biec do gwiazd!

[Dawid Podsiadło:]
Głośno śpiewa ulica, mimo, że słów brak.
Rzeka gardeł wylewa się na pusty plac.

[Krzysztof Zalewski:]
Mam nowy chód, i dźwięk, i ludzi nowych mam.
Niech straszy nowy duch, już nikt nie będzie spał.
Nowego słońca blask wypali nam powieki.

[Podsiadło, Kortez, Zalewski:]
Zobaczymy świat nagi, nagusieńki.

[Kortez:]
Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę.
Nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie.
Nie chcę chwytać dnia, gdy w ręku mam tygodnie.
Takie miłe, takie to miłe.

[Kortez, Zalewski:]
Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę.
W końcu mam swój czas, to chyba dobry moment.
Nie chcę biec do gwiazd.

[Zalewski:]
Biec do gwiazd.

[Kortez, Podsiadło, Zalewski:]
Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę.
Nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie.
Nie chcę chwytać dnia, gdy w ręku mam tygodnie.

[Zalewski:]
Takie miłe, (uh), yeeeeah!

[Kortez, Podsiadło, Zalewski:]
Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę.
W końcu mam swój czas, to chyba dobry moment.
Nie chcę biec do gwiazd.
Nie chcę
Biec do gwiazd.

Takie to miłe.
Ja nie chcę.
Ja nie chcę.
Takie miłe.

Ja nie chcę iść pod wiatr.
Nie chcę biec do gwiazd.
Nie chcę chwytać dnia.
Takie miłe.

Takie miłe!

piątek, 26 czerwca 2020

Zatrute serca - Angelika Ślusarczyk # FRAGMENT POWIEŚCI

Moi Drodzy,
16 lipca pojawi się w księgarniach najnowsza powieść Angeliki Ślusarczyk zatytułowana ''Zatrute serca''. Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł. Na zachętę krótki fragment:
PROLOG
KLARA

   Nigdy nie sądziłam, że trafi mnie strzała Amora. Że trafi mnie w ten sposób. Jeszcze parę lat wcześniej zaśmiałabym się komuś w twarz, słysząc, że zakocham się w kimś, kogo prawie nie znam. Życie często bywa zaskakujące. Jednak historia, która mi się przydarzyła, mogła spotkać każdego z was. Padło akurat na mnie, ale może i na ciebie też? Wiedz, że mam świadomość, co to za uczucie. Chcieć, ale nie móc. To bardzo demotywujące. Wtedy samo patrzenie na innych automatycznie uruchamia w tobie funkcję złośliwej i chamskiej suki. Udajesz twardą, niedostępną, silną, a tak naprawdę jesteś słaba. Krucha jak lód. Odsłaniasz swoje prawdziwe oblicze tylko pod osłoną nocy. Gdy nikt cię nie widzi. Gdy nikt nie może udokumentować twojej słabości. Nigdy nie warto dusić w sobie emocji, bo gdy się skumulują, może być za późno na ratunek. Strata. Jedno słowo, rozumiane na milion sposobów. Ja jednak odczułam stratę w sposób najdotkliwszy. Gdy spełniłam swoje marzenie, od razu je utraciłam. Mój świat zawalił się, runął jak domek z kart.

   W najmniej oczekiwanym momencie. Nie tak to sobie wyobrażałam. Nie było mi dane żyć szczęśliwie. Straciłam wszystko, co ważne. Straciłam również siebie. Część mnie odeszła raz na zawsze. Już nigdy nie ujrzycie Klary takiej, o jakiej wam opowiem. Tamtej osoby już nie ma. I nigdy nie będzie.

