"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 20 sierpnia 2013

Nietypowa profesja.


A komu czasem nie odbija?
Bożydar Grzebyk

wydawnictwo: Grodkowskie
ISBN: 978-83-62007-16-5
liczba stron: 181
ocena: 4+/6









     Bożydar Grzebyk z wykształcenia historyk, z natury idealista, z konieczności życiowej przyziemny pragmatyk, w wolnych chwilach, zwłaszcza nocami oddaje się swojej pisarskiej pasji. Dotychczas ukazały się trzy utwory autora: ,,A komu czasem nie odbija’’ (powieść), ,,Współczesne opowieści żydowskie’’ (zbiór opowiadań), ,,Astrolog’’ (e-book) – (powieść sensacyjna). Zaintrygowana tajemniczym, groteskowym tytułem książki ,,A komu czasem nie odbija’’ postanowiłam bliżej zagłębić się w jej teść. Czy warto było? Bez wątpienia tak.

Jurek Święconka to bardzo inteligentny, błyskotliwy i zarazem nieśmiały mężczyzna. Pracuje w dewocjonaliach u pana Kuferka, lecz nie potrafi dogadać się z dyrektorem, ani z ze współpracownikami, dlatego pewnego dnia zostaje zwolniony z roboty. Swoje smutki topi w pobliskim pubie wraz z dwoma recydywistami Grafem i Bibułą. Przypadek sprawia, że jeszcze tego samego dnia mężczyzna wygłasza ,,ostatnie pożegnanie’’ na czyimś pogrzebie. Pan Miecio, właściciel firmy pogrzebowej ,,Święta Pamięć’’  zafascynowaną bystrym mówcą zatrudnia go do swojej branży. Od teraz Jureczek na każdym opłaconym pogrzebie wypowiada kilka słów o danym zmarłym. Oprócz znajomych z pracy niemal wszyscy są zachwyceni jego profesjonalnym podejściem do tej nietypowej posady. Tymczasem w mieście grasuje seryjny morderca zwany ,,Maniusiem-Brzytewką’’. Niefortunne okoliczności sprawiają, że policja podejrzewa Jurka. Czy rzeczywiście Święconka jest bezlitosnym zabójcą? Komu tutaj tak naprawdę odbija?

Z dużą dozą zainteresowania sięgnęłam po dzieło Bożydara Grzebyka oczekując zgodnie z reklamą zamieszczoną na okładce wymagającego czytadła. Wprawdzie sama szata graficzna nie przykuła mojej uwagi, ale jej absurdalny tytuł- zdecydowanie tak. Muszę przyznać, że sama fabuła nie trąci żadną oryginalnością, ale mimo to jest niezwykle ciekawie nakreślona. Perypetie Jureczka okazały się nader absorbujące i z uśmiechem na ustach śledziłam rozwój ich wydarzeń. Styl narracji jest jasny i klarowny z nutą filozoficznego akcentu. Natomiast bohaterowie nakreśleni są bardzo naturalnie i spontanicznie. Bez przeszkód mogłam sobie wyobrazić ich zachowanie, mentalność i sposób postrzegania otaczającej rzeczywistości. Akcja płynie swoim miarowym, jednostajnym rytmem, ale nie będziemy narzekać na nudę, wręcz przeciwnie. Cały czas coś się dzieje. Niejednokrotnie będziemy świadkami zabawnych sytuacji, które wprawią was w dobry nastrój.

,,A komu czasem nie odbija’’ to interesująca, niebanalna lektura dla każdego. Autor w niezwykły sposób pokazał, jak wygląda w dzisiejszych czasach mobbing, chora rywalizacja o dobra materialne oraz adoracja układów, znajomości itp. Między wierszami po jeziorze humoru pływa tutaj delikatna, gorzka ironia i groteska, która zmusza czytelnika do wielu ideologicznych refleksji. Chcesz się temu poddać? Zapraszam w takim razie do w/lektury.

***
Wydawnictwo Grodkowskie.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Wywiad z Katarzyną Stachowiak.

Karolina K.
1. Czy podróżowała Pani na Daleki Wschód, a jeśli tak, to co było dla Pani najciekawsze w tych wyprawach? 


Niestety, na Daleki Wschód nie dane mi było jeszcze trafić, chociaż nie tracę nadziei, że to marzenie uda się mi kiedyś zrealizować. Chciałabym odwiedzić Indie, Chiny i Koreę Południową.

2. Jakie pamiątki z podróży Pani przywiozła? 

  Jeśli miałabym przywieźć jakieś pamiątki z podróży to na pewno byłyby to stroje charakterystyczne dla danego kraju oraz biżuteria. Wprost marzę o koreańskim hanboku i chińskim hanfu. Nie pogardziłabym też kolejnymi pięknymi sari do kolekcji.

3.  Skąd miłość akurat do Dalekiego Wschodu?

Skąd wzięła się moja miłość do Dalekiego Wschodu? Myślę, że takim impulsem był prezent jaki otrzymałam – pierwsze sari. Uległam jego urokowi i zaczęłam poważnie interesować się kulturą hinduską.

