czwartek, 20 lipca 2017

ZAPOWIEDŹ: ''Kiedy ciebie straciłam'' Kelly Rimmer - pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,Kiedy ciebie straciłam''Kelly Rimmer.

Każda z nas choć raz pragnęła znów spotkać ukochanego po raz pierwszy i zacząć wszystko od nowa.
Czy trzeba kogoś stracić, żeby odzyskać jego i miłość?

Kiedy Molly i Leo się pobrali, wierzyli, że są niezwyciężeni. Że razem mogą podbić świat.


Teraz ona siedzi przy jego łóżku w szpitalu. Leo, korespondent wojenny, zawsze żył na granicy ryzyka. I zapłacił wysoką cenę: jest sparaliżowany, stracił pamięć. Molly robi wszystko, by pomóc mu wrócić do zdrowia, odzyskać wspomnienia. Nie odstępuje go na krok. Są razem, na dobre i na złe. Tak jak kiedyś...
 Lecz Molly nie mówi mężowi wszystkiego. Że ich małżeństwo zaczęło się rozpadać na długo przed wypadkiem. A teraz uczucie odradza się ze zdwojoną siłą. I powraca strach. Czy kiedy Leo wyzdrowieje, znów wyjedzie na wojnę, a Molly znów straci mężczyznę, którego pokochała po raz drugi? Czy oboje zdołają sobie wybaczyć, naprawić błędy i zapomnieć, że na chwilę zgubili gdzieś wiarę w miłość?
⇹⇹⇹ 
 
Moja rekomendacja:


PREMIERA  25 lipca



Recenzja niebawem. Będą też konkursy :) 
 
Jesteście zainteresowani tym tytułem?

''Przesyłka'' Sebastian Fitzek [PATRONAT MEDIALNY]

Przesyłka
Sebastian Fitzek
Tłumaczenie: Barbara Tarnas
Wydawnictwo: Amber
tytuł oryginału: Das Paket
data wydania: 18 lipca 2017
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI

 Doktor Emma Stein, znana psychiatra i szczęśliwa mężatka, została zgwałcona przez „Fryzjera” – seryjnego mordercę, który – zanim zabije – goli kobietom głowy. Tyle że Emma przeżyła... Ona jedna...

 Nie widziała twarzy swojego oprawcy, ale rozpoznaje go w każdym mężczyźnie. Nie pamięta, co naprawdę stało się tamtej nocy w hotelu, w którym nie ma pokoju, jaki opisała. Boi się. Odizolowała się od ludzi. Nie wychodzi z domu.

 Aż do dnia, gdy przyjmuje przesyłkę... Zaadresowaną do sąsiada, którego nie zna i którego nigdy nie spotkała, choć mieszka na tej samej ulicy od lat...

  Sebastian Fitzek – autor numer 1 w Niemczech, mistrz thrillerów psychologicznych wydawanych w 29 krajach (PASAŻER 23, OSTATNIE DZIECKO, ODPRYSK, ODCIĘCI). Wszystkie jego powieści są przez wiele miesięcy na 1. miejscu list bestsellerów „Der Spiegel” i osiągają milionowe nakłady. W samych Niemczech sprzedano 9 000 000 egzemplarzy. Kilka zekranizowano. „The Times” nazwał go „mistrzem psychologicznej gry”.
http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/literacki-kryminal/przesylka,p2112580452

  Najnowszy bestseller największego niemieckiego mistrza bije rekordy popularności. 735 000 egzemplarzy sprzedanych w siedem miesięcy Bestseller „Der Spiegel” przez 34 tygodnie. Postanowiłam osobiście przekonać się w czym tkwi fenomen książek autora. I teraz już wiem, dlaczego czytelnicy tak chętnie sięgają po jego twórczość. Otóż Sebastian Fitzek posiada wyjątkowy dar do tworzenia mrocznych, pokręconych historii, które burzą spokój ducha, szargają nerwy i wywołują ostry stan dezorientacji. Taka jest właśnie ,,Przesyłka''. Wciąga już od pierwszych stron, absorbuje całą naszą uwagę, a na koniec zostawia nas w stanie totalnego osłupienia i podziwu.

