"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

sobota, 7 września 2013

Intensywne życie w Brooklyn


Dziewczyny z Nowego Jorku
Gemma Burges 

 
tłumaczenie: Wioletta Lamot-Majewska
wydawnictwo: Pascal
data wydania: 30 lipca 2013
liczba stron: 320
ocena: 5/6








      Młodość musi się wyszumieć. Taką dewizę życiową dotychczas stosowała Pia Kelle, szalona i wyrafinowana główna bohaterka książki Gemmy Burges ,,Dziewczyny z Nowego Jorku’’.

Pia nie stroni od hucznych, zakrapianych imprez i erotycznych przygód. Żyje po prostu dniem dzisiejszym nie martwiąc się o jutro, bo przecież i tak bogaci rodzice pomogą jej we wszelkich problemach, jak to robili dotychczas. Pewnego dnia sytuacja ulega jednak diametralnej zmianie. Podczas kolejnej balangi ktoś zamieszcza filmik na Facebooku, w którym Pia tańczy topless na stole. Okazuje się, że tę maskaradę zobaczył również jej pracodawca, który definitywnie kończy z nią współpracę. W zaistniałych okolicznościach rozżaleni rodzice odcinają swojej córce dostęp do środków finansowych, dopóki nie zmieni stylu życia i nie znajdzie w ciągu miesiąca porządnej, dobrze płatnej pracy. Jeśli nie spełni ich wymogów będzie musiała spakować się i wrócić z nimi do domu. Cztery najbliższe przyjaciółki mieszkające razem z Pią: Coco, Angie, Madeleine oraz Julia nalegają, aby pokazała wszystkim, że potrafi samodzielnie decydować o swoim losie. Czy dziewczyna pójdzie za ich radą i osiągnie zawodowy sukces? A może jednak podda się bez walki i wróci pod rodzicielskie skrzydła?

,,Dziewczyny z Nowego Jorku’’ to bardzo interesująca, mądra i zabawna powieść odsłaniająca prawdziwe oblicze wielu młodych ludzi zmagających się z dorosłością. Nowy Jork, to miasto aż tętni życiem i mogłoby się wydawać, że wymarzony sukces czeka na każdego tuż za rogiem. Nic bardziej mylnego. Tutaj też każdy musi walczyć o własne szczęście, szczególnie, gdy brak mu odpowiedniego doświadczenia. Podobnie było w przypadku główniej bohaterki. Dziewczyna zostaje bez gorsza przy duszy i niemal zerowych perspektyw na znalezienie intratnego zajęcia, ale mimo to nie zamierza poddać się bez walki. Za wszelką cenę próbuje zaistnieć w świecie biznesu. Na szczęście jej cztery współlokatorki stoją za nią murem udzielając wsparcia na wszelkie możliwe sposoby. Nie będzie łatwo i przyjemnie. Pia ma wyjątkowy dar do pakowania się w najprzeróżniejsze tarapaty, jednakże jej zawiłe, skomplikowane perypetie są swoistym przekaźnikiem pewnych mądrości:

,,Popełnianie błędów sprawia, że jesteś człowiekiem (…)życie właśnie takie jest. Każde wyzwanie, jakie pokonasz, będzie zastąpione kolejnym. (…) I tak właśnie powinno być. Jedynym sposobem na to, by odnieść w życiu sukces i znaleźć szczęście, jest podjęcie ryzyka’’.

Gemma Burges otwarcie, bez zbędnych filozoficznych dygresji uświadamia, że wszelkie życiowe mankamenty wpisane są w naszą ludzką egzystencje i stanowią jedyną przepustkę do tego, by było ono lepsze. Autorka pokazuje również wielką moc przyjaźni, która dodaje skrzydeł i leczy z kompleksów. Każda z pięciu przyjaciółek była skrajnie od siebie różna, ale mimo to wszystkie, jak ,,jeden mąż’’ wspierały siebie nawzajem. Muszę przyznać, że zazdrościłam im tej niepowtarzalnej więzi.

Jestem pod dużym wrażeniem tej książki. Myślałam, że będzie to zwyczajna, ckliwa historyjka o odkrywaniu siebie i dążeniu do doskonałości. Pomyliłam się i wcale nie jest mi z tego powodu przykro. Cieszę się, że Pia została ukazana ze wszystkimi swoimi wadami  i słabościami. Początkowo irytowało mnie jej naiwne, beztroskie zachowanie, lecz na szczęście z każdym, kolejnym wątkiem widać, jak dojrzewała psychicznie i emocjonalnie zmieniając się z frywolnej dziewczynki w pewną swoich kompetencji i wartości kobietę. Inne bohaterki także wzbudziły moją niekłamaną sympatię. Niemal namacalnie czułam ich obecność i emocje, jakie doświadczały w danej chwili, czyli niepewność, strach, podekscytowanie, nadzieję itp.

Reasumując, ,,Dziewczyny z Nowego Jorku’’ to niezwykle wciągająca i pełna nieoczekiwanych przygód historia o przyjaźni, dorastaniu i stawianiu czoła przeciwnościom losu. Napisana lekko i z polotem, okraszona dawką delikatnego humoru. Z kolei, wartka akcja, żartobliwe dialogi oraz odrobina dramatyzmu dodają jej swoistego kolorytu. Znajdziemy tutaj również subtelny wątek miłosny, który prawie niezauważalnie wtapia się w fabułę. Ogólnie, całość stanowi kawał dobrej prozy obyczajowej i mam nadzieję, że wy i też się na nią skusicie. Polecam.


***

Wydawnictwo  Pascal.


czwartek, 5 września 2013

Niespokojne dusze.


Łatwopalni
Agnieszka Lingas-Łoniewska

 
seria/cykl wydawniczy: Seria z Tulipanem
wydawnictwo: Filia

ocena: 5/6
Premiera: 23 września 2013








       Agnieszka Lingas-Łoniewska, wrocławianka z wyboru, wałbrzyszanka z urodzenia, to młoda polska autorka, która od wielu lat tworzy powieści głównie dla kobiet, ale nie stroni także od innych gatunków. Na jej dorobek literacki składa się m.in. trylogia ,,Zakrętów losu’’, ,,Bez przebaczenia’’, ,,Dirty World’’, ,,Zakład o miłość’’, ,,W zapomnieniu’’, ,,Szósty’’  oraz ,,W szpilkach od Manolo’’. Niebawem na światło dzienne wyjdzie najnowsze dzieło pisarki o niezwykle płomiennym tytule ,,Łatwopalni’’. O czym będzie jej historia? Zapraszam do czytania.

