"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

czwartek, 6 lutego 2020

ZAPOWIEDŹ: ''Wieczny'' Agnieszka Ziętarska # PATRONAT MEDIALNY

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Moi Drodzy,
14 lutego odbędzie się premiera powieści "Wieczny'' Agnieszki Ziętarskiej - finał cyklu ''Niezmienni''.
Aby poznać prawdę, należy zejść poniżej piekła.

Niebezpieczeństwo depcze po piętach naszych bohaterów, wciągając w rozgrywkę najpotężniejszych Niezmiennych. Widmo śmierci zawisło nad Sasso, by szerzyć niepewność oraz zwątpienie. Walka o miłość i wolność jeszcze nigdy nie była tak trudna. Felis oraz Flora stają przed wyborem między tym co dobre, a tym co słuszne. Prawda i sprawiedliwość powoli zaczynają się zacierać, dając miejsce przerażeniu.            
     
Czy droga pełna wyrzeczeń i złamanych reguł wiedzie do zwycięstwa?

Ile tragedii jest w stanie unieść jedno serce? Jak duży ból można przetrwać, nie zatracając przy tym siebie? Czy miłość naprawdę nie może iść w parze z wiecznością?

Skusicie się? Znacie poprzednie części serii?

wtorek, 4 lutego 2020

''USŁANE RÓŻAMI'' KATARZYNA MAK # PATRONAT MEDIALNY

Usłane różami
Katarzyna Mak
Wydawnictwo WasPos
Ilość stron: 370
Ocena: 9+/10
Patronat medialny:
   Tina bardzo wcześnie musiała dorosnąć. Życie zmusiło ją do zaradności, na jaką mało kogo byłoby stać w tak młodym wieku, jednak w środku to wciąż krucha i wymagająca wsparcia dziewczyna, od wielu lat zmagająca się z przeciwnościami losu. Zmuszona podejmować trudne decyzje, nie zawsze do końca przemyślane, postanawia zostać kobietą do towarzystwa, podobnie jak jej przyjaciółka Uliana. Kajetan Starski to bogaty przedsiębiorca, który po rozwodzie wmawia sobie, że już nigdy nie pokocha żadnej kobiety. Na co dzień roztropny i pewny siebie biznesmen, nocą wyrafinowany kochanek, który swe żądze zaspakaja w ramionach opłacanych kobiet. Jedno przypadkowe spotkanie sprawia, że życie tej dwójki nagle zaczyna pędzić w kierunku, który nie do końca im odpowiada. Czy dwie tak różne osobowości, które dzieli dosłownie wszystko, są w stanie stworzyć związek i dać szansę rodzącemu się uczuciu? Czy Kajtek i Tina zdołają sobie zaufać na tyle, by zaakceptować przeszłość i razem brnąć przez codzienność, na przekór wszystkim i wszystkiemu? Czy życie rzeczywiście nie zawsze jest usłane różami? [opis wydawcy]

  Katarzyna Mak. Urodziła się w Gorzowie Wielkopolskim. Od przeszło dwudziestu lat zamieszkuje pod gorzowską malowniczą wieś, gdzie wiedzie spokojne, pełne harmonii życie w bliskim otoczeniu natury. Nad życie kocha rodzinę. Niepoprawna romantyczka i marzycielka. Uwielbia książki o miłości i czasem oderwane od rzeczywistości komedie romantyczne. Marzy o podróżach. Pasjonatka starych zamków i ich historii. Autorka powieści „Dwadzieścia minut do szczęścia” oraz sagi „Między nami miłość”, w skład której wchodzą „Niepokorna” i „Nieuchwytny”. Na co dzień rolniczka z wyboru. Od niespełna dziesięciu wraz z mężem lat prowadzi gospodarstwo ekologiczne. Poza pracą wśród licznych zwierząt i pisaniem głównie nocą, na co dzień żona Grzegorza, matka trójki dzieci: Kacpra, Dominiki i Filipa oraz babcia Antosia.

