"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

czwartek, 9 grudnia 2021

KONKURS - poznaj mnie lepiej: Anna Fobia



Anna Fobia – Polska pisarka, która wydaje pod pseudonimem. Od lat mieszka w magicznej i zawsze zielonej Irlandii. W październiku 2019 roku zadebiutowała książką „Anaid. Niezwykły zmysł”, która wkrótce doczeka się kontynuacji. Członkini dwóch grup literackich – Ailes oraz Piórem Czarownic, z którymi wydała antologie tematyczne. W wolnych chwilach lubi marzyć, pisać, czytać i planować podróże. „Pustkowia spokoju” – jej druga powieść – sprawiły, że zapragnęła odwiedzić Alaskę, gdzie toczy się akcja książki. Głęboko wierzy, że kiedyś się jej to uda.




    Dziś macie okazję poznać bliżej Annę Fobię. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorce swoje pytania (1 - maksymalnie 2). Spośród wszystkich pytań autorka wybierze 15, na które odpowie w osobnym poście w formie wywiadu.

   Jedna osoba, która zdaniem autorki zada najciekawsze pytanie otrzyma nagrodę w postaci książki ''Pustkowia spokoju''.

 Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.

      Do dzieła kochani!!!

 Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Was Pos.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie pytań (1 - maks. 2) Annie Fobii na temat jej twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 9 grudnia 2021 roku do 14 grudnia 2021 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 21 grudnia 2021 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz powieści:''Pustkowia spokoju'' Anny Fobii.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem. Adresu mailowego nie wymagam, ale jeśli ktoś chce podać, to bardzo proszę. Będę miała łatwiejszy kontakt z Wami w razie wygranej.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową, o ile zapoda do siebie namiary. W przeciwnym razie laureat proszony jest skontaktowanie się z organizatorką konkursu. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
11. Biorąc udział w konkursie, zgadzacie się na przetwarzanie waszych danych osobowych [zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm.) wyłącznie w celu przeprowadzenia konkursu]. Przeze mnie będą one magazynowane wyłącznie do czasu wysyłki nagrody.
12. Całą politykę konkursu znajdziecie w linku: klik

poniedziałek, 6 grudnia 2021

"Pustkowia spokoju" Anna Fobia 🐾 🐺 🐾

Pustkowia spokoju
Anna Fobia
Liczba stron:280
Wydawca: WasPos
Data premiery: 10 grudnia
Ocena: 8+/10
Patronat medialny:

🐾🐾🐾 🐺 🐾🐾🐾

Tam, gdzie ludzka wiedza stawia bariery, dzika natura rozsiewa cuda.

    W spowitych mrokiem lasach Alaski dzika natura rządzi się własnymi prawami. Manipuluje z rozmysłem i przynosi nie tylko śmiech, lecz również łzy. Zaskakuje cudami, majestatycznymi widokami i splata drogi nieznajomych, mając w tym swój ukryty cel. Aistis – mężczyzna o wilczym wnętrzu. Sierota i podrzutek. Samotnik z coraz słabiej bijącym sercem. Krążą o nim tajemnicze historie związane z rękawiczkami, których nigdy nie zdejmuje. Izis – jagodowe tornado! Wyrzuca z siebie słowa z prędkością światła. Z powodu problemów z alkoholem ojciec wysyła ją na Alaskę, żeby uporządkowała swoje życie. Między bohaterami rodzi się namiętny romans i niecodzienne uczucie. Izis burzy spokój w życiu Aistisa i budzi uśpioną w nim dzikość, skrytą za jego różnobarwnymi tęczówkami. Dzięki niej mężczyzna podejmie walkę o życie.