Katie -Niepoprawna Romantyczka
1. Co inspiruje panią do tworzenia?


 Trudno powiedzieć, co mnie inspiruje do tworzenia. Może to być jakaś myśl, jakieś zdarzenie, czasem strzęp zasłyszanej przypadkowo rozmowy. Właściwie wszystko, nawet mało istotne rzeczy. Potrzeba impulsu i nagle zapala się w mej głowie światełko z nowym pomysłem.

2. Czy ma Pani tak że pomysł na akcję, fabułę przychodzi Pani w każdym możliwym miejscu np. : w autobusie, na przystanku, w pracy, podczas jakiegoś spotkania?

Pomysły przychodzą mi do głowy nagle i w bardzo różnorodnych miejscach. Gdy wybieram się na zakupy, jadę tramwajem, czy nudzę się na wykładzie, w mojej głowie jednocześnie trwa proces tworzenia kolejnych losów bohaterów. Żyję niejako ich życiem, gdyż nie opuszczają mnie ani na chwilę.

Aleksandra Nightmare
1. Interesuje się Pani dalekim wschodem, czy lubi Pani również tamtejszą kuchnię?


Typowej kuchni wschodniej nie próbowałam. Na pewno nie skosztuję nigdy sushi, gdyż nie spożywam ryb. Smakuje mi za to makaron ryżowy, który często wykorzystuję w domu. Lubię również ryż z kawałkami kurczaka i warzywami – jednak są to moje własne wariacie, w znikomym stopniu mające coś wspólnego z prawdzie tradycyjną kuchnią wschodu.

2. Co Pani myśli o postępie w Chinach, który zniszczył tamtejszą kulturę?

Chiny w bardzo szybkim, wręcz błyskawicznym tempie nadrobiły wiele lat opóźnienia, co niestety odbiło się to na ich środowisku naturalnym i dziedzictwie kulturowym. Wiele cudownych miejsc uległo degradacji, bezcenne zabytki zostały zrównane z ziemią, a wszystko po to, aby móc postawić kolejny gmach biurowca lub fabrykę. Wystarczy przypomnieć chociażby Zaporę Trzech Przełomów zbudowaną na rzece Jangcy, dla powstania której zatopiono ogromne połacie lądu, niszcząc wiele zabytków historycznych i przesiedlając  prawie półtora miliona osób. Myślę, że rozwój gospodarczy Chin ma dwie strony. Jedna z nich to ta pozytywna – bogacenie społeczeństwa, poprawa warunków życia; druga negatywna – strata dziedzictwa narodowego, degradacja środowiska. Nie ma nic za darmo. Można coś zyskać, ale coś innego trzeba stracić. „Nie ważne czy kot jest czarny czy biały, ważne aby łowił myszy” – jak powiedział kiedyś Deng Xiaoping. To był ich wybór – my możemy się z nim nie zgadzać, może się nam nie podobać, ale za dużo nie mamy w tej sprawie do powiedzenia. W każdym razie w krótkim, czasie  stali się potęgą gospodarczą.

3. Co Pani myśli o tym, że tam na wschodzie, gdy urodzi się dziewczynka traktowana jest jako zły omen lub w najgorszym przypadku zostaje porzucona przez rodziców?

 Niestety takie traktowanie dziewczynek jest dziedzictwem kulturowym narodów Wschodu. Myślę, że potrzeba naprawdę wielu lat, aby zaczęła się zmieniać mentalność ludzi.  Oczywiście nie aprobuję takiego nastawienia, które od chwili narodzin (a nawet jeszcze wcześniej) skazuje dziewczynki na czasem bardzo okrutny los. Sama mam dwie córki i nie wyobrażam sobie, abym kochała je mniej niż synów (których nie mam), czy żebym żałowała, że je urodziłam. Jednak ja wychowana jestem w kulturze Zachodu. Świat Wschodu rządzi się swoimi prawami.  Myślę, że przede wszystkim potrzebna jest dobra wola samych mieszkańców Wschodu i uświadomienie im znaczenia problemu. Można zauważyć, że np. filmy Bollywood, zaczynają przemycać w swojej fabule przesłanki podkreślające, że dziewczynki nie są czymś gorszym, że można cieszyć się z ich narodzin (wystarczy przypomnieć chociażby baśniowy „Paheli”).  Powstają też ruchy mające na celu ochronę kobiet i nienarodzonych dziewczynek. Prawo również się zmienia, chociaż niestety na razie nie jest jeszcze w pełni przestrzegane, a rządni pieniędzy lekarze zawsze są chętni do „pomocy” rodzicom spodziewającym się narodzin córki. Potrzeba lat, ale zmiany na pewno nastąpią.

Dominika Kowalska
1. "Zbiór rękopisów składający się z kilkudziesięciu zeszytów nadal czeka na przepisanie."- co możemy odnaleźć w tych rękopisach i czy któraś z tych historii była inspiracją do napisania książki? 