  Fabuła rozpoczyna się mocnym akcentem. Poznajemy doktor Emmę Stein - znaną psychiatrę, która pewnego wieczoru, po prelekcji – pada ofiarą seryjnego psychopaty. Traumatyczne przeżycia odbijają na niej swoje piętno, sprawiając, że kobieta niemal w każdym napotkanym mężczyźnie widzi swojego oprawcę, a każdą, nawet najbardziej błahą sytuację, odbiera jako potencjalne zagrożenie. Do czasu, gdy otrzymuje niewinnie wyglądającą przesyłkę, która stopniowo okazuje się drogowskazem prowadzącym do strasznej prawdy.

,,Tak jak alkoholik wie, co robi, kiedy jednym łykiem opróżnia kieliszek, tak Emma wiedziała, co robiła, kiedy zdjęła sznurek z paczki. Rozpoczęła najbardziej niebezpieczny etap podróży, daleko w głąb slumsów swojej bezsensownej egzystencji.''

  To kawał świetnego, trzymającego w napięciu thrillera psychologicznego. Nic tu nie jest proste ani oczywiste. Jawa łączy się z fantazją, przeszłość nakłada się na teraźniejszość, kłamstwo miesza się z niedopowiedzeniami i pomówieniami, a z realne konkrety błądzą w labiryncie paranoicznych wyobrażeń. To wszystko ma na celu pokazanie nam, jak niejednoznaczna, a zarazem krucha jest nasza psychika. Składa się z wielu części - subiektywnych emocji, wierzeń i twierdzeń, które pod wpływem różnych doświadczeń, zmieniają się i rozwijają. Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie ją kontrolować, w wyniku czego dochodzi nieprzewidzianych zakłóceń. A potem już tylko krok dzieli od przepaści…

  Główna bohaterka stanowi najmocniejszą stronę książki. Na pierwszy rzut oka jawi się jako błyskotliwa pani doktor, spełniona pod względem zawodowym jak i prywatnym. Z czasem jednak dowiadujemy się, że za tą maską idealnego wizerunku kryje się wiele szokujących faktów. Między innymi zaniedbywanie w dzieciństwie, odrzucenie przez rodziców, ponadprzeciętna wyobraźnia, która umożliwia ucieczkę w urojony świat itp. Czy jej bolesne wspomnienia i przeżycia stanowią klucz do wyjaśnienia wszystkich zagadkowych wydarzeń? Autor nakreślił wiarygodny portret skonfliktowanej wewnętrznie kobiety. Z łatwością możemy wniknąć w głąb jej umysłu, do skrytych uczuć i myśli. Z drugiej jednak strony, trudno zrozumieć jej motywy postępowania, które w wyniku przebytej traumy uległy przytłumieniu lub zdeformowaniu. Czyżby przeszła na ,,drugą stronę'', przeinaczając swoje obserwacje, interpretując je jako dowód najbardziej podstępnych teorii spiskowych i prześladowczych? Zapewniam, kiedy poznacie faktyczny stan rzeczy, wszelkie Wasze spekulacje legną w gruzach.

  Podoba mi się sposób pisania Sebastiana Fitzeka – niby lekko chaotyczny, a generalnie spójny i harmoniczny. Wszystkie bowiem pozornie rozrzucone elementy składają się w kompletną całość. Każdy skrawek i ułamek ma swój sens, który odkrywamy w miarę rozwoju akcji. Dużym plusem jest także niepowtarzalny klimat książki oraz zapętlona, obfitująca w niespodzianki intryga. Autor systematycznie prowokuje, bawiąc się z nami w ciuciubabkę aż do wielkiego punktu kulminacyjnego. Snułam różne hipotezy, szukałam dowodów, co do winy poszczególnych osób, mimo to zostałam wyprowadzona w pole ze swoimi domysłami, co uważam za ogromną zaletę. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że to kawałek solidnej i nieprzewidywalnej prozy, która mocno mąci w głowie.

