niedziela, 14 sierpnia 2011

Nowe życie po drugiej strone.

Po drugiej stronie

Diana Palmer

Seria: Romans
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka
Wydawnictwo : MIRA
ISBN: 978-83-238-7890-2
Data wydania: 05.08.2011


Niektórzy ludzie uważają że zemsta jest rozkoszą Bogów, lecz przecież tak naprawdę wymierzanie sprawiedliwości niszczy nie tylko wroga ale także i nas samych pustosząc umysł oraz duszę. Człowiek pragnący odwetu żyje zaślepiony tylko jednym celem – dopaść sprawcę bez względu na ryzyko i konsekwencje. Tak też było w przypadku  McKuena Kilravena, głównego bohatera powieści ,,Po drugiej stronie’’ autorstwa Diany Palmer. Nie wiem czy wiecie ale autorka tak naprawdę nazywa się Susan Kyle i zanim zaczęła pisać przez szesnaście lat była dziennikarką. Dziś ma już na swoim koncie ponad dziewięćdziesiąt książek.

,, Po drugiej stronie’’ poznajemy losy Kilravena agenta FBI zmagającego się z bolesną przeszłością. Nieustannie dręczą go przerażające wspomnienia ,,tamtego’’ feralnego dnia  w którym przyjął wezwanie i znalazł w  mieszkaniu zamordowaną żonę i  trzyletnią córeczkę Melly. Pierwsze tygodnie były dla niego niczym piekło i gdyby nie pomoc brata, mężczyzna nigdy nie odbiłby się od  ,,dna’’.  Mija siedem długich lat, McKuen próbuje normalnie żyć w mistrzowski sposób skrywając  swoje prawdziwe uczucia. Tymczasowo zamieszkuje w  małym teksańskim miasteczku Jacobsville, gdzie nieoczekiwanie następuje  przełom w rozwiązaniu sprawy z przed lat. Teraz agent FBI potrzebuje jedynie  narzędzia, które  pomogłoby mu uzyskać odpowiedzi na temat niewyjaśnionego morderstwa jego bliskich. Uważa, że najlepszym środkiem do celu będzie piękna i młodziutka Winnie Silnclair, dyspozytorka z Centrum Służb ratowniczych od dłuższego czasu podkochująca się w McKuenie. Czy dziewczyna zgodzi się na szalony układ jakim jest małżeństwo z agentem w celu pozyskania ważnych informacji dotyczących morderstwa z przed siedmiu lat?

 Historia niby banalna to jednak ciekawie skonstruowana. Mamy okaleczonego duchowo mężczyznę dla którego jednym celem w życiu jest dopaść mordercę jego rodziny. Nie chce już nigdy więcej angażować się uczuciowo, aby nie przeżywać kolejny raz utraty najbliższych, lecz  czasem miłość bywa silniejsza od jakichkolwiek innych uczuć…
Uważam, że początkowo pierwsze strony powieści rysowały się trochę monotonnie. Na szczęście akcja zaczęła przyspieszać i wreszcie mogłam z zainteresowaniem i uwagą śledzić perypetie agenta Kilravena.  Muszę powiedzieć, że zdziwiło mnie staroświeckie podejście autorki do spraw damsko-męskich, czyli seks jedynie po ślubie tak jak w przypadku McKuena i Winnie, którzy wstrzymywali się z  intymnymi uczuciami aż do momentu zalegalizowania związku. W dzisiejszym rzeczywistym świecie takie staromodne zwyczaje rzadko są spotykane, więc Diana Palmer dała mi trochę do myślenia, czy rzeczywiście  walczyć ze wstrzemięźliwością do ślubu czy  może dać się ponieść namiętności i urokowi chwili.

Drugim niezwykle ważnym aspektem jest zemsta mogąca mieć czasem  katastrofalne skutki, dlatego  żal było mi Kilravena kiedy zamknął swoje serce w kokonie nienawiści i mimo upływu lat nie potrafił pogodzić się ze śmiercią żony i córki. Przecież żałoba nie może trwać wiecznie, trzeba umieć w końcu się otrząsnąć i  spróbować żyć dalej. Tymczasem McKuen zaślepiony chęcią odwetu próbuje odtrącać  miłość Winne, lecz na szczęście dziewczyna nie bacząc na nic cierpliwie czeka na przełomową zmianę mężczyzny.

