Obudź się i zacznij doceniać to wszystko, co spotyka cię każdego dnia... Czerp radość z każdej chwili życia, zamiast czekać na jakiś moment w przyszłości, w którym pozwolisz sobie na relaks. Udane życie, to życie pełne radości ze wszystkiego czego doświadczamy... Nie ma drogi do szczęścia, droga jest szczęściem... [Wayne W. Dyer] ❤

piątek, 30 października 2020

"CO DWIE GŁOWY, TO NIE JEDNA" ANITA SCHARMACH # PATRONAT MEDIALNY

Co dwie głowy, to nie jedna
Anita Scharmach
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 288
Ocena: 8+/10
Patronat medialny:
    Gosia jest bestsellerową autorką powieści obyczajowych, Maria pisze poczytne kryminały. Nie konkurują ze sobą bezpośrednio, ale ich wzajemna niechęć jest dobrze znana w środowisku literackim, choć nikt nie wie, co jest jej źródłem. Kiedy nad zdawałoby się idealnym życiem Małgosi zbierają się czarne chmury, to współpraca z Marysią ma być rozwiązaniem problemów i sposobem na powrót na szczyt. Tylko czy to może się udać? Gosia wyrusza z ukochanej Gdyni w przepiękne Bieszczady, a ta podróż odmieni całe jej życie.

    Czy dawne przyjaciółki pokonają dzielącą je nienawiść? W jaki zagmatwany sposób przypomni im o sobie przeszłość? I komu przy okazji uda się znaleźć miłość? [opis wydawcy]

   Anita Scharmach pojawiła się na rynku książkowym kilka lat temu i od razu podbiła serca wielu czytelniczek. Jest mieszkanką Gdyni, mamą trójki dzieci i właścicielką dwóch ślicznych kotków. Z całą pewnością jest osobą dość uczuciową i empatyczną, co odzwierciedla się w jej książkach. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2016 książką „Mogę wszystko”, która została bardzo ciepło przyjęta przez czytelniczki. Na tę chwilę może się pochwalić kilkoma dobrymi książkami, a każda z tych książek wzrusza, bawi i zmusza do refleksji.

     Twórczość autorki nie jest mi obca. Oczarowała mnie takimi powieściami, jak ''Smaki życia'', ''Zaraz wracam'', ''Sukces rysowany szminką''. Dlatego z miłą chęcią zgodziłam się przeczytać i zrecenzować najnowszą powieść Anity zatytułowaną ''Co dwie głowy, to nie jedna''. I muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. Potrzebowałam czegoś lekkiego i zabawnego, czegoś co mnie poruszy a jednocześnie pobudzi do pewnych przemyśleń. Ta książka idealnie spełniła swoje zadanie. Czytając ją na przemian śmiałam się, wzruszałam i wkurzałam. To kawał dobrej, niesamowicie wciągającej obyczajówki z optymistycznym przesłaniem, które rzuca całkiem inne światło na pewne istotne aspekty naszych zachowań.

    Poznajemy Małgorzatę Kwiatek, jedną z najbardziej poczytnych autorek literatury obyczajowej. Każda jej książka rozchodzi się jak świeże bułeczki z najlepszej w mieście piekarni. Niestety dobra passa w życiu zawodowym nie idzie w parze z życiem prywatnym, ponieważ kobieta odkrywa, że jej ukochany od pięciu lat ma na boku jakąś panienkę.

''... ów romans trwał od dobrych pięciu lat, a Gosia niczego się nie domyślała. Zamknięta w kolejnych fabułach tworzyła fikcyjne postaci, podczas gdy Robert tworzył swoje drugie życie, zupełnie prawdziwe. Pisała bestsellery, za które otrzymywała godziwe wynagrodzenie, a Robuś przepuszczał „ich” pieniądze na lafiryndę.''

    Zdruzgotana pisarka nie może dojść do siebie, co przekłada się na brak weny twórczej. W efekcie Zarząd Gęsiego Pióra proponuje jej napisanie powieści w duecie z Marią Jaską –  autorką bestsellerowych kryminałów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obie panie od dwudziestu lat, delikatnie mówiąc, nie darzą się sympatią. 

''Filip wiedział, jak nie lubią się obie panie. Nawet nie rywalizowały ze sobą, jedna bowiem spełniała się w literaturze obyczajowej, druga wiodła prym w powieściach kryminalnych. Obie jednak stały na tym samym szczeblu w jednym z najlepszych wydawnictw w kraju. (...) ...był święcie przekonany, że to rodzaj zdrowej rywalizacji, nikt nie miał pojęcia, że konflikt między paniami miał zupełnie inne podłoże.''

