Przebudzenie
Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
data wydania: lipiec 2011
ISBN: 978-83-10-12093-9
liczba stron: 304
Jest noc, stoisz samotnie na nadbrzeżu tajemniczej wyspy gdzie wokół szaleje niebezpieczny ogień. Spoglądasz na brunatne jezioro pełne martwych ciał, zaś w powietrzu unosi się kwaśny zapach zgliszczy. Nagle… budzisz się i stwierdzasz, że to tylko straszliwy koszmar.
Taki właśnie bardzo realistyczny obraz nawiedził pewnej nocy Zuzannę Pilchowską, główną bohaterkę powieści ,,Przebudzenie’’ Katarzyny Zyskowskiej –Ignaciak. Zuza jest młodą dziennikarką mieszkającą w Warszawie. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym dlatego wychowywała ją babcia dopóki sama z powodu sędziwego wieku nie zakończyła ziemski żywot. Dziewczyna ma więc jedynie pracę, chłopaka z rozsądku (aby mieć z kimś wyjść w piątkowy wieczór) i dwoje bliskich przyjaciół.
Niespodziewanie któregoś dnia Pilchowska otrzymuje list z informacją o tajemniczym spadku po nieżyjącym krewnym. Okazuje się, iż dziewczyna weszła w posiadanie sporego kawałka ziemi położonego na malowniczych Mazurach w miejscowości Doba. Zaskoczona kontaktuje się z prawnikiem, który informuje ją iż darczyńcą jest brat babci mieszkający w Anglii. Po śmierci nie mając potomstwa postanowił swoją schedę w Polsce pozostawić jedynej żyjącej krewnej, czyli wnuczce swojej siostry.
,,Do tej pory Zuzanna żyła teraźniejszością, bez wiedzy o swoich korzeniach. Teraz nagle zetknęła się z przeszłością bardzo dziwną i udokumentowaną tylko słowami człowieka o którym wcześniej tak niewiele słyszała’’. Wiedziona impulsem bierze krótki urlop i wyrusza do mazurskiej miejscowości, gdzie już od pierwszych chwil pobytu czuje dziwną więź z tym tajemniczym, magicznym miejscem. Stopniowo poznaje historię swoich przodków i mroczną klątwę z nią związaną. Od teraz nic już nie jest takie jak dawniej. Dziennikarce grozi realne niebezpieczeństwo. Nie wiadomo kto jest przyjacielem a kto wrogiem. Przeznaczenie zmierza ku wypełnieniu, lecz czy poznawanie rodzinnych historii ma głębszy sens? Czy rozwikłanie zagadek z przeszłości da wreszcie dziewczynie poczucie spokoju i harmonii? A może straszliwa klątwa, która niczym proroczy sen dosięgnie także Zuzannę, ostatnią z rodu von Schenków?
Pierwszy raz miałam do czynienia z twórczością Katarzyny Zyskowskiej –Ignaciak, lecz zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Początkowo byłam przekonana, że ,,Przebudzenie’’ jest ciepłą, refleksyjną powieścią obyczajową, lecz wraz z dogłębniejszym poznaniem fabuły śmiało mogę powiedzieć, że jest to detektywistyczna książka z romansem w tle. Autorka niesamowicie zaintrygowała mnie prawdziwą historią mazurskich wiosek, gdzie rzeczywiście średniowieczna przeszłość obfitowała w wierzenia i pogańskie obrzędy. Do gustu przypadł mi również plastyczny opis przyrody, przez co niemal sama czułam delikatny powiew wiatru i widziałam cudowną, połyskującą w promieniach słońca taflę jezior.
Cała gama intryg, tajemnic, niebezpieczeństw i dziwnych zjawisk nadprzyrodzonych dodaje swoistego dreszczyku emocji i pobudza wyobraźnię. Akcja od samego początku trzyma w napięciu nie pozwalając na chwilę oddechu. Prosty i przystępny język powoduje, że bez problemu można skupić się na rozwiązywaniu rodzinnych zagadek z przeszłości. Jedynie zakończenie słabo dopracowane pozostawiło we mnie uczucie niedosytu, jednak jako całość książka zaskakuje i daje poczucie satysfakcji.
Z czystym sumieniem mogę każdemu polecić powieść ,,Przebudzenie’’. Jeśli lubisz wiekowe tajemnice, dziwne zjawiska nadprzyrodzone i zagadki rodzinne połączone z nutką niebezpiecznych przygód, ta pozycja jest zdecydowanie dla ciebie. Nie czekaj więc na odrodzenie, tylko już teraz pogrąż się w średniowiecznym śnie ulegając aurze pogańskich obrzędów.
moja ocena 5 /6
Tekst stanowi oficjalną recenzje dla serwisu Eopinier .
*******************************************************************
Urodziła się dość niedawno, a jednak w innej epoce - gdy nie było telefonów komórkowych, a ludzie mieli dla siebie mnóstwo czasu. Jest absolwentką marketingu oraz dziennikarstwa i być może odniosłaby spektakularny sukces w obu tych dziedzinach, gdyby nie nagłe przyjście na świat pewnego młodego i niezwykle absorbującego człowieka. Jak się niektórym wydaje, opieka nad dzieckiem to świetne wakacje, więc ów "urlop" postanowiła wykorzystać na spełnienie marzenia z dzieciństwa - pisanie, pisanie, pisanie... Ma więcej pomysłów niż silnej woli. Od siedemnastu lat próbuje zapuścić włosy. Wszystko zaczyna o pełnych godzinach. Z rozsądku mieszka w Warszawie, choć woli odludne miejsca. Kocha podróże i nie znosi się pakować. Jesienne wieczory najchętniej spędza w towarzystwie skandynawskiego kina, a letnie poranki - wsłuchując się w portowy śpiew want i salingów.






