"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 11 lutego 2020

''Błądząca we mgle'' Magda Mila # PATRONAT MEDIALNY

Błądząca we mgle
Magda Mila
Cykl: Żywioły (tom 3)
Wydawnictwo: Habanero
Premiera: 11 lutego
Ocena:9+/10
Patronat medialny:
"Zawalił mi się świat. Tak po prostu, jednego dnia. Odkryłam wtedy, że całe moje siedemnastoletnie życie było wielkim kłamstwem. Co mogłam zrobić? Zanegowałam wszystkie zasady, wartości i inne shity, które mi przez całe życie wpajano. I postanowiłam zemścić się na ojcu, który zamiast leżeć w grobie, żył sobie szczęśliwie w jakiejś pieprzonej Warszawie. Pożegnałam Nowy Jork, powitałam wolność, szaleństwo i brak ograniczeń. Miałam czerpać z życia i nie liczyć się z nikim. Wydawało mi się, że tego właśnie chcę..." 

   "Błądząca we mgle" to porywająca, emocjonalna opowieść o nastoletniej Kate próbującej odnaleźć miłość, szczęście i poznać sens wybaczenia. Jaką cenę zapłaciła za poszukiwania nowej siebie? Gdzie ją to doprowadziło? I przede wszystkim - czy było warto? [opis wydawcy] 

   Magda Mila - Kolekcjonerka doznań. Z dystansem do świata i siebie, zwykle poza granicami i schematami. Kiedyś pisaniem zarabiała na życie, teraz, na ostrym zawodowym zakręcie, może to robić dla przyjemności. Erotycznie i pornograficznie, bo tak lubi. Zadebiutowała powieścią "Tonąca w błękicie" – erotyczną powieścią o szalonym seksie, przekraczaniu granic i potrzebie kochania, która jest pierwszym tomem zmysłowego i namiętnego cyklu "Żywioły". 27 lipca 2018r. pojawiło się wznowienie pierwszego wydania książki, a 7 sierpnia 2018r. ukazała się kolejna część cyklu - "Tańcząca w ogniu". W swoim dorobku literackim posiada jeszcze ''Wolf'', ''Cat'' - przesiąknięty erotyką świat dominacji i uległości cykl "Dzikie noce" oraz ''Uratowana'' ( jednotomowa historia). 

   Literatura erotyczna od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród czytelników. Osobiście bardzo lubię ten gatunek, gdyż pobudza moje zmysły i rozpala wyobraźnię. Mam nawet swoich ulubionych pisarzy, którzy dotąd mnie nie zawiedli. W tej ścisłej czołówce znajduje się między innymi Magda Mila, która jako jedna z nielicznych autorek powieści z pieprzykiem - z powodzeniem łączy elementy obyczajówki z rozbudowaną warstwą psychologiczną i z solidną dawką bezwstydnych opisów, unikając przy tym rażącej wulgarności. Dlatego z wielką chęcią sięgam po każdą jej publikację. Nie inaczej było w przypadku ''Błądzącej we mgle'', trzecim tomie serii „Żywioły”. Byłam nastawiona na niebanalną, nieprzyzwoitą lekturę, lecz to, co otrzymałam przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Po raz kolejny jestem zachwycona. Oby tak dalej! 

   Poznajemy Kate, nastoletnią córkę Tomka Bergsona (znanego z pierwszej części serii: ''Tonąca w błękicie). Dziewczyna mieszka w Nowym Jorku, znajdując się pod opieką dziadków, pochodzących ze starych nowojorskich rodów. Jej rodzice zginęli w wypadku kiedy miała niecały rok. Zawsze grzeczna, bardzo lubiana, cicha, przyjacielska. Nie stwarza żadnych problemów. Mogłoby się wydawać, że jej życie to istna sielanka i tak już będzie zawsze. Jednak pewnego dnia cały jej świat wali się w posadach, kiedy przypadkiem dowiaduje się, że jej biologiczny ojciec żyje, mieszka w Polsce i ma się całkiem dobrze. Zszokowana i rozgoryczona postanawia skonfrontować się z mężczyzną, który zrzekł się do niej praw rodzicielskich. Co z tego wyniknie? Czego przy okazji się dowie? 

>>Zaciskam pięści i znowu z trudem powstrzymuję płacz. Nie mam już łez, a w środku czuję kompletną pustkę. Zaraz po powrocie do sypialni, trzy dni temu, odpaliłam komputer. Nie musiałam długo szukać. Thomasów Bergsonów było trochę, ale Tomasz, z oczami takimi jak ja, tylko jeden. Trup, od kilkunastu lat leżący w grobie, prowadzi biznesy w jakiejś pieprzonej Warszawie. Żyje sobie jak król i ma gdzieś dziecko, które spłodził, a potem się go pozbył. Czuję potworną bezsilność i niewiarygodny ból. Wszyscy mnie okłamywali, przez tyle lat. Nienawidzę całym sercem każdej osoby, która była blisko. i brzydzę się sobą, idiotką wierzącą w te bzdury. Tą, która pozwoliła się porzucić. Ale już jej nie ma – idealnej amerykańskiej dziewczyny. Będę nową Kate, która już nigdy nikomu nie zaufa i pokaże światu, do czego jest zdolna. Przełykam ślinę. Poradzę sobie.<< 

   Magda Mila po raz kolejny udowadnia, że jak mało kto potrafi pisać o ludzkich pragnieniach, tęsknotach, nadziejach i oczekiwaniach. Z właściwym sobie wdziękiem i finezją lawiruje między nienawiścią a miłością, radością a cierpieniem, zdradą a kłamstwami, które trudno wybaczyć. Zarazem dotyka niezwykle trudnych tematów, takich jak: zatajanie istotnych szczegół dotyczących życia najbliższych, bunt przeciwko hipokryzji funkcjonującej w niektórych rodzinach, przełamywanie własnych granic, odkrywanie w sobie nowych możliwości, pokonywanie kolejnych wyzwań, zepsucie moralne młodego pokolenia, manipulowanie drugą osobą, doświadczenie próby gwałtu, szantaż oraz seksting w sieci. Tak szerokie spektrum poruszanych zagadnień sprawia, że mamy do czynienia z równie ciekawą, co wartościową publikacją. 