Prawdziwe życie to nie bajka ani żaden film. Raz z powodzeniem idziesz naprzód, by innym razem spaść na samo dno. Jarek Minc też myślał, że ma cały świat u swych stóp, lecz pewnego dnia, cztery lata temu jego marna egzystencja zmieniła się w nicość. Od tego momentu tragiczna przeszłość sunie się za nim niczym złowrogi cień. Mężczyzna ciągle zmienia miejsce pobytu, zamieszkania, pracy, lecz nigdzie nie znajduje ukojenia. Tym razem obiera kolejny cel- małe miasteczko koło Wałbrzycha. Już pierwszego dnia spotyka uroczą Monikę Rudzką, nauczycielkę z pobliskiej podstawówki, która budzi w nim dziwne drżenie i tęsknotę serca. To przypadkowe spotkanie spada na nich, jak grom z jasnego nieba. Okazuje się, że oboje pragną siebie nawzajem z całego serca, lecz czy ten związek ma szansę na przetrwanie, wszak Monika również zmaga się ze swoimi demonami. Czy w zaistniałej sytuacji uda im się wymazać z pamięci wszystkie gorzkie wspomnienia, które na kształt bumerangu wracają nieustannie? A może kolejny raz los sobie z nich boleśnie zadrwi?

Staliście kiedyś nad przepaścią, patrząc w dół i rozmyślając nad tym, czy nie zrobić jednego kroku do przodu? Ja właśnie tak się czułam trakcie lektury ,,Łatwopalnych’’. Miałam wrażenie, że lawiruje na granicy ludzkiej wytrzymałości. Ta książka nacechowana jest tak wielkimi emocjami, że nie sposób przyjąć ją na chłodno i z dystansem. Interesująca fabuła obfituje w wiele dynamicznych, zaskakujących zwrotów akcji nie dając ani chwili wytchnienia. Mocną stroną powieści są jej bohaterowie. Ciekawi, wyraziści, spontaniczni i różnorodni. Ich zachowanie skłania do zadumy i wielu filozoficznych refleksji. Czy można sobie wybaczyć, zaakceptować swoją winę i żyć dalej? Każdy ma prawo do popełniania błędów, lecz niektóre z nich są niezwykle trudne do naprawienia, wręcz niemożliwe, jednak dopóki się z nimi nie uporam,  ból będzie tkwił głęboko w naszej psychice. Podobnie było w przypadku Jarka. Mężczyzna sam siebie skazał na banicje uważając, że nie jest godzien normalnie żyć. Dopiero spotkanie z Moniką pobudziło go do działania, ale, czy to wystarczy, aby zrzucić pokutny worek? Autorka delikatnie, subtelnie uświadamia, że nie warto zamykać się we własnym kokonie bólu, żalu i rozczarowania. Należy dać sobie drugą szansę, starać się więcej nie iść tą błędną drogą i otworzyć swoje serce dla najbliższych. Również przypadek Rudziej pokazuje, jak skomplikowane i niezrozumiałe bywają relacje międzyludzkie. Pełna kompleksów i braku wiary w siebie dziewczyna dusi się w monotonnej małomiasteczkowej codzienności. Nie potrafi również znaleźć wspólnego języka z własną mamą. Wzajemnie żale, pretensje, oskarżania, to wszystko niczym złowieszczy ogień pochłonęło jej uczucia i oczekiwania. Niestety tacy z reguły jesteśmy-porywczy, zbyt dumni, uparci, pewni siebie, spalamy się we własnej złości i źle pojmowanym honorze. Nie chcemy cierpliwie czekać na jakiekolwiek wyjaśnienia obarczając wszystkich dookoła winą.

,,Ludzie są tacy łatwopalni. Płoną i gasną, zanim słońce zdąży się schować za chmurami. Po co to wszystko? Jesteśmy tylko maleńkim płomykiem w wieczności. Czy nie lepiej płonąć jasnym blaskiem i pod koniec dnia zaniknąć z godnością i w poczuciu dobrze wykonanego zadania?’’


Jestem pod niesamowitym wrażeniem tej książki. To przepiękna, zarazem tragiczna historia, która pokazuje trudną i skomplikowaną miłość zrodzoną z bólu i cierpienia. Nie liczcie, zatem na przesłodzony happy end. Nie jest to kolejne, banalne romansidło, jakich wiele. Wprawdzie pojawia się tutaj delikatna namiętność, zmysłowość i gorące uczucie, ale przedstawione jest z  niezwykłym smakiem i wyczuciem. Jedynie, nietypowe, otwarte zakończenie nie przypadło mi do gustu. Miałam chęć stanąć, jak mała dziewczynka i zacząć tupać ze złości nóżkami. Dlaczego? Tego musicie doświadczyć sami. Urzekł mnie natomiast krajobraz Dolnego Śląska. Oczyma duszy, wspólnie z głównymi bohaterami zwiedzałam Wrocław, Wałbrzych lub Zamek Grodno. Wspaniałe doznania. Chciałabym osobiście poznać ten  interesujący zakątek Polski.

Gorąco polecam przeczytać ,,Łatwopalnych’’ wszystkim miłośnikom twórczości Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz wielbicielom powieści obyczajowych, czyli literatury kobiecej. To niepowtarzalna, porywająca i pełna uczuć historia o trudnych, dotkliwych meandrach i zawiłościach ludzkiego losu. Działa niczym katharsis dla więźnia wyrwanego na chwilę z dusznej rzeczywistości zakładu karnego. Uwierzcie, obok tej pozycji nie wolno przejść obojętnie. Krótko mówiąc-kawał dobrej, literackiej prozy. Zapraszam.



A my tak łatwopalni / Biegniemy w ogień /  By mocniej żyć
A my tak łatwopalni / Tak śmiesznie mali / Dosłowni zbyt

***
Wydawnictwo Filia.
Blog A. Lingas-Łoniewskiej: KLIK.
Fan page autorki na Facebooku: KLIK.

środa, 4 września 2013

Wywiad z Patrycją Gryciuk

KulturkaMaialis
1. Skąd pomysł na takie połączenie gatunków?


Wydaje mi się, że sam romans byłby po prostu nudny. Kieruję się tu tylko i wyłącznie własnym gustem. Nie będę oryginalna: jak wielu autorów, napisałam książkę, którą sama chciałabym przeczytać. Książka jest skonstruowana w dosyć specyficzny sposób, bo jej części (jest ich 3) sporo się od siebie różnią. Chciałam zacząć romansem, przejść w kryminał i zakończyć thrillerem. Jest to oczywiście umowne, ponieważ „Plan” jest po prostu wielowątkową powieścią obyczajową, która zawiera w sobie tylko elementy wcześniej wymienionych gatunków. Dla znawców literatury może wydać się to niedorzeczne, ale uważam, że w „Planie” takie umyślne zmylenie czytelnika jest uzasadnione i ma sens. Czy mam rację? Proszę przeczytać i odpowiedzieć mi na to pytanie.

2. A jaki jest teraz Pani 'Plan' na przyszłość?
Nie wiem, o co dokładnie Pani pyta, ale jeżeli chodzi o pisanie, to oczywiście nie mam zamiaru poprzestać na debiutanckim „Planie”. Zaczęłam pisać następną powieść, ale to dopiero początki, więc nie wiem, ile czasu mi to zajmie. Tak jak i moja debiutancka powieść, ta również będzie połączeniem romansu i sensacji. Jednak tym razem większy nacisk położę na wątki sensacyjno-kryminalne.
Fabuła będzie opowiadała o pisarce, która nagle znajduje się w dużych tarapatach z powodu wydanej wcześniej książki.

