Szczęścia szukaj blisko siebie, bo ono jest w drobnych, codziennych radościach. [Joseph Fohat] ... Dziękuję, że Jesteś ❤

piątek, 15 listopada 2019

Wywiad z Anną Wysocką-Kalkowską

Jak powstają Pani książki? Czy najpierw wyobraża sobie Pani głównego bohatera i jego cechy czy raczej ogólnie historię?

To zabawne, ale w każdym przypadku mojej książki najpierw był tytuł. Zazwyczaj wymyślam tytuły gdy jadę samochodem. W głowie mam ich kilkanaście potem, kiedy przychodzi jakaś inspiracja na powieść wybieram tytuł spośród wielu odnotowanych wcześniej w małym zeszyciku. Zwracam uwagę na szczegóły, uwielbiam otaczać się przedmiotami z duszą. Zeszyt do zapisywania tytułów dostałam od moich najbliższych przyjaciół, to ręcznie oprawiony notes, na jego okładce widnieje napis wiosna. Kiedy wybiorę już tytuł na kolejnej jego stronnicy zapisuje miejsca, w których będzie toczyć się powieść i imiona bohaterów. Reszta przychodzi w miarę pisania. 

Gdyby mogła Pani stworzyć z kimś autorski duet, kto by to był? Dlaczego akurat ta osoba? WYRÓŻNIENIE

To niezmiernie trudne pytanie, nigdy nawet nie zastanawiałam się nad takim duetem. Szczerze powiedziawszy to w moim przypadku pewnie paradoks ale prawie w ogóle nie czytam powieści obyczajowych. Moja mama za każdym razem kiedy ktoś zwraca się do mnie z prośbą o to bym spotkała się z czytelnikami łapie się za głowę martwiąc się o to co powiem kiedy zapytają mnie o ulubionego autora, albo o ostatnio przeczytaną powieść. Powiem, że nie czytam obyczajówek bo nie czytam, za to lubię je pisać. To co czytam to książki napisane w formie wywiadów lub rozmów, lubię również  felietony i biografie. Ostatnio podczas Festiwalu Filmów Polskich w Kazimierzu Dolnym wraz z córką udałyśmy się na spotkanie z Jerzym Stuhrem. Moja córka poszła tam w zasadzie ze względu na mnie i zabrała ze sobą do poczytania moją wiosnę będąc pewna, że spotkanie jej nie zainteresuje, jednak po kilkunastu minutach książka poszła w odstawkę a Julka z przyjemnością słuchała tego co Pan Stuhr miał do powiedzenia. Rozmowę podsumowała jednym zdaniem… bardzo prawdziwy człowiek mamo. Kupiłyśmy książkę, którą sam Stuhr promował podczas spotkania. Jest to rozmowa Jerzego Stuhra oraz ks. Andrzeja Lutera, ukazująca sposoby na to, jak uodpornić się na świat. Zainspirowała mnie ona do tego by poszperać w necie i zapoznać się z wcześniejszymi publikacjami Stuhra. Ze zdziwieniem odkryłam, ze w dosyć pokaźnym jak na aktora pisarskim dorobku są nawet bajki, ale to co najbardziej ujęło mnie w Stuhrze to olbrzymi dystans do samego siebie i otaczającego go świata. Myślę, że z moją wrażliwością moglibyśmy stworzyć jakąś niesamowicie fajną i głęboką historie, ale proszę nie prowokować mnie do takich marzeń.   

anulad3
Czy wydanie książek odmieniło Pani życie? I jak wygląda Pani praca nad pisaniem książki, jakiś porządek, reguły? 

Moje życie po wydaniu książek jest praktycznie takie same jak przed ich wydaniem. To co się zmieniło i trochę mnie zaskakuje to czasami ludzie. Jest wiele niesamowicie ciepłych odzewów po wydaniu książek. To niesamowicie zaskakujące kiedy praktycznie obce osoby piszą do mnie dziękując za mile spędzone chwile. Kiedyś moja koleżanka podróżowała pociągiem i zadzwoniła do mnie z informacją, że naprzeciw niej siedzi pani, która czyta moją książkę. Więc jeśli moje życie się zmieniło po wydaniu książek to tylko albo i aż w zakresie takich właśnie miłych niespodzianek. 