Podsumowując:
  ,,Przesyłka'' to niepokojąca powieść o krętych ścieżkach uczuć, pełnych niedopowiedzeń, aluzji i znaków zapytania, jak również wstrząsający obraz ułomności ludzkiej natury owładniętej żądzą posiadania niemożliwego. Brutalnie wciąga w chory świat nieokiełzanego szaleństwa uzmysławiając nam, że miłość nie zawsze jest początkiem czegoś dobrego. Czasem popycha człowieka do największych zbrodni. Polecam! Niesamowita dawka wrażeń gwarantowana. 

środa, 19 lipca 2017

PREMIERA: ''Ławeczka pod bzem'' Agnieszka Olejnik - pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,Ławeczka pod bzem'' Agnieszki Olejnik.


Jak bardzo odmienia życie wysoka wygrana? Czy naprawdę trzeba zapomnieć o szczerej przyjaźni i uczuciach?

Gdy Iga i Agata wypełniają kupony lotto, obiecują sobie, że w razie wygranej podzielą się pieniędzmi. I stało się – szczęśliwe liczby przynoszą Idze 20 milionów. Utrzymanie tego w tajemnicy będzie nie lada wyzwaniem! Co zrobić z tak ogromną sumą? Iga zaczyna od spełniania marzenia o własnym domu i uroczej ławeczce pod bzem. Ale to przecież nie wystarczy do szczęścia. Czy na pewno chce sama cieszyć się wygraną?

Choć zarzeka się, że nie potrzebuje nikogo na stałe, wokół niej pojawia się kilku przystojnych mężczyzn. Czy to zasługa nagłego wzbogacenia się? W dodatku jeden z nich najwyraźniej spodobał się jej przyjaciółce…

Kłamstwa i niedopowiedzenia trudno będzie odkręcić, ale pozwolą odnaleźć w życiu sens i pomóc pewnej małej dziewczynce. Usiądź na ławeczce pod bzem i pomyśl, o czym naprawdę marzysz.

Premiera: 19.07.2017

⇹⇹⇹

Miała być dziś recenzja ,,Ławeczki pod bzem'', ale postanowiłam przesunąć ją w czasie, aby podzielić się z Wami ciekawą akcją promocyjną, jaką przeprowadziłam dziś rano w moim najbliższym mieście 😏

W kilku miejscach Skierniewic zostawiłam 5 egzemplarzy ,,Ławeczki pod bzem'' Agnieszki Olejnik, które będą czekały na swojego nowego właściciela. Oto ''dowód'' mojej promocji:
PLAC Z MAŁĄ FONTANNĄ Z RZEŹBĄ CHŁOPCA POCHYLONEGO NAD JABŁKIEM
POMNIK PROFESORA SZCZEPANA ALEKSANDRA PIENIĄŻKA
PRZY POMNIKU STANISŁAWA WOKULSKIEGO
ZALEW ZADĘBIE
PARK MIEJSKI
 .

Bardzo jestem ciekawa, czy powyższe egzemplarze znalazły już swoich właścicieli :)

wtorek, 18 lipca 2017

''Wbrew przeciwnościom'' Danielle Steel [PATRONAT MEDIALNY]

 Wbrew przeciwnościom 
Danielle Steel
Tytuł oryginału: Against All Odds
Tłumaczenie:  Barbara Kwiatkowska
Ilość stron:    336
Data premiery: 18 lipca
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI


Czy kochająca matka zdoła (i czy powinna) uratować dorosłe dzieci przed ich samodzielnymi i ryzykownymi wyborami życiowymi? 

 Kate Madison miała dwadzieścia dziewięć lat, gdy spadła na nią śmierć męża. Została sama z czwórką dzieci. Ciężko pracowała, by je wychować i zapewnić im wykształcenie. Teraz jest właścicielką wziętego nowojorskiego butiku, a dzieci są gotowe rozpocząć własne życie. I każde rzuca na szalę swój los – ku przerażeniu matki.

