"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

piątek, 1 lipca 2011

Niebezpieczny smak pożądania.

Dziewczyny, których pożądał
 Jonathan Nasaw

Tłumaczenie: Maksymilian Tumidajewicz
Wydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Tytuł oryginalny: The Girls He Adored
Liczba stron: 420
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788376741116
Wydanie: I
Cena z okładki: 35,90 zł


Zdarza wam się czasami pożądać obsesyjnie jakiejś rzeczy tak, że pragniecie  ją zdobyć za wszelką cenę? Ja powiem szczerze, miewam niekiedy tzw. ,,napady’’ pożądania, szczególnie gdy się to tyczy książek. Tak właśnie też było w przypadku powieści Jonathana Nasawa ,,Dziewczyny których pożądał’’. Na szczęście, nie musiałam uciekać się do drastycznych środków, aby zdobyć tę powieść. To ona zdobyła mnie, niespodziewanie odwiedzając moje skromne progi.

Wcześniej już  miałam do czynienia z jednym tomem z serii Thriller z wydawnictwa Replika, dlatego wiem mniej więcej, czego mogę się z góry spodziewać, czyli dobrej historii i świetnie skonstruowanej fabuły.

Nazwisko autora,  jest mi niestety zupełnie obce, lecz po zapoznaniu się z krótką notką biograficzną, już lubię tego człowieka, bo skoro pisze, że ,,Za swój największy sukces uważa to, że żyje’’, to znaczy, iż jest niezwykle barwną  i oryginalną osobowością. Taka też jest jego debiutancka książka ,,Dziewczyny których pożądał’’.

Akcja rozgrywa się w Monterey w Kalifornii, gdzie podczas zwykłej kontroli drogowej zostaje zatrzymany mężczyzna. Okazuje się, że wiezie ze sobą świeżo wypatroszone zwłoki młodej kobiety. Zaskoczona pani policjant, ledwo sama uchodzi z życiem, kiedy  napastnik próbuje ,,usunąć  ją’’  jako niewygodnego świadka. Na szczęście szybko nadchodzi pomoc i zamierzenia oprawcy zostają udaremnione.

Mężczyzna trafia do więzienia i zostaje zmuszony do spotkań z psychiatrą doktor Ireną Cogan, która na mocy sądu musi orzec, czy przestępca nadaje się do wzięcia  udziału w rozprawie. Okazuje się jednak, że człowiek ten, cierpi na dysocjacyjne zaburzenie osobowości, inaczej mówiąc posiada wielokrotne alter ego, które w większości kontroluje jedna osoba imieniem Max.

Sprawą zatrzymania mordercy, interesuje się również agent Ed Pender, który od ponad jedenastu lat tropi seryjnego psychopatę,  zabijającego kobiety o tym samym kolorze włosów- truskawkowy blond. Ponieważ ofiara Maxa, również miała  taki odcień włosów, Pender uważa, że mężczyzna może mieć związek z wcześniejszymi zabójstwami. Aby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, prosi, by zamknięto go w jednej celi ze sprawcą. Ed, nie zdaje jednak sobie sprawy jak wielce bystry, inteligentny i niezwykle niebezpieczny jest Maxwell. Okazuje się , że wspólny pobyt w jednej celi nie był najlepszym posunięciem. Więzień  ucieka, omal nie pozbawia życia agenta oraz porywa panią psychiatrę. Rozpoczyna się wyścig z czasem w której stawką jest życie wielu ludzi.

Śmiało mogę powiedzieć, że  książka ,,Dziewczyny których pożądał’’, to naprawdę dobrze skonstruowany thriller. Osobiście  jestem pod jego wielkim wrażeniem. Od samego początku  napięcie utrzymane jest na równomiernym  wysokim poziomie. Nie znajdziemy tu żadnych niepotrzebnych długich opisów czy zbędnych dialogów. Wszystko jest  idealnie  rozłożone, w taki sposób, by można było w łatwy, przystępny sposób śledzić z zapartym tchem, losy bohaterów książki.