    Co z tego wyniknie? Dlaczego Maria i Gosia pałają do siebie niechęcią? Czy dawne urazy pójdą w niepamięć? A może sprawy przybiorą jeszcze gorszy obrót?

    Nie spodziewałam, że dostanę tak ciepłą i humorystyczną historię o sile prawdziwej przyjaźni, wsparciu w trudnych chwilach, o wrażliwości na ludzką krzywdę i bezinteresownej pomocy, oraz o przebaczeniu, niełatwych wyborach i walce o lepsze jutro. Anita Scharmach poruszyła różne czule struny w mojej duszy, uzmysławiając, że nie warto tkwić w poczuciu nienawiści do ludzi, którzy oszukali nas i skrzywdzili, nie warto wracać  ciągle do poniesionych strat i kontynuować trzymane pretensje. Lepiej stanąć twarzą w twarz z przeszłością, zażegnać ten konflikt i żyć zgodnie z własnym sumieniem. Bo wbrew pozorom nie zawsze wszystko jest takie oczywiste, jakby się mogło wydawać. Każdy medal ma dwie strony, a nieporozumienia rzadko rodzą się z winy tylko jednej osoby. Przekonajcie się sami. 

    Niewątpliwą zaletą książki są znakomicie wykreowani bohaterowie. Są tak wyraziści i autentyczni, jakby istnieli naprawdę. Każdy z nich coś wnosi i każdy jest jedyny w swoim rodzaju. Wśród nich niekwestionowanym liderem jest... siedemdziesięcio sześcioletnia Ula – babcia Małgorzaty. Cóż to za wspaniała osobowość! Energiczna, przebojowa, pełna wdzięku i siły duchowej. Choć los jej nie rozpieszczał, nigdy na nic się nie skarżyła. Najpierw jako samotna matka i później samotna babcia zawsze sama ze wszystkim dawała sobie radę. Polubiłam także Gosię i Marię, które niegdyś były najlepszymi przyjaciółkami (od czasów szkoły podstawowej, potem przez całe liceum), lecz pewne okoliczności sprawiły, że ich drogi się rozeszły. Początkowo bardzo współczułam Małgorzacie, że została tak perfidnie potraktowana, ale z czasem zrozumiałam, że Maria nie była niczemu winna. Że sama padła ofiarą cudzego egoizmu. Czy dojdzie między nimi do zgody? Tego Wam już nie zdradzę. Również postacie drugoplanowe dodają fabule dodatkowego kolorytu i budzą szereg różnorodnych emocji, dzięki czemu powieść zyskuje na atrakcyjności. 

   Styl pisania autorki zasługuje na uwagę i na pochwałę. Z niebywałą lekkością posługuje się prostym, błyskotliwym językiem, odpowiednio równoważąc opisy z intrygującymi dialogami. Akcja  jest równomierna, nie ma niepotrzebnych dłużyzn – wszystko dzieje we właściwym czasie. Znajdziemy tutaj zarówno tryskające humorem chwile, jak i smutne momenty oraz zaskakujące sytuacje. Krótko mówiąc: całość przypomina dobrze nastrojony instrument o przyjemnym w odbiorze brzmieniu akustycznym. Jedyne, czego mi  zabrakło (choć rozumiem, że nacisk położony tu głównie na ideę przyjaźni) to pociągnięcie wątku miłosnego, który został zaledwie muśnięty. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem bardzo zadowolona z lektury. Aż chciało by się więcej.

   Podsumowując: ''Co dwie głowy, to nie jedna'' to wspaniała propozycja dla każdego czytelnika, niezależnie od gustów i upodobań. Z miejsca poprawia nastrój, sprawia, że ze zdwojoną energią chce się chwytać chwilę i iść za głosem własnego serca, a także pokazuje piękną lekcję budowania więzi międzyludzkich i udowadnia, że każdy z nas zasługuje na szczęście. Gorąco polecam, satysfakcja gwarantowana!

Skusicie się?

13 komentarzy:

  1. Teraz tym bardziej chciałabym przeczytać tę książkę 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że ta książka poprawia nastrój. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też będę mieć na uwadze. Gratuluję patronatu Cyrysiu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie czytałam książki o przyjaźni. Zapiszę sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przydałaby się na spokojny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla tej książki mówię zdecydowane tak. Chcę ją poznać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję patronatu, książka zapowiada się dobrze ❤

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie, zapiszę sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję patronatu :D Książka mnie zaciekawiła :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...