"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

piątek, 2 sierpnia 2013

Wywiad z Anną Rybkowską.

Anne18
1.Czy Pani zdaniem pisanie wierszy opowiadań jest dobrym wstępem do tego aby później stworzyć własną powieść?


Nie uważam się za eksperta w dziedzinie pisania. Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia; jeżeli ktoś potrafi i chce pisać, to jego wstępne przygotowanie powinno wynikać z wrażliwości, obserwacji własnych oraz  zdolności, przeważnie wrodzonych, do samodzielnego i mniej lub bardziej precyzyjnego formułowania wniosków czy tworzenia metafor. Nie polecam eksperymentowania, szczególnie z interpunkcją czy ortografią. Picasso był malarzem nieobojętnym nikomu, miał świetnie opanowany rysunek i kolorystykę nim stworzył z kilkoma innymi odrębny kierunek w sztuce, ale najpierw malował tradycyjnie; udowodnił, że to jego własny wybór- kubizm i, porównując malarstwo z literaturą, nie czynił tego co czynił z powodu nieudolności czy chęci epatowania na siłę oryginalnością; to wynikało z jego doświadczeń, to był krok podjęty z pełną świadomością ryzyka. Przemyślany i ukształtowany. Można cenić lub negować ale nie można podważać umiejętności. Podobnie w muzyce, nim zacznie ktoś improwizować, musi wpierw umieć grać, grzecznie i zgodnie z zapisem nutowym lub słuchem.
 W moim przypadku było tak, że zawsze lubiłam język polski, pisałam poprawne a nawet wyróżniające się wypracowania, brałam udział w konkursach i bywałam doceniona. Już w podstawówce układałam rymy na imprezy klasowe czy literackie igrzyska, potem pisałam pamiętnik a w klasie szóstej napisałam swoją pierwszą „powieść”. To była „zżynka” z powieści gatunku „płaszcza i szpady”, w stylu Aleksandra Dumasa i jego „Trzech muszkieterów”, gdyż byłam pod urokiem tej powieści i jej podobnych. A do tego kocham od zawsze koty, czyli akcja toczyła się między uzbrojonymi w szpady futrzakami. Reasumując, wiersze mogą świadczyć o wrażliwości a opowiadania o umiejętności wyrażanie samej siebie. To dobry początek i rokuje świetnie! Moja rada to jak najwięcej czytać, pochłaniać innych, uczyć się, dostrzegać wady i zalety cudzego pisarstwa, kształtować własny styl, bo z tego co zauważyłam,  porównania z dorobkiem innych bywają kreatywne a nawet…pokrzepiające. I przede wszystkim nie uznawajmy żadnej książki za niegodną tego, by jej poświęcić swój czas! Dać szansę, jeśli już wpadła w ręce!

Klaudia Stasiewicz
1.Co było inspiracją do napisania tej książki?


Inspiracją do „Odszedł ode mnie” był skrzypek, muzyk, który w jakimś sensie posiada cechy Kyle’a, jednak ze względu na fakt, że jest postacią publiczną, bardzo znaną i mógłby mnie oskarżyć o używanie jego wizerunku, nie zdradzę nic więcej. Urok, pod jakim pozostaję od dwóch lat prowokuje do wielu przemyśleń, na temat muzyki, jej szczególnego oddziaływania na ludzi. Drugi wątek, Beaty, był dodany do samodzielnej wersji powieści o Melisie i Kyle’u. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kiedy go pisałam, w moim życiu, za kilka miesięcy zaistnieją podobne  zmiany. Teraz trochę się boję pisać cokolwiek dalej, zdając sobie sprawę ze strasznej mocy sprawczej moich tekstów. :-)  Bo… trochę sobie …wykrakałam.

2.Jak pani proponuje zacząć komuś przygody z piórem?

Na to pytanie odpowiedziałam już wcześniej.) Żeby pisać, trzeba też wiele czytać, mieć po prostu zamiłowanie do słowa pisanego. A poza tym kreować własne myśli, bohaterów, jakiś osobisty świat, w którym łatwiej jest odreagować codzienne bolączki.

3.Czy od zawsze wiedziała pani, że chce być pisarką?

Chciałam być kiedyś dziennikarką, jednak czasy w jakich kształtowała się moja osobowość były bardzo nieciekawe, maturę zdawałam w stanie wojennym… W związku z tym rola dziennikarza wydawała mi się zbyt zależna od toczącej się polityki czyli czegoś, czym się zwyczajnie …brzydzę. :-)
Obecnie funkcjonuje dziennikarstwo społeczne. A także nurt upiększająco- uświadamiający świetnie działający w mediach o  profilu kobiecym, jak ja je nazywam „ dziennikarstwo kosmetyczne”  oraz rozwinięta już na miarę celebrytów profesja paparazzich. Nadal nie widzę w tym miejsca dla siebie… Pisałam w trakcie mojego małżeństwa , kiedy rodziły się dzieci jednak nigdy o sobie nie myślałam jako o pisarce. Zadebiutowałam późno, bo długo nie uważałam tego co robię, za coś ciekawego, dla innych. Mam odchowane dzieci  i więcej się udzielam w sensie publikowania moich  tekstów ale słowo pisarka rezerwuję dla innych, których podziwiam. Zbyt wiele we mnie pokory, by się za taką uważać. Poza tym to słowo w dzisiejszych czasach bardzo się zdewaluowało. Wystarczy jeden tekst i już się ktoś czuje pisarzem, mnie zwyczajnie potrzeba czegoś więcej, niż tylko publikacji. Pisarstwo to również styl życia i bycia.

Salwinia
1. Jaką kawiarnię w Poznaniu może Pani z czystym sercem polecić?


Z przykrością stwierdzam, że nie bywam . Nie znam kawiarni w Poznaniu, bo nikt mnie do nich nie zabiera. Moje dzieci nadrabiają zaległości w pubach ale to nie jest miejsce dla mnie. Sama wymyślam w swoich powieściach, jak mogłoby być w kawiarni z atrakcyjnym mężczyzną, dwie takie sytuacje zdarzyło mi się opisać. Może kiedyś jeszcze trafię do mojej Desperacji lub Decadence, w miłym gronie? Przekonałam się ostatnio, że życie chowa w zanadrzu wiele niespodzianek, mam nadzieję, że nie wszystkie są zaskakująco nieprzyjemne… Co do miejsc oryginalnych to w Poznaniu, na Moście Biskupa Jordana (przeniesionym, starym Moście Rocha)… znajduje się  restauracja, gdzie posiłki są przygotowywane na bateriach słonecznych. Nie jest to tania impreza ale bardzo oryginalna, można zamówić warzywa tak upichcone lub potrawę mięsną, ryby albo kurczaka. Otoczenie, celebracja i sama konsumpcja godna polecenia! A w dodatku można zjeść wszystko, łącznie z miseczką, na jakiej serwuje się dania! Jeśli ktoś ma mocne zęby i lubi chrupać. Most Jordana to również miejsce zakochanych, gdzie przykuwają oni kłódki ze swymi imionami na znak miłości, o której mniemają, że przetrwa …nawet rdzę :-)

2. Jakie imiona mają Pani koty?

Mam dwie kotki i one same nadały sobie imiona. Jedna to Iłka , bo miauczy tak, że brzmi to jak delikatne „iłłłłł” a druga jest Mrałką, bo nieustannie mruczy na moich kolanach.

 Danuta Popowicz
1.Jakie książki królują na Pani regale?


Mam bardzo rozległą bibliotekę; w moim domu co rusz potykam się o sterty książek, na których wysiadują koty. Czytam wiele i na każdy temat, nie lubię tylko science fiction i unikam klasycznych romansów. Moim ulubionym pisarzem jest Dostojewski, którym zauroczyłam się dwadzieścia lat temu, jest też moim guru, jako pisarz. Czytuję sporo kryminałów i powieści grozy, uwielbiam też zabawne i pokrętne historie. Sięgam po prozę eksperymentalną i niełatwą dla przeciętnego odbiorcy, narzucam sobie nawet czytanie „rzeczy ambitnych”.

Recenzje Kiti
1.Skąd pomysł na napisanie książki?


Na pierwsze odpowiedziałam wcześnie, że pomysł wynikał z inspiracji muzykiem, który posłużył mi za wzór dla Kyle’a. Przy tej okazji wymyśliłam Melisę, rudowłosą i zwariowaną, przyznam, że ją polubiłam… może dlatego, że zawsze marzyłam o rudej czuprynie?

2. Czym zajmuje się Pani poza pisaniem?

 Poza pisaniem prowadzę dom swojej rodzinie, tak jest obecnie. Ale w przeszłości podejmowałam różne zajęcia, w desperacji nie bałam się żadnej pracy! W sklepie mięsnym kroiłam wędliny i po jednym dniu nauczy lam się je rozróżniać, jednak nie wydawałam dobrze reszty, to znaczy zdecydowanie na swoją niekorzyść. Pracowałam w butiku odzieżowym, gdzie płaszcz kosztował równowartość moich kilku pensji…  Uczyłam dzieci miłości do malarstwa, do sztuki, pracowałam bowiem w domu kultury. I w nieistniejącej już instytucji Polskiej Akademii Nauk, gdzie zajmowałam się wysyłaniem materiałów ze specjalistycznej prasy zagranicznej, dla naukowców, którzy nie mogli sprowadzać periodyków indywidualnie… bo była cenzura. Zaczęłam od końca, ten przegląd, gdyż w miarę upływu lat mogłam liczyć na coraz mniej ciekawe propozycje, ale jaka jest sytuacja w kraju to chyba wszyscy wiedzą…

Doomisia♥
1. Jak to jest-najpierw wymyśla Pani tytuł książki, czy przychodzi on w trakcie pisania?