Niezwykle ciekawa i intrygująca jest również psychologiczna tematyka powieści. Główny bohater Max, to jedna wielka, skomplikowana osobowość o tożsamości dziecka, amanta, geniusza umysłowego, mordercy a nawet kobiety. Autor w umiejętny sposób nakreślił każdą indywidualną alter ego tak, że bez problemu mogłam poznać różnorodność, chorej psychiki bohatera.

Akcja toczy się z punku widzenia nie tylko mordercy, lecz również ofiary i podążającego ich tropem agenta Pendera, dzięki temu weszłam nie tylko w umysł psychopaty, by zobaczyć rzeczywistość jego oczami, lecz również poczułam strach, lęk i  niepewność doktor Irene oraz determinację, nadzieję i siłę walki agenta Eda.

Wszystkim miłośnikom psychologicznych thrillerów muszę powiedzieć, iż koniecznie przeczytajcie ,,Dziewczyny których pożądał’’. To naprawdę dobra powieść warta swego cennego czasu. Dzięki niej poczujesz jak ,,Jesteś narzędziem śledczym. Jesteś dublerem mordercy’’. Polecam.

Moja ocena 6 / 6

Książkę otrzymałam od serwisu KOSTNICA , za co bardzo serdecznie dziękuję.






Jonathan Nasaw

wtorek, 28 czerwca 2011

Walka z magią voodoo. ,,Król mieczy''.

Król Mieczy
Tytuł oryginalny : The King of Swords

Autor: Nick Stone
Przekład: Piotr Kuś
Wydawca: Zysk i S-ka
Cykl: Max Mingus
ISBN 978-83-7506-676-0
Format: 672str. / 135×205mm
Data wydania: 14 czerwca 2011

,,Dawno już smaku trwogi zapomniałem’’.

Czy można uodpornić się na ból i  cierpienie panujące wokół nas? Poddać się obojętności na panującą korupcję i łamanie zasad wartości. Wydaje mi się , że tak.  Coraz częściej beznamiętnie wpatrujemy się w ekrany telewizorów, śledząc relacje z tragicznych wypadków samochodowych, brutalnych morderstw czy  pobić i nie czujemy zupełnie nic, może jedynie obojętność i poczucie ulgi, że dana sprawa nas bezpośrednio nie dotyczy. Ludzie przestali wierzyć w bajki o tym , że nastaną lepsze czasy bez przemocy i wypadków. Ja także, jestem przekonana, że już nie będzie lepszego ,,jutra’’, więc może dlatego tak bardzo lubię czytać kryminały,  w których  dobro zwycięża nad złem a sprawca dostaje zasłużoną karę. Czuję wtedy namiastkę normalności i wewnętrzną satysfakcje ze zwycięstwa sprawiedliwości.

Tym razem w moje ręce wpadła intrygująca książka z Serii Srebrnego Klucza ,,Król mieczy’’ Nicka Stone’a, wydana przez wydawnictwo Zysk i S-ka, zaś Kostnica objęła ją patronatem. Stone, zadebiutował w 2006 roku, powieścią ,,Pan Klarnet’’, za którą otrzymał nagrodę Ian Fleming Steel Dagger, jako najlepszy kryminał roku. Niestety nie miałam możliwości zapoznania się z tą pozycją, jednak nie wszystko przecież stracone. Czytając ,,Króla mieczy’’, prequel losów Maksa Mingusa (bohatera ,,Pana Klarneta’’) , wiem, że warto poznać obie książki.

Akcja rozpoczyna się od znalezienia w ogrodzie zoologicznym Primate Park, martwego ciała mężczyzny. Na miejsce zdarzenia zostają wezwani dwaj detektywi : Max Mingus i Joe Liston- partnerzy z Oddziału Specjalnego Policji w Miami. Z pozoru sprawa wydaje się całkiem prosta, jest ofiara, trzeba znaleźć sprawcę. Jednak sytuacja staje się o wiele bardziej skomplikowana, gdy w żołądku denata śledczy odnajdują pociętą kartę tarota, przedstawiającą króla mieczy- ,,Zagniewany mężczyzna w bogatych szatach, zasiadający na bogato zdobionym kamiennym tronie, trzymający w lewej ręce wielki miecz. Prawą dłoń miał zaciśniętą w pięść’’. Dlaczego karta znalazła się w ciele ofiary? Czy to jakiś znak, wiadomość lub może tajemniczy składnik magicznej mikstury?

