❤❤❤
Antologia Nowy początek, nowa szansa" poświęcona jest dzieciom i ich problemom. Przepełnia ją ogrom uczuć. Gwarantuje, że uronicie łzę podczas lektury. To po prostu must read tego lata 😁
Możecie już teraz zamówić książkę w formie e-booka:
❤❤❤
Antologia Nowy początek, nowa szansa" poświęcona jest dzieciom i ich problemom. Przepełnia ją ogrom uczuć. Gwarantuje, że uronicie łzę podczas lektury. To po prostu must read tego lata 😁
Możecie już teraz zamówić książkę w formie e-booka:

FRAGMENT POWIEŚCI:
Moja garderoba była pełna
ludzi. Piliśmy i świętowaliśmy zwycięstwo. Gratulacjom nie było końca, a dłonie
kobiet, które przychodziły mi gratulować, niby
niechcący muskały moje spocone ciało. K*rwa, gdyby nie Greta, już bym którąś
z nich przeleciał. Nabuzowany i niecierpliwy rozmawiałem z ludźmi, piłem
drinki i już chciałem zapytać Szarego o nią, gdy pojawiła się w towarzystwie
Ola. Chronił ją. To dobrze.
Usłyszałem ciche i
grzeczne:
– Dobry wieczór.
Od razu byłem
podjarany. Czułem, jak dreszcze przebiegają po moich plecach, a mózg
zalewa fala przyjemności. Odwróciłem się
i spojrzałem w jej zielone oczy.
– Gdzie byłaś? – zapytałem niezadowolony.
Kiwnąłem Szaremu głową,
aby wszystkich wyprowadził. Gdy za ostatnim z gości zamknęły się drzwi, Greta
rozejrzała się zaciekawiona po mojej garderobie. Gdy nie walczyłem, pokój ten spełniał rolę biura, a gdy walczyłem, był
tym, czym dzisiaj.
Śledziłem ją przez
moment wzrokiem. Wyglądała idealnie. Krótka, czarna sukienka na
ramiączkach, czerwone szpilki i te jej cholernie długie włosy, które
tak uwielbiałem.
– Przez ciebie
oberwałem – stwierdziłem, jak tylko przypomniałem sobie, jak mi kibicowała.
– Wynagrodzę ci to –
rzuciła tak naturalnie, że w jednej chwili zagarnęła
całą moją
uwagę.
Wynagrodzi mi to?
Przygryzłem dolną wargę i patrzyłem na nią, jak przechadza się po tym pokoju i
ogląda zdjęcia. Nie zdawała sobie sprawy, jak jej słowa na mnie zadziałały.
Rozpaliła mnie jednym zdaniem. Najchętniej już bym ją chwycił i pochłonął
całym sobą. Jednak powiedziałem zupełnie coś innego:
– Nie musisz, bo dzięki
temu zarobiliśmy więcej kasy – oznajmiłem jej. – Jestem ci winien prezent.
Czego sobie zażyczysz, królowo? – zapytałem.
Greta odwróciła
się w moją stronę i prześlizgnęła się wzrokiem po moim ciele. Na chwilę ogień
zapłonął w jej oczach i rozpalił moje wnętrzności.
Nadal miałem
na sobie tylko czarne spodnie z walki. Podeszła o krok i patrząc teraz w moje
oczy powiedziała:
– Uwierz mi, Felixie,
nie jesteś w stanie mi dać tego, czego pragnę.
– Tak myślisz?
– Nie pozbędziesz się
Idy, prawda?
Milczałem i nic nie
odpowiedziałem. To nie był odpowiedni moment, aby o tym rozmawiać.
– Może będzie lepiej,
jeśli nadal będziemy żyli osobno? – zapytała, spuszczając głowę.
– Może, nie wiem –
odpowiedziałem, chociaż wiedziałem, że ani ona, ani ja tego nie chcemy.
– Wiem, że nigdy nie
będziesz mój.
Powolnym krokiem
podszedłem do niej i ująłem w dłonie jej twarz. Patrzyłem w te jej zachwycające
zielone oczy. Całym sobą pragnąłem jej ust, jej
całej.
– Dzisiaj należę tylko
do ciebie, Greto. Jestem twój – odparłem i wpiłem się
w jej usta. Dziko i namiętnie, niczym wygłodniałe zwierzę, zmiażdżyłem jej usta
i rozchyliłem je swoimi. Wtargnąłem w nią głębiej językiem. Potrzebowałem tego,
jej smaku i zapachu. Popchnąłem ją i oparłem o metalowe szafki na ubrania.
Spojrzałem na nią pytająco.
– Tęskniłaś?
– Niby za czym? –
zapytała przewrotnie.
– Za tym – powiedziałem
i nachyliłem się. Delikatnie musnąłem jej wilgotne od naszych
pocałunków usta. Westchnęła cicho. Tak, takich
dźwięków oczekiwałem. Uśmiechnąłem się
zadowolony i pochyliłem się niżej, do jej ramienia. Błądziłem przez
chwilę po nim ustami, po pachnącej skórze, a potem palcami
zsunąłem na bok ramiączko jej sukienki. Złożyłem
pocałunek
w tym miejscu i przesunąłem językiem powoli w kierunku jej karku. Greta jęczała
i wiła się w moim uścisku. Dotykała mnie i przyciągała do siebie. Przywarłem do
niej całym sobą, a nasze usta znowu się złączyły w długim namiętnym pocałunku.
Jej palce zakradły się
pod gumkę moich spodni, a gdy objęła nimi mojego ku*asa, westchnąłem przeciągle
i zagryzłem usta. Ciarki szalonego podniecenia przetoczyły się przez moje
ciało, gdy mnie dotykała.
– Greto…
– Takiego cię lubię –
szepnęła w moje usta. Pieściła mnie i stymulowała, aż wreszcie zsunęła spodnie
z moich bioder.
– Tak, królowo…
– wyjęczałem. – Właśnie, tak…
– Dzisiaj tylko tyle
mogę ci dać – powiedziała i opadła na kolana.
Patrzyłem na nią
zdziwiony, zszokowany i tak cholernie podniecony, że aż się uśmiechnęła, gdy
drgałem intensywnie w jej dłoni. Czułem, jak niewiarygodnie nabrzmiewam, gdy
klęczała przede mną. Moje serce przyspieszyło, gdy zdałem sobie sprawę z tego,
co ona chce zrobić. (...)
– Kurwa, Greta… – wyjęczałem. Wcisnąłem się plecami w metalowe szafki, aby nie stracić równowagi, gdy jej język doprowadzał mnie do utraty zmysłów. Co ona ze mną robiła?!