Z tytułami mam zawsze problem. W trakcie pisania jest roboczy, potem go trzeba znaleźć i uprawomocnić… i tu pojawiają się schody! :-) Zawsze szukam długo… „Nell” miała wcześniej dziesięć tytułów, nim, w trakcie podpisywania umowy wydawniczej, w Lublinie, doszliśmy do wniosku, że będzie to imię bohaterki, którego używał jej kochanek, nie rzeczywiste…

2.Z jakim autorem najchętniej spotkałaby się Pani "na żywo"?? Porozmawiała przy filiżance herbaty?

Cóż… Ci , których podziwiam już nie żyją… to byłby z pewnością Dostojewski, o którym wiem, że był człowiekiem chwiejnym, słabego charakteru, nerwowym jak ja i do tego …hazardzistą… Naraziłabym się na złośliwe towarzystwo Gombrowicza, bo mnie fascynuje i choć nie lubił kobiet, potrafił być uroczy w rozmowie, jeśli akurat miał taki kaprys. Im bardziej poznaję sylwetkę Hemingwaya, tym częściej  dostrzegam podobieństwa. Kochał koty i lubił podczas pisania pić wytrawne, czerwone wino, rozcieńczone wodą.

3.Jest Pani osobą twardo stąpającą po ziemi, czy raczej marzycielką?


Niestety, jestem marzycielką. Przez to życie wali mnie obuchem w łeb, często zbyt mocno by znieść to spokojnie i z godnością…

Jędrzej J
1. Co jest w Pani książkach godnego polecenia?


Staram się tworzyć postacie, dosyć starannie poparte psychologią, zwracam uwagę na drobiazgi, incydenty…  ale o tym zapewne lepiej decydują czytelnicy… Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, nie zdobyłam takiej pewności siebie, by uważać, że poza wartką narracją jest coś jeszcze…

2. Przywiązuję się Pani do bohaterów?

Do tej pory tylko jedna postać przykuła mnie do siebie na dłużej. Will Barlow… Tak, pewnego dnia zauważyłam, że jest tak dobrze opisany, że pomału ale nieubłaganie wychodzi z ramek, sam się kształtuje i robi mi na złość. To straszny drań ale ja go niemal kocham…

3. Zakończenia "żyli długo i szczęśliwie" czy wręcz odwrotnie?

Moją specjalnością są zakończenia otwarte. Nie mam złudzeń co do „żyli długo i szczęśliwie” chociaż życzyłabym tego każdemu. Jednak moje własne życiowe doświadczenia podważają te formułkę z wszystkich stron a ja nie umiem być nieszczera z czytelnikiem.

nieidentyczna
1. Czy wg Pani pisanie ma "moc uzdrowicielską"? Czy taka terapia mogłaby się sprawdzić także się w realnym świecie?


Obecnie sama tę terapię stosuję i myślę, że jest skuteczna. Można się pozbierać po czymś strasznym za pomocą swojej pasji, nawet późno odkrytej, latami tłumionej przez rodzinę czy okoliczności. To nie musi być pisanie, to może być cokolwiek ale ponieważ pisanie jest mi najbliższe, tak to wymyśliłam. Beata ma trochę moich cech charakteru, takich jak niepewność czy  samobiczowanie w obliczu poniesionej klęski.  Pisałam o niej szczerze i wynikało to z moich głębokich, osobistych przemyśleń.

2. Jak to jest pisać o kimś, kto sam pisze?
(Stwarza to jakieś problemy?)


Chyba pisanie to taka sama pasja jak inne, zwłaszcza w sensie… terapeutycznym. Ważne jest by nie zagubić w nim tego co było na początku, nim się zaczęło pisać. Tego co posłużyło jako impuls by w ogóle zacząć.

kwiatusia
1. Czy w któreś z dwóch głównych bohaterek Pani najnowszej powieści „Odszedł ode mnie” – Beacie i Melisie – można odnaleźć cechy tożsame z Panią?


Tak, Beata ma zaskakująco wiele moich cech… Ale chyba , pisząc  tę historię, nie do końca to przewidziałam…

2. Pisze Pani od dwunastego roku życia. Czy chciałaby Pani, aby Pani twórczość w postaci kilku siatek zeszytów, które znajdują się w piwnicy Pani rodziców - ujrzała światło dzienne? Czy chciałaby Pani to wydać?


Myślę, że wszelkie juwenalia i rzeczy pisane do siatek czy szuflad nie nadają się do publikacji, może jakieś fragmenty… po przeredagowaniu mogłyby kiedyś się ukazać… Obecnie nie cofam się tylko patrzę w przód a tam są tylko moje nowe pomysły.

3. Czy planuje Pani w przyszłości napisać kolejną trylogię (może kontynuację „Odszedł ode mnie” :))?

Chyba już się nie „wkręcę” w trylogię, ponieważ nie wydaje mi się bym kiedykolwiek dala radę stworzyć kogoś na miarę  bohatera tej już napisanej.

Thrish NeedLove
1. Jaki gatunek muzyczny to pan ulubiony?


Muzyka to moja pasja. Bez muzyki nie wyobrażam sobie życia. Pomaga mi przetrwać najgorsze chwile, inspiruje; przy niej wypoczywam, uciekam od problemów. Słucham wielu gatunków, kocham rocka, bluesa, country ale również jazz i muzykę klasyczną. Podobnie jak z lekturą to często kwestia nastroju, tego czy jestem pogodna czy akurat refleksyjna, czy jest mi bardzo źle czy cieszę się czymś niepomiernie! Z obecnej muzyki niewiele wydaje mi się godne uwagi, nie znoszę plastikowych gwiazdek, a muzyka z komputera, bez prawdziwych instrumentów i aranżacji jest dla mnie sztucznym tworem, którego z niewielkimi wyjątkami unikam.

2. Czym jest dla pani Poznań? Inspiruje on panią?


Tak,  jestem zauroczona moim miastem, chociaż pojawia się  w  powieściach z poczucia bezpieczeństwa; wyobraźnia w przypadku genius loci jest czasami zawodna. Ostatnio zauroczyła mnie słoniarnia w Nowym Zoo na Malcie. Wprost duma mnie rozparła, że takie miejsce znajduje się w moim Poznaniu i choć kocham Paryż, za nic bym go nie zamieniła! Wiele miejsc poleciłaby turystom i przejezdnym… Ale może przeczytają o tym w kolejnych powieściach?

3. Od dzieciństwa mieszka pani w jednym mieście. Na pewno zna je pani na wylot. Ma pani tam swoje ulubione miejsce, gdzie dobrze się czyta i pisze? I dlaczego akurat ono?


Moim ulubionym miejscem, niedaleko domu jest Park Cytadela, nie tylko olbrzymia oaza zieleni w środku miasta, na miarę …Central Parku w Nowym Yorku  :-) ale też zachęta do rekreacji, spotkań z przyjaciółmi, czytania na ławeczce w cieniu… Tu napisałam sporą część mojej ostatniej powieści, pośród warkotu trzmieli, siedząc pod rozłożystą lipą… Cytadela to także część muzealna, stare forty poznańskie, jeszcze z czasów pruskich. To miejsce refleksji i symboliczny cmentarz pomordowanych w czasie wojen…  To miejsce pojednań…

Dorota
1. Proszę sobie wyobrazić, że ma Pani spędzić rok na bezludnej wyspie i może Pani wziąć ze sobą tylko jedną książkę. Jaką książkę zabrałaby Pani, uznając ją za taką, do której możne wracać wiele razy, wciąż odkrywając w niej coś nowego?


Rok na bezludnej wyspie … tylko z Dostojewskim i koniecznie bez ruletki :-). Trudno mi teraz wybrać jedną powieść, może „Bracia Karamazow”? Gdybym tam wyjechała z własnej inicjatywy, wybór byłby może inny… Iris Murdoch? Gdyby mnie wypędzono, zdecydowanie Dostojewski!

2. Czy jest takie miejsce na świecie, do którego podróż jest Pani największym marzeniem?

Zaskoczę pewnie, bo wciąż nie znam dobrze polskiej ściany wschodniej, Mazur i Lubelszczyzny. A ponieważ fascynuje mnie kultura żydowska i jej ślady w kraju… to tam bym kiedyś pojechała najchętniej, najlepiej włócząc się powoli, nigdzie nie spiesząc i przeżywając na swój sposób każdy nowy dzień i każde nowe miejsce. Powstaje od dawna, w kawałkach taka moja powieść drogi i o dziwo ma już swój tytuł… „Zazdroszczę bocianom” :-)

3. Jakie wartości są dla Pani w życiu najważniejsze?


Najbardziej cenię u ludzi dobrą pamięć, do tego co i komu zawdzięczają, lojalność i życzliwość. Imponują mi ludzie ze spokojem  przyjmujący ciosy losu, nie podnoszący nigdy głosu i pozbawieni znamion chamstwa. Cenię wrażliwość i staram się otaczać tymi, którzy kochają życie, we wszystkich przejawach , chronią przyrodę i nie są obojętni na los innych, w tym także zwierząt.

Kyou
1. Czy gdyby nie była Pani autorką 'Odszedł ode mnie' czy spodobała by się Pani?