Max i Joe, podczas kontynuacji śledztwa, odnajdują jeszcze ciała innych ludzi, zamordowanych w podobny sposób. Ślady prowadzą do Salomona Boukcmana, człowieka bardzo niebezpiecznego i bezwzględnego, o którym krążą przerażające legendy. Obdarzony wielką bronią, jaką jest czarna magia voodoo, sprawia wrażenie osoby niezniszczalnej. Detektywi nawet nie zdają sobie sprawy, jak wielką, ryzykowną  podejmą  grę w której stawką  jest życie lub śmierć.
Mogę śmiało powiedzieć, że ,,Król mieczy’’, to ponad sześćset stron solidnie skonstruowanego kryminału. Napisany przystępnym i szczegółowym językiem, daje swoistą autentyczność. Z początku drażniła mnie nadmierna ilość pobocznych wątków, która powodowała chaotyczny zarys fabuły. Później jednak domyśliłam się, iż jest to celowy zamysł autora, który tak umiejętnie rozwinął poszczególne fragmenty, aby w bardziej obrazowy i zrozumiały sposób, śledzić główny nurt powieści.

Jeśli chodzi o akcję, to do połowy książki toczy się raczej monotonnie, nie mniej jednak, cały czas budzi zainteresowanie. Mi osobiście brakowało  tej podwyższonej adrenaliny, lecz z drugiej strony, mogłam stopniowo krok po kroku zagłębiać się w fabułę, by następnie przeżyć ,,ostrą jazdę’’ jak na przysłowiowej kolejce górskiej. Natomiast odnośnie scen, nie przeżyjemy tu jakiegoś wstrząsu, lecz jest kilka pobudzających wyobraźnię, choćby opisy rytuału voodoo.

,,Król mieczy’’ pokazuje nam również  inne aspekty, skłaniające  do myślenia i poruszające  psychikę. Nick Stone, w niezwykle wiarygodny i obrazowy sposób, przedstawia obraz miasta Miami, nasączony  przemocą i wszechobecną korupcją, szczególnie wyraźnie zauważalną wśród kręgach policyjnych, gdzie podkładane są fałszywe dowody, bezpodstawnie zamykani są niewinni ludzie lub samemu na własną rękę wymierza się sprawiedliwość. Autor, umiejętnie nakreślił ,,zepsucie’’ służb mundurowych, ślepo wierzących w hasło ,,Znajdź człowieka, znajdź paragraf’’. Oprócz korupcji możemy być  również świadkami  rasizmu. Mimo że w Miami występują rasy mieszane, w bardzo widoczny sposób widać podział na czarnych i białych.

Główny bohater Max Mingus, nie jest typem idealnego gliniarza. Ma bardzo wiele złego na swym sumieniu, choćby to, że w większości działa poza prawem, jednak daje się lubić. Osobiście odbieram go jako autentycznego człowieka, który ma swoje słabości i zdecydowanie wolę go takiego jakim jest, aniżeli słodkiego, wyidealizowanego policjanta.

Mogłabym tak w nieskończoność  pisać o zaletach książki ,,Król mieczy’’ , lecz przecież  wcale nie o to chodzi. Sami musicie przekonać się, że dana powieść warta jest swego czasu i uwagi. Jestem przekonana, że każdy miłośnik tego gatunku znajdzie tu coś dla siebie : brutalne morderstwa, tajemnicze zagadki, okrutne rytuały voodoo i świat pełen zła. Uważaj jednak! Jeśli przypadkiem, podczas czytania znajdziesz  dziwną kartę tarota, to znaczy, że ,,Król mieczy’’ już cię dopadł i szykuje względem Ciebie misterne plany……

Moja ocena  5 / 6

Książkę otrzymałam od serwisu KOSTNICA , za co bardzo serdecznie dziękuję.