    Wejdź do świata pełnego pożądania, miłości oraz magii. Poznaj tajemnice, które mogą zrujnować nawet najpiękniejsze uczucie. Wsłuchaj się w rytm matki natury, która pozwoli na wielkie tragedie, aby prawdziwa miłość mogła zwyciężyć. [opis wydawcy]

    Anna Fobia – Polska pisarka, która wydaje pod pseudonimem. Od lat mieszka w magicznej i zawsze zielonej Irlandii. W październiku 2019 roku zadebiutowała książką „Anaid. Niezwykły zmysł”, która wkrótce doczeka się kontynuacji. Członkini dwóch grup literackich – Ailes oraz Piórem Czarownic, z którymi wydała antologie tematyczne. W wolnych chwilach lubi marzyć, pisać, czytać i planować podróże. „Pustkowia spokoju” – jej druga powieść – sprawiły, że zapragnęła odwiedzić Alaskę, gdzie toczy się akcja książki. Głęboko wierzy, że kiedyś się jej to uda.

    Od dawien dawna fascynuje mnie Alaska –  jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie wspaniała natura poraża swoim ogromem i niezwykłością. Dlatego, gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania ''Pustkowia spokoju'', w którym wydarzenia rozgrywają się właśnie w tym malowniczym zakątku - ogromnie się ucieszyłam. Jak zaczęłam czytać, tak przepadłam i nie mogłam się oderwać. Ta książka poruszyła moje najczulsze struny, skłoniła do wielu refleksji i uzmysłowiła kilka istotnych kwestii. To wyjątkowo piękna i przejmująca historia, obok której nie sposób przejść obojętnie. 

    Fabuła sama w sobie nie jest jakoś szczególnie odkrywcza, jednak im dalej w las, tym bardziej oczarowuje swoim niepowtarzalnym klimatem, nieprzewidywalnością i bogactwem emocji. Poznajemy Izis, młodą dziewczynę, która na skutek nieprzemyślanych działań zostaje zesłana na mroźną Alaskę, do swojej babci Inu. Mimo początkowego zniechęcenia, całkiem szybko zadomawia się w nowym miejscu. Wkrótce na jej drodze pojawia się enigmatyczny mężczyzna – lokalny dziwak o imieniu Aistis.

<< — Pewno nie słyszałaś naszej najlepszej historii — znowu zaczęła, siorbiąc moją kawę. — Mamy tutaj takiego jednego dzikusa — szepnęła, znowu zbliżając się do mnie. — Ludzie mówią, że to wilkołak, w którego przemienia się raz w miesiącu. Znika wtedy na kilka dni i nigdzie go nie widać. Podobno dzieje się tak przy pełni księżyca. >>
    Już podczas pierwszego spotkania zaczyna między nimi iskrzyć. Z czasem nawiązują coraz bliższą relację. Niestety oboje mają swoje tajemnice, które podstępnie niszczą ich związek. Czy zaufają sobie wzajemnie, by stawić czoło wszelkim przeciwnościom losu? A może skrywane sekrety okażą się być przeszkodą nie do przeskoczenia? 

    Dostałam w swoje ręce niezwykle poruszającą opowieść o rodzinie i przysłowiowych trupach w szafie, o przyjaźni i lojalności, o podejmowaniu niełatwych wyborów i konsekwencjach z nimi związanych, o trudnej sztuce budowania zaufania wobec najbliższych i ocaleniu dzięki miłości. Autorka z właściwym sobie wyczuciem pokazuje, że życie bywa nieprzewidywalne i często potrafi bezlitośnie zadrwić z naszych planów i marzeń. Najważniejsze, by w trudnych momentach nie zamykać się w szczelnym kokonie złożonym z własnych urazów, lęków i złości. Nie tłumić ani nie ukrywać tego, co nas dręczy, lecz szczerze i otwarcie z kimś porozmawiać o danej sprawie. Wszak wzajemna komunikacja jest najlepszym narzędziem do rozwiązywania konfliktów. Gdy tego zabraknie wszystko wokół może runąć w każdej chwili jak domek z kart. Przekonajcie się o tym sami, sięgając po niniejszą publikację.