 Isabelle ma zostać wspólnikiem kancelarii adwokackiej. Ale zakochuje się w kliencie, którego broni w sprawie kryminalnej...

 Julie, projektantka mody, ulega czarowi mężczyzny, który wydaje się doskonały. Rzuca pracę i wyjeżdża z nim do Los Angeles, nie zważając na sygnały ostrzegawcze...

 Justin, początkujący pisarz, bardzo pragnie mieć dziecko, nie bacząc na konsekwencje…

 Willie, najmłodszy, zdolny informatyk, zmienia dziewczyny jak rękawiczki. I nagle znajduje tę jedyną… i szokuje wszystkich...

 Każde z nich po swojemu szuka szczęścia. A Kate staje przed najtrudniejszą dla matki prawdą…

  Danielle Steel osiągnęła oszałamiający sukces wśród czytelniczek w każdym wieku, dzięki temu że każda kobieta może odnaleźć w jej bohaterkach siebie, własne problemy i zmagania, ale zawsze nadzieję, wytchnienie, marzenie i refleksję. I wiarę, że dobro zwycięża. Jej pasją jest pisanie, radością – dzieci, a hobby – zwierzęta. Jej 132 książki wydano w 69 krajach w rekordowym nakładzie 800 milionów egzemplarzy. Ponad 20 z nich sfilmowano.

  Ręka do góry kto nie kojarzy Danielle Steel. Myślę, że nie ma takiej osoby. To jedna z najpopularniejszych i niezwykle płodnych pisarek. Od 30 lat pisze na tej samej maszynie do pisania z 1946 roku. Niebywałe, prawda? Swego czasu namiętnie zaczytywałam się w twórczości pani Steel, dlatego kiedy nadarzyła się okazja sięgnięcia po jej najnowszą prozę – bez wahania postanowiłam z niej skorzystać. I po raz kolejny się nie zawiodłam. Liczyłam na wartościową lekturę poruszającą trudne tematy i moje wymagania zostały w pełni spełnione.

  Wielowarstwowa fabuła oscyluje wokół perypetii Kate Madison i jej czwórki dorosłych dzieci. Każde z nich próbuje na swój sposób znaleźć szczęście, lecz mimo usilnych starań staczają się w coraz głębszą otchłań nierozważnych decyzji. Czy Kate uchroni ich przed bolesnymi przeżyciami? A może pozwoli im żyć ich własnym życiem, na własny rachunek i na własne odpowiedzialność? Jedno jest pewne - nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli…

  ,,Wbrew przeciwnościom'' to pierwsza powieść, do której autorka napisała przedmowę. Dzieli się w niej z czytelniczkami własnymi rodzicielskimi troskami, jak również opowiada o ważnych sprawach, na przykład: o kształtowaniu kariery i spełnianiu się zawodowo, szukaniu drugiej połówki, pogoni za lepszym jutrem, dbaniu o domowe ognisko i utrzymywaniu go wbrew przeciwnościom losu, a także kultywowaniu wartości, takich jak dobro, prawda, rodzina, miłość, sprawiedliwość, wolność. Wszystko to składa się na pierwszorzędną historię, zarówno pod względem emocjonalnym jak i intelektualnym.