Ada
Kiedy poczuła Pani, że to właśnie jest "ten moment" jak zaczęła Pani pisać i co przyczyniło się do napisania pierwszej Pani książki (przelania tego na papier). 

Od kiedy pamiętam zawsze kochałam pisać, to było coś co pozwalało mi na swego rodzaju wolność. Niestety jak to w życiu bywa moje życie zawodowe poszło w zupełnie innym kierunku i kiedy po urodzeniu córki zrozumiałam, że nie jestem szczęśliwa zawodowo mój brat podsunął mi pomysł napisania książki. To był dosyć ciężki czas w moim życiu, borykałam się depresją, która każdego dnia zabierała jakąś część mojej osobowości. Pisanie wiosny stało się moim lekarstwem, praktycznie weszłam w skórę głównej bohaterki, która mimo wielkiego zawodu postanowiła walczyć o siebie i swoje szczęście. Zdaje sobie sprawę, że wiosna jest swego rodzaju bajką, może nawet trochę przewidywalną bajką, ale w tym okresie mojego życia potrzebowałam właśnie takiej ciepłej i trochę sentymentalnej historii. Zrobiłam wszystko by jej pisanie było prawdziwą przyjemnością, akcję osadziłam w Kazimierzu Dolnym, miejscu które sprawia, że czuję, iż życie jest piękne a jednego z głównych bohaterów obdarzyłam cechami zmarłego jakiś czas wcześniej przyjaciela. Wiosna dała mi siłę i ten kto czytał wie, że jednak nadeszła. 

m.grenz
Czy ma Pani swojego literackiego brata bliźniaka lub siostrę którym się utożsamia?

Jeśli mam to o tym nie wiem. 

Czy pisząc książkę pozwala Pani zerknąć dopóki go jej skończy?

Pisząc książkę, często konsultują ją z moimi przyjaciółmi. Bywa, że podsyłam jakiejś zaufanej osobie rozdział czy dwa pytając czy w ogóle wciąga. 
Basia
Co uszczęśliwia Panią na co dzień a co troszeczkę denerwuje? Czy zachowanie dnia ma jakąś inspiracje w pisaniu?

Oprócz tych ważnych spraw takich jak sukcesy bliskich, spędzony z nimi czas uszczęśliwiają mnie drobne rzeczy. Lubię gdy moja przyjaciółka zza biurka śmieje się z moich ciętych ripost, lubię kiedy moja córka stroi się przed lustrem a mój mąż rozmawia z naszym psem. Lubię kiedy dzieci mojego brata beztrosko otwierają w moim domu szufladę ze słodyczami. Uwielbiam stroić mieszkanie na święta i przyglądać się jak mój biedny mąż męczy się z pokaźnych rozmiarów choinką. Przyjemność sprawia mi kawa z samą sobą wypita w moim mieszkaniu kiedy akurat udało mi się je ogarnąć z nieładu. Pewnie mogłabym tak wymieniać i wymieniać, krótko mówiąc uszczęśliwiają mnie małe rzeczy, które w codzienności znaczą tak wiele. Skoro chodzi o druga część pytania, każde codzienne zachowanie może stać się inspiracją, zależy tylko co akurat chcemy opisać.

Karolina
Czy Pani zdaniem, łatwo jest opisywać ludzkie uczucia i emocje?

Z natury jestem strasznym wrażliwcem, nie wiem czy ludzie jakoś instynktownie to wyczuwają, ale często opowiadają mi o swoich problemach. Podobno potrafię słuchać. Zawsze w takich sytuacjach kiedy ktoś obdarza mnie swoim zaufaniem staram się dać z siebie tyle ile mogę i na ile to możliwe się „wejść w skórę rozmówcy” by zrozumieć i ewentualnie doradzić, albo chociaż wesprzeć. Chyba takie sytuacje potem pomagają mi w opisywaniu emocji i uczuć, która z różnych przyczyn targają ludzka duszą. Chociaż to nigdy nie jest łatwe, każdy z nas jest inny, inaczej czuje i myśli. Na szczęście tworząc książkowego bohatera, tworzymy również jego charakter i dajemy mu emocje takie jak nam się wydaje powinien w danej sytuacji czuć. 

