poniedziałek, 24 września 2018

''Powiedz tak markizowi'' Tessa Dare # PATRONAT MEDIALNY

Powiedz tak markizowi 
Tessa Dare
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 2018
Ilość stron: 320
Ocena: 8+/10
PATRONAT MEDIALNY:
Cykl Zamki szczęśliwej miłości
Piękne damy i przystojni dżentelmeni dziedziczą je, wygrywają, kupują lub zdobywają podstępem. I przeżywają w nich niebezpieczne i romantyczne przygody…  

  Lady Clio Whitmore miała siedemnaście lat, gdy zaręczyła się z markizem Granville. Minęło osiem lat… i wciąż jest narzeczoną. I obiektem żartów salonów.
Ma tego dość. Ileż czasu może czekać na mężczyznę, który woli podróże niż życie małżeńskie? I czy w ogóle musi czekać? Zwłaszcza że właśnie odziedziczyła wspaniały zamek. Postanawia zerwać zaręczyny.
Nie spodziewa się, że największą przeszkodą stanie się nie jej narzeczony, lecz jego brat – owiany skandalem i wykluczony z salonów Rafe Brandon. [opis wydawcy]

  TESSA DARE to jedna z najbardziej lubianych autorek romansu historycznego. Jej pełne wdzięku i humoru, inteligentne, seksowne powieści podbijają serca czytelniczek w 20 krajach i zdobywają coraz większą popularność. W USA wchodzą na szczyt list bestsellerów. Są laureatkami najbardziej prestiżowych nagród gatunku: RITA Award (odpowiednik filmowego Oscara) i Nagrody Czytelniczek Czasopisma „Romantic Times”. ''Powiedz „tak” markizowi'' otrzymało tę nagrodę dla najlepszej powieści roku.
  
  Uwielbiam wszelkiego rodzaju romanse. Czy to współczesne, czy fantastyczne, czy też historyczne. Dlatego kiedy w moje ręce trafiła książka ''Powiedz „tak” markizowi'' – czym prędzej zabrałam się za czytanie. Wystarczyło kilka pierwszych stron i całkowicie przepadłam w świecie angielskiej arystokracji, konwenansów i specyficznej życiowej filozofii. Z wielką ekscytacją śledziłam perypetie pary głównych bohaterów, którzy zapewnili mi dużą dawkę fascynujących i różnorodnych doznań. Aż chciałoby się jeszcze więcej. Teraz wiem, że sięgnę po resztę dorobku autorki. Wróćmy jednak do meritum niniejszej fabuły.

  Poznajemy dwudziestopięcioletnią Lady Clio Whitmore, która jest zaręczona z najbardziej obiecującym młodym dyplomatą w kraju. Niestety, przystojny, szarmancki następca markiza: lord Piers Brandon od ośmiu lat przebywa w interesach za granicą i najwidoczniej nie spieszy mu się do zmiany stanu cywilnego. W rezultacie panna Clio staje się pośmiewiskiem i obiektem drwin.

<<W ciągu minionych ośmiu lat Clio zaznała bardzo dużo poniżenia. (..) plotkarski brukowiec nazwał ją Panną Niedoczekalską. To było okropne, ale najgorzej się poczuła w dniu, kiedy zobaczyła się na liście zakładów bukmacherskich u White’a. To znaczyło, że dziesiątki najbardziej wpływowych angielskich dżentelmenów zrobiło sobie sport, zakładając się, czy jej wesele w ogóle się odbędzie i kiedy to się stanie.>>

  Niespodziewanie kobieta odziedzicza po zmarłym wuju wspaniały, wiekowy zamek. W zaistniałej sytuacji postanawia usamodzielnić się i rozwijać  wedle własnych potrzeb i preferencji. W tym celu udaje się do słynnego boksera Rafe'a Brandona (brata swojego narzeczonego), aby podpisał dokumenty unieważniające zaręczyny z jego najbliższym krewnym. Zaskoczony mężczyzna nie wyraża zgody na tę niedorzeczność i za wszelką cenę zachęca ją do zamążpójścia. Posuwa się nawet do  pewnego podstępu:

<<– Przez cały tydzień będziesz się zachowywać jak posłuszna narzeczona. Będziesz robić listy i menu. Wybierać kwiaty. Przymierzać suknię. Bez żadnego marudzenia i wykrętów. – Powiedzmy, że się na to zgodzę. Pozwolę ci zostać cały tydzień. Nie będę jeszcze podejmować żadnej ostatecznej decyzji. Ale jeśli pod koniec tego tygodnia w dalszym ciągu będę chciała zerwać zaręczyny, to co? Podpiszesz te papiery? (…) – Doskonale – odpowiedział. – Umowa stoi.>>

  Co z tego wyniknie? Czy Rafe dopnie swego i nakłoni Clio do zmiany zdania na temat ślubu? A może Lady Whitmore będzie wyjątkowo oporna na wszelkie racjonalne argumenty? 

