"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

poniedziałek, 31 października 2011

Ktoś usunął mojego bloga- hallowenowy koszmar

Wczoraj przeżyłam najgorszy z koszmarów jaki może istnieć dla blogowicza. Ktoś bez mojej wiedzy przejął mój blog- w jaki sposób nie wiem, informatyczką nie jestem i tak po prostu w jednej chwili usunął blog.
Na szczęście Centrum Pomocy pokazało wielką klasę i natychmiast w ciągu paru nastu godzin udzielili pomocy przywracając blog.

Nie wiem czy dana sytuacja ponownie się powtórzy, czy komuś tak usilnie zależy na zniszczeniu mnie, jednak jestem tak podminowana, że aż nie wiem co dalej robić. Każdy kto tak jak ja bloguje wie, ile człowiek wkłada w to pracy, czasu i serca.
Po tym okropnym incydencie ostygł mój zapał do wszystkiego, czuje się tak jakby ktoś podciął mi skrzydła.
Czy z ktoś z was zna się na jakimś dodatkowym zabezpieczeniem przed takimi atakami?
Swoją drogą jak ludzie mogą być aż tak źli i zawistni.... brak słów....

sobota, 29 października 2011

Zmieniona wersja ,,Czerwonego kapturka''.

Dziewczyna w czerwonej pelerynie

Sarah Blakley-Cartwright


tytuł oryginału: Red Riding Hood
wydawnictwo: Galeria Książki
data wydania: lipiec 2011
ISBN: 9781907410826
liczba stron: 360




Nie ma wśród nas chyba nikogo, kto by nie znał bajki o ,, Czerwonym kapturku’’, kiedy to mała dziewczynka postanawia wyruszyć drogą przez las do swojej chorej babci z koszyczkiem pełnym jedzenia. W pewnym momencie dziewczę zbacza z obranej ścieżki, aby narwać kwiatków i spotyka strasznego wilka, który już obmyśla sprytny plan, jakby tu nasycić swój zwierzęcy głód….

A teraz uruchomcie wyobraźnię i posłuchajcie bajki o czerwonym kapturku w nieco zmienionej mrocznej wersji dla dorosłych….

Dawno, dawno temu, w niewielkiej, średniowiecznej wiosce Daggorhorn, żyła sobie mała dziewczyna imieniem Valerie. Już w wieku siedmiu lat czuła, że wyróżnia się nieco od lokalnej społeczności. Jej intrygująco zielone oczy zawierały w sobie swoistą mądrość, patrząc z dystansem na otaczający świat. Dziewczynka większość swego czasu spędzała z Peterem, z którym wspólnie uczestniczyła w nie zawsze grzecznych zabawach, lecz pewnego dnia z powodu tragicznych wydarzeń, chłopiec zmuszony zostaje opuścić wioskę. Od tej pory Valerie przebywa głównie ze swoją ukochaną siostrą Lucie. Muszą tymczasem uważać na złego wilka, który od wielu pokoleń napada na niewinnych ludzi. W końcu mieszkańcom wioski udaje się dojść do porozumienia z krwiożerczą bestią, zobowiązując się składać wilkowi comiesięczne ofiary ze zwierząt, przez co w zamian otrzymają zapewniony spokój i bezpieczeństwo.

Niczym w kalejdoskopie mijają lata i mała Valerie wyrasta na piękną, siedemnastoletnią dziewczynę. Nadchodzi moment, kiedy rodzice postanawiają zaręczyć ją z synem kowala- Henrym. Choć jest on niezwykle przystojnym i bogatym mężczyzną, to jednak serce Valerie szybciej bije na widok Petera, przyjaciela z dzieciństwa, który po długiej nieobecności właśnie teraz postanowił znów wrócić do wioski. Rozterki miłosne nieoczekiwanie schodzą na dalszy plan z powodu nagłej, makabrycznej śmierci siostry Lucie. Wilk ponownie po wielu latach zaatakował człowieka. Napaść, nie kończy się na jednej ofierze i wkrótce w zastraszającym tempie giną kolejne osoby. Na pomoc przybywa pogromca wilkołaków- ojciec Salomon, uświadamiając mieszkańcom Daggorhorn, iż mają do czynienia ze zmiennokształtną bestią, która stanowi zagrożenie dla każdego człowieka i co najgorsze, wilkołak może doskonale kamuflować się w ludzkim ciele będąc czyjąś żoną, córką, bratem czy mężem.

Nieoczekiwanie wilk staje oko w oko z osadnikami, lecz tak naprawdę całą uwagę kieruje na Valerie mówiąc do niej w swoim zwierzęcym języku ,,Widzę, co kryje się w twoim sercu. Pragniesz uciec z Daggorhorn.  Pragniesz wolności. Chodź za mną’’.  Przerażona dziewczyna ze zdumieniem odkrywa, iż potrafi komunikować się ze zwierzęciem, czując do niego dziwne przyciąganie. Czy Valerie ulegnie wpływowi zmiennokształtnemu i czy wreszcie dowiemy się, kim jest owa tajemnicza bestia?

Tak mniej więcej przedstawia się ogólny zarys fabuły książki,, Dziewczyna w czerwonej pelerynie’’ Sary Blakley-Cartwright wydanej pod nakładem wydawnictwa Galeria Książki. Na samym wstępie, dzięki wprowadzeniu napisanym przez reżyserkę Catherine Hardwicke dowiadujemy się, że powyższa opowieść została napisana na podstawie scenariusza autorstwa Davida Lesliego Johnsona zaś pomysłodawcą był Leonardo DiCaprio.

Muszę przyznać, że początkowo z pewną obawą sięgałam po,, Dziewczynę w czerwonej pelerynie’’, gdyż czasy dzieciństwa dawno  mam za sobą i bałam się, iż dorosła wersja czerwonego kapturka nie zaskoczy mnie niczym pozytywnym. Moje lęki okazały się bezpodstawne, ponieważ już pierwsze strony powieści porwały mnie w niesamowitą, mroczną, wielowarstwową baśń pełną magii i niewymownych emocji.

Główna bohaterka Valerie różni się nieco od grzecznego, uczynnego czerwonego kapturka, lecz to właśnie jej silna osobowość i wyrazistość wzbudza zainteresowanie. Do gustu przypadł mi również plastyczny obraz społecznej wioski, w której dominowała zazdrość, próżność, małostkowość, bieda i strach. Poprzez barwne opisy czy wtrącenia, autorka doskonale oddała klimat scenerii czasów średniowiecznych.

Lekki płyny styl oraz swobodna trzecioosobowa narracja powoduje, że brniemy przez całość powieści niemal jednym tchem. Akcja toczy się równomiernie momentami zaskakując nieoczekiwanymi wydarzeniami. Napięcie cały czas jest wyczuwalne, wzmagając nasze emocje wraz z kolejnymi zagadkami zmierzającymi do odkrycia prawdy o pochodzeniu bestii. Historia skupia się przede wszystkim wokół niebezpiecznego wilkołaka, zaś wątek miłosny jest swego rodzaju tłem, dlatego ,,Dziewczynę w czerwonej pelerynie’’ określiłabym raczej, jako kryminał paranormalny, w którym nieustannie poszukujemy odpowiedzi na temat zmiennokształtnego - ,,Kim on jest?’’ ,,Dlaczego zabija?’’ i ,, Jaki udział ma w tym wszystkim Valerie’’?
 
Nie myślałam, że tak swobodnie wejdę w ten świat fikcji i poczuje jego tajemniczy klimat a jednak Sara Blakley- Cartwright urzekła mnie swą opowieścią. Jedynie zakończenie spowodowało we mnie uczucie niedosytu -wołam- ,,chce jeszcze! ''.

Zachęcam również do zapoznania się z produkcją filmu o tym samym tytule co książka, którą także miałam przyjemność obejrzeć i śmiało mogę rzec, iż w podobny sposób doskonale oddaje realny obraz ,, Dziewczyny w czerwonej pelerynie’’.

Serdecznie polecam przeczytać tę książkę. Jestem przekonana, że bez trudu wciągniecie się w  mroczną, gotycką adaptację o czerwonym kapturku, zaś tajemnicze, żółte ślepa wilka niejedną osobę oczarują swym magnetyzmem. Daj się, więc porwać wyobraźni i poczuj dreszcz emocji zaglądając do wioski Daggorhorn znajdującej się wśród tajemniczych lasów, nieopodal złowieszczych gór, spowitych gęstą jak mleko mgłą a zobaczysz, jak ekscytująco mija tam czas.

moja ocena 6- / 6

Recenzja napisana dla portalu ParanormalBookS.

*******************************************************************
Sarah Blakley-Cartwright ma dwadzieścia dwa lata i niedawno ukończyła z wyróżnieniem Barnard College. Została nagrodzona w 2008-2009 Fiction Mary Gordon przyznaniu stypendium i 2009-2010 Lenore Marshall Barnard Nagroda dla prozy. Swój czas  dzieli pomiędzy Nowy Jork i Los Angeles. Pomimo tego, co książka może powiedzieć, autorka rzeczywiście woli wilków do ludzi.

czwartek, 27 października 2011

Życie od nowa.

Lucy Dillon
 Spacer po szczęście


Tytuł oryginału: Walking Back to Happiness
Format: 140 mm x 205 mm
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa miękka
Liczba stron: 400




,,Życie to nie jest długi wiersz. To książka, która składa się z wielu rozdziałów. Co jakiś czas robi ci się smutno a potem odwracasz stronę, żeby zobaczyć, co będzie dalej’’.

Dla każdego człowieka utrata bliskiej osoby jest ogromnym szokiem powodującym otępienie, smutek, samotność i łzy. Każdy z nas musi przejść jednak tę fazę żałoby, aby móc powrócić do normalnego życia. Niekiedy z pomocą przychodzi najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi a czasem zwierzęta np. psy, dające powód, żeby wstać z łóżka, gdy nie ma się na to wcale najmniejszej ochoty.

Więcej na ten temat  możemy dowiedzieć się od Lucy Dillon, autorki najnowszej książki ,,Spacer po szczęście’’ wydanej pod nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.  Wcześniej Dillon zasłynęła z bestsellerowej powieści ,,Psy, Rachel i cała reszta’’ za którą uzyskała status książki roku, dzięki Romantic Novelist Association.