    Jakiś czas temu na łamach mojego bloga pisałam o ''Nierozłącznych'' (trzecim po ''Niepokornej'' i  ''Nieuchwytnym'', a zarazem ostatnim tomie cyklu ''Między nami miłość''), który wywarł na mnie piorunujące wrażenie. A teraz mam okazję recenzować najnowszą powieść autorki, o jakże uroczym i wymownym tytule ''Usłane różami''. Ta książka to niezwykły rarytas dla miłośników romantycznych opowieści. Prowokująca do myślenia, wzruszająca i prawdziwa. Od samego początku ''skuła kajdanami'' moją uwagę, skradła moje serce oraz uzmysłowiła mi, że nigdy nie powinniśmy tracić nadziei. Coś wspaniałego!

   Fabuła nie jest szczególnie nowatorska (wszak motyw tzw. kopciuszka pojawia się w wielu utworach literackich) mimo to czaruje swoją prostotą i zachwyca bogactwem przeżyć. Poznajemy dwudziestotrzyletnią Tinę Małecką, której złośliwy los co rusz rzuca kłody pod nogi. Niestety sytuacja z dnia na dzień coraz bardziej się pogarsza, długi rosną w zastraszającym tempie. Mogłoby się wydawać, że gorzej już być nie może, a jednak… Dziewczyna nieoczekiwanie traci wszystkie źródła utrzymania.

<<Pakuj się i won mi stąd! – Popchnął Tinę tak mocno, że wylądowała na kolanach na twardej jak diabli posadzce. Mariusz Zapotocki, jeszcze do południa jej szef, a teraz już chyba tylko eks szef, choć wcześniej okazał się niemałym sukinsynem, wypłacił Tinie połowę przepracowanej dniówki, potrącając oczywiście całą premię, która rzekomo miała pójść na usługę prania odzieży tego paskudnego komornika.>>

   Postawiona pod ścianą decyduje się na ostateczny krok. Zamierza (tak jak jej współlokatorka Uliana) zostać panienką do towarzystwa. W nocnym klubie Flaming trafia w ręce Kajetana Starskiego – bogatego biznesmena, który proponuje jej wysokie wynagrodzenie za seks. 

<<Próbowała nawet coś jeszcze z nim negocjować, ale on w ułamku sekundy ściągnął Tinę z hokera, chwycił ją bez większych problemów wpół i jednym ruchem przełożył sobie przez ramię. Dziewczyna pisnęła, zatrwożona całym tym nagłym zwrotem akcji i niewiarygodnym tempem, ale przestała z chwilą, kiedy zobaczyła przerażoną twarz przyjaciółki. Przecież nie mogła jej tego zrobić… Przecież sama tego chciała…>>

   Co z tego dalej wyniknie? Czy Tina już na zawsze będzie sprzedawała swoje ciało? A może życie napisze jej zgoła inny scenariusz?

   Zaskakująca, urocza, poruszająca i niezapomniana – taka jest właśnie ta powieść. Katarzyna Mak pod przykrywką pozornie oczywistego romansu umiejętnie przemyca wiele cennych wartości, takich jak: uczciwość, przyjaźń, lojalność, życzliwość, rodzina czy poczucie odpowiedzialności. Zarazem porusza problemy, które mogą przydarzyć się każdemu z nas np. brak pieniędzy na bieżące zobowiązania, sponsoring, bolesna przeszłość determinująca teraźniejszość i przyszłość, trudny proces budowania otwartości i zaufania w związku, nadwątlone więzi rodzinne, niełatwe relacje damsko-męskie, poszukiwanie własnego miejsca w świecie, potrzeba akceptacji i zrozumienia ze strony innych czy też podszyta lękiem pogoń za szczęściem. Ta różnorodność powoduje, że mamy do czynienia z czymś znacznie więcej niż zwykłą literacką rozrywką. 