ROZDZIAŁ I
KLARA

   – Co ty robisz?! – krzyknęła kobieta. Klara podskoczyła na krześle, odwracając się szybko w kierunku drzwi. Ujrzała w nich Katarzynę, nową partnerkę ojca. Widziała w jej błękitnych oczach furię. Gdy tylko poznała zastępczą matkę, już jej nie lubiła. Wręcz nienawidziła. Nikt nie był w stanie zastąpić jej prawdziwej rodzicielki, choć jej tata usilnie starał się do tego doprowadzić. Szukał kobiety, która pozwoli mu zapomnieć i zastąpi idealną żonę. Choć bardzo tego pragnęli, już nigdy więcej nie zobaczą jej radosnego śmiechu i roziskrzonego wzroku. Dziewczyna z trudem przełknęła ślinę.

   – Nic… – odezwała się bardzo cicho, nie zastanawiając nawet nad tym, czy macocha usłyszała jej odpowiedź.

   – No to weź się do roboty! Co ty sobie wyobrażasz?! – zaczęła awanturę, która powtarzała się do znudzenia, gdy tylko nie było Bogdana, ojca Klary, w domu. – Zasuwaj myć gary w kuchni, łazienka ma lśnić, a dodatkowo we wnęce czeka na ciebie prasowanie – powiedziała stanowczo.

   – Ale muszę się pouczyć, mam niedługo ważne egzaminy, a to ogrom materiału do przerobienia… – odparła już ze łzami w oczach. Nie spojrzała nawet na swoją rozmówczynię, tylko spuściła głowę.

   – Nic mnie to nie interesuje – rzekła hardo Katarzyna. – Ja wychodzę na zakupy. Wrócę za trzy, cztery godziny, może później. Do tego czasu wszystko ma być zrobione. Zrozumiano? – Spojrzała z wyższością na dziewczynę. Ta przełknęła wielką gulę w gardle i kiwnęła głową.

   – Tak… – odpowiedziała niepewnie i poczuła na policzku ślad, jaki pozostawiała po sobie ciepła łza. Katarzyna wyszła, a Klara zsunęła się z krzesła na miękki, szary dywan. Skuliła się i pozwoliła płynąć słonym kroplom. Miała dość. W jej głowie szalała burza. Nie umiała postawić się nowej partnerce ojca, a on nie miał zielonego pojęcia o tym, jak kobieta ją traktuje. Próbowała zrozumieć jej zachowanie, ale bezskutecznie. Otarła policzki rękawem bluzy i wstała. Usłyszała trzask drzwi wejściowych. Niepewnym krokiem wyszła z pokoju i zeszła na dół, by zamknąć dom. Poczuła się wtedy o wiele bezpieczniejsza. – No dobrze, trzeba się zabrać za sprzątanie… – szepnęła sama do siebie. Poczuła wibracje telefonu, który trzymała w kieszeni bluzy. Spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła, że dzwoni do niej Tomek. Pokręciła głową i wyciszyła połączenie. Odłożyła aparat na stolik w kuchni i przygryzła mocno dolną wargę. Nie miała siły na romanse, w tym jej popapranym świecie nie było szansy nawet na chwilę normalności.