Myślę, że pisze tak jak lubię czytać, to wynika ze mnie i nie umiem się do swojego  tworzenia odnieść obojętnie. Ale nie należę do tych co czytają siebie i rozkoszują, wpadają w zachwyt. Czasem, kiedy natrafiam na jakiś fragment jestem zdziwiona, że byłam zdolna do tego by coś podobnego napisać, nie wartościując, tylko w sensie samego pomysłu i doboru słów. Pisząc znajduję w sobie pokłady cynizmu i złości, staram się myśleć kategoriami bohaterów, podejmuję wyzwania, których nie odważyłabym się podjąć w swoim życiu osobistym. Bywam odważna, stanowcza i mniej impulsywna… a tych cech zdecydowanie mi brakuje.

2. Co jest trudniejsze - stworzenie historii, czy postaci?


Nie oddzielam historii od jej bohaterów, nie analizuję w ten sposób. Najpierw wszakże jest pomysł, potem zjawiają się bohaterowie. I to jacy będą wynika z historii czyli koło się zamyka.

3. Proszę spojrzeć obiektywnie na swoje książki - czy są warte czytania?

Wydaje mi się, że nie piszę gorzej od wielu innych, moje pisanie to część życia, przemycam do swoich historii cząstkę samej siebie, nie znam się na marketingu i operuję wyłącznie emocjami. To jest niemodne w naszych czasach.

Anna
1. Czy studia kulturoznawcze (sama jestem po kulturoznawstwie) miały jakikolwiek wpływ na Pani decyzję o zostaniu pisarką? Czy w jakiś sposób ugruntowały, utwierdziły Panią w chęci tworzenia?


Nie podjęłam nigdy decyzji, że będę pisarką, to się po prostu dzieje, że wydano mi kilka powieści, niemniej studia pozwalają na wybór tematu, na opisanie realiów, na podjęcie wyzwania stworzenia czegoś z niczego. Wiem jakimi narzędziami się posłużyć by coś opisać, skonstruować choć ocena tego nie do mnie należy. Interesuję się sztuką i staram się obserwować zjawiska w niej zachodzące; trochę tego przenika do moich powieści.

2. Gdzieś przeczytałam, że jak pisarz chce siebie oszczędzać, to może zapomnieć o pisaniu. Czy Pani również jest tego zdania, że stworzyć coś wartościowego i wiarygodnego można jedynie czerpiąc z siebie, z własnych doświadczeń i z tego, co się przeżyło? I czy w takim razie Pani siebie oszczędza?

Dotąd się oszczędzałam, ale to się zmienia… tak naprawdę nie można czegoś wymyślić poza sobą. Przynajmniej ja nie potrafię. Prawdziwe emocje, wady i zalety zawsze znajdą ujście, nie w ten to inny sposób. I chyba tego właśnie doświadczam.

3. Kto jest pierwszym Czytelnikiem Pani książek? Czy obawia się Pani jej/jego opinii i czy liczy się Pani z jej/jego zdaniem?

Od lat pierwszym odbiorcą jest moja mama. To do niej mam największe zaufanie i nikt mnie nie zna tak dobrze jak ona. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest obiektywna, ona mi czasem podsuwa zmiany, dodaje coś od siebie i mam do jej wrażeń zaufanie. Potem zazwyczaj czyta we fragmentach najstarszy syn, który też sam pisze choć na razie tylko do szuflady, historia się lubi powtarzać :-)
Jego uwagi dotyczą bardziej konstrukcji, samej budowy  i przebiegu akcji całego dramatu.

alicjamagdalena
1. Jakiej muzyki Pani słucha? Czy jest jakiś ulubiony gatunek jaki Pani preferuje?


O muzyce już opowiedziałam, jest moją wielką miłością, czerpię z niej pomysły i w pewnych klimatach pozostaję jeszcze długo po tym, jak mi się uda coś opisać. Tak było kiedy wymyślałam fragmenty szczególnie dramatyczne lub smutne. Muzyka wzmaga liryzm ale też dodaje waleczności, zwłaszcza tym, którzy opisują czasem coś …ekstremalnego. W scenie śmierci jednej z bohaterek słuchałam Lacrimosy Mozarta. Była związana estetycznie z tą postacią ale… zupełnie odbiegała od tego, co roiło mi się w głowie, kiedy postanowiłam ją ostatecznie pożegnać.

2. Jak Pani wspomina okres studencki i czy często wraca Pani myślami do tych chwil? Była Pani w tamtym czasie bardziej spokojną koleżanką czy może szaloną kumpelą?

Co do studiów, byłam raczej szalona i podejmowałam ekstremalne wyzwania. Trochę tego przenikło do mojego życia rodzinnego, dzieci ciągle udaje mi się zaskakiwać. Braliśmy udział w konkursie na najsympatyczniejszą rodzinę z Poznania, kiedy mój najmłodszy synek miał cztery lata. Zainicjowałam to wszystko zgłoszeniem, które przeszło do dalszego etapu. Dalej już wspólnie działaliśmy. Występowaliśmy w telewizji, gotowali na ekranie, jeździli na roll arenie, projektowali własne stroje i autoprezentacje, było kilka konkurencji nagrywanych etapami, jak to telewizji. Doszliśmy do finału i ostatecznie zajęli trzecie miejsce, na bardzo dużą ilość zgłoszeń. Wtedy wydawało mi się, że takie wydarzenia, wspólnie przeżywane integrują rodzinę, spajają w monolit…

3. Jak radzi sobie Pani z licznymi obowiązkami domowymi w trakcie pisania? To wymaga na pewno skupienia, a w domu zawsze jest coś do zrobienia. Czy łatwo jest się Pani wyciszyć? Jak organizuje sobie Pani czas, aby mieć wolne chwile na pisanie?

Piszę przeważnie nocami albo kiedy jestem sama, ostatnio częściej niż kiedyś. Zapisuję myśli, które stale się kłębią, nawet kiedy jadę tramwajem, potrafię w myślach odgrywać scenkę, wymyślam dialogi i wyobrażam sobie  jakiś fragment. Bywam nieprzytomna w miejscach publicznych, nieobecna myślami. Niektórym to przeszkadza. „Nell” wymyśliłam podczas choroby, długotrwałej i ciężkiej, kiedy było lato stulecia, za oknem czterdziestostopniowy upał a we mnie tyleż samo czyli gorączka i liczne, towarzyszące boleści. Odrywałam się od choroby tą wymyślaną historią, spędzałam nieprzespane noce na komplikowaniu życia Natalii… :-) A w ogóle to zazwyczaj piszę w kuchni, kiedy przygotowuję obiad, bo choć mam zajęte ręce, umysł jest cudownie wolny, bezpieczny i skory do fantazji.

Patrycja 
1. Jak to jest gdy Pani książka zdobywa nagrodę? Jakie to uczucie gdy Pani ciężka praca zostaje doceniona przez innych ludzi
?

„Nell” wygrała konkurs i rzeczywiście  przeżyłam miły moment, zwłaszcza , że był to mój debiut. Długo nie mogłam uwierzyć w istnienie tej książki, nawet kiedy ją wyjęłam z kartonu, który kurier dostarczył z drukarni… To niesamowite przeżycie, odebrać telefon i usłyszeć, że …”jesteśmy zainteresowani pana powieścią”. Pana, gdyż moją pierwszą powieść wysłałam na konkurs Red Horsa jako… Henryk Lipnicki i dopiero przy konkretach przyznałam się do płci i nazwiska! Tak, potem było tylko gorzej.
 Moje książki nie zdobyły żadnej nagrody, nie były dotąd nigdzie zgłaszane przez wydawcę i poparte nagabywaniami o oddawanie głosów, a taka jest niestety procedura. W ogóle  jestem chyba wciąż w swojej niszy, mało znana i nikomu nie zależy na tym bym wydała kolejną powieść, która od miesięcy czeka. Nie jest tak, że po kilku publikacjach ktoś z wydawców zaczyna szanować autora i czeka na jego kolejne dokonania. W moim przypadku to jest zawsze loteria. Nie działam nigdzie, nie przyjaźnię się z właściwymi, wpływowymi w środowisku osobami, bo nie mam na to  zwyczajnie czasu i konkretnej zachęty. Nadal nie wiem czy coś jeszcze kiedyś wydam, bo moje teksty spotykają się z milczeniem, a po znajomości okazuje się, że tylko pewne osoby lub trendy są preferowane.  W światku literackim porobiły się kasty, które ze sobą trzymają, wzajemnie adorują, popierają i piszą recenzje, wspierają wzajemnie i polecają na blogach. Ja nie prowadzę takowego i to mnie od razu stawia na straconej pozycji. Tak to wygląda, że jest świat Grocholi, Pilcha, Kuczoka, Gretkowskiej, Wiśniewskiego i kilku innych, których każda wydana powieść zyskuje automatycznie miano bestsellera, potem są osoby mniej znane i czytane ale prężnie się promujące na rozmaitych wydarzeniach, do których ja nie mam wstępu. Na końcu jest szara masa pisarzy, którzy często po debiucie nie wiedzą co dalej. Bywa tak, w przypadku innych, że ich powieści zdobywają renomę, nim się ukażą a… nawet napiszą… :-) A inni, jak ja mają wciąż pod górkę. Skołowany, opleciony często agresywną reklamą czytelnik sam nie umie wybrać, sięga po to co jest najlepiej widoczne.