Główną bohaterką książki jest Juliet Falconer, młoda wdowa, której mąż Ben, zmarł nagle na zawał serca w wieku trzydziestu dwóch lat. To tragiczne wydarzenie spowodowało, iż kobieta została sama z niewyremontowanym domem, pieskiem imieniem Milton oraz bolesną pustką w sercu. Z dnia na dzień Juliet popada coraz bardziej w odrętwienie nie odczuwając żadnej chęci do życia. Dodatkowo irytuje ją  nadmierna troska ze strony najbliższych, którzy wszelkimi sposobami próbują przywrócić dziewczynę do ,,świata żywych’’. Wreszcie usilne starania matki odnoszą pozytywny skutek.  Sprytem i podstępem namawia córkę do opieki nad swoim zwierzęcym pupilkiem Coco, zaś następnie wplątuje ją w szereg poplątanych zdarzeń, dzięki czemu Falconer staje się nieoficjalną opiekunką kilku psów oraz kotów.

Stopniowo, krok po kroku Juliet odzyskuje ponownie siłę i zapał do życia, dzięki spacerom ze zwierzętami oraz  zaangażowaniem w remont domu w którym dodatkowo pomocy udziela  jej nowy sąsiad Lorcan zamieszkujący od niedawna z hałaśliwą rodziną Kellych. Czy młoda wdowa pogodzi się kiedyś z nieodwracalną stratą ukochanego męża i otworzy swoje serce na nową miłość i nowe życie?

,,Spacer po szczęście’’ jest swego rodzaju lekarstwem dla człowieka na obolałą duszę.  Autorka bardzo realnie nakreśliła obraz kobiety pogrążonej w żałobie, tęskniącej za namiastką dawnych lat, w których mogła wspólnie z mężem rozkoszować się każdą chwilą. Teraz pozostaje jej jedynie ból i cierpienie oraz złość z powodu niesprawiedliwej śmierci ukochanego. Denerwują ją wszelkie objawy troski ze strony siostry i rodziców, niemal na siłę próbujący zaprowadzić równowagę w jej życiu, lecz wreszcie konkretne, zdecydowane działania przynoszą pozytywny skutek i Juliet powoli wychodzi ze swej skorupy cierpienia i frustracji. Także czworonożni przyjaciele  nadają sens życiu Falconer sprawiając, że szara codzienność nabiera kolorowych barw.

Najbardziej zaskoczyła mnie wzajemna zazdrość sióstr Juliet i Louise. Choć kobiety próbują być podporą dla siebie, to jednak nie potrafią szczerze wyznać co tak naprawdę w głębi duszy je dręczy. Od samego początku nieświadomie rywalizowały ze sobą i w pewnym momencie szły łeb w łeb, aż tu nagle Louisa wyprzedziła Juliet przeskakując po drabinie do macierzyństwa, zostawiając młodszą siostrę w punkcie wyjścia nie mającą ani dziecka, ani męża, dlatego młodą wdowę zalewa czara goryczy i zazdrości patrząc na życiowe osiągnięcia siostry. Podobnie było także w przypadku Loiuse, która natomiast znów chciałaby mieć taką szansę jak Jools, czyli zacząć wszystko od nowa.  Dopiero późniejsza szczera rozmowa uświadomiła obu kobietom, że tak naprawdę trzeba się cieszyć z tego co się ma, ponieważ wiele rzeczy zaczynamy cenić, dopiero kiedy je utracimy.

Muszę przyznać, iż bardzo pozytywnie odebrałam książkę ,,Spacer po szczęście’’. Nie ma tutaj  lukrowatych, ubarwionych  scen, tylko szara, zwyczajna rzeczywistość, ale jakże prawdziwa i bliska sercu wielu osobom. Niesie ona przesłanie i uświadamia, że czas leczy rany i nigdy nie jest za późno na nowy rozdział w swym życiu.

Serdecznie polecam zapoznać się z  niepowtarzalną  powieścią w której figuruje ponadto uroczy i zabawny psi motyw. Jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, odrobinę humoru, nostalgii, nadziei i radości. Wybierz się więc na ten spacer a może i ciebie także spotka szczęście…….

moja ocena 5 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.

********************************************************************
Lucy Dillon – urodziła się w 1974 r. w Cumbrii. Teraz dzieli swój czas między Londyn a Wye Valley, gdzie uwielbia spacerować ze swoim psem, bassetem o imieniu Violet. Jej bestsellerowa powieść „Psy, Rachel i cała reszta” wydana nakładem Prószyński i S-ka została ogłoszona przez Romantic Novelist Association książką roku.

wtorek, 25 października 2011

Zawiłe miłosne rozterki.

Splątane serca

Diana Palmer

tytuł oryginału: The Wedding in White, Boss Man
seria/cykl wydawniczy: Romans
wydawnictwo: MIRA
data wydania: październik 2011
ISBN: 978-83-238-7935-0
liczba stron: 304




Większość osób lubiących czytać romanse z pewnością zna Dianę Palmer, autorkę ponad dziewięćdziesięciu książek. Teraz na światło dzienne wyszła pod nakładem wydawnictwa Mira najnowsza powieść pisarki zatytułowana ,,Splątane serca’’  w której zamieszone są dwie odrębne historie. Opowiadania z tego tomu nie są jednak nowością, ponieważ ukazały się już kiedyś pod innymi tytułami  jako ,,Biały ślub’’ oraz  ,,A jednak był ślub’’. Teraz zostały wznowione i ze zmienioną nazwą figurują jako powieść pt. ,,Splątane serca’’.

Pierwsza historia ,,Nieudana ucieczka’’ opowiada o perypetiach Mckine’ya Killaina (zwanego Mac) oraz Natalie Block. Mac jest zatwardziałym kawalerem, którego los nie oszczędzał. Matka młodo zmarła na raka, zaś ojciec pogrążony w pijaństwie zaczął dręczyć dzieci. Gdy zabrakło i drugiego rodzica, jako najstarszy w rodzinie, musiał wziąć na swoje barki utrzymanie domu oraz opiekowanie się trojgiem młodszego rodzeństwa : Vivan, Bob i Charles.

Natomiast Natalie, większość swego dzieciństwa spędziła w sierocińcu i dopiero po jakimś czasie stara, schorowana ciotka przyjęła ją pod swój dach w zamian za opiekę. Od tej pory dziewczyna jest sąsiadką Killainów i jednocześnie bliską przyjaciółką Vivan. Pracuje jako nauczycielka w pobliskiej szkole. Podobnie jak u Maca, życie także dało jej nieźle w kość, dzięki czemu stała się osobą hardą, nie boi się mieć własne zdanie, dlatego jako jedyna nie obawia się najstarszego, gburowatego Killaina. W głębi duszy tak naprawdę żywi do niego gorące uczucie, lecz  niestety wie, że nie jest on zainteresowany poważniejszym związkiem.

Pewnego dnia, nieoczekiwane zdarzenie powoduje, iż mężczyzna niezwykle dotkliwie upokarza Natalie uważając ją za zwykłą ladacznicę, każąc przy tym zniknąć z życia ich rodziny. Zraniona dziewczyna bierze jego słowa głęboko do serca, wyjeżdżając do Dallas, aby tam podjąć nową pracę i ukoić smutek. Po jakimś czasie mężczyzna dowiaduje się prawdy o domniemanym występku Block, zdając sobie sprawę, że zachował się jak łajdak i tak naprawdę także w głębi duszy kocha Nat, tylko boi się tej miłości. Czy uda się Mac'owi naprawić swój błąd i znajdzie drogę do serca Natalie?

Drugie opowiadanie ,,Prawo do szczęścia’’ pozwala nam śledzić losy Violet Hardy, młodej dziewczyny pracującej jako sekretarka w adwokackiej kancelarii Blake’a Kempa. Jej szef znany jest z apodyktycznego charakteru, ale dla Violet zakochanej w nim do szaleństwa nie stanowi to problemu.

Sytuacja wymyka się nieco z pod kontroli, gdy pewnego dnia Black nieoczekiwanie przez przypadek dowiaduje się o platonicznym uczuciu swej pracownicy i wpada w furię, biorąc powyższe wariacje serca za chwilowe zauroczenie. Upokorzona i zraniona dziewczyna odchodzi z firmy rozpoczynając pracę u miejscowego ranczera Duke’a Wirghta, który ponadto toczy werbalną wojnę z panem Kempem. Incydent ten, dopiero teraz uświadamia Backowi, że stracił nie tylko dobrą i sumienną sekretarkę, lecz także szansę na prawdziwą miłość. Czy Kemp przyzna się do błędu i odwzajemni uczucie do Violet ?

Kolejny raz Diana Palmer dostarczyła mi całą gamę emocji. Autorka umiejętnie potrafi wpleść w fabułę skomplikowane i zawiłe intrygi miłosne, które dodają swoistej pikanterii działając niewymownie na wyobraźnie. Bohaterami są zwykli ludzi zmagający się nieraz z bolesnymi wydarzeniami z przeszłości,  co powoduje, iż  trudne przeżycia wykształciły w nich przekonanie, że miłość przynosi jedynie ból i cierpienie. Dlatego w obu historiach śledzimy nieustanną walkę z emocjami, gdzie główni zainteresowani choć pałają do siebie gorącym i namiętnym uczuciem, muszą zmierzyć się także z własnymi lękami. Najważniejsze jednak jest to, że potrafią w porę się otrząsnąć dostrzegając miłość, która jest na wyciągniecie ręki.

,,Splątanie serca’’ czyta się niemal jednym tchem. Lekki, swobodny styl i nieustanne napięcie powoduje, że wczuwamy się w poszczególne wątki przeżywając wspólnie z bohaterami ich emocje. A w tej książce uczuć nie brakuje, aż sypią się iskry z kart powieści. Ponadto można wyczytać między wierszami wspaniałe przesłanie mówiące o tym, że ,, są sprawy z którymi nie należy walczyć. Miłość jest jedną z nich’’.