Thrish NeedLove
1. W swojej książce porusza pani tematy ekologii i biopaliw. Jaki ma pani do tego stosunek?

Staram się żyć tak, żeby jak najmniej zanieczyszczać środowisko naturalne. Uważam, że to bardzo ważna kwestia i najbardziej denerwuje mnie, jak ktoś mi mówi, że to go nie dotyczy, i że to nie jego problem. Owszem, dotyczy nas wszystkich i nie jutro czy pojutrze, ale teraz. Tak więc od lat sortuję śmieci, staram się ograniczać kupowanie jedzenia w zbędnych opakowaniach, recyklinguję, przerabiam, zużywam mniej. Nie cierpię wszelkiego rodzaju jednorazówek, które po jednym użyciu lądują w śmieciach. Staram się kupować lokalne produkty, owoce i warzywa, jeżdżę mało zanieczyszczającym autem, które w 95 procentach nadaje się do recyklingu, a na dachu mojego domu są baterie słoneczne. Uczę moje dzieci gaszenia światła i oszczędzania wody. W szkole, gdzie pracuję ekologia jest bardzo ważną częścią programu edukacyjnego. Myślę, że każdy na swój sposób i według własnych możliwości może dbać o środowisko, oczywiście bez popadania w obsesję. Jeżeli chodzi o biopaliwa, to poruszyłam ten temat w książce dlatego, iż uważam, że jest interesujący i na czasie. Wiadomo jakie mamy lobby i kto kieruje paliwowym światem (mam tu na myśli państwa i koncerny paliwowe), ale może znajdzie się kiedyś taki nie do końca zły Siergiej, który postawi na swoim i da światu szansę... Mam nadzieję, że biopaliwo na bazie genetycznie modyfikowanych alg za parę lat stanie się chlebem powszednim.

2. Świetny debiut. Skąd wzięła pani inspirację do napisania "Planu"?

Dziękuję. Inspirację? Po części z życia codziennego. Z obserwacji tego, co dookoła mnie. Poza tym z głowy. Jestem marzycielką i mam wielką wyobraźnię. Lubię to wszystko przelewać na papier. To taka moja prywatna ucieczka od rzeczywistości.

3. Mieszka pani we Francji, a pracuje w Szwajcarii. Które, z tych państw jest dla pani bliższe? Dlaczego?

Bliższa jest mi Francja, pewnie dlatego, że znam ją lepiej geograficznie i kulturowo. W Szwajcarii, jak na razie znam tylko Genewę i jej okolice. Oba kraje dosyć różnią się kulturowo, oba są piękne i ciekawe, jednak nie mam jakiś szczególnych preferencji.

Asymaka
1. Jaka jest Pani ulubiona książka, bohater literacki, którego darzy Pani szczególnym sentymentem?

Nie mam jednej ulubionej książki. Jest kilka, które uwielbiam i które przeczytałam więcej niż raz. Należy do nich np. „Metafizyka rur” Amélie Nothomb czy „Historia miłości” Nicole Krauss.
Ulubiony bohater? Oczywiście nieznośna Ania z Zielonego Wzgórza z mojego dzieciństwa, którą darzę wielkim sentymentem.

2. Co skłoniło Panią do wydania tej debiutanckiej powieści, czy to był impuls, chwila, czy prace nad książką trwały czas dłuższy, a decyzja o wypuszczeniu swojego pierwszego dziecka w świat była analizowana wielokrotnie i przemyślana? 

Decyzja o napisaniu „Planu” nie zrodziła się, ani nie zapadła z dnia na dzień. To był wieloletni proces, a nie żaden impuls. Jeżeli chodzi o samo wydanie książki, to ta decyzja przyszła sama w pewnym momencie. Czy do końca przemyślana? Myślę, że tak. Może trochę za szybko, ale ja już taka jestem, że wszystko chcę na wczoraj. Jednak w pewnym momencie nie pisze się już tylko dla siebie, ale dla innych. Moim marzeniem było stworzenie książki, która da czytelnikowi taką samą satysfakcję i radość, jaką dają mi czytane przeze mnie książki. Zawsze uwielbiałam to uczucie i w pewnym momencie stwierdziłam, że szczytem marzeń byłoby móc dawać to uczucie innym. Jak po zakończeniu dobrej książki czuje się jeszcze te podniecenie, akcję, historię na własnej skórze i jej bohaterów, którzy ciągle jeszcze są w naszej głowie. Przez chwilę żyjemy w ich świecie, z ich większymi czy mniejszymi problemami, a zapominamy o naszym. Czasami to uczucie utrzymuje się dłużej, bo lektura tak bardzo nami zawładnęła, że nie sposób wyrzucić tego z głowy. Moja książką chciałam właśnie wywoływać takie emocje. To od początku było i jest moim celem w pisaniu. Cała reszta jest mniej ważna.
Prace nad „Planem” trwały sześć lat: cztery lata składałam historię, a dwa lata ją spisywałam i redagowałam.

Zaczytana
1. Co najbardziej lubi Pani w pracy nauczycielki?

Kontakt z dziećmi. Ich świeżość, otwartość i pozytywny stosunek do świata. Chęć odkrywania nowego i brak uprzedzeń. No i oczywiście wakacje !

2. Co sprawiło, że zaczęła Pani swoją przygodę z pisaniem?

Zawsze chciałam to robić, aż w końcu zaczęłam. Mąż namówił mnie do tego, żebym spróbowała, odważyłam się więc.

3. Skąd zamiłowanie ekologią?

Tak na poważnie to zaczęłam zwracać uwagę na swój udział w zanieczyszczaniu planety mieszkając w Stanach. Pozytywne zachowania innych dały mi do myślenia i zrozumiałam, że to, co robię na co dzień, ma wpływ na naszą planetę i warto się zastanowić, co zrobić, żeby mieć jak najmniejszy udział w jej degradacji. Odpowiedzialność w tej kwestii leży w naszych rękach. Kto tego nie rozumie, ten głupi.

Recenzje Kiti
1. Skąd pomysł na napisanie książki o takiej właśnie tematyce?

Na to pytanie, po części odpowiedziałam już wcześniej. Miało być o miłości, bo to mój ulubiony temat w literaturze i nigdy mi się nie nudzi. A cała reszta znalazła się tam po to, żeby nie było za nudno. Tym co sprawiło, że pojawił się pomysł na taką, a nie inną historię, było spotkanie pewnego bogatego i przystojnego mężczyzny, który wydał mi się bardzo smutny. Z tego spotkania mój bohater otrzymał imię Siergiej i masę pieniędzy, reszta jest wytworem mojej wyobraźni wspomaganej przez wieloletnią obserwację życia elit.
A tak na poważnie, to chodziło o to, żeby czytelnik zastanowił się czy taka disnejowska wizja miłości jest czymś, o co warto walczyć i zabiegać? Czy jest w ogóle realna? Ważne było też umieszczenie wątku ekologicznego jako problemu ukazanego z dwóch różnych stron. Co jest w tym pozytywnego, a co negatywnego? Którą stronę wybrać? Fabuła nie odpowiada na żadne z tych pytań. Czytelnik musi sobie sam na nie odpowiedzieć.

