"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 16 lipca 2013

Siła uczuć.

 Miłosne kolizje
Michalina Kłosińska-Moeda

 
wydawnictwo: Replika
data wydania: 2013
liczba stron: 224
ocena: 5/6




       Miłość jest czasem jak wiatr. Wpada znienacka burząc nasze spokojne, poukładane życie. O tym przekonała się również na własnej skórze trzydziestodwuletnia Malwina Michalska, główna bohaterka ,,Miłosnych kolizji’’ Michaliny Kłosińskiej-Moedy. Kilka dni przed dniem Wszystkich Świętych jadąc na cmentarz samochodem cioci Wiesi Malwina nieoczekiwanie zderza się z innym kierowcą. Na szczęście kolizja jest niegroźna, zaś poszkodowany, Robert Lisowski, nieziemsko przystojny o śniadej karnacji i czekoladowych oczach mężczyzna w ramach rekompensaty zaprasza sprawczynię wypadku na kawę. Czarujący dżentelmen o miłej aparycji i kulturalnym zachowaniu niemal od razu przyprawia ją o szybsze bicie serca. Dziewczyna ma jednak narzeczonego, z którym planuje ślub, lecz mimo to nie potrafi zapomnieć o głębokim, cudownym spojrzeniu Roberta.

,,Co się ze mną dzieje, myślała Malwina gorączkowo (…). Idiotka, kretynka, bałwanka. Bałwanka? Skrzywiła się znowu. Kobieto myśl spokojnie, upomniała się w duchu, masz narzeczonego, plany na przyszłość, a to dzisiaj to był zwykły przypadek, ot prztyczek w nos od losu, taki mały test wierności’’.


Jak dalej potoczą się losy tych dwojga? Czy ich drogi rozejdą się bezpowrotnie? A może przewrotny los szykuje dla przyszłej mężatki szokującą niespodziankę?

Lubię od czasu do czasu przeczytać lekkie i jednocześnie niezwykle emocjonujące powieści o miłości, dlatego już od pierwszych scen zaangażowałam się całym sercem w życiowe perypetie głównej bohaterki kibicując na każdym kroku w drodze do jej szczęścia. Początkowo nieco irytowało mnie zachowanie Malwiny, ponieważ biernie tkwiła w swoim aktualnym związku nie zauważając prawdziwych pobudek swojego ukochanego, który w przyszłym małżeństwie doszukiwał się jedynie korzyści majątkowych. Na szczęście do akcji wkroczyła sprytna ciocia Wiesia ze swoimi ,,trzema groszami'' starając się uświadomić Malwinie, gdzie należy szukać prawdziwego szczęścia. W jaki sposób? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

Niezwykle pozytywnie odebrałam tę książkę, ponieważ nie jest kolejny ckliwy, banalny romans pełen powierzchownego lukru. Michalina Kłosińska-Moeda w mądry i ciekawy sposób uświadamia czytelnikowi, że na prawdziwą miłość nigdy nie jest za późno. Nie ważne, czy masz trzydzieści czy ponad pięćdziesiąt lat. To najpiękniejsze uczucie może nieoczekiwanie ,,dopaść’’ cię w każdym wieku. Podobał mi się również pogląd autorki w stosunku do wiary i religii. Z wrażliwością oraz humorem pokazuje nam najważniejsze przymioty dotyczące duchowej bogobojności.

Wszystkim bez wyjątku polecam przeczytać ,,Miłosne kolizje’’. To idealna lektura na każdą porę roku, która nastraja optymistycznie i poprawia samopoczucie. Utrzymana w ciepłej zabawnej formie będzie zapewne doskonałą odtrutką na chandrę. Prosta, swobodna narracja, nieskomplikowana treść, ciekawa akcja i cała paleta silnych uczuć, to wszystko razem stanowi niebywałą, ekscytującą mieszankę dobrej romantycznej historii. Zapraszam do lektury.

