Macocha
Natasza Socha
Wydawnictwo: FILIA
data wydania: 12 marca 2014
liczba stron: 300
ocena: 5/6
Słowo ,,macocha’’ dla większości osób zazwyczaj kojarzy się z okrutną, nieczułą kobietą rodem z bajki o Kopciuszku, bądź Królewnie Śnieżce, która nieustannie znęca się nas swoimi pasierbami taktując ich jako zło konieczne. A jak we współczesnym świecie wyglądają relacje macochy z przybranymi dziećmi? Czy ten baśniowy stereotyp nadal funkcjonuje? Spróbujemy się tego dowiedzieć dzięki lekturze ,,Macochy’’ Nataszy Socha. Jest to drugie wydanie tej książki (pierwsze ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, zaś obecne, nakładem wydawnictwa Filia), w nowej oprawie graficznej. Kto kryje się za tytułową postacią?
Główna bohaterka, nieomal trzydziestoletnia Roma jest szczęśliwą żoną Bruna. Ale pewnego dnia ich sielanka zostaje przerwana przez nieoczekiwaną wizytę czternastoletniej Kasi, córki męża z pierwszego małżeństwa. Nastolatka oświadcza, że ma już dosyć mieszkania z mamą i woli teraz być z ojcem. Zszokowana Roma nie czuje się gotowa do odgrywania roli macochy dla krnąbrnej, bezczelnej smarkuli z licznymi pryszczami na twarzy, skundlonymi włosami i badylowatymi rękami. Postanawia pozbyć się niewygodnego członka rodziny jak najszybciej.
,,Plan na następnych kilka tygodni:
1. Pozbyć się Kasi z domu.
2. Zmusić ją do powrotu.
3. Przekonać, że życie z nami jest beznadziejne.
4. Otruć.
5. Wysłać w kosmos?’’.
Z dnia na dzień sytuacja przedstawia się coraz gorzej. Jakby tego było mało, dziewczynka bardzo szybko zyskuje sympatię i poparcie wszystkich dookoła. Czy kiedykolwiek w relacjach Romy i Kasi nastąpi moment przełomowy? A może tak dwie mocne osobowości nigdy nie dojdą do porozumienia? I jak w tych nietypowych okolicznościach zachowa się Bruno?
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Nataszy Socha, dziennikarki, pisarki, felietonistki, uważam za nadzwyczaj udane. Autorka ukończyła Nauki Polityczne i Dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. W 2004 roku zadebiutowała pamiętnikiem „Macochy”, który został bardzo dobrze przyjęty przez czytelników obu płci. Obecnie mieszka trochę w Poznaniu oraz w pewnej niemieckiej wsi niedaleko Akwizgranu. W wolnym czasie prowadzi bloga
chilifiga.pl, gdzie w sposób humorystyczny łączy gotowanie z opisywaniem codziennego życia. Ponadto pisze, ilustruje bajki dla dzieci, maluje akwarele i jeździ konno. W swoim dorobku literackim (oprócz bieżącej pozycji), posiada między innymi "Ketchup", "Zbuki" oraz ,,Nasza klasa’’.
Wracając do ,,Macochy’’, to świetna, przezabawna, nietypowa opowieść o "rodzinie patchworkowej". Fabuła obiera formę „pamiętnika”, czyli prywatnego, subiektywnego zapisu zdarzeń oraz myśli, uczuć i emocji główniej bohaterki, która pod maską obojętności i udawanej życzliwości ukrywa wściekłość i żądzę mordu w stosunku do swojej pasierbicy. W każdej wolnej chwili obmyśla różnorodne plany pozbycia się zbędnego balastu.
,,Uduszę ją.
W nocy, poduszką, i zwalę to na zespół nagłej śmierci łóżeczkowej. Kto powiedział, że występuje on tylko u noworodków’’.
Albo podczas zimowego urlopu w Austrii.
,,Namówię ją na zjazd poza trasą narciarską i wywołam lawinę. Na dyktafon nagram z Animal Planet ryk niedźwiedzia i puszczę na cały głos’’.
Wielokrotnie wybuchałam niekontrolowanym śmiechem obserwując wewnętrzne rozterki Romy, która niemalże popadała w czarną rozpacz na myśl o wspólnym mieszkaniu z rozwydrzoną nastolatką. Jej sposób postrzegania i analizowania rzeczywistości stanowi swoisty efekt komizmu. Autorka ironicznym spojrzeniem spogląda na relacje Romy i Kasi. Obie postacie są niezwykle orginalne, z przysłowiowym pazurem. Co wyniknie ze starcia dwóch tak silnych charakterów? Zdradzę jedynie, czeka Was niezły ubaw. Nic, tylko pogratulować Nataszy Socha świetnej wyobraźni, kreatywności i poczucia humoru.
Dawno nie czytałam tak pozytywnie rozbrajającej książki, która jednocześnie przemyca uniwersalne prawdy o rodzicielskiej miłości. Ponadto zrywa ze stereotypami odbiegając od tradycyjnego modelu rodziny do rodzin patchworkowych, które wymykają się standardom i naszemu postrzeganiu podstawowej jednostki społecznej. Najbardziej do gustu przypadła mi forma przekazu: dowcipna, i zarazem wzruszająca. Historia opowiedziana jest prostym i przejrzystym językiem, zrozumiałym dla każdego. Także akcja jest interesująca i żwawa, wydarzenie goni wydarzenie. Bohaterowie zarówno pierwszo-, jak i drugo- planowi nakreśleni są bardzo naturalnie i wiarygodnie. Autorka wiernie odzwierciedla ich nastrój, charakter i osobowość. Nie zabraknie także ogromnej dawki komizmu sytuacyjnego i słownego, który dosłownie powala czytelnika na łopatki. Jedynym mankamentem (nie mającym jednak aż tak dużego wpływu na jakość utworu) jest przewidywalność fabuły. Już od samego początku domyślamy się, jak prawdopodobnie będzie wyglądał koniec nietypowych relacji między macochą, a pasierbicą.
Masz ochotę na ciepłą, sympatyczną, wzruszającą, pełną ukrytej ironii i sarkazmu powieść? Zatem zachęcam serdecznie do lektury ,,Macochy’’. To ciekawie zaprezentowana groteska o budowaniu więzi rodzinnych, przyjacielskich i emocjonalnych. Uświadamia, że nie zawsze ,,taki diabeł straszny jak go malują’’, dlatego warto wyzbyć się własnych uprzedzeń, antypatii i zmienić swój stosunek do ludzi oraz ustalony światopogląd. Dzięki temu nasze życie stanie się bardziej znośne i szczęśliwsze. Zapraszam wszystkich zainteresowanych. Gwarantuje, nie będziecie zawiedzeni.
***