"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

sobota, 7 listopada 2015

Wywiad z Agnieszką Lingas-Łoniewską

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami autorka wybrała po jednym pytaniu od każdej osoby. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

~~ * ~~

Książko Miłości Moja
Ma pani dość szerokie grono wielbicieli (Sekt Agnes jest tematem rozmów na wielu grupach) czy to właśnie fani dają Pani "kopa" i motywację do tworzenia nowych historii? 

Oczywiście, bo przecież autor bez czytelników nie istnieje. A gdy jeszcze ma się tak wspaniałą i zwartą grupę, gdzie można w każdym momencie z kimś porozmawiać, poradzić, wyżalić… to już w ogóle można czuć się szczęśliwym i spełnionym autorem. A z drugiej strony to ogromna odpowiedzialność i potrzeba samodoskonalenia, bo przecież takich wiernych czytelników nie można zawieść!

Natalia Pych
Należę do tej grupy fanów, która znała i kochała Pani twórczość jeszcze, gdy pisała Pani pod pseudonimem Agnes_Scorpio. Czy zdarza się Pani zatęsknić do fan-ficków?

Może nie tyle zatęsknić, co lubię wspominać tamten czas z pewnym rozrzewnieniem. To codzienne pisanie, wrzucanie nowych rozdziałów, wasze komentarze, tysiące odsłon, prośby o kolejne „czaptery”. Te śmiechy, groźby, wzruszenia. I przyjaźnie. To wszystko wyniosłam z tamtego forumowego czasu. Od tego wszystko się zaczęło. A książka „Trudna miłość”, która była moją pierwszą historią, teraz po poprawkach i rozbudowaniu fabuły ukaże się w lutym 2016 pod tytułem „Jesteś moja Dzikusko” :)

Ania K
Co zainspirowało Panią do napisania swojego pierwszego tekstu?

 
Pracowałam w korporacji, gdzie byłam dyrektorem dużego działu i czułam wielkie zmęczenie. Chciałam odetchnąć, pragnęłam zmiany, pragnęłam relaksu. i wróciłam do tego, czym zajmowałam się wcześniej, jeszcze w czasie studiów. Zaczęłam pisać.

Asia
Gdyby miała Pani możliwość udania się na wycieczkę do nieba to kogo pierwszego chciałaby Pani tam spotkać i dlaczego?

Bodo, to jeden z moich ulubionych aktorów okresu międzywojnia. Zapytałabym go o jego zbiór znaczków, o jego psa doga-arlekina i o występy w kabarecie Qui Pro Quo.

martucha180
Dlaczego postanowiła Pani promować polskich autorów?
 

Bo gdy zaczęłam pisać i gdy moje książki zaczęły być wydawane, poznałam wielu wartościowych polskich twórców, o których wcześniej nic nie słyszałam. A przecież byłam z literaturą za pan brat, więc dlaczego nie miałam pojęcia, że tacy fajni pisarze są w naszym kraju? Dlatego też odezwała się moja żyłka marketingowa i założyłam portal Czytajmy Polskich Autorów (www.polscyautorzy.pl) Działa od lat pięciu i jest moją działalnością non profit. W tej chwili mam stałą grupę recenzentów, promujemy tylko polską literaturę.

Klaudia
Jakie uczucie towarzyszy Pani po ukończeniu książki? Jest pani szczęśliwa, że wreszcie udało się skończyć? A może nadal przeżywa Pani losy bohaterów? 

Jakie uczucie? Ulga, radość, euforia, strach. Pomieszanie wielu sprzecznych odczuć, które sprawiają, że chodzę jak „nakręcona”. A zaraz potem smutek i żal, nazywam to syndromem opuszczonego gniazda. Bo przecież przez kilka miesięcy żyłam w świecie moich bohaterów i co? To już koniec? Tak po prostu? Zanim opuszczę ich świat bardzo to przeżywam.

Malineczka74
Rodzina to dla pisarza balast, podpora czy może coś innego?
 
Zdecydowanie podpora. Rodzina jest dla mnie priorytetem, moje dzieci są dla mnie najważniejsze na świecie. Kocham moją pracę, ale wiem też, że to co robię, robię także i dla nich. A oni są ze mnie bardzo bardzo dumni.

Grażyna Wróbel
Jakie uczucia Pani towarzyszyły, kiedy na Targach Książki w Krakowie do Pani stoiska ustawiła się tak ogromna kolejka? 
 
To jest naprawdę niesamowite. W ubiegłym roku już była nieźle zakręcona kolejka, ale w tym… To wszystko przerosło moje oczekiwania. Przed dwie godziny non stop podpisywałam, pozowałam do zdjęć, rozmawiałam. Zaroiło się też od czerwonych koszulek czytelniczek z SektyAgnes. To wszystko jest takie wspaniałe i daje mi wielką motywację do dalszej pracy.

izabela81
Przygotowując się do napisania "Skazanych na ból" spędziła Pani długie godziny na rozmowie z członkami ruchu skinheadów, dzięki czemu w sposób bardzo dokładny przybliżyła Pani profil psychologiczny skinheada. Jakie to wywołało w Pani emocje, obcując z tą grupą społeczną?

Ta subkultura nie jest mi obca, jednakże dopiero teraz miałam okazję tak bardzo się do niej zbliżyć i rozmawiać z jej członkami. Na początku było to trochę trudne, gdyż musiałam zdobyć ich zaufanie, ale potem moi rozmówcy „otworzyli” się i z chęcią odpowiadali na zadane przeze mnie pytania. Jeśli chodzi o emocje, to podczas zbierania informacji, staram się je wyłączyć, bo pomimo tego, iż wiedza, jaką od nich uzyskałam, stoi w opozycji do moich przekonań, ale chciałam zachować bezstronność i nie moralizować.

bookworm
W jaki sposób przekonałaby Pani, szczególnie młodych czytelników do sięgania po polskich autorów?

Przede wszystkim powiedziałabym, że należy spróbować, bo często młodzi od razu przekreślają polską twórczość, a nawet po nią nie sięgnęli. Poza tym chyba miło czytać o bohaterach tak niejednokrotnie nam bliskich, mieszkających przykładowo w naszym mieście, mających problemy czasami tożsame z naszymi. Jeślibym miała polecać coś swojego młodemu czytelnikowi, to zaproponowałabym „Skazanych na ból” lub trylogię „Zakręty losu” na początek.

mkonarska4
Którego z bohaterów swoich powieści chciałaby Pani spotkać na swojej drodze, w swoim życiu i przeżyć z nim to, co przeżywa osoba , którą pokochał? 
 
W sumie już spotkałam, po części były to osoby, które stanowiły pierwowzór moich bohaterów. Mam na myśli Lukasa z trylogii „Zakręty losu” i Aleksa ze „Skazanych na ból”.

Xminutka
Chciałam zapytać o techniczną stronę pracy. W jaki sposób kontroluje Pani to, co pisze? Pytam, bo dostałam kiedyś wskazówkę by nie pisać więcej niż 20 stron dziennie i kolejnego dnia najpierw przeczytać własny tekst by uniknąć sytuacji, że matka pielęgniarka z 1 rozdziału Anna w czwartym wraca po wyczerpującym dniu pracy z przedszkola do domu jako Katarzyna. Jak Pani to organizuje? 
 
20 stron dziennie? W życiu tyle nie napisałam, kiedyś udało mi się napisać max 10, ale z reguły kończy się na 5-6, a czasami mniej. Co do błędów rzeczowych, logicznych, to redakcyjna i korektorska praca nad tekstem już napisanym pozwalają je wyeliminować. Dobrze jest też mieć grupę tzw. beta-czytaczy, którzy są na bieżąco z tekstem i często wyłapują lapsusy, które popełnia autor.

Patrycja
Skąd pomysł na napisanie historii gangstera i jego rodziny, czy to zwykła fikcja literacka, a może spotkała Pani naprawdę kogoś takiego na swojej drodze?
 
Spotkałam, Lukas miał swój pierwowzór w świecie rzeczywistym.

Marzycielska Anetta
Szukam w książkach...

Niezapomnianych porywów namiętności
Świeżego powiewu prawdziwej miłości

Ożywienia uśpionych uczuć w duszy
Ujrzenia słońca na niebie po burzy

Odkrycia pragnień głęboko ukrytych
Ukojenia ran po trudach przebytych

Zburzenia muru, co szczęście oddziela
Dojrzenia radości, co drogę wyściela

Zniszczenia nieczułego na ból pancerza
Zmiażdżenia miecza, co metalem uderza

Pokonania nienawiści, co miłość uśmierca
Odnalezienia klucza do zranionego serca

Czy odnajdę to wszystko w Pani najnowszej książce - "Skazani na ból"?
 