 2. Czy chciałaby pani aby Pani dzieci poszły w Pani ślady? Czy będzie pani ich do tego nakłaniać? Czy jednak da im Pani swobodę wyboru?

Nie życzę nikomu losu jak mój a na pewno nie dzieciom… One same muszą wiedzieć, co je w życiu pociąga i wybrać. Nie wiem  czy kiedykolwiek wydawanie w Polsce będzie uczciwe i normalne, czy da się wyżyć z pisania ale w moim wypadku to tylko hobby, które lubię, po prostu dlatego jeszcze się nie poddałam i nie zwariowałam. Autor za sprzedany egzemplarz powieści otrzymuje, odpowiednio od 50 groszy do 2 złotych, o ile ma szczęście i życzliwego wydawcę, inni spijają śmietankę z jego wysiłku. Reszta jego działalności bywa gratisem.

3. Ile czasu zajmuje napisanie książki? Ile czasu zajmuje wykreowanie postaci i tematu? Czy to wymaga intensywnego myślenia, czy przychodzi z dnia na dzień?

Nie licze czasu, ponieważ pisze czasem dwie historie równocześnie, symultanicznie. W zależności od tego co mi przychodzi do głowy. Nell pisałam w sumie trzy miesiące, może trochę dłużej... ale potem dokonywałam poprawek w tekście, więc to nie jest tak, ze jeśli pisze, to już do tego nie wracam. najszybciej powstała ostatnia moja powieśc, ona mnie bardziej "niosła", niż ja ja kreowałam, w trakcie jej powstawania przychodziły mi do głowy kolejne pomysły.

Monika
1. Pani Anno, pisze Pani książki, ale także opowiadania, i to takie z dreszczykiem, np. do obu wydanych antologii z serii 31.10 (Autostopowiczka to moje ulubione z Pani opowiadań, Ostatnia relacja na żywo jest po prostu wow, a Skrzypce - brak mi słów). 

Skąd taka "rozbieżność - opowiadania grozy i powieści nie najeżone takimi emocjami?

Przede wszystkim dziękuję za tak wysoką ocenę moich umiejętności. Owszem, próbuję sił na kilku polach, opowiadania grozy to mój szczególny konik, pisuję czasem w tym guście i czynię to z dużą radością, gdyż sama odprężam się przy straszeniu. Polemizowałabym  z opinią, że tylko tam królują emocje. Zdrada małżeńska bywa horrorem obyczajowym, podobnie jak odkrycie prawdziwego oblicza kogoś, komu się wiele lat ufało… Przeważa nastrój, jeśli mam humor, popełniam zbrodnie.

2. Która forma jest Pani bliższa?


Lubię krótkie formy ale uważam je za odskocznię od rzeczy dłuższych, bardziej złożonych, chociaż moje powieści nie są wielowątkowe i liczba bohaterów jest w nich niewielka. To emocje są najważniejsze a najbardziej iskrzy miedzy dwojgiem ludzi.

3. Czy będą kolejne antologie 31.10 i czy znajdę tam opowiadanie Pani autorstwa?

Szykuje się kolejna antologia, oczywiście nie zamierzam opuścić towarzystwa, w którym się dobrze bawimy i już teraz ostro ruszamy z przygotowaniami. A opowiadanie jest już napisane i serdecznie zapraszam do czytania w Halloween .


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ślicznie dziękuje Annie Rybkowskiej za interesujący wywiad. Do nagrody autorka wytypowała:

Thrish NeedLove

Dziękuję również pozostałym uczestnikom zabawy. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!!!

Cyrysia.


czwartek, 1 sierpnia 2013

Zaskakujący konspekt.


Plan
Patrycja Gryciuk 

 
wydawnictwo: Poligraf
data wydania: 2013 
liczba stron: 576
ocena: 6-/6









       Patrycja Gryciuk, nauczycielka, podróżniczka, matka i fotograf z zamiłowania, jest legniczanką, absolwentką klasy dziennikarskiej w I LO. Od wielu lat mieszka we Francji, zaś pracuje w Szwajcarii. Niemal od zawsze pisała do szuflady różnego rodzaju opowiadania, listy, pamiętniki lub historyjki, jednakże nadszedł wreszcie moment, kiedy na światło dzienne wyszła debiutancka powieść autorki zatytułowana ,,Plan’’. Z jaką koncepcją przyjdzie nam się zmierzyć? Zaraz się tego dowiemy.

Anna Smith, to nadzwyczaj bystra, inteligentna, siedemnastoletnia wrocławianka, która właśnie rozpoczyna edukacje na uczelni w Oxfordzie. W ciągu kilku dni dziewczyna nawiązuje bliskie relacje z przystojnym, szalonym studentem architektury Lorcanem Maidley’em oraz Siergiejem Taredov'em, starszym o dwadzieścia jeden lat milionerem rosyjskiego pochodzenia, konsultantem rządu brytyjskiego do spraw utylizacji odpadów, Obydwaj mężczyźni są nieziemsko przystojni, wspaniali, seksowni i gotowi zrobić dla niej wszystko. Ania także jest zauroczona każdym z nich, lecz musi zdecydować, komu oddać swoje serce. Kogo, zatem wybierze młoda Polka? Jak przebiegnie jej życiowy harmonogram? Jedno jest pewne, emocji i uczuć tutaj nie zabraknie.

Trudno w myślach ubrać w słowa to, co chce napisać, ponieważ debiutancka proza Patrycji Gryciuk oczarowała mnie bez reszty. Autorka stworzyła przepiękne love story pełne pasji, namiętności, bólu, zdrad i niebezpieczeństw. To nie jest zwyczajna historyjka rodem z harlequina, dlatego nie zrażajcie się początkowym, lekko ckliwym wątkiem miłosnym, ponieważ dalej dostaniecie znakomitą dawkę sensacji, thrillera, dramatu i odrobinę wiadomości z dziedziny ekologii. Wielowątkowa fabuła w dużej mierze oscyluje wokół miłosnego trójkąta, jednakże nie zabraknie tutaj także mafijnych porachunków, czy politycznych konwersji. Zróżnicowana, płynna narracja, swobodna, zaskakująca akcja, podskórne napięcie oraz iście mistrzowska intryga powodują, że „Plan” czyta się z zapartym tchem chłonąc całą jej treść niczym gąbka. Natomiast napięcie seksualne, jakie występuje w zażyłych relacjach między głównymi bohaterami wzbudza przyjemny dreszczyk ekscytacji. Na uznanie zasługuje również starannie dopracowana psychologia postaci. Nawet drugoplanowi bohaterowie nakreśleni są niebywale wyraziście i sugestywnie. Bez żadnych przeszkód mogłam sobie ich wyobrazić nadając im ludzkie cechy. Przyznam, że początkowo osobowość Anny bardzo mnie irytowała. Nie potrafiłam zaakceptować jej zmienności myślenia, nastrojów, czy życiowych wyborów, ale  po jakimś czasie odnalazłam przyczynę tego stanu rzeczy i zrozumiałam, że szalone, zakochane serce nie jest w stanie podejmować jednoznacznych, właściwych decyzji. Pozostali bohaterowie również nie byli bez skazy. Wszyscy, wszystkich oszukiwali tkwiąc nieustannie w błędnym kole. Z czasem odkryłam ich wszelkie sekrety i tajemnice, które doprowadziły mnie do wielu zaskakujących wniosków.

Bardzo istotnym i niezwykle wartościowym aspektem poruszanym przez autorkę jest ekologia i związane z nią fakty dotyczące powstawania biopaliw na bazie genetycznie modyfikowanych alg morskich. Patrycja Gryciuk doskonale przygotowała się do tego tematu pokazując wszelkie zalety, jak i wady ekologicznego życia. Nie stara się jednak narzucać swojego zdania w tej kwestii. Próbuje jedynie uświadomić, że warto dbać o  środowisko, ponieważ od niego uzależnione jest nasze życie i zdrowie.

Dawno nie czytałam tak barwnej, magnetyzującej i romantycznej powieści. ,,Plan’’ uwiódł mnie niczym seksowny kochanek zostawiając po sobie elektryzujący zapach miłości, pasji, pożądania oraz melancholijną nutę smutku, bólu i niespełnienia. Mam nadzieję, że ta książka doczeka się kiedyś swojej ekranizacji, gdyż jest tego naprawdę warta. Wprawdzie brzmi może nieco bajkowo, lecz zapewniam, że to tylko iluzoryczna  gra pozorów. To wyjątkowo błyskotliwa, nietuzinkowa, napisana w iście filmowym stylu historia o różnych odcieniach miłości, przyjaźni, dojrzewaniu, zdradach, emocjonalnym rozdarciu, politycznych machlojkach, chorych ambicjach, dominacji w świecie eko-biznesu oraz podejmowaniu niewłaściwych decyzji i ich dalszych konsekwencjach. Uwierzcie, polska literatura wcale nie jest gorsza od zagranicznej. Ja już się o tym przekonałam. Teraz kolej na ciebie. Zapraszam do czytania.

***

Blog książki ,,Plan'' : KLIK.
Fan page książki na Facebooku: KLIK.
Sesja fotograficzna główniej bohaterki ,,Planu'' Anny Smith, w którą wcieliła się modelka Anita Tołkin: KLIK.

środa, 31 lipca 2013

Magiczna miłość.