A teraz zapraszam do zapoznania się z sylwetką autora książki ,,Król mieczy''.


Nick Stone (ur. w 1966 roku w Cambridge) - angielski pisarz gatunku kryminał, horror i groza. Zadebiutował w 2006 roku powieścią Pan Klarnet (Zysk i S-ka, 2009). Następnie w 2007 wydał Króla mieczy, którego polska premiera ma miejsce w roku 2011. W połowie br. ukaże się jego trzecia książka Voodoo Eyes. Stone interesuje się boksem, mieszka w Londynie.

sobota, 25 czerwca 2011

Czy to sen, czy to jawa- cała prawda ,,Na granicy snu''.

Na granicy snu

Gorgolewska Anna M.

Wydawnictwo: Papierowy Motyl
ISBN: 978-83-622-2226-1
Format: 13.0x19.0cm
Ilość stron: 172
Oprawa: Miękka
Wydanie: 1, 2011 r.

 

Zdarzyła wam się kiedyś taka sytuacja, że po przeczytaniu danej książki, mieliście ochotę jeszcze raz do niej zajrzeć i prześledzić  każde zdanie od nowa? Ja przyznam się szczerze, że nie. Nawet jeśli jakaś powieść mnie zachwyciła, to wracałam do niej jedynie w myślach. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że odnalazłam książkę, która poruszyła moją wyobraźnię i spowodowała, iż mam ochotę stale do niej wracać, by znów zacząć śnic  na jawie. Już sam tytuł ,,Na granicy snu’’  oraz piękna, tajemnicza okładka, budzą zaciekawienie i chęć poznania. Muszę się przyznać, że spotkanie z tą pozycją było niespodziewane i nie planowane, przynajmniej z mojej strony, jednak kiedy wzięłam  do ręki tę niewielką objętościowo powieść, wiedziałam, że chce wtajemniczyć się w jej treść. O samej autorce Annie M. Gorgolewskiej, wiemy bardzo mało, tylko tyle, że mieszka w małym miasteczku na Dolnym Śląsku i pracuje  dziećmi oraz młodzieżą. Mam nadzieję, że z czasem poszerzę wiedzę na temat pani Ani, gdyż polubiłam jej twórczość.

,, Na granicy snu’’ opisuje życie nastoletniej bohaterki Renaty Kotwickiej. Od jakiegoś czasu dziewczynę nawiedzają senne koszmary z nią w roli głównej. Znajduje się wtedy w dziwnym , obcym miejscu owianym tajemnicą i za każdym widzi  smutne, brązowe oczy nieznanego chłopaka. Renata  odczuwa rosnącą irytację, gdyż nie potrafi odgadnąć znaczenia tego snu.

Tymczasem wielkimi krokami, zbliżają się osiemnaste urodziny Reny,  na które cała rodzina i najbliżsi przyjaciele, czekają z wielką ekscytacją. Nadchodzi wielki dzień. Przyjęcie upływa w przyjemnej atmosferze, zaś urodzinowy prezent od rodziców – różowy garbus, jest szczytem marzeń jubilatki.

Nastolatka nie przypuszcza nawet, że auto może stać się przyczyną tragedii, gdy w pewien burzowo-deszczowy dzień, podczas jazdy wpada w poślizg i zderza się z nadjeżdżającym pojazdem. W trakcie ratowanie życia, niestety dziewczyna zapada w śpiączkę. Podczas, gdy rodzice i brat Jędrek opłakują dramatyczną sytuację, Renata w swojej podświadomości przenosi się do tajemniczej krainy Koh-i-noor. Okazuje się, iż to miejsce jest dla niej dziwnie znajome i choć  odcięta od swej przeszłości, rodziny i znajomych, to zafascynowana nową sytuacją i towarzystwem nieznanych ludzi, pragnie tu zostać.  Czy znajdując się na pograniczu dwóch światów, znajdzie drogę do rozpoczęcia nowego życia?