  Dostałam w swoje ręce kawał znakomitej literatury wypełnionej zmysłowym pożądaniem, poczuciem humoru i romantyzmem. Autorka z właściwym sobie urokiem i wdziękiem pisze o klasycznych związkach z rozsądku, skomplikowanych układach damsko-męskich, kontrowersyjnym łamaniu skostniałych etykiet oraz wychodzeniu ze swojej strefy komfortu, aby realizować swoje cele i marzenia. Mądrze uświadamia, że bez względu na bezduszne normy: zakazów i nakazów – warto walczyć o ulepszanie swojej rzeczywistości. Warto słuchać głosu swojego serca. Nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi i na przekór ogólnie przyjętym zasadom. Bo kto nie ryzykuje, ten nic nie traci. Ale też i nic nie zyskuje.

  Największą zaletą tej lektury są barwni, autentyczni bohaterowie i zachodzące między nimi interakcje. Doskonale uchwycono ich osobowość, stan umysłu, wewnętrzne obawy i pragnienia, czy też pobudki zachowań. Prym bezsprzecznie wiedzie panna Clio. Delikatna, dobrze wychowana i słodka nie do wytrzymania ''angielska róża''. Jednak kiedy trzeba potrafi np. o północy przekradać podejrzanymi zaułkami z nienaładowanym pistoletem w kieszeni, poszukując najgorszego nicponia w całym Londynie. Z kolei Rafe to chodząca sprzeczność. Z jednej strony uparty, impulsywny i dumny, a z drugiej strony szczodry, opiekuńczy i czuły. Dobrowolnie zrezygnował z tytułu szlacheckiego, aby poświęcić całe swoje życie na nielegalne walki bokserskie. Za tą decyzją kryje się jednak żal oraz przeszywający ból wynikający z braku ojcowskiej akceptacji i poczucia przynależności. Czy jego gorycz pójdzie kiedyś w zapomnienie? Przekonajcie się sami.

<<– Nie potrafił mnie zrozumieć. Psiakrew, ja sam siebie nie rozumiałem. Jako mały chłopak strasznie pragnąłem stać się takim synem, którego by pokochał. Dobrze się uczyć. Dawać mu powody do dumy, jak Piers. Przestać się bić ze wszystkimi. Ale nigdy mi się to nie udawało.>>

  Dużym plusem książki jest również skrzący się od emocji, subtelności i niedopowiedzeń – wątek miłosny. Kiedy Lady Whitmore w wieku siedemnastu lat zaręczyła się z szarmanckim następcą markiza Granville, była przekonana, że to piękny sen. Niestety radość nie trwała zbyt długo. Poniewczasie okazało się, że lordowska mość zwleka ze stanięciem do ołtarza? Z jakiego to powodu? Obowiązkowość czy może jakieś rozrywki na boku?

<<– W swoje siedemnaste urodziny zapadłam w sen. Nikt nie ukłuł mnie wrzecionem. Ale i tak zasnęłam, na osiem długich lat.>>

  Tymczasem na jej drodze pojawia się brat jej narzeczonego – Rafe Brandon. Czarna owca rodziny. Szalony buntownik pod pseudonimem: Zaprzedany Diabłu. Mężczyzna niemal na każdym kroku ją zadziwia, szokuje, intryguje, fascynuje i przyprawia o szybsze bicie serca. Każde ich spotkanie staje się dla obojga okazją do utarczek słownych, podszytych skrywaną żądzą. Co z tego wyniknie? Przygotujcie się na elektryzujący pojedynek, w którym zwykłe pragnienie bliskości będzie ścierać się z ambicją i lojalnością.