W tych pożółkłych zeszytach znaleźć można moje najwcześniejsze powieści. Przeróżne tematycznie. Wśród nich jest saga rodzinna opowiadająca historię rodziny brytyjskich przedsiębiorców (pełna intryg, trudnych miłości – między innym miłość do księdza, miłość do Muzułmanina). Tej powieści poświęciłam kilka lat i pisałam ją wszędzie nawet w autokarze jadącym do Paryża. Kolejną historią jest opowieść obyczajowa o miłości nastolatki do chłopaka swojej najlepszej przyjaciółki. Szukając dalej znalazłoby się też  dwie powieści fantasy – jedną o podróży w czasie z wojną atomową w tle, a drugi o dziewczynie, która trafiła do Krainy Szczęścia, aby stanąć do walki z władcą Krainy Smutku. Żadnej z tych historii  nie wykorzystałam przy przypisaniu najnowszych powieści. Jedynie tę ostatnią zaczęłam modyfikować i być może powstanie z niej całkiem nowa książka (ale to jeszcze nic pewnego).

2. Dlaczego daleki wschód, co w nim takiego fascynującego? 

Daleki Wschód intryguje mnie ze względu na swoją tajemniczość. Przez setki, tysiące lat, pozostawał poza naszymi możliwościami poznawczymi. Chiny, Korea i Japonia były państwami zamkniętymi dla ludzi z Zachodu i na nasze ziemie docierały jedynie baśniowe opowieści o cudach tam istniejących.  Historia i kultura Wschodu mają w sobie nutkę magii.

3. Co daje Pani tworzenie książek?

Piszę, bo lubię, bo to daje mi pewien komfort psychiczny. Z szarej Łodzi przenoszę się daleko, daleko, tam gdzie nie sięga ludzki wzrok. Tworzę własny świat, tak odmienny od tego, co mnie otacza.

Jola
1. Jak to się stało, że akurat romans paranormalny stał się pani wyzwaniem jako pisarki ?


Właściwie to był przypadek. Pisałam wcześniej dużo innych powieści, których nigdy nie zdecydowałam się na opublikowanie. To moja córka poprosiła mnie o napisanie konkretnej powieści („W kolorze krwi. Wieczna miłość”). Basia sprecyzowała o czym ma być, więc nie miałam zbyt dużego pola manewru, jednak gdy zaczęłam pisać, dałam się ponieść (stąd powstanie czterech tomów). Poza tym dobrze poczułam się w tym gatunku, bo mogłam puścić wodze fantazji na maksa, co widoczne jest w kolejnych częściach. Niemniej na pewno nie ograniczę się tylko do tego jednego gatunku. W chwili obecnej mam rozpoczęte kilka projektów, wśród których jest współczesna historia obyczajowa, gdzie ważnym elementem są wydarzenia z 11 września 2001 roku. Mam również w przygotowaniu zbiór opowiadań, które zaliczyłabym nawet do nurtu psychologicznego, gdyż  w każdym z nich narrator (a są to różne osoby) prowadzi monolog z kimś, kto znaczył bardzo wiele w jego życiu. W tym zbiorze chciałam przedstawić miłość od tej drugiej strony – jako uczucie stające się przyczyną tragedii, stawiające przed trudnymi wyborami, ulokowane niewłaściwie, źle pojmowane, niedostępne. Jedno z tych opowiadań zatytułowane „Matka” zgłosiłam do konkursu literackiego organizowanego przez „Chomikuj” – tam jest dostępny do pobrania w wersji PDF.

2. Który pisarz jest tym "wzorcem" dla pani twórczości.

Chyba nie mam jakiegoś wzoru, na którym bym się koncentrowała. Lubię twórczość wielu autorów. Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą na pewno cienką książeczkę autorstwa Byrona a zatytułowaną „Giaur”. Pisana wierszem, ale przemawia bardzo do mej wyobraźni. Czytałam ją dziesiątki razy i przeczytam jeszcze drugie tyle. Kolejną pozycją, którą na pewno wzięłabym ze sobą jest powieść Manna „Czarodziejska góra” . Poza tym lubię Lucy Maud Montgomery za jej serię o Ani z Zielonego Wzgórza (pierwszy tom po prostu kocham, kolejne wywołują we mnie pewną nostalgię).

3. Następna powieść-pisze się, jest w planach-podobne klimaty czy całkiem inne wyzwanie?

Kolejną powieścią, którą napiszę (mam taką nadzieję, ale trudno przewidzieć, co przyniesie los) będzie kontynuacja „Magii ukrytej w kamieniu” zatytułowana „Las Potępionych”. Mam także napisaną w ¾ powieść „Pomiędzy piekłem a niebem”, którą jakiś czas temu publikowałam na blogu. Dokończę ją jednak dopiero po „Magii…”. W dalszej kolejności czeka wspomniana wcześniej powieść „Chwile życia”, w której ważnym punktem są wydarzenia z 2001 roku. W międzyczasie kończę również zbiór opowiadań „Oblicza miłości” – myślę, że będą gotowe pod koniec września.

 martucha180
1. Skąd u Pani zamiłowanie akurat do strojów hinduskich? Co Pani robi z sari? Czy one tylko wiszą w szafie?


