"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 13 kwietnia 2021

-50% na całą ofertę w Wydawnictwie Replika tylko dziś!

Moi Drodzy,

W wydawnictwie Replika wystartowała promocja OD ŚWITU DO ZMIERZCHU, czyli zniżka -50% na wszystkie książki z ich oferty na www.replika.eu od wschodu do zachodu słońca!

Promocja obowiązuje tylko dziś!


Skusicie się?

niedziela, 11 kwietnia 2021

Spotkanie autorskie z Katarzyną Grabowską

Moi Drodzy,
serdecznie zapraszam Was na spotkanie autorskie z Katarzyna Grabowską - jedną moich najulubieńszych współczesnych pisarek.

Spotkanie na miarę czasów, czyli online już w najbliższą środę 14 kwietnia o godzinie 17.00 na FP Biblioteki Miejskiej w Łodzi Filia nr 8

Tutaj można zapisać się na wydarzenie: KLIK


Skusicie się? Na spotkaniu można odnaleźć odpowiedź na wiele ciekawych pytań dotyczących m.in. nadchodzącej premiery:

sobota, 10 kwietnia 2021

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ''Nie namawiaj mnie do złego'' w wykonaniu zespołu Łobuzy.

Łobuzy – polski zespół muzyczny wykonujący muzykę disco polo, założony w 2015 z inicjatywy Igora Pilewicza. Wokalistą zespołu jest Bogumił Romanowski, znany pod pseudonimem Boogie lub wcześniej Discomił.

Nie namawiaj mnie do złego
Nie rozpalaj mego fuego
I choć nie mówisz głośno tego
Czerwień krzyczy co innego
Nie namawiaj mnie do złego

Ostatnia piosenka
Gra do pustej Sali
Ostatnia królewna wieje od krasnali
Ostatnia kolejka
Zostaliśmy sami
Odwalimy break’a
Jak w Tańcu z Gwiazdami
(a Ferdek dychę nam da)

Kominiara, w rękach złoty kałach
Marynara, pęka mi na barach
Trochę siara
Klękam na kolana
Więc hamuj
Hamuj bajerę

Nie namawiaj mnie do złego
Nie rozpalaj mego fuego
I choć nie mówisz głośno tego
Czerwień krzyczy co innego
Nie namawiaj mnie do złego

Królowa serca
Mego i skandali
Tak się nakręca
Że brakuje skali
Wołajcie księdza
Zanim się odpali
Kuszenie węza
Jeszcze tu nie grali

Kominiara, w rękach złoty kałach
Marynara, pęka mi na barach
Trochę siara
Klękam na kolana
Więc hamuj
Hamuj bajerę

Nie namawiaj mnie do złego
Nie rozpalaj mego fuego
I choć nie mówisz głośno tego
Czerwień krzyczy co innego
Nie namawiaj mnie do złego

wtorek, 6 kwietnia 2021

"W blasku dnia. Alter ego, tom 2" Edyta Świętek # PATRONAT MEDIALNY

W blasku dnia
Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 06 kwietnia 2021 r.
Liczba stron: 352
Ocena: 8/10
Patronat medialny:
    Prawdziwe wybaczenie i miłość przychodzą z chwilą, gdy się ich nie spodziewasz.

    Mimo że Kordian Radecki wzbudza jej zainteresowanie, Nina nawiązuje romans z kolegą z pracy. Mężczyzny to nie zraża i wciąż subtelnie ją adoruje. Ona jednak trzyma go na dystans, choć włącza do grona przyjaciół, z którymi często się spotyka. Pracodawca Niny postanawia otworzyć filię przedsiębiorstwa i wysyła Ninę wraz z Kordianem na rekonesans do Szczecina. Oboje pracowicie spędzają tam czas, a któregoś wieczoru dochodzi między nimi do szczerej rozmowy, w wyniku której obiecują sobie żyć w przyjaźni. Kiedy Kordian zaprasza Ninę do swej pracowni, ta z przerażeniem odkrywa, że na wszystkich namalowanych przez niego płótnach widnieje jej wizerunek. [opis wydawcy]
 