  Zazwyczaj nie lubię, kiedy w książkach zaczyna się robić tłoczno z nadmiaru bohaterów Na całe szczęście tym razem ilość idzie w parze z jakością. Wszystkim bez wyjątku poświęcono należytą uwagę, narysowani zostali wyrazistą, charakterystyczną kreską. A co także istotne – stanowią mocny kontrast na tle pozostałych (jedni budzą sympatię inni nie), łatwo się z nimi zżyć i kibicować im w ich poczynaniach. Największy mój podziw wzbudziła Kate, która w wieku dwudziestu dziewięciu lat została wdową z czwórką dzieci. Mimo trudnej sytuacji nie załamała się, lecz wróciła do pracy na pełny etat w Bergdorfie, jako sprzedawczyni. Następnie szybko awansowała na marszanda, w wyniku czego zapewniła czworgu dzieciom wyższe wykształcenie z pomocą stypendiów, bez pożyczek studenckich, zaś jej sklep stał się jednym z najlepszych w Nowym Jorku butików z modowymi perełkami. Sporo emocji dostarczają także Izzie, Justin, Julie i Willie. Mimo iż są rodzeństwem, każde z nich ma inną osobowość, potrzeby, wnętrze i upodobania. Ale łączy ich jedno – problemy osobiste. Izzie – inteligentna, atrakcyjna adwokat nieoczekiwanie zakochuje się w swoim kliencie oskarżonym o popełnienie pewnego przestępstwa. Justin pracuje jako wolny strzelec, pisząc artykuły do pracy i powieść. Jego największym marzeniem jest posiadanie dziecka, które mógłby wychowywać wspólnie ze swoim partnerem. W końcu decyduje się podjąć radykalne kroki, nie zważając na skutki swoich działań. Julie, siostra bliźniaczka Justina, spełnia się jako projektantka mody, ale z powodu dysleksji ma problemy z nawiązywaniem kontaktów z płcią przeciwną. Jednak pewnego dnia na jej drodze pojawia się przysłowiowy książę z bajki. Tylko czy tacy naprawdę istnieją? Natomiast Willie to uroczy lekkoduch, dla którego liczy się dobra zabawia i panienki na jedną noc. Do czasu aż trafia go strzała Amora. Niestety jest jeden szkopuł. Jaki? Tego musicie dowiedzieć się sami. Wspomnę jeszcze o seniorce rodu – energicznej staruszce żyjącej pełną piersią. Można się od niej sporo nauczyć, chociażby pogody ducha, dystansu do świata, poczucia humoru oraz tolerancji wobec cudzych zachowań. Perypetie wszystkich osób układają się w fascynującą, zaskakującą i wstrząsającą mozaikę ludzkich pragnień, błędnych wyborów i przeżyć.

  Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka przedstawia relacje na linii rodzic – dorosłe dziecko. Macierzyństwo to trudna sztuka. Wymaga wielu kompromisów i wyrzeczeń, jak również zrozumienia swojej pociechy i dopasowywania do jego potrzeb. Jednak niektórym rodzicom trudno zaakceptować, że ich latorośl ma zgoła odmienne zdanie na dany temat. Tymczasem pisarka uświadamia nam, że wszyscy kiedyś musimy zmierzyć się z młodzieńczym buntem i przekonaniem, że rodzice pewnych rzeczy nie pojmują. Tak się dzieje w każdym pokoleniu. Jedyne co możemy zrobić, to dyskretnie rozpiąć siatkę bezpieczeństwa pod swoimi dziećmi i zaakceptować ich światopogląd, bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Dając im tę przestrzeń, nie tylko wzmacniamy ich poczucie własnej wartości, ale przede wszystkim otrzymujemy ich zaufanie opierające się na zdrowej komunikacji i stabilnej więzi.

,,– Nie uchronisz ich przed zranieniem – stwierdziła rozsądnie Louise. – Życie je zrani. Przeżyją ciężkie chwile, jak każdy z nas. I przetrwają. Nie jesteś w stanie wiecznie ich chronić.''

  Styl jakim operuje Danielle Steel jest lekki, prosty w odbiorze i przyjemny. Także opisy są nader sugestywne, pozwalają w pełni wyobrazić sobie przedstawione w książce miejsca i sytuacje; zupełnie jakby stało się w ich centrum i było ich uczestnikiem. Aczkolwiek jedna rzecz mnie nieco irytowała. Odniosłam wrażenie, że autorka trochę zbyt często powtarzała niektóre informacje, tak jakby czytelnik nie mógł ich zapamiętać za pierwszy razem. Nie wiem czy to celowy zabieg, czy przypadkowy efekt. Na szczęście wartka akcja rekompensuje wszelkie mankamenty. Tyle się dzieje, że nie sposób się nudzić. Momenty pełne radości i nadziei mieszają się z łzami, bólem i cierpieniem. Aż ciężko było oderwać się od czytania i wrócić do innych zajęć.

