"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

niedziela, 6 kwietnia 2014

Mroczny Witch


Siły ciemności
Nora Roberts

 
Tytuł oryginału: Dark Witch
Data wydania: 11.03.2014
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 440
ocena: 3+/6






     Prawdopodobnie niemal każdy słyszał o Norze Roberts, najbardziej znanej w świecie amerykańskiej pisarce. To niekwestionowana królowa romansów i kobiecej literatury. Jest niewyobrażalnie płodną twórczynią. Na swoim koncie posiada ponad 200 romantycznych powieści. Pod pseudonimem J.D. Robb pisze również bestsellerowe kryminały futurystyczne. Łączny nakład jej powieści to ponad 400 milionów egzemplarzy. Osobiście jestem wielką miłośniczką tej autorki, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po „Siły ciemności”, najnowszą pozycje Roberts, zarazem pierwszą częścią bestsellerowego cyklu o rodzinie O'Dwyer. Jakie tytułowe moce kryją się w tej książce? Najpierw pokrótce nakreślę fabułę.

Irlandia. Zima 1263 rok. Sorcha-Czarownica Ciemności o niezwykle potężnej mocy, desperacko próbuje pokonać Cabhana, okrutnie niebezpiecznego czarnoksiężnika, którego moc i zamiary są mroczniejsze niż zimowa noc. Poprzez różne czary i zaklęcia kobieta próbuje chronić siebie oraz trójkę swoich dzieci przez atakiem wroga pragnącego jej ciała, duszy i magii. W końcu zastawia na niego pułapkę poświęcając przy tym własne życie:

,,Wyciągnęła ręce.
– Wraz z krwią i łzami żegnamy się z lękami. – Machnęła dłonią nad kotłem, którego zawartość zaczęła bulgotać. – Szczypty soli trzy, by zaryglować drzwi. Ziele sczepi, jagoda oślepi. Dzieci moje, których on nie zobaczy, będą żyły bezpieczne i wolne od rozpaczy. Śliczne płatki z nienawistną duszą pięknym zapachem ofiarę skuszą. Gotujcie się w ogniu i dymie, niech od tego naparu Cabhan zginie. Gdy stawi się na me wezwanie, niech tak się stanie’’.


Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Jakaś część złego czarnoksiężnika przetrwała i poprzysięga zemstę na przyszłych pokoleniach zrodzonych z krwi trójki dzieci Sorchy.

Mija 750 lat. Poznajmy Ionę Sheehan ze Stanów. Dziewczyna od dziecka ma wrażenie, że nigdzie w pełni nie pasuje, nie przynależy do nikogo. Rodzice zawsze odnosili się do niej chłodno i z dystansem. Jedynie babcia ze strony matki kocha ją bezgranicznie i pewnego dnia zdradza wnuczce, gdzie znaleźć upragnione szczęście, bliskość i akceptacje. Okazuje się, że w Hrabstwie Mayo, w Irlandii mieszka kuzynostwo: Branna i Conner O’Dwyer, którzy zapraszają ją do swojego domu i życia. Iona chętnie korzysta z tego zaproszenia. Wreszcie czuje, że znalazła swój prawdziwy dom i satysfakcjonującą pracę w lokalnej stadninie Boyle’a McGratha. Ale istnieje jeszcze jedna niezwykle ważna kwestia. Sheehan dowiaduje się od swojej babci, że jest pradawną potomkinią potężnej Czarownicy Ciemności obdarzoną nadnaturalną mocą, podobnie jak dwójka jej kuzynów. Dlatego teraz muszą wspólnie połączyć swoje siły, aby pilnie położyć kres władcy ciemności, który zbliża się wielkimi krokami dokończyć rozpoczęty przed laty pojedynek. Jak to się wszystko dalej potoczy? Czy główna bohaterka odnajdzie swoje przeznaczenie?