Patrząc na całokształt, mogę powiedzieć że warto poznać tę powieść. ,,Po drugiej stronie’’ napisana jest lekkim, przystępnym stylem i  czyta się  ją dosłownie jednym tchem. Wchodząc głębiej w fabułę możemy  ujrzeć nie tylko miłość, lecz przede wszystkim walkę  z przeciwnościami losu, intrygi, niedomówienia oraz całą gamę gry uczuć. Jeśli ktoś pragnie odrobinę relaksu i wciągającej historii śmiało może sięgnąć po tę pozycję. Jestem przekonana, że zapewni wam ona doskonała odskocznie od rzeczywistości i pobudzi wyobraźnie tak, że same zapragniecie poznać dzielnego agenta FBI.

moja ocena 5 / 6

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości p. Moniki z wydawnictwa MIRA.


****************************************************************


Diana Palmer, a właściwie Susan Spaeth Kyle napisała pierwszą powieść w 1979 roku. Wcześniej przez szesnaście lat pracowała jako dziennikarka w dziennikach i tygodnikach. Wydała ponad dziewięćdziesiąt książek, które przetłumaczono na wiele języków. Zdobyła siedmiokrotnie nagrodę Waldenbooks National Sales, czterokrotnie B. Dalton National Sales Award, dwukrotnie BookRack National Sales Award i wiele innych (Lifetime Achievement Award, Affaire de Coeur, RWA). Jest członkinią wielu towarzystw i zrzeszeń – Native American Rights Fund, American Museum of Natural History, National Cattlemen’s Association, Archeological Institute of America, Planetary Society, Georgia Conservancy, Georgia Sheriff’s Association i wielu organizacji dobroczynnych. Od 1972 roku jest żoną Jamesa Kyle’a, z którym ma jednego syna. W wieku czterdziestu pięciu lat wróciła na uczelnię, by uzupełnić wykształcenie. Ukończyła historię, archeologię i filologię hiszpańską. Namówił ją do tego mąż, który porzucił karierę urzędnika, ukończył studia informatyczne i założył firmę komputerową. W 1998 roku porzucił ten zawód i poświecił się karierze sportowej. Zdobył liczne nagrody i medale na lokalnych, krajowych i międzynarodowych zawodach w strzelaniu do rzutków. W wolnym czasie Susan uprawia ogródek, czyta książki z dziedziny archeologii i antropologii, słucha muzyki. Uwielbia iguany.

31 komentarzy:

  1. Jak zawsze kusisz, i jak zawsze skutecznie:)). Za romansami nie przepadam, ale od czasu do czasu... Czemu nie:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie wg Twoich słów, ale priorytetem ta książka póki co dla mnie nie będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @kasandra_85- po to jestem żeby kusić, oczywiście czytelniczo :-)

    @Ewa- historia całkiem ciekawa, ale oczywiście ja nikogo nie przymuszam do nabycia tejże książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Dziś ma już na swoim koncie ponad dziewięćdziesiąt książek." ILE?! To co ta kobieta robi prócz pisania?

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie zachęciłaś! Z przyjemnością przeczytam!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się bardzo ciekawie. Może przeczytam
    Pozdrawiam :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. @limonka - sama się zszokowałam tą informacją. :-)

    @Isadora- cieszę się również pozdrawiam.

    @Grafogirl- historia jest ciekawa, więc zachęcam do poznania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię kiedy książka opowiada o czymś więcej niż tylko o zawiłej fabule kryminalnej. Dla tej książki chętnie znajdę miejsce na swojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już po słowie "romans" wiem, że nie będzie to książka dla mnie obowiązkowa. Jeśli chcę przeczytać jakąś książkę w tym stylu, wolę sięgnąć po jakiś paranormal romance. Traktuję takie książki jako "odmóżdżające" tzn. idealne po czymś ciężkim i skomplikowanym. W sumie taki prawdziwy romans czytałam chyba tylko raz. Może powinnam spróbować jeszcze raz? Hm... będę musiała pomyśleć ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. No, są tacy pisarze, którzy szokują swoją płodnością ;) Heh, ale żeby mieć aż tyle ciekawych pomysłów na książki, to jest coś!! Recenzja bardzo zachęcająca ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. @Natula - cieszę się, ja też lubię jak w książce jest coś więcej niż kryminał.