Podsumowując:
  Piękna i poruszająca opowieść o rodzinie - jej wzlotach i upadkach, chwilach szczęścia, smutku i zwątpienia. Z subtelną mądrością pokazuje, że bez względu na przeciwności losu warto cieszyć się każdym dniem, podejmować ryzyko i popełniać błędy. Tylko dzięki temu poznamy smak prawdziwego życia. Polecam! Niesamowita dawka wrażeń gwarantowana.

poniedziałek, 17 lipca 2017

PRZEDPIEKLE - PRZECZYTAJ FRAGMENT


Nowa powieść kryminalna

„Przedpiekle” to druga część serii kryminalnej ukazującej się pod wspólnym tytułem: „Między prawami”. Konstrukcja tej historii pozwala jednak na zapoznanie się z nią niezależnie od poprzedniej części.

Autorka serii - Vera Eikon - od kilku lat przeciera szlaki polskiego self-publishingu. Idą za tym czasami niespodziewane, zaskakujące metody marketingu. Pierwsza część serii („Polowanie na WIlka”) jest udostępniona do darmowego pobrania na stronie autorskiej www.veraeikon.com.pl

Premiera najnowszej powieści - „Przedpiekle” - planowana jest na 4 września, jednak z myślą o wiernych czytelnikach, uruchomiona została krótka przedsprzedaż, podczas której można zamówić powieść w cenie rabatowej. Żeby zachęcić niezdecydowanych do zapoznania się z historią komisarza Alana Berga, autorka udostępniła fragment otwierający książkę. Dodatkowo, każda osoba zamawiająca „Przedpiekle”, od razu otrzymuje na maila drugi rozdział powieści, co pozwala wypełnić czas oczekiwania na premierę.
Tymczasem zapraszam do zapoznania się z początkiem tej intrygującej powieści! 
  „Pokój przesłuchań tonął w półmroku. Siedzący w nim komisarz Wydziału Zabójstw Centralnego Biura Śledczego Policji, Kamil Feliński, czuł się wyjątkowo niezręcznie w roli, którą przyszło mu teraz odgrywać. Zajął miejsce nieco oddalone od centralnego punktu niewielkiego pomieszczenia. Bardziej w cieniu. Może dzięki temu ukryje nerwowy tik mrugania prawym okiem i nachalne dłubanie przy paznokciach. Nieco ulgi przynosiła mu obecność technika siedzącego przy wariografie i młodszej inspektor Olgi Tyrman, która zobowiązała się do przeprowadzenia przesłuchania. Tych dwoje zachowywało pełen profesjonalizm. Zero stresu. Zero nerwowości. Co w zaistniałej sytuacji było oczywiście godne pochwały. Komisarz pomyślał, że zdecydowanie wolałby zajmować się teraz jakimś niezidentyfikowanym zgniłkiem niż mieć do czynienia z napięciem i poczuciem wstydu, swoistymi dla ludzi żywych. Potem przypomniał sobie, że to właśnie jeden z przydzielonych mu denatów postawił go w tej niewygodnej sytuacji. Należało odkryć prawdę o okolicznościach zgonu. Okolicznościach morderstwa. I zdemaskować winnego.