Zdecydowanie tak. „Skazani na ból” to w moim odczuciu najbardziej emocjonalnie miażdżąca powieść, jaką napisałam. Pewnie też dlatego, że miałam do niej bardzo osobisty stosunek. Poza tym trudność ukazania kontrowersyjnego w swych czynach bohatera stawiała przede mną wielkie wyzwania. Bo dwoistość odczuć czytelnika w stosunku do Aleksa była oczywista od samego początku. I dlatego jest tam tak wiele bólu, zła, cierpienia i wielkiej miłości.

Edyta
Każdy pisarz posiada swój warsztat pracy, zasady, których przestrzega w trakcie tworzenia książki. Jak wygląda to w Pani przypadku: pisze Pani tylko w ściśle określonym miejscu czy może spontanicznie, gdy właśnie kolejny pomysł wpadnie Pani do głowy?
 
Mam swoje biurko, komputer stacjonarny, stos papierów i notatek, a dookoła regały z książkami. To moje miejsce, tutaj piszę. A wymyślam wszędzie: podczas uprawnia nordic walking, jazdy samochodem, słuchania muzyki, rozmów z ludźmi, oglądania filmów. Czasami mam takie wrażenie, jakby mój mózg nigdy nie odpoczywał. Bo zawsze, zawsze coś się w mojej głowie roi. Jeśli chodzi o czas pisania, to pracuję zawsze do południa, około 2-3 godzin, a potem późnym wieczorem, tak od 22 do 1-2 w nocy. Wówczas słucham muzyki i piszę. A potem te kawałki muzyczne znajdujecie w moich książkach, gdzie zawsze umieszczam playlistę, do której powstawała dana historia.

Rose Belle
Kim chciała Pani zostać, będąc małą dziewczynką? I kiedy zaczęła Pani pisać pierwsze teksty?

Chciałam zostać nauczycielką języka polskiego i taki jest właśnie mój zawód wyuczony. Pierwsze teksty zaczęły powstawać bardzo wcześnie, bo już w 2 klasie szkoły podstawowej. Zapisywałam je dziecięcym pismem w zeszytach w linię. To moje pierwsze próby „udokumentowania” wymyślanych przez mnie historii.

Iza
Jaka jest Pani ulubiona pora roku i dlaczego? 

Zdecydowanie lato, jeśli chcę odpoczywać, bo lubię ciepło, słońce, zapach trawy, nawet komary, gdyż to jednoznaczny znak, że są wakacje, że jest ten wolny czas. A w momencie, gdy piszę, preferuję jednak zimę-szybko robi się ciemno, a ja mogę zawinąć się w koc i w tym kokonie tworzyć, mniej rzeczy mnie wówczas rozprasza.

Agnieszka Wójcik
Proszę w skrócie opowiedzieć mi swoje wakacje marzeń . Gdzie by się odbyły, z kim, co by Pani robiła? Leżała plackiem na plaży, zwiedzała, a może uprawiała sporty ekstremalne? Nie ma żadnych ograniczeń :) Jestem baardzo ciekawa. 

Zawsze chciałam polecieć do Los Angeles. Wielokrotnie zwiedzałam to miasto wirtualnie i dużo o nim czytałam. Co zresztą było mi potrzebne podczas researchu do „Brudnego świata” i „Obrońcy nocy”, bo tam dzieje się akcja tych książek. Film to jedna z moich pasji, więc chciałabym zwiedzić Hollywood, przejść się Aleją Sław, zajrzeć do BelAir i podziwiać piękne rezydencje i na koniec zrobić zakupy na Rodeo Drive. Wierzę, że marzenia się spełniają i może kiedyś uda mi się spełnić także i to.

Kamil Glinka
Jak byłem mały moją ulubioną bajką był Dragon Ball. Pamiętam jak pierwsze co się robiło po powrocie ze szkoły to zasiadało się z kolegami i oglądało na RTL7. Jaka była Pani ulubiona bajka z dzieciństwa, jak wyglądał seans? Czy oglądała Pani ją sama, może z rodzicami, a może z przyjaciółkami? Jakie towarzyszyły temu emocje? I czy obejrzałaby Pani tą bajkę jeszcze raz? A może nadal ją Pani ogląda :)
 
Moje ulubione bajki z dzieciństwa to pewnie te, o których młode pokolenie nigdy nie słyszało. Reksio, Bolek i Lolek, program Piątek z Pankracym. Potem także Załoga G. Pamiętam, że na podwórku bawiliśmy się właśnie w Załogę G i wszyscy krzyczeliśmy „Transformacja!”. Teraz nie oglądam, bo w sumie oglądam tylko seriale kryminalne i to najlepiej szwedzkie lub duńskie (genialny Most nad Sundem-polecam), ale  te moje bajki wielokrotnie puszczałam moim dzieciom, gdy były jeszcze małe, aby poznały swoiste dziedzictwo w postaci niezapomnianych przygód Reksia czy Bolka i Lolka.

Bartek B.
Gdyby miała przyrównać Pani swoje życie do jakiejś książki to jaka by to była książka i dlaczego?
 
Chyba nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W moim życiu wiele się działo i dzieje nadal, więc nie ma jednej historii, która by odzwierciedlała to, co stało i staje się moim udziałem. Powiedzmy, że będzie to mieszanka Ani z Zielonego Wzgórza z Dziadami, Siłaczką, Misery (oby nie do końca) i Dziennikiem Bridget Jones.

Agnieszka T 
Gdyby miała Pani możliwość umówienia się na potencjalną randkę z którymś z wykreowanych w Pani książkach bohaterów, kogo spotkałaby ten zaszczyt?

Jednym z moich ulubionych (przeze mnie i przez moich czytelników) bohaterów jest Lukas z Zakrętów losu. Więc chętnie porozmawiałabym sobie z nim i może wysłuchała spowiedzi, jak to ma miejsce w Historii Lukasa. Z uwagi na to, że znałam pierwowzór tej postaci, takie spotkanie z odzwierciedleniem literackim mogłoby być bardzo interesujące.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Agnieszce Lingas-Łoniewskiej za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Nagrodę w postaci książki ''Skazani na ból'' otrzymują:


bookworm 
marzycielska aneta

Gratuluję!

piątek, 6 listopada 2015

Wywiad z Lilianą Fabisińską

Najka Photography
Moi Drodzy, 
zasypaliście autorkę mnóstwem pytań (ok. 90). Początkowo Pani Liliana zamierzała odpowiedzieć na wszystkie pytania, ostatecznie jednak doszłyśmy do wniosku, że najlepszą opcją będzie wybrać po jednym pytaniu od każdej osoby.  Mam nadzieję, że nie macie nam tego za złe :) Zapraszam do wywiadu.

~~ * ~~

Nataliaaa Books
Czym kieruje się Pani podczas kupowania nowych książek? Ważniejszy jest opis z tyłu czy może okładka?
 
Oczywiście, przyciągają mnie piękne okładki… albo okładki intrygujące… Czytam też opisy z tyłu… Ale tak naprawdę decydujące znaczenie ma coś, co nazywam testem pierwszego zdania. Zaglądam do książki i czytam sam początek. Zdanie, dwa, czasami trzy. Albo mnie „złapią” albo nie.

Ania
Gdzie najlepiej się Pani pisze ? W domku na wsi, na nadmorskiej plaży, w zaciszu swojego pokoju, w wannie...?
 
Zgodnie ze starą, ludową mądrością: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Nie mam biurka, piszę na kanapie, komputer stoi na malutkim stoliku do kawy… a kawa na podłodze, żeby nie wylała się na klawiaturę. Ale tak naprawdę pisać mogę wszędzie. Pisywałam już na dachu, na plaży, na statku, w samolocie, w wielu knajpkach na różnych krańcach świata, na wykładach uznanych profesorów…

mkwolek
A czy papuga, która gada, to czasem Pani podpowiada? I co najczęściej powtarza, gdy Pani pisze? 

Papuga, jak to papuga, powtarza to, co słyszy najczęściej – i co kojarzy jej się z miłymi rzeczami. A więc mówi na przykład „Daj jabłuszko. Gdzie jabłuszko? Szybciutko, no!, albo „Dobranoc, no to pa”. Fabularnie niezbyt to pomocne… ale sam fakt, że papuga siedzi mi na głowie w czasie pisania, naprawdę wprawia mnie w doskonały nastrój.

Magdalena Sz L
W jaki sposób znajduje Pani czas na to wszystko ? ( to co opisane w notce powyżej )
Jak mawia moja przyjaciółka Małgosia, multitaskuję. Czyli robię pięć rzeczy naraz. Czytam w wannie, piszę w kolejce do kasy w supermarkecie, podsłuchuję rozmowy w pociągu i w restauracji, co przydaje się w kolejnych książkach…
 
Kiedy zaczynałam pracę zawodową, jako dziennikarka w gazecie codziennej, siedzieliśmy w 10 osób w dużym pokoju. Każdy stukał swój tekst na maszynie, rozmawiał przez telefon (stacjonarny, przyczepiony kablem do ściany, więc nie można było wyjść w zaciszne miejsce), i jeszcze słuchał radia albo zerkał w telewizor, żeby dowiedzieć się, co nowego wydarzyło się na świecie. Hałas nie do opisania, i presja czasu… To doświadczenie sprawia, że zdążam z pracą na wyznaczony termin, dowolnie krótki (nie powinnam chyba mówić tego głośno), mam podzielną uwagę, i nie przeszkadza mi hałas. Mogę w każdych warunkach pracować, i w każdych odpoczywać, np. czytając książkę albo pisząc list. Nawet stojąc w zatłoczonej kolejce podmiejskiej…

Klaudia
Czy każdy autor pisząc swoją książkę tworzy swój własny, intymny świat? Czy miała Pani taki świat? Jeśli tak to jaki on był? Tajemniczy, emocjonujący, czy może spokojny?
 