Wszystkim osobom lubiącym czytać o sile uczuć, intrygach i nadziei na lepsze jutro szczerze polecam zapoznać się ze ,,Splątanymi sercami’’. Jest to doskonała lektura dająca chwilę wytchnienia od szarej codzienności, powodująca szybsze bicie serca.

moja ocena 5 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości p. Moniki z wydawnictwa MIRA

sobota, 22 października 2011

Droga do miłości wiedzie przez cierpienie.

Nie zapomnę ...

Anna Górska

Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: RADWAN
ISBN: 978-83-89938-21-3
Liczba stron: 490
Okładka: miękka
Wymiary: 143x205






,,Wolno nam wszystko, nie wolno nam tylko stawać na drodze do miłości’’. (Paulo Coelho)

W życiu zdarza się nieraz taka chwila, że nieświadomi niczego, stajemy się głównym celem strzały Amora. Spotykamy na swej drodze tzw. ,,drugą połówkę jabłka’’  intuicyjnie wyczuwając, że to właśnie ON jest nam przeznaczony. Czujemy się wtedy niczym anioł unoszący nad ziemią, szybując odważnie w bajecznych  przestworzach nie zastanawiając się, że ktoś może zechcieć świadomie podciąć nam skrzydła. Niestety istnieją wśród nas ludzie zawistni  z nagromadzoną w sobie zazdrością, dla których uczucie dwojga ludzi nie ma mistycznego znaczenia. Nie bacząc na nic kalkulują i wymyślają intrygi, aby rozdzielić zakochaną parę, nie zdając sobie niekiedy sprawy, że swoim zachowaniem można zniszczyć komuś życie.

Anna Górska  doskonale wie jak poczynania fałszywych i sfrustrowanych osób mogą przynieść katastrofalne szkody w związku dwojga kochających się ludzi. Swoje spostrzeżenia kreśli w książce zatytułowanej ,,Nie zapomnę’’ wydanej pod nakładem wydawnictwa Radwan.

Na początku nic nie zapowiadało, że losy głównych bohaterów Ani Wilczyńskiej i Michała Radoszewskiego skrzyżują się ze sobą, ale jednak życie bywa nieprzewidywalne. Ania, to spokojna, cicha dziewczyna, która każdy swój wolny czas poświęca pracując jako wolontariuszka w hospicjum dziecięcym. Oddaje się również pasji pisania wierszy i projektowania. Michał, zaś jest typowym bogatym jedynakiem, dla którego liczą się jedynie suto zakrapiane alkoholem imprezy i zaliczanie przypadkowych panienek. Swoje nieprzyzwoite rozrywki dzieli z najlepszym przyjacielem Krzyśkiem zwanym Krisem.

Pewnego dnia Michał wraz z  kumplem odwiedza biuro ojca. Przypadkowo zauważają tam córkę jednego z pracowników- Anię, która już od pierwszych chwil przyciąga wzrok Radoszewskiego. Koledzy zakładają się między sobą, że Michał w ciągu tygodnia zaciągnie dziewczynę do łóżka. Chłopak niemal pewny swej wygranej rozpoczyna podchody w kierunku Wilczyńskiej, lecz już pierwsze ich spotkanie zaskakuje go ogromnie. Na Ani nie robią żadnego wrażenia jego super bryka, gruby portfel czy różnorodne używki, wręcz przeciwnie zniechęcają do bliższego poznania. Zaskoczony Michał nie poddaje się jednak próbując znaleźć inną drogę do serca dziewczyny. Stopniowo, krok po kroku zacieśniają się ich więzi poprzez wspólnie spacery, wypady na lody, do kina lub wspólną pracę w hospicjum. W pewnym momencie chłopak uświadamia sobie, że są z Anią dla siebie stworzeni. Następuje w nim gwałtowna, wewnętrzna przemiana. Nie liczy się już dla niego zakład, ważna jest głęboka, prawdziwa miłość. Radoszewski czuje się w końcu naprawdę szczęśliwy, widzi świat w różnobarwnych kolorach i zaczyna nareszcie doceniać wartość życia.

W tym samym czasie przyjaciel Michała- Kris, wpada we wściekłość i zazdrość z powodu miłosnych uniesień jego kumpla, który zamiast bawić się z nim na imprezach, woli spędzać czas z nudną małolatą. Wymyśla więc intrygę, aby rozdzielić tych dwojga, lecz sprytny plan kończy się fiaskiem.  Nie zrażony chwilowym niepowodzeniem czeka dalej na odpowiedni moment. Kolejna okazja trafia się wraz z chwilowych wyjazdem Radoszewskiego za granicę. W tym czasie Krzysiek robi potajemne zdjęcia Ani z jej bliskim kuzynem i przesyła mailem fotografie do kolegi informując go o zdradzie. Dla zakochanego chłopaka jest to cios poniżej pasa. Kiedy wraca do Polski nie zamierza słuchać wyjaśnień Ani informującej go o ciąży, tylko traktuje ją jak dziwkę dając pieniądze i każąc ,,pozbyć się tego problemu’’.

W ciągu paru chwil rozpada się prawdziwa, niepowtarzalna miłość zbrukana przez fałszywe oskarżenia. Dopiero po jakimś czasie chłopak dowiaduje się prawdy i postanawia błagać ukochaną o wybaczenie, lecz jej już nie ma i nikt nie wie, gdzie się podziewa. Przez własną głupotę ślad po Ani zaginął. Czy uda się kiedykolwiek Michałowi ją odnaleźć i czy Wilczyńska mimo wszystko urodzi jego dziecko?

Brak słów na opisanie wrażeń po przeczytaniu książki ,,Nie zapomnę’’. Jeszcze czuje dreszcze emocji, które mną targają. Czytałam wiele powieści o miłości, ale żadna  nie była tak autentyczna i żywa. Anna Górska ma niepowtarzalny talent do przedstawiania uczuć sposób tak w naturalny i swobodny, że człowiek niemal sam namacalnie czuje miłość, namiętność, żal, zazdrość i nadzieję. Historia Ani i Michała toczy się spontaniczne, szczerze i prostolinijnie. Nie ma tu zbędnych opisów i niepotrzebnych ubarwień. Właśnie ta swoista prostota nadaje szlachetności książce ,,Nie zapomnę’’. Uczucie łączące tych dwojga nastolatków, jest tak piękne i magiczne, że nawet cierpienie, które ich dotyka jest cenną i wartościową próbą nadającą kwintesencji miłości. Bardzo podobała mi się również postawa rodziców obojga zakochanych. Nie krytykują oni postępowań swych dzieci starając się ze zrozumieniem wspierać ich w określonych działaniach. To jest naprawdę godne pochwały.

Duże, negatywne emocje wzbudził we mnie Kris. Tak był zaślepiony nienawiścią i zazdrością, że nie licząc się z nikim dążył do zburzenia związku swego kolegi. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, iż nawet po latach nie poczuwał się on do winy. Niestety zdarzają się wśród nas czasami tacy ludzie przesiąknięci złem do szpiku kości.

Naturalny i swobodny styl powoduje, że ,,Nie zapomnę’’ czyta się z wielkim zapałem i ogromnym zainteresowaniem. Poszczególne wątki naznaczone są nieraz taką dużą gamą emocji, że niejednokrotnie musiałam dać upust łzom. Do gustu przypadł mi także plastyczny obraz, który sprawił, że bez problemu mogłam zobaczyć oczyma duszy Kraków oraz inne miasta gdzie toczyła się akcja.

Najważniejsze jednak jest przesłanie zawarte w powieści Anny Górskiej.  Autorka uświadamia nam, że mimo zawirowań losu tak naprawdę ,,przeznaczenia nie da się oszukać, odnajdzie nas zawsze i wszędzie, nieważnie jak bardzo staramy się przed nim skryć, odnajdzie swą drogę’’.

Wszystkim bez wyjątku serdecznie polecam zapoznać się z ,,Nie zapomnę’’. Ta książka jest żywym ,,stworzeniem’’, które ma duszę i serce. Przekonaj się o tym samemu.

moja ocena 6 / 6 



To jest cudowna i 
niepowtarzalna
 książka.
Ja jej nigdy...
nie zapomnę....... 
dziękuje...





******************************************************************
Anna Górska. Z zawodu jest nauczycielką, z zamiłowania pisarką - uważa, że świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia i starają się robić to jak najlepiej. Jej pasją jest muzyka Yirumy, oraz dobre książki. Od urodzenia związana jest z Kielcami,  gdzie skończyła wydział historii i filologii polskiej Akademii Świętokrzyskiej im. Jana Kochanowskiego w Kielcach.

  Oficjalny BLOG autorki.

środa, 19 października 2011

Słodko-gorzki zapach uczuć.

Zapach miłości

Justyna Chrobak


Wydawnictwo: Replika
ISBN: 978-83-7674-132-1
Liczba stron: 248
Wymiary: 130 x 200 mm







Co często decyduje o losie danego człowieka, przeznaczenie czy przypadek? A może jedno i drugie? Ja wierzę, że wszystko co w naszym życiu się dzieje, ma jakąś przyczynę i cel, trzeba tylko umieć to zauważyć i wykorzystać jak najlepiej w tworzeniu  własnego szczęścia. Niekiedy jednak zdarzają się problemy i trudności, ale nie możemy się poddawać, tylko trzeba z zacięciem w sercu walczyć o dobro losu.

Justyna Chrobak mieszka w Bielsku Białej i choć ukończyła studia polonistyczne zajęła się gastronomią. W wolnych chwilach natomiast oddaje się pasji pisania w której przelewa swoje uczucia i emocje. I tak oto powstała niezwykle piękna i pełna zmysłów książka zatytułowana ,,Zapach miłości’’ wydana pod nakładem wydawnictwa Replika.

Główną bohaterką powieści jest Magda, 28-letnia singielka. Dziewczyna ma już za sobą nieudane małżeństwo zakończone rozwodem, lecz nie oznacza to wcale, że nie ma ochoty na miłość, wręcz przeciwnie. Marzy, by kochać i być kochaną ale niestety strzała Amora konsekwentnie omija ją z daleka. Na co dzień  Madzia pracuje jako menadżer  w sieciowej restauracji handlowej, niestety praca nie daje jej poczucia satysfakcji i zadowolenia, jedynie koleżanki z którymi współpracuje  są namiastką radości i odskoczni od szarości codziennego dnia.