Ścieżka słońca
Lisa Kleypas 

 
tłumaczenie: Anna Popiel
tytuł oryginału: Rainshadow Road
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 18 lipca 2013

liczba stron: 352
ocena: 5+/6






         Lisa Kleypas, amerykańska pisarka, laureatka nagrody RITA, na swoim koncie posiada wiele bestselerowych współczesnych i historycznych romansów, które są znane niemal na całym świecie. Tym razem dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka na światło dzienne wyszła kolejna powieść autorki zatytułowana ,,Ścieżka słońca’, będąca zarazem pierwszą częścią trylogii znad Zatoki Friday.

Główna bohaterka Lucy Marinn mieszka ze swoim chłopakiem Kevinem w jego domu nad cudowną, malowniczą Zatoką Friday. Oboje darzą się gorącym uczuciem, lecz pewnego dnia sytuacja ulega diametralnej zmianie. Kevin zrywa z Lucy informując, że od jakiegoś czasu spotyka się z jej młodszą siostrą Alice. Zaskoczona dziewczyna nie może uwierzyć w to, co się stało. Na dodatek musi szybko opuścić ich wspólne lokum, żeby ustąpić miejsca zakochanym, którzy już planują ślub. Rodzice sióstr są zbulwersowani niewłaściwym zachowaniem młodszej córki. Oznajmiają Alice, iż nie sfinansują jej wesela, jeśli w rodzinie nie zapanuje zgoda. W zaistniałej sytuacji Kevin namawia swojego dawnego znajomego Sama Nolana, właściciela lokalnej winnicy, aby zaleczył złamane serce jego eks dziewczyny. Co z tego dalej wyniknie? Czy Sam zgodzi się na nietypową prośbę kolegi? Czy Lucy zapomni o bolesnej zdradzie najbliższych i otworzy swoje serce na nową miłość?

Z ogromną niecierpliwością czekałam na premierę tej książki i muszę bez wątpienia przyznać, że było warto. To wspaniała, ciepła, romantyczna historia o miłości, rozstaniu i wpływie magii na otaczającą nas rzeczywistość. Panuje tutaj niesamowity klimat i atmosfera. Dużą zasługą tego stanu rzeczy są wyraziści, autentyczni bohaterowie. Szczególnie postać Lucy i Sama dopracowana jest bardzo skrupulatnie. Lucy to niezwykle wrażliwa, twórcza dusza. Na co dzień zajmuje się szkłem artystycznym. Jej fascynacja tym surowcem zaczęła się już od wczesnych lat dzieciństwa, kiedy to odkryła w sobie pewien dar, dzięki któremu dosłownie potrafiła ożywić odłamki, fragmenty szkła przeistaczające je w żywe stworzenia. Sam także ukrywał w sobie magiczną moc.Jaką? Przeczytajcie sami. Ogromnie żałuje, że autorka nie rozbudowała tego wątku na szerszą skalę. Uważam, że więcej nadprzyrodzonych elementów znacznie uatrakcyjniłoby fabułę tej książki. Natomiast wątek miłosny bardzo przypadł mi do gustu. Pomiędzy Lucy i właścicielem winnicy aż iskrzyło z pożądania. Niestety mężczyzna bał się zaangażować w poważny związek z powodu swojej dramatycznej przeszłości, która otaczała go niczym kraty więziennej celi. Dobrowolnie brał na siebie ten ciężar zmagając się całe życie ze strachem, bólem i wstydliwymi rodzinnymi tajemnicami. Jak zatem ułożyły się bliższe relacje tych dwojga? Jedno tylko zdradzę- emocji i uczuć tutaj nie zabraknie.

,,Ścieżkę słońca'' czyta się niesamowicie lekko, przyjemnie i z nieustannym zainteresowaniem. To idealna lektura na każą porę roku, w której odnajdziemy ekscytującą miłość, zmysłowe sceny erotyczne, szczyptę dobrego humoru, naturalnych bohaterów, wartką akcję oraz odrobinę magicznej poświaty. Jednym słowem- literacka rozkosz dla wszystkich wielbicieli romansów. Polecam gorąco.

***

Wydawnictwo Prószyński i S-ka. 


wtorek, 30 lipca 2013

Piękna i bestia.


W kolorze krwi. Wieczna miłość
Katarzyna Beata Stachowiak

seria/cykl wydawniczy: W kolorze krwi tom 1
wydawnictwo: bookio.pl
data wydania: 25 kwietnia 2012
liczba stron: 315
ocena: 5/6








,,Nic nie może przecież wiecznie trwać.
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić’’.


Tak przed laty śpiewała słynna Anna Jantar. Czy rzeczywiście za wszystko, co robimy w życiu, płacimy jakąś cenę? Spróbujemy się tego dowiedzieć m.in. z lektury książki „W Kolorze Krwi - Wieczna Miłość” Katarzyny Beaty Stachowiak. Jest to pierwsza część serii opowiadająca historię pięknej, skomplikowanej miłości pomiędzy zwykłą śmiertelniczką i groźnym wampirem.

XIX wieczna Anglia. Główna bohaterka, osiemnastoletnia Elisabeth, to niezwykle czarująca, uparta hrabianka. Jakiś czas temu dziewczyna straciła oboje rodziców, dlatego teraz pieczę nad nią sprawuje starszy brat Lucas, chłodny, opanowany żołnierz. W zaistniałej sytuacji rodzeństwo wyjeżdża do wieś, aby w ciszy i spokoju przeżyć okres żałoby. Elisabeth czuje się w nowym miejscu bardzo osamotniona, lecz pewnego dnia przez przypadek dowiaduje się od swojej służby, że w pobliskim lesie prawdopodobnie grasuje straszna bestia wysysająca z ludzi krew. Zaintrygowana tą wiadomością hrabianka udaje się do miejscowej wiedźmy przepowiadającej przyszłość, żeby poznać więcej szczegółów na ten temat. Czarownica ma jednak dla swojego gościa inne nowiny. Już wkrótce osiemnastolatka pozna smak prawdziwej miłości okupionej łzami i cierpieniem. Musi tylko cierpliwie czekać na swoje przeznaczenie. Zaskoczona tym faktem Elizabeth w drodze powrotnej nie zauważa czyhającego na nią groźnego wilka. Przed śmiercią ratuje ją jednak tajemniczy osobnik Roderick Robbilard. Między nimi nawiązuje się niezwykła więź. Po pewnym czasie dziewczyna dowiaduje się, że jej wybawca jest wampirem, dla którego ludzie są jedynie pożywieniem. Czy bezwzględny krwiopijca powstrzyma swoje mordercze instynkty w imię miłości? Jak dalej potoczą się losy tych dwojga?

Katarzyna Beata Stachowiak, znana również z blogowego pseudonimu, jako Prithika, dzięki swojej debiutanckiej powieści wprowadziła mnie w słodko-gorzki świat ponadczasowej miłości. Kiedyś bardzo często sięgałam po romanse paranormalne, ale po jakimś czasie poczułam nimi przesyt. Teraz po dłuższej przerwie ponownie skusiłam się na ten gatunek literacki i nie żałuje. Wampiry od dawna intrygują mnie swoją mroczną osobowością, dlatego historia  „W Kolorze Krwi – Wieczna Miłość” zawładnęła mną bez reszty. Fabuła może wydaje się banalna, zaś powielane w niej schematy nie zaskakują niczym nowatorskim, niemniej jednak autorce udało się stworzyć pełną życia, uczuć i pasji a’la baśń, w której obserwujemy, jak główna bohaterka stoi przed nie lada wyborem. Czy żyć/kochać ukochanego krótko i intensywnie, czy może cieszyć się tą miłością wiecznie, ale za to, jako bezlitosny drapieżnik? Jaką drogę obierze zakochana dziewczyna? Przekonajcie się o tym sami.

Jestem pełna podziwu dla autorki, która napisała powyższą książkę na prośbę swojej córki. Ten gest szalenie mnie ujął i sprawił, że bardziej przychylnym okiem spojrzałam na wielkie, drobne mankamenty, jakie tutaj zauważyłam. Na szczęście bledną one w obliczu ciekawej, intrygującej i ekscytującej fabuły prowadzonej w trzecioosobowej narracji. Akcja płynie wartko zaskakując niejednokrotnie nieoczekiwanymi wydarzeniami. Kreacja psychologiczna poszczególnych postaci jest bardzo solidna i skrupulatnie dopracowana. Bez żadnych przeszkód mogłam wyobrazić sobie ich wygląd, złożoność charakteru, stan emocjonalny i wszelkie poglądy na otaczającą rzeczywistość. Nawet wampiry przedstawione są z różnej perspektywy, zarówno od tej szalonej, bestialskiej strony, jak i tej delikatniejszej, bardziej uduchowionej struktury. Wokół głównego wątku oscyluje także wiele pobocznych, równie istotnych wydarzeń, które dodają kolorytu całej powieści. Najbardziej do gustu przypadło mi natomiast dramatyczne, smutne, otwarte zakończenie zwiastujące jednocześnie optymistyczną przyszłość. Nie mogę się już doczekać, kiedy poznam ,,W kolorze krwi. Dziedzictwo przodków’’, drugi tom w/w cyklu, gdzie liczę na jeszcze więcej niezapomnianych wrażeń.

Z każdą, kolejną linijką tekstu widać, że potencjał Katarzyny Beaty Stachowiak ewoluuje, co mnie ogromnie cieszy, ponieważ na naszym rynku czytelniczym mało jest pisarzy, którzy gustują w romansach paranormalnych. Ja z całą pewnością będę wiernie śledzić przebieg drogi twórczej tej pisarki.