Wiązałam ogromne nadzieje z tą książką, lecz jestem rozczarowana. Dotychczas wszystkie powieści Nory Roberts podobały mi się w mniejszym, bądź większym stopniu. Tym razem poczułam zawód. Początkowo fabuła zapowiadała się niezwykle obiecująco, lecz wraz z rozwojem wydarzeń wkradła się nuda, pospolitość i swego rodzaju nieudolność. Miałam wrażenie jakby ktoś podszył się pod autorkę. To zupełnie nie jej styl pisania. Co prawda język i warsztat pisarski jest bez zarzutu, lecz pozostałe aspekty budzą wiele wątpliwości. Szczególnie mam żal za niedopracowaną kreacje główniej bohaterki. Praktycznie nic nie wiemy na temat jej przeszłości, rodziny, poprzednich związków, a nawet tego, ile ma lat. Zabrakło mi także scenki, w której Iona dowiaduje się, że jest czarownicą i posiada w sobie drzemiące moce. W jakimś minimalnym stopniu sympatyzowałam z nią i z jej miłością do koni, ale z drugiej strony strasznie irytowało mnie jej gadulstwo, bezpośredniość i brak taktu. Pozostałe postacie również wypadają dziwnie blado i mało przekonywająco. Absolutnie nie widziałam u ich żadnego postępu ani rozwoju. Jedynie właściciel stadniny wyróżniał się nieco swoją osobowością. Niestety jego związek z Ioną zamiast ekscytować wzbudzał raczej obojętność. Zabrakło po prostu "chemii " i wszystkich pojęć z nią związanych.

Irlandia to piękny i magiczny kraj. Kojarzy się przede wszystkim z górami, wrzosowiskami i posępną pogodą. Miałam nadzieje, że Nora Roberts pokaże to miejsce w pełniej krasie. Jednak moje oczekiwania legły w gruzach. Ten element autorka potraktowała bardzo pobieżnie i lakonicznie. Szkoda, wielka szkoda. Kolejna rzecz, jaka mnie zaintrygowała, jednocześnie wzbudziła swego rodzaju konsternacje to nietypowe moce czarownic i czarowników. Z upodobaniem obserwowałam, jak współpracowali z siłami natury przygotowując się do pokonania zła. Pomimo tego opisom inkantacji czarów i zaklęć brakowało jakiegoś większego polotu i finezji. Także przez większość czasu akcja wlokła się niemiłosiernie, by w rezultacie doprowadzić do nieciekawego zakończenia. Aż trudno mi uwierzyć, że to dzieło Nory Roberts.

Czy polecam tę książkę? Tak, ale na własną odpowiedzialność. To stosunkowo interesująca historia o magii, czarownikach i odwiecznej walce ze złem. Znajdziesz tu szczyptę romansu, zmysłowości, humoru, jak również czary i zaklęcia. Ponadto zrozumiesz, że w rodzinie i przyjaciołach tkwi prawdziwa siła napędzająca. Zapraszam zainteresowanych. Może akurat Wam przypadnie do gustu bardziej niż mnie.

***
  Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

60 komentarzy:

  1. Chyba póki co nie mam ochoty na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przeczytałam tylko jedną książkę Nory - Zorzę polarną, która była niesamowicie rozczarowująca i trwale zniechęciła mnie do powieści tej pani :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorza polarna nie należy do najlepszych jej książek. Jeśli lubisz książki ze zbrodnia w tle przeczytaj np. Dotyk Śmierci, Lasy w Płomieniach, Bogowie Zemsty...

      Usuń
  3. Z jednej strony chciałabym po nią sięgnąć, bo wydaje się ciekawa, ale z drugiej ... No nie wiem, może kiedyś. Szkoda, że się rozczarowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jak do tej pory żadnej książki tej autorki. W przyszłości planuję to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie, nie...
    Coś mnie nie ciągnie do takich książek ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałem żadnych książek tej autorki, ale z chęcią bym się skusił. Nie mogę oceniać czegoś, czego nie przeczytałem :) przy najbliższej okazji nadrobię zaległości, dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kilka jej książek przeczytałam. Niektóre bardzo mi się podobały, inne mniej, jeszcze inne wcale. Jako że ostatnia właśnie mi się nie podobała, to dopadła mnie niechęć to książek jej autorki. Mam wrażenie, że dłuuugo się to jeszcze nie zmieni;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi właśnie twórczość Nory Roberts nie bardzo przypada do gustu. Boję się, że przy kolejnym ewentualnym podejściu zniechęcę się do niej jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozostanę raczej przy powieściach romantycznych tej autorki, szkoda by mi było psuć sobie o niej opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam żadnej jej książki, więc chyba nie będę zaczynała od takiego średniaka. Szkoda, że główna bohaterka nie została dopracowana. Dla mnie fabuła jakoś nie brzmi zachęcająco...