   Powieść nie byłaby tak dobra i autentyczna, gdyby nie znakomicie wykreowani bohaterowie – obdarzeni zarówno zaletami, jak i wadami. Sprawiają wrażenie jakby istnieli naprawdę. Prym wiedzie oczywiście nastoletnia Kate, która w wyniku odkrycia druzgocącej prawdy przeistacza się z idealnej amerykańskiej dziewczyny w arogancką buntowniczkę. Ale w gruncie rzeczy, to dobra, wrażliwa osoba, tylko jest kompletnie zagubiona i przytłoczona zaistniałymi problemami, dlatego robi wszystko (nie zawsze właściwie), by odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Polubiłam także Igora, sąsiada Ewy (znanej z ''Tańczącej w ogniu''). Mimo młodego wieku, ma dobrze poukładane w głowie. Jest godny zaufania, odpowiedzialny i troskliwy. Z kolei Julka (nowa koleżanka Kate) od samego początku nie budziła mojej sympatii. Początkowo miła i pomocna przyjaciółka, ale z czasem pokazała swoje wredne, egoistyczne oblicze. Równie dużo kontrowersji budzi ''Zimny'' – szef pewnego szemranego towarzystwa. Wszyscy liczą się z jego zdaniem i robią, co im każe. Nawet jeśli to nielegalne lub po prostu złe. Strasznie irytujący typ, który w najmniej spodziewanym momencie odsłania swoje najgorsze instynkty. Miło też spotkać dobrze znanych z wcześniejszych powieści bohaterów, czyli Liliannę, Ewę i Tomka. Generalnie każda jednostka – nawet drugoplanowa, wnosi coś od siebie i uzupełnia pozostałe. 

  Co istotne, książka porusza dwie ważne kwestie: seksting oraz seks-moda wśród nastolatków. Skupię się najpierw na pierwszym niebezpiecznym zjawisku, który polega na wysyłaniu innym osobom za pośrednictwem sieci lub telefonu komórkowego swoich intymnych zdjęć lub filmów. To nowy, popularny trend wśród młodzieży, wynikający zazwyczaj z silnej presji ze strony rówieśników. Dziewczyny, czasem chłopcy – w ramach nudy, poprawienia swego wizerunku lub podniesienia swej atrakcyjności, wrzucają do wirtualnego świata roznegliżowane zdjęcia, nie bacząc na swoją reputację i inne konsekwencje. Czasami bywa też tak, że ktoś bez naszej wiedzy wrzuci do social media kompromitujące fotki, z zamiarem dokuczenia lub zemsty. Dlatego należy zachować szczególną ostrożność podczas rejestrowania, wysyłania czy upubliczniania wizerunku własnego ciała (nawet do zaufanej osoby). Ponieważ Internet nie zapomina niczego i niczego nie gubi. ''Niewygodne'' materiały, nawet po skasowaniu, mogą pozostać tam na zawsze. Jeśli nie wierzycie, zapraszam do przeczytania niniejszej lektury. 

>Szybko jednak wraca rozpacz. I słowa, które zawsze słyszałam od dziadka, a potem ojca – w internecie nic nie ginie, pamiętaj o tym i uważaj! Doigrałam się, od razu dałam czadu z grubej rury. Znowu zaczyna mi skręcać wnętrzności. Naprawdę chcę umrzeć.<

   Nie mniej ważna jest problematyka rozwiązłości seksualnej młodzieży. Coraz więcej młodych ludzi wchodzi w przypadkowe relacje seksualne np. dla przyjemności, by podnieść własną wartość lub w celu osiągnięcia własnych korzyści. Tylko czy tzw. "szybki numerek" z kimś przypadkowym daje poczucie spełnienia i szczęścia? Autorka nikogo nie umoralnia i nie ocenia konkretnych zachowań, lecz pokazuje drogę, którą warto podążać dla własnego dobra. Uświadamia nam, że można lubić różne dziwne rzeczy, niekoniecznie uważane przez większość za normalne, ale tylko i wyłącznie jeśli sami mamy na to ochotę. Jeśli natomiast przyczyną jest niezdrowa ambicja lub ślepa chęć dorównania innym, to skutki naszego postępowania zawsze będą destrukcyjne. 

>>Eksperymenty, badanie swoich granic, czy ich przekraczanie – to wszystko jest wspaniałe, pod warunkiem, że służy szukaniu tego, co sprawia przyjemność i co się lubi. Takie doświadczenia nigdy nie będą pozytywne, jeśli ktoś jest do nich namawiany i zmuszany, albo sam robi coś na siłę, dlatego, że inni to robią.<< 


   Bardzo lubię styl pisania Magdy Mili. Z niewymuszoną swobodą posługuje się barwnym, potoczystym językiem; zręcznie buduje dynamiczne dialogi; umiejętnie prowadzi wątki, równomiernie rozkładając napięcie; perfekcyjnie kreśli ludzkie charaktery oraz posiada naturalną łatwość budowania scen zarówno obyczajowych, jak i mocno bezpruderyjne, a przede wszystkim ma wielki talent do ubierania w proste słowa ważnych spraw. To wszystko powoduje, że ta książka jest czymś więcej niż czystą rozrywką. To jedyna w swoim rodzaju, mądra i wzruszająca historia o niewinności i dojrzewaniu, głębokiej przemianie i młodzieńczych porywach serca, pojednaniu i nowych szansach. Ja ją pokochałam. Mam nadzieję, że w waszym przypadku też tak będzie. 