    @Raya- każdy z nas ma inne gusta i guściki. Jedni wola fantasty inni horrory a jeszcze inni romanse, lub wszystkiego po trochu. Rozumiem cię doskonale i szanuje twoje zdanie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam już parę książek Diany Palmer ale na ta mam wyjątkowa chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka jest ładna, tak najpierw patrzę na okładki.. :D Z chęcią przeczytam tę książkę jak ją gdzieś znajdę, w sensie że biblioteka lub sklep :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusisz i to jeszcze jak,zrobię napad i zobaczysz :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawa książka z tego co przeczytałam w Twojej recenzji, chociaż przeraża mnie wątek miłosny między bohaterem a tą panną... Niesmak mnie dopada za każdym razem, kiedy bohater zakochuje się ponownie, bo ktoś mu umarł. Co prawda książki nie czytałam, ale domyślam się, co z tego wyniknie. Dlatego nie jestem pewna, czy dam radę przebrnąć przez ową powieść. Choć sama Palmer pisze dosyć ciekawie, nawet jeśli banalnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Avo_lusion - owszem są tacy pisarze, choćby Masterton, lecz i tak jestem ogromnie zdziwiona tą ilością książek napisanych przez panią Palmer.

    @toska82- cieszę się niezmiernie.

    @Cassiel- rzeczywiście okładka przyciąga wzrok, ja też po cichu sie przyznam , że głównie ona zaważyła na tym iż postanowiłam sięgnąć po te książkę.

    @AgnieszkaWawka- ojej boje się, trzeba wynająć w razie czego ochroniarza by pilnował mej cennej biblioteczki :-)))))

    @Tirindeth- rzeczywiście praktycznie we wszystkich romansach schemat się powtarza, ale nieraz lubimy czytać takie ,,bajki''.

    OdpowiedzUsuń
  17. nie ma sie co dziwic iloscia ksiazek ;) w koncu harlekiny nie sa zbyt grube a ma ich troche w swoim dorobku ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ją mam zamiar w tym tygodniu zacząć czytać więc przepraszam, że nie przeczytam teraz recenzji, ale nie chce otem się kierować Twoimi słowami podczas pisania recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Brzmi bardzo ciekawie, a liczba 90 robi naprawdę niemałe wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle książek napisała, a ja jeszcze nie przeczytałam ani jednej? Muszę sobie zapisać i poszukać. Oczywiście najbardziej teraz mam ochotę na tą, którą zrecenzowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. @Bluejanet- pewnie masz racje, ale większość książek , która ja czytałam tej autorki ma ponad 300 stron i nie mówię tu wcale o kieszonkowym formacie, tak więc tym bardziej jestem zdziwiona, kiedy Palmer ma na to wszystko czas.

    @Bujaczek- rozumiem cię doskonale, ja też nie czytam czyiś opinii odnośnie książki, którą też mam zrecenzować, gdyż nie chce się kierować wcześniejszymi spostrzeżeniami, tylko wyrobić swoje własne.

    @Domi- zgadzam się z tobą całkowicie.

    @Cassin-zachęcam więc choćby z czystej ciekawości poznać twórczość Diany Palmer.

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie do mnie idzie ta książka, po takiej recenzji już nie mogę się doczekać kiedy dotrze.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nic dodać, nic ująć. Po prostu takie książki lubię. Dzięki Cyrysiu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. z dwojga złego wolę, gdy książka ma słabszy początek niż koniec, więc nie mówię nie, choć rzucać się na nią nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. @Annie- czekam więc na twoje wrażenia po przeczytaniu ,,Po drugiej stronie''.

    @poduszkowietz- cieszę się, ja też lubię takie książki. :-)

    @Varia - zdecydowanie się z tobą zgadzam, też wolę gorszy początek a lepszy koniec, dlatego cieszę się, że dałam tej książce szanse.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja też zawsze najpierw patrze na okładki, bo lubię jak jest przemyślana. Ta jest niczego sobie :) Zapowiada się interesująco. Może uda się zdobyć:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Recenzja ciekawa, ale na książkę chyba się nie skuszę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. @tetis - powodzenia więc życzę.

    @M.- rozumiem nic na siłę :-) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tematyka jest idealnie dla mnie :) Także dopiszę tę książkę do mojej listy. Przyznam, że nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale po Twojej recenzji jestem wystarczająco zachęcona by spróbować :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Przeczytam tę książkę, bo bardzo jestem ciekawa głównego bohatera. Wiele ludzi żyje pogrążonych w nienawiści do ludzi, do tego co nam się przydarzyło, do otaczającego świata. Każdy z nas ma problem by żyć dalej po przykrych rzeczach, które go spotkały. Bardzo ciekawa jestem, jak tutaj zostało to przedstawione.

    OdpowiedzUsuń
  31. @miqaisonfire-tematyka rzeczywiście ciekawa, więc chętnie polecam zapoznać się z nią dogłębniej.

    @Monika-to prawda, że wiele osób nie potrafi poradzić sobie z żalem i stratą po drugiej osobie mając frustracje do całego świata, lecz warto się otrząsnąć i iść dalej, tak jak to zrobił główny bohater książki.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...