<< Kiedy był blisko niej, nie potrafił się oprzeć, by jej nie zgorszyć pokazem brutalnej siły. Uwielbiał jej dokuczać i patrzeć, jak jej policzki przybierają niezwykły, egzotyczny odcień różu. Nie raz zastanawiał się, jak by wyglądała, gdyby rozpuścić ten węzeł złocistych włosów, gdyby ich pasma splątały się w miłosnych zmaganiach i zwilgotniały od potu. Była narzeczoną jego brata. Nie powinien myśleć o niej w ten sposób. Ale poza ringiem bokserskim Rafe rzadko kiedy robił to, co powinien.>>

  Całość napisana jest prostym i bardzo urokliwym językiem. W dodatku dowcipnie i z pazurem. Opisy są dokładne, plastyczne i przemawiające do wyobraźni, zaś pełne podtekstów dialogi – adekwatne do minionych czasów. Wiernie oddano także klimat epoki, z minionymi zwyczajami, obyczajami i ludzką mentalnością. Tempo akcji rozwija się prawidłowo i bez żadnych zarzutów. Cały czas coś się dzieje: znajdziemy zarówno śmieszne momenty, jak i poważne oraz wzruszające, co daje zaskakujący efekt. Generalnie nie mam się do czego przyczepić, no może z wyjątkiem szaty graficznej, która mogłaby być nieco bardziej wyszukana. Ale i tak ważniejsza jest treść aniżeli wygląd okładki.

  Podsumowując: ''Powiedz „tak” markizowi'' to kipiąca energią, wdziękiem i charyzmą opowieść o wyrwaniu się z kajdan samotności, ludzkich namiętnościach i ogromnej tęsknocie za szczęściem. Nie tylko wzrusza, mami i olśniewa, ale także stanowi miłą odskocznię od codzienności. Zafunduj więc sobie pasjonującą chwilkę wytchnienia. Naprawdę warto!

sobota, 22 września 2018

Rozmowa o kryminałach Eikon/Majewski




Vera Eikon i Aleksander Majewski

Rozmowa w programie "Barykada"


A.M.: Co takiego jest w świecie policyjnym, że  młoda kobieta decyduje się na poświęcenie kariery zawodowej, kawałka życia prywatnego, żeby pisać książki poświęcone oficerom CBŚP?
V.E.: Nie wiem, co „kobieta” ma akurat do rzeczy. Myślę, że ogólnie człowiek jest zafascynowany konfliktem dobra ze złem.
A.M.: No tak, ale to się wydaje taki twardy, męski świat, w którym nie ma raczej miejsca dla kobiet.
V.E.: Chadzam czasami na strzelnicę i tam również jest znacznie większy procent kolegów niż koleżanek. Mam może w sobie coś takiego, co, tak jak powiedziałeś, do tego „męskiego” świata mnie ciągnie. Dla mnie ten temat jest interesujący przede wszystkim od strony konfliktu, walki dobra ze złem. Myślę, że mamy to ze sobą wspólnego. Dla ciebie ta „barykada”, wyznaczanie granicy i poszukiwanie, gdzie ona jest, to też temat warty uwagi.
(…)
A.M.: Jak to się przekłada na twoje życie rodzinne? Wiem, że jesteś matką dwójki dzieci. Czy po pisaniu o trupach i morderstwach, możesz później spokojnie czytać dzieciom bajki na dobranoc?
V.E.: Pierwszą książkę pisałam w nieco spartańskich warunkach. Urodził się wtedy mój syn, pierwsze dziecko. Zdarzało się, że miałam dla siebie godzinę czy pół, kiedy najadł się i położyłam go na drzemkę. Wtedy zaczynałam pisać i kończyłam, kiedy się budził. Tak, faktycznie to było skakanie z rzeczywistości do rzeczywistości. Czasami trudno było mi oderwać się od pisania. Jeśli historia zajęła już cały mój RAM umysłowy, to myślałam o możliwych rozwiązaniach, na przykład gotując obiad. W moich książkach jest brutalność, również brutalność językowa, ale na szczęście nie mam z tym problemu. Kiedy muszę, to jestem obecna dla dzieci, kiedy indziej staję się tą „brutalną autorką”.
A.M.: Czyli bluzgów przy kołysankach nie było…
V.E.: Nie było! (...)

Obejrzyj wywiad

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę ,,Zatracam się'' w wykonaniu Kasi Moś.