Chciałam też pokazać jak różne pozytywne i negatywne wydarzenia, jak i  decyzje wpływają na nasze życie. „Plan” ma sprawić przyjemność i jednocześnie dać do myślenia.

aniqa
1. Za co pani kocha Francję?

A kto powiedział, że ja ją kocham? ;)

Anne18
1.Sama przez jakiś czas uczyłam się języka francuskiego więc zapytam . Skąd u Pani takie zainteresowanie nim ?

Francuskiego nauczyłam się w liceum, kiedy okazało się że w klasie dziennikarskiej, którą wybrałam jest tylko taka opcja. Miałam bardzo dobrą nauczycielkę, wybór studiów był więc ułatwiony. Potem tak się zdarzyło, że poznałam mojego męża, który jest Francuzem. I tak jakoś zostało. Francuski to piękny język, jak wiele innych.

Dominika Kowalska
1. Czy dobrze przeczytałam.. mieszka Pani we Francji, ale pracuję w Szwajcarii.. naprawdę nie było nigdzie pracy na miejscu? :D

Nie wiem, nie szukałam.
Pracowałam już w kilku krajach jako nauczycielka. Podróże zakończyły się w Szwajcarii dlatego, że znalazłam tu szkołę swoich marzeń i kiedy udało mi się z nią podpisać kontrakt, zostałam.

2. Legnica.. i francuski to prawie tak samo nie brzmi jak prawie Wrocław i francuski.. a więc skąd fascynacja tym językiem.. tak samo jak u mnie ze względu na jego piękno, czy może coś innego?

Odpowiedz padła wcześniej.

Kulturalna Blogerka
1. Skąd wziął się pomysł na napisanie ''Planu'', czy miała Pani w ''planach'' napisanie książki czy była to spontaniczna decyzja.

Odpowiedz padła wcześniej.

2. Pani pasją jest robienie zdjęć, jakie rady ma Pani dla początkujących fotografów?

Nie jestem w tym na tyle dobra, żeby dawać rady, ale powiedziałabym: fotografować jak najwięcej, żeby uczyć się na własnych błędach. Nie jestem jednak w tej kwestii specjalistą.

toska82
1. Mieszka Pani we Francji, pracuje w Szwajcarii, a wakacje spędza w ...? Jest jakieś szczególne miejsce, do którego Pani wraca z sentymentem czy za każdym razem jest to nowe miejsce?

Wakacje najczęściej spędzam w Stanach i w Polsce.
Ulubione miejsce: Oregon i Nowy Jork. Lubię też południe Francji.

2. Ma Pani szerokie zainteresowania, a synowie, czy podzielają pasje mamy?

Moje dzieci są jeszcze malutkie, więc na razie na tapecie mamy autka i puzzle... Moje kostki są całe w siniakach od grania w piłkę nożną.
Dzieci uwielbiają jednak, jak im czytam bajki, więc jesteśmy na dobrej drodze!

invisible
1. Od studiów zaczęła pani podróżować. Jakie odwiedzone przez Panią miejsce oczarowało Panią najbardziej?

Bez dwóch zdań: Oregon w USA, dlatego też pojawia się w „Planie” i z pewnością pojawi się w każdej mojej kolejnej książce. Choć widziałam wiele pięknych i ciekawych miejsc, to jest dla mnie szczególne. 


2. Skąd czerpie Pani inspirację do pisania? 

Wiem, że to brzmi nieciekawie, ale ze wszystkiego. Naprawdę.

3. Czy pisząc "Plan" wiedziała Pani od razu jakie będzie zakończenie, czy może fabuła powstająca za pomocą Pani wyobraźni co chwilę kierowała się na inne tory?

Od początku wiedziałam jak będzie wyglądać zakończenie i cała historia. Jednak w czasie pisania zaszły pewne, drobne zmiany, jako, że bohaterowie książki zaczęli na swój sposób żyć własnym życiem i zważywszy na ich uparte charaktery, nie sposób było ich nie posłuchać... Były to jednak szczegóły.

Ewa Skomorucha
1.Witam! Czy pisząc tą książkę spełniła Pani swoje marzenia? A może są zupełnie nie związane z pisaniem? Od czego trzeba zacząć, aby pomóc naszym marzeniom w realizacji?

Tak. Napisanie książki było spełnieniem moich marzeń. Chociaż to zdecydowanie nie ich koniec. Traktuję to jak początek. Początek wielkiej przygody i realizacji planów i marzeń, których w związku z „Planem” mam jeszcze sporo.
Od czego trzeba zacząć ? Od uwierzenia w siebie, w swoje siły i uodpornienia się nie tylko na porażki, ale przede wszystkim na to, co powiedzą, czy pomyślą inni. To jest najtrudniejsze, ale równocześnie niezbędne, żeby wykonać pierwszy krok. Potem już jakoś pójdzie. Skoro mi się udało, może udać się każdemu. Trzeba chcieć i walczyć.

Dorota
1.Co najbardziej podoba się Pani we francuskiej kulturze, a co Panią drażni (jeśli jest coś takiego)?

Najbardziej lubię kuchnię francuską i tę epikurejską filozofię korzystania z życia i cieszenia się dniem dzisiejszym. A drażni mnie to, że Francuzom wydaje się, że są pępkiem świata, i że pozjadali wszystkie rozumy...

2. Co najbardziej lubi Pani fotografować (ludzi, krajobrazy, zwierzęta) i czy jest wśród wykonanych przez Panią zdjęć takie, które z jakichś względów ma dla Pani szczególne znaczenie?

Lubię fotografować ludzi i krajobrazy. Najpiękniejsze zdjęcia, jakie zrobiłam to zdjęcia moich dzieci. Szczególne zdjęcie? Fotografia plaży, na której byłam szczęśliwa. Bardzo banalne dla innych, dla mnie ulubione.

3. Gdyby miała Pani możliwość przeniesienia się na tydzień do Francji z przeszłości - jaką epokę by Pani wybrała i dlaczego właśnie te czasy wybrałaby Pani na podróż w czasie?

Trudna decyzja, dlatego, że ze względu na krwawą historie Francji lepiej nie przenosić się w jej przeszłość. W związku z tym wybrałabym raczej przyszłość, tak za 100 lat... Aby zobaczyć, czy są jeszcze drzewa, książki i czekolada. Czy da się oddychać, jak się podróżuje i jak wygląda świat. Czy wszyscy już mają mini procesory zaszyte pod skórą? To byłoby bardzo ciekawe. 


Jędrzej J
1. Jaką największą gafę popełniła Pani podczas gotowania?