   Zdecydowanie najmocniejszym punktem publikacji są genialnie wykreowani bohaterowie – charakterystyczni, a jednocześnie niełatwi do rozgryzienia. Mają swoje wady i zalety, popełniają masę błędów i ulegają nie do końca zrozumiałym dla nich samych impulsom. Dzięki temu można łatwo ich sobie wyobrazić, a podczas lektury zżyć się z nimi, a nawet utożsamić. Muszę przyznać, że w jednakowym stopniu polubiłam zarówno Tinę, jak i Kajetana. Ona mimo młodego wieku dźwiga na swych barkach ciężkie brzemię. Chcąc ratować bliską osobę uległa złudnemu przekonaniu, że postępuje właściwie, a w rzeczywistości założyła sobie przysłowiową pętlę na szyję. Najgorsze, że nie miała znikąd pomocy, znikąd wsparcia. Szczególnie poraziła mnie znieczulica jej matki, która zamiast być ostoją i opoką dla swojej córki – widziała tylko czubek własnego nosa (co za podła, arogancka egoistka!). Natomiast Starski z jednej strony jawi się jako pewny siebie, wymagający, a czasem nawet lekko despotyczny mężczyzna, a z drugiej strony potrafi być uroczy, miły i chłopięco szarmancki. Kiedyś został bardzo dotkliwie zraniony i od tamtej pory szuka ukojenia w przelotnych flirtach i w cielesnej przyjemności. Na kilka słów zasługują także postacie drugoplanowe. Również są bardzo wyraziste i wnoszą do całej powieści sporo kolorytu np. ekscentryczna ciotka Klementyna, troskliwa przyjaciółka Tiny – Uliana czy też Siergiej (alfons) – potężny, rosły w barkach Ukrainiec, będący typowym przykładem tego, jak pozory mogą mylić. 

   Nie brakuje oczywiście wątku miłosnego, który choć jest wiodący, to nie przyćmił innych kwestii. W wyniku splotu różnych niepomyślnych okoliczności Tina wpada w sidła swojego pierwszego ''klienta''. Nie kończy się jednak na jednorazowym spotkaniu. Kajetan proponuje jej układ, na który dziewczyna z pewną dozą niechęci się zgadza. Od tej chwili jej egzystencja zmienia się i  zaczyna przypominać jazdę na górskiej kolejce, ale bez pasa bezpieczeństwa. Czy mimo wielu tajemnic i niejasności ta dwójka ma szansę na wspólną przyszłość? Autorka z wrodzonym sobie wdziękiem i z dużym wyczuciem smaku pokazuje, jak złożone mogą być relacje damsko-męskie, jak dalekie od ideału. Sama „chemia” nie wystarczy, aby związek przetrwał i dobrze funkcjonował. Oprócz wzajemnej troski i czułości równie istotne znaczenie ma szczerość, zaufanie i otwarta komunikacja. Nastawcie się na istną karuzelę emocji!

    Lubię styl pisania Kasi Mak. Jej niesamowita lekkość pióra połączona z umiejętnością przekazywania emocji powoduje, że wszystko jest tak bardzo namacalne i autentyczne, jakby działo się naprawdę. Tutaj każdy element jest dopracowany do maksimum: swobodna narracja (trzecioosobowa), plastyczne opisy, żywe dialogi oraz wartka akcja pełna niespodziewanych zwrotów i okraszona nutką dramatyzmu. Również samo zakończenie stanowi piękną klamrę dopełniającą historię Tiny i Kajetana, niosąc kaskadę złotych myśli: Nic, co ważne, nie przychodzi łatwo. Dlatego warto podejmować ryzyko, warto być nieustępliwym i walczyć do samego końca. Bo nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.  

   Podsumowując: Czasami los funduje arcytrudny tor przeszkód niemożliwy do samodzielnego pokonania. Jak zatem skutecznie wyjść z tej spirali niemocy i zwycięsko dotrzeć do mety? Odpowiedzi szukajcie na kartach tej wyjątkowej powieści, która jest niczym panaceum na wszelkie dolegliwości. Odciąga nasze myśli od codziennych zmartwień, podnosi poziom endorfin i niesie pozytywne przesłanie. Krótko mówiąc – zakochałam się bez pamięci w tej historii i jej bohaterach. Teraz kolej na Was!

poniedziałek, 3 lutego 2020

''Błądząca we mgle'' Magda Mila # PATRONAT MEDIALNY [fragment powieści]