Pewnego dnia, w zimny, lutowy poranek dziewczyna idzie jak co dzień do pracy, jednak niespodziewanie w centrum handlowym zderza się przypadkowo z przystojnym mężczyzną, który od razu przyprawia ją o zwiększone palpitacje serca. Zauroczenie jest obustronne i w ciągu paru dni rozpoczyna się gorącym, namiętnym romansem bez zobowiązań. Nieoczekiwanie po jakimś czasie Robert oznajmia Magdalenie,  iż dalej nie mogą ciągnąć tej zażyłej znajomości więc czas się rozstać. Dlaczego mężczyzna zdecydował się na tak bolesne rozwiązanie? Jak dziewczyna zareaguje na takie wyznanie? Czy poprze decyzje Roberta ? A może  uparcie będzie walczyć o swoje szczęście? Jedno jest pewne, całe dotychczasowe życie uczuciowe i zawodowe tych dwojga ludzi przekręci się o 360 stopni.

,,Zapach miłości’’ już od pierwszych chwil przyciągnął mnie piękną, marzycielską okładką a to dzięki Izie Szewczyk, która przyczyniła się do stworzenia tego niesamowitego projektu, przez co niemal poczułam zapach bzu i zostałam oszołomiona intensywnością doznań a to przecież dopiero początek.

Fabuła powieści może wydaje się banalna, ale jakże jest prawdziwa. Nie ma tutaj słodkich, szczęśliwych happy endów, tylko normalne życie obfitujące w radość i smutki. Pierwszoosobowa narracja przyczyniła się do ogromnej zażyłości z główną bohaterką czując jej  niewymowne emocje i  śledząc skomplikowane rozterki. Prosty, lekki czasami wręcz młodzieżowy styl sprawia, że ,,Zapach miłości’’ chłonie się dosłownie jednym tchem.

Akcja toczy się różnorodnie, niekiedy spokojnie zaś innym razem przyspiesza zwiększając  nasze doznania. Losy Madzi i Roberta zapewnili mi niezwykle emocjonalną huśtawkę nastrojów, dzięki czemu niejednokrotnie śmiałam się i płakałam. Zakończenie choć jest przewidywalne, to jednak całkowicie mnie satysfakcjonuje.

Wszystkim, szczególnie płci pięknej polecam zapoznać się z ,,Zapachem miłości’’. Jest to idealna lektura dająca radość, nadzieję i odprężenie po ciężkim dniu.  Warto czasem odbiec od rzeczywistości, by móc pogłębić się w skomplikowanych perypetiach głównych bohaterów i poczuć całą gamę uczuć im towarzyszącą. Tyle zawirowań w jednym miejscu nie znajdziecie chyba nigdzie, lecz dzięki temu dowiedziecie się jak walczyć z przeznaczeniem i przypadkiem, by wreszcie dostać upragnione szczęście. Polecam.

moja ocena 5 / 6

poniedziałek, 17 października 2011

Wymarzony domek nad morzem.

Domek nad morzem

Maria Ulatowska


wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: październik 2011
ISBN: 978-83-7648-940-7
liczba stron: 376




To, co dziś jest rzeczywistością, wczoraj było nierealnym marzeniem. — Paulo Coelho

Większość z nas z pewnym błyskiem w oczach i uśmiechem na ustach wspomina okres dzieciństwa, pełen beztroskich zabaw i nieustającej radości. Niestety, są także osoby dla których młodzieńczy czas obfitował przeważnie w bolesne wydarzenia będące przykrą lekcją ku dorosłości. Takie doświadczenia kształtują rozwój dziecka i mają znaczący wpływ w dalszym etapie życia na umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami losu.

Podobnie było z Ewą Brzozowską, główną bohaterką ,,Domku nad morzem’’ Marii Ulatowskiej, która już od wczesnych lat dzieciństwa musiała zmierzyć się ze utratą najbliższych. Najpierw nieuleczalna choroba zabrała matkę, potem kolejno dziadków i pozostał  jedynie ojciec Jerzy, historyk z tytułem docent wykładający na Uniwersytecie Warszawskim. Niestety, mężczyzna jest tak pochłonięty swą pracą i czytaniem książek, iż wydaje się jakby realne życie w ogóle dla niego nie istniało.

Ewa spragniona miłości, której nie może już uzyskać od żadnego z rodziców, powoli staje się coraz bardziej niezależna i zamknięta w sobie i tylko w świecie książek oraz poezji Gałczyńskiego odnajduje radość. W głębi duszy pielęgnuje postanowienie, że będzie zawsze ,,dzielna i silna’’. Odtąd, jest to jej życiowe motto i tylko czasami odzywa się w niej mała dziewczynka, która w nocy przytulona do swojego misia cichutko płacze zwierzając mu się ze swych trosk.

Nieoczekiwanie Jerzy postawia  ponowne się ożenić, ale druga żona nie potrafi być dobrą matką dla własnego syna Maćka, nie mówiąc już o nowej pasierbicy. Dziewczynka kolejny raz doświadcza gorzkich przeżyć i jedynie z przyszywanym bratem życie staje się bardziej znośnie. Oboje marzą o lepszym losie. Maciej pragnie zostać prokuratorem, zaś Ewunia marzy o karierze pisarskiej i uroczym domku nad morzem, gdzie zamieszkałaby ze swoją ukochaną córeczką.

Czas płynie dzień za dniem, zmieniając się niczym kalejdoskop. Także życie  Ewy ulega wielu zmianom. Z małej, cichutkiej dziewczynki przeobraża się w piękną, zaradną dziewczynę  zaś potem we wspaniałą pięćdziesięcioletnią kobietę. Zmagając się z porażkami, doświadcza również znaczących sukcesów. Mimo zawirowań losu, Brzozowska wciąż nie zapomina o domku nad morzem i córeczce. Czy uda jej się doczekać spełniania realizacji tych pragnień? A może jest już na to za późno?

Twórczość Marii Ulatowskiej miałam przyjemność już poznać, czytając ,,Sosnowe dziedzictwo’’ i ,,Pensjonat sosnówka’’. ,,Domek nad morzem’’ nie jest kontynuacją sosnowego cyklu, lecz odrębną historią, jednak moim zdaniem uważam, że trzecia powieść autorki jest zdecydowanie najlepsza ze wszystkich dotychczasowych jej książek. Wyróżnia się swego rodzaju dojrzałością, emocjonalnością, niosąc jednocześnie optymistyczne przesłanie mówiące o tym, iż dopóki trwa nasze życie, to nigdy nie jest za późno na to, aby walczyć o własne marzenia.

Już od pierwszych stron książki urzekła mnie wyrazistość i prawdziwość postaci. Bardzo zżyłam się z główną bohaterką i trzymałam mocno kciuki  za powodzenie w dążeniu do realizacji określonego celu. Ewa, mimo iż ciągle miała w życiu pod ,,górkę’’, to jednak konsekwentnie trzymała się idei bycia silną i niezależną. Niejednokrotnie dopadał mnie smutek i zniechęcenie wraz z kolejnymi niepowodzeniami Brzozowskiej, by zaś z kolei  innym razem cieszyć się i radować z jej osobistych sukcesów, nawiązanych przyjaźni czy poznawaniu smaku miłości.

Sposób przeprowadzenia narracji także został umiejętnie przemyślany tocząc się dwutorowo, dzięki  czemu oprócz nadrzędnej fabuły  możemy poznać na osobistych kartkach pamiętnika Ewy- szczegółowe, intymne i niezwykłe emocje głównej bohaterki. Lekki, prosty i swobodny styl powoduje, że ,,Domek nad morzem’’ czyta się niemal jednym tchem.

Na uznanie zasługuje przede wszystkim niepowtarzalna szata graficzna autorstwa Olgi Reszelskiej, zaś zdjęcie niesamowitego klifa Orłowskiego zawdzięczamy Janowi Włodarczykowi. Efekt jest po prostu urzekający i niesamowicie pobudził moją wyobraźnię tak, że z od razu zapragnęłam znaleźć się w tym pięknym miejscu chłonąc zapach morskiej bryzy, rozkoszując się przy tym romantycznym zachodem słońca.

Wszystkim bez wyjątku polecam zapoznać się z ,,Domkiem nad morzem’’. Jest to ciepła i pełna emocji opowieść o przyjaźni, miłości i marzeniach. Dzięki niej dowiesz się, że ,,pewne wydarzenia dzieją się bez naszego wpływu na bieg rzeczy. Ale gdyby się nie stały, nie wydarzyłyby się także następne….’’


moja ocena 5 / 6

sobota, 15 października 2011

Bolesna cisza pod sercem.

Cisza pod sercem

Monika Orłowska


wydawnictwo: Replika
data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7674-137-6
liczba stron: 442




,,Najbardziej gorzka w naszym dzisiejszym smutku jest pamięć o wczorajszej radości’’. (Khalil Gibran)

Przychodzi moment, kiedy człowiek dojrzewa  do macierzyństwa i zaczyna intensywne starania w tym kierunku, by potem niemal natychmiast jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zobaczyć dwie upragnione kreski na teście ciążowym. Teraz tylko z wielką wiarą w przyszłość doświadcza nadziei, miłości, troski i metafizycznego zespolenia się z maleńką istotką, którą nosi pod swym sercem, martwiąc się jedynie wyborem imienia, kolorem włosów  czy oczu i na jakiego człowieka wyrośnie.

Niestety, życie niekiedy niesie ze sobą dramatyczne niespodzianki odbierając nagle bez konkretnego powodu upragnione, wyczekiwane maleństwo. W ciągu paru chwil cały nasz poukładany świat legnie w gruzach, zaś puste słowa lekarza ,,Natura wiedziała lepiej" są niczym ostrze przeszywające gęste, pełne rozpaczy powietrze. Jak dalej żyć, kiedy z dnia na dzień pogłębia się ból, rozpacz i poczucie winy… co zrobić z tą przerażającą  i nieznośną ciszą ukrytą pod sercem…

Monika Orłowska, krakowianka, anglistka z zawodu i jednocześnie Laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego ŚWIAT KOBIETY 2011r. w swojej powieści ,,Cisza pod sercem’’ wydanej przez wydawnictwo Replika, pragnie pokazać  niedoszłym matkom, jak spróbować poradzić sobie ze stratą dziecka, by choć w minimalnym stopniu zmniejszyć ból żałoby.