    Edyta Świętek to autorka powieści obyczajowych adresowanych głównie do kobiet, choć zapewne wśród czytelników jej prozy nie brak również mężczyzn. Urodziła się i wychowała w Krakowie. Z wykształcenia jest ekonomistką, natomiast powieści pisze z zamiłowania. Jej największym marzeniem jest kreowanie takich historii, które sama czytałaby z przyjemnością. Uwielbia aktywny wypoczynek, czyli długie rodzinne spacery oraz bieganie. Oprócz literatury, jej pasją są dobra muzyka i zwierzęta. W 2010 roku zadebiutowała powieścią zatytułowaną „Zerwane więzi”. W tym samym roku na rynku wydawniczym ukazała się druga jej książka nosząca tytuł ,,Alter ego”. Od tamtej pory Autorka publikuje regularnie. Większość jej powieści ukazało się pod skrzydłami Wydawnictwa Replika.

    ''W blasku dnia'' to drugi tom serii Alter ego opowiadający o losach młodej czarownicy, która zostaje dotkliwie doświadczona przez los. Pierwsza część cyklu niezwykle przypadła mi do gustu, acz jednocześnie pozostawiła po sobie spory niedosyt. Zabrakło dosłownie kilku niuansów, aby powieść była bardziej emocjonująca i wstrząsająca. Mimo to z niecierpliwością oczekiwałam na niniejszą kontynuację. Czy tym razem jestem w pełni usatysfakcjonowana? Uczciwie przyznam, że jest o niebo lepiej, choć momentami aż się prosiło o mocniejsze tony. Nie zmienia to jednak faktu, iż mamy do czynienia z niebywale fascynującą historią, pełną tajemnic, niedopowiedzeń i domysłów, która wciąga już od pierwszych stron.

    Krótkie przypomnienie fabuły. Od najmłodszych lat Ninę nawiedzali w snach dwaj mężczyźni. Jednego określiła mianem Anioła, drugiemu zaś nadała ksywkę: Mroczny. Pewnego dnia spotkała człowieka, który do złudzenia przypominał pierwszego z nich. Między nimi błyskawicznie zrodziło się uczucie. Niestety nic nie trwa wiecznie. Szczęśliwa passa została przerwana i straciła wszystko, co dla niej najcenniejsze. Zaczęła uciekać przed troskami w pracę. Obecnie robi karierę naukową na wyższej uczelni, prócz tego pracuje w dużej firmie logistycznej. Niespodziewanie spotyka na swej drodze Kordiana Radeckiego, który okazuje się być mrocznym osobnikiem z jej sennych wizji. Mężczyzna budzi w niej negatywne emocje, a zarazem coś ją do niego ciągnie. Wkrótce odkrywa, że Radecki jest twórcą wielu obrazów z jej podobizną. O co tu chodzi? Czy Kordian to jakiś demon o nadprzyrodzonych mocach, czy tylko niezwykły śmiertelnik obdarzony wyjątkowym darem?

    Autorka po raz kolejny serwuje nam piękną, osnutą mgiełką magii powieść o trudnym procesie radzenia sobie ze stratą bliskiej osoby, nieudolnych próbach mierzenia się z nową rzeczywistością, oszukiwaniu samego siebie, rozpaczliwej próbie znalezienia bezpiecznej przystani, dojmującym poczuciu macierzyńskiego niespełnienia i miłości wbrew rozsądkowi. Z właściwą sobie przenikliwością i wdziękiem pokazuje, że można próbować walczyć z przeznaczeniem, ale nie można od niego uciec. Prędzej czy później nas dopadnie i  zmusi do konfrontacji z własnymi wyborami. Przygotujcie się nie lada niespodzianki.