    Najmocniejszą stroną książki jest wyrazista kreacja bohaterów. Każdy z nich posiada zarówno wady, jak i zalety. Każdy mierzy się z jakimiś słabościami, pragnieniami i przykrymi wspomnieniami. Dzięki temu łatwo się z nimi identyfikować, kibicować im i współczuć. Pierwsze skrzypce gra Izis. Na zewnątrz temperamentna, gadatliwa i nieco wścibska, a w środku krucha, wrażliwa i dotkliwie zraniona. Wpakowała się w niezłą kabałę i teraz ciężko jej się pozbierać i wyjść na prostą. Co takiego ma na sumieniu? To już Wy musicie odkryć. Z kolei Aistis to chodząca zagadka. Nieodgadniony, skryty, bardzo zamknięty w sobie. Zmaga się z własnymi demonami, niedoskonałościami i wątpliwościami, które nie dają mu spokoju i radości. Co złego go spotkało? Dlaczego w obecności innych ludzi nigdy nie zdejmuje rękawiczek? Odkryjcie to osobiście. Wspomnę jeszcze o babci Inu. To wspaniała osoba, pełna wigoru i pozytywnej energii, która także ma coś za uszami. W zasadzie każda jednostka wnosi od siebie niewątpliwie indywidualny koloryt, a jednocześnie doskonale uzupełnia pozostałe.

    Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki. Język jest przystępny i lekki, rozdziały pisane są w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia dwóch kluczowych postaci, co daje nam lepszy wgląd w ich myśli, uczucia i zachowania, zaś plastyczne, sugestywne opisy niezaprzeczalnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika. Akcja wciąga od początku, nie ma mowy nawet o chwilowej nudzie. Wątki zmieniają się jak w kalejdoskopie, są niczym upadające kostki domina, które pociągają za sobą kolejne i nie ma już odwrotu. Przygotujcie się na liczne zawiłości i nieporozumienia, szczyptę szaleństwa i namiętności oraz odrobinę dramatu pomieszanego z niewytłumaczalnymi zjawiskami. Ale to jeszcze nie wszystko Jeszcze wisienka na torcie w postaci pewnej wilczycy imieniem Luna. To niezwykłe zwierzę zaciera granicę między wiedzą, nauką, a zwykłą wiarą w cuda. Coś niesamowitego!

    Podsumowując: Jeśli szukacie czegoś magicznego i optymistycznego, co pozwoli Wam poczuć uzdrawiającą moc przyjaźni, miłości i przebaczenia – sięgnijcie koniecznie po ''Pustkowia spokoju''. To wzruszająca powieść pełna ciepła, nadziei i wiary w lepszy czas, która udowadnia, że wszystko, co przydarza się w naszym życiu dzieje się po coś. Nawet złe chwile są potrzebne, choćby po to, by docenić szczęście. Krótko mówiąc, zapraszam do lektury. Naprawdę warto! 


Skusicie się?

niedziela, 5 grudnia 2021

Wywiad z Moniką Cieluch

Magdalena F

Co jest Pani motorem napędowym do życia, do działania? 

Zdecydowanie moim motorem napędowym jest rodzina.

Skąd czerpie Pani pomysły na pisanie?

Pomysły na powieści rodzą się spontanicznie, najczęściej pod wpływem chwili. Największą inspiracją jest życie i to jak nieprzewidywalne scenariusze potrafi dla nas napisać. 

Gosia

Dokąd i z kim odbyłaby Pani podróż marzeń?

Na wymarzoną podróż zabrałabym ze sobą męża. Uwielbiam poznawać nowe miejsca właśnie w jego towarzystwie. Razem nigdy się nie nudzimy i zawsze jest nam wesoło.

Jakie jest Pani największe marzenie literackie?

Co do marzeń literackich, to chyba nie mam takich. W ostatnim czasie w tej sferze mojego życia wydarzyło się coś, o czym nawet nie śmiałam marzyć. Wychodzę z założenia, że lepiej się miło zaskoczyć niż boleśnie rozczarować.

Tayen

Gdyby Pani sobie wyobraziła idealne zacisze, w którym można by schować się z kubkiem czekolady gdzie ono by było i jakie widoki miałaby Pani przed sobą?