Pana pytanie mnie rozśmieszyło, bo gdyby mnie Pan znał, to zadałby je pewnie tak: Czy udało się już Pani ugotować coś zjadliwego? W sumie to chyba nie ma potrawy, której nie udało mi się zepsuć. Jak coś gotuje, to przeważnie jem to potem sama, bo moi domownicy nie mają odwagi. Jestem w tym naprawdę dobra, nawet przy gotowaniu makaronu bywały chwile grozy... Ale się staram. Potrafię upichcić już coraz więcej potraw, jednak nie są to dania kuchni polskiej, typu pierogi, bigosy i inne kopytka, ponieważ za te nawet się nie biorę. Najczęściej staram się kupować produkty dobrej jakości i z nich staram się coś przyrządzać. Są to dania proste. Niestety żadna ze mnie kucharka, ale na szczęście mój mąż jest w tym bardzo dobry, więc jemy smacznie i zdrowo.

2. Czy życie we Francji i Szwajcarii jest prostsze niż w Polsce?

Myślę, że życie prostsze jest tam, gdzie jest rodzina, bliska osoba i praca. Gdzie człowiek czuje się bezpieczny, kochany i potrzebny. Wtedy bez znaczenia gdzie się jest w sensie geograficznym, będzie dobrze.

3. Nie żałuje Pani decyzji o nauce francuskiego? Może trzeba było wybrać angielski albo niemiecki?

Życie podjęło tę decyzję za mnie. Znam francuski i to dzięki niemu znalazłam wspaniałą pracę i nigdy jeszcze nie byłam bezrobotna, oprócz jednego roku spędzonego na Ibizie, gdzie po prostu nie miałam pozwolenia na pracę. Angielskim posługuję się na co dzień w pracy, więc nie ma czego żałować. « Człowiek jest tyle razy człowiekiem, ile zna języków. » Znajomość jakiegokolwiek języka obcego to skarb i tak należy to traktować.

AngelaxMaTaHaRix
1. Co skłoniło Panią do napisania takiej książki lub Kto?

Chęć zmierzenia się samej z sobą. Chęć spełnienia marzeń, dokonania czegoś, co wydawało się wcześniej nieosiągalne. Oprócz tego wspierali mnie w tym moi najbliżsi.

  Wybrzeże Oregonu, USA
kwiatusia
1. Czy jest na świecie takie miejsce do którego by się Pani przeniosła bez zastanowienia (na przykład, gdyby wygrała Pani główną nagrodę w lotto ;)), a może to we Francji znalazła Pani swój azyl, swoje zacisze do którego uwielbia Pani wracać po dalekich podróżach i nie wyobraża sobie Pani żadnej przeprowadzki?

Z zamkniętymi oczami wróciłabym do Oregonu, ale na razie wracam tam tylko na wakacje. To moje magiczne miejsce, w którym wydarzyło się dla mnie wiele ważnych rzeczy i które jest piękne.

2. Czym jest dla Pani pasja i czy wyobraża sobie Pani życie bez niej?
 
Pasja to tlen, a bez tlenu żyć się nie da.

3. Gdyby miała Pani bez słów - tylko za pomącą jednego zrobionego przez Panią zdjęcia opisać swoją książkę i zachęcić czytelników do jej przeczytania - co by ono przedstawiało?
Pozdrawiam serdecznie.

Długo myślałam nad tym przy wyborze zdjęcia na okładkę „Planu”. To było bardzo trudne. Chciałam tam umieścić fotografię mojej ukochanej plaży z Oregonu, jednak szybko zdałam sobie sprawę, że to zdjęcie, jak i ta plaża są wyjątkowe tylko dla mnie i dla potencjalnego czytelnika nie będą miały większego znaczenia. Dlatego poprosiłam o pomoc fotografkę, Joannę Fąfarę i to ona wykonała przepiękne zdjęcie na okładkę powieści, które przedstawia główną bohaterkę książki, w którą wcieliła się Anita Tołkin. Więcej zdjęć z tej sesji można zobaczyć na stronie „Planu” www.ksiazkaplan.pl Myślę, że okładka jest ciekawa i zachęca do lektury.

Modnisia
1. Chciałam się dowiedzieć ,czy zanim zaczęła Pani pisać książki ,czytała ich pani dużo i czy to miało jakiś wpływ na napisanie pierwszej książki?


Lubię czytać, choć nie od zawsze. Wieloletnie zmuszanie mnie do czytania obowiązkowych lektur szkolnych bardzo skutecznie zniechęciło mnie do szeroko pojętego czytelnictwa w szkole podstawowej i średniej. Wybór lektur Edukacji Narodowej był bardziej niż zadziwiający. Zupełnie nieprzystosowany do wieku i dojrzałości czytelników. Jednak kiedy tylko odkryłam, że są też inne, lepsze książki, dostosowane do mojego gustu i wieku, pokochałam czytanie i tak mi już zostało.
Każda książka jaką w życiu przeczytałam miała pewnie wpływ na moją własną. Tego chyba nie da się uniknąć, ponieważ to, co czytamy buduje naszą osobowość, wyostrza gust literacki i rozwija wyobraźnię. Potem już się wie, jaki efekt chce się osiągnąć pisząc, a jakiego chce się uniknąć.

2. Dlaczego Pani pasja do fotografii nie przeżyła się w coś więcej jak np. własny zakład fotograficzny, tylko w miłość do napisania książek?

Nie wyobrażam sobie siedzenia w zakładzie fotograficznym i robienia zdjęć do paszportów... Dużo fotografuję podróżując. Do kontynuowania tej pasji nie potrzeba było mi stania się profesjonalistą. Lubię to, co robię, a wychodzi jak wychodzi. Dla mnie rezultat jest satysfakcjonujący, choć coraz mniej mam na to czasu. Czasami zazdroszczę osobom, które zarabiają na życie podróżując po świecie i fotografując na przykład na zlecenie, do gazet. Piękny zawód.

3. Czy ciężko było nauczyć się francuskiego?

Owszem. Niestety, nic za darmo... Ale za to jaka teraz satysfakcja!

Tajemnica33
1. Proszę sobie wyobrazić, że spotyka się Pani np ze mną, nie znamy się ... proszę mnie zachęcić do przeczytania Pani książki, jakich argumentów by Pani użyła, aby mnie przekonać?


Posłużę się słowami, które napisałam na stronę promującą „Plan”.

„Plan” jest książką jakich wiele, ale w szczególny sposób dającą do myślenia. Ta z pozoru lekka historia o miłości porusza wiele trudnych tematów. Opowiada o ludziach, którzy sami ze sobą toczą wewnętrzną walkę. Czasami silni i odważni, chwilami słabi i wystraszeni, naiwni, pewni siebie czy wyrachowani, mądrzy czy głupi, podejmują decyzje, które zmieniają ich życie. Decyzje dobre, decyzje złe... Każdy z bohaterów zmienia się pod wpływem zaistniałych wydarzeń. Każdy z nich ewoluuje na swój sposób. Każdy w innym kierunku. Każdy ma swój plan...

