piątek, 24 sierpnia 2012

Uroki macierzyństwa.


Wyznania upiornej mamuśki

Jill Smokler

tłumaczenie: Agnieszka Kwiatkowska
tytuł oryginału: Confessions of a Scarry Mommy
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: sierpień 2012
Liczba stron: 192






          W życiu niektórych kobiet nadchodzi taki moment, kiedy w umyśle dojrzewa decyzja do macierzyństwa. Wyobrażamy sobie obraz idyllicznej rodziny: mama, tata i cudowne dziecko. Rzeczywistość przedstawia się jednak zgoła inaczej. Taka mała, krucha istotka, to wielka odpowiedzialność i zarazem ogromna, emocjonalna huśtawka uczuć zmieniająca nasz świat o 360 stopni. Więcej na ten temat wie również Jill Smokler, autorka książki ,,Wyznania upiornej mamuśki’’. Po urodzeniu pierwszego dziecka  Smokler (obecnie ma troje pociech) będąc na urlopie macierzyńskim  zapragnęła podzielić się z innymi ludźmi spostrzeżeniami i doświadczeniami młodej matki pisząc bloga, który następnie stał się inspiracją do wydania powyższej książki.

Dziennik Jill składa się z dwudziestu pięciu rozdziałów, w których autorka porusza szereg istotnych problemów i trosk, z jakimi zmaga się większość rodziców. Już na samym wstępie dowiadujemy się m.in., że odmienny stan kobiety wcale nie jest okresem nieustanej radości. Dość często figuruje tutaj poczucie rozdrażnienia, zniechęcenia bądź złości spowodowany nieustannie rosnącym brzuchem, żylakami, rozstępami itp. Także w kolejnych rozdziałach autorka obala mit dotyczący beztroskiej, sielskiej opieki nad niemowlęciem czy kilkuletnim brzdącem. Tak naprawdę nie ma idealnych dzieci ani perfekcyjnych rodziców. Macierzyństwo, to prawdziwa, wieczna szkoła życia. Czy warto zatem angażować się w ten niezwykle ważny i trudny zawód? O tym dowiemy się czytając ,,Wyznania upiornej mamuśki’’.

Jestem bardzo mile zaskoczona swoistym pamiętnikiem napisanym przez Jill Smokler. Spodziewałam się moralizatorskich wywodów na temat wychowywania dzieci a dostałam dużą dawkę zabawnej historii opowiadającej o sukcesach i porażkach młodej mamy, która daleka jest od perfekcji w tym, co robi. Książka urzeka swą szczerością i autentycznością. W niezwykle prosty i konkretny sposób pokazuje, że macierzyństwo, to nie wyścig szczurów, (choć wielu rodziców ma o tym często mylne wyobrażenie). W oczach innych osób próbujemy kreować swoją rodzinę na doskonałą w każdym calu a przecież tak naprawdę…
Jill Smokler z dziećmi: Lily, Ben i Evan.
,,Rodzic dokonały nie istnieje. Chociaż każdy z nas.. a na pewno większość stara się ze wszystkich sił, w pewnych sprawach odnosimy sukcesy, a w innych porażki.(..) Nic nie stracimy, przyznając się sobie nawzajem do słabości i niedoskonałości, wręcz przeciwnie. Będziemy lepszymi matkami, lepszymi żonami, lepszymi kobietami, jeżeli zdołamy wreszcie przestać grać i zamiast tego pokażemy prawdziwą twarz.''

,,Wyznania upiornej mamuśki’’ jest  interesującą  lekturą dla każdego. Można z niej wyciągnąć wiele cennych uwag i rad. Samo przesłanie mówiące o tym, iż we wszystkich aspektach naszego życia powinniśmy umieć zachować stosowny umiar i zdrowy rozsądek doskonale odzwierciedla ,,kolory’’ macierzyństwa. Szczerze polecam przeczytać dzieło Jill Smokler bez względu na to, czy planujesz, jesteś, bądź będziesz matką.  To niezwykle zabawna, bezpośrednia i pouczająca publikacja, dzięki której poczujesz się bogatsza w rodzicielskie doświadczenia. Zapraszam.

ocena 5 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jill Smokler (ur. 1977) ukończyła Washinton University w St. Louis, aktualnie mieszka z mężem Jeffem oraz trójką dzieci: Lily, Benem i Evanem, w Baltimore, w stanie Maryland. Jest właścicielką firmy „Scary Mommy”. „Wyznania upiornej mamuśki” to pierwsza książka Jill Smokler.