Stroje hinduskie urzekają mnie swoimi barwami. Są zwiewne, szalenie kobiece, powabne. Sari trzymam schowane w szafie – czasem zakładam je po domu. Nie odważyłabym się jednak wyjść w nich na ulicę, mimo iż je uwielbiam. Społeczeństwo polskie nie jest zbyt tolerancyjne.  Kiedyś często nosiłam salwar kameez (tunika, szerokie spodnie i dupatta czyli szal). Czułam się w nich wyjątkowo, a co więcej na upały były niesamowicie wygodne i przewiewne. Niestety wzbudzałam sensację. Dlatego też obecnie, wychodząc z domu, rzadko zakładam hinduskie stroje. Oczywiście, jak już wspomniałam w jednym z wcześniejszych pytań, bardzo chciałabym mieć koreańskie hanboku i chińskie hanfu. Mam jedną chińską sukienkę tzw. qipao i bardzo ją lubię. Miałam na sobie nawet podczas chrztu najmłodszej córki :-)

2. Daleki Wschód dla Polaka jest bardzo egzotyczny. Który kraj z Dalekiego Wschodu najbardziej Panią fascynuje i dlaczego?

Od dawna fascynują mnie Indie, a w trakcie studiów zapałałam miłością do Chin (chociaż miałam chwile zwątpienia podczas nauki tego języka – znaczki chińskie są niezwykle skomplikowane, a do tego dochodzi wymowa tonowa, nigdy nie potrafię wyłapać który to ton). Ostatnio dzięki filmom koreańskim zainteresowałam się również tym krajem.  Trudno mi dokonać wyboru – jestem rozdarta pomiędzy  trzema. Ze względu na historię na pewno prym wiodą Chiny, ze względu na kulturę i bogactwo obrzędów Indie. Korea fascynuje mnie swoją zagmatwaną historią XX wieku, rozbiciem, podziałem i tym jak jeden naród stał się niejako dwoma, wrogimi sobie.

3. Pisała Pani odkąd poznała literki, zawsze i wszędzie. Jak w takim razie nauczyciele poloniści oceniali Pani wypracowania? Co chwalili, co krytykowali, a nad czym kazali popracować?

W szkole podstawowej miałam szczęście przez rok (dokładnie w klasie 6) mieć polonistkę, która dostrzegła we mnie to coś. Lekcje z nią to była przyjemność. Niestety odeszła do innej szkoły, a jej miejsce zajęła okropna baba :-) Przepraszam, że tak mówię, ale ta pani miała swoich ulubieńców i wszyscy inni, byli jej po prostu zawadą na lekcjach. Teraz wydaje się mi to prawie nieprawdopodobne, ale w 8 klasie o mało przez nią nie zdałam. Krytykowała każde moje wypracowanie, skutecznie obrzydzała lekcje polskiego. Jakoś jednak przetrwałam ten ciężki okres, a w liceum zaczęła się inna bajka. Tu dane mi było poznać wspaniałą nauczycielkę panią Królikowską, która wpłynęła na całe moje dalsze życie. Jej pierwszej pokazałam moje wiersze. Doceniła, doradziła. Na nowo pokochałam język polski i mogłam rozwinąć skrzydła. Nie miałam problemów z tym przedmiotem (moim jedynym słabym punktem są przecinki, które zazwyczaj pojawiają się nie tam gdzie powinny) – jako jedyna otrzymałam 6 na maturze (byłam pierwszym rocznikiem, który na maturze miał sześciostopniową skalę ocen). Zarówno w liceum jak i na studiach zawsze chwalono mój styl pisania ponoć bardzo plastyczny.

Ew
1. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem i kiedy postanowiła przenieść Pani swoje "wypociny" na bloga?


Moja przygoda zaczęła się od poznania literek :-) Jakoś tak pod koniec pierwszej klasy napisałam króciutką bajkę. Bardzo lubiłam wiersze więc sama napisałam ich sporo. Chyba właśnie w klasie 6 zaczęłam pisać pierwsze poważne opowiadanie. Pisałam przez całe liceum, ale nic z tego nigdy nie opublikowałam. Czas studiów to przeważnie poezja. Po długiej przerwie, właśnie na prośbę starszej córki Basi, zabrałam się za pisanie kolejnej, jak mi się wydawało, krótkiej opowieści. Jakoś tak przypadkiem trafiłam wtedy na blogi i zaczęłam zastanawiać się, czy może nie opublikować czegoś, aby poznać opinie innych. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Założyłam bloga na Onecie i zaczęłam zamieszczać w odcinkach tekst „Ku wieczności”, obecnie znany jako  „W kolorze krwi”.

2. Skąd wziął się pomysł, aby pisać o "krwiopijcach"? Czy pomysł na wampira narodził się pod wpływem panującej aktualnie mody?