Nie wiem, jak jest z innymi autorami. U mnie zawsze przychodzi taki moment w pracy nad książką, czuję go niemal fizycznie, że fabuła łapie mnie za gardło i już nie puszcza. To jest przełom… przedtem po prostu popisuję sobie w wolnych chwilach, między innymi obowiązkami. Potem zaś nie ma już odwrotu, zaczynam żyć pisaną historią przez 24 godziny na dobę. Piszę w samochodzie na światłach, piszę w łóżku chwilę po zgaszeniu światła, po omacku. Nie mogę się uwolnić od myślenia o bohaterach, co chwilę coś nowego przychodzi mi do głowy. Lubię ten etap, kiedy książka to ja, i kiedy nie mogę wygonić jej z głowy nawet zeznając na rozwodzie przyjaciółki jako świadek. Naprawdę mi się to zdarzyło. Sędzia zadaje pytanie, a ja prawie krzyczę „Momencik, muszę coś zanotować, bo mi ucieknie!”. Na szczęście zdołałam się powstrzymać…

izabela81
"Śnieżynki" to książka o tym, jak bardzo cienka jest granica między przyjaźnią a wrogością. Jakiej granicy nigdy by Pani nie przekroczyła w przyjaźni? 
 
Życie nauczyło mnie już, że nie warto mówić „nigdy”, „zawsze” i „na sto procent”. Są sytuacje, których nie umiemy sobie nawet wyobrazić, dopóki się nie wydarzą. Ale na pewno jest wiele takich granic, których przekroczenie może przyjaźń zakończyć. Staram się do nich nie zbliżać. Jedną z najważniejszych jest chyba lojalność. Przyjaciel musi wiedzieć, że jestem po jego stronie. Nawet jeśli sama postąpiłabym zupełnie inaczej. Wspieram go, bez względu na to, co postanowi. A jeśli uważam, że robi błąd, pakuje się w kłopoty, krzywdzi drugiego człowieka, szczerze mu o tym mówię. Kto ma mu powiedzieć, jeśli nie ja?

Małgorzata P
Wiele osób zamartwia się bez powodu, inne natomiast są wiecznie uśmiechnięte mimo niepogody za oknem. Czy uważa się Pani za optymistkę, czy raczej pesymistkę? Czy ma to odbicie w Pani powieściach i pracy zawodowej?
 
Jestem urodzoną optymistką, i chyba widać to w moich książkach. Moje szklanki są zawsze do połowy pełne, a za kolejnym zakrętem zawsze czeka cudowna niespodzianka… To chyba bardzo ułatwia życie.
Niestety, jestem też niepoprawną optymistką w kwestii deadlinów. Zawsze mi się wydaje, że zdążę… a potem siedzę po nocach i spędzam urlop pisząc po 18 godzin dziennie, żeby nie zawalić terminu.

Iza
Jeśli kiedykolwiek mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, jaką Pani by wybrała i dlaczego? A może do żadnej?

Jest wiele fascynujących światów, które chciałabym odwiedzić. Nie będę oryginalna: na pierwszym miejscu jest Hogwart. Świat stworzony przez J.K. Rowling jest tak kompletny, fascynujący, groźny i piękny jednocześnie, że bardzo chciałabym się tam znaleźć!

martucha180
W książce „Z jednej gliny” Nora organizuje zajęcia z ceramiki. Skąd pomysł na glinę, lepienie z gliny? I czy Pani sama brała udział w takich warsztatach?
 
Tak, od lat lepię w wolnych chwilach z gliny. Niestety, nie robię tego tak często, jakbym chciała… bo i tych wolnych chwil bardzo w moim życiu brakuje. Lubię to bardzo, nie tylko ze względu na samą glinę... Ważniejsze jest chyba to, co się na takich warsztatach dzieje między ludźmi… Te babskie rozmowy, zwierzenia… Zupełnie inne niż w mojej książce, ale równie wariackie, chwilami śmieszne, chwilami smutne… Jak to w życiu. Jedna z moich najwspanialszych przyjaźni, która trwa do dziś, zrodziła się właśnie przy kole garncarskim.

dziobasek3
Z wykształcenia jest Pani kryminologiem i pedagogiem, czy pracowała Pani kiedyś w zawodzie? Skąd się wzięło zainteresowanie tymi dwoma, jakże różnymi, a zarazem podobnymi, zawodami?
 
Nigdy nie pracowałam jako kryminolog i nie uczyłam dzieci. Choć w tej chwili uczę pedagogiki studentów i piszę z niej doktorat, a więc mam z nią sporo wspólnego.
Obydwa te kierunki wybrałam po prostu po to, by poznać ludzką psychikę, mechanizmy funkcjonowania… dziecka… przestępcy… człowieka… To najbardziej mnie interesuje. Zapisałam się na te studia nie po to, by zdobyć zawód, ale po to, by się rozwinąć, dowiedzieć czegoś nowego. I chyba mi się to udało.

Beata Lewandowska
Jak Pani radzi sobie z jesienną chandrą?
 
Jaką chandrą? Ja uwielbiam jesień! To przecudowna, pachnąca liśćmi pora roku. Nawet te deszczowe i szare dni są bardzo inspirujące. Zresztą ja w ogóle jestem mało chandrowa… Chyba nie mam czasu na grzebanie we własnych smutkach. Skupiam się na smutkach moich bohaterów, to najlepsze lekarstwo!

Joanna Mikulec
Czy jest jakieś marzenie z Pani dzieciństwa, którego nie udało się dotąd zrealizować? A może jest Pani kobietą spełnioną?
 
Na pewno są takie marzenia… Ale raczej myślę „do przodu”, zamiast robić bilans tego, co się spełniło a co nie z dawnych pragnień i marzeń. Jest tyle nowych, cudownych możliwości… i tyle nowych marzeń, na których warto się skupić.
Wierzę, że jeśli bardzo czegoś pragniemy, uda nam się to osiągnąć. Tylko trzeba naprawdę włożyć w to maksimum wysiłku, uwagi, energii… A nie siedzieć i czekać, aż los ześle to, co sobie wymyśliliśmy.
Moje marzenia, te najważniejsze, zwykle się spełniają… Z moją pomocą, oczywiście, nie same z siebie!

Bogdan N
 „– Jeanno, kobiety potrafią kochać o wiele mądrzej niż my! One nie kochają mężczyzny dla jego wyglądu. Nawet jeśli on się im bardzo podoba. – Joaquin westchnął błogo. – Kobiety kochają cię przez wzgląd na twój charakter. Twoją siłę. Twoją mądrość. Albo dlatego, że potrafisz zaopiekować się dzieckiem. Bo jesteś dobrym człowiekiem, masz honor i godność. One kochają cię inaczej niż mężczyzna kobietę. Nie z powodu kształtnych łydek ani nie dlatego, że w swoim garniturze budzisz zazdrość u jej koleżanek z pracy. Owszem, istnieją też takie kobiety, ale są tylko jak zły przykład dla innych” (Nina George „Lawendowy pokój”). Co sądzi Pani o tym cytacie? Czy uważa Pani, że kobiety i mężczyźni inaczej kochają? Co dla kobiet jest ważne w miłości, w wyborze Tego Jedynego?
 
Nie lubię dzielenia ludzi w taki stereotypowy sposób. Kobiety wolą żółty a mężczyźni zielony. Kobiety kochają mocniej, a mężczyźni namiętniej. Kobiety wolą pączki, a mężczyźni kiełbasę. Świat jest znacznie bardziej wielowymiarowy! Nie da się powiedzieć, czego szukają kobiety… bo każda z nas jest inna. Co nie zmienia faktu, że bardzo cenię książki Niny George!

Katarzyna P-k
Jak zachęciłaby Pani osobę, która nie lubi czytać i stroni od książek, żeby jednak przełamała się i przeczytała właśnie Pani książkę? 
 
Nie namawiałabym wcale, żeby przeczytała akurat moją powieść. Raczej wpuściłabym takiego człowieka do pustej biblioteki, i powiedziała: poczekaj tu na mnie kwadrans. Może by się przełamał, widząc tyle cudowności? Nie uważam, że wszyscy muszą czytać akurat mnie… Ważne, żeby w ogóle dowiedzieli się, jak wspaniałą przygodą jest czytanie.