Którego bohatera ze swojego dzieła najbardziej Pani darzy sympatią i dlaczego? - GŁÓWNA NAGRODA

Przez cztery książki czekałam właśnie na to pytanie. Dlaczego, bo daje mi możliwość zaspokojenia wiecznej tęsknoty za osobą, która odeszła a która chyba po części sprawiła, że dzisiaj jestem jaka jestem, że odczuwam jak odczuwam, że ponad wszystko na świecie wierzę w Boga i anioły. Moją ulubiona postacią jest oczywiście Bernard. Uroczy staruszek, którego obdarzyłam cechami kogoś kogo bardzo kochałam a kto podobnie jak Bernard odszedł w dosyć podeszłym już wieku. Bernard jest wrażliwy i widzi więcej niż przeciętny człowiek, celebruje życie jak najwytrawniejsze wino. Wreszcie Bernard jest z natury po prostu dobrym człowiekiem. Kiedy kogoś już z nami nie ma wspominanie go daje nam możliwość dalszego z nim obcowania. Tworząc postać Bernarda często się uśmiechałam, zastanawiałam się jak osoba, którą wspominałam zachowałaby się w danej sytuacji, co by powiedziała i miałam możliwość odpowiedzenia za mną. Na ile trafną? Cóż to jednak tylko powieść, wymyślona historia … a jednak przez chwile znowu był przy mnie.

Viki
Gdyby można było cofnąć czas, to czy zmieniłaby Pani coś w swoich powieściach?

Lubię swoje powieści, chociaż po wydaniu zawsze pojawia się takie małe zwątpienie, że jednak coś mogłam zrobić lepiej, ale jest jak jest i zawsze można poprawić coś pisząc następną książkę. 

Czy planuje Pani napisać kiedyś powieść w klimacie świąt Bożego Narodzenia?

Kocham Święta Bożego Narodzenia, jestem przysłowiowym griswoldem. Tak jak w codziennym życiu cenię sobie minimalizm i prostotę to podczas świąt mój dom zamienia się w wioskę Świętego Mikołaja. Coraz częściej myślę, że na moim regale pięknie wyglądałaby książka z świąteczną okładką … kto wie może kiedyś. 

Gosia
Jakie jest Pani największe marzenie literackie?

Nie marzę o nagrodach, na razie cieszę się tym co mam. 

Czy sama w wolnym czasie chętnie czyta Pani książki, czy może ma Pani jakieś inne hobby?

Lubię rękodzieło. W wolnym czasie lepię anioły z masy solnej, wykonuję różnego rodzaju wianki, w czasie przedświątecznym wraz z córka robimy różnego rodzaju ozdoby, często obdarowujemy nimi potem bliskie nam osoby. Własnoręcznie wykonane rzeczy mają duszę i to wspaniałe kiedy można jeszcze obdarować nimi drugiego człowieka. 

Emilia Walczak
Kiedy narodziła się myśl o pisaniu czy to było Pani marzenie od dziecka

Zawsze lubiłam pisać, kiedy piszę czuję radość, jakby przenoszę się w inną rzeczywistość, na która mam całkowity wpływ bo nikt inny tylko ja sama układam zdania i kreuję rzeczywistość. Kiedy byłam nastolatką pisałam wiersze i to mi wystarczało, potem pracowałam w gazecie. Pisanie tekstów czy relacji z wydarzeń przynosiło mi inną satysfakcję, ale również powodowało że czułam radość. Potem zmieniłam pracę i czegoś bardzo zaczęło mi brakować, za namową brata odszukałam więc dawną radość w pisaniu powieści. 