Jak życie jednej, młodziutkiej dziewczyny zmienia się na przestrzeni 5 lat i czy to ona i jej decyzje mają wpływ na te zmiany?

2. Jak Pani godzi wychowywanie dwóch synów, prace i pasje?


Z wielkim trudem, ale jakoś się udaje. Jeszcze udało mi się nie zwariować, choć chwilami jestem bliska obłędu lub wycieńczenia. Piszę nocami i najczęściej śpię po 4 godziny na dobę, ale pisanie daje mi tyle pozytywnej energii, że mój organizm zdążył się już do tego przyzwyczaić i to akceptuje. Przynajmniej na razie. Robienie czegoś innego niż pisanie, w takich warunkach, skończyło by się pewnie już dawno w szpitalu.

3. Gdyby dostała Pani w gratisie 2 godziny dołożone np. do soboty, co by Pani w tym czasie zrobiła? Taka niespodzianka od życia, jakby Pani ten dodatkowy czas wykorzystała?


Leżałabym w hamaku, słuchała muzyki i czytała książkę.

Sylwia Tylkowska
1. Czy rodzina wspiera panią w tym co Pani kocha, czyli w pisaniu ?


Tak i pewnie tylko dlatego udaje mi się to robić.

2. Czy Pani nakłania synów do czytania książek?

Na razie to ja im czytam, bo oni są na to za mali, ale pewnie jak przyjdzie na to czas, to tak będzie.

3. Czy pani rodzina czyta pani książki ?

Tak.

nieidentyczna
1. Przeczytałam, że sporo Pani podróżuje. Jeśli więc musiałaby Pani wybrać spośród miejsc, które Pani zwiedziła tylko jedno, by je sfotografować. Co to by było za miejsc i dlaczego?


Chciałabym odwiedzić Australię i Nową Zelandię. Nigdy tam nie byłam, a jakoś bardzo mnie tam ciągnie. Marzy mi się spędzenie roku w tamtej części świata z aparatem. Kto wie, może się kiedyś uda.

martucha180
1. Osoby o imieniu Patrycja lub Patryk, które znam, są szalone, nieźle zakręcone i trzepakowate, w miejscu nie usiedzą. Jak to jest z Panią? Jaki jest Pani stosunek do imienia?


Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Lubię swoje imię i nie zastąpiłabym go żadnym innym. Nie jestem osobą „zakręconą”, ani nadmiernie aktywną. Lubię leniuchować i robić nic. Szkoda, że tak rzadko mi się to udaje...

2. Nie znosi Pani gotowania jak i ja, w takim razie co Pani "znosi", jeśli chodzi o szeroko rozumiane prace w domu?

Znoszę prasowanie. I to chyba byłoby na tyle. ;)

3.  Pani pasja pisania jak mniemam trwa od lat szczenięcych. A jak Pani wypracowania oceniali nauczyciele języka polskiego – co krytykowali, co chwalili, nad czym kazali popracować?


Moim problemem zawsze była i jest ortografia i interpunkcja. Nigdy nie byłam w tym dobra. Poza tym przeważnie pisałam za dużo. Pamiętam, że moje wypracowanie maturalne miało 12 stron pisanych drobnym maczkiem. Horror dla sprawdzających... Poza tym nie pamiętam jakiś szczególnych uwag.

magi18
1. Lubi Pani podróżować. W ilu państwach, w ilu miejscach już pani była?


Naprawdę w wielu, więc może wyliczę tylko te państwa, w których mieszkałam dłużej niż 6 miesięcy: Polska, Francja, Szwajcaria, Hiszpania i USA.

2. Czy ma Pani jakąś ciekawą, zabawną historię dotyczącą z jednej z Pani podróży? Jaką?

Takich historii jest wiele, ale chyba najbardziej pozostała mi w pamięci podróż na Ibizę, kiedy to prowadziłam bardzo stary, rozpadający się samochód, a mój mąż jechał przede mną na motorze. Jemu skończyło się paliwo na autostradzie, ja miałam małą stłuczkę na ostatnim rondzie przed wjazdem na prom. A na końcu, na tymże promie skierowano nas na niewłaściwy poziom i dopłynęliśmy na inną wyspę...

3. Gdzie by chciała Pani jeszcze pojechać?

Najlepiej wszędzie. :D Nie znam zupełnie Skandynawii, Grenlandia musi być ciekawa i jak już wspomniałam, Australia i Nowa Zelandia. Z drugiej strony, nigdy na przykład nie byłam na Mazurach... Jest wiele miejsc, które chciałabym odkryć.

Erivan
1. Wolałaby pani napisać kilkunastotomową serię książek, które zdobyłyby pani mnóstwo zagorzałych fanów, ale nie zyskałyby przychylności krytyków, czy też pojedynczy bestseller, który zdobyłby dla pani kupę nagród i pieniędzy?


Zdecydowanie to pierwsze. Reakcja czytelników liczy się najbardziej i to dla nich się pisze. Nigdy nie pisałam czegokolwiek dla krytyków czy nagród literackich. Nie mam takich ambicji. Chcę sprawiać radość, tak zwyczajnie i po prostu. Nie żyję z pisania (na szczęście!) i nie stoi za mną sztab specjalistów od marketingu, czy jakiekolwiek wydawnictwo promujące moją książkę, czy mnie jako autorkę. „Plan” to moja praca i pasja od a do z. I jestem z niej dumna. A nagrodą za nią są pozytywne maile od moich czytelników i to, że polecają „Plan” innym.

2. Jest pani mama dwóch uroczych chłopców. Ja mam jednego, a i tak ledwo znajduję czas by usiąść przy komputerze i napisać parę zdań, a co dopiero całą książkę! Jak łączy pani obowiązki mamy, nauczycielki i pisarki?

Sama nie wiem. Na pewno wymaga to sporej organizacji, ale też mam dużą pomoc ze strony osób trzecich, na przykład moich rodziców. Jednak było wiele takich sytuacji, kiedy musiałam wybrać między snem, a pisaniem i najczęściej wybierałam to drugie.

3. Skąd czerpie pani tak ciekawe i różnorodne pomysły postacie literackie? Czy tworzy je pani od podstaw, czy też obserwuje pani ludzi ze swojego otoczenia, przyjaciół, rodzinę, sąsiadów i po odpowiedniej literackiej "obróbce" umieszcza ich pan na kartach swoich książek?

Jest to mieszanka jednego i drugiego. Większość powstaje w mojej głowie, a później, żeby nadać temu wszystkiemu prawdopodobieństwo, dodaję odrobinę umiejętnie ukrytej rzeczywistości. Tak samo jest z postaciami: każda z nich ma swój charakter i każda odziedziczyła część cech po kimś, kogo poznałam czy obserwowałam w swoim życiu. Nigdy jednak nie jest to czysta kalka z czegoś co przeżyłam, czy kogoś, kogo znam.