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę wypożyczyć tę książkę mojej mamie, bo jest fanką Nory. Może i sama po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Roberts ma dużo książek o takiej właśnie tematyce i po przeczytaniu kilku ma się wrażenie, że autorka ciągle powtarza ten sam schemat....

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię książki tej autorki, ta tematyka bardzo mnie zaciekawiła, więc się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  14. Roberts uwielbiam, więc i po tą serię kiedyś sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam kiedyś jedna książkę tej autorki, ale pamiętam, że nie zachwyciła mnie, dlatego do tej pory nie sięgnęłam z powrotem po jej powieści. Powyższa książka również odpada. Ani fabuła mnie nie urzeka, a do tego jeszcze nuda i nieudolność. Nie skuszę się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu jednej książki taka krytyka . Brawo.

      Usuń
  16. Od dawna mam zamiar poznać twórczość Nory Roberts, ale akurat tej książki będę unikać. Na pewno nie spodobałoby mi się to, że kreacja bohaterki nie jest najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe jak Marta Kor odbierze tę lekturę, bo ona, tak jak i ty, kocha się w Norze. Mnie jakoś ta publikacja nie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa opinii Marty. Ja zazwyczaj wychwalałam powieści Nory, ale nie tym razem. Niestety nie podobało mi się tak bardzo, jakbym sobie tego życzyła.

      Usuń
    2. ja przyznaję się bez bicia, że nie jestem w ogóle obiektywna jeśli chodzi o tę autorkę i ta powieść bardzo mi się podobała. Może nie jest najlepsza jeśli chodzi o wątek romantyczny i bohaterów, ale znając jej całą twórczość trafiałam na gorsze jej książki pod tym względem, za to pod względem magii jest świetna - Sorcha przedstawiona jest rewelacyjnie. Ja odbieram Irlandię inaczej w tej książce, a poza tym mam sporo w pamięci z poprzednich jej książek i może to zaważa na mojej opinii? Więcej o Irlandii znajdziesz w cyklu Irlandzka Trylogia - pierwsza część Klejnoty Słońca jest mocno romantyczna i tam chemii na pewno nie brakuje. Co do zakończenia spodziewałam się go, więc mnie nic pod tym względem nie zawiodło. Jeśli chodzi o Irlandię to poleciłabym Ci jeszcze Saga Rodu Concannonów. Tu Druga część jest mocno naładowana chemią pomiędzy bohaterami - jedna z moich ulubionych jej książek - Irlandka prowadząca pensjonat i znany pisarz powieści grozy - człowiek zagubiony, ale pragnący miłości - pełen pasji.

      Usuń
    3. Ja również uwielbiam twórczość Nory Roberts, jednak nawet najlepszej przyjaciółce ,,walę'' prosto w oczy, jeśli coś mi się nie podoba, dlatego i w tym przypadku napisałam, co mnie zirytowało, a niestety było tego sporo.
      Również wątek magiczny mnie nie urzekł. Był jak dla mnie zbyt lakonicznie przedstawiony. Liczyłam na więcej efektów specjalnych. Także opisy Irlandii były praktycznie znikome. Nie czytałam żadnych książek tej autorki, w której byłoby nawiązanie do tego pięknego kraju, dlatego nie mam z czym porównywać. Może skuszę się na proponowany przez Ciebie cykl, ale nie obiecuje, ponieważ mocno rozczarowałam się powyższą pozycją, dlatego wolę jednak czytać typowe romanse Roberts.