***

Wydawnictwo Replika.


poniedziałek, 15 lipca 2013

Brutalny świat iluzji.


Pośród złudzeń
Julia Deja


tytuł oryginału: Pośród złudzeń
wydawnictwo: Bookio.pl
data wydania: 10 stycznia 2013
liczba stron: 349
ocena: 6/6







        Każdy z nas pragnie kochać i być kochanym, bo przecież miłość to najpiękniejsze uczucie, jakie może spłynąć na człowieka, ale czasami bywa tak, że niektórzy lokują swoje uczucia w niewłaściwych osobach. Najlepszym tego przykładem mogą być zażyłe stosunki nauczyciela i uczennicy. Czy taka więź, nieakceptowana przez społeczeństwo jest warta zachodu? Więcej na ten temat dowiemy się z ,,Pośród złudzeń’’, najnowszej powieści Juli Deja.

 Siedemnastoletnia Mia, uczennica liceum w Cliverwood, wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego, poznaje trzydziestoletniego Roberta Daryla, nowego nauczyciela matematyki. Piękny, przystojny, inteligentny belfer od pierwszych chwil wzbudza w młodej dziewczynie cieplejsze uczucia, która korzystając z okazji zapisuje się do niego na korepetycje. Po jakimś czasie nastolatka ze zdumieniem odkrywa, że profesor również nie pozostaje obojętny na jej wdzięki. W końcu ich wzajemne relacje osiągają apogeum, lecz nieoczekiwanie na jaw wychodzi wiele zaskakujących faktów, które rzutują cieniem na ukochanego mężczyznę. Jakie ,,demony'' skrywa w sobie Robert? Co dalej wyniknie z tego pokrętnego związku?

Bardzo lubię czytać o zakazanej miłości, dlatego przeczuwałam, że historia ,,Pośród złudzeń’’ trafi do mojego serca niczym strzała Amora i cieszę się, że moja intuicja mnie nie zawiodła. Ta książka to istny rollercoaster uczuć. Na początku byłam przekonana, że autorka pokaże cudowną miłość głównych bohaterów polewając ich uczucie gorącą czekoladą i malowanym lukrem. Już na samą myśl zapewne niektórym czytelnikom robi się niedobrze, ale spokojnie, bez obaw. Nie znajdziemy tutaj nadmiernej słodkości, wręcz przeciwnie. Julia Deja zaserwowała nam szokującą grę pozorów, w której nic nie jest takie, jakby się mogło początkowo wydawać. Mia ślepo wierzyła w szczere uczucia matematyka, ale z biegiem czasu ,,wyszło szydło z worka’’.

,,Złudzenia początkowo są rzeczami pięknymi. Dają nam szczęście, radość z życia, poczucie spełnienia. Wydaje się, że można góry przenosić, ale po pewnym czasie nadchodzi taki moment, w którym wszystko burzy się jak źle skonstruowany budynek. Gęsta mgła pozorów wydaje się przyjazna, dopóki nie zaczynamy poprzez nią dostrzegać kłamstw, w których do tej pory żyliśmy. Z dnia na dzień okazuje się, iż byliśmy członkami iluzji, ulegliśmy, nie zważając na nic’’.

Zastanawiacie się pewnie, kim w rzeczywistości był Robert? Jedno tylko zdradzę. Był iluzją, złudzeniem, mglistą mrzonką o czarującym księciu z bajki. Dlaczego? Tego musicie dowiedzieć się osobiście.