   Podeszła do kuchennej wyspy i faktycznie ujrzała mnóstwo brudnych naczyń. Niemal od razu puściła ciepłą wodę, nabrała na szmatkę płynu cytrynowego i wzięła się za mycie, płukanie i odkładanie do obeschnięcia wszystkiego po kolei. Gdy zabrakło jej miejsca, zaczęła wycierać na wpół suche garnki i odkładać je do szafek. Te czynności powtarzała niejednokrotnie. Miała w tym wprawę, ponieważ praktycznie w każdy weekend lądowała na zmywaku w restauracji nieopodal rynku. Przed zajęciami i po zajęciach, w ramach kolejnego etatu w tym samym miejscu, pracowała jako kelnerka. Uwielbiała Kuźnię Smaku, gdzie zaczepiła się już dość dawno. Nie zawsze był tam duży ruch, ale od piątku do niedzieli każdy miał pełno roboty. Całe szczęście ustawiła sobie zmiany tak, by bez problemu połączyć je z wykładami. Zarabiała marne grosze, ale przynajmniej zatrudnili ją na umową o pracę na trzy czwarte etatu. Wystarczało jej to, że miała pełne ubezpieczenie. Stabilna forma zatrudnienia była dla niej bardzo ważna. Nie dostawała kieszonkowego od śmierci matki, a za coś musiała kupować sobie podręczniki na studia, ubrania, jedzenie. Tam też poznała Tomka, kierownika kelnerów. To z nim rozmawiała w sprawie pracy. I to on spojrzał na nią, prześwietlił ją wręcz na wylot, a ona jak ta głupia nastolatka zarumieniła się po uszy. Pokręciła głową, kończąc myć naczynia. Skierowała się w stronę łazienki i zauważyła, że pralka jest pełna prania. Włączyła ją i zabrała się za czyszczenie fug i sprzątanie na błysk całego pomieszczenia. Szczęśliwie nie było wielkie, za to skromne i ładnie urządzone. Jej myśli ponownie powędrowały do Tomka. On jako jedyny nie oczekiwał od niej cudów na kiju. Wiedział, że każdy ma prawo mieć gorszy dzień i nie wymagał sztucznego uśmiechu przyklejonego na twarz, gdy akurat pracowała na sali. Bała się umówić z nim na randkę, choć niejednokrotnie jej to proponował. Obawiała się, że chlapnie jęzorem za dużo o tym, co dzieje się w jej domu. W jej sercu i głowie. Nie mogła pokazać, że jest słaba. Szorowała łazienkę z większą mocą, niż zamierzała. Odreagowywała ból, złość, upokorzenie, żal. Żal do ojca, że nie wiedział o wszystkim, co wyprawiała tu Katarzyna i jak traktowała jego własną córkę. Była wściekła. Gdy łazienka błyszczała, zabrała się za prasowanie, które zabrało jej praktycznie całą kolejną godzinę. Skończyła i spojrzała na zegar. Super, już dwudziesta, a jej jeszcze nie ma. Ojca tak samo – pomyślała i pokręciła głową. Wróciła do łazienki, wyciągnęła pranie, rozłożyła je na suszarce, a następnie wstawiła do wnęki. Wzięła szybki prysznic, zostawiając po sobie nienaganny porządek. Z ręcznikiem na włosach wyszła na poddasze, do swojej małej, ale przytulnej samotni. Już kładła się do łóżka, gdy zaczęła szukać wzrokiem telefonu. – Fuck! – krzyknęła sama do siebie. Zostawiła go na dole. Szybko zbiegła do kuchni, jakby uciekała przed kimś, kto chciałby zrobić jej krzywdę, i równie szybko wróciła na górę. Nie miała ochoty natknąć się ani na ojca, ani na macochę. Na nikogo. Włączyła ulubione piosenki i zakopała się pod kołdrą. W słuchawkach muzyka grała na full, a ona myślała. O wszystkim i o niczym. Nie marzyła, bo wiedziała, że i tak to się na nic nie zda. Nie będzie miała prawa do szczęścia, chyba nigdy. Albo przynajmniej dopóki żyje Katarzyna. Już teraz w swoim własnym domu czuła się fatalnie, a co będzie za kilka lat? O tym też nie chciała myśleć. Przygryzła dolną wargę i postanowiła napisać wiadomość do Tomka. Jutro po południu miała pojawić się w restauracji, co oznaczało konfrontację z nim. Pasowało go przeprosić za nieodebrane połączenia…

   KLARA: „Przepraszam cię bardzo, że nie odebrałam, ale nie mogłam. Musiałam doprowadzić dom do porządku. Coś ważnego miałeś mi do przekazania, że dzwoniłeś?”. Kliknęła „Wyślij” i po niespełna minucie otrzymała odpowiedź.

   TOMEK: „Nie, nic ważnego. I nie przepraszaj. Miałem wolną chwilę i pomyślałem, że pospacerujemy chociaż przez chwilę po rynku”. Wzięła głęboki oddech, mimo ponurego humoru kąciki jej ust uniosły się delikatnie. Poczuła miłe, delikatne, trudne do nazwania uczucie, a na jej policzkach wykwitły dwie różowe plamy. To nie pierwszy raz, gdy chciał spędzić z nią czas. Ale ona… Nie czuła nic głębszego do niego i nie chciała robić mu złudnych nadziei. Udawała niedostępną, ale dla niego to nie było czymś zniechęcającym.