Kasia Moś urodziła się 3 marca 1987 roku w Rudzie Śląskiej. Pochodzi z muzykalnej rodziny. Jej ojciec Marek jest dyrygentem Orkiestry Aukso, a matka Joanna przez lata grała na altówce. Brat Mateusz również zdradza talent muzyczny. Artystka ma na swoim koncie jedną płytę studyjną. W roku 2015 wydała album "Inspiration", który zawierał singiel "Addiction". Z piosenką tą próbowała bez skutku przebrnąć przez krajowe eliminacje do Eurowizji 2016. Sztuka ta udała się dopiero rok później, kiedy to artystka zaprezentowała swój utwór "Flashlight".

Poczuj ze mną, choć przez chwilę,
dotyk nieba, jedność ciał.
smutek wszędzie, gdy cię nie ma
wszystko traci swój głęboki sens.

Uczucie ogarnia nas
zatraca się cały świat.
Uczucie ogarnia nas
zatraca się cały świat.
Miłość otacza nas
Miłość przenika nas.
Miłość otacza nas
Miłość przenika nas.

Poczuj ze mną taką siłę
odbiera oddech, zmienia plan
zachłanność moja cię tu trzyma
ogromna fala, biały szkwał.

Uczucie ogarnia nas
zatraca się cały świat.
Uczucie ogarnia nas
zatraca się cały świat.
Miłość otacza nas
Miłość przenika nas.
Miłość otacza nas
Miłość przenika nas.

Nie ma nas

Zatracam się kolejny raz

piątek, 21 września 2018

KONKURS: ➳ Ustrzel książkę 📚

KOCHANI

Zapraszam na ''strzelecki konkurs''. 😊

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 711 111 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ''Zapomnij o mnie'' K.N. Haner.

AKTUALIZACJA :

Tym razem dwie osoby ''ustrzeliły'' liczbę 2 711 111. W tym przypadku o zwycięstwie decyduje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Zatem najszybsza okazała: Gosia

Gratuluję! I już niebawem zapraszam kolejny strzelecki konkurs :)
  


  Zgłoszenia proszę przesyłać tylko i wyłącznie na maila wraz z dopiskiem:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu tj. podanie mojego imienia, nazwiska w przypadku wygranej.






Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Kobiece.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie  z licznikiem 2 711 111 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 21 września 2018 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki ''Zapomnij o mnie'' K.N. Haner.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

czwartek, 20 września 2018

''Zapomnij o mnie'' K.N.Haner # PATRONAT MEDIALNY

Zapomnij o mnie
K.N.Haner
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 30 sierpnia 2018 r.
Ocena: 10/10
Patronat medialny:
  Przeprowadzka do Nowego Jorku jest dla 28-letniego Marshalla szansą na odcięcie się od dawnego życia i błędów, które popełniał w młodości. Nowa praca, nowe miejsce, nowe życie. Kiedy Marshall dowiaduje się, że para studentów szuka współlokatora, nie zastanawia się długo i w ten sposób poznaje piękną Sarę.

  Dziewczyny nie odstraszają tatuaże i groźny wygląd Marshalla, wręcz przeciwnie, zaczyna go prowokować i budzić w nim uczucia, których nie wzbudziła w nim dotąd żadna kobieta. Okazuje się jednak, że Sara skrywa wiele sekretów i że wkrótce wciągnie Marshalla w niebezpieczną grę.

  Odkrywając kolejne tajemnice Sary, chłopak szybko zrozumie, że dziewczyna jest na krawędzi i że potrzebuje pomocy. Jednak w tej grze pozorów i sekretów nie będą sami.

  Czy dziewczyna, która rozpaliła jego ciało, zdobędzie też jego serce? [opis wydawcy]

  K.N. Haner to pseudonim młodej polskiej autorki z Ciechanowa. Na rynku książki pojawiła się w 2015 r. Pierwszą książkę "Na szczycie" pisała dla siebie. Próbki publikowała w sieci. Tam jej twórczość literacka została przyjęta na tyle dobrze, że wysłała książkę do wydawcy, który zgodził się na publikację. Inny cykl, zatytułowany „Morfeusz”, obejmuje powieści „Sny Morfeusza”, „Koszmar Morfeusza” oraz „Przebudzenie Morfeusza” w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellera przyznawany przez empik.com i nadal cieszą się uznaniem wśród czytelniczek literatury kobiecej.  "Zakazany układ" oraz ''Piekielna miłość'' to po trylogii o Morfeuszu kolejna seria, która na miesiąc przed premierą trafiła na listę bestsellerów Empiku. Autorka planuje jeszcze w tym roku wydać kilka nowych powieści, w tym nową serię pt. Sponsor. W głowie ma już mnóstwo pomysłów na następne książki i jako autorka poczytnej literatury dla kobiet na pewno nie powiedziała ostatniego słowa. Prywatnie K.N. Haner jest osobą bardzo rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii.