Masz ochotę na gorący romans z nieziemską bestią w roli główniej? Polecam, zatem „W Kolorze Krwi – Wieczna Miłość”. Nawet osoby, które, na co dzień nie gustują w tym gatunku literackim odnajdą tutaj coś dla siebie. To historia pełna ciepła, radości i wzruszeń przeplatana z gorzko-cierpkim smakiem zdrady, śmierci i niszczycielskiego zła. Zobacz, jak prawdziwa miłość przekracza granice czasu i jest silniejsza nawet od śmierci. Polecam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Blog autorki nr.1: KLIK.
Blog autorki nr.2: KLIK.
Fan Page książki na Facebooku: KLIK.
Tutaj kupisz „W Kolorze Krwi – Wieczna Miłość”: KLIK.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Wywiad z Julią Deja.

 AnnieK
Jak pani wspomina swój okres szkolny? Podkochiwała się pani w jakimś nauczycielu?


Okres szkolny wspominam naprawdę dobrze, zwłaszcza liceum, które skończyłam raptem trzy miesiące temu, a już za nim tęsknię. Oczywiście nie zawsze było tak kolorowo – miałam gorsze dni, kiedy moje oceny nie przedstawiały się zachwycająco, a i relacje z niektórymi rówieśnikami były napięte. Co do podkochiwania się w nauczycielu: nie, osobiście nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.

Salwinia
Jeśli nie powstałaby ta wielka miłość do pisania to kim by pani została? Strażakiem, prawnikiem czy może baletnicą?


Nie mam zielonego pojęcia, ale wydaje mi się, że nawet bez własnej twórczości ciągnęłoby mnie w stronę książek.  Kocham literaturę, bez względu na to, czy umiem pisać, czy też nie. Może zostałabym po prostu polonistką lub bibliotekarką.

Klaudia Dutkiewicz
Jeżeli mogłaby Pani napisać jeszcze tylko jedną książkę, o czym by ona była?


To bardzo trudne pytanie. Mam mnóstwo pomysłów, dlatego  starałabym się wykorzystać najważniejsze wątki z nich wszystkich. Na pewno poruszyłabym kolejne problemy, jak molestowanie seksualne w rodzinie czy uzależnienie od alkoholu.

Katarzyna K
1. Do których pisarzy i książek powraca Pani najchętniej? Czy z którąkolwiek, przeczytaną przez Panią książką, związana jest jakaś szczególna historia?


Zawsze będę wracała do „Harry’ego Pottera”. Pierwszą część serii przeczytałam, mając siedem lat i od tego momentu zaczęło się moje zainteresowanie książkami. Sądzę, że również dzięki temu sama zaczęłam pisać. Mam nadzieję, iż uda mi się przeczytać inne dzieła pani Rowling, ponieważ mam ogromny sentyment do tej autorki.

2. Co Pani myśli o kanonie lektur szkolnych?


Moja opinia nie jest jednoznaczna. Po części uważam, że młodzież niepotrzebnie podchodzi do lektur szkolnych z takim dystansem. Utwory, które omawiamy podczas zajęć z języka polskiego są niejednokrotnie bardzo ciekawe i pouczające. Ja osobiście bardzo dobrze wspominam „Lalkę” Bolesława Prusa czy „Romea i Julię” Szekspira. Mimo to sądzę, że kanon powinien zostać urozmaicony o nowsze pozycje – przecież współczesne książki również mogą być dla nas interesującą lekcją.

Pimeys
Jak pani się czuje, kiedy wiele osób głosi, że młode pisarki nie są tak dobre jak te starsze? Czuje pani czasami te odrzucenie z powodu pani młodego wieku?


Dopóki nie zaczęło się pojawiać więcej recenzji „Pośród złudzeń”, jakoś tego nie odczuwałam. Dopiero teraz trafiam na sporo komentarzy, w których ktoś uznaje, że jako tak młoda osoba nie mam dojrzałego spojrzenia na świat, a zwłaszcza na problemy, które opisałam w książce. Przyznam, że nieco mnie to zirytowało. Nie poczułam się odrzucona, tak bym tego nie nazwała – w sumie rozumiem ten brak zaufania – jednak pomyślałam sobie, że warto najpierw coś przeczytać, a potem się zastanawiać, jak się ma do tego mój wiek. Owszem, jestem „gówniarą” i jeszcze wiele przede mną, aczkolwiek staram się trzeźwo ocenić rzeczywistość, nie tylko podczas pisania, ale również w prawdziwym życiu.

Recenzje Kiti
1. Skąd pomysł na pisanie książek?

Sama nie wiem. To po prostu zagościło w moim życiu – od dziecka mam bujną wyobraźnię, więc pewnie któregoś dnia postanowiłam ją jakoś wykorzystać.

2. Jak to się stało, że w tak młodym wieku zaczęła Pani swoją przygodę z pisarstwem?


Przez bardzo długi czas nie nazywałam tego w ogóle pisarstwem. Po prostu bazgrałam sobie w zeszytach, a później przeniosłam się na komputer. Nawet kiedy w 2008 roku założyłam swojego pierwszego bloga, nie sądziłam, iż pisanie stanie się dla mnie takie ważne. Dopiero po rozpoczęciu liceum uświadomiłam sobie, jak wielką przyjemność z tego czerpię i zapragnęłam – poniekąd poprzez przykład wielu innych młodych osób – wydać własną książkę.

Ula J.
1. Co sprawia Pani większą przyjemność, czytanie książek innych autorów, czy też tworzenie własnej książki?


To własna twórczość sprawia mi najwięcej radości; chociaż jestem strasznie samokrytyczna, zawsze czuję w sercu dumę po ukończeniu kolejnego rozdziału. Ale czytanie książek innych również uwielbiam.

2. Kto jest Pani pierwszym recenzentem przy pisaniu książki i czy owa osoba jest bardzo wymagająca:)?


Właściwie moimi pierwszymi recenzentami byli internetowi czytelnicy, ponieważ początkowo „Pośród złudzeń” publikowałam na platformie blogowej. Dopiero potem opowiadanie urosło do rozmiarów powieści. Pierwszy raz o bardziej fachową opinię poprosiłam polonistkę z liceum – moją klasę uczyła tylko wiedzy o kulturze, ale darzyłam i wciąż ją darzę ogromną sympatią. Jest wymagająca, a przy tym szczera i otwarta, dlatego poznanie jej zdania było dla mnie ogromnym przeżyciem.

3. Czy bohaterka Pani powieści - Mia, ma wiele wspólnego z siedemnastoletnią Julią Deja?


Myślę, że tak samo jak Mia byłam kiedyś bardzo naiwna i ufna. Teraz nieco to zwalczyłam, jednak na pewno te cechy bohaterka odziedziczyła po mnie.

nieidentyczna
Napisała Pani książkę o bardzo trudnej i smutnej miłości, która wręcz rozczarowuje; o świcie pełnym złudzeń i pozorów. Skąd (lub: dlaczego?) tak smutny obraz rzeczywistości?


Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a muszę przyznać, iż z góry założyłam, że moja bohaterka będzie nieszczęśliwie zakochana. Być może wynika to z osobistych, rodzinnych doświadczeń. Należy jednak zaznaczyć, że ostatecznie historia Mii kończy się tak zwanym happy endem.

invisible
Czy sytuacje z Pani życia, choćby krótkie epizody, przenoszone są na zapisane karty Pani twórczości? A może wręcz przeciwnie- czerpie Pani naukę z tego co pisze?


Jedno i drugie. Najwięcej inspiracji czerpię właśnie z życia, często bohaterowie mają cechy moich bliskich lub też wplatam w powieść sytuację, która miała miejsce naprawdę. Potrafię się równocześnie uczyć w trakcie pisania. Preferuję narrację pierwszoosobową, co ułatwia mi wniknięcie w psychikę głównej postaci, więc wszelkie wydarzenia przeżywam razem z nią. Mogę się zastanowić, co ja bym zrobiła na jej miejscu, co daje mi pewnego rodzaju lekcję.

monalisap
1. Co Pani sprawiło największą trudność przy pisaniu książki "Pośród złudzeń"?

Najtrudniej było mi opisać rozprawę sądową, ponieważ nie mam zielonego pojęcia, jak coś takiego wygląda, zwłaszcza w Anglii, gdzie umiejscowiłam akcję powieści. Swoją drogą sądzę, iż ta część książki jest zdecydowane najsłabsza. Mam nadzieję, że następnym razem – jeśli znów przyjdzie mi coś takiego opisać – pójdzie mi zdecydowanie lepiej.

2. Czy może nam Pani zdradzić jakieś triki na tzw. syndrom "pustej kartki"- chce się pisać, a słowa nie układają się w zdania, czy często się to Pani zdarza?

Jasne, czasami zdarzają się takie chwile, nie mam jednak na to szczególnej recepty. Przede wszystkim nigdy nie piszę na siłę, bo wówczas efekt nie będzie zadowalający. Zwykle się po prostu relaksuję – słucham ulubionej muzyki, wychodzę na spacer z koleżanką, czytam… Blokada po pewnym czasie sama znika.

Aleksnadra 
1. Czy pozory i złudzenia to choroba naszych czasów?

Według mnie tak. Często dajemy się omamić, ponieważ ktoś, kto wydawał się nam dobrze znany, okazuje się kimś zupełnie innym. W takim zaślepieniu można pozostawać bardzo długi czas, a przebudzenie może nastąpić zbyt późno.