Dawno nie czytałam tak dobrej powieści dla młodzieży. Autorka nie skupiła się wyłącznie na zakazanej relacji nauczyciela i uczennicy. Porusza także szereg innych, niezwykle istotnych kwestii, które dodają kolorytu całej fabule podnosząc jej wartość. Znajdziemy tutaj m.in. problemy z narkotykami, przemoc, gwałt, tragiczną śmierć oraz odkrywanie rodzinnych sekretów. Wszystkie wątki zgrabnie komponują się ze sobą tworząc jedną, spójną całość. Wprawdzie niektóre sceny były przewidywalne, niemniej jednak w żaden sposób nie odebrało mi to przyjemności czytania. Niesamowicie do gustu przypadła mi lekka, swobodna i zarazem bardzo dojrzała narracja. Lubię taki jasny, prosty, konkretny przekaz, dzięki któremu mogłam skupić się tylko na tym, co najważniejsze. Opisy scen są niezwykle sugestywne i plastyczne. Miałam wrażenie, że oglądam niezwykły, poruszający, nieoczekiwany film pełen różnorodnych emocji. Także kreacja psychologiczna poszczególnych postaci jest niezwykle wyrazista i autentyczna. Bez trudu wyobraziłam sobie konkretne osoby. Natomiast za sprawą wartkiej akcji nawet nie zauważyłam, kiedy dobrnęłam do finałowej mety. Teraz czuje pustkę i żal, ponieważ tak mocno zżyłam się z bohaterami tej książki, że dalej chciałabym uczestniczyć w ich życiu.

Wiele uprzedzonych osób uważa, że książki polskich autorów są gorsze od zagranicznych. Nie zgadzam z tym stwierdzeniem. Uważam, że w naszym kraju także istnieje spora grupa znakomitych, uzdolnionych twórczo pisarzy. Od dziś, do tego zacnego grona zaliczam Julię Deję. Jej najnowsza książka jest doskonałym dowodem na to, że można stworzyć mądrą, interesującą i wartościową powieść.

Gorąco polecam przeczytać ,,Pośród złudzeń’’ wszystkim osobom bez względu na wiek i preferencje czytelnicze. Ta książka jest swoistą przestrogą dla wielu ludzi, którzy przekładają swoje wartości i zasady nad siłę uczuć. Miłość czasem karmi się siłą wyobraźni, tka piękną szatę, która rozpościera nad rzeczywistością, co sprawia, że zaślepieni brniemy w chory układ. Jak z niego się wydostać? Zobaczcie sami śledząc zagmatwane losy Mii. Zapraszam do lektury.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Blog autorki: KLIK.
Fan page książki na Facebooku: KLIK.
Tu możesz kupić ,,Pośród złudzeń'': KLIK.

niedziela, 14 lipca 2013

Znaleźć winnego.


Uśpienie
Marta Zaborowska

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2013-07-03
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
Liczba stron: 480
Ocena: 6-/6








       Marta Zaborowska, z wykształcenia politolog, zawodowo pracuje w jednej z międzynarodowych instytucji finansowych. W wolnych chwilach oddaje się swojej pasji, jaką jest pisanie, dzięki czemu obecnie możemy poznać debiutancką książkę autorki zatytułowaną „Uśpienie”.

W małym podwarszawskim miasteczku, nieopodal lasu, z kliniki psychiatrycznej ucieka Jan Lasota- groźny, niebezpieczny psychopata o wyjątkowo sadystycznych upodobaniach. Lokalna policja rozpoczyna bezowocne poszukiwania. W tym samym czasie doktor Anna Dudczak, lekarz prowadzący zbiegłego szaleńca zostaje brutalnie pokiereszowana, zaś dwa dni później w niewyjaśnionych okolicznościach ginie od strzału z pistoletu. Miejscowy komendant policji komisarz Stefaniak po raz pierwszy w swojej karierze zawodowej ma do czynienia z tak nietypowym przypadkiem, dlatego szuka pomocy z zewnątrz. Zatrudnia detektyw Julię Krawiec, która na swoim koncie posiada wiele znaczących sukcesów. Prywatnie, Julia jest po rozwodzie i samotnie wychowuje małoletnią córkę Sylwię. Kiedyś miała także nieprzyjemny epizod z alkoholem, lecz teraz chce zacząć wszystko od nowa, z czystą kartą, dlatego zaangażowaniem próbuje rozwikłać skomplikowane śledztwo. Okazuje się jednak, że nic tutaj nie jest takie oczywiste i proste, jakby się początkowo mogło wydawać. W sprawę zamieszanych jest wiele osób, za którymi ciągnie się szereg tajemnic i sekretów. Tymczasem ginie coraz więcej ludzi. Wkrótce zostaje również porwana córka oficer śledczej. Czy naprawdę Jan Lasota stoi za wszystkimi zabójstwami i porwaniem dziewczynki? A może winnego trzeba szukać gdzie indziej?