Przebywał w tym pokoju jeszcze ktoś, kto wydawał się podzielać odczucia Felińskiego. Na miejscu przesłuchiwanego siedział czterdziestoletni mężczyzna. Ubrany był w garniturowe spodnie koloru czarnego i ciemną koszulę, której dwa górne guziki pozostawały rozpięte. Za plecy przerzucił marynarkę i czarny krawat. Nie ubrał się elegancko z okazji przesłuchania. Gdyby jego dzień potoczył się zgodnie z planem, byłby teraz w zupełnie innym miejscu. Choć, bez wątpienia, równie przytłaczającym. Jego ciało zostało przed chwilą okablowane czujnikami wykrywacza. Kazano mu się nie ruszać, co jeszcze zwiększało dawkę dyskomfortu, która i tak wydawała się już zabójcza. Nigdy, przenigdy nie spodziewałby się, że przyjdzie mu siedzieć na tym miejscu.
Stojąca naprzeciw niego inspektor Tyrman sprawnie związała długie blond włosy w koński ogon i zajęła swoje miejsce. Z służbowej teczki wyjęła kilka zadrukowanych kartek, po czym spojrzała na technika.
– Możemy zaczynać? Wszystko gotowe? – Otrzymawszy twierdzącą odpowiedź, zwróciła się do przesłuchiwanego: – Muszę pana pouczyć, że przeprowadzamy tę rozmowę na wniosek prokuratora, więc proszę o pełną współpracę. Zadam panu zaraz szereg pytań. Musi pan odpowiedzieć na wszystkie. Wolno panu odpowiadać tylko „tak” lub „nie”. Czy rozumie pan?
– Wiem, jak działa wariograf… Tak – odparł ciszej, niż zamierzał. Odchrząknął więc, żeby odblokować ściśnięte nerwami gardło i uwolnić swój naturalny, mocny głos.
Wykres wariografu podskoczył kopnięty dawką adrenaliny. Za chwilę nakreśli na kartce linię prawdy i kłamstwa, zapisze specjalny kod, będący odzwierciedleniem wewnętrznego stanu człowieka. Człowiek zareaguje na wszystkie postawione mu pytania. Testowe i właściwe. Niezwiązane ze sprawą i te dla niej kluczowe. Każde wypowiedziane w tym pokoju słowo zamieni się w uczucie, zostawi po sobie ślad i konkretną impresję.
– Czy nazywa się pan Alan Berg?
– Tak.
– Czy zamierza pan odpowiadać szczerze na wszystkie postawione mu pytania?
– Tak.
– Czy ma pan stopień komisarza?
– Tak.
– Czy pracuje pan w szpitalu?
– Nie.
– Czy pracuje pan w Centralnym Biurze Śledczym Policji?
– Tak.
– Czy jest pan żonaty?
– Tak.
– Czy pańską żoną jest Angelina Jolie?
– Nie.
– Czy pańską żoną jest Ewa Berg?
– Tak.
– Czy mamy rok dwa tysiące dwunasty?
– Nie.
– Czy studiował pan w Anglii?
– Nie.
– Czy mamy rok dwa tysiące szesnasty?
– Tak.
– Czy urodził się pan w Pradze?
– Tak.
– Czy kiedykolwiek spotkał się pan z Zuzanną Ostrowską?
– Tak.
– Czy spotykał się pan z nią wielokrotnie?
– Tak.
– Czy prezydentem Polski jest Barack Obama?
– Nie.
– Czy kiedykolwiek pozostawał pan w kontaktach intymnych z Zuzanną Ostrowską?
– Tak – odparł po chwili wahania. Wiedział, że właśnie teraz jest oceniany.
Technik patrzył na wykres, coś notował. Tyrman miała wzrok pozbawiony emocji. Feliński zerkał poniekąd współczująco. A jednak Berg podejrzewał, czuł w powietrzu nutę osądzenia, potępienia. A może to tylko jego własne emocje? Nerwy? Żal? Dlaczego to zrobił? Dlaczego się nie wycofał? Wszystko mogło być teraz inaczej.
– Czy zamordował pan Zuzannę Ostrowską?
Pytanie jakby do niego nie dotarło. Był teraz gdzieś indziej. Był przy niej. Obejmował ją i przysięgał, że nic jej się nie stanie. Nie dotrzymał słowa. Był winny.

