sobota, 5 lutego 2011

,,Ostatnia piosenka''

Pragnę wam polecić książkę ,która przypadkowo wpadła w moje ręce i zostawiła niesamowite wrażenia po jej przeczytaniu. Jej recenzje zamieściłam tez na portalu granice.pl ,gdzie została zauważona i doceniona w  konkursie na recenzje tygodnia. Jest mi niezmiernie miło ,że dopiero co zaczynam a ty taki zastrzyk pozytywnej energii. Zapraszam do czytania....



Niedawno całkiem przypadkowo wpadła w moje ręce powieść Nicolasa Sparksa "Ostatnia piosenka’’ . Nie miałam wcześniej nigdy styczności z twórczością tego autora. Dowiedziałam się jednak, że jest mistrzem opowieści romantycznych. Potwierdził to, pisząc takie książki jak: "Pamiętnik", "List w butelce", "Na ratunek", "I wciąż ją kocham" czy "Noce w Rodanthe". Bałam się, że najnowszy bestseller "Ostatnia Piosenka", nie przypadnie mi do gustu. Z opisu nie wynikało nic konkretnego. Z pozoru banalny, normalny romansik, dlatego nie wiedziałam, co mnie czeka. Zostałam zaskoczona bardzo miło i pozytywnie. Wszystkie moje obawy pękły jak bańka mydlana, kiedy po kilku rozdziałach doszłam do wniosku, że wprost nie mogę się oderwać od tej lektury. Na każdym kroku napotykałam wiele tajemnic i niejasności, które podsycały moje zainteresowanie.

Poznajemy tu główną bohaterkę, którą jest siedemnastoletnia Ronnie Miller. Przed trzema laty jej świat runął jak domek z kart. Powodem był ojciec, Steve, utalentowany pianista. Porzucił on swoją karierę, rezygnując z posady nauczyciela w Nowym Jorku i wrócił do miasteczka Wrightsville Beach w Północnej Karolinie. Jego ucieczka oznaczała również definitywny koniec małżeństwa Millerów.

Choć upłynęły już trzy lata od tamtych zdarzeń, Ronnie wciąż odczuwa wielki żal i dalej nie chce utrzymywać jakichkolwiek kontaktów ze swoim ojcem, czego dowodem są choćby stosy nieprzeczytanych listów. Sytuacja zmienia się nieoczekiwanie, kiedy na kilka miesięcy przed jej osiemnastymi urodzinami matka wysyła Ronnie wraz z młodszym bratem Jonahem na całe lato do Wilmington.
Początki są bardzo trudne. Wychowana w Nowym Jorku, przesiąknięta jego tętniącym życiem i przyzwyczajona do towarzystwa rozrywkowych przyjaciół, nasza bohaterka będzie musiała zmierzyć się z senną atmosferą nadmorskiej mieściny, jak i antypatią do własnego ojca. Uważa, że czeka ją najbardziej nudne lato w życiu. Dalsze wątki pokazują, jak bardzo się myli…
Fabuła jest tutaj arcyciekawa. Sparks opisuje wiele interesujących wątków: pierwszą słodką miłość Ronnie i Willa Blakelela, siatkarza, który odwzajemnia jej uczucia. Dziesięcioletni Jonah, pełen wigoru i sympatii, dodaje powieści świeżości i poczucia humoru. Śmiertelna choroba ojca, która przyczynia się do znaczącej przemiany naszej bohaterki z wiecznie niezadowolonej siedemnastolatki we wrażliwą, współczującą, dojrzałą nastolatkę. To wszystko przedstawione jest w sposób ciepły, mądry i ujmujący.
Niejednokrotnie mocno wzruszyłam się podczas lektury tej książki, bardziej wrażliwym czytelnikom przyjdzie więc uronić przy niej niejedną łzę. Przeżywałam każdy moment z życia bohaterów. Ich rozterki i problemy niesamowicie uderzyły w moje serce. "Ostatnia piosenka" napisana jest przystępnym, luźnym językiem, a jednocześnie towarzyszy jej głębokie przesłanie. Powieść Sparksa czyta się jednym tchem, warto polecić ją każdemu, szczególnie dorosłemu czytelnikowi, który posiada dorastające już dzieci. "Ostatnia piosenka to szansa, by lepiej zrozumieć typowego nastolatka. Śmiało mogę napisać, że dawno nie czytałam tak dobrze napisanej powieści. Dzięki niej już teraz wiem, że Nicholas Sparks potrafi uzależnić człowieka od swoich książek i potrafi wzruszyć. Z miłą chęcią przeczytam jego pozostałe powieści.

2 komentarze:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...