Obraz może zawierać: tekst
Moi Drodzy,
11 lutego pojawi się w księgarniach trzeci tom serii ''Żywioły'' - ''Błądząca we mgle'' Magdy Mila. Na zachętę mam dla Was krótki fragment powieści:
Piję łyk kawy i rozglądam się po sali. Kilka stolików jest zajętych, a przy bufecie śniadaniowym stoją cztery osoby zastanawiające się, czy lepsza będzie szyneczka czy serek. Patrzę z obrzydzeniem na to, co sama mam na talerzu – bułkę, jajko sadzone i kilka plastrów pomidora.
Powinnam coś zjeść, bo czeka mnie ciężki dzień, może nawet najtrudniejszy w moim życiu. Ale żołądek mam tak zaciśnięty z nerwów, że muszę się zmuszać do przełknięcia choć kilku kęsów. Alkohol byłby lepszy. Na pewno by mnie rozluźnił. Jednak nie sięgnęłam po prosecco. Wciąż nie jestem pewna, jak mój organizm zareaguje, bo nadal moje doświadczenie z używkami jest zbyt małe. A muszę zachować trzeźwość i umysłu, i ciała. Od tego, jak potoczy się dzisiejszy dzień, zależy cała moja przyszłość.
Patrzę znowu na twarze ludzi kręcących się po restauracji rzekomo pięciogwiazdkowego, a w rzeczywistości obrzydliwego, jak na standardy, które znam, hotelu. Zarezerwowałam go bez głębszych analiz, gdy podjęłam decyzję. To znaczy – kiedy uznałam, że Nowy Jork jest pułapką, w której już zawsze będę dawną Kate, i po prostu postanowiłam stamtąd uciec.
Wszystko załatwiłam w kilka dni. Johnowi i Olivii powiedziałam, że jadę na weekend do domku rodziców Amy; przyjaciółce – że wyjeżdżam z dziadkami do Anglii. Kupiłam bilet lotniczy, sfałszowałam ich podpisy na zgodzie na lot, gdyby taka była potrzebna, a potem spakowałam walizkę i po wielogodzinnej podróży wylądowałam w Warszawie.
Poświęciłam dwa dni na kręcenie się po okolicy. Dobrze, że trafiłam tu o tej porze roku, bo nie wyobrażam sobie jak przygnębiające musi być to miasto zimą. Poza tym planowałam. Uznałam, że lepiej zaskoczyć ojca w domu. Adres zdobyłam wykonując jeden telefon do jego biura. Szokujące, jak bezmyślna potrafiła być jakaś szczebiocząca stażystka, która prawie spadła z krzesła, słysząc moje kłamstwa o pilnym dostarczeniu obrazu zakupionego na zagranicznej aukcji…
Dopijając kawę wyciągam z torebki zdjęcie, które wydrukowałam z internetu. Mój ojciec wygląda jak Michael Fassbender, o ironio! Amy ma plakat tego aktora na ścianie, a ja zaraz spojrzę na jego klona i powiem, jak bardzo go nienawidzę… Ten garniturek, koszula, lodowate spojrzenie – oczy identyczne jak moje. Mam nadzieję, że będę w stanie tak samo chłodno na niego patrzeć.
Odgryzam jeszcze kawałek bułki i wstaję. Jeśli chcę Tomasza Bergsona zastać w domu, to muszę zaraz się tam pojawić. W taksówce z trudem uspokajam drżące dłonie. Atakują mnie fale mdłości; nigdy nie byłam tak zdenerwowana. Ale powtarzam sobie – jesteś wredną, twardą suką, dasz radę. I tylko na tym staram się skoncentrować. W holu wysokiego apartamentowca podchodzę do portiera.
– Szukam pana Bergsona.
Uśmiecha się do mnie, ale kręci głową.
– Już wyszedł – odpowiada nienaganną angielszczyzną. – Ale pani Lilianna powinna jeszcze być.
Pani Lilianna? No, jasne. Przecież nie jest prawiczkiem, pewnie ma jakąś kobietę. Biorę głęboki oddech i zaciskam rytmicznie dłonie, kiedy portier uśmiecha się do mnie ze słuchawką przy uchu.
– Nie odbiera – mówi. Po chwili wychodzi zza kontuaru i idzie szybkim krokiem w stronę wybiegającej z windy kobiety.