Pomysł został narzucony przez córkę. Zapytała, czy potrafiłabym napisać taką historię. Lubię wyzwanie, więc zgodziłam się spróbować. Ponieważ jednak uznałam, że nie chcę powielać tego, co już było i jest w przesycie, postanowiłam umiejscowić akcję powieści w XIX wieku. Basia miała kilka sugestii, kilkakrotnie musiałam zmieniać akcję, bo nie przypadła jej do gustu, ale wreszcie powstało coś, co zostało przez nią zaaprobowane. Gdy popłakała się przy zakończeniu, poczułam, że chyba się mi udało. To miał być definitywny koniec, ale pod wpływem głosów Czytelników bloga, zdecydowałam się na kontynuację i nie żałuję, bo pierwsza część nie jest może zbyt dobra i niektórzy zarzucają jej podobieństwo do „Zmierzchu”, ale w kolejnych trzech chyba nikt nie dopatrzy się żadnych podobieństw, a co więcej, przynajmniej w moim odczuciu, historia ewaluowała i wreszcie nabrała prawdziwego koloru krwi.

3. Dlaczego Elisabeth i XIX Anglia?

XIX wiek (zwłaszcza lata 50 i 60) był bardzo barwny i nieodłącznie kojarzy się mi z powieścią „Przeminęło z wiatrem”. Uwielbiam takie klimaty, dlatego moi bohaterowie wprost z wiktoriańskiej Anglii przenieśli się do Ameryki. Elizabeth – to imię podobało się mi od dawna i dlatego postanowiłam wykorzystać je w powieści. Brzmi dźwięcznie i pasuje do bohaterki, a poza tym jakoś tak od razu kojarzy się mi z angielską arystokratką.

prosperiusz
1. Czy lubi Pani twórczość Anne Rice?


Może to głupio zabrzmi, ale na razie nie czytałam żadnej książki tej autorki. Na pewno jednak nadrobię te braki.

 Kratka
1. Polscy pisarze nie zbyt optymistycznie są nastawieni do gatunku paranormal romance. jak pani myśli, dlaczego?


Myślę, że Polacy wolą pisać o poważnych rzeczach, pragnąc stać się twórcami wielkiej literatury. Lepiej być drugim Sienkiewiczem, Prusem, czy nawet Nałkowską niż zajmować się czymś, co nie przynosi chluby. Wydaje się mi, że paranormal romance nie jest czymś co nobilituje i stanowi jakby margines literatury. Jego twórcy są traktowani trochę po macoszemu, a ich prace, chociaż zyskują grono czytelników, często trafiają pod krytykę „znawców”, którzy nie pozostawiają na nich przysłowiowej „suchej nitki”.

2. Czy czyta pani powieści dla nastolatek? Jeśli tak, czy dzięki temu wiąże się to z jakimiś wspomnieniami z tego niezwykłego okresu pani życia?

Świetne pytanie :-) Uwielbiam powieści dla nastolatków. Czasem wydaje się mi, że nigdy nie przekroczyłam magicznej bariery 18 lat. Niby dorosłam, powinnam być poważną matroną zajętą domem, pracą i dziećmi, ale ja czuję inaczej. Ze starszą córką jesteśmy przyjaciółkami, wspólnie robimy wiele rzeczy i naprawdę świetnie się bawimy. Nie dalej jak w zeszłym miesiącu przypomniała sobie doskonałe powieści na lato kierowane do młodego czytelnika „Podróż za jeden uśmiech” (śmieję się za każdym razem, gdy ją czytam), oraz „Mama, Kaśka, ja i gangsterzy”. Wspomnienia z dzieciństwa i młodości są we mnie ciągle żywe, kojarzą się z delikatnym dotykiem słońca na twarzy i moją babcią. Wakacje z książką, poznawanie niezwykłego świata, zapominanie o otaczającej nas rzeczywistości. Och tak, te chwile żyją we mnie wiecznie.

3. Czy podczas pisania swoich książek wyobrażała sobie pani, że jest główną bohaterką i to pani przeżywa te wszystkie niesamowite przygody?

Nie. Nie mam czegoś takiego, że wyobrażam sobie, iż jestem główną bohaterką moich powieści. Bohaterowie ci istnieją w mojej wyobraźni, ale są osobnymi bytami. Towarzyszą mi cały czas, mają swoje przygody, które ja dowolnie mogę tworzyć, modyfikować, jednak nie są mną. Żyję ich życiem, pasjonuję się nim, ale nie jestem jedną z nich.

Marzena Strawa
1. Skąd u Pani wzięło się zainteresowanie światem magii, wampirów, skoro pisze Pani o swojej fascynacji Dalekim Wschodem. Czy to właśnie Daleki Wschód pobudza Pani wyobraźnię czy może jest to związane zupełnie z czym innym ? Może są to dwie niezależne fascynacje ?