Głównymi bohaterkami powieści są cztery młode kobiety: Mariola(kotusiek) , Ania (pis-anka), Dominika (kapibara75) oraz Ewa (ghij). Nie znają się one osobiście, ale połączyła je wspólna tragedia- poronienie. Z bolesnymi wspomnieniami nie potrafią przejść do porządku dziennego zapominając o żałobie, dlatego instynktownie szukają innych osób, które także doświadczyły przykrej straty dziecka. I tak oto wzajemne drogi  czwórki dziewczyn krzyżują się na forum – matecznik.pl., gdzie dzielą się swym bólem i nagromadzonymi emocjami. W Internecie wszak lepiej się rozmawia o sprawach intymnych. Każda z forumowiczek jest inna, lecz wszystkie mają jeden wspólny cel- zostać ponownie matką. Czy uda im się następnym razem szczęśliwie przejść  drogę krzyżową, by poczuć upragniony ból porodu i specyficzne mrowienie w piersiach podczas karmienia swego ,,okruszka’’?

Nie pamiętam czy kiedykolwiek daną książkę czytałam tak długo jak ,,Ciszę pod sercem’’ i to wcale nie dlatego że była nudna czy nieciekawa, wręcz przeciwnie. Już od pierwszych stron wyłoniły się z niej takie emocje, że nie mogłam czytać dalej z powodu lawiny łez, która uaktywniła się niczym wulkan uruchamiając całą serię uczuć smutku, żalu i niesprawiedliwości. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić ( jedynie kobieta, która przeszła przez to samo) co czuje matka, która musi pożegnać się ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Tego uczucia nie da się porównać do żadnej straty. To jest tak, jak by ci ktoś na żywca, bez znieczulenia wyrwał serce a ty możesz tylko stać z boku i zwierzęcym głosem wyć z rozpaczy i bezsilności. Ten ból pozostanie już do końca życia i nawet kiedy w przyszłości  pojawi się kolejny potomek, zawsze gdzieś na dnie duszy, będziesz wracać do bolesnych wspomnień myśląc co by było gdyby jednak urodził się twój okruszek. Jakim byłby człowiekiem i do czego by w życiu doszedł…

Uważam, że  na świecie nie ma sprawiedliwości. Często dzieci rodzą się tam gdzie wcale ich nie chcą, zaś niektórzy  ludzie czekają w nieskończoność na upragnione szczęście jakim jest macierzyństwo. Nie potrafię i nie chce pogodzić się z takim okrutnym losem.

Nie tylko temat poronienia jest głównym przesłaniem tej książki. Autorka pokazuje jak cierpienie może zbliżyć do siebie całkiem obce osoby. Każda z tych czterech kobiet nawiązuje ze sobą bliższe relacje i wzajemnie cieszą się z najdrobniejszych sukcesów koleżanki. Są dla siebie wsparciem i ostoją w realnym świecie. Zwierzają się sobie nawet  z mało znaczących detalów, takich jak choćby wybór sukienki na imprezę, przez co ich życie jest dla nich bardziej zwyczajne i normalne, nie myśląc wtedy cały czas tylko o prokreacji.

,,Cisza pod sercem’’ jest niezwykle wstrząsającą i poruszającą  książką. Czyta się ją z drżeniem na ustach chłonąc przy tym każde słowo. Autorka tak realnie nakreśliła sylwetki dziewczyn, iż śledząc ich wpisy na czacie  sama niejednokrotnie pragnęłam przyłączyć się na forum matecznika.pl, by wspólnie z nimi dzielić się doświadczeniem trudnej drogi macierzyństwa. Z żyłam się z tymi kobietami ogromnie, przeżywając bardzo osobiście ich losy, dlatego wielkie uznanie kieruje w stronę Moniki Orłowskiej za to, że potrafiła bez zbędnych upiększeń oddać rzeczywisty i prawdziwy świat, takim jaki jest, czyli pełen łez po kolejnych nieudanych próbach ciążowych, niezrozumienia ze strony najbliższych i lęk oraz walkę o kolejne dziecko. Ciąża, to nie zawsze jest sielanka i radość. Czasami jest to ogrom cierpienia i nadziei, dlatego tak ważne jest aby wszyscy bez wyjątku poznali tę książkę.

Niektórzy pewnie z was powiedzą- mnie to nie dotyczy, gdyż nie zamierzam w najbliższym czasie starać się o potomka. Pragnę wam jednak uświadomić, że może to właśnie ty jesteś tą osobą, która patrzy z  niezrozumieniem na niedoszłą matkę rozpaczającą po utracie dziecka. Wiele osób myśli bardzo egoistycznie rozumując  w niewłaściwy sposób, bo nad czym tu się tak rozczulać? To był tylko zarodek a nie żywe dziecko i przecież przyjdzie czas to będzie następne i tyle. Niestety rzeczywistość jest o wiele brutalniejsza, ale o tym dowiecie się czytając ,,Ciszę pod sercem’’, którą wam serdecznie polecam.



Nie wystawiam oceny, gdyż takiej książki się nie ocenia.
Ją po prostu trzeba przeczytać, intensywnie chłonąć treść…






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika.

czwartek, 13 października 2011

Drugie życie anioła.

Okaleczony Anioł

Beata Szymura


wydawnictwo: Wydaje.pl
typ: ebook
data wydania: 2011 
liczba stron: 125



 ,,Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje’’. (Fiodor Dostojewski)

Anioły są wśród nas, ale my czasami ich nie dostrzegamy.  Zagubieni, osamotnieni w świecie  chaosu i zła, zamykają się we własnej skorupie rzadko chcąc wyjść do rzeczywistości, lecz niekiedy otwierają swoje serce dla drugiej osoby licząc na cud i lepsze jutro.

Takim aniołem potrzebującym cudu jest Marta, główna bohaterka ,,Okaleczonego anioła’’ Beaty Szymury. Dotychczasowe życie dziewczyny było pasmem radości, mając u swego boku cudownego chłopaka Jacka, grono wiernych przyjaciół i wspaniałe perspektywy na przyszłość w postaci studiów o profilu psychologicznym. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba do pełni szczęścia, lecz pewnego dnia cały idylliczny świat Marty rozsypuje się jak domek z kart. Na jednej z imprez u koleżanki Ani, początkowo wszyscy świetnie się bawią i nic nie zapowiada tragicznych wydarzeń, lecz alkohol oraz emocje biorą górę doprowadzając w końcowej fazie do kalectwa głównej bohaterki. Co tak naprawdę wydarzyło się tamtego feralnego dnia, które nieodwracalnie zmieniło przyszłość dziewczyny zmieniając je w przysłowiową martwą wegetacje?

,,Okaleczony anioł’’ bardzo poruszył moje serce dając dużo do myślenia. Niejednokrotnie większość z nas nie docenia bogactwa, które posiada i nie chodzi mi o zasoby materialne, lecz cielesne oraz duchowe. Dopóki sami na własnej skórze nie poczujemy piętna choroby, nie zastanawiamy się nad wartością zdrowia. Podobnie było z Martą, która wiodła szczęśliwe życie z dala od większych trosk nie zdając sobie sprawy z jakimi problemami przyjdzie jej się zmierzyć w najbliższym czasie.  A jednak nieoczekiwanie z pozoru niewinna balanga kończy się nieodwracalną tragedią ,, Wybiegłam z tego pokoju płacząc. I to był mój ostatni bieg. Ostatni raz czułam swoje nogi, poruszałam się na nich, używałam ich. Nie była to zresztą długa ucieczka. Wtedy nie miałam pojęcia, że już wkrótce ponownie coś stracę’’.

Żal mi bardzo głównej bohaterki, gdyż sama jestem niezwykle emocjonalną osobą, często postępującą bezmyślnie i impulsywnie, dlatego nie potępiam jej gwałtownego postępowania, jak również rozumiem fakt,  iż po wypadku dziewczyna zamknęła się w swojej skorupie smutku, żalu, rozgoryczenia i złości. ,, Byłam wtedy strasznie rozgoryczona. Nienawidziłam ludzi znajdujących się dookoła, tego całego szpitala. Przesiąkłam złem do głębi. Po powrocie do domu zaczęłam skrupulatnie powracać do dawnego spojrzenia na świat, ale tak naprawdę taka jak kiedyś, nie będę już nigdy’’. Rozumiem  Martę, jej sarkazm i złość w stosunku do otoczenia.  Ona po prostu tak reaguje na swoją niepełnosprawność. Chce dopiec innym najmocniej jak potrafi, by choć w połowie poczuli ten ból, który ją nieustanie z dnia na dzień zżera coraz bardziej. ,, A ja już sama ze sobą nie wytrzymuję. Są we mnie jakby dwie osoby, które rozrywają mnie od środka, bo każda z nich chce czegoś innego’’.

Wielki podziw natomiast kieruje w stronę najbliższej rodziny i chłopaka Marty, którzy cierpliwie znosili wszelkie uszczypliwości i humory dziewczyny. To oni wykazali się nie lada siłą i wiarą, ufając że kiedyś nastąpi lepsze jutro. Bardzo mi zaimponowali swoją determinacją i miłością.

Wszystkim bez wyjątku polecam zapoznać się z ,,Okaleczonym aniołem’’. Jest to niezwykle poruszająca i  pełna pozytywnych przesłanek powieść. Pierwszoosobowa narracja pozwala poznać myśli i uczucia głównej bohaterki odkrywając przy tym wszystkie tajemnice jej duszy. Bolesna historia skłania zaś do zadumy i refleksji nad impulsywnym postępowaniem i jego konsekwencjami. Całość książki dopełnia optymistyczne zakończenie dające wiarę w lepsze jutro, bo przecież ,,Anioł nie musi mieć nóg. Porzuca wózek i czuje lekkość. Ma skrzydła, które go niosą’’.

moja ocena 5 / 6

***************************************************************

Autorski blog Beaty Szymury.

Wywiad z autorką dotyczący ,,Okaleczonego anioła.