    Bez wątpienia największą zaletą książki są jej bohaterowie – różnorodni, pełnokrwiści, nieidealni. Jak każdy z nas mają swoje lęki, wątpliwości, słabości i gorsze dni. Dzięki temu dużo łatwiej się z nimi utożsamić i bardziej dogłębnie przeżywać ich perypetie. Najwięcej kontrowersji budzi Kordian vel Mroczny. Z jednej strony szarmancki, czarujący, charyzmatyczny, z drugiej zaś, uparty, nieco narcystyczny i mocno zagadkowy. Miałam nie lada problem z odgadnięciem, kim tak naprawdę jest, ponieważ jako jedyny przedstawiciel płci męskiej był odporny na magię spojrzenia Niny. Dlatego początkowo obstawiałam, że jest wampirem, lecz myliłam się. Prawda okazała się znacznie bardziej zaskakująca. 

''Och… muszę z tym walczyć! On ma w sobie coś nieludzkiego, choć gdy się z nim rozmawia, słyszę w jego głosie jakieś subtelne tęsknoty i tłumione marzenia. Jako czarownica jestem wyczulona na niuanse, ale nie pozwolę, aby demon ze snów zatriumfował w realnym świecie. Nie mogę dać się zwieść jego urokowi.''

    Z kolei Nina drażniła mnie swoim zachowaniem w stosunku do Kordiana. Rozumiem jej niepokój przed zaangażowaniem się w relację z mężczyzną z sennych rojeń.  Nie pojmuję jednak, jak można tworzyć na siłę jakiś sztuczny twór związkopodobny z facetem, który  mimo podejmowanych wysiłków, budzi w niej tylko cień sympatii. Za to bardzo polubiłam Anię i Jarka (Niny sąsiadkę i kolegę z pracy). Ona wrażliwa introwertyczka, on prostolinijny wesołek, ale razem świetnie się uzupełniają. Generalnie każda jednostka wnosi coś od siebie do lektury.

    Kolejną zaletą powieści jest umiejętnie poprowadzony wątek romantyczny okraszony subtelną nutą metafizyki i rodzącego się przyciągania fizycznego. Odkąd w życiu Niny pojawił się Kordian, jej egzystencja, która w końcu nabrała cech stabilizacji, drży w posadach. Dziewczyna z całej siły stara się oprzeć jego urokowi, lecz chemia między nimi jest wyczuwalna na odległość. Czy da radę w nieskończoność podążać za rozumem? A może ulegnie podszeptom namiętnej żądzy?

''– Nie chcę, aby ktokolwiek mną manipulował. Nie zamierzam być jego ofiarą, zdobyczą czy jak tam to nazwać. Mam wrażenie, że kilkakrotnie zdołał nagiąć mnie do swojej woli. Nie chcę ulegać czarom. Chcę wiedzieć, że to mój świadomy wybór, a nie czyjeś knowania. Nie wierzę, że mogłabym zbudować trwały związek z kimś, komu nie ufam. Sama fascynacja to za mało. Ja chcę czegoś głębszego – odpowiadam rozbrajająco szczerze.''

    Edyta Świętek zręcznie prowadzi nas przez meandry ludzkich marzeń, wątpliwości, rozterek i głęboko skrywanych uczuć, uzmysławiając nam, jak dobrze jest mieć w pobliżu kogoś, kto nas rozumie, wie co zrobić, żebyśmy poczuli się lepiej i będzie prawdziwym wsparciem w codziennych wyzwaniach i działaniach. Samotność bowiem jest dobra na chwilę, kiedy człowiek chce odpocząć od nadmiaru wrażeń, wyciszyć się i nabrać do pewnych rzeczy dystansu. Ale na dłuższą metę może powodować ogromne spustoszenie w duszy. Dlatego nie warto zamykać się w swojej pustelni i czekać biernie, aż ktoś wyciągnie do nas rękę. Lepiej zebrać się na odwagę i wziąć sprawy w swoje ręce. Nastawcie się na wzloty i upadki, chwile radości i załamania.