Świat magii interesował mnie na długo przed Dalekim Wschodem. Moje pierwsze studia (etnologia) pozwoliły mi na zapoznanie się z wierzeniami ludowymi, obrzędami. Lubię ten magiczny, tajemniczy aspekt życia, który pozostaje dla nas ukryty, ale zagłębiając się w niego można odkryć wiele fascynujących szczegółów. Właśnie analizując wierzenia ludów świata odkryłam sens życia i uwierzyłam w reinkarnację. Dzięki temu mam swoją własną filozofię, którą można odnaleźć w moich powieściach. Daleki Wschód znajduje ważne miejsce w moim sercu i jego echa można również odszukać w mojej twórczości (reinkarnacja, pochodzenie głównej bohaterki „Dziedzictwa przodków” – matka Hinduska, przesłania mówiące o tym, że wszystko jest częścią składową większej całości, wiara w przeznaczenie itp.). Myślę, że te dwie fascynacje, chociaż są od siebie niezależne, jednak bardzo ściśle ze sobą współgrają i uzupełniają się nawzajem. Bez fascynacji Dalekim Wschodem nie potrafiłabym tak połączyć ze sobą wszystkich elementów.

2. Czy chciałaby Pani po kolejnym przeczytaniu swojej książki coś w którejś zmienić, ulepszyć, dodać, opuścić ? A może nie wraca Pani już do swoich książek i uważa je za rozdział zamknięty w swoim życiu.

Zawsze, gdy ponownie czytam swoją powieść (lub tylko ją przeglądam), widzę mnóstwo rzeczy do poprawy i zmiany. Często mam wrażenie, że powinnam to inaczej poprowadzić, może nawet zmodyfikować fabułę. Nie potrafię się z nimi tak na dobre rozstać, gdyż są częścią mnie. Na pewno jeszcze wielokrotnie zerknę na którąś z nich i stwierdzę „o mogłam to napisać inaczej” :-)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Dziękuję wszystkim za udział w zabawie i pytania. Mam nadzieję, że udało się mi na nie odpowiedzieć w sposób satysfakcjonujący. Pakiety ebooków z powieścią „W kolorze krwi” oraz ,,Magia ukryta w kamieniu'' wędrują do autorów najciekawszych (moim zdaniem) pytań:

Karolina K.
Aleksandra Nightmare
Dominika Kowalska
martucha180
Kratka


Poza tym pozostałym uczestnikom zabawy, którzy zadali mi pytania, chciałabym podarować po egzemplarzu ebooka (w pliku PDF) „Magia ukryta w kamieniu”.

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze.

Katarzyna Stachowiak.

sobota, 17 sierpnia 2013

Odnaleźć siebie.


Jezioro szczęścia
Lisa Wingate 

 
tłumaczenie: Katarzyna Karpińska
tytuł oryginału: Larkspur Cove
wydawnictwo: Replika
data wydania: 6 sierpień 2013 
liczba stron: 372
ocena: 5/6







    Lisa Wingate, wielokrotnie nagradzana dziennikarka, felietonistka, popularny mówca motywujący, jest zarazem autorką ponad dwudziestu bestsellerowych książek. Jej twórczość literacka wpisuje się w nurt prozy chrześcijańskiej i działa terapeutycznie mając za zadanie pokazać czytelnikom, że mimo przeciwności losu zawsze warto walczyć o swój pomyślny los. ,,Jezioro szczęścia’’ to pierwsza powieść pisarki na polskim rynku wydawniczym, która jednocześnie rozpoczyna słynną serię o miasteczku Moses Lake w Teksasie.

Trzydziestoośmioletnia Andrea Henderson ma za sobą bardzo trudny rok. Niedawno rozwiodła się z mężem i teraz samotnie wychowuje nastoletniego syna Dustina. Dzięki pomocy swoich rodziców przeprowadza się do ich domku nad jeziorem położonym w małym miasteczku Moses Lake. Znajduje tam również pracę, jako doradca na kontrakcie dla Departamentu do spraw Rodziny i Ochrony Praw Dziecka. Pomału aklimatyzuje się w nowym miejscu w przeciwieństwie do swojego syna, który bardzo tęskni za ojcem. Pewnego dnia chłopak wpada w poważne tarapaty i ląduje na ,,dywaniku’’ u  Marta McClendona, leśnego strażnika. Stróż prawa informuje Andreę, że Dustin za swój wybryk musi przyjąć mandat i iść do sądu dla nieletnich, bądź zapisać się na kurs z bezpieczeństwa na wodzie. To jeszcze nie koniec kłopotów. Wspólne drogi Marta i pani Henderson ponownie się splatają podczas rozwiązywania tajemniczej sprawy związanej z małą dziewczynką, która od jakiegoś czasu przebywa pod opieką Lena, miejscowego odludka. Jak dalej potoczą się losy tych dwojga. Czy połączy ich tylko praca, czy może coś więcej? I kim tak naprawdę jest podopieczna okolicznego dziwaka?