   KLARA: „Hmm… Może następnym razem się zgramy, może wtedy oboje będziemy mieć chwilę, by gdzieś wyjść. Mam nadzieję, że nie zmarnowałeś tego wolnego od Kuźni czasu ;) Do zobaczenia jutro w pracy. Dobrej nocy ;)”.

   TOMEK: „Dobranoc :*”. Odłożyła telefon pod poduszkę. Owszem, bycie adorowaną przez Tomka było miłe, ale nie chciała go zranić. Był przystojnym mężczyzną, ale zamiast rozglądać się za tymi kobietami, które wodziły za nim wzrokiem niczym potulne baranki, upatrzył sobie ją. Pięć lat młodszą od siebie dziewczynę, która nosiła w sobie emocjonalny ból. Tak nie mogło być. Ale wiedziała też, że gdy ponownie zapyta o spotkanie, nie będzie miała serca mu odmówić. Już tyle razy próbował… Tak, spotka się z nim, ale będzie trzymać go na dystans. W jej uszach rozbrzmiała piosenka Niall’a Horana – Too Much To Ask. I to właśnie ten utwór został przez nią jako ostatni zapamiętany, ponieważ wkrótce zasnęła i śniła wciąż powtarzający się koszmar…

ROZDZIAŁ II
KLARA

   Uciekała. Biegła przed siebie cały czas, choć mało co widziała. Chyba straciła głos, krzyki zaowocowały chrypką i bólem gardła. Była przerażona do szpiku kości. Nie wiedziała, kto ją goni, ani w którą stronę ucieka. Już czuła oddech tej osoby na karku. Przeskoczyła przez bramkę i wbiegła po schodach prowadzących do domu. Zaczęła szaleńczo dzwonić dzwonkiem, ale nie słyszała jego dźwięku. Szarpała za klamkę, biła pięściami w drzwi… Na marne. Usiłowała krzyczeć, ale nie potrafiła wydobyć z siebie głosu. Słyszała tupot kogoś, kto ją gonił. Był tak blisko. Upadła na ziemię, pełna trwogi, cała we łzach, nie miała siły na dłuższe bicie w drzwi i czekanie, aż ktoś jej otworzy. Usłyszała gardłowy, niski śmiech. Z pewnością należał do mężczyzny. Do jej uszu dochodziło również bicie jej serca, jego głośne obijanie się o klatkę piersiową. Wtem poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. Ze strachem zerknęła na nią i gdy już miała spojrzeć w twarz tego człowieka…

   Obudziła się nagle. Głośno oddychała, czuła szybką akcję serca, miała wrażenie, że drży. Cała była mokra od potu, a i jej twarz ociekała łzami. Koszmar ten męczył ją od pewnego czasu. Ale kto ją gonił? Kto chciał ją złapać? Komu cokolwiek była winna? Nie wiedziała. Opadła na poduszkę. Słuchawki leżały poplątane gdzieś obok niej, płynęła z nich jedna z nowszych piosenek zespołu Wilki – Na krawędzi życia. Sama ona była w tej chwili na krawędzi. Powoli się uspokajała, ale nie była w stanie ponownie zasnąć. Czuła się zbyt roztrzęsiona. Kolejny raz ten sam koszmar. Wciąż zaczynał się i urywał w tym samym momencie. Dłońmi wyczuła słuchawki i założyła je. Przymknęła oczy i słuchała muzyki, lecz sen już nie powrócił. O szóstej rano wymsknęła się po cichu z pokoju i wzięła szybki prysznic, by zmyć z siebie trudną, w połowie przespaną noc. Trzeba było zacząć nowy dzień…

Zwiastun w wykonaniu Gabrysi z IG @quiet.corner.of.florisia.
 


Skusicie się?