Tego mi właśnie było potrzeba, czyli dobrej kryminalnej prozy w polskim wydaniu. Marta Zaborowska totalnie mnie zaskoczyła swoją twórczością. Myślałam, że będę miała do czynienia z mało oryginalną, monotonną historią. Dostałam jednak pstryczek w nos, z czego jestem ogromnie zadowolona. ,,Uśpienie’’ to niezwykle intrygująca, zaskakująca, współczesna powieść, która ani na moment nie pozwala oderwać się od siebie. Wielowątkowa fabuła obfituje w szereg mylnych tropów i zagadek kryminalnych. To prawdziwa logiczna łamigłówka, dzięki której ciężko odgadnąć finalne zakończenie. Narracja urzeka prostotą przekazu, zaś minimalistyczne opisy i swobodne dialogi powodują, że książkę czyta się nadzwyczaj płynnie i z nieustannym zainteresowaniem. Wartka, dynamiczna akcja przykuwa uwagę czytelnika i pozwala na długi czas ,,pozostać’’ w literackim świecie głównych bohaterów. Na uznanie zasługuje przede wszystkim rzetelna kreacja psychologiczna postaci. Szczególnie Julia Krawiec zyskała w moich oczach niekłamaną sympatię, ponieważ nie była krystaliczną osobą pozbawioną wad, wręcz przeciwnie. Często topiła smutki w alkoholu i niekiedy zaniedbywała dobro swojego dziecka, ale właśnie dzięki temu wydała mi się bardziej wiarygodna. Nie wszyscy są przecież bez skazy. Każdy z nas ma coś za ,,uszami’’, dlatego cieszę się, że autorka przedstawiła poszczególne postacie zarówno z tej dobrej, jak i złej strony. Jedynie otwarte zakończenie postawiło we mnie lekkie uczucie niedosytu, ale z tego, co wiem, w planach szykuje się kolejny kryminał z Julią Krawiec w roli główniej, dlatego mam nadzieję, że usatysfakcjonuje mnie on jeszcze mocniej, niż jego pierwowzór.

Mam nadzieję, że na naszym rynku czytelniczym będzie więcej tak udanych debiutów literackich, jak ,,Uśpienie’’. Może są tutaj jakieś drobne niedociągnięcia, lecz ja osobiście ich nie znalazłam, ponieważ policyjne śledztwo prowadzone przez bystrą, inteligentną panią detektyw było tak absorbujące, że wszystko wokół przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Każdy zadeklarowany miłośnik kryminałów powinien mieć tę książkę w swojej domowej biblioteczce. To pasjonująca lektura obnażająca ludzkie słabości, które niejednokrotne prowadzą do obłędu, szaleństwa a nawet zbrodni. Zapraszam do czytania.

***

Wydawnictwo Czarna Owca.


piątek, 12 lipca 2013

Zatrzymać apokalipsę.