W tej chwili byłaby to drewniana chatka w Alpach z pięknym widokiem na ośnieżone szczyty. Na pewno miałabym na sobie zbyt duży wełniany sweter i wełniane skarpety. Wieczorami grzałabym się przed kominkiem, popijając gorącą herbatę (nie jestem fanem gorącej czekolady) z dużą ilością miodu i cytryny, czytając przy tym dobrą książkę.

karolina.dylag

Czy zaczynając swoją przygodę z wattpadem, myślała Pani, że osiągnie taki sukces? Zakładając konto na portalu Wattpad, czym się Pani kierowała, co Panią motywowało do dalszego tworzenia? 

Sukces to pojęcie względne. Nigdy nie myślałam o swoim pisaniu w tej kategorii. Piszę, bo  lubię, bo mnie to odpręża i czerpię z tego radość. Czy odniosłam sukces? Nie wiem. Patrząc na dokonania innych autorek, które również zaczęły swoją przygodę od tej platformy, śmiem myśleć, że mój sukces raczej jest pokroju tych mniejszych 😉 A co mnie motywowało do dalszego pisania? Ludzie, których tam „poznałam”, i którzy czekali na kolejne rozdziały moich historii.

martucha180

Gdyby miała się Pani porównać do czekolady, to jaki smak by Pani wybrała i dlaczego ten?

Myślę, że tę z dodatkiem chili. Z reguły jestem spokojnym człowiekiem, ale jak już mnie coś wyprowadzi z równowagi, to potrafię wybuchnąć i ciężko jest mi się zatrzymać. To tak jak z papryczką chili – Lubisz jej wyraźny smak, ale gdy zjesz jej zbyt dużo, to ciężko jest się pozbyć uczucia palącego gardła. 

Czego potrzebuje Pani we własnym zaciszu, by jeszcze bardziej zatopić się w ciszy i poczuć jej smak?

We własnym zaciszu potrzebuję po prostu spokoju, a zważywszy na fakt, że jestem matką zbuntowanej dziesięciolatki i ciekawego świata sześciolatka, to o ten spokój naprawdę jest ciężko 😉

Unknown

Czy dopada Panią niemoc pisania? Których swoich bohaterów zaprosiłaby Pani do stołu wigilijnego. 

Tak. To naturalne, że z czasem przychodzi niemoc twórcza. Dobrze jest wówczas odpocząć, zająć głowę czymś innym, by móc wrócić do pisania, gdy zapragnie tego serce, a nie wtedy, gdy gonią terminy. Do wigilijnego stołu najchętniej zaprosiłabym chłopaków z serii Niepokorni. Jestem pewna, że bawiłabym się przednio. 

Gdy Pani pisze wciela się w postać bohatera? Którego bohatera uważa Pani najbliżej Pani alter ego, a może marzeniem byłby film na podstawie książki? 

Zdecydowanie najbliższa mojego alter ego jest Zośka z ,,Miłości szeptem mówionej'' i Iga z ,,Mężczyzna z przeszłością''. Nie wcielam się w postać bohatera, ponieważ jest to niewykonalne w sytuacji, gdy jest ich w powieści kilku. Trzeba znaleźć zdrowy balans i każdemu z nich wymyślić jego własny charakter. Film na podstawie mojej książki? Cóż, nie śmiem o tym marzyć, ale gdyby miało się coś takiego wydarzyć, to na pewno nie byłabym temu przeciwna.

Maite B

Czy pogoda za oknem, wpływa, że lepiej lub gorzej się Pani pisze? Czy wena i pomysły są inne, gdy za oknem ciepło i długi dzień, a gdy zimno i krótki dzień, to pisanie idzie wolniej, weny i pomysły, gorzej wpadają do głowy, a może właśnie jak zimno, lepiej się Pani zaszyć w swoim zaciszu i wtedy powstają najlepsze pomysły?

Pogoda ma ogromny wpływ na moje pisanie. Głównie dlatego, że latem, gdy na zewnątrz jest ciepło i przyjemnie, nie piszę w ogóle. Zwyczajnie szkoda mi czasu na pisanie. Wolę poświęcić go dzieciom. Wyjechać na wakacje, odpocząć. Do pisania wracam jesienią, nadrabiając zaległości z lata. 