środa, 24 czerwca 2020

KONKURS: ➳ Ustrzel książkę 📚

KOCHANI,

Zapraszam na kolejny ''strzelecki'' konkurs.

 PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 3 344 444 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA: ''121 łez'' I.M.Darks.

AKTUALIZACJA

Tym razem cztery osoby ''ustrzeliły'' liczbę 3 344 444. W takim przypadku o zwycięstwie decyduje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Reasumując: najszybszym refleksem wykazała się osoba o imieniu: Lena.


Gratuluję i życzę powodzenia w kolejnym strzeleckim konkursie :)
  




Zgłoszenia proszę przesyłać tylko i wyłącznie na maila wraz z dopiskiem:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu tj. podanie mojego imienia, nazwiska w przypadku wygranej.

kryniame@wp.pl  



Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Zysk i S-ka.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie z licznikiem 3 344 444 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 24 czerwca 2020 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki: ''121 łez'' I.M.Darks.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

poniedziałek, 22 czerwca 2020

KONKURS - poznaj mnie lepiej: Agnieszka Jeż

Z urodzenia warszawianka, z genów krakowianka i góralka, od dwudziestu lat mieszka w Sulejówku. 
W liceum wpatrzona w matematykę i fizykę, czytająca dla przyjemności. Na studiach  - filologia polska i filologia bałtycka - czytająca już na cały etat. 
Po studiach przyszedł taki moment, że od czytania przeszła do pisania. W 2016 roku zadebiutowała powieścią “Nie oddam szczęścia walkowerem” (razem z Pauliną Płatkowską). Potem była książka o dwudziestoleciu międzywojennym, które uwielbia - “Dwudziestolecie międzywojenne. Co i jak jadano”. I kolejne tytuły: “Szczęściary” (2017, razem z Pauliną Płatkowską), “Marzena M.” (2017, razem z Pauliną Płatkowską), “Ciasteczko z wróżbą” (2018, razem z Pauliną Płatkowską), “Jak przechytrzyć nieboszczyka” (2019, razem z Pauliną Płatkowską), “Niewierność. Uwikłani w historię” (2019, razem z Pauliną Płatkowską), trzyczęściowa saga “Dom Pod Trzema Lipami”: “Serce z szuflady” (2019), “Za siódmą górą” (2019), “Taka miłość się zdarza” (2020) oraz  “Miłość warta wszystkiego”, która ukazała się w czerwcu tego roku. 
Mama trojga, nieustająco zakochana żona, opiekunka Fifki. W dobry humor - prócz pisania, czytania i rodziny - wprawiają ją dalsze i bliższe wycieczki oraz (skoro już tak szczerze) smaczna kuchnia.

Dziś macie okazję poznać bliżej panią Agnieszkę Jeż. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorce swoje pytania (1 - maksymalnie 2).  Spośród wszystkich pytań autorka wybierze 20, na które odpowie w formie wywiadu w osobnym poście.

   Jedna osoba, która zdaniem autorki zada najciekawsze pytanie otrzyma nagrodę w postaci powieści ,,Miłość warta wszystkiego''.


Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.


      Do dzieła kochani!!!


 Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo FILIA.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie pytań (1 - maks. 2) pani Agnieszce Jeż na temat jej twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 22 czerwca 2020 roku do 27 czerwca 2020 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 5 lipca 2020 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz powieści ,,Miłość warta wszystkiego'' Agnieszki Jeż.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem. Adresu mailowego nie wymagam, ale jeśli ktoś chce podać, to bardzo proszę. Będę miała łatwiejszy kontakt z Wami w razie wygranej.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową, o ile zapoda do siebie namiary. W przeciwnym razie laureat proszony jest skontaktowanie się z organizatorką konkursu. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
11. Biorąc udział w konkursie, zgadzacie się na przetwarzanie waszych danych osobowych [zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm.) wyłącznie w celu przeprowadzenia konkursu]. Przeze mnie będą one magazynowane wyłącznie do czasu wysyłki nagrody.
12. Całą politykę konkursu znajdziecie w linku: klik

sobota, 20 czerwca 2020

Wywiad z Martyną Kwiatkowską

Unknown NAGRODA - kolorowanka
Chciałem zapytać o Pani Firmę co spowodowało takie połączenie ubezpieczenia i Korepetycje?