Blog autorki: KLIK.

60 komentarzy:

  1. Myślę, że to książka w sam raz dla rodziców, którzy pewnie wielokrotnie pokiwają głowami na znak solidarności z doświadczeniami autorki :) Na razie dzieci nie mam, więc czytać nie będę. Jeszcze się zniechęcę przez te opisy rozstępów :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ciesze się, że ktoś tak otwarcie pisze o macierzyństwie, bo widząc wszędzie roześmiane buzie, kobieta która inaczej to odczuwa może czuć się gorszą matką, a tak wcale nie jest. mam nadzieję, że do własnych pociech jeszcze mi daleko, ale w przyszłości chciałabym czytać takie książki. szczere i prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że autorka książki w sposób niezwykle szczery a niekiedy nawet brutalny pokazuje, że bycie matką wcale nie jest takim euforycznym stanem wiecznej szczęśliwości. Często zdarzają się jej chwile załamania, złości i zwątpienia, lecz nie oszukujmy się, każdej kobiecie się to zdarza, tylko niektóre idealnie maskują się przed okazywaniem owej słabości.

      Usuń
  3. Boże, sądząc po tytule myślałam, że to kolejna opowieść o zwyrodniałej matce z zastępczym syndromem Munchhausena xD
    Książka bardzo fajna - bardziej przydatna dla ojców, którym się wydaje, że kobieta powinna mieć instynkt macierzyński, wiedzieć i umieć wszystko, co ma związek z dzieckiem:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam, że będzie to nostalgiczny pamiętnik zwyrodniałej matki, która nie potrafi poradzić sobie z rodzicielskim bagażem otaczających ją doświadczeń. Na szczęście, jest to zupełnie odmienna historia pełna zabawnych zdarzeń pokazująca,iż macierzyństwo, to wcale nie cudowna sielanka, tylko ciężka praca, dla której mimo wszytko warto się poświęcić.
      Ojcowie też myślę, że wiele ciekawych lekcji nauczyliby się z owej publikacji.

      Usuń
  4. Uśmiałam się jak fretka, cudowna książka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uśmiałam się wielokrotnie podczas czytania tej książki :-)

      Usuń
  5. Dobrze, że napisana jest z poczuciem humoru, podsunę ją mojej córce:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż tak fajna? No nie wiem, może się skuszę, choć w sumie nie mam dzieci, ale dla rozrywki - kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matką nie jestem i chyba długo nie będę. Okładka mnie troszkę przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, to coś zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na półce inną książkę o podobnej tematyce, chociaż jeszcze do niej nie zajrzałam "Wyznania złej matki". Lubię takie życiowe historie, pokazujące, że macierzyństwo tak naprawdę ma różne odcienie. Z chęcią bym przeczytała "Wyznania upiornej mamuśki" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam już gdzieś recenzję i jestem bardzo, bardzo zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja mam ochotę na taki śmiech, muszę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa pozycja chociaż okładka sugeruje, że chodzi o wyznania upiornego szkraba. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście można odnieść nieco mylne wyobrażenie o tej książce na podstawie okładki, ale historia tak naprawdę skupia się na rodzicielskich wyznaniach młodej matki.