Izabela Łapacz
Gdyby musiałaby Pani wybrać jakiś zawód całkowicie niezwiązany z pisaniem to jaki byłby to zawód ? (związany z Pani innymi pasjami)
 
Chętnie prowadziłabym sklep papierniczy! Marzyłam o tym w dzieciństwie. Może mogłabym też pracować w księgarni lub bibliotece? To cudowna praca, i wielka odpowiedzialność – polecać ludziom książki, pomagać im w dokonywaniu wyboru… Miałam taką panią bibliotekarkę w dzieciństwie, w szkolnej wypożyczalni. Była czarodziejką, umiała dobrać książkę dla każdego z nas, tę doskonałą, właśnie dla niego…

Patrycja Sudoł
Nie bała się Pani wydania swojej pierwszej książki?
 
Chyba świadczy to o braku wyobraźni, ale nie… Wtedy nie było jeszcze blogów i facebooka, a więc życie autora było znacznie łatwiejsze… A poza tym po prostu cieszyłam się i czekałam, z czystą dziecięcą radością. I z tym przekonaniem debiutanta, że w dniu, gdy moja książka ujrzy światło dzienne, Ziemia zadrży w posadach… bo ludzie czekają właśnie na nią, właśnie jej potrzebują do szczęścia… ; )

Zosia Samosia :)
Do dziś pamiętam zapach ... ?
 
Grzybów, zbieranych na wakacjach nad jeziorem przez moich rodziców. A właściwie: grzybów i octu. Miałam wtedy 10, może 11 lat. Grzyby wyjątkowo obrodziły. Moi rodzice przynosili je wiadrami. Część suszyli nad kuchenką turystyczną, a resztę – o zgrozo – zalewali octem. Wszystko w ciasnym, drewnianym domku, pachniało octem i grzybami. Przez dwa tygodnie budziłam się i zasypiałam w tym zapachu. Oddychałam grzybowym octem. Od tamtej pory lubię grzyby jakby troszeczkę mniej niż we wczesnym dzieciństwie. A jednak, po tylu latach, to wspomnienie wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech.

Cynicznie Ironiczna
Gdyby można było cofnąć czas to czy zmieniłaby Pani coś w swoim życiu ? 
 
Nie. Podjęłam sporo głupich decyzji, popełniłam sporo błędów, … jak każdy. Ale czy życie nie dlatego ma smak, że nie mamy szansy na ich naprawienie? I nie wiemy, co czeka nas jutro? Niech będzie, jak jest. Te błędy to przecież też część mojej historii… i także za ich sprawą jestem w tej chwili tym, kim jestem… w takim a nie innym miejscu mojego życia.

Gosia Pawlaczyk
Okładki Pani książek jest cudowne. Gdy jestem w księgarni, to aż krzyczą do mnie: "Przeczytaj mnie! Nie odchodź beze mnie!". Ma Pani na nie wpływ? Może sama Pani je projektuje?
 
Taka zdolna to ja nie jestem! Okładki „Córeczki” i „Śnieżynek” stworzyła Olga Reszelska, doskonały grafik i szefowa wydawnictwa Filia. Robi przepiękne okładki. Zakochałam się w nich tak bardzo, że kiedy Filia zaproponowała mi napisanie książki, powiedziałam od razu „Tak, chcę dla was pisać, bo macie piękne okładki”. Chociaż jestem okropną marudą, i przy „Córeczce” kręciłam głową chyba na 20 projektów, zanim pojawił się ten jeden jedyny…
Ale, z drugiej strony, nie brakuje głosów, że okładki moich książek wprowadzają w błąd. Są bowiem słodkie, cudowne, i zapowiadają cukierkową historię. A moje książki nie są tak całkiem z gatunku „lekkich, łatwych i przyjemnych”.

Edyta Chmura
Niedługo moja rodzina się powiększy i gdy zastanawialiśmy się z mężem nad imieniem dla dziewczynki zaproponowałam Lilianę. Przyznaję, że właśnie dzięki Pani, bo nie miałam do czynienia z nikim innym o tym imieniu, a jak spojrzałam na regał z książkami, to tak mi podpasowało - córeczka Lilianka :) Wprawdzie nic z tych planów nie wyszło, bo moja kobieca intuicja zawiodła i jednak będzie chłopczyk, ale pozostając w temacie imion. Jaką zasadą kieruje się Pani przy wyborze imion dla swoich postaci - zwraca Pani uwagę na ich symbolikę, dobór jest przypadkowy czy na zasadzie skojarzeń cech z kimś znajomym? Ma Pani takie mocne skojarzenia, że przykładowo Marta to osoba zawzięta i zarozumiała, i nie nazwałaby tak Pani pozytywnej bohaterki?
 
Bardzo mi miło, że tak Pani „podpasowała” Lilianka… No i gratuluję powiększenia rodziny!
Jeśli chodzi o imiona moich bohaterów to faktycznie przywiązuję do nich duże znaczenie… Nawet tych drugo- czy trzecioplanowych nie nazywam przypadkowo, bez zastanowienia. Zawsze mam pod ręką leksykon imion. Wertuję go tak długo, aż trafię na to właściwe. Dopóki jakaś postać nie ma odpowiedniego imienia, historia nie może ruszyć się do przodu. Miałam taki przypadek, pisałam o Paulinie, i nijak mi nie wychodziło. Dopiero po kilku dniach doznałam olśnienia: To wcale nie jest Paulina, ona ma na imię zupełnie inaczej. I wtedy akcja ruszyła z kopyta.
Nie umiem powiedzieć, dlaczego ktoś nazywa się tak, a nie inaczej… Gdyby to nie brzmiało tak głupio, to powiedziałabym, że postaci same wybierają swoje imiona ; ).

Robert
Kto jest Pani literackim mentorem?
 
Nie mam mentorów, guru… Mam za to ludzi, którzy wpływają na ostateczny kształt moich powieści i których uważnie słucham. To redaktorzy. Wielu autorów boi się pracy z redaktorem, złoszczą się, kiedy redaktor proponuje zmiany… Ja uwielbiam i bardzo cenię dobrych redaktorów, i ten etap pracy, kiedy ‘trzecie oko’ patrzy na książkę z zewnątrz i coś mi podpowiada… Pamiętam pracę nad moją pierwszą powieścią „Amor z ulicy Rozkosznej” z cudowną redaktorką, Panią Kasią Leżeńską. Na marginesie jednego z rozdziałów znalazłam jej dopisek „Pani Liliano, w tym fragmencie Pani chyba nie lubi głównego bohatera. Wyraźnie Panią wkurza”. I to była racja! Pisałam ten kawałek w złym humorze, w pośpiechu… a ona to zobaczyła! Nie miała uwag językowych, stylistycznych, fabularnych… miała za to uwagę do nastroju narracji! Musiałam wrócić na te strony i przejrzeć je jeszcze raz… znowu z sympatią dla bohatera.
Dziś coraz mniej jest takich redaktorów… Warto więc o nich dbać, chuchać i dmuchać, zanim znikną, wessani przez ‘sprawny i szybki zoptymalizowany proces wydawniczy’, gdzie zastępuje ich korekta robiona w kilka godzin, byle szybciej i taniej…
Jedną z moich ostatnich książek redagowała Iwona Krynicka. Cudowne doświadczenie, wspaniałe redaktorskie oko… Nie przerabia książki na swoją modłę, rozumie to, że każdy autor ma swój styl… a jednocześnie jest bardzo uważna, dostrzega każdy niedoskonały drobiazg, niekonsekwencję… No i ma w sobie tę życzliwość dla autora i dla jego książki, to przekonanie, że razem możemy sprawić, że będzie jeszcze lepsza. Iwonko, dziękuję Ci za wszystko!

Gab riela
Jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dzieciństwa? Jak często Pani do niej wracała?
 
Są na mojej półce dwie takie książki, zaczytane niemal na strzępy. Obydwie niezbyt popularne. Jedna to „Fikołek”, J.C. Grunda, o pewnym pluszowym misiu, który wypadł z okna pociągu, którym podróżowała jego właścicielka. Cała książka to dramatyczna próba odzyskania niedźwiadka. Mam swojego misia, z którym spałam przez wiele lat, oczywiście o imieniu Fikołek. Moja córka też ma swojego Fikołka i też kocha tę książkę… Taka rodzinna tradycja.
Druga książka to szwedzka „Podróż z rondlem” Edith Unnerstad (w Polsce jedno z wydań nosiło tytuł „Szalone wakacje”). Zwariowana historia o wielodzietnej rodzinie aktorów, która dostaje w spadku dwa konie pociągowe, Labana i Lottę, i jeździ po całym kraju dziwacznym taborem, handlując garnkami. Po latach byłam służbowo w stajni, miałam robić w wywiad z mistrzynią świata. Na padoku stały perszerony. Konie pociągowe z tej książki! Rzuciłam notes w piach i pobiegłam z piskiem „Laban i Lotta! Perszerony! Zawsze chciałam je zobaczyć!”.