,,Na granicy snu’’, jest powieścią skierowaną głównie do młodzieży, jednak ja, jako dorosły czytelnik bez problemu odnalazłam się w tym fantastycznym miejscu. Ujęła mnie już sama fabuła, trochę jakby baśniowa, lecz przypadła  do gustu. Akcja toczy się dwutorowo, w której możemy dzięki podświadomości Renaty przenieść się do krainy Koh-i- noor oraz obserwować równocześnie krótkie migawki  z ,,realnego życia’’ gdzie widzimy zmagania rodziny Kotwickich, ich bezsilność oraz wiarę w przebudzenie nastolatki.

Mimo iż napięcie jest słabo zauważalne, to jednak budzi zainteresowanie, tak że nie sposób odejść od lektury, choćby na chwilę.
Większość czytelników z pewnością znajdzie tu jakieś minusy np. zbyt szybka akcja, brak napięcia, czy mało rozbudowane zakończenie. Po części mogę przyznać racje, nie mniej jednak uważam, że całość przyjemnie się czyta. Nie każdy młody człowiek lubi sięgać po ambitną literaturę, czasem woli się zrelaksować przy lżejszych pozycjach książkowych.
Jestem przekonana, że większość nastolatków,  odnajdzie tu jednak pozytywne aspekty powieści, takie jak choćby, prosty, przystępny język, świetnie wykreowana fabuła, niepowtarzalny świat przygód i odrobina sensacji oraz oczywiście tajemniczy chłopak o ciepłych brązowych oczach imieniem Kalm.

Jedynie rzeczywiście zakończenie, spowodowało uczucie niedosytu, gdyż zostało słabo rozbudowane, lecz może kolejne dzieło p. Gorgolewskiej, będzie bardziej dopracowane.

Polecam serdecznie ,, Na granicy snu’’. To wspaniała opowieść o miłości, cierpieniu, poświęceniu i podróży w czasie. Dzięki niej możesz się przenieść w całkiem inną rzeczywistość w które poczujesz jak ,,Na granicy życia i śmierci, jej gasnących oczu latarni znają drogę........ To ja. To o mnie! ‘’.

 Moja ocena 5 / 6

Książkę, mogłam przeczytać dzięki portalowi nakanapie.pl , za co bardzo dziękuję.


piątek, 17 czerwca 2011

Relaksujący odpoczynek w ,,Spokojnej przystani''.


Spokojna przystań

Debbie Macomber

Seria: Powieść Obyczajowa
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
wydawnictwo: MIRA
ISBN: 978-83-238-7774-5


Są nieraz takie literackie miejsca, o których myślimy z pewnym sentymentem. Mamy wtedy ochotę  zamknąć oczy, by choć na  chwilę przenieść się do tego uroczego  zakątka. Tak właśnie jest w przypadku malowniczego miasteczka nieopodal Seattle o wdzięcznej nazwie Cedar Cove. Właśnie tam, można poczuć namiastkę domu i normalności. Tutejsi mieszkańcy, to mili sympatyczni ludzie, dla których los bliźniego nie jest obojętny, dlatego z ogromną przyjemnością wybrałam się w wirtualną podróż do ,,Spokojnej przystani’’ Debbie Macomber. Już sama, piękna i  obrazowa okładka spotęgowała moją wyobraźnię i wciągnęła do świata społeczności Cedar Cove.

W ,,Spokojnej przystani’’ śledzimy losy wielu bohaterów, które w różnoraki sposób splatają się ze sobą. I tak oto, były policjant Roy McAfee po niedawnej przeprowadzce, wraz z żoną zakłada agencję detektywistyczną. Prowadzą sielskie życie, które zostaje zakłócone dziwnymi anonimami, mającymi związek  z przeszłością. Zaniepokojeni małżonkowie starają się rozwikłać tajemniczą zagadkę i dojdą do naprawdę zaskakujących odkryć. Natomiast córka McAfee -  Linnette, również boryka się  z problemami, lecz sercowymi. Żywi cieplejsze uczucia do dwóch mężczyzn, doktora Chade Timmonse, z którym wspólnie pracuje w miejscowym szpitalu, oraz do  Cala Washburna, którego poznała na  zaaranżowanej randce w ciemno. Komu Linette odda swoje serce?