   Podsumowując: ''Błądząca we mgle'' z pozoru może wydawać się banalna i szablonowa. Tak naprawdę kryje w sobie drugie dno mające bardzo ważny wydźwięk. Czy warto wbrew sobie przekraczać własne granice? Czy zemsta pomaga pozbyć się poczucia krzywdy? Czy przebaczenie zawsze jest możliwe? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, zapraszam do przeczytania tej przepięknej, łamiącej serce książki. Niezapomniane wrażenia – gwarantowane!

poniedziałek, 10 lutego 2020

Wywiad z Bartoszem Szczygielskim

Anne18
Na czym Pana polega największa trudność w pisaniu kryminałów?

Zacznijmy od tego, że samo pisanie książek do łatwych nie należy. Kryminały czy thrillery rządzą się swoimi prawami i trzeba się do nich trochę dostosować. Jako autor doskonale wiem, co wydarzy się dalej w powieści, więc muszę odpowiednio porozsiewać tropy tak, żeby czytelnik czuł, co może się stać, ale niekoniecznie, żeby od razu wiedział. Nie zawsze dla mnie najważniejsza jest „zagadka”, a mówiąc szczerze, to element, który jest po prostu wymogiem wybranej przeze mnie konwencji. Największą trudność sprawia mi więc dopasowanie pomysłu i przesłania do gatunku, który kocham.

Jak osoba pisząca kryminały definiuje dobry kryminał, a może takie pojęcie w ogóle nie istnieje ?

Uważam, że każdy ma swoją definicję dobrego kryminału i dla każdego oznacza ona coś innego. Dla mnie książka musi być zwyczajnie przemyślana i powinna poruszać czytającego. Intryga nie musi być do końca wiarygodna, ale powinna być dobrze umotywowana. Jestem w stanie przymknąć na niektóre rozwiązania oko, ale kiedy całość nie wywołuje u mnie żadnych emocji, to wtedy dopiero uważam, że z powieścią coś „jest nie tak”. Bez emocji każda książka jest nijaka, a to największa zbrodnia.

twór©zA
Jaki był pierwszy krok, czyli jak powstają pomysły na książki?

Tutaj nie ma żadnej reguły. W moim przypadku to jedno zdanie czy nawet słowo, które przychodzi do mnie w różnych chwilach. Jak jadę samochodem, piję kawę czy właśnie się budzę. Nie ma reguły. I jeżeli to zdanie mi pasuje, to z czasem kiełkuje wokół niego cała fabuła.

Ken.G
Książkę mam, nawet zrecenzowaną, ale pytanie chętnie zadam. Bardzo nurtuje mnie jedna kwestia: dlaczego krem Nivea? Skąd ten pomysł?
Autor już dobrze wie, o czym piszę ;)

Wiem doskonale 😊 Powód jest banalnie prosty. Krem pojawił się w książce, bo jest czymś, co znajdziemy w większości łazienek w polskich domach. Wprawdzie niekoniecznie tej konkretnej marki, ale chodziło o zasadę. I choć jego działanie nie jest dokładnie takie, jak opisałem w „Kroku trzecim”, to jednak nie powinno zaszkodzić. Nie polecam sprawdzać osobiście 😊

Karolina
Czy uważa się Pan za artystę?

Nie, raczej nie. Oczywiście tworzę, a to powinno oznaczać, że jestem artystą. To jednak inni powinni mnie tak nazywać, a nie ja sam. Mówię o sobie twórca i to na razie mi wystarczy.

Dlaczego akurat "Krok TRZECI"?

To bezpośrednie nawiązanie do programu dwunastu kroków. Dodatkowo chciałem pokazać, że dążenie do celu zaczyna się od wykonania pierwszego kroku, ale wbrew pozorom, to nie on jest najtrudniejszy. O wiele trudniejsze są te kolejne, które potwierdzają naszą chęć dążenia do celu.

Daria723
Miał Pan problemy w trakcie pisania? Jakąś blokadę bądź chwile zwątpienia, że czytelnicy odrzucą Pana książkę?

Zawsze mam obawy, że mój pomysł nie przypadnie do gustu czytelnikom. W tym przypadku obawy były jeszcze większe, bo i gatunek zupełnie dla mnie nowy. Na szczęście chyba się udało, bo odbiór powieści jest bardzo dobry. Ilości pisarskich blokad nawet nie zliczę, więc to przemilczę.

Gdyby mógł Pan stworzyć z kimś autorski duet, kto by to był? Dlaczego akurat ta osoba?

Pisanie w duecie to nie dla mnie. Chyba niebyłym w stanie pisać tak, żeby ktoś inny opisywał bohaterów, których ja wykreowałem lub ja miałbym robić to samo z jego postaciami. Muszę czuć postaci, ich emocje, a to najlepiej wychodzi mi w pojedynkę. Gdybym jednak został do tego zmuszony, to chyba postawiłbym na Roberta Małeckiego. Lubimy się prywatnie, więc pisanie też mogłoby wyjść całkiem znośnie.

Asia
Czy lubi Pan piłkę nożną i jakiej drużynie Pan kibicuje?

Nie jestem fanem sportu, więc siłą rzeczy nikomu nie kibicuję.

sw882656
Recenzenci piszą peany na temat tego, że utrzymuje Pan w swojej twórczości poprzeczkę bardzo wysoko, zarówno pod względem oryginalnej i przesyconej łamaniem tabu historii, jak i wymyślnej fabularnej konstrukcji / np. Paulina Stoparek / Moje pytanie nawiązuje do tych ocen i brzmi: Skąd czerpie Pan inspirację i pomysły swoich książek i co każe Panu właśnie w taki wymyślny sposób konstruować fabułę? Czy jest to działanie zamierzone i obliczone na przyciągnięcie czytelnika, czy potrzeba wynikająca z jakichś wyższych pobudek?