      Usuń
  13. Sama matką jeszcze nie jestem, ale mam o kilkanaście lat młodszego brata (urodził się gdy zaczynałam liceum), więc wiem doskonale, jak to wygląda od kuchni - macierzyństwo to wielka radość, możliwość spełniania, szczęście samo w sobie, ale też bardzo, bardzo ciężka praca - męcząca, momentami nawet frustrująca. Książka na pierwszy rzut oka wydaje się być mądra i wartościowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka całkowicie mnie zniszczyła - jest po prostu przewspaniała. O macierzyństwie wiem tyle właściwie, co prawie nic. Może kiedyś się przyda. ale to w dalekiej, dalekiej przyszłości. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie no, okładka jest świetna xD
    Koniecznie muszę się za tą książką rozejrzeć, chociaż macierzyństwo to jeszcze nie moja działka. Ale skoro zabawna i interesująca - czemu nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta książka ma w sobie coś, co mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ahh, zaintrygowałaś mnie, chętnie sięgnę po książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Wydaje się dośc ciekawe i pewnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Brzmi ciekawie. Może kiedyś... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Co do komentarza u mnie, podesłałam Ci e-booka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci dziękuje :-) Może akurat mnie przypadnie on do gustu. Zobaczymy :-)

      Usuń
    2. Mam taką nadzieję. ;) Jeżeli chodzi o kontynuację, to wysłałam pytanie do Pana Pawła. Jak mi odpisze to przekażę Tobie odpowiedź. :)

      Usuń
    3. Ok. W takim razie czekam.
      Pozdrowionka.

      Usuń
  21. Takie książki własnie zawsze kojarzą mi się z prawionymi morałami i udowadnianiem, że człowiek coś źle robi i marnuje swoje życie. ;) Ale jak widzę, ta lektura jest przydatna i w pewien sposób pocieszająca i podnosząca na duchu. Dziecka nie planuję, ale może kiedyś będzie mi dane przeczytać tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawie się zapowiada, więc może za niedługo sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tam od samego początku wiedziałam, że macierzyństwo to nie jest sielanka. Obserwowałam poczynania moich kuzynek, które jedna po drugiej wychodziły za mąż i zachodziły w ciąże, ale najgorsze doświadczenia miałam z moim młodszym bratem i synem ciotki, których musiałam niańczyć - nigdy więcej dzieci... Ale książka mimo wszystko wydaje się być ciekawa i trochę żałuję, że nie skorzystałam z okazji, by ją poznać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię szczere lektury i czuję, że ta lektura bardzo spodoba.
    Wiadomo, że wychowanie dziecka to nie lada sztuka, a i do sielanek nie należy, dobrze że ktoś nie owija w bawełnę, już za to należy się wielki plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też cieszę się, że ktoś postanowił bez owijania w bawełnę pokazać całkiem inne odcienie macierzyństwa, dalekie od dokonaności.

      Usuń
  25. Rzeczywiście jest coś w tym końcowym cytacie, że zbyt często staramy się być idealni, a przecież tacy ludzie nie istnieją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w wielu aspektach życia próbujemy kreować na siłę swoją ,,doskonałość'' a przecież tak naprawdę każdy z nas ma swoje wady i ułomności i to nic zdrożnego przyznać się do nich.

      Usuń
  26. Książka idealna dla mam i dla przyszłych mam:) Okładka rozbrajająca;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy tytuł;) Wygląda to na zabawną, ale i przynoszącą nieco niezbędnej wiedzy lekturę;)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja nie jestem zwolenniczką tego typu literatury, ponieważ żadną miarą nie da się wychować dziecka "książkowo". Każdy rodzic jest inny, podobnie jak każde dziecko ma odmienne usposobienie. Denerwują mnie także psycholodzy, którzy za wszelką cenę chcą nauczyć rodziców jak powinno prawidłowo wychowywać się dziecko. Totalna bzdura, ponieważ sposób wychowania własnego dziecka powinien być indywidualny. Bardzo często też zdarza się, że za tymi "mądrymi" publikacjami stoją osoby, które nie mają własnych dzieci. Nie sądzę, że niniejsza książka jest zła. Jednak na pewno nie powinna stanowić wskazówek wychowawczych dla rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz kochana nieco mylne wyobrażenie o tej książce. To nie jest żaden poradnik wychowawczy ani żadne moralizatorskie wywody młodej matki, wręcz przeciwnie. Autorka bije się w piersi wyznając wszelkie swoje wady i niedociągnięcia rodzicielskie. Pisze m.in, iż nieraz ma tak dość swojej hałaśliwej gromadki dzieci, że z bezsilności nieraz zamyka się łazience po to, by się wypłakać i wyciszyć, choć czuje wyrzuty sumienia że nie potrafiła psychicznie sprostać niektórym wymaganiom swoich pociech.
      Tak więc w żaden sposób autorka nie tłumaczy, jak uczyć dzieci dyscypliny, lub coś w tym stylu. Jill Smokler tylko udowadnia po przez swoją publikacje, iż nie ma perfekcyjnych rodziców ani idealnych dzieci. Jeśli każdy człowiek przyjmie ten fakt do wiadomości, to może nie będzie na siłę starał się w oczach innych idealizować swoje wyobrażenie o cudownej rodzinie.