Miasteczko w Seattle, już wkrótce zdobędzie także nowych członków społeczności a to wszystko dzięki Cecilii Randall oraz Maryellen Bowman, które  spodziewają się dziecka . Czy uda się tym kobietom doczekać szczęśliwego rozwiązania, mimo iż wcześniej były pewne komplikacje?

W zatoce Cedrów wszędzie kwitnie miłość. Dotyka ona ludzi w każdym wielu, tak jak w przypadku Charlotte Jefferson, która mając siedemdziesiąt siedem lat zostaje panną młodą a szczęśliwym wybrankiem jest Ben Rhodes. Uczucie kwitnie, lecz pojawia się rysa na szkle w postaci syna Bena- Davida.  Wprowadza on wiele zamieszania, nie tylko w życiu rodzinnym ojca, lecz także w całym miasteczku Cedar Cove.

,,Spokojna przystań’’ , to książka naznaczona wieloma uczuciami : miłość, przyjaźń, smutek oraz łzy. Tutejsi mieszkańcy, to zwyczajni ludzie, tacy jak my, dzięki czemu ich perypetie są tak bliskie naszemu sercu. Przeżywają wzloty i upadki, jednak co mnie najbardziej ujmuje, to fakt, że nigdy nie są sami w tych zmaganiach. Otoczeni rodziną i przyjaciółmi, mogą zawsze liczyć na pomocną dłoń najbliższych. Miło jest więc być, choć przez moment, w tym miasteczku, czuć ciepło i pozytywną energię bijącą z tego miejsca.

Książkę, czyta się bardzo szybko, sprawnie i przyjemnie. Napisana jest prostym, przystępnym stylem, który powoduje, iż czytanie tej powieści , to sam relaks i odprężenie. Jedynym minusem, który mnie drażnił, to wielowątkowość postaci. Na początku miałam spory problem z zapamiętaniem wszystkich opisanych bohaterów, lecz na szczęście pani Macomber z wielką precyzją scharakteryzowała poszczególne osoby, dzięki czemu ogarnęłam wszystkich ,,ważniejszych’’ mieszkańców Cedar Cove. Autorka w znakomity sposób uchwyciła klimat realia codziennego życia np. problemy zdrowotne czy ból samotności. Pokazała nam również, że warto zawsze wierzyć i konsekwentnie realizować swe pragnienia.

Polecam każdemu , kto chce się wyrwać z zatłoczonego gwaru miejskiego, by móc odpocząć w ,,Spokojnej przystani’’. Możesz tam przyjemnie spędzić czas i zachłysnąć się urokiem miasteczka oraz zaprzyjaźnić się z ich mieszkańcami. Zapraszam.

Moja ocena 4 / 6

Książkę otrzymałam od wydawnictwa MIRA , za co bardzo serdecznie dziękuję.

czwartek, 16 czerwca 2011

szepty zmarłych....

Szepty zmarłych
Simon Beckett

•    Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
•    Ilość stron: 320
•    Rok wydania: 2011
•    Wydawnictwo: Amber
•    Wymiary: 13.0 x 20.5 cm
    ISBN: 9788324139620
    Tłumaczenie: Kędzierski Sławomir




Każdy z nas dobrze wie, że ludzkie ciało pokrywa skóra, która chroni i reguluje naszą temperaturę. Jest także łącznikiem zmysłów ze światem zewnętrznym i nawet po śmierci zachowuje ślady swojego dawnego ,,ja’’, tylko trzeba umieć odczytać jej historię. Niewielu ludzi to potrafi, jednak doktor David Hunter, antropolog sądowy wie, jak odkryć tajemnice powłoki ludzkiej. Możemy się o tym przekonać czytając ,,Szepty zmarłych’’ Simona Becketta.

Główny bohater,  po tragicznych wydarzeniach z przeszłości, korzysta z zaproszenia swego przyjaciela i mentora , Toma Liebermanna i wyjeżdża z Londynu do Stanów  Zjednoczonych. Właśnie tam w miasteczku w Tennessee w Ośrodku Badań Antropologicznych, znanym również pod mniej urzędową nazwa – Trupia Farma, Hunter stawiał kiedyś pierwsze swe kroki, dokształcając się w dziedzinie antropologii. Teraz pragnie zregenerować się psychicznie i fizycznie, przy okazji pomagając byłemu mentorowi przy planowanych badaniach w ośrodku. Pewnego dnia Liebermann prosi Davida , by ten towarzyszył mu w śledztwie dotyczącym morderstwa. Sprawa jest o tyle skomplikowana, iż sprawca bawi się z nimi w kotka i myszkę fabrykując dowody oraz utrudniając identyfikację ciał. Policja oraz wszyscy powiązani ze śledztwem, stają przed naprawdę trudnym zadaniem. Tymczasem odnajdują się kolejne niezidentyfikowane zwłoki  oraz zaczynają  ginąć osoby, które  są choćby w najmniejszym stopniu powiązani ze sprawą. Zaczyna się morderczy wyścig z czasem, który pochłania coraz więcej ofiar i przyczynia się do zaskakujących odkryć.

Mogłabym jednym zdaniem podsumować wspaniały warsztat pisarski Simona Becketta. Jednak muszę starać się być obiektywna i wyłapać parę niedociągnięć, które mnie osobiście nie przypadły do gustu. Uważam, że przeniesienie akcji do Stanów Zjednoczonych nie oddaje już takiej swoistej aury grozy i tajemniczości. Zdecydowanie bardziej lubię klaustrofobiczne klimaty. Dodatkowo wpleciony w fabułę, tok myślenia mordercy, powoduje, iż łatwo można się domyśleć, kto jest prawdziwym sprawcą całego zamieszania, dlatego wolałbym, żeby autor nie odkrywał zbyt wielu kart, co bardziej buduje wyobraźnie i podsyca zainteresowanie.

Inne  aspekty pisarskie, są dalej na równie wysokim poziomie jak pozostałe dzieła Becketta. Niezwykle naturalistyczne opisy pobudzają  naszą psychikę i sprawiają, iż nasze zmysły żywo reagują np. na zapach gnijącego ciał lub odgłos brzęczenia much czy innych owadów. Akcja toczy się stopniowo, powoli, jednak wartkie dialogi i świetnie wykreowane postacie sprawiają, że nasze zainteresowanie ,,Szeptami zmarłych’’ nie słabnie , wręcz przeciwnie wzmacnia czytelniczy apetyt.

Bardzo lubię postać Davida Huntera, który choć sam w sobie jest całkiem zwyczajny, mimo to budzi pozytywne odczucia i powoduje , że sama z wielką przyjemnością chciałbym się od niego uczyć,  wiedzy, umiejętności i niepowtarzalnej intuicji.

Zakończenie książki, tym razem nie powaliło mnie na kolana. Owszem było jak najbardziej intrygujące, jednak czegoś mi brakowało, ale może to ja sama szukam ,,dziury w całym’’. Nie zmieniłam jednak zdania odnośnie tego, iż Simon Beckett jest moim ulubionym pisarzem. Dalej uważam, że pisze naprawdę świetnie skonstruowane thrillery, które warto poznać, dlatego wszystkim miłośnikom tego gatunku polecam całą serię o doktorze Davidzie Hunterze. Jestem przekonana, że nie będziecie żałować swojego czasu spędzonego nad książkami Becketta. Nie wierzycie? Przekonajcie się o tym sami.

Moja ocena 6 / 6

Książkę otrzymałam jako egzemplarze recenzencki od portalu KOSTNICA .