Jola Jola
Czy myślała kiedyś Pani o odpowiedzialności autora, która wiąże się z decyzjami czytelnika podjętymi na podstawie przeczytanej książki? Mam na myśli sytuację, kiedy czytelnik postanawia diametralnie zmienić swoje życie po przeczytaniu powieści. Chce podobnie jak bohater lektury zacząć wszystko od nowa i kierowany impulsem podejmuje decyzje, które nie zawsze są korzystne w jego sytuacji.

Nie zagłębiam się, aż tak bardzo. Myślę, że każdy kto sięga po książkę wie, że to jednak literacka fikcja i nie przedkłada tego w stu procentach na swoje życie. Ponadto myślę, że każdy z nas ma pełną świadomość tego, że jeśli decyduje się na zmiany to on będzie ponosił ich konsekwencje. 

Violet
Z jakiego swojego dotychczasowego osiągnięcia jest Pani najbardziej dumna?

Najbardziej dumna jestem z mojej córki, pod każdym względem!

Agnieszka Wojcieszek
Kto lub co skłonił/o Panią do wyciągnięcia "z szuflady" swojej debiutanckiej powieści i przesłanie jej do wydawnictwa?  

Myślę, że na pytanie odpowiedziałam już wyżej. Sprawca całego tego zamieszania jest ewidentnie mój brat. 

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO? WYRÓŻNIENIE

To chyba najtrudniejsze z dzisiejszych pytań bo moim zdaniem nie można jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Słowo może dać nam wiele dobrego ale w moim mniemaniu może być również jedną z najgroźniejszych broni, raz wypowiedziane nie zawsze bywa odwracalne. Apeluję więc do wszystkich zastanówmy się przed wydawaniem różnego rodzaju osądów i podejrzeń, nie wszystko można potem naprawić. 

Jaki zapach i smak przechowuje Pani w pamięci?

Co roku czekam na zapach drzewa orzechowego jesienią. Uwielbiam ten zapach kiedy zbiera się pod nim orzechy, które często trzeba jeszcze obrać z popękanej zielonej łupiny. To zapach, który skłania mnie do marzeń. Smak takich Świerzych orzechów, z których trzeba jeszcze ściągnąć gorzka skórkę też jest wyjątkowy. Uwielbiam ten smak od dzieciństwa, kiedy jeszcze z gorzkiej skórki obierał mi takie orzechy tato.

Anne18
Czy uważa Pani, że istnieje coś takiego jak najlepsza/ najważniejsza książka w dorobku autora? A może takie wyróżnienia to tylko subiektywne opinie czytelników, a pisarz nie przywiązuje do tego wagi.

Myślę, że dla pisarza każda jego książka jest wyjątkowa, chociaż póki co ja mam największą słabość do mojej pierwszej książki pt „ Kiedy Wiosna nie nadchodzi”. 

Gdyby ludzie nie mogli czytać książek to co według Pani by stracili? Proszę wymienić trzy najważniejsze rzeczy.

Cóż, według mnie byłaby to – wyobraźnia i chyba niczym nie zastąpiona przyjemność kiedy przewracamy kolejną kartkę, może i ciekawość. Książki pobudzają jednak ciekawość do świata. 

Bożena Osowiecka
Szukałam informacji na Pani temat i w pewnym miejscu znalazłam takie piękne słowa:
"Każdego dnia rano spoglądając na świat budzi się we mnie taki niewymowny lęk przed tym, że nie zdążę opisać tego co widzę przez okno, że pogubię zdania, które właśnie układam w głowie..."