Czy podczas pisania, gdy bohaterowie wkurzają, wszystko wymyka się z spod kontroli, zaczyna biec innym torem, to zaczyna się Pani szybko wściekać, złościć, rzuca długopisami, jak Magda Gessler talerzami? Czy zostawia Pani pisanie i idzie odpocząć, napić się wina, obejrzeć film, czy próbuje Pani na spokojnie wrócić na właściwy książkowo-pisarski tor, próbuje Pani ujarzmić od razu bohaterów, czy daje im i sobie trochę czasu, robi Pani dłuższą przerwę w pisaniu?

Nigdy mi się nie zdarzyło, by bohaterowie wyprowadzili mnie z równowagi. Nigdy też nie wkurzam się podczas pisania, bo zwyczajnie czerpię z tego procesu radość. Czasami muszę sobie zrobić przerwę, by pozbierać myśli do kupy, ale staram się by nie była ona zbyt długa, by nie stracić płynności w przelewaniu myśli na papier.

Miodzik

Czy z tworzeniem książki jest jak z robieniem ciasta, według przepisu, schematu? Bohaterów tworzy Pani według jakiegoś przepisu-gram nadziei, szczypta bólu, odrobina cierpienia, jedno serce pełne miłości, kilka łyżek uroku i wdzięku... ?

Nie znam i nie posiadam przepisu na dobrą książkę. Nie piszę również na podstawie wcześniej opracowanego konspektu. Każda moja historia zaczyna się od tego, że mam w głowie pierwszy rozdział i ostatni, który najczęściej w wersji ostatecznej nigdy nie jest taki, jaki miał być z założenia. Pozostała część powieści jest pisana sercem. Czasami oddaję pióro bohaterom i oni sami doskonale wiedzą, w którym kierunku powinni podążać. 

Czy z książką jest jak z piernikami, im dłużej pomysł na nią leżakuje, tym lepiej się do niej wraca i pisze? Czy jednak, jak pisze się za ciosem od razu, bez przerw, to lepiej się wypieka (tworzy) bohaterów?

Zdarza się, że pomysły na książkę leżakują w mojej głowie kilka miesięcy, ale czy dzięki temu powieść jest lepsza? Nie, nie sądzę. Z własnego doświadczenia wiem, że najlepsze powieści to te, które powstają pod wpływem chwili, i które czuję całą sobą. Jeśli autor nie potrafi zakochać się w powieści, którą tworzy, to nigdy nie napisze historii, w którą uwierzą Czytelnicy.

W mojej ocenie nagroda w postaci książki należy się Miodzik. 

Dziękuję za wywiad!

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Monice Cieluch za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatowi wyróżnionego pytania serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z podaniem swoich danych adresowych do przekazania nagrody.

Pozdrawiam Was Wszystkich Serdecznie,
Cyrysia

sobota, 4 grudnia 2021

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Kochani

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę ,,W trawie''  Limboskiego.

Limboski, właściwie Michał P. Augustyniak – polski muzyk związany z Krakowem, przede wszystkim piosenkarz i gitarzysta, autor tekstów, dwukrotnie nominowany do Fryderyków. Członek grup Limbo i Naked Mind. W niektórych wykonaniach używa technik śpiewu alikwotowego kargyraa i sygit.
 