– Pani Lilianno! Mają państwo gościa! – krzyczy. Nieznajoma zatrzymuje się. – Ta młoda dama szuka pana Bergsona – portier powtarza już normalnym głosem.
Kobieta przenosi spojrzenie na mnie i badawczo mi się przygląda. Nie zamierzam być dłużna. Z kpiącym uśmieszkiem skanuję ją wzrokiem. Jest atrakcyjna – szczupła, zadbana, ma piękne oczy i miłą twarz. Ale nie dam się zwieść.
– Pan Bergson już wyszedł – mówi. – Coś mu przekazać? – Patrzy na mnie pytająco i mruży z zastanowieniem oczy.
– Chcę się z nim spotkać – odpowiadam z naciskiem.
– Mogę do niego zadzwonić. Tylko potrzebuję jakieś imię, może nazwisko? – w jej głosie słyszę lekką irytację.
– Jestem Kate Wright. Córka. – Uśmiecham się zarozumiale, choć wszystko we mnie drży, gdy wypowiadam ostatnie słowo.
– Córka? Czyja córka? – Kobieta nie potrafi ukryć szoku na twarzy.
– Jestem córką Tomasza Bergsona, a ty masz do niego zadzwonić – cedzę.
Gapi się na mnie, nie reaguje. Czuję, że mam przewagę. Znacząco zerkam na telefon, który trzyma w dłoni, więc w końcu przytomnieje i dzwoni.
– Zacząłeś już spotkanie? – pyta nie odrywając ode mnie wzroku.
– Czyli masz teraz chwilę? Zaraz będę – mówi szybko i rozłącza się.
– Zawiozę cię do jego biura.
Uśmiecham się z satysfakcją, choć w środku cała drżę. Zastanawiam się, jak długo dam radę nie okazywać zdenerwowania.
– A ty właściwie kim jesteś? – pytam, gdy ruszamy w stronę drzwi. – Asystentka, sprzątaczka, kolejna dupa?
Kobieta zatrzymuje się na moment. Dobre trafienie.
– Nazywam się Lila Popławska.
– I…?
– Więcej cię nie powinno interesować.
W porządku. Przynajmniej mam chwilę na zebranie myśli i przygotowanie się do starcia. Spotkanie w biurze nie całkiem jest zgodne z moim planem, ale dam radę.
Idziemy na parking. W samochodzie biorę kilka głębszych oddechów, potem zerkam na nią. Zaciska palce na kierownicy, jest roztrzęsiona. Dawnej Kate pewnie byłoby jej żal. Ale zaraz myślę, że mogła znać prawdę i śmiać się z porzuconej córki, albo cieszyć, że żaden bachor im nie przeszkadza w cudownym życiu – i od razu wraca złość. Ciszę przerywa dzwonek komórki, potem piknięcie sygnalizujące nadejście wiadomości. Kobieta je ignoruje, więc kolejny raz kpiąco się uśmiecham.
Nie jedziemy długo. Już po kilku minutach samochód zjeżdża do garażu. Moja towarzyszka chwilę się rozgląda, po czym parkuje w poprzek, blokując jakieś dwa auta. Nieźle. Wyskakuje i trzaska drzwiami; też wysiadam, choć znacznie wolniej.
W windzie wciąż milczymy, a we mnie z każdym pokonanym piętrem rośnie niepokój. Zaraz go zobaczę. Wszystko przemyślałam – co zrobię, powiem, jak się zachowam. Ale teraz w głowie mam pustkę. Żaden egzamin, chłopak, problem – nic w moim życiu nie powodowało takiego paraliżu. Powinnam na chwilę gdzieś odpocząć i dojść do siebie.
Niestety kobieta nie daje mi na to szansy. Ciągnie mnie za rękę przez przestronny korytarz. Za szklanymi szybami siedzą gapiący się na nas ludzie. Zmierzamy do drzwi, które, mam wrażenie, zaraz mnie pochłoną.
Stajemy pod nimi. Sekunda wahania, szarpnięcie klamki i już są otwarte.
– Lila! Co się dzieje? – Siedzący za biurkiem mężczyzna podrywa się. To on, mój ojciec. Widzę, że chce coś jeszcze powiedzieć, ale zamiera, gdy mnie zauważa.
– Właśnie! To się dzieje. Kate Wright. Szuka cię.
.