      Usuń
    2. Ale ja nie napisałam, że ta książka jest zła i nie mam o niej mylnego wyobrażenia, bo już ją czytałam, tylko w wersji oryginalnej. To Ty mnie źle zrozumiałaś. Ja odniosłam się w sensie ogólnym do tzw. "mądrych" publikacji. Poza tym, nawet jeśli ktoś pisze o własnych doświadczeniach, to i tak w pewnym stopniu staje się wzorem do naśladowania. Bo np. jeśli ktoś pisze, że w jego przypadku jakaś tam forma wychowawcza zadziałała, to zawsze może zdarzyć się tak, że czytelnik powieli ją w swoim życiu.

      Usuń
    3. A i jeszcze jedno. Pozwól, że zacytuję fragment Twojej recenzji: ,,Wyznania upiornej mamuśki’’ jest interesującą lekturą dla każdego. Można z niej wyciągnąć wiele cennych uwag i rad. Samo przesłanie mówiące o tym, iż we wszystkich aspektach naszego życia powinniśmy umieć zachować stosowny umiar i zdrowy rozsądek doskonale odzwierciedla "kolory" macierzyństwa. Szczerze polecam przeczytać dzieło Jill Smokler bez względu na to, czy planujesz, jesteś, bądź będziesz matką. To niezwykle zabawna, bezpośrednia i pouczająca publikacja, dzięki której poczujesz się bogatsza w rodzicielskie doświadczenia."
      Powyższy fragment wyraźnie wskazuje czytelnikom, że książka jest poradnikiem. Bo skąd czerpiemy rady? Właśnie z poradników. :-)

      Usuń
    4. To prawda, że tzw. ,,mądre publikacje'' przynoszą czasem więcej szkody niż pożytku. Ludzie na ogół są bardzo podatni na wpływy innych osób utożsamiając się z nimi.
      Co do zacytowanego przez ciebie cytatu, to miałam raczej na myśli, iż owe cenne rady i uwagi nadane przez autorkę dotyczą raczej zachowania zdrowego rozsądku podczas wychowywania swoich pociech, czyli krótko mówiąc- nie dajmy się zwariować i postępujmy tak, jak nam nakazuje intuicja a nie wymogi społeczeństwa. Uważam,, że każda matka sama wie najlepiej, jak wychować swoje dziecko i niech uczy się na własnych błędach. ,,Wyznania upiornej mamuśki’’ właśnie w taki zabawny sposób uświadamiają, by żyć i wychowywać ,,po swojemu'', ale oczywiście ja tak to odebrałam. Ktoś może ową książkę zinterpretować zgoła inaczej.