Inspiracje przychodzą do mnie „same”. Zaczyna się od jednego zdania, a czasem nawet słowa. Nie ma na to żadnej reguły. Sama konstrukcja fabuły także układa mi się wtedy w głowie, a następnie ją szczegółowo opisuję. Czekam chwilę, aż opadnie kurz i raz jeszcze wersyfikuję, czy nie ma dziur logicznych i tak dalej. Lubię bawić się z czytelnikiem, ale staram się nie wprowadzać zawiłości w książce „na siłę”. Tak po prostu mi to wychodzi.
Klaudia Adamczyk
Jak wyglądał researcher książki "Krok trzeci"?

Dużo czytania. Zarówno książek typowo lekarsko-naukowych, jak i tych odrobinę fabularyzowanych. Dodatkowo spotkania z terapeutami oraz uczestnictwo w terapii grupowej. Nie było łatwo to wszystko przełożyć później na karty powieści, ale mam nadzieję, że się udało.

Co podczas pisania książki "Krok trzeci" tworzyło ci najwięcej problemów, trudności?

Zmuszenie się do tego, by usiąść i zacząć pisać. Wszystko miałem obmyślone, zaplanowane i tak dalej, ale sam proces pisania zawsze sprawia mi największy kłopot. Kiedy już zacznę, to problem na szczęście częściowo mija, ale zanim się to stanie, to sporo czasu upływa.

KASIA92S - NAGRODA
Czy gdyby był Pan rośliną, to powiedziałby Pan, że kwitnie czy się ukorzenia - odwołując się do aktualnej pozycji w książkowym świecie?

Powiedziałbym, że się ukorzeniam. Nie piszę łatwych książek. Takich, które „łyka się” na raz i zapomina, a przynajmniej nie chciałbym, żeby z takimi pozycjami mnie kojarzono. To wymaga czasu, przyzwyczajenia czytelnika do mojego stylu i tego, że sięga on po coś więcej, niż tylko kolejną powieść, którą przeczyta w pociągu.

martucha180
Czym dla Pana jest SŁOWO?

Najważniejszym, co może być. Tworzywem, które staram się przerobić w coś więcej.

Jaki będzie Pana czwarty krok?

Kolejny krok to kolejna książka ;)

Jola Jola
Podobno nie umie Pan pływać. Czym to jest spowodowane? Pytam, bo u mnie jest to spowodowane strachem.

Miałem w podstawówce zajęcia z pływania w szkole i tam skutecznie zniechęcono mnie do pływania. Zły tryb nauki i zero wsparcia zrobiło swoje. Do dziś mi nie przeszło, ale nie wykluczam, że kiedyś spróbuję przełamać swój strach i zapiszę się na jakieś zajęcia.

Kto zaszczepił w Panu miłość do literatury?

Ojciec czytał mi wieczorami książki, kiedy byłem dzieckiem. Myślę, że to bardzo dużo pomogło, a potem już „jakoś poszło”.

Femina domi
Podobno pisarzom zadaje się wciąż te same pytania, czy jest takie, które jeszcze nigdy nie padło, a Pan bardzo chciałby na nie odpowiedzieć? ;)

Jasne, sporo pytań się powtarza, ale cóż, takie życie. I chyba nie mam pytania, które chciałbym usłyszeć. Lubię odpowiadać nawet na te, które już kiedyś mi zadano. 

Czy ma Pan ochotę wrócić, do którejś ze swoich książek i ją poprawić/zmienić?

Nieustannie. Jednak w pewnym momencie trzeba odpuścić, bo poprawianie w nieskończoność nie służy niczemu, a sprawia, że książka staje się ciężarem. Od tego, żeby wyłapać błędy, nielogiczności i tego typu rzeczy, są redaktorzy. I odwalono przy „Kroku trzecim” kawał dobrej roboty w tej kwestii.
Gosia
Jakie jest Pana największe marzenie, a może już udało się je spełnić? :)

Chciałbym pojechać do Norwegii i sądzę, że niedługo uda się to marzenie spełnić.

Co w tworzeniu książki jest dla Pana najłatwiejsze, a co najtrudniejsze?

W tworzeniu książki nie ma nic łatwego moim zdaniem, ale najłatwiejsze jest chyba wymyślanie tytułu. Przynajmniej mojej osobie przychodziło to zawsze bez większych problemów. Najtrudniejsze jest mierzenie się z samym sobą. To chyba zawsze będzie mnie prześladowało, bo chciałbym dawać swoim czytelnikom coraz lepsze książki.

Edyta Ch.
W książkach mamy okazję poznać bardzo różnych bohaterów: są tacy, z którymi się utożsamiamy, tacy, jakimi chcielibyśmy się stać lub tacy zupełnie zwariowani. Nie może też zabraknąć "czarnych charakterów" ;) Z tym związane jest moje pytanie - czy autor powinien lubić swoich bohaterów? Czy ci źli zasługują na sympatie autora?

Nie wiem czy musi ich lubić, ale powinien ich doskonale znać. W końcu to on ich stworzył, więc on ich zna najlepiej. Ja nie wszystkich swoich bohaterów lubię, ale potrafię zrozumieć ich motywacje. Wiem czemu zachowują się w konkretny sposób i im wierzę. Jeżeli postać jest dobrze napisana, da się ją zrozumieć i podążać za nią, nawet jeżeli jej nie lubimy. To samo dotyczy się także „czarnych charakterów”. Tutaj można sobie pozwolić na mieszanie konwencji czy też na bawienie się schematami. Reasumując uważam, że lubić bohaterów nie trzeba. Trzeba ich rozumieć.

Czy triki, które sprawiają, że czytelnik odczuwa stale pełzający pod skórą strach, są "do wyuczenia" czy to już trzeba mieć w sobie (może to rodzaj intuicji?)?

Ja stawiam trochę na intuicję. Niektórych rzeczy nie da się nauczyć z podręcznika, ale dużo pomaga czytanie innych powieści czy oglądanie filmów. W którymś momencie te „tricki” same zaczną się nam pojawiać w głowie.