      Usuń
    4. Irlandzka Trylogia czy Saga Rodu Concannonów to typowe romanse. Ja uważam, że najlepiej wychodzi jej połączenie mocnych, wyrazistych charakterów i tu się mogę zgodzić, że w tej parze tego zabrakło. Co do mieszania romansu z innymi wątkami to uważam, ze najlepsze jej książki jeśli dodajemy już wątki to z kryminałem/ zbrodnią w tle. Czasem chcesz dać pełno wszystkiego, a nie wychodzi idealnie, no ale ja i tak czytałam gorsze jej powieści;)

      Usuń
    5. W takim razie może zaryzykuje i skusze się na ową trylogię, ale najpierw chce dokończyć ,,Hołd'', który czeka w kolejce do przeczytania a potem marzą mi się ,,Lasy w płomieniach'':)

      Usuń
    6. Jestem ciekawa jak odbierzesz Hołd;) Polecam sagę na początek - jeśli chcesz spróbować, choć 1 i 3 część były dla mnie gorsze. Z takich najbardziej magnetycznych powieści tej autorki, w których jest sporo chemii między bohaterami to; Dotyk Śmierci, Spełnione Marzenia, Zrodzona z lodu, Arystokraci, Pomyślne Wiatry - część z nich to serie. Rodzina Stanislawskich jest ogólnie ciekawa;)

      Usuń
  18. Fabuła tej książki jest całkiem interesująca, zwłaszcza ,,średniowieczna" jej część. Żałuję, że Roberts nie wykorzystała w pełni jej potencjału.

    OdpowiedzUsuń
  19. Norę Roberts znam,ale jakoś nie potrafię sie przekonać do jej twórczości...

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz czytam ostatnią część trylogii Kręgu i nie mogę dobrnąć, a tematyka jest bardzo zbliżona..Chyba zrezygnuję z tej lektury, bo nie przepadam za tymi klimatami :) Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ciągle jestem zaskoczony Norą Roberts. Pisze ona bardzo dobre romanse, a kiedy bierze się za horror nie wychodzi jej to wcale gorzej. Polecam przeczytać jakiś horror spod jej pióra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romanse faktycznie Roberts pisze bardzo dobre. Jak dotąd nie zawiodłam się ani razu. Zaskoczyłeś mnie natomiast informacją, że tworzy również horrory. Ja akurat lubię czytać ten gatunek, więc tym bardziej zapoznam się z jakimś horrorem w jej wydaniu. Może coś polecisz na początek?

      Usuń
    2. I ja nie znam horrorów Nory Roberts, więc proszę o tytuły?

      Usuń
  22. Nora Roberts napisała książkę o czarownicy? To dla mnie zaskoczenie. No cóż, ale lektura z pewnością nie przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam bardzo zdziwiona tym faktem, gdyż nie znałam takiego wizerunku literackiego Nory, ale z żalem jednak stwierdzam, że się zawiodłam.

      Usuń
    2. jeśli chodzi o tę autorkę to jest sporo książek z magią w tle i osobami, które mają moc np. Trylogia Trzy Siostry mogłyby Ci się bardziej spodobać , Czworo ksiąg Dziedzitwo Donavanów, Szczypta Magii, Trylogia Znak Siedmiu....

      Usuń
    3. To jest niezwykle płodna pisarka, dlatego nie dziwię się, iż nie znam wszystkich jej książek, ale przyznam, że chyba jednak wolę jej twórczość bez tej fantastycznej otoczki.

      Usuń
    4. Dziedzictwo Donovanów - najlepsza jego część to W zaklętym Kręgu - ma sporo magnetyzmu - pozostałe już z mniejszą dawką chemii...Szczypta Magii to 3 opowiadania, Trzy Siostry mają dość ciekawe pary, a Znak Siedmiu czytał mój brat i podobała mu się. Jeśli chodzi o jej płodność to zgadzam się. Teraz pisuje mniej około 2 książek w roku maksymalnie, ale jak pisała typowe Harlequiny to zdarzało jej się pisać 4-5 książek w rok. Przez to sporo jej powieści jest dla mnie przyjemnych, na jeden raz i jeśli spróbowałabym być obiektywna to sporo wzorców powtarza się w jej powieściach, dlatego nie wszystko pewnie Ci się spodoba, niektóre książki mogą zadziałaś jak ta! Ja wyszukuję nowych wątków w jej książkach ponieważ wątek miłosny, pewien wzór par w trylogiach już był;)