2. Skąd czerpała Pani wiedzę na temat tak trudnych i traumatycznych tematów jakimi jest narkomania, przemoc, gwałt, strata bliskiej osoby?

Moja „wiedza” – bo ciężko to nazwać prawdziwą wiedzą, skoro niewiele z tych rzeczy przeżyłam – bierze się głównie z innych książek o tej tematyce czy po prostu z bieżących wydarzeń. Niestety coraz częściej słyszy się o zgwałconych kobietach lub o nastolatkach, którzy sięgnęli po narkotyki. O niektórych rzeczach wiem również z własnego otoczenia.

3. Jaka i o czym będzie Pani kolejna książka?


Nie wiem, czy projekt dojdzie do skutku, w każdym razie jest to powieść fantastyczna z motywem upadłego anioła (anielska tematyka bardzo mnie pasjonuje). Główna bohaterka pozna właśnie takiego nieszczęśnika i zapragnie mu pomóc. W tym celu uda się do równoległej rzeczywistości, aby zdobyć składniki potrzebne do Obrzędu Odkupienia, który zmazałby grzech upadłego, pozwalając mu na normalne życie. Oczywiście łatwo nie będzie, bo bohaterka spotka wiele innych, nadprzyrodzonych istot. Na razie mam kilka rozdziałów i jeszcze się zastanawiam, czy ten pomysł jest wart tego, aby zaproponować go wydawnictwom.

Antyśka
1. Dlaczego fabuła została obsadzona w zagranicznym miasteczku, a nie w naszych rodzimych miejscowościach? Czy im czegoś brakuje, czy może przyczyna była zupełnie inna?


Jak już wspomniałam, na początku „Pośród złudzeń” było kolejnym blogowym opowiadaniem. Spodobało mi się imię Mia i świetnie pasowało do bohaterki, więc automatycznie zdecydowałam, że akcja potoczy się w angielskim mieście. Później nie chciałam na siłę zmieniać fabuły na polskie realia, gdyż uważam, że książka straciłaby na naturalności.

2. Kiedy zrodził się pomysł na napisanie jakiejkolwiek książki, a także na napisanie opowiadań, które następnie zostały przekształcone na tę powieść?

Chociaż przez długi czas nie myślałam o pisaniu na poważnie, pierwszy pomysł na książkę zrodził się, gdy miałam osiem lat. Pamiętam nawet tytuł: „Jak pogodzić te dwie?” – miałam wówczas dwie koleżanki, które nie lubiły się nawzajem, a ja chciałam za wszelką cenę sprawić, by zapanowała między nimi zgoda. Jeśli zaś chodzi o „Pośród złudzeń”, pierwszy zarys fabuły zrodził się już na początku 2010 roku. Minęło kilka tygodni, zanim zabrałam się do pisania.

3. Jaka książka wywarła na Pani największe wrażenie, czy zmieniła ona Pani tok myślenia, samą siebie?


Po przeczytaniu pytania mimowolnie pomyślałam o książce „Monika B. Nie jestem już waszą córką” autorstwa Karin Jäckel. Fabuła jest oparta na prawdziwych wydarzeniach i opowiada historię dziewczynki, która była molestowana przez członków swojej rodziny. Dzieło zawiera wiele przykrych i nieprzyjemnych szczegółów, dlatego tak mocno wbiło mi się w pamięć. Wciąż jestem przerażona tym, iż takie rzeczy dzieją się na całym świecie.


No one.
1. Jeśli miałaby Pani pewność, że Pani książka zostanie przeczytana przez większość świata, wybór padłby na Pośród Złudzeń, nowelę Anioł Stróż, byłoby to któreś z Pani blogowych lub nieopublikowanych opowiadań, a może stworzyłabyś Pani coś całkiem nowego, a jeśli tak, jakie problemy przede wszystkim by ona poruszała?


Mogłabym wybrać „Pośród złudzeń”, bo chociaż nie jest to literackie arcydzieło, porusza wiele problemów, o których powinno się czytać. W przeciwnym wypadku napisałabym coś nowego: może coś o rasizmie i nietolerancji.

2. Co spowodowało, że zaczęła Pani tworzyć opowiadania i je publikować? Jak czuła się Pani, gdy dostała pierwsze komentarze, zarówno pozytywne jak i negatywne? Od początku Pani bliscy wiedzieli od tej pasji i blogach, a jeśli nie, kiedy się o tym dowiedzieli i jakie były reakcje?

Rozumiem, że pytasz o początek twórczości blogowej? W gimnazjum poznałam moją przyjaciółkę i to ona wprowadziła mnie do blogosfery. Pokazała mi własne opowiadanie, a ja szybko zapragnęłam opublikować coś własnego. Pierwsze pozytywne komentarze napawały mnie uczuciem szczęścia oraz dumy (właściwie nadal tak jest). Jeśli chodzi o opinie negatywne, po dzień dzisiejszy bardzo się takowymi przejmuję. Staram się przyjmować krytykę – oczywiście jeżeli jest uzasadniona – co nie zmienia faktu, iż długo rozpamiętuję nieprzyjemne słowa. Moi rodzice od zawsze zdawali sobie sprawę z moich zainteresowań, ale dopiero kiedy poszłam do liceum, zaczęłam stopniowo wprowadzać ich w „mój świat” i tłumaczyć, że wiążę z pisaniem pewne nadzieje. Zareagowali bardzo optymistycznie, zresztą cały czas tak jest. Oboje bardzo mnie wspierają, tak samo jak bracia czy przyjaciele. Jestem im za to ogromnie wdzięczna.

3.Jak dużo istnieje w Pani głowie pomysłów na nowe historie? Ile jest na tyle niezwykłych, niespotykanych, że nie wahałaby się Pani zanieść je do wydawnictwa, a ile takich, które są proste i przewidywalne, a jednak chciałaby je Pani spisać choćby dla siebie lub paru wybranych osób?

Powiem prosto z mostu, że obecnie mam zapisanych piętnaście zarysów różnych historii, ale tylko niektóre z nich wydają mi się choć trochę oryginalne, więc może zostaną zaaprobowane przez wydawnictwo. Cała reszta, pomimo swej banalności, również powstanie, ale pewnie napiszę je dla siebie, znajomych oraz blogowych czytelników, jeśli wciąż będę takich miała.

aniqa
1. Jakie wydarzenie skłoniło panią do zaczęcia pisania?
Tak jak mówiłam, zakochałam się w książkach z serii „Harry Potter” i chyba właśnie wtedy zaczęły się we mnie rodzić pierwsze chęci do pisania.

2. czy pani przeczytałaby ,,Pośród złudzeń'' gdyby nie była pani autorstwa i dlaczego?

Myślę, że przeczytałabym. Zainteresowałby mnie wątek miłosny, bo takowego zawsze poszukuję w dowolnej książce, poza tym często sięgam po pozycje dotyczące jakichś traumatycznych przeżyć, jak właśnie gwałt czy śmierć kogoś bliskiego.

emilyanne
1. Odchodząc na chwilę od książki i pisarstwa - dlaczego właśnie studia polonistyczne? Z czystej pasji, z marzenia, czy dlatego, że po prostu jest to jedyna rzecz, w której się sprawdzasz? (Bo wszędzie się teraz mówi, że po humanie nie ma pracy)


Szczerze mówiąc masz rację we wszystkim. Studia polonistyczne są częścią moich marzeń i pasji, ponadto uważam, iż tylko taki kierunek do mnie pasuje.

2. Jako swoją przyszłość traktujesz pisarstwo (zgaduję), ale to nic pewnego. Masz więc jakiś plan B, gdyby coś nie wypaliło?

Owszem, pisarstwo wiąże się z moją przyszłością, jednak na pewno będzie ono na tak zwanym „bocznym torze”. Nie sądzę, bym zdołała się utrzymać z wydawania książek. Dlatego myślę o dziennikarstwie, chciałabym też pracować w jakimś wydawnictwie. Mam nadzieję, że będę mogła i pracować, i pisać.

3. Jako świeżo upieczona autorka możesz się pochwalić zupełnie od niedawna, dlatego zastanawiam się - czy ten tytuł zmienił coś w Twoim życiu? I skoro już przy tym jesteśmy, skąd bierzesz inspirację i czy masz jakiś autorytet w tym pisarstwie - być może przedtem inny i teraz inny?


Nie, szczerze mówiąc nawet nie lubię mówić o sobie „pisarka” – brzmi pięknie, aczkolwiek sądzę, iż jeszcze na taki tytuł nie zasługuję. Niewiele się w moim życiu zmieniło, może jedynie tyle, że ludzie z mojej miejscowości czasem mnie zagadują, dziwiąc się, iż zapragnęłam wydać książkę. Inspirację czerpię z życia codziennego, a także z innych książek, filmów czy muzyki. Od pewnego czasu jako autorytet traktuję Nicholasa Sparksa. Chciałabym kiedyś wywoływać w ludziach tak silne uczucia jak on.

Marta Kornelia
Myślisz o studiach polonistycznych, ale czy jesteś tego w pełni świadoma? Nie boisz się odkryć, że tak naprawdę to, co pisałaś jest dość kiepskie warsztatowo? Nie boisz się, że Twoi profesorowie zwyczajnie zabiją w Tobie pasje do pisania/ czytania? (bo niestety tak zazwyczaj jest)
.