Kasia Piwoda

Czy zanim zabrała się Pani do napisania "Śnieżynek" musiała się Pani jakoś przygotowywać do tego tematu czytając np jakąś literaturę dotyczącą leczenia niepłodności i in vitro?
 
Tak, oczywiście. Czytałam książki, wchodziłam na blogi kobiet walczących z niepłodnością, na fora internetowe. Rozmawiałam z lekarzami i psychologami. A przede wszystkim, miałam wśród moich przyjaciół dwie pary, które przeszły całe leczenie. Dziś mają dzieci urodzone dzięki in vitro. Jedna z tych par oddała zarodki do adopcji… To było moje najważniejsze „źródło wiedzy”.

Szczęśliwa Mama

Pani Magdalena Witkiewicz bardzo często Panią wspomina na swoim FB. Jak Panie się poznałyście? Jestem pewna, że to miłość do książek Pani do siebie przyciągnęła :)
 
Oczywiście, poznałyśmy się dzięki książkom. To nie była przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Znałyśmy się już od pewnego czasu… Byłam u Magdy na kawie, w sierpniu zeszłego roku. Zapytała „Co teraz piszesz?”. Powiedziałam, że właśnie zaczynam nową książkę. Zaczyna się od tego, że pewna kobieta otwiera drzwi, a za nimi stoi młoda dziewczyna i mówi… Magda krzyknęła „To ja piszę taką książkę! To u mnie kobieta otwiera drzwi, za którymi stoi nieznajoma dziewczyna i mówi…”. Po chwili dowiedziałyśmy się jeszcze, że w obu książkach są wątki medyczne. A potem już bałyśmy się rozmawiać, żeby nie okazało się, że wymyśliłyśmy tę samą książkę. Napisałyśmy do wydawcy (szczęśliwie obie pisałyśmy te książki dla wydawnictwa Filia), z prośbą, żeby sprawdził, czy konspekty, które od nas dostał, różnią się czymkolwiek. Powiedział, że tak, różnią się i to bardzo. Że mamy się nie przejmować i pisać. Pisałyśmy więc… rozmawiając całymi dniami, wspierając się, motywując. I niemal do końca nie mówiąc sobie, o czym właściwie piszemy – żeby się wzajemnie nie zasugerować, nie poprowadzić podobnie żadnego wątku… „Córeczka” i „Pierwsza na liście” powstawały równocześnie. I choć zaczynają się podobnie, to jednak naprawdę się różnią. Właśnie od tamtej śmiesznej sytuacji zaczęła się nasza przyjaźń.

Ania Wolniak

Gdyby żyła Pani w ubiegłym stuleciu, to którą ze znanych osób chciałaby Pani być i dlaczego? Może to bohaterka książki?
 
W ubiegłym stuleciu? Czyli w XX wieku? Żyłam w nim przez prawie 30 lat… I były to fascynujące lata. Dojrzewanie w momencie, gdy w Polsce, w Europie, tyle się zmieniało… Granice otwierały się dosłownie na moich oczach. Cieszę się, że pamiętam z dzieciństwa to, że nie zawsze tak było… Że pamiętam puste półki w sklepach, paszporty, które na każdy wyjazd trzeba było ‘wypożyczać’ z urzędu, wizy do Niemiec czy Anglii… Mam to szczęście, że pamiętam świat z „Misia” czy „Rejsu”, ale dorosłe życie zaczęłam już w wolnej Polsce, mając możliwości, których nie mieli moi rodzice, czy nawet ludzie starsi ode mnie o kilka lat… Nie chciałabym więc być nikim innym, tylko sobą!
A jeśli pyta Pani o wiek XIX – to stanowczo nie chciałabym w nim żyć. Nie dla mnie gorsety, długie suknie i grzeczne przytakiwanie mężczyznom. Pewnie zostałabym feministką, sufrażystką, albo innym „dziwadłem”, wytykanym w tamtych czasach palcami!

Aneta Pachurka

Co czuje pisarz, gdy odnosi sukcesy? Gdy jego książki zbierają pozytywne opinie, gdy wszyscy zachwycają się pomysłem, polecają książki innym? Jakie emocje towarzyszyły Pani, gdy Pani książki się podobają?
 
Każdy lubi, kiedy to, co robi, jest doceniane. Nieważne, czy jest to książka, którą napisaliśmy, czy ciasto, które upiekliśmy… Wspaniale jest słyszeć „dziękuję”. Opinie czytelników są dla mnie szalenie ważne, dodają skrzydeł, motywują do ciężkiej pracy. Ale nie można wpaść w pułapkę pisania „pod publikę”, myślenia „Napiszę o tym, bo to się dobrze sprzeda”, „Takie wątki wzruszają, wsadzę jeden z nich do książki”, „To na pewno się spodoba”. Gusta czytelników mogą się zmienić… Goniąc za akceptacją możemy więc zapędzić się w kozi róg.
Moja była szefowa mówiła często „Nie jestem studolarówką, nie muszę się wszystkim podobać”. To prawda! Żadna książka nie jest „dla wszystkich”, żadna nie przypadnie do gustu każdemu, kto weźmie ją do ręki. Staram się pisać historie, które mnie elektryzują, kiedy o nich myślę… Pisać najlepiej, jak potrafię. To taki pozorny paradoks: pisać dla czytelnika, ale nie myśleć o nim i o tym, co mu się spodoba, w czasie pisania.
Przy pracy myślę o bohaterach, i ich historii… inaczej to nie będzie dobra książka.

Sylwka S.

Myślę, że każdy z nas ma w życiu swoje pasje, dla których poświęca swój czas i w których odnajduje ucieczkę i szczęście. Jaka pasja oprócz pisania pochłania Panią w całości, aż zapomina Pani o otaczającym świecie?
 
Zdecydowanie czytanie! Wczoraj o północy weszłam do wanny z książką Harlana Cobena. Kilka razy dopuściłam trochę ciepłej wody, bo jakoś dziwnie szybko stygła… a potem spojrzałam na zegarek. Była 2.30.

Wróblica
Czy uważa Pani, że ręczne pisanie listów na pięknych papeteriach, kiedyś całkowicie zaniknie? Obecnie większość ludzi zamieniło pocztę tradycyjną na tę elektroniczną. 
 
Zaczęłam pisać listy do koleżanek z zagranicy jeszcze w podstawówce, przede wszystkim po to, żeby nauczyć się angielskiego… A także dlatego, że marzyłam o tym, że będziemy odwiedzać się wzajemnie. Z tego powodu korespondowałam, i do dziś koresponduję, tylko z dziewczynami. Wiedziałam, że rodziców łatwiej przekonam, żeby puścili mnie do koleżanki niż do kolegi.
Wtedy nie było jeszcze internetu… Dziś faktycznie ludzie porozumiewają się przez sieć, jest to szybkie, proste, naturalne, szalenie wygodne. Ja oczywiście też piszę maile i używam komunikatorów, żeby szybko z kimś coś ustalić, porozmawiać… ale jednocześnie pielęgnuję te papierowe znajomości, kupuję papeterie, czasami w Niemczech, bo w Polsce o nie coraz trudniej… Kiedy wyjmuję ze skrzynki tłuściutką kopertę, zaadresowaną znajomym charakterem pisma, ze znaczkami ze Szwecji czy Australii, czuję się, jakby nieoczekiwanie przyszło dodatkowe Boże Narodzenie. Za każdym razem, od lat, jest tak samo! To nigdy mi nie spowszednieje…
Wiem, że jest ciągle wiele osób, także bardzo młodych, które listy papierowe piszą. I bardzo mnie to cieszy. Wierzę, że te tradycyjne listy przetrwają, one spełniają inną funkcję niż maile… Przynajmniej dla mnie.

Ela Ruda
Jakie wspomnienie z dzieciństwa wywołuje największy uśmiech na Pani twarzy?
 
Miałam fantastyczne dzieciństwo. Zupełnie zwyczajne, szczęśliwe, spokojne. Z rodzicami i babcią, psem, kanarkiem, świnką morską… i z moją przyjaciółką, mieszkającą vis a vis. Z jej mieszkania do mojego szło się może 30 sekund, może 40 – zależnie od tego, czy biegło się po dwa schodki, czy po trzy. Byłyśmy jak papużki nierozłączki. To ona nauczyła mnie, że przyjaźń to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych rzeczy w życiu. Jest tyle wspomnień, które sprawiają, że śmieję się od ucha do ucha. Na przykład to, jak umilałyśmy sobie czas, dzwoniąc pod numery z gazetowych ogłoszeń i udając, że chcemy kupić futro z norek, tonę węgla albo mieszkanie… To, co akurat oferowano w tej gazecie na sprzedaż. Miałyśmy wtedy może dziewięć lat. Mniej więcej w tym wieku sporządziłyśmy też szczegółowy plan wysadzenia szkoły w powietrze… A poza tym, byłyśmy bardzo grzecznymi, piątkowymi uczennicami!