Witaj kochanie, czy jeszcze pamiętasz
Tych parę chwil kiedy otwierał się szemrany raj
Dalej jesteś jak kwiat, jesteś jak mięta
Co przed motylem cała drży i lgnie, lecz kielich w dół
Przytulona w trawie
Myślałaś co się dzieje w nas
Może to zwykły bawidamek
Lowelas, co kochanek setki ma
Przytulona w trawie,
Myślałaś co tu dzieje się
Może to zwykły bawidamek
I zaraz cię zostawi bałaś się
I nie widziałaś co masz robić
Nie widziałaś co masz robić
Nie widziałaś co masz robić
Co masz zrobić z nim
Nie widziałaś co masz robić
Nie widziałaś co masz robić
Nie widziałaś co masz robić
Co masz zrobić z nim
Witam kochanie, wiem, że nie mam szans
A przecież z nikim nie mam takich ciar i ty nie masz też
Myślisz, że jestem groźny, że jestem przeklęty
Ja chcę pokazać tylko zranione serce, co do ciebie lgnie
Przytulona w trawie
Znów jesteśmy sami i nie ma się już czego bać
I wiesz już, że to czarne serce, gotowe, by w twe ręce siebie dać
Znów jesteśmy sami i wszystko to odeszło w dal
I wiesz już, że to czarne serce wciąż czeka by w twe ręce siebie dać
Ty dalej nie wiesz co masz robić
Dalej nie wiesz co masz robić
Dalej nie wiesz co masz robić
Co masz zrobić z nim
Dalej nie wiesz co masz robić
Dalej nie wiesz co masz robić
Dalej nie wiesz co masz robić

czwartek, 2 grudnia 2021

Dżentelmen od święta - Melisa Bel

Dżentelmeni od święta
Melisa Bel
Wydawnictwo: Melisa Bel
Data premiery: 2 grudnia 2021 r.
Ocena: 10/10
Patronat medialny:

   Anglia, XIX w. Trzy splecione ze sobą, humorystyczne historie z niespodziewanym zakończeniem! Co robi stateczny hrabia, któremu pod opiekę powierzono młodziutką złośnicę? Jak reaguje dżentelmen, gdy dama atakuje go świecznikiem? Co czuje dojrzały mężczyzna, gdy kobieta jego życia od lat widzi w nim wroga? To wszystko w świątecznym klimacie przyprószonego śniegiem zamku, w którym… straszy! [opis wydawcy]

   Melisa Bel - autorka powieści obyczajowych, pełnych emocji i romantyzmu. Podbiła serca Polek takimi książkami jak „Diabelski hrabia” oraz „W paszczy lwa”. Miłośniczka wszystkich dziesięciu muz, dyplomowana wiolonczelistka, która bez sztuki nie wyobraża sobie życia. Kobieta niezmiennie ciekawa świata i ludzi. Zwiedziła ponad 20 państw, a do swoich najbardziej szalonych pomysłów zalicza półroczną wyprawę motocyklem wzdłuż Himalajów oraz kilkuletnią podróż dookoła Norwegii. Pisze w towarzystwie małej, czarnej kotki.

    Większość z Was zapewne wie, że nie jestem zagorzałą fanką powieści rozgrywających się w dawno minionych czasach. Zdecydowanie bardziej odnajduję się w literaturze osadzonej we współczesnych realiach. Ale nie w przypadku twórczości Melisy Bel. To chyba jedyna jak dotąd autorka, która zaszczepiła we mnie miłość do romantycznych historii z dawnych epok. Dla porównania, dwie ostatnie jej książki (''Bezczelna'' i ''Ekscentryczka''), będące obyczajówkami – nie wywołały u mnie efekt spektakularnego wow. Było poprawnie, lecz bez rewelacji. Natomiast najnowsza publikacja zatytułowana ''Dżentelmen od święta'' sprawiła, że przepadłam bez reszty, upojona nektarem różnorodnych emocji. Kocham ten stan. Chcę więcej!