      Usuń
  29. I właśnie o to chodzi. Interpretacja zależy od indywidualnego punktu widzenia. A Ty się nie przejmuj na przyszłość moimi wywodami, bo ja generalnie uwielbiam dyskutować, szczególnie na ważne tematy. A temat sposobu wychowywania dzieci jest jak najbardziej ważny, zwłaszcza w dzisiejszych realiach. Tak więc jeszcze nie raz doprowadzę do dyskusji ;-) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie przejmuje i bardzo mnie cieszą takie ,,dyskusje'' :-)
      Również pozdrawiam cieplutko i serdecznie :-)

      Usuń
  30. No tak gdy chodzi o wychowanie dzieci, pojawiają się zaciekłe dyskusje :)
    Uważam że książka jest bardzo przydatna zwłaszcza dla tych mam które uważają że nie dają sobie rady ,upewni je w tym że ten problem nie tylko ich dotyczy i wychowanie pociech jest trudnym wyzwaniem dla wszystkich rodziców .
    Tytuł jest bardzo zwodniczy i daje do myślenia :) A okładka tym bardziej ...widziałam już niestety taką dominację dzieci w domach i nie jest to przyjemny widok :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też spotkałam się z dominacją dzieci nad rodzicami i to jest po prostu koszmar! Wystarczy obejrzeć choćby odcinek z udziałem Doroty Zawadzkiej, by przekonać się z jakimi problemami brykają się niektórzy rodzice.

      Usuń
  31. To straszne, ale dzieci budzą we mnie wręcz mordercze instynkty. Nie znoszę ich po prostu! Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego w przyszłości, wszyscy mówią, że mi się to odwidzi, ale ja szczerze w to wątpię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci szczerze, że u mnie tez przez jakiś okres czasu było podobnie i wprost nienawidziłam dzieci dziwiąc się często, co w nich takiego fajnego, lecz teraz z biegiem czasu już tak nie uważam. Albo się starzeje:-), albo mój tok myślenia i odczuwania zmienił się o 360 stopni odkąd znalazłam mężczyznę mojego życia.

      Usuń
  32. Lubię takie książki, które odzierają trochę tej natchnionej aury wokół macierzyństwa. Mimo wszystko, póki co nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie uważam, że książka jest dla każdego, bo dla mnie na przykład nie jest. Nie chcę być matką, nie planuję mieć dzieci - nigdy, więc raczej odpuszczę sobie lekturę tej pozycji. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak na przekór tylko napiszę, że czasem los bywa przewrotny i choć bronimy się przed czymś ,,rękami i nogami'', to na pewne rzeczy nieraz nie mamy wpływu. Podobnie jest w przypadku macierzyństwa. Wiele kobiet choć nie planuje mieć własnych dzieci, to jednak zdarzają się ,,wyjątki''(czyt. wpadki) i wtedy muszą (chyba że dokonają aborcji) zmierzyć się z tą wielką odpowiedzialnością, jaką jest wydanie na świat dziecka i jego wychowanie.
      Oczywiście nie mówię tutaj o tobie i nie namawiam też do poznawania tej książki, tylko tak teoretycznie pisze, że ,,nigdy nie mów nigdy'', bo życie lubi zaskakiwać.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  34. Ja również mam tę książkę do recenzji :) Jestem już w połowie, także zobaczymy, czy spodoba mi się tak jak i Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam zatem na twoją recenzje. Chętnie porównam nasze wspólne wrażenia z ,,Wyznań upiornej mamuśki''.:-)

      Usuń
  35. Książka jest moim celem i na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. To ksiazka dla mnie, do odreagowania, zastanowienia się, szczególnie teraz, gdy zaczął się rok szkolny, a ja dzisiaj o mało dzieciobójstwa nie popełniłam:):)

    OdpowiedzUsuń
  37. Interesująca lektura i ciekawa tematyka:))

    OdpowiedzUsuń
  38. Z zainteresowaniem przeczytałam recenzję, z jeszcze większym zainteresowaniem komentarze innych blogerów. No cóż, jako ciężarna na tydzień(?) przed porodem widzę, że mogłabym się zgodzić z wieloma poglądami autorki. Uroki macierzyństwa dopiero przede mną, już sobie to obiecałam, będę się bardzo starać by nie wylądować w jednym z odcinków Doroty Zawadzkiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę w ciebie bardzo mocno i jestem pewna, że będziesz dobrą i ,,rozsądną'' matką, czego ci z całego serca życzę.
      Ponadto również ci życzę szczęśliwego, szybkiego i bezbolesnego rozwiązana.

      Usuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...