Trochę się tego boję. Piszę już jednak około jedenastu lat i nawet jeśli uznam, iż moje twory nie powinny być wydawane, to nadal będę pisała, chociażby dla siebie i grupki najbliższych osób. Mam nadzieję, że może jednak znajdą się profesorowie, którzy nie zabiją mojej pasji, a jeszcze bardziej ją podsycą.

Jędrzej J
1. Da się pogodzić bycie pisarką, nastolatką, maturzystką, przyszłą studentką... itp.?


Da się. Jest ciężko, bo chce się też mieć czas dla rodziny i znajomych, ale wystarczy trochę chęci oraz zorganizowania. Oczywiście naukę stawiam na pierwszym miejscu – zawsze wolałam najpierw przygotować się na sprawdzian, a później myśleć o napisaniu rozdziału.

2. W jaki sposób wybiłaś się w pisarskim świecie? Pomogły jakieś znajomości, układy, może rodzice, a może po prostu mail do wydawnictwa?

Jedyne co miałam, to wsparcie od bliskich. O resztę walczyłam sama. Starałam się jak najlepiej przygotować książkę, a później rozsyłałam maile do wydawnictw.

3. Czujesz presję w związku z ogromną ilością pisarzy na rynku? Motywuje Cię to (moja książka musi być najlepsza!) czy dołuje?

Nie, nie czuję presji, przynajmniej nie teraz. Chciałabym, aby moje książki zostały kiedyś szerzej docenione i na pewno będę nad tym pracowała. Może kiedy moje nazwisko zdobędzie szacunek w pisarskim świecie, to wówczas poczuję wspomnianą presję.

Grzegorz Justyna Rojek
1. Kogo wybrałaby Pani do obsady ,jeśli otrzymałaby Pani możliwość jej ekranizacji ?


Nigdy się nad tym nie zastanawiałam i szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Ale Mię mogłaby zagrać Dakota Fanning, zaś w roli Roberta chętnie zobaczyłabym Ryana Goslinga. Ale ostatecznie w takim wypadku zdecydowałby reżyser.

2. Czy ma Pani pomysł jak skłonić Państwo do dotowania pisarzy zwłaszcza tych młodych i zdolnych?

Niestety nie. Może jakieś akcje, petycje… Jakiekolwiek zwrócenie uwagi na to, że w Polsce są bardzo uzdolnieni młodzi ludzie i należy ich w tym wspierać. Nie tylko pisarzy, ale również innych artystów.

3. Czy ma Pani jakieś rytuały związane z pisaniem?

Niespecjalnie. Lubię posłuchać muzyki przed rozpoczęciem pisania, zwykle muszę też mieć pod ręką coś do picia, ale tak poza tym piszę, kiedy tylko mam wenę i możliwości.

Kinga Godowska
Czy pisząc ma Pani nadzieję na wniesienie czegoś nowego do literatury, zainspirowania kogoś do napisania własnej książki lub po prostu przedstawienia swoim czytelnikom czegoś innego?


Wszystko z powyższych. Myślę, że jestem zbyt młoda i niedoświadczona, aby wnieść cokolwiek do literatury, ale może kiedyś mi się to uda. W każdym razie mam nadzieję, że „Pośród złudzeń” czy inne moje książki, które powstaną w przyszłości, staną się źródłem czyjejś inspiracji. Ponadto chciałabym, aby podczas lektury czytelnik mógł pogrążyć się w rozmyślaniach nad zachowaniem głównych bohaterów, co pozwoliłoby na wyciągnięcie jakichś wniosków przydatnych w codziennym życiu.


Klaudia Stasiewicz
1.Czy porównuje się pani do jakiś wybitnych pisarzy? Lub wzorowała się na nich?


Nie porównuję się do nikogo, bo nie tylko na to nie zasługuję, ale również nie chcę. W końcu ja to ja. Skłamałabym jednak mówiąc, że nigdy nie wzorowałam się na nikim – na pewno próbowałam czasem naśladować innych autorów, jednak raczej nie zastanawiam się nad tym w trakcie pisania, więc jeśli to robię, to mimowolnie.

2.Czy w czasach szkolnych (gimnazjum, liceum np) popełniła pani jakąś porażkę czy błąd, którego do tej pory pani żałuje?

Owszem, jest coś takiego, aczkolwiek to zbyt osobiste i proszę mi wybaczyć, ale nie odpowiem szerzej na to pytanie.

3.Czy cytat "Kochać to znaczy niszczyć, a być kochanym to być zniszczonym." pasuje trochę do pani książki? I czy warto poświęcić wszystko dla miłości, która przynosi czasem samą gorycz i łzy?


Faktycznie cytat trochę pasuje. Miłość warta jest poświęcenia i walki, aczkolwiek nie powinno się przez nią tylko cierpieć. To piękne, ciepłe uczucie, z którego należy czerpać przede wszystkim radość. Miłość to nie wszystko, nie daje pełnego szczęścia, zwłaszcza jeśli dzieje nam się jakaś krzywda.

Kinga
1. Jakie według Pani emocje powinny towarzyszyć osobie czytającej książkę "Pośród złudzeń"?


Myślę, że powinny przede wszystkim dominować złość oraz strach. Złość, ponieważ niektóre zachowania bohaterów mogą ją budzić, zaś strach wiąże się z tym, iż takie wydarzenia jak te, które opisałam w książce, dzieją się w prawdziwym życiu. Oczywiście liczę też na ogromną radość w związku z zakończeniem powieści.

2. Gdyby Twoje życie było książką to jaki byłby jej tytuł?


Przyszło mi do głowy jedno słowo pasujące na tytuł: „Kolory”. Spotkało mnie i wciąż spotyka w życiu wiele miłych rzeczy, więc one odpowiadałyby tym wesołym, jasnym barwom, zaś ciemne symbolizowałyby te nieprzyjemne wydarzenia.

3. Co oprócz czytania i pisania lubi pani robić?


Po prostu kocham spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Zwykłe rozmowy czy spacery sprawiają mi dużo przyjemności. Uwielbiam też słuchać muzyki (śpiewanie również lubię, chociaż kompletnie mi nie wychodzi), oglądać filmy, a także, oczywiście, czytać książki.

Liliana Safonow
Czy została Pani kiedyś tak zraniona, że życie już nigdy nie nabrało kolorów?


Moje życie jak dotąd zawsze wracało do swoich codziennych barw, tak więc nie, nigdy nie zostałam do tego stopnia zraniona. Ale w końcu mam tylko dziewiętnaście lat.

kwiatusia
1. Jaka książka wywarła na Pani największe wrażenie?


Takie pytanie zadała już Antyśka, ale powtórzę: jest to książka pt. „Monika B. Nie jestem już waszą córką”.

2. Czy po wydaniu noweli „Anioł stróż” oraz powieści „Pośród złudzeń” Pani życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia autorem?
Nie, nie odczuwam specjalnej zmiany w moim życiu. Oczywiście jestem dumna ze swoich pierwszych sukcesów, ale poza tym wszystko zostało po staremu. Bycie autorem wiąże się z ogromną satysfakcją, zwłaszcza jeśli się widzi, iż książka przypadła komuś do gustu. Niestety jednocześnie trzeba się przygotować na krytykę, która bywa czasami naprawdę bolesna.

3. Dlaczego wybrała Pani wydawnictwo Bookio? Czy wcześniej próbowała Pani wydać książkę w wersji papierowej?
Pozdrawiam serdecznie


Tak, próbowałam wydać książkę w innych wydawnictwach, niestety się nie udało. Wybrałam Bookio, ponieważ poleciła mi je koleżanka, również autorka – Katarzyna Stachowiak.

donpedro9
Czy nie obawia się Pani, że komercja, efekt uboczny dobrej literatury zabije w Pani duszy artysty. Czy pisząc coś po raz kolejny nie będzie myślała pani tylko o chęci zysku zapominając o czytelnikach?


Nie sądzę, aby tak się stało. Zawsze będę przede wszystkim myślała  o czytelnikach, to ich opinia jest dla mnie najważniejsza. Jasne, chciałabym zarabiać na pisaniu książek, ale to nie pieniądze dają satysfakcję. Prawdziwą dumę mogę poczuć tylko wtedy, kiedy komuś podoba się to, co napisałam. Zresztą samo tworzenie to dla mnie przyjemność, więc myślę, że moja dusza artysty przetrwa. 

mika19
1. Co Pani chciałaby dostać w tym roku od świętego Mikołaja?


Nie pogardziłabym wielką paczką wypełnioną książkami, które chciałabym przeczytać.

 magi18
1. Jakie jest Pani największe marzenie?


W obecnej chwili moim największym marzeniem jest zdobycie uznania w pisarskim świecie.

2. Czy czuje się Pani piękna?

Zewnętrznie nie czuję się piękna. Jeśli zaś chodzi o wnętrze… Popełniam wiele błędów, mam swoje wady, ale w gruncie rzeczy uważam się za dobrego człowieka. Więc chyba pod tym względem mogę się uważać za piękną?

3. Jak zdefiniowałaby Pani piękno?

Niestety nie wszystko można zdefiniować. Dla mnie piękno to nie tylko ładna buzia, ale przede wszystkim wrażliwe serce.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ślicznie dziękuje Juli Deja za fantastyczny wywiad. Do nagrody autorka wytypowała:

No one.
Grzegorz Justyna Rojek 
Kinga

Dziękuję również pozostałym uczestnikom zabawy. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!!!

Cyrysia.