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Panu Bartoszowi Szczygielskiemu za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatowi wyróżnionego pytania serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z podaniem swoich danych adresowych do wysyłki nagrody.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Cyrysia

niedziela, 9 lutego 2020

''Złe miejsce'' K.N. Haner # PATRONAT MEDIALNY

Złe miejsce
K.N. Haner
Cykl: Niebezpieczni mężczyźni (tom 1)
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Editio Red
Data premiery: 12 lutego
Moja ocena: 10-/10
Patronat medialny:
Znalazła się w złym miejscu i czasie, a tam był On.
Człowiek, który ją zniewolił.
I pokochał.
Był jak senny koszmar, przerażał mnie, karał, manipulował mną, ale sprawił, że czułam się potrzebna.
Mimo że nosił maskę, dostrzegłam w nim coś ludzkiego.
Chciałam uciec, ale nie miałam dokąd wracać.
Moje życie przed nim było piekłem.
Przez chwilę żyłam złudzeniami, że uwolniłam się od przeszłości, ale prawda okazała się szokująca.
Byłam kimś innym, niż myślałam.
I nie uciekłam z piekła.
Trafiłam w sam jego środek. [opis wydawcy]

   K.N Haner, pseudonim polskiej autorki Katarzyny Nowakowskiej, która zaczęła publikować w 2015 roku. Tworzy powieści erotyczne oraz romanse, ale w jej książkach nie brakuje również elementów fabuły przypisywanych takim gatunkom, jak kryminał czy thriller. Okrzyknięta przez swoje fanki "Królową Dramatów", doskonale radzi sobie z opowiadaniem historii, które uwodzą polskie czytelniczki. Na swoim koncie ma 16 bestsellerowych powieści i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Prywatnie jest przepełniona pozytywną energią, otwarta i rodzinna. Kocha pisać, czytać i gotować. 

   Bardzo lubię twórczość autorki, ponieważ tworzy ona niezwykle oryginalne, wciągające fabuły, pełne nietuzinkowych bohaterów, zaskakujących zwrotów akcji oraz podskórnego napięcia. Dlatego po każdą jej powieść sięgam z wysokimi oczekiwaniami, jak i z ogromną ciekawością. Czasami jestem usatysfakcjonowana wrażeniami z lektury, innym razem nie do końca. I z tego, co zdążyłam zauważyć, największe poruszenie, czyli tzw. efekt WOW wywołują u mnie mocno pikantne, pokręcone historie, które po prostu rozwalają system. Według mnie Kasia jest niekwestionowaną mistrzynią w tym gatunku. Mafia, miłość, zemsta – widać, że w tych klimatach czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Kiedy więc otrzymałam propozycję zrecenzowania ''Złego miejsca'' (pierwszą część serii ''Niebezpieczni mężczyźni") - czułam podskórnie, że to będzie literacki ogień. Moje przypuszczenia spełniły się i to w 100%. Po prostu SZTOS.

   Sprawnie nakreślona fabuła już od pierwszych chwil zaciekawia i trzyma w napięciu aż do szokującego finiszu. Poznajemy Blair – młodą, atrakcyjną dziewczynę, która zdaje się być w czepku urodzona. Okazały dom w Los Angeles, praca firmie ojca na stanowisku prezesa oraz wszechobecny luksus. Okazuje się jednak, że nie wszystko złoto, co się świeci. Blair w gruncie rzeczy jest ''więźniem" własnego życia. Przez cały czas musi wyglądać jak femme fatale, aby pozyskiwać nowych klientów biznesowych. Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie dziewczyna ulega wypadkowi samochodowemu i zostaje porwana przez tajemniczego osobnika w masce. 

>> Jeden, na pozór taki sam jak inne, wieczór. Nieodpowiednie miejsce, nieodpowiednia osoba i znowu stałam się nikim. Marionetką w rękach człowieka, który mnie przerażał.<<

   Kto i w jakim celu ją uprowadził? Czy miejsce do którego trafi okaże się dla niej lepsze od dotychczasowego piekła? A może spadnie z deszczu pod rynnę? Pewna jest tylko niepewność.

   Ta książka jest niczym kuszący deser dla osoby będącej na diecie odchudzającej. Kruszy wszelki opór, zniewala bez reszty i sprawia, że nie sposób się od niej oderwać. Wręcz pochłaniałam każdą stronę i ciągle było mi mało. Nic tu nie jest oczywiste ani proste, nic nie jest jednoznaczne i nie prowadzi do łatwych wniosków czy banalnych rozwiązań. Autorka wychodzi poza ogólnie przyjęte schematy, serwując nam mroczny, brutalny, pełen seksu i manipulacyjnych zagrywek dark romance, w którym pożądanie miesza się ze udręką, strach z poczuciem bezpieczeństwa, a zraniona duma z upokorzeniem i niepewnością jutra. Tutaj wszystkie emocje są nie tylko prawdziwe, ale nabierają również zupełnie innego wymiaru.

   Niewątpliwie najmocniejszą stroną powieści są wyraziści, wielowymiarowi bohaterowie, z których każdy skrywa jakieś lęki, słabości i tajemnice, a co za tym idzie – ciężko ich ''rozgryźć'' i zrozumieć logikę ich działań. Są po prostu chodzącą zagadką. Prym wiedzie Blair, która pod fasadą bogatej, rozpieszczonej panienki odsłania przed nami zaskakującą bezbronność i wrażliwość. Od dzieciństwa była kartą przetargową w rękach matki, a potem stała się zabaweczką ojca. W efekcie przeistoczyła się w zimną, wyrachowaną, sukę z niskim poziomem samoakceptacji.