Emis

Pisze Pani dużo o przyjaźni. Stara się Pani w nich przemycać własne doświadczenia, czy kreuje idealną według Pani historię przyjaciół? Jakby ona wyglądała?
 
Uważam przyjaźń za kotwicę, która sprawia, że bez względu na życiowe zawieruchy nigdy nie rozbijamy się o skały. Za jedną z największych, najwspanialszych i najpotrzebniejszych rzeczy w życiu… I zawsze piszę o niej z ogromną przyjemnością, radością i przekonaniem.
Nie opisuję w książkach swojego życia, ani swoich przyjaźni. Tego, co opowiadają mi ludzie, też nie opisuję… Choć na pewno czerpię inspirację z różnych historii, czasami z drobnych fragmentów, z jakichś zasłyszanych zdań, potem pozszywanych ze sobą jak patchwork… Większość książek powstaje jednak całkowicie w mojej wyobraźni.
A swoje własne przyjaźnie, zostawiam tylko dla siebie. Są, jak miłość, sprawą zbyt prywatną, by mówić o niej głośno, ze szczegółami. Mam to szczęście, że jest kilka osób, które mogę przyjaciółmi nazwać… A ja naprawdę nie nadużywam tego słowa, i muszę zjeść z kimś beczkę soli, żeby powiedzieć, że to prawdziwa przyjaźń,

Martyna K.
Jaką powieść planuje Pani w najbliższym czasie? Jakie tematy będzie poruszać?
 
Tym razem będzie odrobinkę lżej. Po „Córeczce” i „Śnieżynkach”, które były naprawdę poważne i wyczerpujące emocjonalnie, i dla mnie i dla czytelnika, pracuję nad powieścią nieco weselszą. A tak naprawdę nad trzema powieściami – bo mam nadzieję, że będzie to cykl… A jednocześnie piszę już szkice to innej powieści, znowu poważnej, dramatycznej, dotykającej pewnego tabu… Ale spróbuję najpierw skończyć tę lżejszą, zanim poważna historia na dobre mnie złapie i nie puści do ostatniej kropki…

 ~~ * ~~
Nagrodę w postaci książki ''Śnieżynka'' otrzymują:
izabela81 - za to, że pytała konkretnie o moje książki, zamiast zadać pytania, które padały już wielokrotnie, i które pasują do każdego pisarza (a nawet każdego człowieka).
Kasia Piwoda - za zainteresowanie 'kuchnią' pisania książek, i tym, jak pracuje autor...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Pani Lilianie za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Pozdrawiam,
cyrysia

Wyniki konkursu - Czy wspominałam, że ...

 Moi Drodzy, 
 
nadszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do zdobycia były 2 egzemplarze książki ''Czy wspominałam, że cię kocham?'' Maskame Estelle.


   Bardzo Wam dziękuję za liczy udział w konkursie. Miałam naprawdę niełatwy orzech do zgryzienia, gdyż każdy z Was mnie czymś zaskoczył.  Jednak reguły gry są nieubłagane. Tylko dwie osoby mogłam nagrodzić. Ostatecznie postanowiłam nagrodzić: 



Justyna Świerczewska 
Czy wspomniałam, że ... pokonałam bulimię sportową? Teraz swoje doświadczenie, swój upór i determinację przekazuję innym osobom, które tej pomocy potrzebują. Nie trzeba mieć talentu by uratować czyjeś życie. Wystarczy to, co każdy z nas posiada - serce.

 ~~ * ~~

megi94 
Czy wspominałam, że...  jestem fanem piłki nożnej? Kibic ze mnie pełną gębą ;D Od lat kibicuję Realowi Madryt ( i oczywiście polskiej reprezentacji!). Mimo, że jestem kobietą wiem co to spalony, wiem, czym różni się FIFA od UEFA, znam terminarze spotkań w ramach ligi mistrzów, ligi hiszpańskiej, eliminacji do mistrzostw i daty największego hiszpańskiego święta - El Clasico:D
I oczywiście chętnie pochłaniam książki na ten temat. Obecnie czytam "El Clasico: Real Madryt kontra Barcelona" ;)


Gratuluję!!!

czwartek, 5 listopada 2015

Wywiad z N.Coori

Made lainee
1. Czy wiążesz całe swoje życie z książkami ?

Póki co, jest to moja pasja, która pozwoliła mi na nowo uwierzyć w siebie. Oczywiście jak każdy debiutujący autor marzę, aby kiedyś związać się na stałe z pisarstwem. Niemniej jednak wiem, jak ciężka jest to droga i przeprawa z przeciwnościami losu. 

2. Czy tworząc postacie wzorujesz się na osobach których znasz czy to czysta wyobraźnia?
 
Rzadko się zdąża, abym umyślnie wzorowała się na osobach ze swojego bliskiego otoczenia. Owszem kilka swoich cech zawsze umieszczam w postaci głównej bohaterki, ale na tym akcencie kończy się wzorowanie. 

3. Gdyby miała nastąpić ekranizacja książki jakich aktorów widzi Pani w głównych rolach?
 
Nigdy nie wybiegam tak dalece w przyszłość w szczególności, że dopiero książka jest na rynku polskim od kilku dni, ale jeżeli jakimś cudem doszłoby do ekranizacji mojego „dziecka”, na Taylora Harta wybrałabym, Rafała Maślaka, a na Rose Jenkins, Blake Lively. Oboje pasują doskonale do mojego wyobrażenia głównych bohaterów i kochanków.
 
Książko miłości moja
1. Nadchodzi apokalipsa, każdy może uratować tylko trzy książki ze swojej biblioteczki. Co Pani ratuje?
 
* K.N. Haner – Na szczycie.
* Agata Czykierda Grabowska – Kiedy na mnie patrzysz.
*  Ex aequo: Magdalena Witkiewicz – Po prostu bądź, i Akademia wampirów.

2. Co Panią inspiruje? Życie? Inne książki? A może coś innego?
 
Czerpię inspirację z różnych źródeł przez serial, skończywszy na piosenkach, które mnie wyciszają i sprawiają, że polecą pojedyncze łzy. Oczywiście także w mojej głowie rodzą się obrazy, które muszę natychmiast przenieść na papier - jak nowe pomysły na książkę, czy kolejny rozdział. Zdarza się, chociaż rzadko, że zainspiruję się swoim życiem, bądź bliskiego mi otoczenia, ale wtedy muszę mieć cały podgląd sytuacji, z różnych perspektyw.

3. Czy jest książka, która według Pani, powinien przeczytać każdy?

TAK! Zdecydowanie „Lalka” Bolesława Prusa. Pokazująca jak ślepa jest miłość do drugiego człowieka i jakie za tym idą konsekwencje.

Natalia Sobota
1. Czy zamierzasz w przyszłości napisać książki z innego gatunku, czy będziesz trzymać się obecnego? Może jakiś kryminał z wątkiem erotycznym?
 
Nie zaprzeczę, że mam już pomysł w głowie na całkiem erotyczny kryminał, który będzie należał do tych mroczniejszych. Nawet udało mi się już napisać kilka rozdziałów, ale aktualnie skupiłam się na drugiej części „Zaryzykuję dla ciebie” i reszta pomysłów spadła na przysłowiowy drugi plan.

2. Byłam kiedyś w drużynie siatkarskiej z której czerpałam wiele radości. Wiem jak to jest mieć sportową pasję. Jakich wartości życiowych nauczyła cię koszykówka i dlaczego zrezygnowałaś?
 
*Pokory,
*Walki do samego końca,
*Dyscypliny,
*Gry fair play,
*Ducha walki,
*Gry w drużynie,
*I co najważniejsze pokazała, jaki posiadam charakter. 

3. Czy możesz podać swoje trzy najważniejsze zasady, którymi kierujesz się w życiu?
 
Pieniądze nie rozwiązują problemów.
Prawda, jest jedynym bezpiecznym gruntem.
Doceniaj to co posiadasz i ciesz się w małych rzeczy.

Izabela Łapacz
1. Czym zaryzykowała by Pani aby ocalić ukochanego?
 
Oczywiście i to bez zastanowienia. 

2. Czy ten debiut literacki jest dla Pani bardzo stresujący? (ogromne ryzyko np. wyśmiania)
 
Obawiam się, ale to jest chyba zdrowa reakcja, na debiut, który wyszedł na szerszą skalę niż grupa na Facebooku, gdzie publikowałam swoje wpisy.

3. Co dalej, czy w Planach ma Pani kolejne powieści?
 
Przede wszystkim pragnę dokończyć serię „Zaryzykuję dla Ciebie”, ale także skupiam się na jednej książkę, która jest bliska mojemu sercu i poniekąd zaczerpnięta z życia.
 
byCarol
1. Skąd pojawił się pomysł na książkę? Był to nagły przypływ inwencji twórczej czy efekt rozmyślań nad dobrym tematem na książkę?
 