KONKURS w którym do wygrania jest powyższa książka. Termin - 20 październik.

środa, 12 października 2011

Determinacja profesora w walce z przestępczością.

Profesor

John Katzenbach


Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2011-09-15
ISBN: 978-83-241-4042-8
Ilość stron: 448






 John Katzenbach pracował kiedyś, jako reporter kryminalny publikujący m.in. w „The New York Times” i „The Washington Post”.  Pisarską sławę zdobył powieścią ,,W słusznej sprawie’'(nominowaną do Edgar Award i sfilmowaną z Seanem Connerym). Autor ma również na swoim koncie inne książki,  takie jak  ,,Wojna Harta' (zekranizowana z Brucem Willisem), ,,Analityk’’, ,,Opowieść szaleńca’’ a także ,,Ofiara’’. Obecnie możemy podziwiać najnowsze dzieło Katzenbacha zatytułowane ,,Profesor’’, wydane pod nakładem wydawnictwa Amber .

Głównym bohaterem powieści jest Adrian Thomas, emerytowany profesor uniwersytecki, u którego właśnie zdiagnozowano postępującą demencje zwyrodnieniową, powodującą utratę pamięci i zdolności umysłowe, prowadząc w końcowej fazie do śmierci. Adrian całe swoje życie poświęcił  się badaniu procesów strachu a teraz będąc samotnym emerytem z nieuleczalną chorobą nie widzi dla siebie żadnej przyszłości. Uważa więc, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie samobójstwo.  W drodze powrotnej do domu nieoczekiwanie mężczyzna staje się świadkiem porwania 16- letniej dziewczyny. Okazuje się, iż jest to Jennifer Riggins znana już w policyjnych kręgach z wcześniejszych domowych ucieczek. Profesor zgłasza to zdarzenie policji, lecz nikt  tak do końca nie wierzy jego słowom. W takiej sytuacji staruszek sam postanawia za wszelką cenę odnaleźć dziewczynę. Czy uda mu się wyrwać Jennifer z rąk oprawcy, gdy brak jakichkolwiek śladów i wskazówek mogących przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu ofiary?

Z  twórczością Johna Katzenbacha spotkałam się po raz pierwszy i jestem bardzo mile zaskoczona. Dawno nie czytałam tak dobrego thrillera dosłownie zapierającego dech w piersiach. Nic dziwnego, że autor zachwycił mnie mistrzowskim warsztatem pisarskim, skoro dzieli się swym doświadczeniem zdobytym na sali rozpraw, gdzie był świadkiem najbardziej sensacyjnych procesów obserwując przy tym różnych, niebezpiecznych przestępców.

Tytułowy bohater jest niezwykle fascynującą postacią, desperacko walczący ze swoją chorobą, lecz niestety jego umysł powoli zatraca się w realnym świecie ulegając halucynacji. Adrian widzi duchy zmarłych: żony, która zginęła w wypadku samochodowym, syna śmiertelnie rannego podczas wojskowej akcji i brata, który popełnił samobójstwo. W fikcyjnym złudzeniu, najbliżsi starają się aktywnie pomóc Thomasowi podpowiadając, gdzie ma szukać wskazówek mogących przyczynić się do odnalezienia nastolatki. Z wielkim uznaniem i podziwem śledziłam poczynania profesora balansującego na skraju otchłani umysłowego  szaleństwa, ale jednocześnie z wielką determinacją konsekwentnie  poszukującego subtelnego tropu, który można byłoby zbadać.

Niezwykle wstrząsający był  także wątek uwięzienia Jennifer, uprowadzonej przez parę psychopatów, by następnie w zamkniętej piwnicy stać się  więźniem ,,Numerem 4’’ dla  reality show:  cobedziepotem.com.  Portal ten, jest swego rodzaju nielegalną pornografią pokazującą 24 godz. na dobę relacje na żywo z tortur przeprowadzanych na młodych dziewczynach. Ofiary nawet nie zdają sobie sprawy, że są obiektem pożądania milionów ludzi na całym świecie. Przerażał mnie fakt, że z pośród tylu widzów nie znalazła się nawet jedna osoba, która zareagowałaby na te kontrowersyjne widowisko. Niektórzy patrzyli na numer 4 czysto intelektualnie nie myśląc nawet, że może to być przestępstwo czy akt chorej ciekawości. Autor pokazuje nam  w ten sposób, jak nasz umysł ulega ograniczeniu nie rozumując trzeźwo. Bardzo psychoanalityczne spojrzenie, które zmusza do refleksji.

Z ogromną przyjemnością polecam niezwykle wstrząsający i ekstremalny  wręcz thriller ,,Profesor’’.  Nietuzinkowa fabuła przedstawiona  z punktu widzenia kilku osób, daje poczuć całą gamę skrajnych emocji balansując na granicy strachu, bezsilności, fascynacji i determinacji. Akcja cały czas trzyma poziom wzbudzając zainteresowanie poszczególnymi wątkami, zaś napięcie przechodzi momentami w kulminacyjny  punkt. Zwieńczeniem całości  książki jest niesłychanie, wstrząsający finał, który wywołał we mnie cały potok łez.

 Śmiało zatem sięgaj po ,,Profesora’’. Jak tylko otworzysz pierwszą stronę, będziesz wiedział, że już po tobie.
Pozostaną ci już tylko dwa pytania: Jak długo to potrwa? I jak bardzo to będzie straszne?


moja ocena 6 / 6

Tekst stanowi oficjalną recenzje dla serwisu KOSTNICA.

********************************************************************
   John Katzenbach- Mistrz sądowych dramatów i thrillerów psychologicznych, który jak Grisham i Crichton poprzez Hollywood trafił na światowe listy bestsellerów. Syn byłego prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych. Pracuje jako reporter kryminalny w "Miami Herald" i "Miami News" oraz korespondent "Herald's Tropic Magazine". Publikował na łamach "New York Timesa" i "Washington Post". Światową sławę zapewniła mu nominowana do Edgar Award powieść "W słusznej sprawie" sfilmowana z Seanem Connerym w roli głównej. Wysoko oceniono także psychologiczne thrillery "Podróż", "Człowiek cień", "Stan umysłu", "Dzień zapłaty" i "Upalne lato w Miami". Prawa do ekranizacji najnowszej powieści "Wojna Harta" kupiła wytwórnia MGM.

niedziela, 9 października 2011

Sukkub- mroczne tajemnice.

Sukkub

Edward Lee


tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
tytuł oryginału: Succubi
Wydawnictwo: Replika
data wydania: sierpień 2011
ISBN: 978-83-76741-38-3
liczba stron: 328





Na naszym rynku czytelniczym przewija się coraz więcej różnorodnej literatury grozy, ale w rzeczywistości  mało która realnie działa na umysł pobudzając do strachu. Są jednak  nieraz wspaniałe perełki wyróżniające się z tłumu oryginalnością i niepowtarzalnością, nie potrzebując przy tym żadnej reklamy. Taka jest właśnie książka ,,Sukkub’’ Edwarda Lee, która w  oryginale ukazała się już  w 1992 roku, lecz dopiero teraz w Polsce dzięki wydawnictwu Replika wyszła na światło dzienne.

Główną bohaterką powieści jest Ann Slavik, niezwykle ambitna prawniczka, matka nastoletniej córki Melanie. Kobieta większość swego życia poświęca się  pracy zaniedbując przy tym obowiązki rodzinne, które pokornie przejmuje jej życiowy partner Martin, poeta i wykładowca na pół etatu. Od jakiegoś czasu Ann nawiedzają senne koszmary pełne realnego cierpienia i erotyzmu. Zmęczona zaistniałą sytuacją postanawia odpocząć od dotychczasowych problemów dnia codziennego biorąc tygodniowy urlop, aby wykorzystać go na wyjazd z Melanie i Martinem do Paryża. Nieoczekiwanie prawniczka zostaje zmuszona zmienić plany  z powodu nagłej choroby ojca, który doznał ciężkiego wylewu i jego dni są praktycznie policzone. Slavik, nigdy nie miała dobrych kontaktów z rodzicami szczególnie z matką z którą nieustannie toczyła słowne potyczki, lecz decyduje się jechać w rodzinne strony do Lackwood i być w tych trudnych chwilach przy ojcu.

Miasteczko jak zwykle daje poczucie opustoszałego i niegościnnego miejsca. Jego mieszkańcy natomiast sprawiają wrażenia jakby czekali na Ann, Melanie i Martina. Dodatkowo w ślad za kobietą podąża Erik Tharp, szaleniec, który uciekł  z zamkniętego zakładu psychiatrycznego. W powietrzu czuć dziwne napięcie, może to za sprawą rzadkiej anomalii księżyca a może to  Lockwood wyzwala w sobie tajemniczą, mroczną aurę. Już wkrótce senny koszmar znajdzie swe odzwierciedlenie w rzeczywistości, lecz czy uda się Ann z niego wydostać?

Tytułowy sukub, to niezwykle piękny i porażający demon seksu objawiający się w ciele kobiety kusząc współżyciem seksualnym i  wysysając przy tym energię życiową z człowieka. Cała książka Edwarda Lee także niczym zły duch, pozbawiła mnie wszelkiej mocy i energii. Mogę jednak otwarcie powiedzieć, że nareszcie spotkałam prawdziwy horror a nie jakąś jego imitacje.

Świetnie skonstruowana fabuła oparta na okultyzmie, bezwzględnych seksualnych rytuałach i kanibalizmie  zapewnia dawkę najwyższych emocji powodując stan zawieszenia umysłu. Obraz cichego, tajemniczego miasteczka umieszczonego nieopodal lasu  doskonale potęguje klimat grozy wzmacniając napięcie. Najbardziej jednak przypadło mi do gustu realistyczne, bezwzględne i bezpośrednie opisy krwawych posiłków, bezczeszczenia zwłok  i plugawych inicjacji seksualnych pełnych krwi, moczu i spermy. Autor swoimi mocnymi słowami umiejętnie potrafi wzbudzić  obrzydzenie i podnieść adrenalinę.
Dawno nie czułam tylu emocji euforii, strachu, podniecenia i zniesmaczenia. Jestem w pełni usatysfakcjonowana mistrzowskim stylem, niesamowitą fabułą i ekstremalnym napięciem, że nawet drobne literówki, które czasami przewijały się gdzieniegdzie nie są w stanie zmniejszyć mego zachwytu.