>>Miałam bardzo zaniżone poczucie własnej wartości. Nie akceptowałam siebie, czułam się niepotrzebna, wręcz niechciana. Nie miało dla mnie znaczenia to, że niczego mi nie brakuje. Nie cieszyły mnie kolejne prezenty, bo wiedziałam, że są formą przekupstwa. Podobno każdy ma swoją cenę. Ja pragnęłam jedynie miłości, której nigdy nie doświadczyłam.<<

   Równie ciekawą i barwną osobowością jest Phix – mężczyzna w masce, który uratował Blair z groźnej kraksy. Jest pełen wewnętrznych sprzeczności: z jednej strony bezwzględny i pozbawiony jakichkolwiek skrupułów barbarzyńca, a z drugiej strony posiada jakieś drobne okruchy dobroci, czułości i delikatności. Nie mniej kontrowersji budzi także David (ochroniarz Phixa). Nieodgadniony, bardzo zamknięty w sobie, a zarazem niezły kombinator. Jeśli czegoś chce, to nie boi się po to sięgnąć, choć na każdym kroku igra z ogniem. Krótko mówiąc: szalony ryzykant. Generalnie wszystkie postacie wzajemnie się uzupełniają, dając nam pożywkę do licznych refleksji nad złożonością ludzkiej natury. 

   Bez wątpienia na duży plus zasługuje nieprzewidywalny wątek uczuciowy, pozbawiony jakichkolwiek uproszczeń i cienia słodyczy. Phix – wybawca i zarazem oprawca Blair traktuje ją jak swoją własność. Jak marionetkę bez prawa głosu. Bez prawa wyboru. Mimo to tworzy się między nimi jakaś niewytłumaczalna więź.

>>Phix był przestępcą. Nie miałam pojęcia czym się zajmował, kim był, co dokładnie robił, ale nie trzeba było być geniuszem, by się domyślić, że do anioła było mu daleko.<<

   Jakby tego było mało, jeden z najbardziej zaufanych pracowników Phixa robi pod adresem Blair dwuznaczne aluzje, prowokujące do intymnych spotkań. Czy dziewczyna mu ulegnie?

>>Moją jedyną nadzieją był David, ale i o nim nie miałam najlepszego zdania. Łączyło nas mnóstwo niedomówień i jakieś niewytłumaczalne przyciąganie. Raz traktował mnie, jak gówno, a raz jakby coś do mnie czuł. Coś prawdziwego. Coś, co dawało mi złudne nadzieje, że naprawdę mi pomoże.<<

   K. N. Haner przedstawia nam niestandardowy trójkąt miłosny, gdzie zdrowy rozsądek przegrywa walkę z pierwotnymi instynktami. Próżno tu szukać typowych romantycznych chwytów, ckliwych uniesień serca i kiczu. Jest za to dużo bólu, cierpienia, wewnętrznego rozdarcia, poniżania, bezustanny lęk, tęsknota oraz niezaspokojone pragnienie kochania i bycia kochanym. Krótko mówiąc – nastawcie się na trudną do opanowania spiralę uzależnienia, z której nie ma łatwego wyjścia.

   Podoba mi się przystępny styl pisania autorki. Wszystkie elementy są tu na swoim miejscu i idealnie ze sobą współgrają: potoczysty język, opisy oddziaływujące na zmysły, żywe dialogi, wspaniale zarysowane charaktery, gęsty klimat, wzmożone napięcie oraz dynamiczna, niedająca się przewidzieć akcja. W zasadzie każda kolejna strona niesie ze sobą szereg wyzwań oraz zagrożeń, a przy okazji zmusza nas do zastanowienia się nad tym, kto mówi prawdę, a kto kłamie; kto jest dobry, a kto zły; komu można zaufać, a kogo należy się bać. Wspomnę jeszcze o zakończeniu, które strasznie zszargało mi nerwy.  Przerwać historię w tak kulminacyjnym momencie? To skandal, to się nie godzi! Jak ja wytrzymam tyle miesięcy czekania na drugi tom? K. N. Haner zdecydowanie potrafi wbić w fotel, podnieść ciśnienie i wyprowadzić z równowagi.
   Podsumowując: ''Złe miejsce'' to rozpalająca wyobraźnię opowieść o zdradzie, intrygach, potędze namiętności, tajemnicach i niemoralnej grze w kotka i myszkę. To również mrożąca krew w żyłach historia o odkrywaniu niewygodnych prawd i konfrontacji z mafijną rzeczywistością, gdzie nie ma miejsca na sentymenty i szlachetność. Co tu dużo pisać –  doskonały materiał na film. Jeśli chcecie się o tym przekonać, to zapraszam do lektury. I od razu ostrzegam – nie zaczynajcie czytać wieczorem, bo z pewnością zarwiecie noc. 

sobota, 8 lutego 2020

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ,,Jego Piosenka O Miłości'' w wykonaniu Piotr Banach feat. Gutek

Piotr Gutkowski (ur. 29 marca 1979 w Katowicach), znany również jako Gutek - polski wokalista i autor tekstów, wykonawca muzyki reggae i hip-hop. Wokalista założonego przez Piotra Banacha zespołu Indios Bravos.
Nawet jeśli będzie padał deszcz przyjdziesz, żeby obiad ze mną zjeść
Nawet jeśli będzie gęsta mgła Ty w tej mgle do mnie będziesz szła
We mgle do mnie będziesz szła
We mgle do mnie będziesz szła

Bukiet pięknych kwiatów wręczę Ci
Gdy znów wyjdziesz wprost na moje drzwi
A gdy z deszczu będziesz suszyć się
W kuchni będę parzył kawy dwie
Potem
Będzie pięknie jak we śnie

Wiem, że to tylko marzenia
Wiem, że nie do spełnienia
Wiem, że to tylko marzenia
Wiem, że nie do spełnienia

Jednak chcę, by spełniły się
Bardzo chce, by spełniły się
Bardzo chce, by spełniły się
Bardzo chce, by spełniły się
Bardzo chcę

piątek, 7 lutego 2020

Wywiad z J. Harrow

Daria723
Miała Pani problemy w trakcie pisania? Jakąś blokadę bądź chwile zwątpienia, że czytelnicy odrzucą Pani książkę?