Nagle, pamiętam, że wówczas spędzałam weekend u moich rodziców. Leżałam na łóżku, czekając aż mój synek wstanie i pod wpływem zrodzonego pomysłu w głowie, zaczęłam pisać najpierw na kartce, a później przeniosłam rozdział do notatnika w telefonie i tak kontynuowałam pisanie, nawet na wspólnym spacerze :)

2. Czy wraz z publikacją książki zaszły jakieś poważne zmiany w Pani życiu? :)
 
Wszystko jest dokładnie takie jak przed, nic nadzwyczajnego się nie stało, poza pytaniami ze strony wszystkich – „I jak tam książka”? Wciąż jestem tą samą zwariowaną dziewczyną, która lubi pisać i lubi wkurzać wszystkich dokoła :)

Kasia Piwoda
1. Czy bez problemu udało się Pani wydać książkę, tzn. czy szybko znalazła Pani wydawcę, czy może wysyłała Pani do wielu wydawców swoją książkę, aż się wreszcie udało, czy też może wydawca sam Panią znalazł?
 
Kilka miesięcy. Z tego, co pamiętam to minęły trzy miesiące od wysłania książki do potencjalnego wydawcy. Dokładnie pamiętam jak dzień przed moimi urodzinami, odezwali się, że są chętni wydać moją powieść. Oczywiście ucieszyłam się, ale zanim wydawca do mnie napisał, wysłałam swoją książkę jeszcze do innych Wydawnictw. Także nie czekałam na odzew tylko od jednego, ale nie ukrywam, że zależało mi wówczas na NOVAE RES.

2. Czy napisanie książki to było Pani długoletnie marzenie z dzieciństwa, czy może stosunkowo niedawno zrodził się ten pomysł?
 
Stosunkowo niedawno, bo dokładnie rok temu w maju. Zanim napisałam „Zaryzykuję dla ciebie”, jak każdy pisałam krótkie opowiadania i dzieliłam się nimi na stronach przeznaczonych do publikacji swojej twórczości.

3. Czy spotkała się Pani ze słowami krytyki ze strony Pani otoczenia, nie chodzi mi tu o rodzinę czy najbliższych przyjaciół, bo dla tych wydanie Pani książki było na pewno powodem do dumy i wielkiej radości, ale ogólnie czy słyszała Pani, że ktoś krytykował Pani książkę i sam fakt jej wydania?
 
Na razie jeszcze nie (nie zapeszając), ale jestem przygotowana na krytykę, byleby była tylko konstruktywna i pomogła mi poprawić i ulepszyć swój warsztat. Czasami to pomaga i kształtuje Twoje późniejsze podejście do pisania, by być jeszcze lepszym w tym co się robi.
 
martucha180
1. Dlaczego zdecydowałaś się pisać pod pseudonimem i jak on powstał?
 
Mój mąż mi zabronił pisać pod naszym nazwiskiem, hihi. A tak na serio, nie chciałam, aby moje życie prywatne było wiązane z tym co robię i negowane, bo mam małe dziecko i nie wypada. Dlatego stworzyłam pseudonim, pod którym się ukrywam :) Jak powstał: N. – Nikola, Coori – moje przezwisko, z lat dziecięcych, które wymyślił mój wujek, bo bardzo nalegałam na kupno korków do grania w piłkę nożną. Tak z biegiem lat z Korka, stałam się Coori.

2. Do koszykówki trzeba mieć te parę cm więcej niż średnia krajowa. Ile masz wzrostu… i dlaczego wybrałaś koszykówkę, a nie siatkówkę?
 
A tutaj Cię zadziwię, mam jedyne 170 wzrostu. Nie nalezę do wielkoludów, zawsze byłam najniższa z zespole, dlatego grałam na tzw. pozycji - rozgrywającego. Dlaczego koszykówką, a nie siatkówka… Bo byłam dobra w tym co robię i pokochałam tę dyscyplinę sportową od razu i to ze wzajemnością. 

3. W tak młodym wieku wiele osiągnęłaś – jesteś żoną, matką, pisarką. Jakie masz plany na bliższą i dalszą przyszłość?
 
Urodzić jeszcze jedno dziecko i dążyć do marzeń, które postawiłam sobie znowu do góry.

Beata Lewandowska
1. Jaki jest Pani wymarzony świat?
 
Mój wymarzony świat, to ja wraz z moją rodziną, gdzieś w ciepłych krajach. Świat, który jest pozbawiony nienawiści, bólu, braku pieniędzy i głodu. Gdzie miłość jest największą wartością. 

2. Czym dla Pani jest krytyka?
 
Jest dla mnie lekcją. Krytyka pokazuje w szczególności ta konstruktywna, co muszę poprawić i ulepszyć, oraz błędy, których w przyszłości powinnam unikać. Podsumowując: jest nadzieją, na lepsze jutro i poprawę. 

3. Co znalazłaby Pani po drugiej stronie tęczy?
 
Chciałabym znaleźć receptę na szczęście i osoby, których zabrakło w moim życiu. 

Patrycja Sudoł
1. Ile warto zaryzykować dla miłości? Czy jest ona ponad wszystko i trzeba o nią walczyć pomimo konsekwencji?
 
Dla miłości jest warto zaryzykować dosłownie wszystko. Ona jest podstawą budowy, jakiegokolwiek związku, czy relacji. Bez niej życie byłoby pozbawione światła i smaku. Czasami odnoszę wrażenie, że miłość jest lekiem na całe zło tego świata, dlatego jest warte zachodu i walki o nią do samego końca. Do ostatniej kropli potu i bólu. Cóż miłość jest najpiękniejszym darem, którego trzeba pielęgnować i dbać, aby nigdy nie uciekła z naszego pola widzenia.

kiyad
1. Gdyby świat miał się zmienić, a my moglibyśmy przeżyć swoje życie na nowo, to jak wyglądałoby Twoje?
 
Byłoby dokładnie takie samo. Podążałabym tymi samymi ścieżkami, aby dotrzeć na szczyt, w którym właśnie się znajduję. Spełniona, jako żona i matka, cudownego synka. 


tycha10
1. Jak zachęci Pani młode osoby do czytania książek?wiadomo nie od dziś ze zapach książki jest niezastąpiony,niemniej jednak młodzi ludzie wolą e-booki.

W erze, gdzie postęp technologiczny poszedł do przodu, każdy nawet sześciolatek posiada urządzenia zwane: tabletami, komputerami i telefonie, ciężko będzie coś wskórać. W szczególności, że nawet lektury obowiązkowe czytane są w postaci streszczeń, na komputerze czy telefonie. To niestety jest przykry i bolesny obrazek, ale sami jesteśmy sobie winni, aby tylko pójść na łatwiznę. Jednak gdybym mogła zachęcić do czytania książek, z pewnością zaznaczyłabym, że trzymanie w rękach książki i przekładnie kartek, jest cudownym uczuciem. To jakby trzymać w ręku milion świecących kryształków i dostrzegać piękna każdego z nich.  Kiedyś usłyszałam, że czytając książki, ma się więcej żyć, niż jedno swoje. 

2. Czy inspirowała się Pani jakąś książką pisząc "Zaryzykuję dla Ciebie" czy raczej to Pani fantazja?
 
Całkowita fantazja, okraszona gdzieniegdzie moim życiem i sytuacjami. 

3. Czy planuje Pani kontynuację książki?

Oczywiście, jestem w trakcie poprawiania i dopisywania fragmentów. Mam nadzieję, że uda się mi się w niedalekiej przyszłości, wydać drugi tom.

Magdalena Jagła
1. Kim tak naprawdę jest N. Coori? Czy mogłaby Pani opisać się w 5 zdaniach?
 
Zwykła dziewczyna z niezliczonymi pokładami energii.
Liczność jej pomysłów na minutę jest imponująca.
Charakter, który posiada jest ostry jak brzytwa.
Miłość jest dla niej wartością najwyższą.
Planuje w dalszym ciągu się spełniać zawodowo i w roli matki, która jest najlepszym scenariuszem jej życia.

2. Jaki tytuł piosenki opisuje Pani życie?

Jak tylko przypomnę sobie tytuł, od razu w komentarzu go umieszczę :)

3. Czy chciałaby Pani stworzyć coś z innym autorem lub napisać opowiadanie z innymi autorami do np. świątecznego zbioru opowiadań?
 
Myślę, że chciałabym w przyszłości napisać z dwoma autorkami nawet książkę, ale opowiadania z innymi autorami brzmią zachęcają i często wychodzi z tego nie lada gratka. Jeżeli jeden pomysł wypali, może niedługo dojdzie do konfrontacji młodych pisarek w projekcie GIRL POWER COLLECTIVE. 

po.zachodzie.slonca
1. Jakie to uczucie:
* dostać do ręki egzemplarz swojego dzieła i móc go pokazać rodzinie i bliskim,
* widzieć egzemplarze swojego dzieła w księgarni na półce,
* czytać recenzję swojej książki?


