sobota, 25 czerwca 2011

Czy to sen, czy to jawa- cała prawda ,,Na granicy snu''.

Na granicy snu

Gorgolewska Anna M.

Wydawnictwo: Papierowy Motyl
ISBN: 978-83-622-2226-1
Format: 13.0x19.0cm
Ilość stron: 172
Oprawa: Miękka
Wydanie: 1, 2011 r.

 

Zdarzyła wam się kiedyś taka sytuacja, że po przeczytaniu danej książki, mieliście ochotę jeszcze raz do niej zajrzeć i prześledzić  każde zdanie od nowa? Ja przyznam się szczerze, że nie. Nawet jeśli jakaś powieść mnie zachwyciła, to wracałam do niej jedynie w myślach. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że odnalazłam książkę, która poruszyła moją wyobraźnię i spowodowała, iż mam ochotę stale do niej wracać, by znów zacząć śnic  na jawie. Już sam tytuł ,,Na granicy snu’’  oraz piękna, tajemnicza okładka, budzą zaciekawienie i chęć poznania. Muszę się przyznać, że spotkanie z tą pozycją było niespodziewane i nie planowane, przynajmniej z mojej strony, jednak kiedy wzięłam  do ręki tę niewielką objętościowo powieść, wiedziałam, że chce wtajemniczyć się w jej treść. O samej autorce Annie M. Gorgolewskiej, wiemy bardzo mało, tylko tyle, że mieszka w małym miasteczku na Dolnym Śląsku i pracuje  dziećmi oraz młodzieżą. Mam nadzieję, że z czasem poszerzę wiedzę na temat pani Ani, gdyż polubiłam jej twórczość.

,, Na granicy snu’’ opisuje życie nastoletniej bohaterki Renaty Kotwickiej. Od jakiegoś czasu dziewczynę nawiedzają senne koszmary z nią w roli głównej. Znajduje się wtedy w dziwnym , obcym miejscu owianym tajemnicą i za każdym widzi  smutne, brązowe oczy nieznanego chłopaka. Renata  odczuwa rosnącą irytację, gdyż nie potrafi odgadnąć znaczenia tego snu.

Tymczasem wielkimi krokami, zbliżają się osiemnaste urodziny Reny,  na które cała rodzina i najbliżsi przyjaciele, czekają z wielką ekscytacją. Nadchodzi wielki dzień. Przyjęcie upływa w przyjemnej atmosferze, zaś urodzinowy prezent od rodziców – różowy garbus, jest szczytem marzeń jubilatki.

Nastolatka nie przypuszcza nawet, że auto może stać się przyczyną tragedii, gdy w pewien burzowo-deszczowy dzień, podczas jazdy wpada w poślizg i zderza się z nadjeżdżającym pojazdem. W trakcie ratowanie życia, niestety dziewczyna zapada w śpiączkę. Podczas, gdy rodzice i brat Jędrek opłakują dramatyczną sytuację, Renata w swojej podświadomości przenosi się do tajemniczej krainy Koh-i-noor. Okazuje się, iż to miejsce jest dla niej dziwnie znajome i choć  odcięta od swej przeszłości, rodziny i znajomych, to zafascynowana nową sytuacją i towarzystwem nieznanych ludzi, pragnie tu zostać.  Czy znajdując się na pograniczu dwóch światów, znajdzie drogę do rozpoczęcia nowego życia?

,,Na granicy snu’’, jest powieścią skierowaną głównie do młodzieży, jednak ja, jako dorosły czytelnik bez problemu odnalazłam się w tym fantastycznym miejscu. Ujęła mnie już sama fabuła, trochę jakby baśniowa, lecz przypadła  do gustu. Akcja toczy się dwutorowo, w której możemy dzięki podświadomości Renaty przenieść się do krainy Koh-i- noor oraz obserwować równocześnie krótkie migawki  z ,,realnego życia’’ gdzie widzimy zmagania rodziny Kotwickich, ich bezsilność oraz wiarę w przebudzenie nastolatki.

Mimo iż napięcie jest słabo zauważalne, to jednak budzi zainteresowanie, tak że nie sposób odejść od lektury, choćby na chwilę.
Większość czytelników z pewnością znajdzie tu jakieś minusy np. zbyt szybka akcja, brak napięcia, czy mało rozbudowane zakończenie. Po części mogę przyznać racje, nie mniej jednak uważam, że całość przyjemnie się czyta. Nie każdy młody człowiek lubi sięgać po ambitną literaturę, czasem woli się zrelaksować przy lżejszych pozycjach książkowych.
Jestem przekonana, że większość nastolatków,  odnajdzie tu jednak pozytywne aspekty powieści, takie jak choćby, prosty, przystępny język, świetnie wykreowana fabuła, niepowtarzalny świat przygód i odrobina sensacji oraz oczywiście tajemniczy chłopak o ciepłych brązowych oczach imieniem Kalm.

Jedynie rzeczywiście zakończenie, spowodowało uczucie niedosytu, gdyż zostało słabo rozbudowane, lecz może kolejne dzieło p. Gorgolewskiej, będzie bardziej dopracowane.

Polecam serdecznie ,, Na granicy snu’’. To wspaniała opowieść o miłości, cierpieniu, poświęceniu i podróży w czasie. Dzięki niej możesz się przenieść w całkiem inną rzeczywistość w które poczujesz jak ,,Na granicy życia i śmierci, jej gasnących oczu latarni znają drogę........ To ja. To o mnie! ‘’.

 Moja ocena 5 / 6

Książkę, mogłam przeczytać dzięki portalowi nakanapie.pl , za co bardzo dziękuję.


15 komentarzy:

  1. Mam ją w najbliższych planach, więc tylko zerknęłam na ocenę. Mam nadzieję, że spodoba mi się tak jak Tobie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie, oryginalny pomysł, warto rozejrzec się za tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie, więc pewnie sięgnę x)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za literaturą młodzieżową, ale kusisz...oj kusisz...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam wszystko co dotyczy snów, więc i tą przeczytam bardzo chętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka wydaje mi się potwornie kiczowata, ale Twoja recenzja wręcz odwrotnie :) Lubię dobrą literaturę młodzieżową.

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio czytałam właśnie cos podobnego, i mam pewien niedosyt na kolejną książkę związaną z osobami w śpiączce i ich światem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi bardzo ciekawie, skusiłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow. No i po mnie. Bardzo mnie zaciekawiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Następna książka wędruje do listy ''chcę przeczytać'', a raczej muszę przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. podoba mi się fabuła oparta na krainie snów. czytałam już parę książek tego typu i jeszcze mnie nie zawiodły więc i Na granicy snu chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba nie powinnam czytać blogów o książkach, bo zawsze coś dodam do listy do przeczytania. A na candy, jeżeli chcesz, to zdążysz, bo jest do 26 ale lipca :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Książki, do których chciałam od razu po przeczytaniu wrócić już stanęły na mojej drodze :D Z chęcią sięgnę po tę książkę w przyszłości, mnie też zaintrygował tytuł :D

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...