Blokady, czy braku weny nie miałam, wręcz przeciwnie. Natomiast obawy, jak książka zostanie odebrana mam nieustannie.

Gdyby mogła Pani stworzyć z kimś autorski duet, kto by to był? Dlaczego akurat ta osoba?

Nie myślałam o tym, ale ciekawie byłoby stworzyć duet z mężczyzną. Męski punkt widzenia na pewno byłby czymś nieocenionym przy tworzeniu męskich bohaterów.

zaczytAnka1985
Jaki ma Pani stosunek do tatuaży, do ozdabiania, tudzież oszpecania ciała " dziarami", że jak ktoś wytatuowany, to zapewne kryminalista, przestępca itp. Może ma Pani jakiś tatuaż?

Nigdy nie przeszkadzały mi tatuaże, choć oczywiście nie wszystkie mi się osobiście podobają (kwestia gustu). Nie rozumiem, jak można oceniać w dzisiejszych czasach po posiadaniu lub nie tatuaży na skórze. Ludzie posiadający tatuaże są różni, tak jak i ci, którzy tatuaży nie mają.

Jeśli posiada Pani tatuaż, to czy ma on jakieś głębsze znaczenie, jest pamiątką po czymś/ kimś /jakimś wydarzeniu, a jeśli nie ma Pani tatuażu, czy nie korciło Pani zrobić sobie jakiś, żeby zobaczyć,  jak to jest taki impuls pod wpływem chwili "a czemu by nie zrobić sobie tatuażu?"

Mam tatuaż, ale w mało widocznym miejscu. Nie ma on jakiegoś głębszego znaczenia. Myślę, że pokuszę się na kolejny, może tym razem bardziej symboliczny.

Bożena Osowiecka - NAGRODA
Każdemu z nas zdarza się oceniać innych bazując na kruchych podstawach... A czy oceniała Pani kogoś tylko i wyłącznie na podstawie książek, które czyta?

Nigdy mi się to nie zdarzyło, bo mocno wierzę w powiedzenie, że o gustach się nie dyskutuje.

Załóżmy, że ma Pani syna (a może tak jest :) ) - jaka dziewczyna byłaby dla niego nieodpowiednia?

Jedyną nieodpowiednią dziewczyną dla mojego ewentualnego syna byłaby taka, która by go nie kochała. Reszta jest nieistotna lub mało istotna. Chciałabym, aby moje dziecko było kochane, to wszystko.

Karolina
Dlaczego akurat pseudonim J. Harrow?

Nie bardzo chcę odpowiedzieć na to pytanie, gdyż ten pseudonim ma głębsze znaczenie, którego ujawnienie oznaczałoby pozbawienie mnie w dużym stopniu anonimowości.

Kim inspirowała się Pani przy tworzeniu swoich postaci?

Co do dwojga głównych bohaterów, to raczej nikim.

Gosia
Pisanie dla przyjemności od najmłodszych lat. Czy zachowała Pani swoje pierwsze i wszystkie dzieła oraz czy jest możliwość, że i one ujrzą jeszcze światło dzienne wynurzając się z szuflady?:)

Nie zachowałam swoich ''dzieł'' sprzed lat. Przeważnie po jakimś czasie je niszczyłam, zwykle uważając, że i tak nigdy ich nie wydam lub, że są za słabe. Gdzieś w szafach mam natomiast jakieś krótkie opowiadania, które brały udział w różnych konkursach, ale to zbyt krótkie formy do publikacji.

Po jaką literaturę i jakich autorów sama Pani najchętniej sięga?

Lubię thrillery, obyczajówki (ale tutaj mocno przebieram) oraz romanse, niemniej z tymi ostatnimi różnie bywa. Raz mi się podobają, innym razem wcale. W zasadzie niemal każdy gatunek od czasu do czasu trafia w moje ręce, choć nie przepadam za fantastyką i książkami mocno historycznymi.  Uwielbiam Colleen Hoover, Camille Lackberg (sagę o Fjalbace), Penelope Douglas, Vi Keeland, Louise Jensen... Z polskich autorek przypasowało mi pióro Ewy Pirce, Alicji Sinickiej – niemniej wciąż odkrywam polskie autorki i autorów. Zachwyciłam się ''Żmijowiskiem'' W. Chmielarza, więc pewnie jeszcze nie raz sięgnę po jego książki.

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?

SŁOWO jest w moim odczuciu złotem, a nie srebrem. Zbyt często nie wypowiadamy tego co ważne, nie mówimy o tym, co nas boli, albo nie chwalimy kogoś, a powinniśmy. Słowo ma wielką moc dla jego odbiorcy. Powinniśmy mówić ludziom, że ich kochamy, doceniamy. Słowa są bardzo ważne również w negatywnym kontekście – potrafią ranić bardziej I na dłużej niż nóż.

Jak według Pani ma podziałać na czytelników Pani książka?

Moja książka ma służyć głównie rozrywce czytelnika, ale myślę, że niesie też w sobie ważne przesłanie, aby nie definiować innych i siebie po tym, co widać na zewnątrz i po przeszłości. Pozory często mylą, więc trzeba kogoś dobrze poznać, aby go jakkolwiek ''ocenić''.

Iza
Zdarzyło się Pani kupić i przeczytać książkę tylko po zobaczeniu okładki?

Nie do końca. Raz czy dwa kupiłam książkę będąc zafascynowana okładką, ale zapoznałam się również z opisem, żeby wiedzieć, czy fabuła ma szansę mnie zainteresować. Raz się zawiodłam, a raz nie. Różnie to więc bywa.

Ulubiona Pani książka?

Jest ich wiele, ale biorąc pod uwagę ostatnie dwa lata, to na pewno Wielka Samotność Kristin Hannah, It ends with us Colleen Hoover oraz Czerń i Purpura Wojciech Dutki. Z perspektywy czasu widzę, że je najlepiej pamiętam i najwięcej łez ze mnie wycisnęły, więc chyba mogę je zaliczyć do tych najlepszych.