Jakub Kowalski
1. Czy kiedykolwiek wspomniała Pani synom o tym, iż pisze pani tę książkę i jeśli tak to kiedy stało się to po raz pierwszy ?


Nie pamiętam kiedy moi synowie zrozumieli, że piszę powieść, ale w momencie kiedy to nastąpiło, to starszy z nich (5lat) zaczął mnie naśladować i dyktował mi różne zabawne rzeczy, które musiałam z bardzo poważną miną zapisywać w specjalnie na tę okazję kupionym, zeszycie.

2. Ostatnią osobą z którą był wywiad na tym blogu była Marta Zaborowska, twierdzi ona iż lubi pracować z członkami rodziny i przyjaciółmi, ponieważ potrzebuje ludzi nadających na tych samych falach, ich opinii, krytyki i nowych pomysłów w procesie twórczym swoich książek. Czy Pani również potrzebuje do pisania swojej bliższej lub dalszej rodziny i przyjaciół czy dużo lepiej pisze się Pani książkę w samotności, odizolowawszy się od wszystkich w jakimś swoim zakątku ?

Ja również potrzebowałam wsparcia pisząc „Plan”. Nie ze względu na brak pomysłów, bo tych przeważnie mam za dużo, ale raczej dla dodania mi odwagi i utwierdzenia w tym, że to co robię, ma sens i da się to czytać. Było ze mną kilka osób, które na bieżąco czytały książkę, etapami. Nigdy im tego nie zapomnę. Była to ogromna pomoc. Nie było to jednak redagowanie tekstu ze mną, ale jedynie podpowiadanie mi, czy coś jest dobre czy nie. Po zakończeniu całej fabuły dwie przyjaciółki jako pierwsze pomogły mi w redakcji, później panie korektorki w wydawnictwie zajęły się profesjonalną korektą językową.

3. Mieszka Pani obecnie w kraju w którym żyli, pisali i tworzyli najznamienitsi polscy pisarze Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Aleksander Chodźko, polskiego pochodzenia Rene Goscinny, znany kompozytor Fryderyk Chopin i dwukrotna laureatka nagrody Nobla Maria Skłodowska Curie, czy czuje się w związku z tym Pani zaszczycona, radosna z powodu obecności w tak szacownym gronie, smutna iż wszyscy ich już nie ma już wśród żywych, a może odzwierciedla Pani jeszcze inne uczucia ?

Nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby utożsamiać czy porównywać się do którejkolwiek z wyżej wymienionych, wspaniałych osobowości. Jestem z nimi powiązana tylko tą samą narodowością. Zaszczycona, że mieszkam we Francji? Nie wiem, nie widzę tego w takich kategoriach. Myślę, że każdy, kto pisze z miłości do książek, nie robi tego po to, żeby się do kogoś upodobnić, czy z kimś zbratać. Jest to forma wyrażenia siebie i swoich potrzeb. Każda z wymienionych przez Pana osób znalazła się we Francji z innych powodów. Dziś większość ludzi na świecie prowadzi mobilny styl życia. Jedzie się tam gdzie jest praca, gdzie jest miłość, gdzie czeka nas ciekawa przygoda. To od nas samych zależy, czy nowe miejsce stanie się dla nas domem, czy zintegrujemy się z jego mieszkańcami i jak będziemy żyć: tęskniąc za krajem rodzinnym, czy korzystając z dobrodziejstw nowego miejsca i starając się ułożyć sobie świat na nowo. Jestem szczęśliwa we Francji, lubię ten kraj. Nie trudno się tu przystosować. Jednak nie ma to jakiegoś szczególnego znaczenia, ponieważ jest wiele takich miejsc, w których czułam się podobnie. Wątpię abym miała zostać tu na zawsze, coś mi mówi, że nie... Jednak jeżeli tak się stanie, to nie mam nic przeciwko temu. Tak naprawdę to nie miejsce jest ważne, ale ludzie, których spotykamy. To oni mogą nas uszczęśliwić, albo pogrążyć. Jeżeli jutro pojawi się jakaś wspaniała, interesująca okazja na przeprowadzkę w ciekawe miejsce, nie zawaham się ani chwili...

Anita Ochojska
1. Czy lubi Pani czytać inne książki? Jeśli tak czy ma Pani jakiegoś ulubionego autora?


Uwielbiam czytać. Mam kilku autorów, których przeczytałam kilka książek, ale nie ma tego jednego, jedynego... Lubię Cobena, Nothombe, Wiśniewskiego, Browna, Plebanek, De Vigan, Tokarczuk i wielu innych.
Jest to za trudny wybór. Jest tylu dobrych...

2.Jeśli Pani lubi czytać książki to może jest jakiś autor, który zainteresował Panią w młodości do pójścia taką drogą a nie inną? Jeśli tak to jaki?

Nie ma jednego, który mógłby się liczyć jakoś szczególnie, albo jakieś książki, po której stwierdziłam, że zacznę pisać. Raczej ogół całego doświadczenia czytania jako przeżycia zaważyło nad tym, że zdecydowałam że i ja spróbuję swoich sił.

3.Czy cieszy się Pani ze swojego życia, a może czasami myśli Pani jakby to było gdyby została Pani kimś innym?

Cieszę się ze swojego życia, ale ciągle się zastanawiam, co by było gdyby...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Drodzy Państwo!

Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona ilością pytań i postów do konkursu ogłoszonego przez Cyrysię. Nie spodziewałam się, że debiutantka może liczyć na tak wielkie zainteresowanie. Dziękuję wszystkim za udział. Na zadane pytania starałam się odpowiedzieć jak najlepiej, choć czasem nie było to takie proste...

Nie potrafiłam się zdecydować na jedną osobę, postanowiłam więc nagrodzić trzy. Każda z nich po podaniu mi adresu i imienia dostanie ode mnie „Plan” z imienną dedykacją.

Życzę pasjonującej lektury, pozdrawiam serdecznie i czekam na recenzje nowych czytelników.

Patrycja Gryciuk

„Plan” wygrywają:

Kwiatusia
Tajemnica 33
Erivan

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuje Patrycji za wspaniały, obszerny wywiad i życzę samych dalszych sukcesów zawodowych oraz prywatnych.

Ponadto gratuluje zwycięzcom i dziękuję również pozostałym uczestnikom zabawy.
  
Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!!!
  Cyrysia 

poniedziałek, 2 września 2013

Przychylność losu.


Długo i szczęśliwie
Susan May Warren 

 
tłumaczenie: Anna Pochłódka-Wątorek
tytuł oryginału: Happily Ever After
wydawnictwo: Replika
data wydania: 27 sierpnia 2013
liczba stron: 348
ocena: 5-/6







     Susan May Warren to wielokrotnie nagradzana autorka poczytnych powieści obyczajowych, romansów historycznych i thrillerów kobiecych, z  których wiele zyskało miano bestsellera. W Polsce, nakładem wydawnictwa Replika ukazała się pierwsza powieść pisarki zatytułowana ,,Długo i szczęśliwie’’, która zarazem wchodzi w skład serii Deep Haven. Zaintrygowana ciepłą, klimatyczną okładką postanowiłam bliżej poznać jej historię. Z jakim to wyszło rezultatem? Zapraszam do czytania.