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Początkowo byłam przekonana, że czeka mnie typowy, zwyczajny romans, jakich wiele. Na szczęście moje przypuszczenia okazały się mylne, ponieważ tutaj nadrzędną wartością jest istota wiary oraz dobro drugiego człowieka. Moses Lake i jego mieszkańcy są niczym ciepłe gniazdko, w którym można odnaleźć upragnione poczucie bezpieczeństwa. Podobnie było w przypadku główniej bohaterki. Wcześniejsze tragiczne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że kobieta przestała ufać Bogu. Niemal identyczna sytuacja miała miejsce w przypadku Marta, również naznaczonego dramatycznym jarzmem przeszłości. Bardzo mi się podobała swoista chemia panująca między nimi. Ten zawiązek płynął swoim własnym naturalnym, swobodnym rytmem bez zbędnych erotycznych uniesień. Dla ich najważniejsze było dobro pewnej małej dziewczynki, z którą los obszedł się niezbyt łaskawie. Moses Lake to miasteczko pełne ludzi ciepłych, prostolinijnych i serdecznych. Każdy każdemu próbuje pomóc nie oczekując niczego w zamian, jak w przypadku Lena. Staruszek nie posiadał odpowiednich warunków mieszkalnych, dlatego nie mógł stworzyć prawdziwego domu dla swojej nowo przybyłej podopiecznej, ale na szczęście miał wokół życzliwe osoby, które wyciągnęły do niego pomocną dłoń.

,,Jezioro szczęścia’’ to niezwykle wciągająca historia, która na długi czas zapada w pamięć. Lekki, klarowny styl oraz miarowa spokojna akcja sprawiają, że bez zbędnego pośpiechu możemy delektować się treścią tej książki. Nie zabraknie tutaj również elementu zaskoczenia okraszonego nutką grozy i sensacji. Natomiast bohaterowie urzekają naturalnością zachowań. Są jakby żywcem wyjęci z realnego świata. Reasumując, całość stanowi kawał dobrej literatury kobiecej, obok której nie sposób przejść obojętnie.

Lubisz pełne nadziei, wiary i miłości historie? Polecam, zatem najnowszą powieść Lisy Wingate, gdzie niemal z każdej strony bije iście magiczna aura, niepowtarzalny klimat i swoista energia. W Moses Lake jest coś takiego, co zmienia ludzi. Każdy, kto chociaż raz tutaj zajrzy od razu poczuje, że znalazł się we właściwym miejscu. Przekonaj się o tym osobiście. Polecam.

***
Wydawnictwo Replika.


Wyniki konkursu z ,,Bezdomną'' Katarzyny Michalak.


Nadszedł decydujący moment, aby ogłosić wyniki konkursu z książką ,,Bezdomna''.

Należało stworzyć krótki zarys fabuły kolejnej, wyimaginowanej powieści Kasi Michalak. Tematyka i gatunek dowolny. Liczyła się tylko wasza kreatywność i inwencja twórcza.

Wybór był szalenie trudny, ale ostatecznie nagroda wędruje do:

Meg Sosenka
Anna pochodzi z poważanej i bogatej rodziny. Rodzice od zawsze starali się kontrolować wszystkie jej decyzje i kierować jej dalszym losem. Wybrali jej nawet kierunek studiów, medycynę. Dziewczyna wyjeżdża do Wrocławia. Tam poznaje Michała i zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. Michał pracuje jako kucharz w malutkiej knajpce i jest sporo starszy od dziewczyny. Postanawiają zostać parą, co budzi sprzeciw rodziców Anny. Mimo to młoda kobieta po raz pierwszy postanawia wziąć los w swoje ręce i nie rezygnować z wielkiej miłości, efektem czego jest zerwanie kontaktu z rodziną.
Mija 5 lat. Anna i Michał są szczęśliwymi rodzicami dwuletniej Basi. Jednak ich szczęście burzy poważny wypadek Anny. Kobieta zapada w śpiączkę.
Zrozpaczony Michał wpada w krótką depresję, a w międzyczasie rodzice Anny postanawiają postarać się o tymczasowe prawo opieki nad Basią, co z resztą im się udaje. Wkrótce Michał rozpoczyna walkę o swoje dziecko, jednak nie jest to łatwe, gdyż rodzice Anny mają sporo asów w kieszeni, a w dodatku jego związek z ukochaną nie jest sformalizowany. Mężczyzna przedstawiony jest przed sądem jako osoba niezdolna do opieki nad dzieckiem.