Laurel
Mnie intryguje Pani pseudonim i jego geneza, czy jest jakiś szczególny powód, dlaczego brzmi on właśnie tak?

Spodziewałam się, że padną pytania o pseudonim :-) Jak już wspominałam, o genezie nie chcę mówić, bo chcę zachować pewną anonimowość. Nie wybrałam pisania pod pseudonimem, bo jest taka moda itp. Ja potrzebuję po prostu anonimowości.

Proszę zamknąć oczy i zdradzić nam, co Pani wtedy widzi. Może swoją przyszłość, może obraz "Nieodpowiedniej dziewczyny" a może wizję następnej powieści?

Na pewno wizję kolejnej książki, mam już nawet pokrótce nakreślony plan, ale wciąż go pod zamkniętymi powiekami zmieniam. Widzę też plażę i palmy, szczególnie, gdy chcę zapomnieć o problemach ;-)
Jola Jola
Czy myślała kiedyś Pani o odpowiedzialności autora, która wiąże się z decyzjami czytelnika podjętymi na podstawie przeczytanej książki? Mam na myśli sytuację, kiedy czytelnik postanawia diametralnie zmienić swoje życie po przeczytaniu jakiejś historii.

Myślę, że taka odpowiedzialność jest spora, gdy chodzi o książkę zawierającą historię, gdyż to ważne, aby jej nie przekłamywać (tak więc autor powinien naprawdę się przyłożyć, aby nie wypisywać głupot). Podobnie istotne to jest przy wszelkiego rodzaju poradnikach. Nie wiem natomiast, czy można wymagać odpowiedzialności tego typu przy literaturze służącej typowo rozrywce – romans, komedia, kryminał, thriller... To jest fikcja literacka i jeśli czytelnik podejmie jakieś życiowe decyzje, kierując się fabułą, to nie uważam, aby autor był tutaj odpowiedzialny za nie. Pozytywne natomiast jest, gdy czytelnik podejmie taką decyzję i wyjdzie mu to na dobre, ale sukces nadal przypisywałabym jednak tej osobie, a nie stricte autorowi.

Jak Pani stawia siebie w nawiązaniu do tytułu książki?

Na pewno nie jestem jakoś szczególnie kontrowersyjną osobowością, więc raczej nie porównywałabym siebie do Eve. Chociaż... Raz byłam w sytuacji, gdy uznana byłam za nieodpowiednią ''partię'', tyle, że to nie ja tak naprawdę byłam problemem. Często natomiast czuję się w nieodpowiednim miejscu lub w nieodpowiednim momencie.

Malowana_lala
Co najbardziej motywuje Panią do pisania?

Wy – czytelnicy :-) Poza tym ogromne pokłady wyobraźni, w którą od dzieciństwa uciekam. Czuję, że muszę coś z nimi robić i to jest też motorem napędowym do pisania.

Czy jest coś (oprócz pisania) co chciałaby Pani zrobić pod pseudonimem lub całkowicie anonimowo?

Może wdać się w romans? Taki żart :-) Nie, chyba nie ma nic takiego. Gdybym była bardzo sławną i bogatą osobą, to chyba chciałabym pomagać anonimowo. Jestem raczej skromna i nie szukam poklasku, więc może to.

Klaudia Adamczyk
Jak wyglądał researcher tej cudnej książki?

Nijak, bo właściwie nie musiałam mocno szperać. Pisałam raczej o tym, o czym mam jako takie lub dobre pojęcie.

Czy podczas pisania przytrafiło ci się coś, co spowodowało, że w historii coś się zmieniło?

Tak. Otrzymałam pewne krytyczne wskazówki, co do postaci Daniela i odrobinkę go zmodyfikowałam, ale tylko odrobinkę. Można więc powiedzieć, że przydarzyła mi się konstruktywna krytyka, którą wzięłam sobie do serca.

Mariola
Skąd wziął się pomysł na historię Daniela i Eve?

Mamy wiele książek, gdzie on jest bad boyem i często też przy okazji milionerem, a ona jest szarą myszką, albo nieśmiałą/niewinną osóbką. Pomyślałam sobie, że odwrócę role, obedrę bohaterów z bogactwa I tak pod powiekami zaczęłam sobie wyobrażać Eve.

Czy planuje Pani napisać na przykład jakiś romans historyczny?

Nie planuję książki, której fabuła osadzona byłaby w odległej przeszłości. Wolę teraźniejszość.

KINGA SALAMON
Czy uważa Pani, że naszym życiem rządzą przypadki czy jednak przeznaczenie, które powoduje, że nieświadomie realizujemy plan zapisany w gwiazdach?

Nie wierzę w ani jedno, ani drugie. Myślę, że człowiek jest kowalem własnego losu, chociaż czasami oczywiście mamy pecha lub szczęście. Jednak czasem, gdy najdzie mnie wyjątkowa melancholia, moja romantyczna dusza zaczyna wierzyć w przeznaczenie... Ale to tylko czasami. Zwykle w nie nie wierzę.

Czy gdyby miałaby Pani 100 % pewności, że spotkała Pani miłość swojego życia czy walczyłaby Pani o nią do końca czy jednak w pewnym momencie uznałaby Pani, że najwyższy czas odpuścić i iść dalej? :)

Nie wierzę, że coś może być na 100% pewne, ale już na 99% tak :-) Oczywiście, że walczyłabym o miłość. O co warto walczyć, jak nie o nią? Zresztą, kiedyś znalazłam się w takiej sytuacji i naturalnie nie odpuściłam. Wbrew nieprzychylnym ludziom i wszelkim przeciwnościom. Nie po trupach, ale jednak szłam pod wiatr. Warto walczyć o miłość, o życie i o szacunek.
W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję J. Harrow za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatce wyróżnionego pytania serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z podaniem swoich danych adresowych do wysyłki nagrody.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia