"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 18 marca 2014

Romans włosko-polski


Chwila szczęścia
Federico Moccia


Data premiery: 19 marzec
Wydawca: Muza
Ocena: 4-/6










     ''Chwila szczęścia'' to najnowsza powieść Federica Moccii, bestsellerowego włoskiego pisarza, scenarzysty i reżysera filmowego. W środowisku filmowym autor zadebiutował w latach 80., zaś swoją pierwszą książkę „Trzy metry nad niebem” napisał w 1992 roku, która szybko odniosła niebywały sukces. Do tej pory sprzedano ponad milion osiemset tysięcy egzemplarzy. Tylko w 2004 roku miała pięć dodruków. Mimo upływu lat, Moccii ciągle cieszy się ogromną, niesłabnącą popularnością wśród czytelników na całym świecie. Wszystkie jego dzieła zostały sfilmowane.Dotychczas nie miałam sposobności poznać twórczości tego pisarza, dlatego z ogromnym zainteresowaniem zabrałam się za powyższą lekturę. Czy wywarła na mnie pozytywne wrażenie? Zanim do tego dojdziemy, najpierw klika słów o fabule.

Rzym. Główny bohater, dwudziestoletni Nicco próbuje pozbierać się po rozstaniu z Alessią, ukochaną dziewczyną. Początkowo ma jeszcze nadzieję, że to jakieś nieporozumienie. Jednak wraz z upływem czasu zaczyna rozumieć, że to ewidentnie koniec. Ciężko mu jakoś odnaleźć się w nowej rzeczywistości, mimo to codziennie rano chodzi do pracy w kiosku, zaś popołudniami w  biurze nieruchomości. Natomiast w wolnych chwilach spotyka się ze swoim przyjacielem o ksywce Gruby, który w przeciwieństwie do niego prowadzi rozrywkowy tryb życia. Pewnego dnia obydwaj kumple przypadkowo poznają Anię i Paulinę, dwie turystki z Polski. Między nimi iskrzy aż miło. Jak dalej rozwinie się ta znajomość? Czy będzie to tylko nic nieznaczący miłosny epizod? A może ulotna ,,chwila szczęścia’’ przerodzi się w ,,coś'' poważniejszego?

Mam bardzo mieszane uczucia wobec tej książki. Liczyłam na to, że urzeknie mnie bez reszty, tymczasem czułam jedynie lekkie znużenie i zniecierpliwienie. Przede wszystkim nie przypadł mi do gustu specyficzny styl autora pełen niejasnej filozofii życiowej i analiz. Wprawdzie fabuła jest ciekawa i wciągająca, alew moim mniemaniu zwiera zbyt dużo niepotrzebnych szczegółowych opisów, wstawek i dialogów. Także akcja mogłaby być nieco bardziej dynamiczna. Na plus zaliczam jedynie bohaterów: wyraziści, naturalni, posiadający ludzkie cechy i słabości. Nicco z natury jest pesymistą: skryty, małomówny, zamknięty w sobie, często nie potrafi nawiązać spontanicznych relacji z drugą osobą. Nieco irytował mnie swoim filozoficzno-melancholijnym zachowaniem. Nie potrafił cieszyć się z życia, tylko nieustannie rozpamiętywał swój związek Alessią. Z kolei Gruby z miejsca podbił moje serce. Energiczny, przebojowy, na swój sposób przedsiębiorczy, pełen radości, energii i wigoru. Żyje na pełnych obrotach. Spotyka się z trzema dziewczynami naraz, non stop imprezuje i nie martwi się tym, co będzie jutro. Na przykładzie tej dwójki jakże różnych bohaterów autor nakreślił obraz młodego człowieka wchodzącego w fazę dorosłości, który walczy z własnymi impulsywnymi emocjami i słabościami. W dzisiejszych czasach większość ludzi woli życie bez zobowiązań, luźne związki oraz imprezy co wieczór. W ten sposób próbują osiągnąć namiastkę szczęścia, ale nie tędy droga. Prawdziwe szczęście to umiejętność dostrzegania odrobiny radości w ogromie smutku jaki otacza nas na co dzień.

"Czasami jesteśmy tacy roztargnieni, że kolejny dzień nie wydaje nam się szczególnie ważny. Tymczasem codziennie może wydarzyć się coś, co odmieni nasze życie, codziennie może być ten nowy dzień."

Co prawda nie opiewam w zachwytach nad tą powieścią, niemniej jednak uważam, że jest to pozycja godna uwagi. Federico Moccia w iście mistrzowski sposób maluje słowami obraz włoskiego stylu życia, w którym nie brak czarujących kobiet, upalnego klimatu, gorącej atmosfery, beztroskiej rozrywki oraz pysznych, italiańskich potraw. Aż chce się tam być, spacerować ulicami Rzymu i chłonąć jego piękno całym sobą.

Zakończenie otwiera furtkę do następnej części. Już teraz wiadomo, że akcja drugiego tomu rozgrywać się będzie w Polsce, w związku z czym, Federico Moccia planuje przyjechać do naszego kraju, aby czerpać natchnienie oraz inspiracje z tego miejsca i zamieszkujących tu ludzi. Mam nadzieję, że na efekt tego projektu nie będziemy musieli zbyt długo czekać.

Komu mogę polecić tę książkę? Na pewno dla wielbicieli fanów włoskiego pisarza to pozycja obowiązkowa. Także wszyscy miłośnicy powieści obyczajowej i romansów odnajdą tu coś dla siebie. To stosunkowo ciekawa, zabawna, ciepła, niebanalna historia o miłości, która nie zna żadnych granic ani barier językowych i kulturowych. Jest to również opowieść o pokonywaniu własnego lęku przed bliskością i emocjonalnym zaangażowaniem. Zapraszam zainteresowanych.

***
Wydawnictwo Muza.

niedziela, 16 marca 2014

Siła wyższa


Cuda nigdy nie ustają
Tim Downs

 
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Data wydania: 2011-02-10
Liczba stron: 432
Ocena: 5/6









 „Jeśli mówisz do Boga, jesteś religijny, ale jeśli słyszysz Boga, masz schizofrenię”.

Czy cuda rzeczywiście istnieją? W dzisiejszych czasach nawet naukowcy udowodnili, że mogą się one zdarzać. Osobiście uważam, że wszechświat jest bardzo dziwny, dlatego wierzę, że wszystko jest możliwe. Podobnego zdania jest także Tim Downs, znany, popularny pisarz amerykański, autor kilku powieści, mistrz tajemnicy i zagadkowości. Dotychczas wszystkie jego książki znalazły się na liście bestsellerów. W 2006 roku otrzymał nagrodę Christy Award za książkę ,,Plague Marker’’(Mąciciel). W Polsce możemy poznać jego twórczość dzięki powieści ,,Cuda się zdarzają’’. Zaciekawiona tytułem tejże pozycji postanowiłam przekonać się, co się za nim kryje.

Los Angeles - miasto aniołów. Do kliniki Uniwersytetu Kalifornia po wypadku samochodowym trafia Olivia Hayden, piękna, lecz już w kwiecie wieku znana gwiazda filmowa. Aby uchronić jej mózg przed obrzękiem, zostaje wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. Opiekuje się nią Kemp Mc Avoy, nocny pielęgniarz, który co prawda skończył medycynę, lecz z pewnych względów nie został lekarzem. Żądny władzy i pieniędzy wpada na genialny plan. Jakiś czas temu pewien człowiek napisał bzdurną książkę o Bogu i Niebie, dzięki czemu stał się obrzydliwie bogaty. Kemp podstępnie pragnie pójść w jego ślady. W porozumieniu z osobistym agentem aktorki oraz walczącym o rynek młodym wydawcą książek, przygotowuje misterną intrygę. Podaje pacjentce leki zmniejszające jej świadomość, po czym zakłada biały fartuch i udaje anioła, który przybywa do Olivi ze specjalnym przesłaniem dla całego świata. Dzięki temu ma nadzieję, że kobieta po przebudzeniu podzieli się swoimi objawieniami i zgodzi się o tym napisać. Tymczasem potencjalna pasierbica pielęgniarza, sześcioletnia Leah twierdzi dookoła, że naprawdę widzi świetliste duchy. Jej rodzicielka i nauczyciele są zaniepokojeni tym stanem rzeczy. Czy rzeczywiście dziewczynka dostrzega wokół niebiańskich wysłanników? A może to zwykłe dziecięce fantazje lub urojenia? I jak w ostateczności zakończą się machinacje Kempa?

Nie planowałam czytać tej książki. Trafiła do mnie przez przypadek, dlatego podeszłam do niej z pewną dozą nieufności. Byłam przekonana, że czeka mnie nudna, pompatyczna publikacja dotycząca cudów, wiary i Boga. Jakże było moje wielkie zdziwienie, kiedy okazało się, że „Cuda nigdy nie ustają” są przepiękną, mądrą, ciekawą, emocjonującą, pełną humoru i magii powieścią obyczajową. Pomysł na fabułę zdecydowanie odbiega od banału. Autor na przykładzie chciwego Kepma pokazuje, do czego zdolni są ludzie, żeby tylko zdobyć upragnione bogactwo. Mc Avoy to narcystyczny, nieczuły bufon, który nie widzi nic innego poza czubkiem własnego nosa. Kiedy trafia się okazja szybkiego, łatwego zarobku, nie waha się ani chwili. Narażając zdrowie pacjentki wprowadza ją w stan półprzytomności, aby przekazać wieści od najwyższego stwórcy. Liczy na to, że po przebudzeniu gwiazda filmowa ulegnie namowom swojego agenta (wmieszanego w intrygę) i napisze książkę o swoich nadprzyrodzonych przeżyciach. Dzięki temu każdy otrzyma jakiś zysk ze sprzedaży. Czy jego matactwa odniosą zamierzony cel? Napiszę tylko-kłamstwo ma krótkie nogi, a oszustwo nie popłaca.

Ogromnie spodobał mi się wątek z kilkuletnią Leah. Dziewczyna była przekonana, że widzi anioły. Zaniepokojony nauczyciel zgłasza tę sprawę jej matce oraz szkolnemu psychologowi. Zdaniem lekarza, dziecko najwyraźniej przechodzi epizod psychotyczny, który charakteryzuje się rozchwianiem osobowości i utratą kontaktu z rzeczywistością. Czy jego przypuszczenia mają racje bytu? A może Leah naprawdę dostrzega coś, co niewidzialne dla innych? Miałam pewne przypuszczenia w tej kwestii, lecz mimo to finał tej historii wprawił mnie w zdumienie.

Bardzo pozytywnie odebrałam powieść Tim’a Downs’a. Całość napisana jest lekkim piórem, jasno i zrozumiale. Dynamiczna akcja obfituje w nieoczekiwane zwroty. Na pewno nie będziemy się nudzić, ponieważ w życiu głównych bohaterów cały czas coś się dzieje. Postacie są dobrze nakreślone, z wyraźnym podziałem na dobrych i złych. Zakończenie połączone jest z morałem dającym do myślenia.

,,Wszyscy mamy jakieś przekonania, o których sądzimy, że są prawdą, przekonania, które uniemożliwiają nam wiarę w inne rzeczy. One po prostu wykluczają inne wierzenia. (…) niemniej jednak …trzeba być przynajmniej gotowym, by uwierzyć, zanim się temu czemuś uwierzy. Trzeba być przynajmniej otwartym na pewne idee, bo inaczej nigdy nie weźmie się ich pod uwagę’’.

„Cuda nigdy nie ustają” to wyjątkowa, iście magiczna historia o miłości, szczerości, zaufaniu, uczciwości, wierze, kłamstwie oraz chciwości i jego zgubnych konsekwencjach. W niebywale mądry sposób pokazuje, że cel nie zawsze uświęca środki, na kłamstwie daleko się nie zajdzie, zaś fortuna nie zawsze przynosi szczęście. Ponadto uświadamia, że cuda istnieją w naszym życiu, wystarczy tylko się ,,otworzyć‘’ i uwierzyć. Zapraszam do lektury!

***
Wydawnictwo Święty Wojciech.


sobota, 15 marca 2014

Kochać i należeć do siebie


Tylko TY
Jasinda Wilder

 
Tytuł orginału: Falling Into You
przekład: Julia Wolin
liczba stron: 304
wydawnictwo: Amber
ocena: 5+/6








    Podobno człowiek uczy się przez całe życie. Do niedawna nie miałam pojęcia o istnieniu takiego gatunku jak ,,New Adult’’, w tłumaczeniu ,,Młodzi Dorośli’’. To nowy fenomen popularności w światowej literaturze, skierowany zarówno do młodzieży, jak i do ludzi wchodzących w dorosłe życie (18-25 lat). Jednym z pierwszych i największych bestsellerów z tej kategorii jest ,,Tylko Ty’’ Jasindy Wilder. Podobnie jak ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya’’ narodził się z niebotycznych sukcesów e-booków, które w 2013 zaczęto wydawać w formie drukowanej przez największe światowe wydawnictwa. Powieść Wilder bardzo szybko zyskała ogromną popularność, o czym świadczy 100 000 egzemplarzy sprzedanych w pierwszym miesiącu w marcu 2013, Top 5 “New York Timesa” przez 4 tygodnie, Top 10 „USA Today” i „Wall Street Journal”, II miejsce w Amazonie w kategorii powieści dla młodych dorosłych oraz ponad 23 000 entuzjastycznych ocen na portalu Goodreads. W zaistniałej sytuacji nie mogłam oprzeć się pokusie, aby sprawdzić, w czym tkwi niezwykłość tej książki. Teraz już wiem, lecz najpierw kilka słów o treści.

Nastoletnia Nell Hawthorne od wczesnych lat dzieciństwa przyjaźni się z Kyle Calloway, z chłopakiem z sąsiedztwa. Z czasem ich wzajemna sympatia zaczyna przeradzać się w coś więcej. Stopniowo wzajemnie odkrywają świat doznań seksualnych, jakich dotąd nie znali. Oboje wiedzą, że chcą być ze sobą już na zawsze. Niestety, pewnego burzowego wieczoru dochodzi do tragicznego wypadku. Kyle ratuje Nell przed niechybną śmiercią, ale sam ginie. Zrozpaczona dziewczyna nie może pogodzić się z utratą ukochanego. Zamyka się w kokonie bólu, żalu i żałoby. Na pogrzebie poznaje Coltona, starszego brata Kyla. Przez ułamek sekundy zdaje się dostrzegać w jego spojrzeniu coś na kształt współczucia i zrozumienia. Mijają dwa lata. Nell próbuje jakoś wrócić do normalności, jednak w głębi jej serca nadal czai się smutek i poczucie winy. Którego dnia przypadkowo ponownie spotyka Coltona. Pomiędzy nimi nieoczekiwanie rodzi się swoista chemia. Mężczyzna wie, że ciężko będzie mu przebić się przez gruby mur, jakim otoczyła się Nell.

,,Wciąż się obwinia. Zawsze wiedziałem, że tak jest, ale miałem nadzieję, że czas wyleczy tę ranę. Nawet nie muszę z nią rozmawiać, wiem, że wciąż dźwiga ciężar. W tej dziewczynie jest teraz ciemność. Niemal nie chce mieć z tym nic wspólnego. Ona mnie skrzywdzi. Wiem to. I widzę to, czuje, że to nadchodzi. Ma w duszy za dużo bólu, za dużo drzazg, odłamków, kolców, a ja się pokaleczę, jeśli nie będę ostrożny’’.

Jak dalej potoczą się losy tych dwojga? Czy każde z nich z osobna upora się ze swoim cierpieniem i zaczną Razem wszystko od nowa? A może nie jest pisane im być ze sobą?

Intuicyjnie czułam, że ,,Tylko Ty’’ trafi w moje serce niczym strzała Amora. Może dla niektórych będzie to jedynie łzawy harlequin, lecz ja dostrzegłam w nim coś znacznie więcej. Autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na samym seksie, wręcz przeciwnie. W piękny, wzruszający i zarazem bolesny sposób przedstawia pierwsze młodzieńcze uczucia, wzniosłe fascynacje, pożądanie, pierwsze doświadczenia seksualne, jak również pokazuje wszelkie sposoby radzenia sobie z emocjami i z żałobą. Bardzo lubię poznawać takie historie, gdzie dwoje młodych zranionych ludzi próbuje przełamywać bariery i nawzajem leczyć swoje rany i kompleksy. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem i zarazem fascynacją obserwowałam złożone perypetie głównych bohaterów, którzy próbowali oczyścić własną duszę po przez fizyczny i psychiczny ból. Z jakim to wyszło rezultatem? Zdradzę tylko, to była prawdziwa droga przez mękę.

Przez pierwszą połowę powieści śledzimy najpierw młodzieńczą miłość Nell i Kyle’a. Byłam pełna podziwu dla ich niebywale dojrzałego podejścia do spraw seksu. Nie działali pod wpływem impulsu idąc bezmyślnie ,,na całość’’, tylko woleli wspólnie przygotować się do tak ważnego, intymnego momentu. To zachowanie godne naśladowania. Niestety ich szczęście nie trwa wiecznie. Zostaje przerwane przez tragiczną śmierć chłopaka. Ta scena wywołała we mnie morze łez. Na samą myśl jeszcze ściska mnie w gardle ze wzruszenia. Jasinda Wilder niezwykle obrazowo namalowała ostateczne odejście Kyle’a. Wydawało mi się, że jestem tuż obok i z przerażaniem obserwuje, jak z jego pięknych oczu gaśnie życie. Potwornie wzruszające doznania. W dalszej części fabuły pojawia się wątek Nell i Coltona. Oboje mają swoje tajemnice i demony przeszłości, jednak coś ich do siebie ciągnie. Hawthorne dręczona wyrzutami sumienia próbuje zagłuszyć swoje uczucia do brata jej zmarłego ukochanego. Nie chce zdradzać pamięci Kyle’a, ale serce nie sługa. Także Colton pragnie zapomnieć o Nell, ponieważ uważa, że nie zasługuje na jej miłość. To silny, surowy, szorstki, władczy, pierwotny, ponury, obdarzony głębokim muzycznym talentem mężczyzna. Brak akceptacji ze strony rodziny popchnął go w ramiona przestępczego półświatka. Nieufny i poharatany przez los, boi się namiastki szczęścia, jaką może mu ofiarować piękna i urocza Nell. Czy ich związek pokona wszelkie trudności i przezwycięży wszystkie problemy i przeszkody? Autorka odbiega od schematu prostej, banalnej historyjki romantycznej, jakich pełno wokół. Pokazuje tragizm Love Story we wszystkich jej odcieniach: ból, rozpacz, nienawiść,  szaleństwo, przyjaźń, szacunek, czułość, wiara, pożądanie, płomienny seks oraz czysta miłość. Poprzez uczuciowe relacje głównych bohaterów, daje nadzieję na zmiany i szansę rozpoczęcia odrodzenia i otrzymania nowego życia.

źródło
Pochłaniałam tę książkę niemal jednym tchem w nadziei, że wszystko dobrze się skończy. Całość napisana jest prostym językiem, bez wyszukanego słownictwa, koloryzowania lub kwiecistych ulepszeń. Dialogi brzmią całkiem przekonująco i naturalnie. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z dwóch perspektyw: Nell i Coltona, dzięki czemu mamy łatwiejszy wgląd w ich myśli, uczucia, emocje, sposób postępowania i reagowania na daną sytuacje. Także bohaterowie pod względem psychologicznym, opisowym i charakterologicznym są dość wiarygodnie i jednoznacznie określeni. Podobały mi się również opisy scen intymnych. Nie był to zwykły, zwierzęcy seks, lecz czysta magia spełnienia, która pasowała rytmem w łuk wygiętych i poruszających się ciał dwojga kochanków. Fajnym, budującym atmosferę elementem jest również muzyka gitarowa pojawiająca się tle. Poprzez nią bohaterowie próbowali uzewnętrznić swoje uczucia i obawy. Niesamowita eksperiencja. Irytowały mnie jedynie liczne powtórzenia typu: ,,O Boże, Boże, omójboże!’’ oraz zagryzanie wargi przez Nell, co jednoznacznie przywodzi na myśl Anastasię ze słynnej trylogii E.L. James. Pomimo tych drobnych zgrzytów i tak będę mile wspominać tę wyjątkową historię.

Serdecznie zachęcam do powyższej lektury. To poruszający, ciekawie napisany i nasączony erotyzmem romans. Ukazuje niesamowitą kreacje psychologiczną osoby owładniętej poczuciem winy oraz pobudza do odwagi, aby „wyjść z siebie", odnaleźć i narodzić się na nowo. Zapraszam wszystkich zainteresowanych. Moim zdaniem naprawdę warto.



***
Book Trailer:  klik
Wydawnictwo Amber

piątek, 14 marca 2014

Trudny okres dojrzewania


Nasza paczka
Mariola Peisert

Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2014-02-20
Liczba stron: 160
Ocena: 4+/6









     Posiadanie zaufanych przyjaciół to najlepszy kapitał życiowy. Szczególnie w szkolnym środowisku dobrze jest mieć zgraną paczkę kolegów i koleżanek, gotowych do wspólnego spędzania czasu. Łatwiej wtedy przejść przez wszelkie troski i problemy związane z fazą dojrzewania.

Nastoletnia Marta, główna bohaterka ,,Naszej paczki’’ Marioli Peisert może uważać się za szczęściarę, ponieważ razem ze znajomymi z kasy tworzy całkiem zgrane towarzystwo. Niestety w ostatnim czasie coś się zmienia w ich relacjach. Niektórzy zaczynają łączyć się w pary. Dotychczasowa przyjaźń bardzo łagodnie, bez wielkich wyznań i gestów przechodzi w zakochanie. Marta nie może odnaleźć się w nowej sytuacji. Kilka osób, świadomie lub nie, zaczyna działać jej na nerwy. Szczególnie Mirek ciągle dziwnie na nią spogląda i stale zaczepia. Z kolei Agnieszka, koleżanka z ich paczki od pewnego czasu nie przychodzi do szkoły. Marta próbuje dowiedzieć się, co się z nią dzieje. Z zaskoczeniem odrywa, że Aga wpadła w szemrane towarzystwo, które wciągnęło ją w narkotyki. To jeszcze nie koniec kłopotów. Okazuje się, że jej starszy brat Adam również chodzi ciągle na haju. Mimo własnych rozterek nastolatka chce jakoś dotrzeć do niego oraz pomóc koleżance. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Czy nie jest już aby za późno? I co naprawdę Mirek czuje do Marty? Czy to tylko zwykła sympatia, a może jednak coś więcej?

Mariola Peisert zawodowo związana jest z bankowością. Swoje pierwsze publikacje rozpoczęła w portalu poświęconym książkom edukacyjnym, następnie współpracowała z Wydawnictwem Skryba oraz WAM, które wydało jej pierwszą książeczkę dla dzieci „Renifer Świętego Mikołaja”. Dwa razy z rzędu otrzymała wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie na scenariusz teatralny, organizowany przez Kutnowski Dom Kultury. W swoim dorobku literackim posiada także "Wielkanoc’’, "Chłopak z wakacji" oraz bieżąca powieść. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki uważam za całkiem udane. Już na wstępie urzekła mnie naturalność i subtelność przekazu. Autorka nie koloryzuje rzeczywistości, wręcz przeciwnie. Pokazuje świat młodego człowieka takim, jakim jest. Marta to typowa nastolatka, z którą łatwo się utożsamić. Już nie dziecko, ale jeszcze nie osoba dorosła, nie potrafi znaleźć się w nowej sytuacji. Często miewa wybuchy złości, napady złego nastroju a nawet myśli samobójcze. Pocieszenia szuka w tabletkach uspokajających, lecz czy to dobra metoda na zagłuszenie swoich emocji? Mariola Peisert uświadamia, że w takich okolicznościach nie wolno odcinać się od świata. Należy porozmawiać z kimś, kto udzieli rady, wsparcia i pocieszenia np. z matką lub z najbliższym przyjacielem. Kolejnym ważnym problemem poruszanym przez autorkę jest uzależnienie od narkotyków. Młodzi ludzie często czują się zagubieni, przez co są podatni na wiele wpływów. Czasami nawet nie rozumieją, co się z nimi dzieje. Chcą jedynie być akceptowani, przyjmowani do grona innych. Rodzice i rodzina schodzą na dalszy plan. Zaczynają się późne powroty do domu, kłopoty z nauką, wagary, czy nawet konflikty z prawem. Kierowani ciekawością sięgają po różnego rodzaju używki – alkohol, narkotyki, papierosy. W takich chwilach ważna jest szybka reakcja otoczenia, ponieważ może się to skończyć bardzo źle. Podobnie było w przypadku Agnieszki. Za sprawą starszych kolegów wpadła w szpony nałogu, który doprowadził ją niemal do śmierci. Na szczęście dzięki szybkiej interwencji rodziny i przyjaciół udało się ją uratować. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy może mieć takiego farta. Natomiast jeśli chodzi o Adama, zdradzę tylko, sprawa przedstawia się zgoła inaczej, niż nam się wydaje.

Spędziłam całkiem miłe chwile przy lekturze ,,Naszej paczki’’. Nie jest to wprawdzie literatura wysokich lotów, co nie zmienia faktu, że czytałam ją z zainteresowaniem. Całość napisana jest lekkim piórem, w sposób prosty i zrozumiały, bez zbędnych opisów czy udziwnień. Akcja toczy się swobodnie i miarowo, nie ma poczucia znużenia, czy stagnacji. Bohaterowie nakreśleni są dość wiarygodnie, chociaż przydałaby się im bardziej szczegółowa charakterystyka, ponieważ nie każdego z nich mogłam sobie wyobrazić. Ogólnie pozytywnie oceniam tę książkę, niemniej jednak czegoś mi w niej zabrakło. Jest to mądra i wartościowa historia, ale trochę jakby niedopracowana. Gdyby autorka nieco lepiej rozbudowała fabułę dodając poboczne wątki i precyzyjniej dopracowała postacie, szczególnie drugoplanowe, to zapewne całokształt utworu wypadłby w moich oczach nieco ciekawiej.

Powyższa proza Marioli Peisert skierowana jest w dużej mierze do młodego czytelnika, ale i nieco starsze osoby także znajdą tu coś dla siebie, między innymi rodzice nastoletnich pociech. Dzięki tej publikacji lepiej zrozumiesz myśli, uczucia i emocje, jakie towarzyszą każdemu dorastającemu człowiekowi oraz uświadomisz sobie, jak ważna jest bliskość i szczera rozmowa z drugą osobą. Zapraszam zainteresowanych.

***

Wydawnictwo Lucky


środa, 12 marca 2014

Seks, alkohol i inne używki


Zasypianie
Piotr Cielecki

 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 13 lutego 2014
liczba stron: 320
ocena: 5-/6









      Zazwyczaj tak bywa, że kobiety mają tendencję do częstszego zakochiwania się w atrakcyjnych, szorstkich, niegrzecznych draniach zamiast w miłych, czułych, odpowiedzialnych i pragnących stabilizacji mężczyznach. Zastanawialiście się jednak kiedyś, co kryje się we ,,wnętrzu’’ takiego łobuza? Czy posiada w ogóle jakieś szlachetne uczucia bądź skrupuły? Spróbujemy się tego dowiedzieć, dzięki ,,Zasypianiu’’, debiutanckiej powieści Piotra Cieleckiego, absolwenta filozofii na Uniwersytecie Łódzkim i fotografii w PWSFTviT. Swoje teksty i zdjęcia dotychczas publikował m.in. w „Machinie”, „[fo:pa]„, „Nowej Fantastyce” oraz w „Gazecie Wyborczej”. Teraz przyszedł czas na powieść, w której autor pokazuje świat seksu i relacji męsko-damskich widziany oczami mężczyzny. Postanowiłam poznać tę nietypową pozycje. Czy warto było? Najpierw pokrótce przedstawię fabułę.

Bohaterem powieści jest Piotr, sympatyczny, dowcipny fotograf, jednocześnie nałogowy pijak i seksoholik. Prowadzi hulaszczy tryb życia nie martwiąc się o jutro. Dla niego najważniejszy jest alkohol, szalony seks i naleśniki na śniadanie. Reszta to rzecz raczej zbędna. I tak żyje z dnia na dzień cumując w łóżkach kolejnych kobiet. Pewnego dnia spotyka Weronikę, dziewczynę inną niż wszystkie, która ewidentnie tak łatwo nie ulega jego czarowi. Czy mimo to uda się Piotrkowi ją zdobyć? I czy będzie w stanie dla niej zmienić swoje nałogi, nawyki i przyzwyczajenia?

Nie wiem, czego spodziewałam się po tej książce, ale na pewno nie tego, co przeczytałam. To niezwykle śmiała, odważna, dosadna, bezpruderyjna powieść o seksie, samotności, zagubieniu, zatraceniu, frustracji i niespełnieniu. Fabuła oscyluje wokół prywatnego, (czasem zawodowego) życia głównego bohatera. Piotr to typowy bawidamek, kolekcjoner kobiet.

,,Uwielbiałem kobiety i gdyby zniknęły ze świata, ja zniknąłbym natychmiast razem z nimi, ponieważ nie miałbym tu już niczego do roboty’’.

Nie liczy się dla niego żadna miłość ani stabilizacja. Woli zatracać się w szarej rzeczywistości za pomocą wódki i seksu. Nie chce niczego zmieniać, dobrze mu tak jak jest. Kobiety go kochają i zarazem nienawidzą. Lgną do niego niczym pszczoły do miodu, chociaż nie obiecuje im niczego.