  Bardzo lubię twórczość autorki, ponieważ dostarcza mi ogrom różnorodnych wrażeń, których przez długi czas nie sposób zapomnieć. Dlatego też zawsze z wielką niecierpliwością wyczekuję premiery jej kolejnych publikacji. Tym razem także zżerała mnie ciekawość, jak Kasia poradzi sobie w gatunku innym niż erotyk. Jednak kiedy zabrałam się za czytanie ''Zapomnij mnie'', wszystkie wątpliwości minęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. K.N. Haner po raz kolejny pokazała, że nie boi się nowych wyzwań, ma dobrze opanowany warsztat literacki i ewidentny talent do tworzenia skomplikowanych i niejednoznacznych opowieści. Po prostu pełna perfekcja.

  Poznajemy dwudziestoośmioletniego Marshalla, który przeprowadza się z Dallas do Nowego Jorku, gdzie zamieszkuje z parą studentów: Mattem i jego siostrą Sarą. Mężczyzna szybko się aklimatyzuje w nowym miejscu i z powodzeniem znajduje całkiem dobrze płatną pracę jako porządkowy w straży pożarnej. Dobra passa mu sprzyja, ale niestety nie na długo. Sytuacja komplikuje się, gdy chłopak nieoczekiwanie zakochuje się w swojej współlokatorce. Znajomość z tą dziewczyną oznacza tylko jedno: KŁOPOTY. Czy mimo to Marshall zaryzykuje wszystko, byle być ze swoją ukochaną? A może jednak w porę się opamięta?

''Tak, kochałem Sarę i nie mogłem się tego wypierać. To nie było zwykłe zauroczenie czy fascynacja. Kochałem ją. To było toksyczne. Zakazane. Niemoralne. To było jak trucizna od której się uzależniałem. Byłem uzależniony od Sary, jak ona od Jace`a. To nas łączyło. Wyniszczające i destrukcyjne uzależnienie od drugiej osoby.''

  Moim zdaniem, to najspokojniejsza ze wszystkich dotychczasowych powieści K.N. Haner, ale zaraz najbardziej dojrzała, wyważona i poruszająca. Czytałam ją na raty, analizując każdy fragment, każde zdanie i każde słowo. Nic tutaj nie jest przesadzone ani przekoloryzowane. Wszystko pięknie wybrzmiewa ze zrównoważoną energią: cierpienie przeplata się z radością, miłość z nienawiścią, nadzieja z rozczarowaniem, wyrzuty sumienia z bezradnością, a strach z potrzebą odwagi, by zmierzyć się z własnym losem. W efekcie otrzymujemy barwną, przejmującą dreszczem historię o niełatwych międzyludzkich relacji, próbach pogodzenia się z własną przeszłością, uczuciowych perturbacjach i toksycznych więzach zależności, opartych na perfidnych technikach manipulacji. Po prostu samo życie w jego różnych odsłonach.

  Największa siła tej powieści tkwi w znakomicie nakreślonych portretach psychologicznych postaci, zarówno tych pierwszoplanowych, jak i tych mniej znaczących. To wyraziści ludzie z ''krwi i kości'', mający swoje wady, nałogi, słabości, wzloty i upadki, marzenia, a także ciężki bagaż doświadczeń i wspomnień, który tkwi w ich świadomości niczym cierń  i powraca jak bumerang w najmniej spodziewanym momencie. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Marshall. Na pozór zbuntowany, pewny siebie mężczyzna, a w głębi duszy rozgoryczony i zagubiony wrażliwiec, mocno poturbowany przez los.

''Linia życia każdego człowieka wygląda jak wykres wzlotów i upadków. Niektórzy mają jednak wyjątkowo mniej, albo więcej szczęścia. Ja należałem do tej grupy ludzi, którzy praktycznie zawsze mieli pod górkę. Pozornie się do tego przyzwyczaiłem, ale męczyło mnie to. Jeden wdech radości nie wystarczał przy kolejnych wydechach złych emocji i nieprzyjemnych wydarzeń.''