Kod demona
Adam Blake 

 
tłumaczenie: Marlena Dąbrowska
tytuł oryginału: Demon code
wydawnictwo: Hachette
data wydania: 17 kwietnia 2013

Ilość stron: 547
ocena: 5 /6






       W XVII wieku pewien szalony, obłąkany prorok przepowiedział nadejście końca świata. Jego wizje/spostrzeżenia zostały zapisane w księdze, która od wielu lat spoczywa ukryta w Brytyjskim Muzeum. Świat aktualnie nawiedzają dziwne kataklizmy, zaś drogocenne publikacje jasnowidza zostają wykradzione przez tajemniczego, sprytnego złodzieja. Śledztwo w tej sprawie przejmuje była policjantka Heather Kennedy, eksnajemnik Leo Tillman oraz młody strażnik muzeum Ben Rush. Wspólnie dochodzą do wielu zaskakujących odkryć. Okazuje się, że za kradzieżą księgi stoją niebezpieczni i nieobliczalni wyznawcy Ewangelii Judasza, zwani potocznie Judaszowcy, którzy nie cofną się przed niczym, aby wypełnić proroctwo apokalipsy. W tej sytuacji tylko jedna osoba może powstrzymać ten katastroficzny plan. To Diema, dziewiętnastoletnia dziewczyna będąca żołnierzem z armii Judaszowców. Los ludzkości spoczywa w jej rękach, lecz czy nastolatka odważy się działać przeciwko swoim braciom w wierze? Tymczasem przepowiedziany Armagedon zbliża się wielkimi krokami. Co z tego dalej wyniknie? Zobaczcie sami.

„Kod Demona” Adama Blake’a stanowi swego rodzaju kontynuację powieści ,,Oszustwo znad Morza Martwego”. Osobiście o tym nie wiedziałam, ale uważam, że śmiało można czytać tę książkę bez znajomości pierwszego tomu, ponieważ mamy tutaj do czynienia z całkiem inną historią i wszelkie niejasności dotyczące wcześniejszych perypetii głównych bohaterów są skrupulatnie tłumaczone przez autora. Na pierwszy rzut oka fabuła przypomina ,,Kod Leonarda da Vinci’’ lub ,,Anioły i Demony’’ i faktycznie znajdziemy tutaj pewne, drobne, minimalistyczne podobieństwa, jednakże w dużej mierze historia skupia się głównie na powstrzymaniu ludzkiej zagłady. Wspólnie z czwórką bohaterów z przerażeniem śledziłam obłąkańcze poczynania Judaszowców. Działo się tutaj, oj działo. Z wypiekami na twarzy brnęłam przez wartką i pełną zwrotów akcje. Bohaterowie byli barwni, wyraziści i niezwykle staranie dopracowani. Ich inteligencja, błyskotliwość, ofiarność, zaangażowanie oraz żelazne zasady wzbudziły mój niekłamany podziw. Płynna narracja połączona z plastycznymi opisami miejsc, osób i zdarzeń sprawiła, że moja wyobraźnia bez przeszkód zbudowała sugestywny obraz danej sytuacji. Większości przypadków towarzyszy podskórny niepokój i napięcie, dzięki czemu z niepokojem i zarazem fascynacją obserwowałam dramatyczny rozwój finalnego zakończenia. Autor niezwykle umiejętnie połączył sensacyjne, kryminalne i fantastyczne wątki tworząc z tego bardzo dobry przygodowy thriller. W sumie nie mam się, do czego przyczepić, może tylko poza paroma nużącymi epizodami, które na szczęście występowały sporadycznie.

Najnowsza proza Adama Blake'a jest niezwykle ekscytującym dreszczowcem pełnym tajemnic, niewyjaśnionych sekretów i złowieszczych, szalonych przygód. Poznaj ten złowrogi świat, gdzie na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo i zobacz, jak to jest trzymać w swoich rękach losy całej ludzkości. Zapraszam do lektury.

***

Wydawnictwo Hachette. 


czwartek, 11 lipca 2013

Tajemnice procesu Norymberskiego.