    Całość napisana jest napisana jest prostym językiem, bez żadnych zbędnych frazesów czy udziwnień, co daje znakomity komfort czytania. Opisy są bardzo plastyczne, a dialogi adekwatne do danej sytuacji. Pozytywnie oceniam również umiejętnie poprowadzoną akcję, która nieustannie trzyma w ryzach naszą uwagę. Szczególnie pod koniec powieści  znajdziemy bardzo ciekawy twist fabularny. Aż moje tętno znienacka podskoczyło. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o nieco więcej takich szokujących epizodów, bo właśnie tego mi najbardziej brakowało w tej książce. Aczkolwiek,  ile czytelników, tyle różnych oczekiwań.

    Podsumowując: ''W blasku dnia'' to wspaniałe zwieńczenie dylogii, jednocześnie iskrząca się delikatnym erotyzmem opowieść o dwojgu ludzi złapanych w sidła przeznaczenia. Czasami bawi i zadziwia, czasami denerwuje i porusza, a przede wszystkim zmusza do zastanowienia się nad istotą życia, które płynie jaka rzeka, unosząc w przeszłość nasze niespełnione pragnienia. Jeśli więc nie chcemy żałować, że czegoś nie zrobiliśmy, to wówczas należy działać. Zamknąć jeden rozdział i spróbować zrobić krok do przodu. Bo być może po drugiej stronie drzwi jest ktoś, kto na nowo nada barw twojej przyszłości. Przekonajcie się sami. Zapraszam zainteresowanych. 

Skusicie się?

sobota, 3 kwietnia 2021

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶 + ŻYCZENIA WIELKANOCNE

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ''Wiem, że jesteś'' w wykonaniu Agnieszki Drewnickiej ft. Heres, która moim zdaniem idealnie pasuje do klimatu nadchodzących Świąt Wielkanocnych.

Niebo gasi już ostatnią z gwiazd
 Twoje imię tu kołysze wiatr
 Tak mi trudno jest zasypiać jak Ciebie brak
 W ciszy serca biegnę szukać Cię
 Wiem że jesteś, nie ukrywaj się
 Tak samotną być jak byłeś Ty dajesz mi

 Jezu, mój Jezu.. Jezu, mój Jezu..
 Jezu, mój Jezu.. Jezu, mój Jezu..

 Zanim wrócisz znów ja z całych sił
 Będę wierna jakbyś blisko był
 Całym sobą wypełniłeś mnie kocham Cię
 Swoją miłość wtapiasz w moje łzy
 W takich oczach chcę rozpoznać że to Ty
 Jeśli to jest radość naszych dni pozwól mi

 Jezu, mój Jezu.. Jezu, mój Jezu..
 Jezu, mój Jezu.. Jezu, mój Jezu..

 Znasz mnie na wylot Panie
 Ty przenikasz wszystko
 Ludzie mieli ze mnie nieraz pośmiewisko
 Tylko temu że chciałem być blisko Ciebie
 Bo wiedziałem że bez Ciebie nic nie zmienię
 Słychać jeszcze gdzieś w oddali brzmienie głosów
 Które niosą tylko smutek i zniszczenie
 Mówią mi nachalnie wszystko ma swą cenę
 Ja odkrywam to co jest bezcenne mimo że cierpienie
 Nieraz niszczy ciało i psychikę 
Wtedy krzyczę: Jezu ratuj, daj mi siłę! 
Twoje tchnienie jak painkiller ukojeniem w tym chaosie
 Jest gdy wszystko niszczy błąd 
Kiedy uwięziony i spętany grzechem wołam:
 Jezu mnie wyciągnij stąd!
 I pomimo lęku nawałnicy wiem że z Tobą
 Czeka mnie bezpieczny port

 Jezu, mój Jezu.. Jezu, mój Jezu..
 Jezu, mój Jezu.. Jezu, mój Jezu..
 mój Jezu.. mój Jezu.... mój Jezu....... mój Jezu..........
 Pozdrawiam,
Cyrysia