Bóg wysłuchał modlitw Mony Reynolds i dał jej szansę na nowe życie. Z pomocą przyjaciółki Lizy kupuje uroczy, dziewiętnastowieczny dom położony na brzegach Jeziora Górnego w Deep Haven, aby przekształcić go w Księgarnię i Kawiarnię na Progu Nieba. Niestety budynek wymaga generalnego remontu, dlatego w zamian za dach nad głową dziewczyny najmują do pracy Joego Michaelsa tzw. złotą rączkę, który akurat tymczasowo przebywa w miasteczku. Mężczyzna zdaje się być włóczęgą bez korzeni, jednakże sumiennie wykonuje wszelkie powierzone mu obowiązki. Mona ulega fascynacji jego osobą, pracowitością i poważnym podejściem do spraw wiary, ale mimo wszystko nie jest to Jonhan, główny bohater książek Reese’a Clarka, w którym dziewczyna od lat durzy się po uszy. Tymczasem wokół księgarni zaczynają dziać się dziwne wypadki. Ktoś ewidentnie sabotuje plany właścicielek tego miejsca. Czy ma to jakiś związek z Joe? Już wkrótce główna bohaterka przekona się, że życie potrafi pisać zaskakujące scenariusze.

Sugerując się optymistycznym tytułem książki liczyłam na kawał ciekawej, emocjonującej historii z happy endem w roli główniej. Na szczęście moje oczekiwania zostały w dużej mierze spełnione. ,,Długo i szczęśliwie’’ jest przyjemnym romansem z nutką tajemnicy w tle. Mocną jego oprawą są ujmujące, naturalne i wyraziste postacie. Szczególnie Mona już od pierwszych chwil budzi sympatię. Dziewczyna jest zadziorna, uparta i niezależna. Ma swój jasno wytyczony cel, który stara się konsekwentnie realizować. Początkowo wszystko układa się dobrze, ale kiedy na jej drodze staje Michaels sprawy zaczynają przybierać nieoczekiwany obrót. Ktoś nie chce, aby Mona ukończyła remont budynku. Czy to sprawka nowego majstra? Wprawdzie pojawił się w jej życiu, jak anioł i pomógł budować marzenia, ale kim tak naprawdę jest? Jedno tylko zdradzę, zarówno Joe, jak i jego szefowa mają coś do ukrycia. Dramatyczna przeszłość tkwi w nich niczym zadra i przy każdym gwałtowniejszym ruchu uciska serce, dając o sobie znać. Jedynie szczera prawda może wyzwolić, ale czy się na to odważą?

Bardzo pozytywnie odebrałam tę lekturę. Jej główny motyw to miłość, sekrety, intryga, zdrady, przebaczenie itp. Autorka przede wszystkim próbuje uświadomić nam, jak ważne są rodzinne więzy. Darzymy uczuciem bliskich, doceniamy, że są i że możemy na nich liczyć, ale bywają takie chwile, kiedy nie potrafimy się z nimi porozumieć. Trzeba jednak mieć świadomość, że nikt nie jest idealny. Bycie w rodzinie to nauka o tym, jak stawiać czoło różnicom, jak przebaczać i akceptować siebie nawzajem. Warto o tym każdego dnia pamiętać. Pozostałe aspekty również zasługują na uznanie m.in. odpuszczanie win. Jak przebaczyć komuś, kto nas boleśnie zawiódł? Susan May Warren dobitnie pokazuje, że powinniśmy nauczyć się rozgrzeszać bliźniego tak, jak Pan Bóg zapomina o naszych grzechach.

Reasumując, ,,Długo i szczęśliwie’’ to interesująca, lekko zabawna historia o życiu, relacjach międzyludzkich oraz Bogu, który jest naszą ucieczką i schronieniem. Cokolwiek się dzieje, czy smutek, czy radość, zawsze możemy z zaufaniem oddać się Najwyższemu. Przyznam się szczerze, że częste odniesienia i cytaty z Pisma Świętego były nieco przytłaczające, niemniej jednak nadały tej książce bardziej duchowego wymiaru. Natomiast reszta jest bez zarzutu, czyli swobodna, nieskomplikowana narracja oraz ciekawa, momentami zaskakująca akcja.

Masz ochotę na romantyczną przygodę rozgrywającą się w cudowniej scenerii Jeziora Górnego? Zapraszam w takim razie do malowniczego miasteczka Deep Haven, gdzie poczujesz się, jak w domu. Tylko tutaj wszelkie marzenia naprawdę się spełniają. Przekonaj się o tym osobiście. Polecam.

***
Wydawnictwo Replika.


niedziela, 1 września 2013

Konkurs z Anną Kejzerowicz

Anna Klejzerowicz – pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Gdańszczanka. Autorka dwóch zbiorów opowiadań grozy z cyklu: "Złodziej dusz. Opowieści niesamowite", powieści kryminalnych: "Sąd Ostateczny", "Ostatnią kartą jest Śmierć", „Cień gejszy” (książka – laureatka plebiscytu „Przy kominku” w 2011 r.), opowiadań w licznych antologiach, a także tekstów prasowych – beletrystycznych i publicystycznych. Przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych.

Blog Anny Klejzerowicz: KLIK.
Fan page autorki na Facebooku: KLIK.

Dziś zbieram pytania do Anny Klejzerowicz. Przez najbliższe kilka dni będzie można na moim blogu, w komentarzu zadawać swoje pytania (1-maksymalnie 3) do autorki. Następnie wraz z odpowiedziami zbiorę w formę wywiadu i umieszczę w odpowiednim poście.

Trzy osoby, które według autorki wykażą się najciekawszym pomysłem na pytanie, otrzymają nagrodę, w postaci książki ,,Córka czarownicy'' (recenzja-KLIK) ufundowaną przez wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Osobiście jestem pod wrażeniem najnowszej powieści Klejzerowicz, dlatego gorąco zachęcam do udziału w powyższym konkursie. Wystarczy napisać tylko jedno max trzy, błyskotliwe pytania i być może nagroda będzie twoja.  

Bardzo proszę również o uważne czytanie cudzych komentarzy, żeby wasze pytania do autorki nie pokrywały się z innymi. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane pytanie zostanie zignorowane. Do dzieła kochani!!!

Regulamin:
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2.Sponsorem nagród jest wydawnictwo Prószyński i S-ka.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest napisanie w komentarzu pytania (1- maksymalnie 3) do Anny Klejzerowicz na temat jej twórczości i nie tylko.
4. Konkurs trwa od 1 września 2013 roku do 6 września 2013 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 10 wrzesień 2013 roku.
6. Nagrodą są 3 egzemplarze ,,Córki czarownicy''.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi losowanie innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

banerek dla zainteresowanych