  Równie intrygującą osobowością jest Sara. Ta dziewczyna to chodząca zagadka. Na pierwszy rzut oka wydaje się być beztroską, zabawną, nieznającą granic młodą kobietą, lecz przy bliższym poznaniu okazuje się, że to zasłona dymna, za którą kryje się uwięziona w pułapce kontroli dziewczyna. Nastawicie się na spore kontrowersje. 

''Już wiem, co dostrzegałem w niej od samego początku. To strach. Mur emocji. Zagubienie. Krzyk o pomoc, ale tak niemy i słaby, że wyrażała go prowokacją. Biedna dziewczyna.Udawanie pewnej siebie i zadziornej laski wcale do niej nie pasowało.''

  Na duży plus oceniam także sprawnie poprowadzony wątek romantyczny, pozbawiony lukru i mydlanych scen. Na drodze Marshalla pojawiają się skrajnie różnie od siebie dziewczyny. Sara jest nieposkromioną, a jednocześnie słodką i uwodzicielską diablicą, która rozpala wszystkiego jego zmysły do granic czerwoności. Z kolei Emily można porównać do długo wyczekiwanej oazy harmonii, spokoju i naturalnego porządku. Co z tego dalej wyniknie? Czy da się jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko?

''Sara była jak promyk słońca. Jej ciepłe dłonie pieściły mnie dotykiem i sprawiały, że płonąłem z emocji. Chciałem, by tak było już zawsze, ale przecież każdego dnia słońce zachodzi za horyzont. Dlatego ja każdego dnia zapominałem o niej od nowa. Czułem ją, ale nie mogłem jej złapać. Emily była wszystkim innym. Uśmiechem, radością, przyszłością. Była bezpieczną przystanią. Chodzącą dobrocią i dziewczyną, która zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Wybór był ogromnie trudny, ale skoro nie mogłem mieć tej pierwszej, to równocześnie nie powinienem pocieszać się drugą.''

  Niby mamy do czynienia z klasycznym trójkątem miłosnym, a jednak autorce udało się ustrzec przed łatwymi rozwiązaniami. Nic nie bierze się tutaj z powietrza, większość decyzji jest racjonalnie uzasadniona, a każdy czyn pociąga za sobą szereg pozytywnych bądź negatywnych konsekwencji. Bo codzienność każdego człowieka, to zwój kolorów, od tych najjaśniejszych do najciemniejszych. Przygotujcie się zatem na nieoczywisty dramat. 

  Styl pisania Kasi N. Haner uległ delikatnej zmianie. Wydaje się bardziej barwny, sugestywny i sensualny.  I w porównaniu do poprzednich dzieł autorki, pojawia się znacznie mniej wulgaryzmów, obscenizmu i wyuzdanego seksu. Wszystko jest tu wręcz wymierzone w idealnych proporcjach: złożona fabuła, rozbudowana narracja prowadzona z punktu widzenia Marshalla, autentyczne dialogi, przemawiające do wyobraźni opisy, umiejętnie stopniowane napięcie, odpowiednia dynamika i logika akcji oraz dużo przemyślanych wątków psychologicznych oscylujących wokół związków rodzinnych, uczuciowych i problemów natury moralnej. W rezultacie otrzymujemy coś więcej niż tylko kolejną banalną powiastkę dla młodych dorosłych, lecz wyciskającą łzy gorzką lekturę, która uświadamia nam, że nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli. Wspomnę jeszcze o cudownej okładce i zaskakującym zakończeniu, które według mnie stanowi najlepsze rozwiązanie z możliwych, przedstawia bowiem tragizm realnych nieszczęść, którym czasem nie sposób już zapobiec. Chapeau bas.


  Podsumowując: ''Zapomnij o mnie'' to ekscytująca i nieprzewidywalna, a zarazem pełna goryczy i zmuszająca do refleksji opowieść o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na ziemi, pragnieniu bliskości z drugim człowiekiem, przyjaźni, konfrontacji z bolesnymi wspomnieniami, niełatwych wyborach i trudnym dążeniu do szczęścia. Już od pierwszych stron wciąga i hipnotyzuje, a jednocześnie wzrusza, rozczula i napełnia nadzieją, by mimo wszystko nie tracić wiary ludzi i w lepszą przyszłość. Bo prędzej, czy później ''Każdy z nas musi znaleźć swoją drogę, swój kompas, by iść ścieżką, która prowadzi we właściwym kierunku.'' Krótko mówiąc - polecam. Z całą pewnością nie pożałujecie.