Siostra zajmowała się ubezpieczeniami, więc postanowiłam do niej dołączyć. Warto wspomnieć, że jesteśmy bliźniaczkami, więc praktycznie całe życie jesteśmy nierozłączne. Korepetycjami zajęłam się z tego względu, że założyłam własną firmę, która miałaby jako tako nienormowane godziny pracy. Z racji tego, że od lat pracuję z młodzieżą zdecydowałam się na korepetycje. Stąd też wyszło takie nietypowe połączenie.

Mateusz Wąsik
Czy którakolwiek historia z książek, które Pani napisała, pochodzi z dzieciństwa?

Nie, żadna z opisanych przeze mnie do tej pory historii nie pochodzi z dzieciństwa. Pierwsza - ,,Kraina bez książek” powstała jakieś 5 lat temu i była pierwszą na poważnie napisaną przeze mnie bajką dla dzieci. Kolejne powstały pod wpływem chwili ,,Kraina zrealizowanych marzeń” opowiada o prawdziwej Białej k/Tucholi, gdzie spędzam wakacje, a ,,Kraina dzielnych obozowiczów” o harcerzach i ZHP, w którym jestem od ponad 15 lat. ,,Kraina spadającej gwiazdy” powstała z potrzeby chwili na zwrócenie uwagi jak ważna jest pomoc potrzebującym. W ,,Krainie wielkich lęków” pokazuję, że czasami strach ma wielkie oczy. 

Jak zdefiniowała by Pani kreatywność?

Kreatywność to wyrażenie siebie, tego, co w danej chwili leży nam na sercu. Każdy z nas może być kreatywny na swój określony, czasami przeciwny od innych sposób. Kreatywności nie da się zdefiniować w sztywnych ramach i to jest w niej bardzo fajne.

Gosia
Jakie jest Pani największe marzenie? A może udało się już je spełnić?

Moim największym marzeniem było wydanie książeczki i udało mi się je zrealizować już czterokrotnie. Jeśli chodzi o plany podróżnicze, chciałabym się w przyszłości wybrać do Moskwy i Sankt-Petersburga, by obejrzeć kraj naszych sąsiadów z perspektywy Fiodora Dostojewskiego, którego twórczość jest dla mnie bardzo cenna. Udało mi się połączyć oba moje plany, wplatając jako cytat do każdej książeczki coś z twórczości różnych rosyjskich twórców.

Mogąc wcielić się w rolę jednej z książkowych bohaterek kogo by Pani wybrała?

Trudny wybór. Czytam tak dużo książek, że co jakiś czas pewnie to się zmienia. Na chwilę obecną z chęcią wcieliłabym się w postać jednego z braci z książki Astrid Lindgren ,,Bracia Lwie Serce”, gdyż ich miłość, poświęcenie i zaangażowanie jest naprawdę warte naśladowania.

Basia P. – NAGRODA - kolorowanka
Ma Pani możliwość podróży w czasie. Wybierze Pani podróż do przyszłości czy do przeszłości? Dlaczego akurat ta?

Myślę, że bardziej skłaniałabym się ku podróży w przyszłość, dlatego, że jestem ciekawa, co jeszcze za niespodzianki szykuje dla mnie los. To, co już się wydarzyło jest za nami, więc nie warto do tego wracać.

Czy trudno pisze się książki dla dzieci? Młody czytelnik jest tak samo wymagający jak dorosły (a nawet bardziej). Miała Pani jakieś obawy, trudności przy pisaniu?

Nie, nie miałam żadnych obaw. Pisałam tak, jak sama chciałabym przeczytać w jakiejkolwiek książce dla dzieci. Jeśli pojawiają się trudniejsze słowa od razu wyjaśniam, co dokładnie oznaczają. Staram się, by dzieci mogły nabyć także nowe słownictwo, z którym wcześniej nie miały okazji się spotkać.