,,Nie polubisz mnie. Każda godzina spędzona w moim towarzystwie będzie utwierdzać cię w przekonaniu, że jestem chorym człowiekiem. Nie mam pieniędzy, bo wydaje je szybciej, niż zarabiam, głównie na rzeczy całkowicie zbędne, najczęściej bezwartościowe i mocno szkodliwe. Nie mam też prawa jazdy ani samochodu, bo zamiast wozić pijanych ludzi do domów po imprezach, wolę sam być zawożonym. (…) Pije za dużo, myślę za dużo i czuje za dużo, więc pije jeszcze więcej, bo wtedy czuje akurat tyle, ile jestem w stanie znieść’’.

Dlaczego zatem dziewczyny brną w taki niezobowiązujący układ? Otóż w Piotrku jest coś przyciągającego. Wprawdzie jest niestały w uczuciach, kochliwy, powierzchowny, narcystyczny, bezpruderyjny, leniwy, wyzbyty zahamowań i pewny siebie. Jednak urok osobisty, umiejętność mediacji i rozwiązywania konfliktów czynią go interesującym człowiekiem. Ja także go polubiłam pomimo wielu wad. Jego specyficzne poczucie humoru i chamskie odzywki bawiły mnie do łez. Szczególnie podziwiałam jego odwagę, lub jak kto woli głupotę:

,,-Od paru miesięcy wkładam penisa we wszystkie otwory w ciele pańskiej córki zdolne go pomieścić- wypaliłem. – Nienawidzi mnie pan za to jak psa, zdaje sobie z tego sprawę. Poza tym jestem prawdopodobnie najgorszym kandydatem na zięcia w mieście. Studiuje na uczelni artystycznej, co stawia mnie w pierwszym szeregu pretendentów do wzięcia udziału w wielkim wyścigu do bezrobocia, frustracji i mizernej emerytury. Niech jednak zbytnio to pana nie przeraża, przy moim trybie życia umrę zapewne na długo przed osiągnięciem wieku emerytalnego’’.

W przeciwieństwie do tytułu książki nie grozi nam zasypianie. Przy niej nie sposób się nudzić. Podczas czytania wielokrotnie wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Przypadło mi do gustu osobliwe, pokręcone i nieco wulgarne poczucie humoru autora. Może to dziwnie zabrzmi, ale poczułam, że nadajemy na wspólnej fali. Piotr Cielecki posiada niezwykłą lekkość pióra. Pisze jasno, konkretnie, bez zbędnych frazesów. Akcja rozgrywa się w wielu miejscach w Polsce, między innymi w Łodzi, Warszawie, Częstochowie, Gdańsku itp. Akurat Łódź znam dość dobrze, więc z ogromną przyjemnością odkrywałam wspólnie z głównym bohaterem wszelkie uroki i mankamenty tego miasta. Bohaterowie nakreśleni są całkiem naturalnie i wiarygodnie. Bez przeszkód możemy obserwować ich rozwój oraz to, co dzieje się w ich relacjach z innymi. Nie zabrakło także komizmu sytuacyjnego, który momentami niemal powala na łopatki.

,,Pierwszy kwietnia. Zadzwoniłem do babci.
-Dzień dobry pani.
-Halo? Kto mówi?
-To ja, babciu, twój jedyny wnuczek.
-Piotruś?
Jakby miała więcej jedynych wnuczków.
-Tak jest, posłuchaj, mam fenomenalną wiadomość.
-Tak?
-Jestem trzeźwy!
-Naprawdę?
-Prima aprilis!
No i się rozłączyłem’’.


Nie podobało mi się jedynie zakończenie. Takie przegadane i bez sensu. Nie wiem, co autor chciał przez to przekazać, niemniej jednak moje horyzonty myślowe nie wyłapały jego przesłania.

Masz ochotę na kontrowersyjną, niepokorną, zuchwałą, nieco erotyczną literaturę? Jeśli tak, to polecam ,,Zasypianie’’. Między wierszami Piotr Cielecki pokazuje ponure realia wielu młodych, samotnych, zagubionych ludzi, którzy nie potrafią otworzyć się na prawdziwą bliskość z drugim człowiekiem. Wolą żyć na pół gwizdka nie myśląc o tym, co dalej. Jednak na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować. Dlaczego? Mam nadzieję, że odpowiedź na to pytanie znajdziecie w powyższej lekturze. Zapraszam do czytania.

***

  Wydawnictwo Prószyński i S-ka.