Z czystym sumieniem polecam ,,Sukkub’’ wszystkim fanom mocnej grozy, czyli osobom szukającym naprawdę obrzydliwych i makabrycznych  scen ociekających krwią, seksem i kanibalizmem. To nie jest lektura dla grzecznych  chłopców i dziewczynek, to jest towar z najwyższej półki dla ludzi o stalowych nerwach szukających prawdziwych wrażeń. Zastanów się więc dobrze czego oczekujesz od porządnej, mrocznej literatury? Czy namiastki strachu czy może prawdziwej jazdy bez trzymanki. Jeśli więc jesteś gotowy na prawdziwy wstrząs, to śmiało sięgaj po ,,Sukkub’’. Edward Lee daje tylko same solidne, intensywne historie, które warto poznać i poczuć.




moja ocena  6 / 6







Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika.

  
********************************************************************
Edward Lee (ur. 1957 w Waszyngtonie) jest autorem kilkudziesięciu książek z gatunku horroru, specjalistą od prozy ekstremalnej, wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom czytelników spragnionych kontaktu z literaturą przekraczającą granice wszelkiego tabu.
Przez jakiś czas Lee służył w amerykańskim wojsku, a potem w siłach policyjnych stanu Maryland. Praca mundurowego nie pociągała go tak jak pisanie horrorów, lecz długo nie mógł uwolnić się od uniformu. Piętnaście lat spędził dzieląc swój czas pomiędzy pracę zawodową a na poły hobbystyczne wymyślanie literackich koszmarów. Dopiero w 1997 roku udało mu się całkowicie poświęcić pisarstwu. 
Pozostałe informacje:
-Lee mieszka w stanie Floryda.
-autor jako jedno z głównych źródeł swoich inspiracji wymienia Howarda Philipsa Lovecrafta, którego "mitom Cthulhu" poświęcił serię powieści.
-w 2006 sfilmowano jego nowelę "Header".

piątek, 7 października 2011

Podwójne życie w cieniu zbrodni.

Podwójne życie

 Oliver Harris


tłumaczenie: Anna Nowak
tytuł oryginału: The Hollow Man
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: wrzesień 2011
ISBN: 978-83-7648-915-5
liczba stron: 424





W dzisiejszych zwariowanych czasach społeczeństwo najbardziej ceni sobie spokój i porządek, dlatego  spoglądając w kierunku stróżów prawa liczymy na należyte bezpieczeństwo. Osobiście  uważam, że policjant powinien być niczym bezwzględny maczo, dzięki czemu bardziej wzbudzałby zaufanie swoją stanowczą i bezwzględną postawą. Tak jak  w przypadku amerykańskich filmów, gdzie gliniarze, którzy pełni zapału ścigają nawet najbardziej ohydnych i przebrzydłych przestępców są często zgorzkniali, gruboskórni, nadużywają nikotyny, czasem alkoholu i nawet w życiu prywatnym nie zawsze im się wiedzie. Mimo to nie opuszcza ich poczucie humoru, lubią siarczyście zażartować patrząc na wszystko z przymrużeniem oka. Za to ich jednak kochamy. Właśnie  takim czarnym charakterem jest Nick Belsey, główny bohater ,,Podwójnego życia’’ Olivera Harrisa.

Nick, na co dzień pracuje w londyńskiej dochodzeniówce, zaś prywatnie prowadzi bardzo rozrywkowe życie pełne narkotyków, alkoholu, hazardu i miłosnych przygód. Takie rozwiązłe rozrywki mają  z kolei poważne konsekwencje w postaci narastających długów i braku mieszkania. Dodatkowo romans z żoną szefa przeważa o wszystkim, Belsey może stracić pracę i to szybciej niż by chciał. Mężczyzna jest jednak wyjątkowo cwany i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji nawet tej najbardziej beznadziejnej. Wykorzystuje samobójczą śmierć Aleksieja Devereuexa, jednego z mieszkańców najbogatszej dzielnicy miasta, podszywając się pod jego tożsamość, aby uciec z Londynu i z dotychczasowego życia. Nie zdaje sobie jednak sprawy z faktu,  iż bogaty biznesmen zamieszany był w o wiele bardziej poważniejsze kłopoty niż on sam. Nieoczekiwanie zaczynają ginąć  osoby powiązane z denatem. Teraz także Nick jest na liście do odstrzału, ale jako bystry i inteligentny policjant nie poddaje się bez walki. Rozpoczyna własne prywatne śledztwo próbując skierować je na właściwe tory. Czy uda się Belsey’owi uciec przed śmiercią i tajemniczym przeciwnikiem, który otwarcie i bezczelnie robi mu wodę z mózgu?

W większości przypadków staram się przychylnym okiem oceniać debiutanckie powieści, gdyż zdaje sobie sprawę jak trudne bywają początki w karierze pisarskiej, dlatego uważam, że Oliver Harris podołał zadaniu tworząc interesujący thriller z oryginalną fabułą. Znaczącym elementem jest tu barwna i niepowtarzalna postać głównego bohatera i to właśnie on stanowi przodujący nurt napędzający atmosferę książki. Nick całkowicie odbiega od wzorca uczciwego i sumiennego policjanta balansując na granicy używek i rozrywek, jakie dostarcza mu tętniące życiem miasto, ale choć kreuje czarny charakter daje się lubić. Niejednokrotnie podziwiałam go za odwagę, zdecydowanie, przenikliwość i spryt.

Na uznanie zasługuje także świetny plastyczny opis Londynu, dzięki czemu bez problemu można wyobrazić sobie klimat miasta pełnego hałaśliwych pubów, w których dominują ciemne, szemrane interesy. Niestety zawiódł mnie  słaby styl powieści i bardzo wolno rozwijająca się akcja. Również napięcie jest minimalne i dopiero w końcowej fazie  znacznie przyśpiesza dając upragnione emocje.

Patrząc na całokształt książki czegoś mi zabrakło. Niby wszystko przyzwoicie dopracowane, ale oczekiwałam więcej wrażeń tzw. ikry, która pobudziłaby moją wyobraźnię i podniosła adrenalinę. Nie skreślam jednak całkowicie tej pozycji. Uważam, że zasługuje ona na szansę poznania, dlatego wszystkim fanom mocniejszych wrażeń polecam zapoznać się z ,,Podwójnym życiem’’ i niezwykle męskim, wyrazistym Nickiem Belsey’em.

moja ocena 4 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.
****************************************************************
Oliver Harris (ur.1978 r.) skończył studia w zakresie literatury angielskiej i kreatywnego pisania, teraz pracuje nad doktoratem z psychoanalizy i mitologii greckiej. Do tej pory był już magazynierem, pracownikiem firm PR-owych i statystą. „Podwójne życie” to jego debiut literacki, zwiastujący narodziny nowego gatunku i świetną serię kryminalną.

wtorek, 4 października 2011

Morderstwo w cieni sztuki.

Sztuka morderstwa

Michael White

tłumaczenie: Maciej Szymański
tytuł oryginału: The Art of Murder
wydawnictwo: Rebis
data wydania: lipiec 2011
ISBN: 978-83-7510-740-1
liczba stron: 400


,,Sztuka morderstwa’’ Michaela White jest drugą powieścią z cyklu o inspektorze Jacku Pendragonie. Autor zasłynął wcześniej z pisania biografii sławnych ludzi m.in. Alberta Einsteina czy J.R.R Tolkiena. Obecnie tworzy thrillery z wątkami historycznymi i taka jest też jego najnowsza książka wydana pod nakładem wydawnictwa Rebis.

Akcja rozpoczyna się we współczesnym Londynie, gdzie w pewnej  galerii sztuki sprzątaczka znajduje ciało jednego z właścicieli, zainscenizowanego na wzór surrealistycznego obrazu Rene Margritte’a  pt. ,,Syn człowieczy’’. Na miejsce zbrodni przybywa inspektor  Pendragon i od razu rozpoczyna śledztwo próbując znaleźć motyw i przyczynę tak okrutnego morderstwa. Niestety brak jakichkolwiek dowodów mogących przyczynić się do złapania sprawcy, dodatkowo zaś w zastraszającym tempie pojawiają się kolejne trzy zbrodnie, także mające związek z dziwacznym wątkiem sztuki. (Salvador Dali, Edward Muncha oraz Frans Bacon). Morderca jest niezwykle przebiegły, inteligentny i szalony. Nie pozostawia po sobie żadnych śladów ani oznak tożsamości. Dlaczego jednak zadaje sobie tyle trudu aby w tak dokładny sposób spreparować zwłoki na podstawie określonego obrazu? Co zabójca próbuje przez to powiedzieć? Czy jest to jakiś sfrustrowany  i niedoceniony artysta, czy może niebezpieczny szaleniec dla którego tylko liczy się rozkosz wymyślnego zabijania. Jack wraz ze swoim zespołem próbuje dociec prawdy, lecz nawet nie zdaje sobie sprawy jak blisko może być jej odkrycia.

Początkowo bardzo sceptycznie podchodziłam do ,,Sztuki morderstwa’’ gdyż jest to kolejna część przygód inspektora Pendragona a ja niestety nie miałam przyjemności poznać wcześniej jego losów. Na szczęście każdy cykl zawiera odrębną historię, więc nie musiałam obawiać się niewiedzy z pierwowzoru.

Powieść podzielona jest na dwa etapy czasowe: współczesność i historyczna przeszłość rozgrywająca się w roku 1888. W teraźniejszości śledzimy poczynania inspektora Jacka bezskutecznie próbującego odnaleźć sprawcę brutalnych morderstw wzorującego się na obrazach surrealistycznych malarzy, zaś w IX wiecznej przeszłości jesteśmy świadkami bardzo wstrząsających i osobistych listów Kuby Rozpruwacza skierowanych do małżonki jednego z ofiar w których dokładnie i szczegółowo oprawca dzieli się swymi okrutnymi i sadystycznymi  poczynaniami np. zdaje relacje z niezwykle brutalnych, makabrycznych zabójstw dokonanych na miejscowych prostytutkach i absolutnie nie poczuwa się z tego powodu do winy. ,,Nie odpowiadałem przed nikim, byłem Panem Wszechświata, bogiem, który pociąga za sznurki, każąc tańczyć małym ludzikom’’.