Dwa tygodnie wcześniej…

Wisła płynęła spokojnie. Wyraźnie, niczym lustro, odbijała otaczającą ją dziką przestrzeń i wiszący na nieboskłonie księżyc błyszczący złotym sierpem. Czarny mercedes stał zaparkowany na brzegu. Jego kierowca czekał już od pół godziny na umówione spotkanie i zaczynał się niecierpliwić. Wokół jedynie cykały świerszcze, a pobliskie pola przynosiły jednostajny szum nadciągający z autostrady. Sięgnął po trzeciego papierosa, kiedy usłyszał nadjeżdżający szosą samochód. Światła reflektorów przecisnęły się pomiędzy pniami drzew, rzucając na ziemię wydłużone smugi światła. Wóz stanął obok.
– Czekam już od pół godziny! – zrugał przybysza właściciel mercedesa.
– I co? – odparł nowo przybyły, wychodząc z wozu. Jego szerokie ramiona okrywała czarna skórzana kurtka.
– Gówno! Piździ jak cholera.
– To nie pierdol, tylko do roboty.
Mężczyźni podeszli do bagażnika mercedesa. Gdy uniosła się pokrywa, spojrzało na nich dwoje przerażonych oczu. Młoda, skąpo ubrana kobieta wydawała z siebie głuche piski i chrząknięcia. Usta zaklejone taśmą. Nie mogła się bronić, bo jej dłonie i stopy skrępowano mocno zaciśniętymi więzami.
– Jezu, szkoda takiej fajnej dupy – powiedział ze szczerością w głosie mężczyzna w skórze.
– Nie byłoby sprawy, gdyby trzymała język za zębami.
– No, po chuj ci to było? – Chwycił ją za ramię i brutalnie wyciągnął z bagażnika. – Możesz już jechać. Zajmę się tym.
– Chcę to zobaczyć.
– Kurwa, nie ufasz mi?
Właściciel mercedesa wzruszył ramionami. Drugi przycisnął dziewczynę ku ziemi. Uklęknęła plecami do nich. Próbowała się obrócić, spojrzeć na nich jeszcze raz. Ostatni raz błagać o życie. Chociażby wzrokiem. Nie interesowała ich jej panika. Mieli swoje sprawy, swoje interesy, które musieli załatwić. Ją – wyeliminować, a potem przedyskutować to i owo. W jej głowie milion myśli. Wspomnienia, ludzie, błędy. Tyle błędów. Trzeba było żyć inaczej. Prośba o wybaczenie. „Mamo, wybacz! Tato, wybacz! Boże, jeśli tam jesteś, przepraszam…”
– Ja pierdolę! – zaklął mężczyzna w skórze. Zaczynało padać. – Nie dość, że mam po tobie sprzątać, to jeszcze mi nie ufasz. – To powiedziawszy, wyciągnął zza kurtki broń i oddał jeden strzał w kierunku dziewczyny. Kula spenetrowała jej czaszkę i ciało bezwiednie opadło na ziemię.
– Teraz mogę już jechać.
– Teraz, kurwa? Czyli dalej sprzątam sam?
– Każdy ma swoją rolę do odegrania.
– Dobra. Mam nadzieję, że dobrze odegrasz swoją rolę przy najbliższym przetargu.
– O to się nie martw. Mamy go jak w banku – odparł z uśmiechem. Był z siebie szczerze zadowolony. Nie musiał już martwić się o niewygodnego świadka. Wierzył, że ciało kobiety zniknie bez śladu. Nie ma problemu. Żadnych pytań, żadnych podejrzeń. Można kontynuować interesy. Żyć spokojnie. Jak dobrze to wszystko rozegrał! Miał wszystko. Pieniądze, wpływy, człowieka od brudnej roboty. Czasami przypłacał to momentami stresu. Ale dla chwil takich jak ta, kiedy wydawało mu się, że jest panem życia i śmierci, warto było się trudzić, warto było żyć.
Towarzysz spojrzał na niego z nie mniejszą satysfakcją. Włożył pistolet do kabury i powiedział:
– Miło się z panem robi interesy, panie pośle.
– Wzajemnie, komisarzu.”
 

ZAMÓW PEŁNĄ WERSJĘ KSIĄŻKI NA STRONIE: http://veraeikon.shoplo.com

 

(Rabat 20% na zamówienia złożone w okresie przedsprzedaży! Do 3-go września)