Agnieszka O.
Jaką swoją podróż wspomina Pani najmilej i dlaczego?

Każda podróż wiążę się w moim przypadku z miłymi wspomnieniami. Najmilej wspominam np. wyjazd na 2-tygodniowy kurs na studiach do Kaliningradu. Jednego dnia postanowiłyśmy  odwiedzić wszystkie kaliningradzkie bramy. Nie dość, że było ich kilka, to dodatkowo znajdowały się w dość znacznej odległości od siebie. Aby było zabawniej, padał jeszcze deszcz i później byłam chora. Nie możemy jednak zaprzeczyć, że udało nam się wszystkie zobaczyć 😊

Co Panią najbardziej inspiruje do napisania książki? I skąd się biorą pomysły? Czy jest to jakieś wydarzenie? Miejsce?

Inspirują mnie zarówno wydarzenia, jak i miejsca. Pierwsza moja książka jest najbardziej fantastyczna. Druga z trzecią dzieją się naprawdę w Borach Tucholskich podczas obozu harcerskiego, który wydarzył się naprawdę. Świąteczna opowieść inspirowana jest chęcią pomocy potrzebującym, a ta o lękach moją miłością do niedźwiedzi. Z tego, co mi wiadomo, młodzi czytelnicy są zadowoleni z tych lektur.
martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?

SŁOWO to dla mnie sposób na wyrażenie siebie, swoich emocji, odczuć, przekonań. Dzięki pozornie zlepionym ze sobą słowom możemy ukształtować gust, charakter młodego czytelnika i mam nadzieję, że w jakiś sposób udaje mi się to zrobić. Staram się, by każda moja opowieść była z morałem.

Gdzie by Pani na pewno nie pojechała i dlaczego?

Myślę, że byłyby to z pewnością kraje, w których byłoby bardzo ciepło. Nie przepadam za upałami, źle się wtedy czuje, więc miejsca z typowo upalnym klimatem z całą pewnością bym odrzuciła.

Martyna 777- NAGRODA – książka + kolorowanka
Ja też jestem Martyna i też zodiakalny skorpion ❤ Czy tak jak ja jesteś uparta, pamiętliwa i tajemnicza? U mnie wszystko się zgadza 😊

U mnie też 😊 Upór w dążeniu do celu towarzyszy mi od zawsze. Staram się, by wszystko było wykonane na czas, więc nigdy nie zawodzę, nawet kosztem wolnego czasu. Pamiętliwa – z pewnością. Gdy ktoś raz nadepnie mi na odcisk może być pewien, że zapamiętam to na długo. Jeśli chodzi o bycie tajemniczą, może się tak wydawać, nie lubię zdradzać za wiele o sobie.

Edyta Ch.
Czy podczas podróżowania nawiedza Panią obawa, że w wyniku nieprzychylnych sił natury trafi Pani na bezludną wyspę? Postrzegałaby Pani to jako przygodę życia czy katastrofę? A może na bezludną wyspę trafią kiedyś bohaterowie Pani książek i będą zmagać z brakiem dostępu do komputerów i smartfonów 😊?

Bardzo możliwe, że moi bohaterowie kiedyś wybiorą się na bezludną wyspę, gdyż musieliby się wtedy wykazać nie lada kreatywnością i sposobem na zagospodarowanie sobie czasu. Myślę, że brak dostępu do elektroniki nie byłby najgorszy dla ludzi w dzisiejszych czasach. Najgorsza byłaby chyba chęć rozmowy z drugim człowiekiem. Na szczęście Dorcia, Tadek, Maciek i Renia nie muszą się tego obawiać. 
W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Martynie Kwiatkowskiej za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatom wyróżnionych pytań serdecznie gratuluję i czekam na maila zawierającego Wasze dane adresowe do wysyłki nagrody.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Cyrysia