Skusicie się?

niedziela, 2 lutego 2020

KONKURS: ➳ Ustrzel książkę 📚

KOCHANI,

Zapraszam na kolejny''strzelecki'' konkurs.

 PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 3 255 555 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA powieść: ,,Nieodpowiednia dziewczyna'' J. Harrow.

Aktualizacja:

Ostatnim razem nikomu nie udało się ustrzelić właściwej liczby.Zatem bawimy się dalej. Szczegóły:  TUTAJ
Zgłoszenia proszę przesyłać tylko i wyłącznie na maila wraz z dopiskiem:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu tj. podanie mojego imienia, nazwiska w przypadku wygranej.

kryniame@wp.pl  


Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku 
-zaobserwujesz moje konto na Instagramie
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Zysk i S-ka.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie z licznikiem 3 255 555 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 2 lutego 2020 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' ustalonego licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki: ,,Nieodpowiednia dziewczyna'' J.Harrow.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

sobota, 1 lutego 2020

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę zatytułowaną ,,Kto siłę ma'' w wykonaniu Damiana Syjonfama.

Damian SyjonFam (a właściwie Damian Skoczylas) swoją karierę rozpoczął w 1996 roku, kiedy do współpracy zaprosiła go grupa Natura. Po kilku wspólnie zagranych koncertach Damian wyjechał do Londynu, gdzie pogłębił swoją wiedzę muzyczną i ukończył kurs realizacji dźwięku. W 2007 roku powołał do życia zespół ComeYah, w którym był wokalistą, autorem tekstów i współtwórcą muzyki. Ich debiutancki album „Na Wschód” zachwycił polskich fanów muzyki reggae. Wkrótce jednak Damian pożegnał zespół, wyjechał zagranicę i na dłuższy czas zamilkł. Wielki powrót Damiana na scenę miał miejsce w 2014 roku na festiwalu Ostróda Reggae Festival. Wtedy też odbyła się premiera jego pierwszego solowego albumu „Wracam do domu”.

Nie miał czasu
on nie miał go nawet dla siebie
i nie miał im co dać
jego myśli rodziły się w gniewie
już nie potrafił brać tego co dostał
widział tylko to czego nie miał

Kto siłę ma by iść pod prąd
gdy przetrwa upadek,
dno jest twarde byś odbić się mógł
jeśli tylko dasz radę
Kto siłę ma by iść pod prąd
gdy przetrwa upadek,
dno jest twarde byś odbić się mógł
ja wiem że dasz radę

Ja wiem że dasz radę...

Ona miała życie jak sen
w jej planach
wszystko świeciło
dramat napisał los
zabrał jej go ktoś
to wiele zmieniło
potem było ciemno,
potem był mrok
znalazła w sobie siłę,
żeby zrobić krok
w stronę światła
jak mantra powraca ten głos

Kto siłę ma by iść pod prąd
gdy przetrwa upadek,
dno jest twarde byś odbić się mógł
jeśli tylko dasz radę
Kto siłę ma by iść pod prąd
gdy przetrwa upadek,
dno jest twarde byś odbić się mógł
ja wiem że dasz radę

Ta zwrotka jest tylko dla ciebie
żebyś wiedział, że nie jesteś sam
nie bój się popełniać błędów
w nich też najwyższy ma plan
gdybyś się zapętlił
w tym co cię niszczy,
co cię niszczy od środka
pamiętaj, że to co wysyłasz od siebie
ostatecznie Cię spotka,
kochaj siebie
takim jaki jesteś
kochaj się przede wszystkim
będziesz miał co,
będziesz miał co,
co podarować bliskim

Kto siłę ma by iść pod prąd
gdy przetrwa upadek,
dno jest twarde byś odbić się mógł
jeśli tylko dasz radę
Kto siłę ma by iść pod prąd
gdy przetrwa upadek,
dno jest twarde byś odbić się mógł
ja wiem że dasz radę

Nosisz w sobie wszystko
czego ci potrzeba
w razie czego
w duszy zaśpiewaj

Kto, kto je je je je je je je...
Kto, kto je je je je je je je...
Błogosławieni ci
co odnaleźli drogę
tym co siłę ma
by iść pod prąd.