# Uczucie nie do objęcia słowami, euforia, przeplatana ze szczęściem i radością.
# Oj, jeszcze nie zobaczyłam :( ale czekam na ten moment z utęsknieniem.
# Wali mi serce z prędkością młota pneumatycznego, oraz zalewa mnie fala ciepła, jak recenzja okazuję się przychylna.

2. Przypisze Pani do każdej litery swojego pseudonimu cechę, która Panią opisuje?


N - namiętna :)

C - całuśna.
O - ostrożna.
R - romantyczka.
I - irytująca :)


3. Lubi Pani spontaniczność? Może woli Pani mieć z góry wszystko zaplanowane?


Jestem chyba najbardziej spontaniczną osobą, chodzącą po tym świecie :) U mnie nic nie jest zaplanowane, no poza, grafikiem w pracy *

izabela81
1. W "Zaryzykuję dla ciebie" opisała Pani miłość dwojga ludzi, którzy próbują stawić czoła własnym demonom i lękom. Zatem czy miłość i namiętność mogą być najlepszym antidotum na wszelkie problemy?

Uważam, że tak. Człowieka nie określa status majętny, czy pozycja społeczna, największym bogactwem jest miłość, która potrafi przetrwać każdą próbę i zrządzenia losu. Wychodzę także z założenia, że potrafi być lekarstwem na całe zło, bo jej moc potrafi zadziałać cuda.

2. Czy opisując pikantne, odważne sceny intymne musiała się Pani hamować, aby nie popaść w wulgarność lub w przesadną pruderię?

Nie hamowałam się, ani trochę :) Czasami bardzo dosadnie opisywałam zbliżenia Taylora i Rose i nie wstydzę się tego. Powiem więcej, jestem dumna, że odważne sceny ujęłam w taki a nie inny sposób. Chciałam pokazać, że w każdym związku ważnym elementem jest taka forma zbliżenia i nie ma co popadać w pruderyjność, która według mnie jest przesadną cnotliwością.

3. W swojej książce opisuje Pani pierwszą miłość, która przetrwała mimo upływu lat. Czy rzeczywiście pierwsza miłość jest najważniejsza i to tę zapamiętujemy najbardziej?

Jest to przede wszystkim silny bodziec, który wpływa na nasze życie. Nie ukrywając, każdy z nas przeżył taką miłością, do której czasami wraca myślami, z uśmiechem na twarzy. Dlatego, że nie serce o nim pamięta, a rozum. 


Grażyna Wróbel
1. Czy z koszykówki zrezygnowałaś dobrowolnie, czy też może powodem była nowa pasja - pisarstwo, a może urodzenie dziecka?
 
Zrezygnowałam z gry, będąc w prawie w trzecim miesiącu ciąży. Pamiętam, że jeszcze na początku ciąży, grałam z zespołem w rozgrywkach drugiej ligi kobiet.

2. Czy bycie młodą autorką zmienia Twoje życie? Czy znajomi postrzegają Cię teraz jakoś inaczej? A może Ci zazdroszczą?
 
Nie odczułam, aby ktokolwiek mi zazdrościł, każdy z moich bliskich znajomych ucieszył się na wieść, że udało mi się wydać swoją pierwszą powieść. Dostawałam mnóstwo gratulacji i pochlebnych wiadomości, że rodzice, przyjaciele i znajomi są ze mnie dumni. To była dla mnie nagroda za wydanie książki, usłyszeć od taty i mamy – „Jesteśmy z Ciebie ogromnie dumni”.

3. Pisanie jest dla mnie ...... ?

Sposobem na odreagowanie i przelewaniem niemal rozszalałych myśli na piapier. Gdyby nie pisanie zwariowałabym od natłoku, wizji w mojej głowie. Cieszę się, że zdecydowałam się pisać, bo to mnie uszczęśliwia.

Edyta
1. Każdy ma jakąś ukochaną książkę. Gdyby Pani mogła znaleźć się w swojej ulubionej, to jaka byłaby to książka i dlaczego właśnie ta?
 
Akademia wampirów – zakochałam się w tej książce od pierwszej strony i godnie zajmuję miejsce na półce z ulubionymi pozycjami. Dlaczego akurat chciałabym się znaleźć w niej, bo jestem ciekawa tego świata, który idealnie wykreowała Rachelle. Chciałabym na moment przeistoczyć się w Rose i doświadczyć tych wszystkich uniesień i chwil, kiedy musiała walczyć z całych sił o miłość swojego życia, ale także pilnowała i broniła jedynej przyjaciółki, która była dla niej wszystkim.

2. Podpatrywanie rzeczywistości, czyjeś opowieści, a może fikcja. Skąd wziął się pomysł na Pani debiutancką powieść?
 
Czysta fikcja literacka. Opisałam w niej miłość, która mogłaby się przytrafić każdemu z nas. Taka na całe życie i taka, która potrafi wyleczyć wszystko.

3. Dzieci chcą być dorosłymi, dorośli nieraz pragną powrócić do dzieciństwa. A gdyby Pani miała niecodzienną możliwość przemienienia się na jeden dzień w... część garderoby, to co by to było?
 
Ciekawa pytanie, aż uśmiechnęłam się do ekranu. Myślę, że chciałabym przemienić się w koszulkę męską, którą założył mój ukochany. Mogłabym w ten sposób, przeżyć jeden dzień blisko, skóra w skórę z mężczyzną mojego życia i przy tym bez limitu dotykać umięśnionych ramion i klatki piersiowej. Oraz słyszeć bez ustanku bicie jego serca. To mnie uspokaja.

Rose Belle
1. Od jak dawna Pani pisze i czy marzyła Pani od dawna, by wydać książkę i zostać pisarką?
 
Zaczęłam pisać, dokładnie rok temu w maju. Wysłanie ukończonej książki wydawcy był impulsem i poniekąd jedną z lepszych decyzji, aby wyjść szerzej ze swoją twórczością, oczywiście jak każdy marzę, aby stać się pisarką, ale przede mną jeszcze długa, zawiła droga do tego postoju w moim życiu. 

2. Jak powstawała powieść- długo Pani rozmyślała, jak ma wyglądać konkretne wydarzenie, robiła Pani wstępny 'plan wydarzeń' czy wszystko było spontaniczne, pisane na żywioł?

W głowie miałam ułożony plan wydarzeń, ale jak to zawsze ze mną bywa, działałam spontanicznie, dlatego gdy weźmiecie w ręce moją książkę dostanie w pakiecie, akcję gdzie się dużo dzieje, okraszoną scenami seksu.
 
3. Woli Pani czytać tradycyjne książki czy ebooki- i tak samo- pisze Pani na kartkach papieru lub w notesie czy już w komputerze lub laptopie?

Książki aktualnie toleruje tylko i wyłącznie w papierowej formie. Uwielbiam czuć szeleszczący papier i zapach wydobywający się z zakamarków książki. Nic nie jest w stanie tego zastąpić, plus kubek gorącej herbaty z miodem i cały dzień mogłabym tak leniuchować.

Edyta Chmura
1. Czego poszukuje Pani w książkach, które umilają jesienne wieczory? Po jaki gatunek najchętniej Pani sięga?
 
Przede wszystkim szukam historii, która na długo zapadnie w moim sercu i będę wracać do niej nie raz. Więc takim sposób, szukam tej perełki w gatunkach: Literatura kobieca, obyczajówki, fantasy i czasami zdarza się new adult, ale musi mnie do niej przyciągnąć opis. 

2. Wspomnienie z dzieciństwa, które wywołuje u Pani uśmiech na twarzy to? Proszę podzielić się z nami tą historią :)

Okres, kiedy mogłam przychodzić do babci, a ona opowiadała mi w sposób fascynujący o czasach jej młodości. O wojnie, o domku w górach, o braciach, siostrach. Nie sposób jej było przerwać, kiedy z takim entuzjazmem wspominała najpiękniejszy okres w swoim życiu. Przy tym mając rozświetlone oczy. Kochałam swoje dzieciństwo i tą bezgraniczną miłość, którą od niej otrzymałam. Teraz jak tylko przypomnę sobie niektóre fragmenty, uśmiech pojawia się natychmiastowo na mojej twarzy. Byłam takim przylepem babcinym.

3. Nawet gdybym znała dokładnie datę swojej śmierci bałabym się jej nadejścia. Czy Pani chciałaby zaryzykować? Gdyby Pani spotkała Kostuchę, ot tak, siedząc sobie na ławeczce i delektując się ciepłem słońca, o czym chciałaby Pani z nią porozmawiać?

O niespełnionych marzeniach, o tym, co chciałabym jeszcze zmienić w życiu i jak poprawiłabym swoje zachowanie. Prosiłabym jeszcze o jeden dzień, żeby wystarczająco pożegnać się z bliskimi i przygotować ich na nadejście nieuniknionego. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie N.Coori za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Edyta Chmura oraz Edyta (flower4) - otrzymuje nagrodę w postaci książki ''Zaryzykuję dla ciebie''. 

Gratuluję i pozdrawiam!!!

cyrysia