Kod Estery
Bernard Benyamin, Yohan Perez

tłumaczenie: Agnieszka Labisko
tytuł oryginału: Le code d’Esther
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: 17 czerwca 2013
liczba stron: 320
ocena: 4-/6







       Wiele lat temu w 1945 roku w listopadzie odbył się proces norymberski przeciwko osobom odpowiedzialnym za zbrodnie nazistowskie z czasu III Rzeszy. Wśród oskarżonych poznajemy Juliusa Streichera, ,,odrażającego’’ ludobójcę, skazanego przed Trybunałem na śmierć. Tuż przed egzekucją mężczyzna ze spokojem oznajmił wszystkim zgromadzonym wokół: ,,Żydzi będą teraz zadowoleni. To jest Purim 1946!’’. Co oznaczały jego słowa? Dlaczego Streicher ni stąd, ni z zowąd nawiązał do liturgii żydowskiej? Czy ma to jakiś związek z tekstem zapisanym ponad dwa tysiące lat temu w Księdze Estery?

Bernard Benyamin, dziennikarz i producent telewizyjny, (współprowadził magazyn reporterów „Envoyé spécial” na kanale France 2), wspólnie z Yohanem Perezem, francuskim reżyserem telewizyjnym postanowili na własną rękę przeprowadzić w tej sprawie dziennikarskie śledztwo. Wszelkie informacje na ten temat umieścili w publikacji zatytułowanej "Kod Estery".

To moje pierwsze spotkanie z książką non-fiction, dlatego obawiałam się, że będę miała lekkie trudności z jej właściwą interpretacją przekazu. Wszelką tematykę wojenną, historyczną lub polityczną z reguły omijam szerokim łukiem, niemniej jednak nie było aż tak źle, jak przypuszczałam. Wspólnie z głównymi bohaterami wyruszyłam w niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni, gdzie mogłam szerzej poznać ciekawe, ukryte fakty historyczne lub zakamuflowane znaczenia biblijne. Dziennikarskie dochodzenie zaprowadziło mnie do Izraela, Jerozolimy, Francji, Niemiec oraz Szwajcarii. Tam odkryłam wiele szokujących archiwalnych dokumentów dotyczących Księgi Estery, proroctwa biblijnego, Judaizmu, ludobójstwa i końca świata. Fabuła oscyluje głównie między nazizmem i Holokaustem, ale niestety w moim mniemaniu temat ten został zbyt powierzchownie potraktowany. Konkretne stenogramy przesłuchań i osobiste przemyślenia brzmiały mało wiarygodnie. Brakowało mi konkretnych dowodów lub poszlak na to, że obie kondygnacje są do siebie podobne. Ich poszczególne argumenty nie przekonały mojego ścisłego umysłu. Liczyłam na więcej konkretnych tez podpartych mocnymi dowodami. Interesujące natomiast były prywatne wspomnienia z życia Bernarda Benyamina, dzięki którym bliżej poznałam żydowską religię i kulturę. Reasumując, całokształt ,,Kodu Estety'' wypadł w moich oczach całkiem przyzwoicie i myślę, że mimo kilku niedociągnięć warto poświęcić mu więcej uwagi.

Nietypowym, atrakcyjnym bonusem są kody QR, dzięki którym czytelnik może w trakcie lektury oglądać filmy instruktażowe nawiązujące do poszczególnych opisywanych wydarzeń. Taki zabieg powinien być częstej wykorzystywany we wszystkich materiałach historycznych.

Komu mogę polecić tę książkę? Zapewne wszyscy miłośnicy historycznych i teologicznych akcentów poczują się usatysfakcjonowali śledząc zapis dziennikarskiej przygody Bernarda Benyamina i Yohana Pereze. Ta książka jest jedną wielką zagadką. Na samym jej finiszu pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi. Chcesz rozpocząć intrygującą inkwizycje w Norymberdze, która pozwoli ci spojrzeć na swoje życie z zupełnie innej perspektywy?  Zapraszam w takim razie do lektury.


***

Wydawnictwo Otwarte.