      Usuń
    5. Jestem pod wielkim wrażeniem twojej znajomości twórczością Nory. Ja obecnie sporadycznie sięgam po jej książki, ponieważ chce również poznawać dzieła innych pisarzy, a nie ograniczać się tylko do jednej osoby tym bardziej, że czasu ciągle brak, a nowych pisarzy i ich dzieł wciąż przybywa:)

      Usuń
    6. jeśli chodzi o Norę to czytuje jej ostatnio dość mało - w większości nowości, za to swego czasu czytywałam jej sporo to fakt;) I przeczytałam wszystko co było wydane w języku polskim;) ponad 11 lat, więc czas był;p

      Usuń
    7. WoW! Zabrakło mi słów :))

      Usuń
    8. kurcze myślałam, ze wiesz;P jeśli mogę pospamować - masz linka do mojej kolekcji Nory;P brakuje mi dosłownie kilku egzemplarzy, aby mieć wszystkie i czekam aż wznowią wydania;) http://mkczytuje.blogspot.com/2014/02/moja-kolekcjaczyli-ja-i-nora-roberts.html

      Usuń
    9. A spamuj do woli, mnie to nie przeszkadza :)
      Faktycznie,, albo przeoczyłam, albo zupełnie zapomniałam o Twojej imponującej kolekcji. Moja nawet w 1/10 nie umywa się do twoich znakomitych zbiorów.
      I życzę, aby udało Tobie zdobyć wszystkie brakujące egzemplarze. ;)

      Usuń
  23. No nie wiem - może kiedyś, bo jak do tej pory przeczytałam tylko dwie książki Nory Roberts.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja koleżanka uwielbia książki tej autorki. Gdy ją widzę z książką, na 80% mogę być pewna, że to Nora Roberts. :) Ja czytałam kilka jej powieści. Nie powiem, podobały mi się. Ta jednak, no nie wiem. Nie wygląda zbyt ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakoś nie mogę się do tej Nory przekonać, ale wstyd nie znać takiej pisarki, więc będę musiała coś jej poznać, ale raczej od tej książki nie zacznę.
    Nominowałam Cię do LBA, jeśli znajdziesz chwilkę, to serdecznie zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie czytałam jeszcze nic pani Roberts i na pewno nie zacznę od tej książki. Szkoda tylko, że się rozczarowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  28. Norę Roberts kojarzyłam tylko i wyłącznie z romansidłami, dlatego też zdziwiłam się, gdy w trakcie czytania Twojej recenzji wyszło na jaw, że książka ma wątek fantastyczny. Powiem więcej, byłam książką zaintrygowana. Ale skoro pozycja jest tak słaba jak mówisz, to nie widzę sensu poświęcać na nią czasu, którego ostatnio i tak mam jak na lekarstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam Norę dlatego muszę sama się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zacznę od tej książki mojej przygody z tą panią... nie dość, że niezbyt to dobre, to jeszcze z wątkiem fantastycznym, a jak wiesz - to zupełnie nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  31. Będę czytała, a jakże! Nie ma innej opcji :) Książkę na czytniku już mam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wstyd się przyznać, ale nie czytałam ani jednej książki tej autorki, choć oczywiście słyszałam o niej wiele. Mimo wszystko, jest ona kojarzona głównie z romansami, za którymi ja nie przepadam. Zaciekawiło mnie jednak, że autorka pisze kryminały - o tym nie wiedziałam. Jeśli jednak zdecyduję się sięgnąć po książki Nory, to raczej nie zacznę od Sił Ciemności...

    OdpowiedzUsuń
  33. Tym razem sobie daruję. Lubię książki N. Roberts, ale o magii etc odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  34. nie mam zaufania do Nory Roberts, więc słaba ocena tym bardziej mnie nie przekonuje. czytałam kilka tomów z jej serii kryminalnej i nie nadajemy z tą panią na tych samych falach.

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak już czary, to nie moja bajka. A nawet gdyby, to ufam Twojej ocenie, więc i tak bym się nie skusiła;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Co człowiek to opinia. Marta Kor była tą książką zauroczona, Ty nie. Mam mieszane uczucia. Dlatego muszę sama wyrobić sobie zdanie o niej.

    OdpowiedzUsuń
  37. Byłam ciekawa tej pozycji, teraz raczej jej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...