 Max i Artur są braćmi, ale poza więzami krwi niewiele ich łączy. Pierwszy jest szalenie przystojny, pewny siebie, odważny, ambitny i towarzyski. Artur jest nieśmiały, melancholijny, wrażliwy, o przeciętnej urodzie, ale dużej inteligencji. Niespodziewanie w ich życie wkracza piękna Luiza - dziewczyna "znikąd", o tajemniczym uśmiechu, bystrym spojrzeniu, niewiele o sobie opowiada, ale potrafi szybko zyskać sympatię. Zostaje zaakceptowana i włączona do grona mieszkańców Akacjowej Alei.
Max rozpoczyna umizgi do dziewczyny. Nie robi to na niej większego wrażenia. Bardziej intryguje ją stojący na uboczu Artur. Bez pośpiechu, naturalnie i nienachalnie zbliżają się do siebie, a po dwóch latach biorą ślub. Max nie może się z tym pogodzić. Między braćmi niejednokrotnie dochodzi do zwad, nie tylko słownych, ale i rękoczynów. Mężczyzna zawsze jest w pobliżu tylko czekając na okazję, by zaciągnąć Luizę do łózka. W końcu udaje mu się, po poważnej kłótni małżonków, kobieta ulega mu. Za ten błąd będzie musiała płacić do końca życia. Po jakimś czasie okazuje się bowiem, że Luiza jest w ciąży. Wie, że jest to owoc tamtej nocy z Maxem, ale milczy...przecież nikt się nie dowie, nie domyśli. Rodzi syna.
Kłamstwo ma jednak krótkie nogi.
Luiza ma bowiem mroczną przeszłość. Udało jej się uciec od mafijnych powiązań, prostytucji i szemranych interesów. Ale prześladowcy nie ustaną póki jej nie znajdą i nie zlikwidują. Pojawiają się, kiedy kobieta sądzi, że nic jej nie grozi, kiedy ustatkowała swoje życie i ma dziecko.
Czy Arturowi uda się obronić rodzinę? Co zrobi gdy dowie się o zdradzie i jej skutkach? Czy Luiza znów zostanie sama? Czy ucieknie od przeszłości?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Osobiście bardzo mi się podobają obie historie i mam nadzieję, że kiedyś, ktoś na ich podstawie napiszę książkę. Tymczasem- gorąco gratuluje!!!

Pozdrawiam.

Cyrysia.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Tajemniczy dar.


Odwrócony Mag
Aleksandra Szałek

Wydawca: Novae Res
Liczba stron: 238
Ocena: 4+/6










    Julie Ellis wraz z młodszą siostrą i rodzicami mieszka w małej miejscowości na północy Stanów Zjednoczonych. Wychowana w gronie artystów (mama pianistka, ojciec malarz) sama również pokochała sztukę i zaczęła tańczyć w balecie. Teraz wjeżdża na studia do Nowego Jorku, aby móc szlifować swoje taneczne umiejętności w prestiżowej szkole baletowej. Pewnego dnia podczas drogi powrotnej z koncertu Julie poznaje Patricka Varnera, tajemniczego, przystojnego i nieco aroganckiego gwiazdora filmowego. Oboje umawiają się nazajutrz na spotkanie, lecz niestety mężczyzna nie pojawia się w umówionym miejscu. Rozczarowana studentka próbuje zapomnieć o tym niemiłym epizodzie. Tymczasem wokół niej zaczynają dziać się niewytłumaczalne zjawiska. Zszokowana odkrywa, że potrafi przywracać ludziom życie. To jednak nie koniec zaskakujących wydarzeń. Wszędzie tam, gdzie zdarzają się wypadki dziwnym trafem pojawia się także Patrick. Kim tak naprawdę jest Julie i jej nowo poznany adorator?

Nie spodziewałam się po tej książce niczego nadzwyczajnego, wręcz przeciwnie. Byłam przekonana, że to kolejna, typowa kobieca opowiastka, jakich wiele, lecz autorka wykorzystała tutaj motyw istot nadprzyrodzonych, co sprawiło, że konwencja tej historii nabrała różnorodnych barw. Pierwszoosobowa narracja prowadzona jest z perspektywy Julie oraz Patricka, dzięki czemu możemy poznać ich myśli, uczucia oraz punkt widzenia na daną sytuacje. Przekaz jest prosty, konkretny i klarowny, zaś akcja dynamiczna, momentami zaskakująca. Z zapartym tchem śledziłam zawiłe losy Julie i jej bliskich znajomych. Aleksandra Szałek udowodniła, że ma wybujałą wyobraźnie i umie z niej korzystać. Wprawdzie było kilka zbyt pobieżnych wydarzeń i niewyjaśnionych kwestii m.in. nie znalazłam przyczyny  migrenowych bólów głowy u Julie oraz nie uzyskałam odpowiedzi, dlaczego rodzice Ellis nie byli świadomi jej ,,daru’’. Żałuje również, że magiczne zdolności głównych bohaterów nie zostały wykorzystane na znacznie szerszą skalę, ponieważ ten wątek był szalenie emocjonujący i zarazem przerażający. Także zakończenie pozostawiło we mnie ogromny niedosyt i poczułam się niczym mała dziewczynka, której zabrano dopiero, co ofiarowanego lizaka. Moim zdaniem pani Szałek trochę za szybko i pochopnie zakończyła intrygujące perypetie nietypowej studentki, dlatego skrycie liczę na to, że może ukaże się kiedyś jej ciąg dalszy.

,,Odwrócony Mag’’ to powieść, która pokazuje wielką moc dobra, zła i jego znaczenie w otaczającym świecie. Dzięki niej zrozumiesz, że ,,gdyby nie było cierpienia, nie byłoby szczęścia. Gdyby nie było choroby, nie byłoby zdrowia, gdyby nie było śmierci, nikt nie doceniałby życia. Gdyby nie było wrogów, nie istniałoby pojęcie przyjaciel. Wszystkie wartości, wszystkie najbardziej doceniane przez ludzi zjawiska są tylko i wyłącznie dlatego, że jest ta druga strona’’. Zapraszam do czytania.

***
Wydawnictwo Novae Res.