Z ogromną ciekawością śledziłam szczególnie historię Kuby Rozpruwacza, który w najdrobniejszych detalach przedstawia opis zabijania swych ofiar. Z początku nie potrafiłam wychwycić wspólnego mianownika łączącego te dwa przedziały wiekowe, lecz w końcowej fazie wszystko zmierza w jedną spójną całość odkrywając sedno prawdy.

Patrząc na całokształt, jest to całkiem przyzwoicie skonstruowany thriller, który już od samego początku budzi ciekawość inteligentnie wymyślonymi zagadkami. Lekki i przystępny styl powoduje, że ,,Sztukę morderstwa’’ czyta się bardzo płynnie i szybko podążając za kolejnymi morderstwami, śledząc ponadto mroczne intrygi w artystycznym światku. Zabrakło mi jedynie odrobinę więcej grozy, bardziej wartkiej akcji i mocniejszego napięcia, który w połączeniu z sensacyjnymi wątkami stanowiłby idealną całość. Bynajmniej i tak nie czuje się zawiedziona twórczością Michaela White, gdyż uważam, że bardzo ciekawie wykreował fabułę powieści urozmaicając ją przedziałem czasowym przelatując dodatkowo sztuką malarską.

Z czystym sumieniem polecam każdemu miłośnikowi mocniejszych akcentów zapoznać się ze ,,Sztuką morderstwa’’ wszak przecież życie każdego z nas ,,przypomina sztukę. Pozwól więc umysłowi i woli hasać swobodnie, bo któż może wiedzieć, dokąd cię los zaprowadzi….’’


moja ocena 5 / 6

           Tekst stanowi oficjalną recenzje dla portalu KOSTNICA.
********************************************************************
Angielski pisarz. Jego książki stawały się bestsellerami w Wielkiej Brytanii i na całym świecie, tłumaczone były na ponad 30 języków. Pracował w brytyjskim "GQ" oraz "Sunday Express".
Obecnie wraz z żoną i czwórką dzieci mieszka w Sydney w Australii.
Kształcił się w Thorpe Hall... oraz King's College w Londynie. Przez kilka lat pracował jako zawodowy muzyk i producent nagrań, a obecnie jest dyrektorem Studium Naukowego w d'Overbroeck's College w Oxfordzie. Pisywał artykuły do "New Scientis", pracował też jako scenarzysta, konsultant i prezenter programów naukowych w radiu i telewizji BBC. Napisał dla młodzieży biografie takich znanych postaci, jak Izaak Newton, Galileusz, Mozart i John Lennon.

poniedziałek, 3 października 2011

Życie w cieniu ,,Tej drugiej''.

Ta druga

Karolina Wilczyńska


data wydania: sierpień 2011
liczba stron: 264
ISBN: 978-83-76741-31-4
wydawnictwo: Replika





Obecne czasy mamy coraz trudniejsze i wielu młodych ludzi zaraz po ślubie decyduje się na mieszkanie pod jednym dachem z teściami. I tu często zaczynają się problemy. Przybywa nam nie tylko obrączka na palcu, ale też nowy członek rodziny – teściowa. I czy nam się to podoba, czy nie, będzie trzeba ułożyć sobie z nią życie. Przeważnie dla większości osób  ,,druga’’ matka jest przykrym dodatkiem do małżeństwa, lecz niekiedy dla niektórych na szczęście bywa cennym członkiem rodziny. Wszystko zależy od szczerości i chęci wspólnego porozumienia.

Karolina Wilczyńska w niezwykle subtelny i obrazowy sposób pokazuje czytelnikom, jak niekiedy mylnie możemy interpretować zachowanie drugiego człowieka. Swoje spostrzeżenia kreśli na przykładzie głównej bohaterki Leny, młodej dziewczyny, która pragnie zaznać szczęścia w swoim życiu. Jest jak ,,bezpański pies gotowy merdać ogonem i łasić się do każdego, kto okaże mu trochę uczucia’’.

Pewnego dnia dziewczyna przypadkowo poznaje przystojnego i szarmanckiego mężczyznę, Tomasza Lewandowskiego. Między nimi rodzi się uczucie, które zostaje przypieczętowane nieoczekiwaną ciążą oraz małżeństwem . Lenka wreszcie czuje się szczęśliwa. Kiedyś była sierotą wychowywaną jedynie przez chorą babcię, teraz ma kochającego męża, dziecko w drodze i ,,przyszywanych’’ rodziców. Niestety już od samego początku pojawia się rysa w idyllicznym związku a to za przyczyną ,,tej drugiej’’ kobiety , która gra pierwsze skrzypce w rodzinie przez co Lena ,,czuje się jak autorka drugiego planu, postacią istotną z punktu widzenia bezproblemowego posuwania się akcji, ale niegodną większej uwagi. Główną rolę grała i gra’’ teściowa Joanna , nieustannie manipulująca wszystkimi  wokół. Czy rzeczywiście matka Tomasza jest taką bezduszną intrygantką pragnącą za wszelką cenę poróżnić pozostałych członków rodziny? A może to synowa błędnie odbiera sygnały w zachowaniu Joanny?

Pierwszy raz zetknęłam się z tematyką poruszającą relacje teściowa konta synowa. Muszę powiedzieć, że już od samego początku poczułam niesamowite emocje. Karolina Wilczyńska  bardzo subtelnie i obrazowo wychwyciła skomplikowane rozterki rodzinne iż miałam wrażenie jakbym sama była w centrum zdarzeń i słuchała bolesnych zwierzeń głównej bohaterki. Lena bardzo pragnęła akceptacji mamy Tomasza, lecz czuła się ignorowana i spychana na boczny tor. Teściowa choć miała swoje wady, to jednak wszyscy stawiali  ją na piedestale. Początkowo młoda mężatka cieszyła się z każdej dobrej rady i pomocy, jednak z biegiem czasu we wszystkich staraniach ze strony Joanny dopatrywała się zamachu na własną wolność, dlatego wielokrotnie przy każdej nadarzającej się okazji dawała odczuć, że nie życzy sobie bliższych kontaktów z  rodzicielką.

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób uważa, że teściowa jest nie tylko wścibska i stronnicza, ale dosłownie i w przenośni urządza swoim dzieciom życie. Młodzi próbują wyjść z pod wpływów rodziców. Obecnie pary są bardziej ukształtowane i nie dają sobą manipulować, nierzadko mają też własne zaplecze finansowe, więc uniezależniają się od niechcianych wpływów rodzinnych. Nie chcą mieszkać  pod jednym dachem, kiedy to spotykają się dwie kobiety o różnych osobowościach i rywalizują ze sobą o przejęcie kontroli i względy ukochanego mężczyzny - dla jednej męża, dla drugiej syna.

Niekiedy jednak nie zauważamy własnych błędów dążąc do porządkowania świata na własną modłę. Świadomie ranimy matkę naszego męża uważając siebie za ofiarę nie dostrzegając przy tym własnego egoizmu a przecież choć trudno w to uwierzyć, lecz zdarzają się teściowe, od których wielu z nas mogłoby się nauczyć jak żyć. Trzeba tylko zadać sobie odrobinę trudu ,, by poznać i zrozumieć teściową nie jako matkę, czy babcię ale jako kobietę’’.

,,Ta druga’’ to niezwykle wzruszająca opowieść skłaniająca do refleksji i zadumy. Nawet nie myślałam, że uronię tyle łez podczas czytania tej książki a jednak stało się. Nie potrafiłam obojętnie przejść wobec ogromu cierpienia, bólu i braku zrozumienia jaki odczuwała główna bohaterka. Dopiero, gdy wszystkie tajemnice ujrzały światło dzienne razem z Leną poczułam wstyd i poczucie winy z powodu mylnej interpretacji w zachowaniu pani Joanny. ,,Czasem trzeba wielu lat, żeby dziecko zrozumiało rodziców, czasami nie dochodzi do tego nigdy’’. Mam nadzieję, że po zapoznaniu się z tą książką całkiem inaczej spojrzycie na własne relacje ze swoimi najbliższymi i spadnie wszelka kurtyna niedomówień oczyszczając rodzinne więzi.

Wszystkim kobietom szczególnie żonom i matkom polecam zapoznać się z książką ,,Ta druga’’. Wierzę, że wyryje się ona w waszej pamięci na bardzo długi czas tak jak i mnie, gdyż jest to niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju powieść o sile rodziny i ich skomplikowanych związkach, które pomogą nam zrozumieć właściwe zachowanie naszych najbliższych.

moja ocena 5 / 6

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Replika, za co bardzo serdecznie dziękuje.

*******************************************************************
Karolina Wilczyńska jest zodiakalną Panną i numerologiczną jedenastką. To połączenie sprawia, że wciąż toczą w niej walkę dwie natury i nigdy nie wiadomo która w danej chwili zwycięży: uporządkowana i realnie patrząca na świat, czy marzycielka i idealistka.
Idzie przez życie w glanach lub boso zależnie od tego, kogo i co spodziewa się spotkać. Najważniejszy dla niej jest człowiek (nie mylić z tłumem i ciżbą). Widok bezmyślnych ludzkich oczu, chamstwa i głupoty powoduje u niej długie okresy melancholii. Lubi słoneczniki i bursztyny, twierdząc, że zaklęte są w nich słoneczne promienie.
Mieszka w Kielcach i w harcerskim okresie życia poznała wszystkie ścieżki w Górach Świętokrzyskich. Do dziś pozostały jej odznaki turystyczne, miłość do przyrody i marzenia o domu w lesie.
Wieczorami czyta, haftuje obrazy, robi powłóczyste swetry na drutach lub szydełku. Ostatnio zainteresowała się techniką decoupage nadając nowy wizerunek wszystkim drewnianym przedmiotom, które wpadły jej do rąk.. Kolekcjonuje ludzkie historie, więc bez obaw można opowiedzieć jej swoją.