Podejrzewam, że starając się "nie pogubić zdań" zdarza się Pani pogubić w życiu codziennym. Proszę o jakąś anegdotkę, zabawną sytuację, która przytrafiła się Pani, gdy myśli krążyły wokół pisanej właśnie książki :) WYRÓŻNIENIE

W życiu codziennym gubię się każdego dnia, ostatnio rozmawiając z mężem przez telefon chodziłam nerwowo przeszukując kolejne szuflady w domu. Moja córka, która przyglądała mi się coraz bardziej podejrzliwie zapytała w końcu czego szukam. Telefonu, odpowiedziałam rozdrażniona. Jakaż dziwna była jej mina kiedy odpowiedziała mi, że przecież rozmawiam przez niego z tatą. Ponadto notorycznie wysyłam smsy do osób, do których nie są one adresowane. Zazwyczaj odpisuje komuś myśląc o kimś innym albo zwyczajnie robię to tak szybko, że nie zwracam uwagi, do której Kasi czy Agnieszki wysłałam wiadomość. Takie poczynania wprowadziły mnie już nie jeden raz w żenujące sytuacje więc staram się jednak dzwonić. 
   
Dorota Falęcka
Czy wierzy Pani w stwierdzenie, że im więcej pozytywnej energii wysyła się w świat, tym więcej otrzymuje jej z powrotem, a wysłana negatywna - wraca ze zdwojoną mocą?

Oj, na szczęście to chyba nie jest prawda. Gdyby tak był osoby depresyjne nigdy by się nie ogarnęły a jestem żywym dowodem na to, że jednak można. Wierzę, w ludzi, w trudnych sytuacjach zawsze mogłam liczyć na wsparcie i pomoc, niekiedy nawet od osób, od których tego się w ogóle nie spodziewałam. Staram się więc odwdzięczać jak mogę i pomagać kiedy mogę. 

Czym dla Pani jest zaufanie do drugiego człowieka?

Zaufanie jest dla mnie bezwzględną wartością każdej przyjaźni czy bliskiej relacji ludzkiej. Daje mi ono bezwarunkowe poczucie bezpieczeństwa, dlatego też eliminuje z mojego życia te relacje, które zaufaniem nie są obdarzone. 

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Annie Wysockiej-Kalkowskiej za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatom wyróżnionych pytań serdecznie gratuluję i czekam na  Waszego maila w sprawie ustalenia wysyłki nagród.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

czwartek, 14 listopada 2019

KONKURS: POZNAJ MNIE LEPIEJ: Magdalena Kopeć


 Magdalena Kopeć -  historyk z wykształcenia, muzealnik z zawodu, kasjer lotniczy z przypadku. Odkąd w dzieciństwie przeczytała ,,Anię z Zielonego Wzgórza'', wiedziała, że kiedyś będzie pisarką. Odpoczywa w ogródku, myśli w lesie, lubi jesienne liście i arie Pucciniego. W nielicznych wolnych chwilach uprawia melancholię kontrolowaną. Jej debiut literacki: „Trzy zimy”, to wielowątkowa opowieść o miłości i o dojrzewaniu do podejmowania niełatwych decyzji, rozgrywająca się w trudnych czasach zaborów. Społeczne stereotypy, narodowe uprzedzenia, naciski rodziny, wichry historii... i walka Marianny i Andrzeja o osobiste szczęście.





Dziś macie niepowtarzalną okazję poznać bliżej panią Magdalenę Kopeć. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorce swoje pytania (1 - maksymalnie 2). Następnie wszystkie pytania wraz z odpowiedziami zbiorę w formie wywiadu i umieszczę w osobnym poście.

   Jedna osoba, która zdaniem autorki zada najciekawsze pytanie otrzyma nagrodę w postaci książki ''Trzy zimy''.




  Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.

      Do dzieła kochani!!!


 Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Lira.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie pytań (1 - maks. 2) pani Magdalenie Kopeć na temat jej twórczości, zainteresowań itp. 
4. Konkurs trwa od 14 listopada 2019 roku do 19 listopada 2019 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 25 listopada 2019 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz powieści ''Trzy zimy'' Magdaleny Kopeć.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem. Adresu mailowego nie wymagam, ale jeśli ktoś chce podać, to bardzo proszę. Będę miała łatwiejszy kontakt z Wami w razie wygranej.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową, o ile zapoda do siebie namiary. W przeciwnym razie laureat proszony jest skontaktowanie się z organizatorką konkursu. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
11. Biorąc udział w konkursie, zgadzacie się na przetwarzanie waszych danych osobowych [zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm.) wyłącznie w celu przeprowadzenia konkursu]. Przeze mnie będą one magazynowane wyłącznie do czasu wysyłki nagrody.
12. Całą politykę konkursu znajdziecie w linku: klik

środa, 13 listopada 2019

KONKURS: ➳ Ustrzel książkę 📚


KOCHANI,

Zapraszam na kolejny''strzelecki'' konkurs.

 PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 3 200 000 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA: ,,Białe róże z Petersburga'' Joanny Jax.


Zgłoszenia proszę przesyłać tylko i wyłącznie na maila wraz z dopiskiem:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu tj. podanie mojego imienia, nazwiska w przypadku wygranej.

kryniame@wp.pl  


Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku 
-zaobserwujesz moje konto na Instagramie
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Videograf S.A..
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie z licznikiem 3 200 000 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 13 listopada 2019 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' ustalonego licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki: ,,Białe róże z Petersburga'' Joanny Jax.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

poniedziałek, 11 listopada 2019

''Naprawdę jaki jesteś'' Agnieszka Walczak-Chojecka # FRAGMENT POWIEŚCI

Moi Drodzy,
30 października odbyła się premiera powieści "Naprawdę jaki jesteś'' Agnieszki Walczak-Chojeckiej. Jestem już po lekturze tej książki i niebawem podzielę się z Wami swoją recenzją, ale już teraz z czystym sumieniem polecam Wam tę wyjątkową publikację. Emocje gwarantowane! Poniżej mała próbka tego, co Was czeka
   Dziś zaś miał przeżyć swój chrzest bojowy. Przybrał więc minę groźnego koguta, zagryzł dolną wargę, dłonie zacisnął w pięści, by nikomu nawet nie przyszło do głowy, że podbrzusze ma wrażliwe i miękkie. Bojówka, do której należał, zaplanowała, że dopadnie dziś Izaaka, gdy ten będzie wychodzić z utargiem ze swojego sklepu. To pozwoli bez problemu upozorować napad rabunkowy i sprawi, że wina za okaleczenie ciała lichwiarza, które niewątpliwie będzie musiało nastąpić, spadnie na lokalnych rzezimieszków ze Śródmieścia. Jakież było jednak zdziwienie niedoszłych napastników, gdy okazało się, że lombard żydowskiego przedsiębiorcy zamknięty jest na cztery spusty, a w witrynie wisi kartka, że z powodu choroby właściciela punkt będzie nieczynny do odwołania.
  – A niech to diabli! – skrzywił się Herman. – Całe przygotowania szlag trafił!
   Jesienny chłód nieprzyjemnie przedarł się przez cienki materiał jego czarnego płaszcza, jakby natura chciała podkreślić fakt, że mimo jego gotowości tego wieczoru nie dane mu będzie się sprawdzić. Czy jednak po to jego grupa z zielonymi opaskami, na których widniała stylizowana ręka z podniesionym mieczem, przywędrowała do centrum, przyniosła ze sobą metalowe pałki i kastety, a jej członkowie wzajemnie zagrzewali się do boju, by teraz potulnie wrócić do domów? O nie! Skoro nie udała się jedna akcja, trzeba było wymyślić drugą i czym prędzej wyładować nagromadzoną w młodych ciałach adrenalinę.
  Dlatego Mieczysław, najbardziej rosły i zadziorny spośród kolegów Hermana, dał znak pozostałym, by schowali się za winkiel kamienicy i byli cicho. Choć panujący tego wieczora ziąb nie sprzyjał spacerom, mężczyzna przyuważył dwie osoby, które wyszły z ozdobionego jaskrawym neonem nocnego klubu przy Foksal i z papierosami w dłoniach stanęły w świetle latarni. Ponieważ ich szyje zdobiły boa z białych piór, a na nogach miały wytworne szpilki z lakierowanej skóry, był pewien, że to kobiety. Jednak – o trwogo! – z ich ust wydobył się głośny męski śmiech i siarczyste przekleństwa.