   Fabuła utkana jest z trzech głównych, pozornie odrębnych wątków, które łączą się pod koniec w jedną spójną całość. Początkowo poznajemy Lorda Olivera Baltimore - najlepszego śledczego w Londynie, który na prośbę swojej matki udaje się do Szkółki Świętego Antoniego, aby odebrać jej nową podopieczną, Iliane Scott. Na miejscu jednak okazuje się, że nie jest to żadne spokojne dziewczę, lecz krnąbrna, pełna temperamentu ''diablica'' z rozwianymi rudymi włosami i wściekłym spojrzeniem. Czy tych dwoje znajdzie wspólny język? A może sprawy wymkną się spod kontroli? Zobaczcie sami. Następnie spotykamy Lorda Vincenta Baltimore - oficera Armii Brytyjskiej, który zostaje podstępnie zwabiony przez pannę Teodorę Spencer (damę do towarzystwa jego matki) do powrotu w stare mury rodziny Baltimore. Niestety nie wszystko przebiega zgodnie z planem. Już pierwszego dnia pobytu mężczyzna zostaje napadnięty. Kto i dlaczego zaatakował członka arystokratycznej rodziny? Oj, będziecie zaskoczeni. W dalszej kolejności śledzimy perypetie Lady Margaret, która w wyniku nieprzewidzianych okoliczności trafia pod opiekę swojego sąsiada i zarazem największego wroga. Tymczasem markiz, lord Gerald Munro prosi hrabinę o pewną przysługę. Co z tego wyniknie? Czy zakopią w końcu wojenny topór? A może konflikt między nimi jeszcze bardziej przybierze na sile? Pewna jest niepewność.

    Dostałam najwyborniejszy potrójny deser w postaci fascynujących historii miłosnych, którymi można się delektować bez końca, ilekroć przyjdzie na to ochota. Autorka jest mistrzynią w kreowaniu relacji damsko-męskich. Z właściwym sobie wdziękiem zaprasza nas do wysublimowanej gry w kotka i myszkę, pełnej słownych potyczek, nieuzasadnionych pretensji, wzajemnych fascynacji i głęboko ukrytych żądz. Wszystko to prowadzi do oczywistych wniosków: "kto się czubi ten się lubi". Przygotujcie się na urocze i przezabawne uczuciowe perturbacje.

     Na wyróżnienie zasługuje tu przede wszystkim niezwykle umiejętnie oddany przez autorkę klimat XIX Londynu, w którym pobrzmiewa echo ponurej legendy sprzed setek lat. Co roku na początku grudnia zaczynają się dziać w zamku różne osobliwe rzeczy np. spadają i giną różne przedmioty, w nocy słychać dziwne dźwięki, zwierzęta stają się niespokojne i czuć jakby czyjąś obecność. Czy to duchy gromadzą się w czasie świąt i snują po zimnych komnatach? A może grasuje tu jakiś złodziej? Uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, że będzie trochę strasznie, trochę ekscytująco, ale też i wzruszająco.

>> Rozejrzeli się, ale nikogo więcej nie zauważyli. W następnej chwili drzwi od każdej komnaty otworzyły się jednocześnie, zastygły nieruchomo i przez korytarz przedarł się tak potężny wiatr, że aby utrzymać się na nogach, wszyscy musieli się skulić. Do wiatru dołączył boleśnie przenikliwy, rozpaczliwy krzyk, po czym drzwi w jednym momencie zatrzasnęły się z łoskotem. I wtedy nastąpiła martwa cisza. <<


    Nie mogę wyjść z podziwu, że Melisa Bel napisała tę książkę w przeciągu 10 dni. Wszystko jest tu doskonale i starannie dopracowane, zarówno pod względem wizualnym, jak i fabularnym. Lekki język, błyskotliwy humor, świetnie skonstruowane dialogi, dynamiczna akcja oraz bardzo wyraziste, charakterne postacie, których nie sposób nie polubić. Zakończenie wywołało u mnie łzy, grając na zakurzonych strunach mojej ckliwej duszy. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Na dodatek ostatnie zdanie sugeruje, że będzie dalszy ciąg. Skrycie na to liczę.

    Podsumowując: To jedna lepszych świątecznych powieści, jakie miałam okazję przeczytać w tym roku. Od początku do końca trzyma w napięciu, rozczula i rozśmiesza, jak również udowadnia, że przed przeznaczeniem nie da się uciec. Zapraszam w podróż do dziewiętnastowiecznej Anglii, do pełnego tajemnic zamku Stanford, aby wspólnie z dostojnymi dżentelmenami i niesfornymi damami poczuć dreszczyk niepokoju pomieszanego z podnieceniem oraz doświadczyć niezwykłej siły magii. Eksplozja wrażeń gwarantowana!


Skusicie się?