  – Cholerne cioty! – Mieczysław splunął na chodnik z obrzydzeniem. – Dalej, dajmy im popalić! – Skinął na swoich kolegów.
  Chłopakom nie trzeba było dwa razy powtarzać. Ręce aż same rwały się do bójki, gorąca krew wrzała w żyłach, odkąd tylko się spotkali, cienkie, a zarazem twarde gazowe rurki i lśniące stalą kastety rozpalały im dłonie. Było ich czterech, co oznaczało liczebną przewagę. Wszyscy, oprócz Hermana, ochoczo pognali na drugą stronę ulicy i już po chwili zakłębiło się pod klubem niczym w kurniku. Niech sobie cioty nie myślą, że wolno paradować po ulicach w pończoszkach, gorszyć porządne społeczeństwo!
   Wymierzenie kary powinno pójść łatwo, a jednak jeden z napadniętych okazał się nad wyraz zwinny. Okręcił się sam wokół siebie, zawirował i wbił Mieczysławowi ostrze obcasa w górną część stopy, aż ten zawył z bólu na całą okolicę. Przebierańcowi udało się wyrwać z rąk napastnika i już po chwili znalazł się na przeciwległym chodniku, gdzie jednak czekał na niego Herman.
   Ten odruchowo zacisnął drobną dłoń na przedramieniu zbiega, dziwiąc się sam sobie, że ma tyle siły i wigoru. Wiedział, że musi capnąć, uchwycić, podstawić nogę, bo przecież inaczej koledzy zwymyślaliby go od łajz i patałachów, a na to nie mógł pozwolić. Wydął więc pogardliwie usta i syknął złowrogo nieznajomemu do ucha, żeby się nie miotał. Przybliżył do niego twarz i… zamarł.
– Lucjan? – wyszeptał z niedowierzaniem.
  Pod mocnym makijażem rozpoznał twarz dawnego kolegi, z którym w szkolnych latach kradł może nie konie, ale śliwki z ogrodu sąsiada na pewno. Popatrzył na niego zdziwiony. Kiedyś zdawał mu się męski, nieugięty, nawet gdy był jeszcze chłopcem. Miał wtedy w sobie siłę, jaką Herman sam bardzo chciał dysponować. A teraz? Łaził po ulicach w damskich ciuchach… Obrzydlistwo.
   Dawny kolega spojrzał na niego przenikliwie zielonymi oczami i uśmiechnął się blado, trochę ze smutkiem, a trochę ze zdziwieniem, jakby i on nie mógł uwierzyć, że spotykają się w takich okolicznościach. Herman uniósł zaciśniętą pięść i już miał się zamachnąć, a jednak się zawahał i rozluźnił uchwyt. Co jest? Przyszedł tu przecież, żeby bić, żeby pokazać siłę, rozgnieść na miazgę, a jednak wypuścił z rąk chłopaka, bo nie umiał rozpoznać uczuć, które nagle nim zawładnęły.


 Skusicie się? Na zachętę:

niedziela, 10 listopada 2019

ZAPOWIEDŹ: ''Powrót do tradycji'' Małgorzata Kasprzyk # PATRONAT MEDIALNY

Moi Drodzy,
29 listopada pojawi się w księgarniach ''Powrót do tradycji'' Małgorzaty Kasprzyk.
Druga część sagi przedstawia dzieje spokrewnionej z Baranowskimi rodziny Wysockich, której los również nie szczędził ciężkich przeżyć: ich dworek został spalony, więc zmuszeni byli porzucić Podlasie i przenieść się do Warszawy. Zdołali tam przetrwać czasy PRL- u , zaś po zmianie systemu politycznego niespodziewanie odkryli w sobie talenty biznesowe. A kiedy już odnieśli sukces, okazało się, że ich najmłodszy potomek ma zupełnie inny pomysł na życie, aniżeli pomnażanie rodzinnej fortuny. Niestety Wysoccy tak bardzo oderwali się od swoich korzeni, że nie potrafią nawet ustalić, do kogo ich syn jest podobny...

 Gorąco polecam!